Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 16 gości.

Lewicowiec protestuje przeciwko kultowi „żołnierzy wyklętych”, zwolennicy prawicy grożą mu śmiercią

wlepa.jpg

Z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych przypadającego 1 marca (święto wprowadzone przez Sejm w 2011 r.) w centrum Poznania została zorganizowana plenerowa wystawa pt. „…Niech polska ziemia utuli ich do spokojnego snu”. Jest to prezentacja wyniku prac ekshumacyjnych i identyfikacyjnych, prowadzonych przez Instytut Pamięci Narodowej oraz Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie. Zdaniem IPN wystawa ma na celu „zwrócenie tożsamości celowo zatartej przez komunistów ofiarom reżimu komunistycznego w Polsce.”
 
Przeciwko wystawie postanowił zaprotestować student UAM, socjalista Filip Stojanowski. Jego protest miał formę happeningu, podczas którego nakleił na jedną z plansz przedstawiającą „wykletych” tzw. wlepkę głoszącą: „Gdy twoi bohaterowie siedzieli w lesie, moi zdobywali Berlin”. Jednocześnie dobitnie wypowiedział swoje zdanie:

- „IPN uznał, że warto czcić pamięć zbrodniarzy, dzieciobójców, jebanych śmieci z lasu. My się z tym nie zgadzamy i wyrażamy symboliczny sprzeciw”.
 
Nagranie dokumentujące całe zajście opublikował inny lewicowiec, Piotr Nowak.
 
Sam zainteresowany tłumaczył swój sprzeciw w rozmowie z Onetem.
 
- „Uważam za niewłaściwe tworzenie jednego kanonu bohaterstwa, który opierał się na byciu tzw. wspaniałym bohaterem z lasu, podczas gdy miliony Polaków po wojnie próbowało zbudować ten kraj, by coś zmienić” – mówił.
 
- „To właśnie takie osoby najczęściej ginęły z rok wyklętych. Miały one kontakty z ówczesną władzą, ponieważ chciały zakończyć ten etap wojny w swoim życiu. Ze względu na ofiary działalności wyklętych nie mogę godzić się na tworzenie propagandy na ich temat”.
 
Stojanowski twierdzi, że wystawa nie przedstawia całej prawdy i skupia się jedynie na tym, że „byli tacy ludzie, a później zabili ich komuniści”.
 
- „Z wystawy nie dowiadujemy się o ich aktywności po zakończeniu się okupacji niemieckiej. Umieściłem naklejkę na Abramowskim, którego działalność sprowadzała się do okradania spółdzielni z pieniędzy i zabiciu paru policjantów” – mówił Stojanowski.
 
- „IPN zasłania się edukacją, a wcale nie edukuje” – dodawał.

Jak przekonuje, wystawy zniszczyć nie chciał, a naklejka została usunięta zaraz po nagraniu. Z tym akurat zgadza się poznański IPN, który przyznaje, że do zniszczenia mienia nie doszło. A za poglądy, nawet wyrażone w tak dosadny sposób, ścigać nikogo nie można.
 
Jak można się spodziewać, po publikacji filmiku ze Stojanowskim wylało się całe morze brunatnej nienawiści. Samemu Stojanowskiemu wielokrotnie grożono śmiercią. Jak sam przyznaje, takie wiadomości otrzymuje każdego dnia. 
 
- „Dostaję je regularnie. Ale pojawiły się także wyrazy poparcia, co mnie zaskoczyło. Widocznie stałem się głosem, który do tej pory był w mniejszości”.

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Towarzysz Lenin oczyszcza ziemię ze śmieci