Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 19 gości.

Paweł Kamiński: JOW-y – zamach na prawa proletariatu

JOW

 

6 września odbędzie się referendum, w którym Polacy mają m.in. zdecydować o ordynacji wyborczej. Zwolennicy jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW-ów) twierdzą, że ich wprowadzenie m.in. zwiększy wpływ wyborców na posłów. Jak głosi broszura Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych: „obowiązująca obecnie w Polsce ordynacja proporcjonalna jest jedną z podstawowych wad ustrojowych. Utrudnia tworzenie stabilnego i efektywnego rządu, odsuwa Polaków od wpływu na działanie państwa i skutecznie uniemożliwia powstanie w naszym kraju społeczeństwa obywatelskiego. (…) Czas to zmienić. Chcemy posłów odpowiedzialnych przed wyborcami!”i Głosi ona również: „Wzorem dla nas jest model brytyjski jako najprostszy i najbardziej przejrzysty.

Najwięcej” nie znaczy „większość”

Podczas gdy w ordynacji proporcjonalnej poszczególne okręgi wybierają po kilku parlamentarzystów, aby jak najlepiej odzwierciedlać poparcie dla poszczególnych ugrupowań. W przypadku JOW-ów wygrywa jeden kandydat, który zdobył najwięcej głosów. Ale „najwięcej” nie znaczy „większość”. Jeśli przykładowo w danym okręgu mamy 3 kandydatów – A, B i C – i otrzymali oni odpowiednio 40%, 35% i 25% głosów, to mandat zdobywa kandydat A mimo, że większość (60%) obywateli, go nie popiera. W przypadku JOW-ów jest to zjawisko normalne. W ostatnich brytyjskich wyborach do Izby Gmin w 331 spośród 650 okręgów zwycięzcy nie zdobyli większości głosów. Najmniejszą względną ilością głosów wybrany został parlamentarzysta z okręgu Belfast South – 24,5% głosów (w porównaniu z poprzednimi wyborami stracił 16,5 pkt. proc. poparcia!)ii. Warto również spojrzeć na wyniki wyborów do naszego Senatu – spośród 100 obecnych senatorów tylko 14 uzyskało większość w swoich okręgach (w okręgach nr 33, 37, 42, 44, 47, 55, 57, 62, 65, 75, 80, 86, 90 i 91). Najmniej głosów zdobył senator Krzysztof Słoń (PiS) z okręgu nr 83 – 25,08%.iii

Należy również zwrócić uwagę na fakt, że o ile w wypadku ordynacji proporcjonalnej liczba wyborców przypadających na jeden mandat w poszczególnych okręgach jest zbliżona (w Polsce na jeden mandat poselski najwięcej wyborców przypada w okręgu nr 37 – 85 970, najmniej w nr 32 – 77 804 (90%)iv) , o tyle w przypadku JOW-ów liczba wyborców w poszczególnych okręgach może się różnić dramatycznie. Okręg nr 30 liczący 642 662 wyborców i okręg nr 61 liczący 217 595 (34%) wybierają po jednym senatorze. v W Wielkiej Brytanii różnice są jeszcze większe – okręg wyborczy Isle ofWight zamieszkuje 110 924 wyborców – 5 razy więcej niż okręg Na h-Eileanan an Iar (21 837 wyborców)vi.

Rządy mniejszości

Następstwem z jednej strony faktu, że mandaty można zdobyć wbrew większości wyborców w poszczególnych okręgach, a z drugiej występujących między nimi różnic w zaludnieniu jest zdobywanie większości parlamentarnej przez partie, które popiera mniejszość społeczeństwa. Brytyjscy torysi mają obecnie mają 330 miejsca w Izbie Gmin (spośród 650), czyli większość parlamentarną mimo, że w wyborach zdobyli jedynie 36,8% głosów.vii Odkąd w Wielkiej Brytanii wprowadzono powszechne prawo wyborcze tylko raz – w 1931 r. – partia z większością parlamentarną zdobyła większość głosów.viii

Nieproporcjonalność wyborów przedstawia indeks Loosemore’a-Hanby’ego – przyjmuje on wartości od 0 do 100, im niższa jego wartość tym bardziej proporcjonalne są wybory, tzn. tym lepiej podział mandatów odzwierciedla preferencje elektoratu. W poniższych tabelach przedstawiono wartości indeksu dla wyborów do Izby Gmin w Wielkiej Brytanii i do Sejmu w Polsce (należy pamiętać, że w 1991 r. obowiązywała inna ordynacja wyborcza).
 

 
 
 
 
 
 
 
 
Widać, że wartość indeksu w kolejnych wyborach była niższa w Polsce niż w Wielkiej Brytanii – wyjątki stanowią lata 1993 i 1997, gdy dużą liczbę głosów oddano na komitety, które nie przekroczyły progu wyborczego (1993 – 35% głosów, 1997 – 13% głosów). W systemach proporcjonalnych głównym czynnikiem podnoszącym wartość indeksu Loosemore’a-Hanby’ego jest próg wyborczyix. Dla porównania, dla ostatnich wyborów w RPA, gdzie nie ma progu wyborczego wartość indeksu wyniosła zaledwie 1,13.

Postulat antydemokratyczny i antyrobotniczy

Jakie mogą być skutki JOW-ów, pokazuje historia.

W 1979 r. brytyjscy konserwatyści zdobyli wygrali wybory – zdobyli jedynie 43,9% głosów, ale 53,4% miejsc w Izbie Gmin. Premierem została Margaret Thatcher, która przez cały okres swoich rządów realizowała neoliberalną i antyrobotniczą politykę. Doprowadziła ona do wybuchu fali zamieszek w 1981r. W następnym roku zanotowano najwyższe bezrobocie od czasu Wielkiej Depresjix . W 1983 r. zdobyli mniej głosów (42,4%), ale więcej miejsc (61,1%)! Druga kadencja Thatcher upłynęła pod znakiem protestów górniczych stłumionych przez policję (akurat dla służb mundurowych „Żelazna Dama” była łaskawa – podczas jej rządów wydatki na policję wzrosły o połowęxi). W 1987 r. torysi znowu stracili cześć głosów, a także miejsc w Izbie Gmin – mimo wszystko dalej byli w stanie utworzyć rząd. Mimo wszystko 3 lata później Thatcher musiała ustąpić pod presją opinii publicznej (przez kraj przetoczyła się fala zamieszek przeciwko regresywnemu „podatkowi pogłównemu”) oraz własnej partii, która obawiała się klęski w następnych wyborach.
Przez ponad dekadę Margaret Thatcher mogła realizować antyludową politykę, dzięki ordynacji wyborczej, która umożliwiała rządy mniejszości.

Jest rzeczą oczywistą, że są JOW-y są postulatem antydemokratycznym. Ale są one również postulatem antyrobotniczym. To, że pozbawiają one de facto większość obywateli głosu, nie ogranicza politycznej władzy burżuazji. Jej siła tkwi nie w liczebności, ale w sile ekonomicznej – fortunach przeznaczanych na kampanie polityczne, prywatnej własności środków masowego przekazu, dobrze płatnym posadom dla byłych politykówxii… Wraz z postępami kapitalizmu szeregi drobnomieszczaństwa i rolników indywidualnych kurczą się i te klasy tracą na znaczeniu ekonomicznym i politycznym. Odwrotnie jest z proletariatem – w miarę jak kapitał ulega koncentracji, a klasy średnie proletaryzacji, zastępy klasy robotniczej rosną. I to właśnie ona najwięcej traci na JOW-ach.

Nie należy mieć złudzeń co do demokracji burżuazyjnej – przy jednoczesnej ekonomicznej władzy kapitału, polityczna „władza ludu” kapitału pozostaje szwindlem. Nie oznacza to, że kwestia praw demokratycznych nie powinna interesować klasy robotniczej. Rzecz w tym, aby – cytując Engelsa – „prawo wyborcze (…) nasi robotnicy przekształcili ze środka tumanienia, jakim było dotychczas, w narzędzie wyzwolenia”.xiii W tym celu należy bronić demokratycznych wolności proletariatu, w tym pięcioprzymiotnikowych wyborów. Dlatego 6 września glosując w referendum należy zadać sobie pytanie: „Czy chcę, aby głos ludzi pracy się liczył?” Odpowiedź pozytywna na to pytanie oznacza NIE dla JOW-ów!
 
 
Przypisy:

i https://ruchjow.pl/res/przewodnik-jow.pdf

ii http://www.electoral-reform.org.uk/sites/default/files/2015%20General%20Election%20Report%20web.pdf

iii http://wybory2011.pkw.gov.pl/

iv http://wybory2011.pkw.gov.pl/geo/pl/000000.html

v http://wybory2011.pkw.gov.pl/geo/pl/000000.html#tabs-2

vi http://consultation.boundarycommissionforengland.independent.gov.uk/electoral-data/; http://www.gro-scotland.gov.uk/files2/stats/electoral-stats/corrected2011/11electoral-stats-table2-corrected-24February2011.pdf

vii http://www.bbc.co.uk/news/election/2015/results

viii http://researchbriefings.files.parliament.uk/documents/RP08-12/RP08-12.pdf

ix Współczynnik korelacji między głosami oddanymi na ugrupowania poniżej progu wyborczego a indeksem Loosemore’a-Hanby’ego dla polskich wyborów wynosi 0,99.

x http://news.bbc.co.uk/onthisday/hi/dates/stories/january/26/newsid_2506000/2506335.stm

xi https://en.wikipedia.org/wiki/Margaret_Thatcher#CITEREFLawson1992

xii http://www.polskatimes.pl/artykul/577547,byli-politycy-zostaja-biznesmenami-ale-chcieliby-wrocic-na-wiejska,3,id,t,sa.html

xiii https://www.marxists.org/polski/marks-engels/1850/wkwf/

Społeczność

UPA