Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 8 gości.

Edward Dembowski: Twórczość w żywocie społeczności [1843, fragment]

Edward Dembowski

Edward Dembowski (1822-1846) był polskim rewolucyjnym demokratą i wybitnym filozofem I połowy XIX wieku. Urodzony w arystokratycznej rodzinie, zerwał ze swoim środowiskiem we wczesnej młodości, kiedy związał się z ruchem postępowej młodzieży – tzw. „Cyganerią Warszawską”. Mimo to, na stałe przyległ do niego przydomek „czerwonego kasztelanica.” W 1841 r. rozpoczął wydawanie  wraz z Hipolitem Skimbrowiczem czasopisma „Przegląd Naukowy”. Przez następne lata publikował na jego łamach swoje artykułu na temat filozofii, literatury i historii. W 1842 r. Dembowski rozpoczął działalność konspiracyjną – najpierw w Związku Narodu Polskiego, następnie w Związku Plebejuszy i Komitecie Poznańskim. Od 1845 r. brał udział w przygotowaniach do ogólnonarodowego powstania prowadzonych przez Komitet Poznański i Centralizację TDP. Ich wynikiem była rewolucja krakowska 1846 r., w której  Dembowski brał aktywny udział.  Kiedy 27 lutego 1846 r. pod Kraków wyruszyła demonstracja-procesja mająca odwołać się do religijnych uczuć chłopów zmanipulowanych przez kontrrewolucję, Edward Dembowski szedł na jej czele. Kiedy procesja natknęła się na patrol austriacki i padły strzały, wśród poległych znalazł się również Dembowski.
 
Oprócz praktycznej aktywności politycznej Dembowski był również zdolnym filozofem-teoretykiem. „Czerwony kasztelanic” pozostawał pod przemożnym wpływem Hegla („Mędrca berlińskiego”, jak sam go często nazywał) i jego uczniów – m.in. Brunona Bauera i Ludwika Feuerbacha. Krytycznie studiując heglowską dialektykę, Dembowski stopniowo zbliżał się do materializmu oraz przezwyciężał zachowawcze elementy myśli autora „Fenomenologii ducha”. Najwyższym  teoretycznym osiągnięciem Polaka była filozoficzna kategoria „twórczości społeczeńskiej” – przezwyciężenie idealistycznej jednostronności heglizmu, synteza myśli i czynu w praktyce społecznej, w świadomym działaniu ludu.
 
Co ma być celem twórczości społeczeńskiej? Dembowski przyjmował popularny w jego czasach schemat historiozoficzny w myśl. którego przeciwstawiano feudalną Polskę szlachecką pierwotnemu gminowładztwu słowiańskiemu. Podobnie jak wielu współczesnych mu demokratów dostrzegał w walce o niepodległość szansę na przywrócenie ideału „przedpiastowskiego republikanizmu” i odrzucenia szlacheckiej kastowości i klerykalnej ciemnoty (Dembowski był ateistą świadomym społecznie reakcyjnej funkcji religii). W odróżnieniu od innych polskich republikanów Dembowskiego nie satysfakcjonowała koncepcja burżuazyjnej republiki – odwiedził on Wielką Brytanię i zdawał sobie sprawę, że kapitalizm zastępuje podział na pana i chłopa pańszczyźnianego podziałem na kapitalistę i robotnika najemnego.  Polski rewolucjonista rozumował w myśl zasady podwójnej negacji – pierwotna wspólnota gminna została zanegowana przez „indywidualizm” własności, negacja negacji oznacza zniesienie własności i świadome przywrócenie wspólnoty na wyższej podstawie, słowem socjalizm.
 
Kto miał być podmiotem zmian? Lud. Dembowski w odróżnieniu od wielu innych przedmarksowskich socjalistów nie wierzył, że nowy ustrój może powstać w wyniku zgodnej współpracy antagonistycznych klas. Przestrzegał przed włączaniem „kast” uprzywilejowanych do ludu i potępiał polityczny „eklektyzm” (jak sam to określał)  – łagodzenie sprzeczności klasowych i szukanie rozwiązań kompromisowych.  Wg Dembowskiego sprzeczność między kastami a ludem, to sprzeczność dialektyczna, w której jedynie negacja (lud) ma charakter twórczy, postępowy. Wszelkie zacieranie sprzeczności, wszelki eklektyzm jest z istoty swej reakcyjne.
 
Na koniec nasuwa się pytanie, dlaczego ten zagorzały socjalista w ostatnich dniach przed swoją śmiercią, działając w rewolucyjnym Krakowie, nie kontestował burżuazyjno-demokratycznego programu Rządu Narodowego? Właśnie ze względu na jego przekonanie o podmiotowej roli ludu. Socjalizm nie miał być czymś narzuconym tępym masom przez wykształconego panicza, ale świadomym dziełem mas ludowych. Jeśli lud podnosił się i domagał się ziemi oraz likwidacji feudalizmu, to należało uczynić zadość jego słusznym żądaniom. I tą właśnie wiarę w lud Edward Dembowski zachował do końca swojego krótkiego, lecz aktywnego i owocnego życia.
 
Z okazji 170. rocznicy śmierci Edwarda Dembowskiego – socjalisty, rewolucjonisty, demokraty i patrioty – publikujemy poniżej fragment jednego z jego artykułów, w którym słusznie wskazuje własność prywatną jako źródło społecznej niewoli i nierówności.
 
Redakcja WR
 
*****
 
Źródło: „Tygodnik Literacki”, 1843, nr 24 (z 12 VI), str. 187-189; za: Dembowski E. „Pisma”, PWN 1955, t. III, str. 235-238
 
*****
 
Wolność bezwzględna ludu (więc ludów i ludzkości) zależy na tym, aby w rozwijaniu i urządzaniu się nie był żadną przemocą gnębiony. Przemoc kilkakrotna jest. I tak: Przemoc fizyczna; przemoc ta jest stosunkiem mocniejszego do słabszego. Przemoc własności po wtóre, przemoc bogatego nad ubogim, która w ogólności da się określić wyrazem zależność, tak jak przemoc fizyczna może się odkreślić wyrazem niewola. Na koniec przemoc umysłowa, przemoc mądrzejszego nad mniej oświeconym, przemoc bystrzejszego umysłem nad niedołężnym, dająca się w swym skutku odkreślić wyrazem wpływ stanowczy. Rozwińmy bliżej każdą z przemocy tych po krótce.
 
a) Przemoc fizyczna. Tu zachodzi trzykrotny jej odcień: niewola względem rządu, niewola względem osób prywatnych, rozbój, gwałt itd. na słabszych. Z tych trzech odcieni ostatni – jako potępiony i ścigany przez prawa, drugi – jako już przynajmniej z Europy wykorzeniony nie podchodzą pod rozwagę. Pierwszy, niewola względem rządu, ma znowu odcienia różne, np. rząd narzucony ludowi przez obcy naród, rząd narzucony przez jedno stronnictwo własne w narodzie itd.; lecz tu w ogólności wszelka niewola względem rządu skutkiem jest istnienia własności, albowiem lud, przychodząc do świadomości przez bieg naturalny rozwijania się dziejowego, poznaje i uczuwa swoją niewolę, lecz chociaż jest mocniejszym i fizycznie (ilość rządzonych jest zawsze od ilości rządzących większa), i duchowo (lud zawsze w duchu i sercu od klasy zwanej oświeconą jest dzielniejszy), jarzma zrzucić nie może, bo interesem materialnym osób mających przemoc własności, tj. płaconego od rządu wojska, urzędników i panów, jest, aby ludowi nie dozwolić rozwinąć się; wojsko, urzędnicy straciliby płacę, panowie musieliby przestać darmo chleb zjadać, próżnować i hulać, boby uboższymi się stali. A tak niewola względem rządu zależy i jest skutkiem istnienia własności.
 
b) Przemoc własności. Tej sama nazwa wskazuje, że jest skutkiem i zależy od własności. Nie wchodząc w różne jej odcienia chcemy ją tylko najtreściwiej odkreślić. Ubogi zależnym jest od bogatego, albowiem przy dzisiejszym urządzeniu społeczeństwa może tylko wtenczas wyżyć, kiedy bogaty raczy jego całodzienną krwawą pracę przyjąć i kiedy ją raczy wynagrodzić jako tako, bo nie pracujący, lecz ten dla którego pracują, wyznacza płacę. Prócz tej niewoli, że ubogi wynajmuje się na własność bogatemu, że znosi i znosić musi jego uciemiężanie, bo nie ma za co szukać sprawiedliwości, a raz wypędzony od bogatego nie znalazłby u innych bogatych przyjęcia, a może by mu jeszcze gorzej było, prócz tej niewoli, którą dla odróżnienia od fizycznej nazywamy zależnością – ubogi, wbrew temu, co wszyscy starają się rozgłosić, ubogi nie jest równy z bogatym przed obliczem prawa, bo bogaty może przekupić, bo skazany na równą karę pieniężną jak ubogi za równe przestępstwa daleko mniej stosunkowo niż ubogi skaranym jest, bo na koniec skazany na więzienie, równie długie jak ubogi, za równe przestępstwo mniej jest skaranym, bo za wyjściem nie odpychają go z pogardą, jako kryminalistę, a choćby go i odepchnięto, nie traci sposobu do życia, bo ma majątek; nie jest zmuszony, jak ubogi wypuszczony z więzienia do wybierania między śmiercią z głodu a kradzieżą a rozbojem; w czasie uwięzienia jego rodzina nie jest tak jak [rodzina] ubogiego pozbawiona chleba. Na koniec dodamy, co nam każdy rozważywszy bezstronnie dzieje przyzna, że wszystkie Rzeczypospolite upadły dotąd dlatego, że istniała przemoc własności. Nie potrzebujemy powtarzać, że z końcem istnienia własności i przemoc własności upaść musi.
 
c) Przemoc umysłowa. Ta z szerzącą się oświatą upaść musi, bo i zrówna się potęga umysłowa ludzi, i ci, którzy będą myślą potężniejsi od innych, nie zechcą swej oświaty na złe dla innych użyć, bo prawdziwie dobry dla spółbraci żyje. Lecz znowu do rozprzestrzeniania oświaty znieść koniecznie potrzeba własność, bo kasty mające własność są zanadto samolubne, zmysłowe, próżniackie, aby nabywać prawdziwej oświaty; zanadto im dobrze z tym, że inni na nich pracują, aby dozwolili ludom rozwinąć się umysłowo. Zresztą kto jak wyrobnicy angielscy, proletariusze francuscy i nasi drodzy, szlachetni chłopi pracują dzień cały, cały ciąg żywota, czyż ten może się rozwinąć umysłowo? Odkreślamy odcienia przemocy umysłowej, lecz tylko ogólnie i najtreściwiej. Przemoc umysłowa jako wpływ kasty na lud jawi się tu naprzód, na przykład skutkiem przemocy umysłowej księża w wiekach średnich najdespotyczniej jarzmili i gnębili ludy słabsze umysłowo niż ich kasta, choć i ta raczej ciemnoty, niż oświaty była przedstaw czynią; dalej przemoc umysłowa jako wpływ ludu na lud się okazuje, np. Europejczyków na Amerykanów, na koniec jako wpływ indywiduum na lud, np. Napoleona itd.; tu już stosunek geniuszu do mas zachodzi. Inne odcienia przemocy umysłowej w wyliczonych obejmują się, będąc raczej podziałami, czyli bardziej szczegółowymi odcieniami wyliczonych.
 
Z powyższego widzimy, że wolność ludu opiera się na zniszczeniu własności, albowiem po jej zniszczeniu przemoc żadna rozwijania się ludowego tamować nie będzie. Lud więc, jak zechce, uorganizuje się, więc osiągnie wolność; wolność zaś ta będzie i musi być pojętą bezwzględnie, bo lud wolny dojdzie do bezwzględnej świadomości siebie.
 
 
Zniesienie własności odbyć się może tylko przez bezwzględną spólność, człowiek bowiem ma potrzeby materialne, więc nasycić je musi, więc z własności użytkować musi; tylko więc indywidualnie można się wyzuć z własności, a to przez bezwzględną spólność. Lud będzie miał własność, nikt z pojedynczych osób nie będzie jej miał. Podobne zniesienie własności za pomocą spólności bezwzględnej, jak najprostsza rozwaga kwestii dostatecznie przekonać może, spełnia warunki zniesienia własności potrzebne do osiągnienia bezwzględnej wolności, warunki sprawiające i rodzące bezwzględną wolność.

Społeczność

front