Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 22 gości.

Teoria, praktyka i zniesienie kapitalizmu – część trzecia polemiki z Gregiem

Marks Engels Lenin

 
Nasz czytelnik Greg podesłał nam w dniu 27 października br. dwa maile, stanowiące rozwinięcie wysłanej w dniu 26 października wiadomości, na którą odpowiedzieliśmy 11 listopada w artykule „Akumulacja kapitału, monopole i faszyzm”. Artykuł „Akumulacja kapitału, monopole i faszyzm” (http://1917.net.pl/node/21915)” stanowił dalszą część dyskusji rozpoczętej wiadomością, na którą odpowiedzieliśmy 25 października w tekście „Marks, zysk z kapitału, imigracja i ciężki los drobnych kapitastów”  (http://1917.net.pl/node/21875). Tym razem Greg podejmuje kilka kolejnych tematów.  Postarajmy się przedstawić odpowiedź na pytania laika w formie popularnego wykładu marksizmu.
 
 
Jedność teorii i praktyki
 
 
Greg pisze Pokażcie mi jakikolwiek przykład, przypadek w historii, gdy ktoś nie będąc w żaden sposób praktykiem, wysnuwał by teorie na dany temat i te teorie sprawdzały by się w 100% w praktyce (życiu codziennym) . Analogicznie - nierozsądne jest aby ktoś, kto nigdy nie był lekarzem, nie trzymał nigdy w ręku nawet stetoskopu, skalpela ;wysnuwał teoretyczne wywody na temat medycyny - tym bardziej nierozsądne jest ,gdy ktoś chce być "operowany" przez takiego "lekarza- teoretyka" , ba - niektórzy chcą aby taki teoretyk "operował" cały świat . 
 
Znacznie rozsądniejszym wyjściem jest dopasowanie teorii do faktów, niż faktów do teorii ; rozsądniej jest dostosować pewne zasady do charakteru człowieka, niż charakter człowieka do teoretycznych zasad.Inaczej przypomina to żałosne próby,gdy żółw próbuje z uporem maniaka wdrapywać się na drzewo z myślą ,że skacząc z gałęzi pofrunie jak ptak, a przy każdej kolejnej próbie jest pewien że tym razem się to uda, bo wyciągnął już odpowiednie wnioski i za każdym razem kończy się to mniej lub bardziej bolesnym upadkiem.
 
 
 
Przykład z żółwiem i lataniem pokazuje jak przebiega proces rozwoju, proces przechodzenia ilości w jakość. Ludzie, jako organizmy nieposiadające skrzydeł potrzebowali setek lat prób zanim skutecznie nauczyli się latać. Dziś podróż samolotem nie jest niczym nadzwyczajnym, po drodze jednak mieliśmy projekty maszyny latającej Leonarda da Vinci, balony na rozgrzane powietrze, z trudem wznoszące się i powolne samoloty dwupłatowe.  Próby „źółwia” o których wspomina Greg nie są „żałosne”, o ile bowiem ów „żółw” jest istotą inteligentną, to po dziesiątkach prób i błędów może nauczyć się konstrukcji balonów czy samolotów. Tak właśnie przebiega postęp techniczny, we wszystkich dziedzinach od medycyny, po elektronike i loty kosmiczne. Na podobnej, dialektycznej zasadzie, opiera się postęp naszej wiedzy o społeczeństwie.
 
 
 
Marks i Engels w oparciu o badanie współczesnego im społeczeństwa oraz w oparciu o doświadczenia ruchu robotniczego (Rewolucja 1848 roku, Komuna Paryska) sformułowali ogólne tendencje przekształcenia społeczeństwa z kapitalistycznego na komunistyczne. Lenin i bolszewicy w oparciu o doświadczenia Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej i pierwszych lat ZSRR sprecyzowali marksistowską naukę o państwie, partii, podstawach budownictwa socjalistycznego. Trocki na podstawie doświadczeń zgromadzonych w ramach walki z stalinizmem wzbogacił leninizm o koncepcję biurokratycznie zdegenerowanego państwa robotniczego i przewidział restaurację kapitalizmu w ZSRR co zostało ujęte w pracy „Zdradzona Rewolucja”.
 
 
Tak właśnie wygląda marksistowski pogląd na praktykę, a ściślej mówiąc na jedność teorii i praktyki – w oparciu o badanie materialnej rzeczywistości formułujemy teorie, stosujemy ją w praktyce, na tej podstawie odrzucamy błędne hipotezy, uściślamy te zbyt ogólne i tworzymy nowe, następnie zrewidowaną teorię znowu testujemy w praktycę…
 
 
A jak wygląda pogląd Grega na praktykę? Wg Grega praktyka zdaje się polegać na… zetknięciu się w jakiś sposób z daną dziedziną, z danym zagadnieniem. Każdy schizofrenik to nowy Freud, każdy geszefciarz to nowe wcielenie Adama Smitha (który, notabene, podobnie jak Marks nigdy nie miał własnego przedsiębiorstwa)…
 
 
Rozwój gospodarczy ZSRR

Odpowiadając na nasze argumenty o szybkim rozwoju gospodarczym ZSRR, jakie pojawiły się w naszym artykule z dnia 25 października, Greg pisze następująco: Co do rozwoju państw socjalistycznych/komunistycznych, to owszem - taki ZSRR w początkowym okresie rozwijał się w "zawrotnym" tempie, ale był to wzrost "pozorny" ,opierający się na dwóch podstawowych zasadach : 1) Niemal wszystkie technologie (oczywiście są wyjątki) były kupione, skopiowane, ukradzione od innych państw ( gdy np. kupi się lodówkę w sklepie, to zajmie to o wiele mniej czasu ,niż budowa, wymyślenie takiej lodówki przez kogoś innego i nie znaczy to wcale że kupując lodówkę w 5 minut jestem mądrzejszy i lepszy od kogoś kto tą lodówkę buduje i wymyśla przez lata ). 2) Zwykle tempo wzrostu gospodarczego określa się w % od jakiegoś punktu odniesienia . Jest to złudne . Polega to na tym, że np. gdy w jakimś państwie w roku 1920 produkowano 1 traktor rocznie, a w następnym 2 traktory - to wzrost wynosi 100% ; a gdy w innym państwie produkowano w 1920r. 100 traktorów, a w następnym 120 traktorów - to wzrost wynosił tylko 20%. Oczywiście są wyjątki, np. produkcja czołgów, rakiet.
 
 
W 1913 roku Rosja carska pod względem rozwoju gospodarczego dorównywała Wielkiej Brytanii w roku 1688. (Witkowicz A. „Wokół terroru białego i czerwpnego 1917-1923”, KiP 2008, str. 436 ), więc naturalnym jest fakt, że jeśli ZSRR miał nadrobić ponad 2 stulecia zacofania, to musiał się cześciowo (w początkowym okresie nawet w dość dużym stopniu) polegać na imporcie zachodnich technologii. Lecz dzięki upaństwowionej gospodarce planowej, dzięki państwowym inwestycjom w przemysł i naukę Związek Radziecki nadrobił sporo ten dystans, wyrósł na światowego lidera w przemyśle kosmicznym i zbrojeniowym, co odziedziczyła obecna Rosja. To właśnie dzięki radzieckim osiągnięciom ekonomicznym współcześni rosyjscy inżynierowie nie potrzebowali szpiegować, kopiować ani naśladować Zachodu, aby skonstruować najnowocześniejszy czołg T-14.
 
 
Co do demaskatorskich rewelacji, że „tempo wzrostu gospodarczego określa się w procentach od jakiegoś punktu odniesienia”, cóż… wzrost z definicji zakłada porównanie ze stanem wcześniejszym, z wcześniejszym punktem odniesenia. W latach 60. zarówno USA jak i ZSRR były atomowymi supermocarstwami, które wysyłały ludzi w Kosmos, ale ten fakt nic nam nie mówi, jeśli nie porównamy tej sytuacji ze stanami wcześniejszymi. Po pierwszej wojnie światowej USA było najbardziej rozwiniętym państwem kapitalistycznym na całym globie, a bolszewicy oddziedziczyli kraj, który dorównywał pod względem ekonomicznym dorównywał Europie Zachodniej w końcu XVII wieku. Wtedy dopiero możemy ocenić, co oznacza znacjonalizowana gospodarka planowa – ponad dwa wieki zacofania nadrobione w mniej niż ¼ tego czasu! Taki rozwój sił wytwórczych wymaga bowiem inwestycji w tak kolosalnej skali, że mogło się ich podjąć się tylko państwo. Nie rozumieją tego drobnomieszczańscy utopiści upatrujący się źródła postępu w drobnych sklepikarzach działających samopas.
 
 
 
Chcemy zniesienia kapitalizmu, a nie okruchów ze stołu burżuazji!
 
 
 
W swoim kolejnym (czwartym już) mailu Greg pisze: Odnośnie akcji . Piszecie ,że akcje nie spełniają swego zadania, gdyż pracownik nie posiada pakietu większościowego, że i tak kapitalista robi co chce. Pytam - a co do powiedzenia ma w komuniżmie zwykły pracownik nie mając żadnej akcji ??Ja pracuje obecnie w spółce notowanej na GPW , gdzie pracownicy mają akcje pracownicze . Pomimo tego że pracownik nie ma wiele do powiedzenia (tak jakby w komuniżmie miał), to jednak jest ŚWIADOMY tego że jest w jakimś niewielkim stopniu współwłaścicielem, że jego praca wpływa na cenę akcji, które posiada ,że jego wydajność wpływa na wypłacane dywidendy i zaspokajanie jego potrzeb.
 
 
Cena akcji nie ma nic wspólnego za wydajnością pracy czy sytuacją finansową firmy, odzwierciedla ona jedynie popyt na akcje, to po pierwsze. Pod drugie, czym są dywidendy? To wartość dodatkowa wytworzona dzięki pracy robotników i podzielona między kapitalistów-akcjonariuszy. Zatem mamy tutaj dalej do czynienia z wyzyskiem ekonomicznym pracy przez kapitał. To, że kapitał wyemituje trochę „ochłapów pracowniczych”, nic tu nie zmienia. Większość wartości dodatkowej – owocu pracy robotników – nieprzeznaczona na akumulację jest przez burżuazję albo przeżerana, albo wykorzystywana do celów nieprodukcyjnych (spekulacje giełdowe itd.).
 
 
Nam nie chodzi o to, aby burżuazja podzieliła się z robotnikami produktami ich pracy, które im się słusznie należą. Nam chodzi o zniesienie podziału na proletariuszy i kapitalistów, aby produkt dodatkowy wytworzony społeczną pracą przeznaczony był na zaspokojenie społecznych potrzeb. Możliwe to jedynie, jeśli środki produkcji będą własnością społeczną, a ludzie pracy będą brać udział w zarządzaniu przedsiębiorstwami i demokratycznym planowaniu gospodarczym.
 
 
Kwestia represji
Tym razem przechodząc do wymieniania typowych antykomunistycznych stereotypów, Greg pisze A co takiego do powiedzenia w komuniżmie miał w zakładzie pracy zwykły pracownik (???) - zwykle gdy miał coś do powiedzenia i gdy nie zgadzał się z dyrekcją i "linią partii" , to był uznawany za wroga ludu, faszystę, prowokatora, podnoszącego rękę na władzę i zwykle wtedy tą "rękę" mu ucinano na różne sposoby.]
 
 
My odpowiadamy - odnośnie represji państwowych - represje jakie może stosować prywatny kapitalista wobec robotników przy danym nakładzie środków są znacznie bardziej dotkliwe w porównaniu do represji dokonywanych przez machinę państwową.  Kapitalista nie potrzebuje wojska ani służb specjalnych, aby spacyfikować protestujących robotników – może po prostu ich zwolnić. Kapitalista, swoimi decyzjami bezpośrednio kontrolujący ekonomiczny byt zatrudnionych u siebie robotników i ich rodzin, posiada większą władzę nad ludzkim życiem niż urzędnicy państwowi.
 
 
Nie ma socjalizmu bez demokracji
 
 
Jak już pisaliśmy, „demoludy” nie były państwami komunistycznymi (komunizm to ustrój bezpaństwowy), ani socjalistycznymi, lecz biurokratycznie zdegenerowanymi i zdeformowanymi państwami roboczymi – formacjami pośrednimi między kapitalizmem a socjalizmem. W drugiej połowie lat 20. w ZSRR miała miejsce stalinowska kontrrewolucja, która zdusiła demokrację radziecką powstałą i pozbawiła robotników władzy na rzecz biurokracji partyjno-państwowej. Biurokracja po drugiej wojnie światowej dokonała eksportu swojej formacji społeczno-politycznej do państw Europy Środkowo-Wschodniej. Nomenklatura stopniowo przekształcała stosunki własnościowe, aż ostatecznie uwłaszczyła się i restaurowała kapitalizm.
 
 
Przykład „Bloku Wschodniego” pokazuje, że do trwałego budownictwa socjalistycznego niezbędna jest demokracja robotnicza. Jak mawiał Trocki, socjalizm potrzebuje demokracji tak, jak ludzkie ciało potrzebuje tlenu. Niezbędna jest władza robotników nad machiną państwową oraz nad przedsiębiorstwami – niezbędna jest władza rad. Naszym celem nie jest powrót do stosunków, które panowały w PRL, tylko po to, aby później dokonała się kolejna kontrrewolucyjna „transformacja”, naszym celem jest cywilizacyjny skok do socjalizmu, a następnie komunizmu.
 
 
Redakcja WR
 
12 listopada 2016

Społeczność

Lenin 666