Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 22 gości.

W stolicy Manifa już po raz osiemnasty

manifa-2017-18.jpg

Jak co roku w Warszawie (a także w innych miastach Polski), w związku ze zbliżającym się Międzynarodowym Dniem Kobiet 8 marca, przemaszerowała Manifa. Według szacunków policji w tym roku w manifestacji wzięło udział ok. 3700 osób, zaś zdaniem władz miasta 4 tys.
 
Zanim Manifa wyruszyła, jej organizatorki przypomniały, że jest to inicjatywa bezpartyjna i poprosiły, żeby mnie było na niej transparentów z emblematami partii politycznych. Stanowisko to wywołało falę niezadowolenia wśród części lewicowych środowisk i sprowadziła krytykę, m.in. ze strony Inicjatywy Feministycznej. Głównym zarzutem było zrównanie partii lewicy, głoszących takie same lub zbliżone postulaty jak hasła Manify, z organizacjami prawicy, jawnie dążącymi do ograniczenia praw kobiet.
 
Na początku wydarzenia uczestnicy skandowali hasła: „Każda ekipa ta sama lipa” oraz „Każda władza nam przeszkadza”. W przemówieniach przekonywano, że warto brać udział w Manifie, choć główne postulaty organizatorów od lat są ignorowane przez kolejne rządzące ekipy.
 
Organizatorki Manify tłumaczyły, dlaczego w tym roku manifestacji, nie tylko tej warszawskiej, przyświeca hasło „Dość przemocy władzy”.
 
- „Władza nas wykorzystuje, kupuje i poniża, zastrasza, dzisiaj mówimy dość ignorancji, dość zastraszania, poniżania, dość przemocy władzy”.
 
Jednocześnie przekonywały, że nie utożsamiają władzy z obecnie rządzącymi, ale definiują ją, jako „kumulację opresji” wobec wykluczanych społecznie grup. Protestują przeciwko wszelkiej przemocy – „instytucjonalnej, systemowej, ekonomicznej, fizycznej, seksualnej, psychicznej, symbolicznej, przeciwko zaniechaniom i bierności tam, gdzie potrzeba pomocy i wsparcia”.
 
Pełne hasło warszawskiej manifestacji brzmiało: „Przeciw przemocy władzy. Dość wyzysku reprodukcyjnego”. Dlatego też temat praw reprodukcyjnych zajmował istotną część przemówień i wznoszonych haseł.
 
Mówiono m.in. o planowanym ograniczeniu sprzedaży tzw. pigułki dzień po - w myśl przyjętego niedawno przez rząd projektu będzie ona, podobnie jak wszystkie inne hormonalne środki antykoncepcyjne, sprzedawana tylko na receptę. Organizatorki protestu przypomniały, że minister zdrowia Konstanty Radziwiłł miał powiedzieć, że kobiety, a także nastolatki łykają tego rodzaju pigułki „jak landrynki”. W odpowiedzi apelowały by wysłać ministrowi sygnał: „łykamy tylko landrynki”. Wśród uczestników demonstracji rozdawano landrynki i skandowano: „landrynki dla wszystkich, pigułka po dla wszystkich, antykoncepcja dla wszystkich, in vitro dla wszystkich”.
 
W wystąpieniach wskazywano także na ograniczony dostęp do aborcji czy do zapłodnienia in vitro, przez wycofywanie się państwa z finansowania tego zabiegu.
 
 
Na początku Manify do głosu głos zabrała przedstawicielka organizatorek Międzynarodowego Strajku Kobiet, który zaplanowany jest na 8 marca. Poinformowała ona, że w Polsce do tej inicjatywy włącza się ok. 40 miast. 

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

UPA