Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 23 gości.

Czarzasty topi SLD w liberalnym bagnie

Zdrajca Włodzimierz Czarzasty świętuje 27. rocznicę kapitalistycznej kontrrewolucji w Polsce (4.06.2016)

Gdy rząd PiSu z sukcesem realizuje swój program socjalny ( "500+", wzrost płacy minimalnej, minimalna stawka godzinowa na umowach śmieciowych) i pracuje nad "jednolitym podatkiem" mającym zmniejszyć efektywne opodatkowanie najmniej zarabiających z obecnych ok. 40% do 18%, przewodniczący największej partii polskiej lewicy poraz kolejny pokazuje, że bliżej mu do liberalizmu niż do socjalizmu.
 
 
 
Gnicie i rozpad nomenklaturowej socjaldemokracji przechodzi w swoją kolejną fazę. SLD w wizji Czarzastego to partia sytych i zadowolonych ludzi sukcesu, to taka Platforma Obywatelska czy Nowoczesna tylko prawdziwsza bo bardziej zasłużona dla ugruntowania w Polsce kapitalistycznego status quo.
 
 
 
Przewodniczący dogorywającej partii lewicy swoimi działaniami stara się potwierdzać tę tezę. 4 czerwca dumnie przemaszerował ulicami Warszawy świętując rocznicę kapitalistycznej kontrrewolucji. Minął rok od klęski wyborczej SLD i 9 miesięcy od wyboru Czarzastego na przewodniczącego. Przez ten czas nowy szef Sojuszu nie zrobił nic aby podźwignąć polską lewicę z błota.
 
 
 
W ubiegły poniedziałek 26 października Czarzasty oświadczył na stronie internetowej partii, że Sojusz Lewicy Demokratycznej z dużą ostrożnością podchodzi do postulatów likwidacji podatku liniowego dla przedsiębiorców.(http://sld.org.pl/aktualnosci/18626-czarzasty_pozadany_model_opodatkowania_dochodow__18_32_40.html)
 
 
 
Tym samym - reprezentant najmłodszego pokolenia stalinowskiej nomenklatury - potwierdził, że bliżej mu do liberalizmu niż do socjalizmu i de facto sprzeciwia się wprowadzeniu progresji podatkowej dla przedsiębiorców - Wprawdzie względy społecznego poczucia sprawiedliwości przemawiają za przyjęciem takiego rozwiązania, ale - jak można sądzić - jego liniowy charakter stanowi jeden z czynników zachęcających do podejmowania aktywności gospodarczej przez obywateli i zniechęcających do uciekania przez przedsiębiorców w szarą strefę lub do tzw. rajów podatkowych - tłumaczył szef SLD.
 
 
 
Przewodniczący Sojuszu nie chce dostrzec, że liniowy PIT dla przedsiębiorców jest wykorzystywany przez prezesów firm i inne osoby o wysokich dochodach, pozostające na fikcyjnym samozatrudnieniu i unikające w ten sposób progresji podatkowej.  Prawdziwe przedsiębiorstwa mają zwykle formę spółek prawa handlowego i płacą i tak bardzo niską, bo tylko 19% stawkę podatku CIT (podatek dochodowy od soób prawnych). Potwierdza tym samym, że według jego wizji SLD to partia liberalnego estabilishmentu. Estabilishmentu, który nie troszczy się o ludzi pracy, o najbiedniejszych - o tych, o których powinna troszczyć się lewica. Nic dziwnego, że poszkodowani przez kapitalizm kierują swoje sympatie ku PiS a poparcie dla SLD wg. ostatniego sondażu TNS Polska z 28 października spadło do historycznego dna na poziomie 2%. Tak źle było tylko raz w historii - w maju 2015, po katastrofie jaką było wybory prezydenckie z udziałem Magdaleny Ogórek w roli kandydatki lewicy. Po tym doświadczeniu Leszek Miller podjął desperacki krok uformowania koalicji wyborczej z resztkami środowiska politycznego skupionego wokół Janusza Palikota i Barbary Nowackiej, która to inicjatywa ponownie została zbojkotowana przez lewicowy elektorat - tym razem w wyborach parlamentarnych.  Z tak nikłym poparciem społecznym, nomenklaturowe niedobitki nie mają nawet czym kupczyć, by zapewnić sobie ciepłe posadki w zjednoczonym "obozie demokracji i postępu", który zapewne uformuje się przed wyborami na bazie KOD, PO, Nowoczesnej i tego co, pozostanie z SLD.  
 
 
 
Warunkiem odrodzenia się lewicy socjalnej w Polsce jest powstanie siły politycznej prezentującej antykapitalistyczny i prorobotniczy program, znacznie radykalniejszy niż rząd. Na razie bowiem pod względem socjalnych haseł "dobra zmiana" bije na głowę nie tylko lewicę ale i związki zawodowe - należy przypomnieć chociażby kwestię płacy minimalnej . Lewica powinna krytykować rząd za niekonsekwentną politykę społeczną jak np. wycofanie się z obiecanego w zeszłym roku przez premier Szydło podniesienia kwoty wolnej od podatku do 8 tysięcy złotych . Atakowanie reżimu z pozycji prawicy liberalnej może uwiarygadniać SLD jedynie w oczach "banksterów" i międzynarodowego kapitału. Wielki kapitał ma już jednak swoje partie w Polsce - są nimi PO i Nowoczesna, kolejne mutacje balcerowiczowskiej Unii Wolności. Gnijące resztki poststalinowskiej nomenklatury, które reprezentuje Czarzasty nie są liberalnej burżuazji do niczego potrzebne.
 
 
 
Klasie robotniczej potrzebna jest lewica reprezentująca jej interesy. Wielkim paradoksem polskiej  historii najnowszej jest to, że poststalinowska socjaldemokracja przez 26 lat nie była w stanie zaproponować programu politycznego lepiej chroniącego interesy ludzi pracy, niż ten autorstwa jadowicie antykomunistycznej chadecji.
 
 
 
2 listopada 2016
  

Społeczność

Ochotnik