Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 30 gości.

Włodzimierz Lenin: " Przyczynek do historii zagadnienia dyktatury"

Lenin.jpg

Niniejszym przedstawiamy wam tekst Włodzimierza Ilicza Lenina "Przyczynek do historii zagadnienia dyktatury".
Przedruk tekstu udostępnił nam tow. Dawid Jakubowski, któremu serdecznie dziękujemy.
  
 Zagadnienie dyktatury proletariatu jest pod­stawowym zagadnieniem współczesnego ruchu robotniczego we wszystkich bez wyjątku kra­jach kapitalistycznych. Aby zagadnienie to wy­czerpująco wyjaśnić, trzeba znać jego historię. W skali międzynarodowej historia nauki o re­wolucyjnej dyktaturze w ogóle i o dyktaturze proletariatu w szczególności zbiega się z histo­rią rewolucyjnego socjalizmu, a zwłaszcza z  historią marksizmu. Ponadto - i to jest oczy­wiście najistotniejsze - historia wszystkich re­wolucji klasy uciskanej i wyzyskiwanej prze­ciwko wyzyskiwaczom jest najważniejszym ma­teriałem i źródłem naszej wiedzy o zagadnie­niu dyktatury. Kto nie zrozumiał, że w celu odniesienia zwycięstwa każda rewolucyjna kla­sa musi ustanowić swą dyktaturę, ten - jeśli chodzi o historię rewolucji - nie zrozumiał nic albo nic nie chce wiedzieć w tej materii. [. . .] 

„[...] Czym głównie różnił się okres "rewo­lucyjnego wichru» od obecnego, «kadeckiego» okresu - z punktu widzenia rozmaitych metod działalności politycznej, z punktu widzenia róż­nych metod, jakimi lud tworzy historię? Prze­de wszystkim i głównie tym, że w okresie «wi­chru» stosowane były pewne szczególne metody tej twórczości, obce innym okresom życia politycznego. Oto najbardziej istotne z tych me­tod: 1) «zagarnięcie» przez lud wolności poli­tycznej - urzeczywistnienie jej bez żadnych praw i ustaw oraz bez żadnych ograniczeń (wol­ność zgromadzeń chociażby na uniwersytetach, wolność prasy, zrzeszania się, zjazdów itd.); 2) stworzenie nowych organów władzy rewolu­cyjnej - Rady Delegatów Robotniczych, Żoł­nierskich, Kolejarskich, Chłopskich, nowe wła­dze wiejskie i miejskie itd. itp. Organy te były § tworzone wyłącznie przez rewolucyjne warst­wy ludności, powstawały one poza wszelkimi ustawami i normami w drodze całkowicie rewolucyjnej, jako produkt samorodnej twórczoś­ci ludowej, jako przejaw inicjatywy twórczej ludu, który uwolnił się już lub uwalnia od sta­rych więzów policyjnych. Były to, wreszcie, właśnie organy władzy, mimo ich całej zalążkowości, żywiołowości, płynności form organi­zacyjnych, nieokreśloności zarówno co do skła­du, jak i funkcjonowania. Działały one jako władza, zagarniając np. drukarnie (Petersburg), aresztując funkcjonariuszy policji, którzy prze­szkadzali rewolucyjnemu ludowi w realizacji jego praw (przykłady tego zdarzały się rów­nież w Petersburgu, gdzie odpowiedni organ nowej władzy był najsłabszy, a stara władza -najsilniejsza). Działały one jako władza zwra­cając się do całego narodu z wezwaniem, by nie dawał pieniędzy staremu rządowi. Konfis­kowały one pieniądze starego rządu (kolejowe komitety strajkowe na południu) i obracały je na potrzeby nowego, ludowego rządu; tak, by­ły to niewątpliwie zalążki nowego, ludowego czy, jeśli wolicie, rewolucyjnego rządu. Pod względem swego charakteru społeczno-politycz­nego była to - w zalążku - dyktatura rewolu­cyjnych elementów ludu - dziwicie się, p. Blank i p. Kiesewetter? Nie widzicie tutaj «wzmocnio­nej ochrony», która dla burżua jest równoznacz­na z dyktaturą. Mówiliśmy już wam, że nie macie żadnego wyobrażenia o naukowym poję­ciu: dyktatura. Zaraz je wam wyjaśnimy, ale najpierw wskażemy trzecią «metodę» działania w okresie «wichru rewolucyjnego»: zastosowanie przez lud przemocy wobec tych, którzy sto­sują przemoc wobec ludu. 

Opisane przez nas organy władzy były, w zalążku, dyktaturą, władza ta bowiem nie uzna­wała żadnej innej władzy i żadnego prawa, żad­nej normy bez względu na to, od kogo by po­chodziła.  Władza nieograniczona, nie skrępo­wana prawami, opierająca się na sile w najbezpośredniejszym znaczeniu tego wyrazu - to jest właśnie dyktatura. Ale siła, na której opierała się i chciała się oprzeć ta nowa władza, była nie siłą bagnetu zagarniętego przez garstkę wojskowych, nie siłą «cyrkułu», nie siłą pieniądza, nie siłą żadnych starych, ustanowionych instytucji. Nic podobnego. Nowe organy nowej władzy nie posiadały ani broni, ani pieniędzy, ani starych instytucji. Siła ich - czy możecie to sobie wyobrazić, p. Blank i p. Kiesewetter? - nie miała nic wspólnego ze starymi narzędziami przemocy, nic wspólnego ze «wzmoc­nioną ochroną» - jeśli się nie ma przez to na myśli wzmocnionej ochrony ludu przed ucis­kiem ze strony policyjnych i innych organów starej władzy. 

Na czym więc opierała się ta siła? Opierała się na masach ludowych. Oto zasadnicza różni­ca między tą nową władzą a wszystkimi po­przednimi organami starej władzy. Tamte by­ły organami władzy mniejszości nad ludem, nad masami robotników i chłopów. Nowe zaś orga­ny były organami władzy ludu, robotników i chłopów, nad mniejszością, nad garstką policyjnych gwałcicieli, nad uprzywilejowaną gar­stką szlachty i czynowników. Tym się różni dyktatura nad ludem od dyktatury rewolucyjnego ludu, zapamiętajcie to dobrze, p. Blank i p. Kiesewetter! Stara władza, jako dyktatura mniejszości, mogła utrzymywać się jedynie za pomocą policyjnych podstępów, jedynie za po­mocą odsuwania, wyłączania mas ludowych od udziału we władzy, od kontrolowania władzy. Stara władza stale nie dowierzała masom, oba­wiała się światła, utrzymywała się dzięki oszust­wu. Nowa władza, jako dyktatura ogromnej większości, mogła się utrzymywać i utrzymywa­ła się wyłącznie dzięki zaufaniu ogromnych mas, wyłącznie dzięki temu, że przyciągała w sposób najbardziej swobodny, najszerzej i naj­silniej ogół mas do udziału we władzy. Nic skrytego, nic tajnego, żadnych regulaminów, żadnych formalności. Jesteś człowiekiem pracy? Chcesz walczyć o wybawienie Rosji od garst­ki policyjnych gwałcicieli? Jesteś więc na­szym towarzyszem. Wybieraj swego delegata, już, natychmiast; wybieraj w taki sposób, jaki uważasz za stosowny - z chęcią i radością przyjmiemy go jako pełnoprawnego członka na­szej Rady Delegatów Robotniczych, Komitetu chłopskiego, Rady Delegatów Żołnierskich itd. itp. Jest to władza jawna dla wszystkich, czy­niąca wszystko na oczach mas, dostępna dla mas, wywodząca się bezpośrednio z mas, praw­dziwy i bezpośredni organ mas ludowych i ich woli. - Taka była nowa władza, a raczej zaczątki jej, zwycięstwo bowiem starej wła­dzy zdeptało pędy młodej rośliny bardzo wcześnie.

Zadacie może pytanie, p. Blank lub p. Kie­sewetter? po cóż tu «dyktatura«, po co «przemoc»? Czyż olbrzymim masom potrzebna jest przemoc wobec garstki, czyż dziesiątki i setki milionów mogą być dyktatorami nad tysiącem, nad dziesięcioma tysiącami?

Pytanie to zadają zazwyczaj ludzie, którzy po raz pierwszy spotkali się z użyciem terminu «dyktatura» w nowym dla nich znaczeniu. Lu­dzie przywykli widzieć tylko władzę policyjną i tylko dyktaturę policyjną. Wydaje im się dzi­wne, że może być władza bez żadnej policji, że może być dyktatura niepolicyjna. Mówicie, że milionom niepotrzebna jest przemoc wobec ty­sięcy? Mylicie się, a mylicie się dlatego, że nie rozpatrujecie zjawiska w jego rozwoju. Zapo­minacie, że nowa władza nie spada z nieba, lecz wyrasta, powstaje obok starej, wbrew sta­rej władzy, w walce przeciwko niej. Bez zasto­sowania gwałtu wobec gwałcicieli, mających w ręku narzędzia i organy władzy, nie można wy­bawić ludu od gwałcicieli. [...)

Dlaczego p. Blank uważa za rzecz nie wyma­gającą nawet udowodnienia to, że w okresie «wichru» zostały puszczone w niepamięć wszyst­kie zasady marksistowskie? Dlatego że wypa­cza marksizm, zastępuje go brentanizmem, uważając za niemarksistowskie takie «zasady», jak zdobycie przemocą wolności, jak stworzenie władzy rewolucyjnej, jak zastosowanie przez lud przemocy. Poglądem tym przepojony jest cały artykuł p. Blanka, zresztą nie tylko Blan­ka, ale wszystkich kadetów, wszystkich publi­cystów liberalnego i radykalnego obozu, łącz­nie z bernsteinowcami z tygodnika «Biez Zagławija», pp. Prokopowiczem, Kuskową i tutti quanti* - którzy wychwalają dziś Plechanowa za miłość do kadetów.

Rozpatrzmy, jak powstał ten pogląd i dlacze­go musiał powstać.

Powstał on bezpośrednio z bernsteinowskiego lub, szerzej ujmując zagadnienie, oportunistycznego rozumowania zachodnioeuropejskiej so­cjaldemokracji. Błędy tkwiące w tym rozumo­waniu, które w sposób systematyczny i na ca­łej linii zdemaskowali «ortodoksi» na zacho­dzie, «cichaczem», w innym sosie i w związku z czym innym przenoszone są obecnie do Rosji. Bernsteinowcy uznawali i uznają marksizm z wyjątkiem jego bezpośrednio rewolucyjnej stro­ny. Walkę parlamentarną uważają oni nie za jeden ze środków walki, który jest odpowiedni zwłaszcza w pewnych okresach historycznych, ale za główną i prawie wyłączną formę walki, która czyni «przemoc», «zagarnianie» i «dyktaturę» zbytecznymi. To właśnie wulgarne, kołtuń­skie wypaczenie marksizmu przenoszą obecnie do Rosji pp. Blankowie i inni liberalni chwal­cy Plechanowa. Tak się zżyli z tym wypaczeniem, że nie uważają nawet za potrzebne do­wodzić tego, że marksistowskie zasady i idee zostały zapomniane w okresie rewolucyjnego wichru.

Dlaczego musiał powstać ten pogląd? Dlate­go że w sposób najbardziej istotny odpowiada klasowej sytuacji i interesom drobnej burżuazji. Ideolog «oczyszczonego» społeczeństwa burżuazyjnego uważa za dopuszczalne wszystkie metody walki socjaldemokracji, prócz tych właśnie, które rewolucyjny lud stosuje w okre­sie "wichru», a które aprobuje i pomaga stoso­wać rewolucyjna socjaldemokracja. Interesy burżuazji wymagają udziału proletariatu w walce z samowładztwem, ale tylko takiego udziału, który by nie przekształcał proletariatu i chłopstwa w przewodnią siłę, tylko takiego udziału, który by nie usuwał całkowicie starych, samowładno-feudalnych i policyjnych organów władzy. Burżuazja chce zachować te organy, chce je tylko poddać swej bezpośredniej kon­troli - potrzebne są jej one przeciwko proleta­riatowi, któremu całkowite zniesienie tych organów zbytnio ułatwiłoby jego proletariacką walkę. Oto dlaczego interesy burżuazji jako klasy wymagają i monarchii, i izby wyższej, wymagają niedopuszczenia do dyktatury rewo­lucyjnego ludu. Walcz z samowładztwem, mó­wi burżuazja proletariatowi, ale nie ruszaj sta­rych organów władzy - one są mi potrzebne. Walcz «parlamentarnie», tzn. w tych granicach, które ci nakreślę na podstawie porozumienia z  monarchią, walcz za pomocą organizacji - by­le nie takich, jak powszechne komitety straj­kowe, Rady Delegatów Robotniczych, Żołniers­kich itp., lecz za pomocą takich, które ustawa wydana przeze mnie na podstawie porozumie­nia z monarchią uznaje i ogranicza, czyni nie­szkodliwymi dla kapitału.

Jest więc rzeczą zrozumiałą, dlaczego o okre­sie «wichru» burżuazja mówi z lekceważeniem, pogardą, złością, nienawiścią, a o okresie chro­nionego przez Dubasowa konstytucjonalizmu — z zachwytem, upojeniem, z bezgraniczną mie­szczańską miłością... do reakcji. Jest to ciągle ta sama stała i niezmienna cecha kadetów: dą­żenie do oparcia się na ludzie i strach przed jego rewolucyjną inicjatywą twórczą.

Jest też zrozumiałe, dlaczego burżuazja jak ognia boi się powtórzenia «wichru», dlaczego ignoruje i zamazuje elementy nowego kryzysu rewolucyjnego, dlaczego podtrzymuje i szerzy wśród ludu konstytucyjne złudzenia.

Teraz wytłumaczyliśmy całkowicie, dlaczego p. Blank i jemu podobni oświadczają, że w okresie «wichru» zostały puszczone w niepamięć wszystkie marksistowskie zasady itd. P. Blank, jak i wszyscy kołtuni, uznaje marksizm z wy­jątkiem jego strony rewolucyjnej - uznaje socjaldemokratyczne metody walki z wyjątkiem metod najbardziej rewolucyjnych i bezpośred­nio rewolucyjnych. (. . .)

Kiedy masy ludowe same z całym swym pier­wotnym prymitywizmem, prostą, nieco brutalną stanowczością zaczynają tworzyć historię, wcielać w życie bezpośrednio i niezwłocznie «zasady i teorie» - wówczas burżua odczuwa lęk i lamentuje, że «rozum ustępuje na plan dalszy» (czy nie przeciwnie, o bohaterowie mie­szczaństwa? czy nie dochodzi do głosu w histo­rii właśnie w takich chwilach rozum mas, nie zaś rozum poszczególnych jednostek? czy ro­zum mas nie staje się właśnie wówczas żywą, twórczą, a nie gabinetową siłą?). Kiedy bez­pośredni ruch mas jest przyduszony masakra­mi, egzekucjami, chłostami, bezrobociem i gło­dem, kiedy ze szczelin wyłażą pluskwy profe­sorskiej nauki utrzymywanej za dubasowowskie pieniądze i zaczynają rozstrzygać i działać za lud, w imieniu mas, sprzedając i zaprzeda­jąc interesy mas garstkom uprzywilejowanych - wówczas rycerzom mieszczaństwa wydaje się, że nastąpił okres uregulowanego i spokoj­nego postępu, że "przyszła kolej na myśl i rozum». Burżua jest zawsze i wszędzie wierny sobie: czy weźmiecie tygodnik «Polarnaja Zwiezda», czy gazetę «Nasza Żizń», czy będziecie czytać Struwego czy Blanka, wszędzie to samo, wszędzie ta ciasna, profesorsko-pedantyczna, urzędniczo-skostniała ocena okresów rewolu­cyjnych i reformistycznych. Pierwsze - to okre­sy szaleństwa, tolle Jahre, zanik myśli i rozu­mu. Drugie - to okresy «świadomej, systema­tycznej» działalności.

Nie interpretujcie mylnie moich słów.  Nie mówcie, że chodzi mi o to, iż panowie Blanko wie wolą jeden okres niż inny. Chodzi wcale nie o to, co kto woli - zmiana okresów histo­rycznych nie zależy od naszej subiektywnej wo­li. Chodzi o to, że przeprowadzając analizę właściwości tego czy innego okresu (zupełnie niezależnie od tego, co wolimy, czy od naszych sympatii) panowie Blankowie niegodziwie wy­paczają prawdę. Chodzi o to, że właśnie okresy rewolucyjne odznaczają się większym zasię­giem, większym bogactwem, większą świado­mością, większą planowością, większą syste­matycznością, większą odwagą i wyrazistością w tworzeniu historii - w porównaniu z okresa­mi mieszczańskiego, kadeckiego, reformistycznego postępu. A panowie Blankowie przedsta­wiają sprawę zupełnie na opak! Ubóstwo przedstawiają oni jako historyczno-twórcze bo­gactwo. Bezczynność zgnębionych czy też przy­tłoczonych mas uważają za tryumf systematyczności» w działalności urzędników, burżu­jów. Krzyczą o zaniku myśli i rozumu, kiedy zamiast tłamszenia projektów ustaw przez róż­nych skrybów kancelaryjnych i liberalnych penny-a-liner'ów (pismaków opłacanych od wiersza) następuje okres bezpośredniej działal­ności politycznej "prostego ludu», który po pro­stu bezpośrednio, natychmiast burzy organy ucisku mas ludowych, zagarnia władzę, bierze sobie to, co uważane było za własność wszela­kich grabieżców ludu, słowem, kiedy właśnie budzi się myśl i rozum milionów ludzi zahuka­nych, budzi się nie tylko do czytania książek, lecz do czynu, do żywego, ludzkiego czynu, do tworzenia historii"*.

Tak wyglądały spory co do dyktatury w la­tach 1905-1906 w Rosji.

Panowie Dittmannowie, Kautscy, Crispienowie, Hilferdingowie w Niemczech, Longuet i ska we Francji, Turati i jego przyjaciele we Włoszech, MacDonaldowie i Snowdenowie w Anglii itp. rozprawiają o dyktaturze w grun­cie rzeczy zupełnie tak samo jak p. Blank i kadeci 1905 roku w Rosji. Nie rozumieją oni dyktatury, nie umieją jej przygotowywać, nie­zdolni są do jej zrozumienia i urzeczywistnie­nia.

20 X1920

W. I. Lenin, Dzieła, t. 31, Warszawa 1955, s. 344, 354-356, 359-361, 364-365

* Patrz W. I. Lenin, Dzieła, t. 10, Warszawa 1955, s- 234-247. - Red.
 
WŁODZIMIERZ LENIN 
O międzynarodowym znaczeniu doświadczeń radzieckich 
Wybór:  
Książka i Wiedza 1982
RSW „Prasa-Książka-Ruch" Wydawnictwo „Książka i Wiedza" Warszawa, marzec 1982 r. 
Wyd. I. Nakład 20 000 egz. 
Zam. druk. 190. Cena zł 25. –
Drukarnia „Iskra Rewolucji”, Moskwa 
Jedenaście tysięcy czterdziesta ósma publi­kacja „K i W"

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Lenin 005