Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 41 gości.

W.I. Lenin: Na czwartą rocznicę rewolucji październikowej

Lenin 1917

Nadchodzi czwarta rocznica 25 października (7 listopada).
 
Im bardziej oddala się od nas ten wielki dzień, tym wyraźniejsze staje się znaczenie rewolucji proletariackiej w Rosji, tym głębiej wnikamy również w całokształt doświadczenie praktycznego naszej pracy.
 
W najkrótszym – i oczywiście nie wyczerpującym i nie ścisłym – szkicu znaczenie to i to doświadczenie można by wyłożyć w sposób następujący.
 
Bezpośrednim i najbliższym zadaniem rewolucji w Rosji było zadanie burżuazyjno-demokratyczne obalić pozostałości średniowiecza, znieść je doszczętnie, oczyścić Rosję od barbarzyństwa, od tej hańby, od tego największego hamulca wszelkiej kultury i wszelkiego postępu w naszym kraju.
 
I możemy być dumni, że tego oczyszczenia dokonaliśmy w sposób daleko bardziej stanowczy, daleko szybciej, odważniej, z większym powodzeniem, szerzej i głębiej z punktu widzenia oddziaływania na masy ludowe, na ich najgłębsze warstwy, niż wielka rewolucja francuska 125 lat temu.
 
Zarówno anarchiści jak i demokraci drobnoburżuazyjni (tzn. mieńszewicy i eserowcy , jako rosyjscy przedstawiciele tego międzynarodowego typu socjalnego) pletli i plotą jeszcze niewiarygodnie dużo bzdur na temat stosunku rewolucji burżuazyjno-demokratycznej do socjalistycznej (czyli proletariackiej). Że pod tym względem słusznie pojmowaliśmy marksizm, że słusznie uwzględnialiśmy doświadczenia poprzednich rewolucji, tego dowiodły ostatnie 4 lat. Doprowadziliśmy rewolucję burżuazyjno-demokratyczną do końca – jak nikt dotąd. Z całkowitą świadomością, zdecydowanie i nieugięcie posuwamy się naprzód, ku rewolucji socjalistycznej, wiedząc, że nie jest ona oddzielona murem chińskim od rewolucji burżuazyjno-demokratycznej, wiedząc, że tylko walka zdecyduj, jak dalece uda się nam (w ostatecznym rezultacie) posunąć się naprzód, jaką część nieskończenie doniosłego zadania wykonamy jaką część swych zwycięstw utrwalimy na swą korzyść. To przyszłość pokaże. Lecz już teraz widzimy, że – biorąc pod uwagę zrujnowanie, zmęczenie, zacofanie kraju – zrobiono ogromnie dużo w dziele socjalistycznej przebudowy społeczeństwa.
 
Skończmy jednak z burżuazyjno-demokratyczną treścią naszej rewolucji. Marksiści powinni rozumieć, co to znaczy. Aby to wyjaśnić, weźmy namacalne przykłady.
Burżuazyjno-demokratyczna treść rewolucji, to znaczy oczyszczenie stosunków (urządzeń, instytucyj)  społecznych ze średniowiecza, z poddaństwa, z feudalizmu.
 
Jakie były najważniejsze przejawy, przeżytki, pozostałości feudalizmu w Rosji w roku 1917? Monarchia, stanowość, władanie ziemią i użytkowanie jej, sytuacja kobiety, religia, ucisk narodowości. Weźcie jakąkolwiek z tych „stajni augiaszowych” - pozostawionych, zaznaczmy przy sposobności przez wszystkie państwa w stanie niedoczyszczonym podczas dokonywania przez nie ich rewolucji burżuazyjno-demokratycznych, 125, 250 i więcej lat temu (w Anglii w r. 1649) – weźcie jakąkolwiek z tych stajni augiaszowych: przekonacie się, że myśmy je oczyścili do gruntu. W ciągu jakichś dziesięciu tygodni począwszy od 25 października (7 listopada) r. 1917 do rozpędzenia uczrediłki (5 stycznia 1918) zrobiliśmy w tej dziedzinie tysiąc razy więcej, niż w ciągu ośmiu miesięcy swej władzy zrobili burżuazyjni demokraci i liberałowie (kadeci) i drobnoburżuazyjni demokraci (mieńszewicy i eserowcy).
 
Ci tchórze, te gaduły, zakochane w sobie narcyzy i hamleciki wywijały tekturowym mieczem – i nie unicestwiły nawet monarchii. Myśmy wyrzucili całe plugastwo monarchiczne – jak nikt, jak nigdy. Kamienia na kamieniu, cegły na cegła nie pozostawiliśmy z odwiecznego gmachu stanowości, (kraje najbardziej przodujące w rodzaju Anglii, Francji i Niemiec, dotychczas nie wyzbyły się resztek stanowości !). Najgłębsze korzenie stanowości, a mianowicie pozostałości feudalizmu i pańszczyzny we władaniu ziemią, wyrwaliśmy z korzeniami. „Można dyskutować” (za granicą jest dość publicystów, kadetów, mieńszewików i eserowców, aby zajmować się tymi dyskusjami) na temat co „koniec końcem” wyniknie z przeobrażeń agrarnych Wielkiej Rewolucji Październikowej. Nie mamy ochoty tracić teraz czasu na te dyskusje, ponieważ dyskusję tę i mnóstwo innych z nią związanych rozstrzygamy walką. Nie można jednak kwestionować faktu, że demokraci drobnomieszczańscy osiem miesięcy „porozumiewali się” z obszarnikami chroniącymi tradycje pańszczyzny, my zaś w ciągu kilku tygodni zmietliśmy z powierzchni ziemi rosyjskiej zarówno tych obszarników, jak i wszystkie ich tradycje.
 
Weźcie religię lub wyzucie z praw kobiety czy ucisk i brak równouprawnienia narodowości nierosyjskich. Wszystko to są zagadnienia rewolucji burżuazyjno-demokratycznej. Filistrzy demokracji drobnoburżuazyjnej osiem miesięcy o tym paplali; nie ma ani jednego wśród najbardziej przodujących krajów świata, w którym by te zagadnienia zostały rozwiązane w kierunku burżuazyjno-demokratycznym do końca. U nas ustawodawstwo Rewolucji Październikowej rozwiązało je do końca. Z religią walczyliśmy i walczymy, jak należy. Wszystkim narodowościom nierosyjskim daliśmy ich własne republiki lub obwody autonomiczne. Nie ma u nas w Rosji tej ohydy, hańby i nikczemności, jakim jest wyzucie z praw lub brak równouprawnienia kobiety, nie ma tego oburzającego przeżytku poddaństwa i średniowiecza, przeżytku odświeżanego przez chciwą zysków burżuazje i przez tępą, zastraszaną drobną burżuazję we wszystkich, bez żadnego wyjątku, krajach kuli ziemskiej.
 
Wszystko to jest treścią rewolucji burżuazyjno-demokratycznej. Sto pięćdziesiąt i dwieście pięćdziesiąt lat temu czołowi wodzowie tej rewolucji (tych rewolucji jeśli mówić o każdej narodowej odmianie jednego typu ogólnego ) obiecywali ludom wyzwolenie ludzkości od przywilejów średniowiecza, od nierówności kobiety, od państwowego uprzywilejowania tej czy innej religii (lub „idei religii”, „religijności” w ogóle), od braku równouprawnienia narodowości. Obiecywali – i nie dotrzymali obietnicy. Nie mogli jej dotrzymać, ponieważ przeszkodziło im „poszanowanie” -  „świętej własności prywatnej”. W naszej rewolucji proletariackiej nie było tego przeklętego „poszanowania” tego po trzykroć przeklętego średniowiecza i tej „świętej własności prywatnej”.
 
Aby jednak utrwalić zdobycze rewolucji burżuazyjno-demokratycznej na rzecz ludów Rosji, musieliśmy posunąć się dalej i posunęliśmy się dalej. Rozstrzygaliśmy zagadnienia rewolucji burżuazyjno-demokratycznej po drodze, mimochodem, jako „produkt uboczny” naszej głównej proletariacko-rewolucyjnej, socjalistycznej pracy.  Mówiliśmy zawsze, że reformy – to produkt uboczny rewolucyjnej walki klasowej. Mówiliśmy i dowiedliśmy czynami, że przekształcenia burżuazyjno-demokratyczne – to produkt uboczny rewolucji proletariackiej. Nawiasem mówiąc, wszyscy Kautscy, Hilferdingowie,  Martowowie, Czernowowie, Hillquitowie, Longuetowie, Macdonaldowie, Turati i inni rycerze „II1/2” marksizmu nie potrafili zrozumieć takiego wzajemnego stosunku między rewolucją burżuazyjno-demokratyczną a rewolucją proletariacko-socjalistyczną. Pierwsza przerasta w drugą. Druga mimochodem rozwiązuje zadania pierwszej. Walka i tylko walka rozstrzyga w jakiej mierze udaje się drugiej wyjść poza ramy pierwszej.
 
Ustrój radziecki jest właśnie jednym z naocznych potwierdzeń lub przejawów tego przerastania jednej rewolucji w drugą – to maksimum demokratyzmu dla robotników i chłopów, a jednocześnie oznacza on zerwanie z demokratyzmem burżuazyjnym i powstanie nowego, historycznego w skali światowej typu demokracji, a mianowicie: demokratyzmu proletariackiego, czyli dyktatury proletariatu.
 
 Niechaj psy i świnie umierającej burżuazji i wlokącej się za nią demokracji drobnoburżuazyjnej obrzucają nas stekiem przekleństw i drwin z powodu niepowodzeń i błędów w budowaniu przez nas naszego ustroju radzieckiego. Ani na chwilę nie zapominamy, że rzeczywiście mieliśmy dużo niepowodzeń i błędów i że dużo ich popełniamy.  Jakżeż można się obejść bez niepowodzeń i błędów w nowy tak nowym dziele, w tak dla całych dziejów świata nowym dziele, jak stworzenie niewidzianego dotąd typu ustroju państwowego! Nieugięcie walczyć będziemy o naprawienie swoich niepowodzeń i błędów, o usprawnienie swego bardzo i to bardzo dalekiego od doskonałości stosowania w życiu zasad radzieckich. Mamy jednak prawo szczycić się i szczycimy się tym że przypadło nam w udziale szczęście zapoczątkowania budowy państwa radzieckiego, zapoczątkowania przez to nowej epoki w dziejach świata, opoki panowania nowej klasy, uciskanej we wszystkich krajach kapitalistycznych i wszędzie zdążającej do nowego życia, do zwycięstwa nad burżuazją, do dyktatury proletariatu, do wyzwolenia ludzkości z jarzma kapitału i od wojen imperialistycznych.
 
Kwestia wojen imperialistycznych, kwestia tej dominującej dzisiaj na całym świecie międzynarodowej polityki kapitału finansowego która nieuchronnie rodzi nowe wojny imperialistyczne, nieuchronnie rodzi niesłychane wzmożenie ucisku narodowego, rabunku, rozboju, dławienia narodowości słabych, zacofanych, drobnych przez garstkę mocarstw „przodujących” - kwestia ta od r. 1914 stała się kamieniem węgielnym całej polityki wszystkich krajów kuli ziemskiej. Jest to kwestia życia i śmierci dziesiątków milionów ludzi. Jest to kwestia, czy w następnej wojnie imperialistycznej, w naszych oczach przygotowywanej przez burżuazję, w naszych oczach wyrastającej z kapitalizmu, zamordowanych zostanie 20 milionów ludzi (zamiast 10 milionów zabitych w wojnie lat 1914-1918 oraz w dodatkowych „drobnych” wojnach, nie zakończonych po dziś dzień), czy w tej nieuniknionej (jeśli utrzyma się kapitalizm) przyszłej wojnie stanie się kalekami 60 milionów osób (zamiast 30 milionów kalek które dała wojna lat 1914-18)). Również w tej kwestii nasza Rewolucja Październikowa zapoczątkowała nową epokę w dziejach świata. Sługusy burżuazji i jej pomocnicy w osobach eserowców i mieńszewików, w postaci całej drobnoburżuazyjnej, rzekomo „socjalistycznej” demokracji całego świata naigrawali się z hasła „przekształcenia wojny imperialistycznej w wojnę domową”. A okazało się, że hasło to było jedyną  prawdą – nieprzyjemną, brutalną, nagą, okrutną – wszystko to fakt, ale prawdą wśród mnóstwa najbardziej wyrachowanych, szowinistycznych i pacyfistycznych kłamstw. Kłamstwa te walą się w gruzy. Zdemaskowany został Pokój Brzeski. Każdy dzień coraz bezlitośniej demaskuje znaczenie i następstwa pokoju jeszcze gorszego niż Brzeski, Pokoju Wersalskiego. I coraz wyraźniej, coraz dobitniej nieodwołanie wobec milionów ludzi, wnikających w przyczyny wojny wczorajszej i zastanawiających się nad nadchodzącą wojną jutrzejsza, występuje groźna prawda: nie można się wyrwać z wojny imperialistycznej i nieuchronnie rodzącego ją imperialistycznego pokoju (gdybyśmy używali tu dawnej pisowni napisałbym tu dwa wyrazy „mira” [165] w obu ich znaczeniach, nie można wyrwać się z tego piekła inaczej niż przez bolszewicką walką i bolszewicką rewolucję.
 
Niechaj burżuazja i pacyfiści, generałowie i mieszczanie, kapitaliści i filistrzy, wszyscy wierzący chrześcijanie i wszyscy rycerze II i II1/2 Międzynarodówki z wściekłością wymyślają na tę rewolucję. Żadnymi potokami wściekłości, oszczerstw i kłamstw nie zaciemnią oni tego historycznego w skali światowej faktu, że po raz pierwszy od setek i tysięcy lat niewolnicy odpowiedzieli na wojnę pomiędzy właścicielami niewolników otwartym proklamowaniem hasła: przekształćmy tę wojnę między właścicielami niewolników o podział ich łupi  w wojnę niewolników wszystkich narodów przeciwko właścicielom niewolników wszystkich narodów.
 
Po raz pierwszy od setek i tysięcy lat hasło to przekształciło się z niejasnej i bezsilnej nadziei w wyraźny, sprecyzowany program polityczny, w czynną walkę milionów uciskanych ludzi pod kierownictwem proletariatu, przekształciło się w pierwsze zwycięstwo proletariatu, w pierwsze zwycięstwo sprawy unicestwienia wojen, zwycięstwo sprawy sojuszu robotników wszystkich krajów nad sojuszem burżuazji różnych narodów, tej burżuazji, która zarówno zawiera pokój, jak i prowadzi wojnę kosztem niewolników kapitału, kosztem robotników najemnych, kosztem chłopów, kosztem mas pracujących.
 
To pierwsze zwycięstwo nie jest jeszcze zwycięstwem ostatecznym i nasza Rewolucja Październikowa osiągnęła je z olbrzymim trudem, przezwyciężając niesłychane przeszkody, niesłychane męki, szereg ogromnych niepowodzeń i błędów z naszej strony. Jakżeż mógłby jeden zacofany naród bez niepowodzeń i błędów pokonać wojny imperialistycznej najpotężniejszych i najbardziej przodujących krajów kuli ziemskiej! Nie boimy się uznać swych błędów i trzeźwo będziemy patrzyli na nie, aby się nauczyć je naprawiać. Fakt jednak pozostaje faktem:  po raz pierwszy od setek i tysięcy lat obietnica, by „odpowiedzieć” na wojnę między właścicielami niewolników rewolucją niewolników przeciw wszelkim właścicielom niewolników, spełniona została aż do końca - - -  i wykonywana jest wbrew wszelkim trudnościom.
 
Dzieło to zaczęliśmy. Kiedy mianowicie, w jakim terminie, proletariusze jakiego narodu doprowadzą to dzieło do końca – to już sprawa nieistotna. Istotne jest, że lody zostały przełamane, że droga jest otwarta, kierunek wskazany.
 
Trwajcie nadal w swej obłudzie, panowie kapitaliści wszystkich krajów, „broniący ojczyzny” japońskiej przed amerykańską, amerykańskiej przed japońską, francuskiej przed angielską  itd.! Piszcie w dalszym ciągu „na odczepnego” nowe „manifesty bazylejskie” (na wzór Manifestu Bazylejskiego z 1912 r. ) w celu ominięcia problemu środków walki przeciw wojnom imperialistycznym, panowie rycerze II i II1/2 międzynarodówki wraz ze wszystkimi pacyfistycznymi mieszczuchami i filistrami całego świata! Pierwszą setkę milionów ludzi na kuli ziemskiej wyrwała z wojny imperialistycznej, z pokoju imperialistycznej pierwsza rewolucja bolszewicka.  Następne wyrwą z takich wojen i z takiego pokoju całą ludzkość.
 
Ostatnie – i najważniejsze, i najtrudniejsze, i najbardziej niedokończone nasze dzieło: budownictwo gospodarcze, założenie fundamentu ekonomicznego pod nowy, socjalistyczny gmach na miejsce zburzonego feudalnego i na wpół zburzonego kapitalistycznego. W tej najważniejszej i najtrudniejszej sprawie mieliśmy najwięcej niepowodzeń, popełniliśmy najwięcej błędów. Jakżeż można było bez niepowodzeń i błędów zapoczątkować tak nowe dzieło o światowym znaczeniu! Zapoczątkowaliśmy je jednak. Kontynuujemy je. Właśnie teraz swą „nową ekonomiczną polityka” naprawiamy cały szereg swych błędów, uczymy się jak bez tych błędów budować dalej gmach socjalistyczny w kraju drobnochłopskim.
 
Trudności są niezmierne. Do walki z niezmiernymi trudnościami przywykliśmy. Nasi wrogowie mieli chyba za co nazwać nas ludźmi „twardymi jak granit” i przedstawicielami „polityki gruchotania kości”. Ale nauczyliśmy się także – przynajmniej do pewnego stopnia nauczyliśmy się innej niezbędnej w rewolucji sztuki – elastyczności, umiejętności szybkiego i raptownego zmieniania swej taktyki uwzględniając zmienione warunki obiektywne, obierając inną drogę do swego celu, jeśli okazało się, że droga poprzednia jest w danym okresie niecelowa i niemożliwa.
 
Porwani falą entuzjazmu, zbudziwszy entuzjazm ludu z początku ogólnopolityczny, a następnie wojenny – liczyliśmy, że bezpośrednio dzięki temu entuzjazmowi zrealizujemy równie wielkie (podobnie jak i ogólnopolityczne, podobnie jak i wojenne) zadania ekonomiczne. Liczyliśmy – lub może słuszniej byłoby powiedzieć – przypuszczaliśmy – że w drodze bezpośrednich rozkazów państwa proletariackiego zorganizujemy produkcję państwową i państwowy podział produkcji w sposób komunistyczny w kraju drobnochłopskim. Życie ujawniło nasz błąd. Okazało się, że niezbędny jest szereg stopni przejściowych : kapitalizm państwowy i socjalizm, aby przygotować – pracą długiego szeregu lat przygotować – przejście do komunizmu. Nie bezpośrednio na entuzjazmie, lecz przy pomocy entuzjazmu zrodzonego przez wielką rewolucję, na osobistym interesie, na zainteresowaniu osobistym, na kalkulacji gospodarczej bądźcie łaskawi zbudować najpierw mocne kładki prowadzące w kraju drobnochłopskim poprzez kapitalizm państwowy do socjalizmu; w inny sposób nie zbliżycie się do komunizmu, w inny sposób nie doprowadzicie dziesiątków milionów ludzi do komunizmu. Tak powiedziało nam życie. Tak powiedział nam obiektywny bieg rozwoju rewolucji.
 
I my, którzyśmy w ciągu trzech i czterech lat nieco nauczyli się raptownych zwrotów ( kiedy raptowny zwrot jest niezbędny), poczęliśmy starannie, uważnie, wytrwale ) choć wciąż jeszcze nie dość starannie, nie dość uważnie, nie dość wytrwale) uczyć się nowego zwrotu, „nowej ekonomicznej polityki”. Państwo proletariackie powinno stać się ostrożnym, zapobiegliwym, umiejętnym „gospodarzem, sprawnym kupcem-hurtownikiem – w przeciwnym razie nie zdoła ono drobnochłopskiego kraju postawić pod względem ekonomicznym na nogi; innego przejścia do komunizmu teraz, w obecnych warunkach, obok kapitalistycznego (dotychczas jeszcze kapitalistycznego) Zachodu – nie ma. Kupiec hurtowy – to jak gdyby typ ekonomiczny tak daleki od komunizmu jak niebo od ziemi. Ale jest to właśnie jedna z tych sprzeczności, które w żywym życiu prowadzą od drobnego gospodarstwa chłopskiego poprzez kapitalizm państwowy do socjalizmu. Zainteresowanie osobiste podnosi produkcję; nam zaś przede wszystkim i za wszelką cenę potrzeba powiększenia produkcji. Handel hurtowy jednoczy pod względem ekonomicznym miliony drobnych chłopów, są oni w nim zainteresowani, handel ten wiąże ich, doprowadza do stopnia wyższego , do różnych form powiązania i zjednoczenia w samej produkcji. Zapoczątkowaliśmy już niezbędną przebudowę swej polityki ekonomicznej. Osiągnęliśmy już w tej dziedzinie pewne – wprawdzie niewielkie, częściowe, lecz już niewątpliwe – sukcesy. W tej dziedzinie nowej „nauki” kończymy już klasę wstępną. Jeśli będziemy się uczyli nieugięcie i uporczywie, sprawdzając w doświadczeniu praktycznym każdy swój krok, nie bojąc się wielokrotnego przerabiania rzeczy zaczętych, naprawiania swych błędów, uważnie wnikając w ich znaczenie – przejdziemy i do następnych klas. Przejdziemy cały „kurs” chociaż warunki ekonomiki światowej i polityki światowej uczyniły go daleko dłuższym i trudniejszym, niż byśmy chcieli. Za wszelką cenę, choćby nie wiedzieć jak ciężkie były męki okresu przejściowego, klęski, głód, rozprężenie, nie upadamy na duchu i dzieło swe doprowadzimy do ostatecznego zwycięstwa
 
14. X.1921
 
„Prawda” nr 234
18 października 1921 r.
Podpis N. Lenin
Dzieła, 4 wyd, ros.
t.33 str. 29-37
 
Polski tekst: W.I. Lenin „Dzieła Wybrane”, wyd. KiW 1949,  Tom I str. 802-808
 
 
Wersja elektroniczna: Władza Rad”, 2015

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

SIERP i MŁOT