Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 9 gości.

Piotr Ciszewski: Prawa Wywalczone

24093295_working_class_by_carts1_xlarge.jpeg

Jak dzięki walkom społecznym wprowadzano normalność

Historia końcówki XIX wieku oraz XX wieku jest historią walk pracowniczych. Wiele praw, które dziś uznajemy za naturalne, takie jak ośmiogodzinny dzień pracy, ochrona lokatorów czy wolne soboty, zostało wywalczonych przez ruch robotniczy dzięki strajkom, protestom, demonstracjom, a niekiedy nawet walce zbrojnej.

Prawa bezrobotnych

W drugiej połowie XIX wieku nie istniało nawet pojęcie bezrobotnego. Mówiono po prostu o „ludziach biednych”. Pozostającym bez pracy nie pomagał prawie nikt, a działalność charytatywna stanowiła kroplę w morzu potrzeb. Nie sprawdzano nawet, ile osób rzeczywiście nie ma pracy. Zaczęło się to zmieniać wraz z powstaniem Międzynarodowej Socjalno-Rewolucyjnej Partii Proletariat w roku 1882. Po raz pierwszy zaczęła ona organizować ruch bezrobotnych i 7 marca 1885 roku na placu Zamkowym w Warszawie odbyła się pierwsza większa demonstracja bezrobotnych. Wspieraniem tego ruchu zajmowała się Maria Bohuszewiczówna. Za swoją działalność została aresztowana i skazana na zesłanie, na którym zmarła w roku 1887. Bezrobotni dołączali się później do fali wystąpień rewolucyjnych 1905 roku. W roku 1918, gdy Polska odzyskiwała niepodległość, miała miejsce fala strajków, głównie w Galicji, a wśród postulatów pojawiły się również ekonomiczne, w tym pomoc dla bezrobotnych i biednych. W grudniu 1918 roku rząd został zmuszony przez organizacje pracownicze oraz w wyniku okupacji zakładów do powołania Komitetu Niesienia Pomocy Bezrobotnym. Była to pierwsza tego typu instytucja, zajmująca się udzielaniem wsparcia doraźnego, zarówno pieniężnego, jak i materialnego. Formą walki z bezrobociem było utworzenie na mocy dekretu z 27 stycznia 1919 roku Państwowych Urzędów Pośrednictwa Pracy, zajmujących się rejestracją bezrobotnych i kierowaniem ich do pracy.

II Rzeczpospolita nie rozwiązała oczywiście problemu bezrobocia i, zwłaszcza pod koniec lat 20 i w latach 30, wybuchały liczne protesty tłumione przez policję, po roku 1918 udało się jednak wywalczyć to, iż państwo uznało bezrobocie za problem społeczny. Dało to bezrobotnym zasiłki, a także możliwość udziału w pracach interwencyjnych.

Jednym z głównych osiągnięć władz po roku 1945 było wyeliminowanie bezrobocia (choć na różnych etapach istnienia PRL, różna była skala tzw. bezrobocia ukrytego). Jednak to także było wynikiem oczekiwań i presji społecznej. Należy również pamiętać, że znaczne nakłady pracy były wówczas potrzebne do odbudowy kraju, więc sytuacja sprzyjała zwiększaniu zatrudnienia. Bezrobocie i konieczność wsparcia dla osób pozostających bez pracy powróciły pod koniec lat 80, gdy rozpoczęły się masowe zwolnienia.

Ośmiogodzinny dzień pracy

Postulat ośmiogodzinnego dnia pracy pojawił się już w roku 1866 w Stanach Zjednoczonych. To właśnie ten postulat zdominował strajk w Chicago z roku 1886 oraz demonstrację na placu Haymarket, która zakończyła się masakrą dokonaną przez policję. Polscy robotnicy zaczęli walczyć o skrócenie dnia roboczego już podczas pierwszych strajków w XIX wieku Było to jedno z głównych haseł demonstracji pierwszomajowych, organizowanych na ziemiach polskich od 1890 roku. Z biegiem czasu przyjęto postulat ośmiogodzinnego dnia pracy, który wywalczyli robotnicy między innymi w Anglii. Wznoszono go podczas rewolucji 1905 roku, ponieważ czas pracy robotnika w Królestwie Polskim (w zaborze rosyjskim) przekraczał wówczas 11 godzin. W styczniu 1905 roku robotnicy w Łodzi poprzez strajki i organizację wieców wywalczyli skrócenie dnia roboczego do 10 godzin.

W walce o krótszy dzień pracy ginęli od kul żandarmów i żołnierzy uczestnicy pochodu pierwszomajowego w Warszawie w roku 1905 czy Powstania Łódzkiego z czerwca 1905 roku.

Ostatecznie ośmiogodzinny dzień pracy wprowadził dekretem z 17 listopada 1918 Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej, zawiązany w Lublinie pod przewodnictwem Ignacego Daszyńskiego z Polskiej Partii Socjalistycznej. Była to reakcja na ruch strajkowy z roku 1918. Wiele zakładów było wówczas zajmowanych przez robotników. To również milicje robotnicze z czerwonymi opaskami na rękawach brały udział w rozbrajaniu wojsk zaborczych na ziemiach polskich.

Po licznych dyskusjach nowe rządy zdecydowały się uregulować czas pracy ustawą z dnia 18 grudnia 1919 roku. Nad jej przestrzeganiem miała czuwać utworzona po odzyskaniu niepodległości Inspekcja Pracy. Za łamanie prawa miały grozić grzywny, a nawet areszt.

W II RP problemem było jednak egzekwowanie tego prawa, ponieważ kapitaliści nie stosowali się do zaleceń Inspekcji Pracy. Rzeczywisty ośmiogodzinny dzień pracy był stosowany w administracji publicznej i części wielkiego przemysłu. W wielu wypadkach pracownicy wciąż musieli się go domagać za pomocą strajków i protestów. Wprowadzenie faktycznego ośmiogodzinnego dnia pracy dla wszystkich pracujących miało miejsce dopiero po II Wojnie Światowej, w czasach PRL.

Darmowa opieka zdrowotna

Postulaty objęcia ochroną zdrowia wszystkich, a nie jedynie najbogatszych, pojawiły się w ruchu robotniczym już w XIX wieku. W Polsce jednym z postulatów strajkujących w styczniu 1905 roku robotników łódzkich fabryk, było utworzenie kas chorych, w których ubezpieczeni mieliby dostęp do opieki medycznej. Utworzenie takiej instytucji było istotne, ponieważ koszty leczenia nie pozwalały na korzystanie z niego ludziom pracy. Rzadko który zakład pracy miał w ogóle lekarza zakładowego, a wypadki były bardzo częste ze względu na nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa. Średnia długość życia robotnika nie przekraczała wtedy 40 lat, również ze względu na choroby zawodowe oraz warunki mieszkaniowe.

W roku 1905 nie udało się jednak wywalczyć utworzenia kas chorych. Kolejny etap walki miał miejsce już w momencie odzyskiwania przez Polskę niepodległości. W roku powstało Ministerstwo Zdrowia Publicznego. Po raz pierwszy podjęto także działania na rzecz prawnego uregulowania kwestii ochrony zdrowia. W roku 1920 weszła w życie ustawa o „obowiązkowem ubezpieczeniu na wypadek choroby”, wprowadzająca składki na służbę zdrowia, mające gwarantować do niej darmowy dostęp. Płatnicy obowiązkowych składek mieli zapewnioną bezpłatną pomoc lekarską i pobyt w szpitalu do 39 tygodni choroby, a także zasiłek rekompensujący utratę pensji. Co więcej, w razie śmierci ubezpieczonego krewni otrzymywali zapomogę pogrzebową. System był wzorowany na tym funkcjonującym w Niemczech od czasów Bismarcka.

W praktyce służba zdrowia była jednak w II RP słabo rozwinięta i niedostępna dla wielu słabiej zarabiających. Pomimo wielu reform, w tym wprowadzenia w roku 1935, instytucji lekarza rodzinnego, stan ten nie uległ zmianie aż do wybuchu II Wojny Światowej.

Darmowa służba zdrowia była jedną z socjalnych zdobyczy czasów PRL-u. Wprowadzony został system budżetowy, w którym to państwo z centralnego budżetu przydzielało fundusze na służbę zdrowia. W roku 1989 w wyniku reformy system ten zmieniono na obowiązujący do dziś budżetowo-składkowy.

Wolne soboty

Walka o wolne soboty wiąże się z okresem PRL-u. Pierwsze wolne soboty zostały wprowadzone dekretem w roku 1972. Było to ustępstwo wobec ruchu robotniczego i jedna z prospołecznych zmian, które nastąpiły po wydarzeniach grudnia 1970 roku, kiedy to robotnicy z Trójmiasta, Szczecina, Elbląga i innych ośrodków domagali się poprawy warunków pracy. Robotnicy walcząc o swe prawa odmówili stawienia się w pracy, powołali komitety strajkowe, a także demonstrowali w tych miastach. Protesty zostały krwawo stłumione przy użyciu wojska, ale doprowadziły do zmiany władz. Nowe władze PRL przyjęły strategię drobnych ustępstw. Początkowo wprowadzono dwie wolne soboty. Następnie, w roku 1974 sześć. Od roku 1975 wolnych sobót było już 12, a następnie 2 lub 3 soboty w miesiącu. Skrócenia tygodnia pracy do 5 dni i wszystkich sobót wolnych domagali się strajkujący pracownicy w sierpniu 1980 roku. Dotyczył tego ostatni z 21 postulatów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego. W Porozumieniach Gdańskich władze PRL przystały na ten postulat. Prawo miało się zmienić od 1 stycznia 1981. Porozumienie nie zostało jednak dotrzymane. Wprowadzono zasadę, że co druga sobota jest wolna. Pod koniec lat 80 pracująca była już tylko jedna sobota w miesiącu, a później uznano ten dzień za w pełni wolny. Stan taki utrzymuje się do dziś, pomimo że niedawno politycy PO próbowali wprowadzić do Kodeksu Pracy zmiany, które de facto likwidowałyby pięciodniowy tydzień pracy.

Wolność zrzeszania się w związkach zawodowych

Zalążkiem organizacji pracowniczych były na ziemiach polskich Kasy Oporu, organizowane od roku 1878 w zaborze rosyjskim. Ich założycielem był Ludwik Waryński. Celem nielegalnie działających Kas było zbieranie funduszy dla robotników prowadzących walkę strajkową. Pierwsze związki zawodowe powstały na ziemiach polskich w latach 80 XIX wieku na terenie zaboru pruskiego. Działały one legalnie, choć podlegały pewnym represjom. Miały jednak dosyć ugodowy charakter. Pierwsza próba założenia radykalnego związku zawodowego została podjęta w roku 1894 przez Socjaldemokrację Królestwa Polskiego i Litwy, w zaborze rosyjskim. Zakończyła się jednak niepowodzeniem, ponieważ tajny związek zawodowy został wykryty przez carską policję polityczną, a jego założyciele aresztowani. Bojowe związki zawodowe zaczęły powstawać w Galicji, czyli w zaborze austrowęgierskim po roku 1906, czyli gdy na tym terenie wzrosła świadomość pracowników. Było to pośrednio wynikiem doświadczeń udanych strajków podczas rewolucji 1905 roku w Królestwie Polskim (zabór rosyjski). Robotnicy zrozumieli wówczas, że najbardziej skuteczny jest zorganizowany opór. W zaborze austrowęgierskim związki zawodowe mogły działać legalnie lub półlegalnie. Na terenie zaboru rosyjskiego postulat wolności zrzeszania się pracowników był natomiast podnoszony przez nielegalne partie socjalistyczne. Namiastką związków były istniejące w zakładach pracy tajne struktury PPS, SDKPiL czy Bundu (partii żydowskich socjalistów).

W II RP, po wspomnianej fali strajków, które wspomogły proces odzyskania niepodległości, zalegalizowano działalność związków zawodowych. Prawną podstawę stanowił dekret Naczelnika Państwa z 8 lutego 1919 roku. Na różnych etapach II RP działalność związkowa była jednak utrudniana w praktyce. Państwo likwidowało domy robotnicze, a nawet delegalizowało organizacje związkowe, jako pretekstu używając „zagrożenia komunistycznego”.

Po II Wojnie Światowej przez krótki okres istniały niezależne organizacje pracownicze, jednak szybko zostały one wcielone do kontrolowanych przez państwo związków zawodowych lub rozbite poprzez represje. Postulaty zrzeszania się robotników zostały postawione przez środowiska pracownicze w czasie tak zwanej „październikowej odwilży” roku 1956. Walczono wówczas o niezależny samorząd robotniczy, którego podstawy powstały w wielu zakładach, między innymi warszawskim FSO. Bardzo szybko zostały one jednak rozbite, a inicjatorzy stracili pracę.

Po raz kolejny postulaty wolności zrzeszania się pracowników pojawiły się pod koniec lat 70. Podczas strajków z sierpnia 80 roku, pierwszy z 21 postulatów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego dotyczył utworzenia niezależnych związków zawodowych, a drugi prawa do strajku. Powoływano się przy tym na ratyfikowaną przez PRL konwencję Międzynarodowej Organizacji Pracy. Zarejestrowanie NSZZ Solidarność było najważniejszym efektem Porozumień Gdańskich podpisanych przez strajkujących z władzami PRL. Niezależne związki zawodowe zostały następnie rozbite w roku 1981, podczas stanu wojennego. Odrodziły się ponownie w roku 1989 w momencie zmiany systemu.

Powszechna edukacja

Postulaty powszechnej edukacji i walki z analfabetyzmem na ziemiach polskich pojawiły się w XIX wieku. We wszystkich zaborach dostępność do edukacji była bardzo ograniczona. Zwłaszcza chłopi oraz robotnicy kończyli ją zwykle na poziomie podstawowym. W Królestwie Polskim chłopi zostali zwolnieni ze składki szkolnej, co oznaczało w praktyce, że nie stać ich było na pełne sfinansowanie nauki na poziomie ponadpodstawowym.

Zmiany zaczęły się w czasach rewolucji 1905 roku. Ruch socjalistyczny organizował między innymi naukę dla dzieci z rodzin robotniczych i chłopskich. Entuzjastą odrzucenia carskiego i tworzenia własnego szkolnictwa był Edward Abramowski, twórca koncepcji zmowy powszechnej przeciwko rządowi. Postulował on zastąpienie carskich instytucji oddolnymi, społecznymi. Na fali rewolucji zaczęły powstawać społeczne organizacje edukacyjne. W październiku 1905 roku, w czasie narastania fali rewolucyjnej, odbył się zjazd założycielski Związku Nauczycieli Ludowych (późniejszego Związku Nauczycielstwa Polskiego). Również same grupy rewolucyjne, za pośrednictwem odczytów, spotkań i broszur, walczyły ze zjawiskiem analfabetyzmu wśród robotników i chłopów.

Dostęp do tej realnej edukacji został zmniejszony po roku 1907, kiedy carskie władze przystąpiły do represji i rozwiązały organizacje edukacyjne. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości poziom analfabetyzmu przekraczał 30%. Władze, pod wpływem społecznych nacisków, powołały Ogólnopolski Zjazd Nauczycielski, znany również jako Sejm Nauczycielski. Opracował on plan ujednolicenia i reformy oświaty. W roku 1922 wprowadzono powszechny obowiązek szkolny z 7 klasową szkołą podstawową. Szkolnictwo na tym poziomie miało być bezpłatne. Socjaliści domagali się też zniesienia odpłatności za edukację w szkołach wyższych, jednak nie udało się tego wywalczyć.

Jednocześnie w roku 1923 z inicjatywy działaczy socjalistycznych powołano Towarzystwo Uniwersytetu Robotniczego, mające zapewniać edukację oraz dostęp do kultury robotnikom i ich rodzinom. Przy 200 oddziałach TUR działały organizacje młodzieżowe, a także Czerwone Harcerstwo. Działacze tych organizacji mieli wpływ na odtworzenie polskiego szkolnictwa po II Wojnie Światowej. TUR został reaktywowany w roku 1944 z inicjatywy działaczy PPS popierających rząd lubelski.

Jedną z prospołecznych zmian, które wprowadził po 1944 rząd lubelski była właśnie powszechna i bezpłatna edukacja.

Ochrona praw lokatorów

Kwestie wysokości czynszów i problemów z dachem nad głową pojawiły się w czasie rewolucji przemysłowej. W XIX wieku znaczna liczba ludzi migrowała ze wsi do miast, aby szukać pracy w przemyśle lub rzemiośle. Fabryki potrzebowały ogromnych liczb robotników, którym nie zapewniano jednak odpowiedniego mieszkania. Między innymi na warszawskim Powiślu powstawały slumsy dla biedoty, a wielu przybyszów ze wsi musiało wynajmować komórki lub gnieździć się w malutkich mieszkaniach. Czas rewolucji 1905 roku, a zwłaszcza druga połowa roku, gdy ruchy rewolucyjne były najsilniejsze to moment, w którym lokatorzy najczęściej prowadzili „negocjacje” z kamienicznikami. Dzięki perswazji bojowców PPS, SDKPiL czy Bundu podpisywano z kamienicznikami porozumienia o obniżce opłat. Później lokatorzy dawali do prasy ogłoszenia z podziękowaniami dla właściciela za współpracę, co było potwierdzeniem, że doszło do zmiany czynszu. Według relacji świadków wobec opornych kamieniczników czasami stosowano przemoc, na przykład ściąganie za nogi po schodach. W czasie rewolucji organizowano też komitety domowe, złożone z mieszkańców dzielnic robotniczych, zajmujące się między innymi samoobroną i walką przeciwko carskim prowokatorom. Dzięki nim udało się na przykład uniknąć w Warszawie pogromów ludności żydowskiej.

Warunki mieszkaniowe kolejarzy były jedną z przyczyn protestów 1923 roku w Krakowie, które zakończyły się walkami ulicznymi i pośrednio doprowadziły do upadku prawicowego rządu.

Po raz pierwszy prawa lokatorów zostały uregulowane ustawą z dnia 11 kwietnia 1924, określającą podwyżki czynszów, nakazującą zawieranie umów najmu w formie pisemnej oraz ustanawiającą procedury ich wypowiadania. Ustawa ta zabraniała wypowiadania umów z powodu zaległości czynszowych, na przykład lokatorom znajdującym się w skrajnej nędzy czy bezrobotnym. Dawała również możliwość zawieszenia eksmisji na wniosek lokatora, jeśli był on bezrobotny. Większość zdobyczy społecznych zostało wywalczonych, czasem nawet zbrojnie, za cenę krwi ludzi pracy.

Historia pokazuje, że przedstawiciele elit politycznych czy ekonomicznych, nawet jeśli wprowadzali zmiany za pośrednictwem ustaw czy dekretów, to robili to pod wpływem strajków i masowych protestów zorganizowanego społeczeństwa. Warto się buntować. Ten, kto nie walczy o swoje prawa, wcześniej czy później zostanie ich pozbawiony.

 

Tekst ukazał się na stronie lewica.pl pod linkiem http://lewica.pl/?id=30814&tytul=Piotr-Ciszewski:-Prawa-wywalczone oraz na stronie balcerowicz.com w broszurze "ABC kapitalizmu".


Ogłoszenia parafialne

Społeczność

BLOOD