Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 7 gości.

Hiszpania: lewica jednoczy się przed wyborami

iglesias-and-garzon.jpg

9 maja ogłoszone zostało przedwyborcze porozumienie dwóch ugrupowaniach hiszpańskiej lewicy. Młoda, bo powstała w 2014 r. partia Podemos oraz doświadczona Zjednoczona Lewica (Izquierda Unida, IU), która wyrosła na gruncie Komunistycznej Partii Hiszpanii (PCE), powołały do życia nowy sojusz polityczny: Zjednoczeni Możemy (Unidos Podemos, UP). Liderzy obu partii, Pablo Iglesias i Alberto Garzón (na zdjęciu, Iglesias po prawej) publicznie uścisnęli sobie ręce. Nowa koalicja ma objąć całą Hiszpanię, a w jej skład, oprócz wymienionych ugrupowań, weszło także wiele pomniejszych organizacji lewicowych. Tak połączona lewica „radykalna”, a więc na lewo od tradycyjnej socjaldemokratycznej partii PSOE, pójdzie do zbliżających się przedterminowych wyborów parlamentarnych 26 czerwca.
 
Zarówno Podemos jak i Zjednoczona Lewica zorganizowały referenda, w ramach których członkowie obu organizacji mogli wyrazić swoje zdanie na temat zawartego sojuszu. I tak, blisko 88% członków IU i 98% działaczy Podemos poparło porozumienie.
 
UP stanowi zwieńczenie działań na rzecz zbliżenia obu ugrupowań, które już w poprzednich wyborach współpracowały w kilku regionach: w Katalonii, Galicji i Walencji. Sojusz ten daje „radykalnej” lewicy realną szansę na zajęcie miejsca PSOE na hiszpańskiej scenie politycznej. Niewykluczone również, że UP zawalczy z prawicową Partią Ludową o zwycięstwo w nadchodzących wyborach – taki cel postawił przed koalicją Iglesias. Zapowiedział on również, że lewica będzie dążyła do powołania po wyborach wspólnego z PSOE rządu, tak by nie dopuścić do władzy znienawidzonych i skorumpowanych ludowców. PSOE stała się też dlatego obiektem nacisków ze strony burżuazyjnych mediów i prawicowych polityków, którzy podnieśli wrzask przeciwko „ekstremistom” i „bolszewikom”, jak nazywa się zwolenników Podemos i IU. Rzecznik parlamentarnej grupy ludowców Rafael Hernando bez ogródek opisał koalicję lewicy jako „sojusz kubańskiego i wenezuelskiego komunizmu” i porównał ją do „marksistowsko-leninowskich reżimów Korei Północnej, Kuby, Wenezueli, Boliwii i Chin”. Także niektórzy członkowie establishmentu partii socjalistycznej wypowiadają się już otwarcie przeciwko ewentualnej powyborczej współpracy z UP, jak chociażby liderka PSOE w Andaluzji Susana Diaz, należąca do jej prawego skrzydła. Z kolei przewodniczący partii socjalistycznej Pedro Sanchez podsumował Podemos i IU jako „skrajną lewicę”.
 
Aktualnie sondaże dają UP ok. 24-25 % poparcia, podczas gdy PP ma 27-30%, PSOE ok. 20%, a liberalna partia Ciudadanos 14-16%. Pamiętać jednak należy, iż hiszpański system wyborczy faworyzuje okręgi wiejskie, dając głosom tam oddanym nieproporcjonalnie duże znaczenie. Na wsi zaś zarówno ludowcy jak i socjaliści wciąż trzymają się mocno; większość zwolenników Podemos i Zjednoczonej Lewicy zamieszkuje duże miasta.
 
Niewykluczone jednak, że w wyniku elektryzującej kampanii wyborczej lewica zwycięży, a gdy jeszcze skłoni do porozumienia socjalistów, powstanie być może lewicowy rząd. Gdyby tak się stało pozostaje mieć nadzieję, iż Iglesias i Garzón wyciągną lekcję z gorzkiego doświadczenia SYRIZY.

Społeczność

Lenin 005