Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 19 gości.

O ignorancji "memetyka" Brysa i idealizmie memetyki

Chromosom

TEKST LISTU DO REDAKCJI:

Mem urojony czy urojenia Eugene Hirschfeld
 
 
Redakcja WR opublikowała artykuł „Mem urojony” E.Hirschfelda, brytyjskiego, marksistowskiego teoretyka kultury, w którym niezbyt pochlebnie, choć kilka lat temu, wyrażał się on o memetyce. Jest to, jakby, polemika z moimi tekstem o zgodności memetyki z marksizmem zamieszczonym na WR. Świetnie, są sprzeczności, niech więc walczą.Z pewnością lepiej by było, gdyby oceną poglądów autora „Memu urojonego” zajęli się memetycy, choć obiekcje autora były już wielokrotnie obalane. Popatrzmy na nie od strony marksizmu.
Sprzeciw E. Hirschfelda budzą, w zasadzie, dwa pojęcia: dobór naturalny w ewolucji kultury i definicja, czy w ogóle istnienie memu. Z tego zaś wynika niechęć do poważnego traktowania memetyki.
 
Nie bardzo rozumiem pierwsze zdanie, Opowiadaliśmy się...”, „materialne przekształcanie świata przez ludzi”. Świat przekształcają materialnie również zwierzęta, czy człowiek robi to świadomie? Nie, to by świadczyło o nim źle. Posiada świadomość. Człowiek nie jest panem tego świata, jest w nim zanurzony i rzadko kiedy może płynąć pod prąd. Nie będę tu powtarzał cytatów klasyków, choć jeden warto: „Byt społeczny jest niezależny od świadomości społecznej ludzi. Z tego, że żyjecie, gospodarujecie, płodzicie dzieci i wytwarzacie produkty, że wymieniacie je, tworzy się obiektywnie konieczny łańcuch wydarzeń, łańcuch rozwoju niezależny od waszej świadomości społecznej, łańcuch, którego świadomość nigdy w całości nie ogarnia. Najdonioślejszym zadaniem ludzkości jest ogarnięcie myślą tej obiektywnej logiki ewolucji gospodarczej (ewolucji bytu społecznego), aby można było jak najwyraźniej i najjaśniej, jak najbardziej krytycznie przystosować do niej swą świadomość...” (Lenin - Materializm a empiriokrytycyzm). Te prawdy są znane każdemu obserwatorowi świata. Ich humorystyczna esencja to Prawa Murphy’ego. Jeśli więc rozwojem tego świata nie kieruje człowiek ani Bóg, to zapewne rozwija się on wedle swoich praw. Jeśli za kulturę przyjąć całość materialnego i duchowego dorobku, to ewoluuje ona według swoich zasad. A więc, sprawę ewolucji kultury mamy wyjaśnioną. Jest, trwa, dzieje się.Czy człowiek może wpływać na jej bieg? Oczywiście, tak jak i na bieg ewolucji biologicznej. Musi poznać prawa nią rządzące i je wykorzystywać. I co najważniejsze, zrobić to we właściwym momencie.
Wiedzą o tym doskonale specjaliści od reklamy, show biznesu, marketingu, propagandy, sterowania społecznego. Nie wystarczy mieć ziarna, trzeba znaleźć podatny grunt, zasiać je we właściwym czasie i znać wielkość popytu. Beztroskie głoszenie idei zazwyczaj kończy się katastrofą (działalność Che w Boliwii). Tak jest właśnie z kształtowaniem kultury, trzeba we właściwym momencie wprowadzać nowe idee albo wpływać na zmianę składników tego co nazywamy bytem. Pamiętajmy, że wszystko, co obecnie istnieje na tym świecie (materialnym, ożywionym, duchowym itp.) istnieje nie dlatego, że jest najlepsze, najbardziej postępowe, po prostu to czego nie widzimy nie pasowało do świata, nie potrafiło sprostać życiu, za wcześnie się urodziło, za szybko zmarło (cokolwiek by miało to znaczyć).
 
Powiedzmy w uproszczeniu, memy, a więc i idee są weryfikowane przez środowisko w którym się pojawiają. Na tym polega ewolucja kultury. Zgodnie z Marksem. Oczywiście, również z nim.
 
Pan Hirschfeld nie zgadza się na stosowanie pojęcia doboru naturalnego w kulturze, a przecież dobór ten występuje w życiu każdego z nas, każdego dnia. Nie wystarczy chcieć, mieć pomysły, musi istnieć jeszcze na nie zapotrzebowanie. Nawet najpiękniejsza ale smętna piosenka przepada na festiwalu rokowym, w zapaści gospodarczej głosimy populistyczne hasła, idą jak świeże bułki. Kilka słów wypowiedzianych we właściwym momencie może stać się symbolem, hasłem na całe dziesięciolecia. Przykładów takich można mnożyć bez liku. Ba, ten dobór jest spełnieniem podstawowego prawa – byt kształtuje świadomość.
 
Drugą wadą memetyki ma być trudność zdefiniowania memu. Proszę wpisać w Google słowo gen, nie ma jednoznacznej, ostatecznej odpowiedzi. Termin ten używany jest w różnych, często odmiennych znaczeniach. Świata kultury nie bada się naukami ścisłymi. A poza tym co to za pretensje, czy myśl da się zdefiniować dokładnie? Nie. Więc co? Nie ma myśli? Są, a skąd się biorą, czy panujemy nad nimi, dziecinna zabawa, spróbujmy, nie da się. Nie panujemy nad swoimi myślami, wyrastają ciągle nowe. To jest ta nielubiana przez pana E.H. maszyna memowa.
 
„Mózg jest tylko narządem czynności psychicznych, nie zaś ich źródłem. Źródłem czynności psychicznych jest świat działający na mózg.” (Rubinsztejn – Byt i świadomość).
 
Nie ustosunkowuję się do powątpiewania w możliwości memetyki, wyjaśniania zjawisk społecznych. Jeśli się nie rozumie podstawowych zasad teorii to działanie jej jest czarną magią.
 
Wszystko rozbija się o ten dobór naturalny. A przecież, materialistyczny sposób rozumienia transmisji kulturowej opisany przez Hirschfelda jest właściwie wykładnią memetyki. Pisze on: „Idee trwają, bo mają materialną bazę, czyli mówiąc prościej mają po swojej stronie siłę.” No właśnie, idee, memy trwają, bo odpowiadają materialnej bazie, te które się z nią kłóciły obumarły. Przecież to właśnie cały dobór naturalny. Jeśli zmieni się ta baza, idee też muszą się zmienić, inaczej trafią do muzeum.
Czy naprawdę memetyka nie wnosi niczego nowego do rozumienia rozwoju kultury?
Czy odrzuca, jak sugeruje E.H., psychologię, ekonomie czy pojęcia z teorii kultury?
Oczywiście, że nie. Wręcz odwrotnie, memetyka stała się narzędziem postępu w tych dziedzinach. Polecam choćby „Zwierzę kulturowe” światowej sławy psychologa R.F.Baumeister. Nie stoi też w sprzeczności z religiami, ona wyjaśnia ich pochodzenie i rozwój. Memetyka widzi tak samo świat jak marksizm, nie zaprzecza teorii rozwoju społecznego ale pomaga wyjaśnić dlaczego tak jest i tak się dzieje.Chciałoby się tu spytać o dialektykę marksistowską, czy zastępuje inne nauki, czy można, tylko w oparciu o nią, wyjaśnić cokolwiek? Co to są te przeciwieństwa, sprzeczności? Patrząc memetycznie widzimy ich działanie, np. walkę memów w mózgu, umyśle, wygrywają najbardziej dostosowane do celu i idą w świat lub pozostają, czekając na kolejnych przeciwników. Polami walk idei są ludzkie mózgi. Są one też ich magazynami, oczywiście nie jedynymi. To miał na myśli Marks mówiąc: „Rozwój kultury jest niczym innym jak kolejnym następowaniem po sobie poszczególnych pokoleń, z których każde wykorzystuje przekazane mu w spuściźnie przez wszystkie poprzednie pokolenia idee, materiały, kapitały i siły wytwórcze: a więc z jednej strony, dane pokolenie w całkowicie zmienionych okolicznościach prowadzi dalej przekazaną w spuściźnie działalność, z drugiej zaś – przez swą zupełnie zmienioną działalność modyfikuje dawne okoliczności.” (Marks i Engels „Ideologia niemiecka”) To „przekazywanie” to nic innego jak uczenie się, naśladownictwo, kopiowanie. Dialektyka tak jak i memetyka jest busolą, metodą, mechanizmem. Jednak mało jest prac wykorzystujących czystą dialektykę, znam jedną, H.Altszuller – Algorytm wynalazku. Pomijam dzieła klasyków. Pamiętam dyskusje o cybernetyce, rzucano takie same oskarżenia: „stek bzdur”, „pseudonauka”.
 
A czy np. „Cybernetyka społeczna” Kosseckiego nie pomogła wyjaśnić wielu historycznych zdarzeń? Memetyka jest naukową teorią, żadnej innej nauki nie zastępuje ale pomaga zrozumieć problemy innych dziedzin. Niczego nie wymyśliła, jedynie zdefiniowała to co zawsze istniało. Są problemy z jej zrozumieniem ale czy nawet po 150 latach Darwinizm nie jest odrzucany, wyśmiewany? Zgorszeni przeciwnicy krzyczą: jak to, człowiek ma pochodzić od małpy?Omawiany tekst jest przykładem niezrozumienia, jest przykładem skansenowego marksizmu. Jeśli marksizm ma być teorią naukową musi być otwarty na nowości, rozbudowywany. Zmieńmy język, rozszerzmy pojęcia, korzystajmy ze zdobyczy nauki, traktujmy marksizm jako fundament. Jeśli tego nie zrobimy, to coraz mniej z nim będzie maszerować ludzi i w końcu zaginie, razem ze śmiercią ostatniego wyznawcy. Ideologia nas nie uratuje, to stara broń, miecz. Dostosujmy swoją broń do współczesnej techniki. Jeśli patrzeć naukowo na przyszłość świata, to nie sposób nie widzieć tam komunizmu, inni widzą królestwo boże, utopię. Nie grajmy więc ekscentryków, jeśli mamy rację to dlatego, że reprezentujemy naukę. Nauka jest wolna od świętości, autorytetów i poszanowania tradycji.
 
---------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------

ODPOWIEDŹ WR:


O ignorancji memetyka Brysa i idealizmie memetyki

Co jest pierwotne - idee czy materia ? To zasadnicze pytanie w filozofii. Idealiści tacy jak Platon, Kant czy Hegel twierdzili że idee są pierwotne wobec świata materialnego. Natomiast materialiści – tacy jak Demokryt, Diderot i Marks uważali, że materia istnieje obiektywnie, niezależnie od ludzkiej świadomości i idee są jedynie wytworem ludzkiej świadomości i wtórne wobec materii. Czy więc memetyka, a konkretnie jej rozumienie przez Marcina Brysa jest idealistyczna, czy materialistyczna? Analiza polemiki, jaka została nadesłana w dniu 19 czerwca przez Marcina Brysa nie pozostawia cienia wątpliwości. Jak pisze Brys.
 

Patrząc memetycznie widzimy ich działanie, np. walkę memów w mózgu, umyśle, wygrywają najbardziej dostosowane do celu i idą w świat lub pozostają, czekając na kolejnych przeciwników.

Jak zaciąga idealistycznie, biorąc na piedestał „walkę idei” nasz memetyczny polemista:

Polami walk idei są ludzkie mózgi. Są one też ich magazynami, oczywiście nie jedynymi. Nie wiadomo co jednak ma to wspólnego z cytatem z „Ideologii Niemieckiej”. Karol Marks uważał, że rozwój kultury polega na dziedziczeniu zarówno „idei”, jak i „materiałów, kapitałów i sił wytwórczych”, co zasadniczo wynika z ogólnego determinizmu przy założeniu ciągłości trwania ludzkiej cywilizacji a nie z tego „gdzie i jak walczą idee”. Idee wg materializmu filozoficznego i nauki nie są żyjątkami, substancjami chemicznymi czy tkankami żywymi, tylko wtórnymi wobec materii wytworami ludzkiej świadomości. Pół biedy, jeśliby chociaż pan Bryś rozumiał to metaforycznie i znał rzeczywiste odkrycia naukowe w dziedzinie biologii. Okazuje się jednak, że polemika pana Brysa wykazuje braki na bardzo elementarnym poziomie.

Dobór naturalny wg Marcina Brysa czyli słowo-wytrych

Pan Hirschfeld nie zgadza się na stosowanie pojęcia doboru naturalnego w kulturze, a przecież dobór ten występuje w życiu każdego z nas, każdego dnia. Nie wystarczy chcieć, mieć pomysły, musi istnieć jeszcze na nie zapotrzebowanie. Nawet najpiękniejsza ale smętna piosenka przepada na festiwalu rokowym, w zapaści gospodarczej głosimy populistyczne hasła, idą jak świeże bułki. Kilka słów wypowiedzianych we właściwym momencie może stać się symbolem, hasłem na całe dziesięciolecia. Przykładów takich można mnożyć bez liku. Ba, ten dobór jest spełnieniem podstawowego prawa – byt kształtuje świadomość.

Należy dodać – „dobór naturalny” stosuje się także w elektrotechnice – miedź jest lepszym przewodnikiem niż żelazo czy ołów, z tego też powodu dzięki „doborowi naturalnemu” przewody elektryczne wykonuje się z miedzi, mimo że żelazo jest bardziej powszechne i tańsze w produkcji.

„Dobór naturalny” występuje również w budownictwie – weźmy przykład huraganu Katrina czy eksplozji bomby jądrowej nad Hiroszimą – tylko najbardziej wytrzymałe budynki były w stanie przetrwać oba te dramatyczne wydarzenia. „Dobór naturalny” ma miejsce również w motoryzacji – przestarzałe modele samochodów są wypierane z produkcji przez bardziej nowoczesne, wygodne i oszczędne konstrukcje – silniki z wtryskiem paliwa wyparły gaźniki, a przestarzałe kanciaste kształty nadwozi zostały zastąpione opływowymi, testowanymi w tunelach aerodynamicznych . Przykłady można by mnożyć bez końca – dodając ilustracje z socjologii, historii literatury, historii sztuki, języków programowania. Wszystko jest doborem naturalnym – można tak powiedzieć, ponieważ materialna rzeczywistość jest dialektyczna, ruch (nie w znaczeniu ściśle mechanicznym, ale jako synonim wszelkich zmian) jest immanentną właściwością materii. Jednakże należy pamiętać o specyfice poszczególnych dziedzin wiedzy. Marks pisał w liście do Kugelmanna 27 czerwca 1870 r. nt. nijakiego Langego: „Pan Lange dokonał mianowicie wielkiego odkrycia. Całą historię podciągnąć można pod jedyne wielkie prawo natury. To prawo formułować ma frazes – bo wyrażenie Darwina w tym zastosowaniu staje się zwykłym frazesem – „struggle for life”, „walka o byt” (…). Zamiast zatem analizować, jak się ta „struggle for life” historycznie przejawiała w rozmaitych formach społecznych, wystarczy zamienić każdą konkretną walkę w „struggle for life” (…). Należy przyznać, że metoda to bardzo przekonywująca… dla napuszonego, pseudonaukowego, górnolotnego nieuctwa i lenistwa myśli”. Lenin komentując ten list stwierdza, że „w ogóle przeniesienie pojęć biologicznych do dziedziny nauk społecznych jest frazesem”, czyli nie ułatwia, ale utrudnia poznanie.
 

Jeżeli do ewolucji kultury zamiast ją badać, zastosowano – małpując biologiczne pojęcie genu – pojęcie „memu”, techniki – „temu”, to można by się pokusić o wprowadzenie pojęcia konduktemu – charakteryzującego dany metal, najsilniejszy konduktem oznacza największe przewodnictwo i największe predyspozycje do stania się surowcem do produkcji kabli. Podobnie można by stworzyć pojęcie „budemu” – najsilniejszy „budem” charakteryzuje projekt domu odpornego na możliwie jak największą ilość kataklizmów naturalnych i innych zagrożeń. Czy jednak taka żonglerka słowna w czymkolwiek pomoże elektrotechnikom i architektom w ich pracy? Czy jednak tylko przeszkadza to w odkrywaniu prawdy podobnym stopniu, jak wiara w duchy i Niewidzialne Różowe Jednorożce, których istnienia nie sposób jest dowieść?
 
 
 
Zarówno kawałki metalu, jak i domy czy samochody podlegają prawom fizyki, które mają charakter obiektywny, jak pisał Lenin w pracy Materializm i Empiriokrytycyzm” Jedyną własnością materii z którą jest w stanie zgodzić się materializm filozoficzny jest własność bycia obiektywną realnością i istnieje na zewnątrz naszej świadomości”. Obiektywna rzeczywistość opisywana jest przez obiektywne prawa. Fizycy byli w stanie opisać przewodnictwo metalu i wytrzymałość różnych konstrukcji bez odwoływania się do „doboru naturalnego” i , a korzystając jedynie z fundamentalnych praw dowiedzionych doświadczalnie i modeli matematycznych. Bez „konduktemów” i „budemów”. Podobnie ewolucję kultury da się opisać materialistycznie – z odwołaniem do badań i modeli – i do ekonomicznych, klasowych i materialnych ugrupowań i jest to przedmiotem badań socjologii kultury. W zgodnej z materializmem dialektycznym socjologii kultury nie ma miejsca na tak pojmowane pojęcie „memu”. Jest to bowiem koncept czysto filozoficzny, bez żadnej materialnej podstawy, a takie koncepty materializm dialektyczny odrzuca, pisał już o tym Fryderyk Engels:

nowoczesny materializm uogólnia nowsze postępy nauk przyrodniczych, zbiegające się w tym punkcie, że przyroda ma także swoją historię w czasie, że ciała niebieskie, równie jak gatunki organizmów zaludniających te ciała w sprzyjających warunkach, powstają, zanikają, a kręgi ich obrotów, o ile w ogóle dopuszczamy jeszcze ich istnienie, przybierają nieskończenie większe rozmiary. W obu wypadkach materializm jest z istoty swej dialektyczny i nie wymaga już filozofii stojącej ponad innymi naukami. Z chwilą gdy żąda się od każdej poszczególnej nauki, aby zdała sobie sprawę ze swego miejsca w ogólnym związku rzeczy i wiedzy o rzeczach - wszelka odrębna nauka o związku wszechrzeczy staje się zbyteczna. Z całej dotychczasowej filozofii, pozostaje wtedy jako samodzielna dziedzina tylko nauka o myśleniu i jego prawach - logika formalna i dialektyka. Wszystko inne, rozpływa się w pozytywnej nauce o przyrodzie i historii. (https://www.marxists.org/polski/marks-engels/1880/soc-utop/5.htm)

Materialne nukleotydy kontra idealistyczny mem – czyli jeszcze większa ignorancja „memetyka” Brysa
 
 
W to, że genetyka po odkryciu kwasu dezoksyrobonukleinowego(DNA) zyskała ogromne uzasadnienie empiryczne i stała się nauką opartą o podstawy materialne, nie wątpi nikt, kto uważał na lekcjach biologii w gimnazjum. Pan Brys najwyraźniej nie uważał i nie jest w stanie nadrobić teraz swoi braków, mimo chęci. Wg Wikipedii, gen to podstawowa jednostka dziedziczności determinująca powstanie jednej cząsteczki białka lub kwasu rybonukleinowego zapisana w sekwencji nukleotydów kwasu dezoksyrybonukleinowego.
 

Gen liczy „od 1000 do miliona nukleotydów” , a nukleotyd jak wiemy tworzy para zasad azotowych, dezoksyryboza i reszta kwasu fosforowego. Tymczasem p. Bryś twierdzi, że
 

wadą memetyki ma być trudność zdefiniowania memu. Proszę wpisać w Google słowo gen, nie ma jednoznacznej, ostatecznej odpowiedzi.
 
 
Jakie substancje chemiczne czy też struktury w mózgu odpowiedzialne są za memy? Obawiamy się, że na to pytanie nauka nie znalazła jeszcze odpowiedzi, podobnie jak nie znaleziono odpowiedzi na to, w którym miejscu człowieka przebywa dusza i w którym miejscu jądra bądź płaszcza Ziemi, znajduje się wypełnione płynną siarką piekło, do którego ta właśnie dusza może trafić po śmierci. Materializm dialektyczny pomaga nauce przestać zajmować się równie idiotycznymi problemami. Może być również pomocny, aby badacze tracący swój czas na memetykę zajęli się czymś bardziej pożytecznym.

Społeczność

Amerykańska gospodarka 2008