Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 13 gości.

14.12.2015 - Pikieta w obronie zwolnionych pracowników Polskiego Busa

Pikieta w obronie pracowników Polskiego Busa 14.12.2015

Burżuazyjny Komitet Obrony Demokracji zorganizował w ostatnią sobotę "marsz w obronie demokracji". Demonstracji towarzyszył aplauz wesołego konglomeratu liberałów w którego skład wchodzili zarówno mierna socjalliberałka Barbara Nowacka z Twojego Ruchu, niefortunna liderka "Zjednoczonej Lewicy" jaki i endecki postfaszysta Roman Giertych.
 

Marsz ten, pod płaszczykiem "walki o demokrację" i obrony Trybunału Konstytucyjnego przed rządem był w istocie protem przeciwko prosocjalnej i skierowanej przeciwko kompradorskiej burżuazji polityce premier Kopacz na którą składa się m.in. obniżenie wieku emerytalnego i podatek od banków. Obecny rząd, mimo swojego niewątpliwie narodowo-burżuazyjnego charakteru i obecności ministrów o jawnie neoliberalnych przekonaniach jak Radziwiłł czy Morawiecki - jest, przynajmniej  biorąc pod uwagę pierwszy miesiąc rządzenia, najbardziej prorobotniczym gabinetem po 1989.
 
 
Wściekle ujadające szczekaczki liberałów wyprowadziły w sobotę na ulicę drobnomieszczańską młodzież i inteligencję "oburzoną" 10-dniowym zwlekaniem publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego przez parlament. Za czasów Platformy Obywatelskiej zdarzały się wyroki TK, taki jak ten z dnia 13 marca 2013, który nie był publikowany przez 26 dni, co nie zwróciło uwagi opozycji, tak jak ma to miejsce obecnie.
 
Na protestach antyrządowych coraz bardziej korzystają neoliberałowie z .Nowoczesnej, dla których poparcie osiągnęło poziom 20-25% w ostatnich dniach.
 
 
Oto krajobraz polityczny drugiej dekady grudnia 2015.
 


W momencie , gdy dwa burżuazyjne gangi przepychają się między sobą a relacje z ich walki sączące się z mediów mają zgodnie z zamierzeniem płatników ogłupić ludzi pracy i powstrzymać ich od walki o swoje prawa, klasa robotnicza nie pozostaje bierna wobec zamachów międzynarodowego kapitału na prawa pracownicze i godność polskiego robotnika.
 

 
  W poniedziałek w godzinach popołudniowych pod warszawską  siedzibą firmy Souter Holdings Poland przy al. Niepodległości odbyła się pikieta za przywróceniem do pracy zwolnionych pracowników Polskiego Busa, którzy postanowili założyć w firmie związek zawodowy.
 
Rzekomym uzasadnieniem zwolnień była konieczność redukcji etatów po tym, jak stowarzyszenie LEXMID reprezentujące przewoźników autobusowych doprowadziło do odebrania Polskiemu Busowi licencji na przewozy na trasie Lublin-Rzeszów. Jednocześnie kapitalista cały czas udowadnia, że firma jest w dobrej kondycji finansowej - niedawno zostały uruchomione linie m.in. do Suwałk, Elbląga, Tarnobrzega, Tallina i Budapesztu.
 

 
Właścicielem Souter Holdings Poland jest Sir Brian Souter, znany miliarder (jego majątek w 2014 roku szacowany był na 1.04 miliarda funtów), sponsor Szkockiej Partii Narodowej opowiadającej się za secesją Szkocji od Wielkiej Brytanii. Souter jest w posiadaniu spółki kolejowej South West Trains oraz przewoźników autobusowych - Mega Bus w Wielkiej Brytanii, Mana Bus w Nowej Zelandii Onni Bus w Finlandii, a także producenta luksusowych jachtów Sunseeker i operatora promowego w cieśninie Bosfor Istanbul Deniz Otobusleri.
 
 
 
Jak pisze dla "Gazety Wyborczej" Łukasz Tomaka, jeden ze zwolnipnych związkowców
 
 
- Mnie i kilku kolegów podkupili z Neobusa, od konkurencji. Zaproponowali lepsze warunki. Ale po kilku miesiącach stało się jasne, że są gorsze. Powiedziałem kierownikowi, że nas oszukał. Wtedy się zaczęło
 
 
Tomaka został bezprawnie zwolniony za "przewóz pasażera bez biletu". Jak opowiada dla "Wyborczej"
 
 
Któregoś dnia, niedługo po rozmowie z kierownikiem, około godziny 23 w drzwiach autobusu prowadzonego przez Tomakę pojawił się człowiek zanoszący się płaczem: - Szlochał, że nie ma biletu, a jego matka umiera w innym mieście, prosił, żebym go zabrał. Wziąłem go. Po czym Tomaka został zatrzymany przez kontrolę. Według Tomaki firma jest źle zarządzana, a kierowcy muszą sami tankować i myć autokary, a także opróżniać toalety, czemu jednak zaprzeczają osoby obsługujące profil facebookowy firmy. Jak twierdzą kierowcy, atmosfera jest fatalna a pracownicy nie są odpowiednio przeszkoleni Każdy powinien być przeszkolony, poznać trasę, a tu nie ma na to czasu. Niedawno kierowca z Ukrainy nagle stanął i pytał się po ukraińsku pasażerów, gdzie jest dworzec.
 
 
Jak twierdzi Paweł Kwiatkowski z Łodzi, były przewodniczący rady pracowniczej
 
 
To, co najbardziej mnie bolało, to wciąż pogarszające się warunki socjalne. Sprowadzałem autobusy z Belgii. Najpierw robiłem przegląd autobusu w fabryce, potem jechałem nim do Polski. Razem ponad 16 godzin. Pierwsze przejazdy robiło się w dwie osoby ze spaniem w Niemczech. Potem - we dwójkę bez spania. Ostatecznie jeździłem bez spania, w pojedynkę. Na wysokości Berlina to już się jedzie od pasa do pasa -  Spanie na krzesełkach na dworcach już było, sprzątanie toalet zaczynało się, kiedy odchodziłem dwa lata temu. Nie zdążyłem zaprotestować
 
 

"panie Souter, prosimy Pana aby przyjechał Pan do Polski, nie chcemy być tylko tanią siłą roboczą - przemawiał związkowiec w czasie pikiety.
 
Dlaczego nie płaci tyle w Anglii co nam, kto by mu pracował za takie pieniądze - wtórowali mu koledzy.
Niech zajmie się tymi problemami, które tu są!
 
Precz z wyzyskiem! Stop represjom w miejscu pracy ! Przywrócić do pracy zwolnionych ! Polski Bus - wyzyskobus!  -  skandowali demonstrujący związkowcy i działacze lewicowi
 

 
Związkowcy trzymali transparenty "Żądamy przywrócenia do pracy związkowców z Rzeszowa", "Sr Souter, come to Poland and try to live for 400 pounds a month with family of 4" ("Panie Souter przyjedź do Polski i spróbuj utrzymać 4-osobową rodzinę za 400 funtów"), "Żądamy zwiększenia wynagrodzeń i równego traktowania", "Za kryzys płacą robotnicy - szefowie mają się dobrze".
 
 
W proteście wzięło udział 80 osób w tym działacze partii Razem, Ruchu Sprawiedliwości Społecznej, Ogólnopolskiego Związku Zawodowego "Inicjatywa Pracownicza".
 

Społeczność

Lenin001