Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 3 gości.

"Wolny rynek, zniewoleni ludzie" – 1. maja w Warszawie

Zdjęcie 1 2016-05.png

1 maja 2016 po raz 127. obchodzony był Dzień Międzynarodowej Solidarności Ludzi Pracy. Ten dzień jeszcze w XIX stuleciu stał się świętem-symbolem walki o godność klasy  robotniczej, o podstawowe prawa człowieka, do jakich zalicza się ośmiogodzinny dzień pracy. 8-godzinny dzień pracy, za który polegli amerykańscy robotnicy na Haymarket Square w Chicago w roku 1886. 8-godzinny dzień pracy, który jest prawem, na które niezmiennie czyha burżuazja i jej polityczni pachołkowie, chcący powiększyć swoje zyski kosztem prawa robotnika do godnego życia.
 
Autentyczna lewica z Ikonowiczem
 
Kilkaset osób z różnych organizacji lewicy antykapitalistycznej przemaszerowało ulicami Warszawy w pochodzie zorganizowanym przez Piotra Ikonowicza i Ruch Sprawiedliwości Społecznej. W marszu oprócz członków RSS wzięli udział działacze Komunistycznej Partii Polski, Alternatywy Socjalistycznej, Pracowniczej Demokracji,  Postępowej Młodzieży Polski, Grupy Samorządności Robotniczej, powstającej partii "Socjaliści" oraz redaktorzy i sympatycy portalu "Władza Rad" . Czerwona kolumna ruszyła z placu de Gaulle'a przez Nowy Świat, Aleje Ujazdowskie pod Urząd Rady Ministrów i kancelarię premiera. Pochodowi towarzyszyła muzyka rewolucyjna z różnych stron świata oraz okrzyki "Nasze prawo - prawo pracy", " Walka klasowa nie narodowa", "Wolny rynek, zniewoleni ludzie", „Polska dla wszystkich, nie tylko dla bogatych”.

Działacze Ruchu Sprawiedliwości Społecznej trakcie manifestacji zbierali podpisy pod projektem uchwały rady miasta Warszawy o prawach lokatorów, którzy mieszkają w lokalach zwracanych przez miasto przedwojennym kamienicznikom lub ich prawnym następcom. - Dziesiątki tysięcy lokatorów w Warszawie, w wyniku zwrotu budynków stają się ludźmi ubogimi. Przygotowaliśmy projekt uchwały, który z chwilą zwrotu kamienicy tak zwanemu "właścicielowi", daje prawo lokatorom do ubiegania się o mieszkanie komunalne lub socjalne, a przy wyższych dochodach - TBS-ów. Do czasu, kiedy miasto takie mieszkania zapewni, mieszkańcy powinni płacić dotychczasowy czynsz – wyjaśniał cele tej inicjatywy  Piotr Ikonowicz.
 
 
 
OPZZ i SLD z KOD-em i PO
Bojowy charakter pochodu Piotra Ikonowicza w tym roku szczególnie mocno kontrastował z kolaboranckim charakterem obchodów 1. maja organizowanych przez Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych i Sojusz Lewicy. Przybywających na pochód pod siedzibę OPZZ witała wielka plansza zawieszona na budynku OPZZ, reklamująca manifestację Komitetu Obrony Demokracji z logami KOD i Platformy Obywatelskiej – partii znienawidzonej przez miliony ludzi pracy, której antyrobotnicze rządy utorowały drogę do zwycięstwa wyborczego prawicowych populistów z Prawa i Sprawiedliwości. Rozpoczęcie manifestacji o hymnów Polski i Unii Europejskiej i gorącego powitania Leszka Milera, człowieka odpowiedzialnego za największą w historii SLD klęskę wyborczą, której efektem jest brak lewicy w polskim parlamencie, dopełniały obrazu upadku i kapitulacji  SLD. Również niewielka jak na możliwości mobilizacyjne organizatorów liczebność pochodu (wg niektórych mediów kilkaset osób, w naszej ocenie ok. 2-3 tysiące) dowodzi niemal całkowitego zerwania więzi kierownictw OPZZ i SLD z dołami związkowymi i partyjnymi. Członkowie obu organizacji najwyraźniej zbojkotowali imprezę, której prawdziwym celem było scementowanie politycznego sojuszu bossów partyjnych i związkowych z  antyrobotniczą Platformą Obywatelską i Nowoczesną Pl, pod szyldem KOD-u.


 
Pomimo dramatycznego odpływu ludzi z  SLD, partia nadal liczy około 23 tysiące członków, w OPZZ są setki tysięcy związkowców. Gdyby liderom OPZZ i socjaldemokracji zależało na klasowym przekazie, to zorganizowanie nawet 60-tysięcznej manifestacji, takiej jaka miała miejsce 18 kwietnia 2015 roku, byłoby tego dnia możliwe. Niestety działania Włodzimierza Czarzastego prowadzą partię do ustawienia SLD w ogonie liberałów z Komitetu Obrony Demokracji. Widzą to zarówno członkowie partii i związkowcy i głosują nogami. Załatwianie Czarzastemu miejsca przy liberalnym korycie, i to jeszcze w dniu święta pracy, mija się z celem.  Oczywiście w trakcie demonstracji padały również słuszne i postępowe hasła leczy czy w ustach tych ludzi, w dodatku wypowiadane pod logiem Platformy Obywatelskiej mogą one brzmieć wiarygodnie?
 
Przewodniczący OPZZ przypomniał, że związek „od lat” chce dodatkowego prawa do emerytury ze względu na staż pracy. - 35 lat pracy kobieta, 40 lat pracy mężczyzna.  - Złożyliśmy dwa projekty do parlamentu, zebraliśmy ponad 800 tys. podpisów, ale kolejne rządy lekceważą tę inicjatywę. Zwróciliśmy się też do obecnego prezydenta, który tak wiele obiecał w kampanii wyborczej ale rząd i prezydent milczą w tej sprawie - powiedział Jan Guz, przewodniczący OPZZ.  - Dlatego dziś mówimy: dość ery niskich płac, dość zysków kosztem wynagrodzeń. Płaca minimalna na poziomie 50 proc. średniej płacy krajowej, podniesienie kwoty wolnej od podatku - to tylko niektóre nasze postulaty. Rządzie, obiecałeś to narodowi – grzmiał z trybuny Guz. Przewodniczący SLD wtórował mu w negatywnej ocenie rządu wygłaszając „raport o stanie kłamstwa”. - Jarosławie Kaczyński, obiecałeś obniżyć wiek emerytalny, skłamałeś - powiedział Czarzasty, dorzucając do listy kłamstw Kaczyńskiego niezrealizowane obietnice likwidacji umów śmieciowych, rozwiązania problemu frankowiczów i sprowadzenia do Polski wraku tupolewa.
 
 
Walka o pamięć, walka o symbole
W tym roku Święto Pracy miało wymiar szczególny. Pochód 1-majowy był nie tylko aktem walki o prawa pracownicze ale również elementem bitwy o pamięć jaką toczy współczesny ruch robotniczy z rozjuszoną brunatną prawicą. Działania rządu Prawa i Sprawiedliwości podjęte w ciągu ostatniego miesiąca dowodzą skrajnie reakcyjnego charakteru pseudosocjalnych populistów władających naszym krajem. Najlepszym przykładem jest decyzja o zmianie nazw wszystkich ulic noszących imię bohaterów polskiego ruchu robotniczego, jak: Ludwik Waryński, Stefan Okrzeja czy Dąbrowszczacy.
 
W zamian  władza honoruje bandytów i jawnych wrogów ludu-  tzw Żołnierzy Wyklętych - odpowiedzialnych za liczne zbrodnie przeciwko ludności cywilnej, jak Józef "Kuraś" Ogień, Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka", czy siejący postrach na Podlasiu Władysław „Młot” Łukasiuk.  Kuriozalna i reakcyjna ustawa o dekomunizacji ulic zbiegła się w czasie z barbarzyńskim wyrokiem jaki w trybie nakazowym spadł na działaczy Komunistycznej Partii Polski. Kult II RP - rolniczego, zacofanego kraju z ogromnym bezrobociem i bosymi chłopami mieszkającymi w lepiankach jak widać kazał rządowi pójść jeszcze dalej i zacząć traktować opozycję antysystemową tak, jak traktowała ją zamordystyczna sanacja. Na przekór represjom, jakie spadły na komunistów w ciągu ostatnich tygodni, członkowie KPP, PMP i sympatycy portalu "Władza Rad" dumnie nieśli ulicami Warszawy flagi i transparenty z sierpem i młotem-  tradycyjnym symbolami walki o sprawiedliwość społeczną.

 
 
 

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

BLOOD