Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 9 gości.

70. rocznica zamachu na gen. Karola Świerczewskiego "Waltera"

Generał Karol Świerczewski "Walter"

W ZWIĄZKU Z 70. ROCZNICĄ

TRAGICZNEJ ŚMIERCI

GENERAŁA KAROLA
ŚWIERCZEWSKIEGO

„WALTERA”

„WALTER”

„Słowo Ludu” -

Organ KW Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej,

Rok VII., KIELCE, CZWARTEK,  28 marca 1957 r., Nr 75 (2385), s. 1 - 2.
 
 
„Kiedy 18 – letni Karol Świerczewski  wraz z załogą „Gerlacha” został w lecie 1915 roku ewakuowany w głąb Rosji z zagrożonej przez armię niemiecką Warszawy – nie przypuszczał zapewne, że rozstaje się z Polską i ze swoim rodzinnym miastem – Warszawą na blisko trzydzieści lat.
 
 Ani tego chyba, że wróci do niej w styczniu 1945 r. jako jeden z czołowych organizatorów Wojska Polskiego.
 
Nic natomiast nie było dziwnego w tym, że wychowany w rewolucyjnej atmosferze ruchu robotniczego w Polsce, w atmosferze wspólnej walki proletariatu rosyjskiego i polskiego, Karol Świerczewski swą służbę wojskową rozpoczął w listopadzie 1917 roku, jako ochotnik w moskiewskim oddziale Gwardii Czerwonej oddał swoje siły sprawie Rewolucji Październikowej.
 
Szlak bojowy w oddziale Gwardii Czerwonej – w latach interwencji i wojny domowej, później Szkoła Czerwonych Komunardów – polska Szkoła Czerwonych Dowódców, a następnie Akademia Wojskowa Armii Radzieckiej (później im. Frunzego) wychowały żołnierza i dowódcę.
 
Nienasycona żądza wiedzy i niezmordowana pracowitość – oto cechy charakteru Karola Świerczewskiego, na które zwracają uwagę koledzy i przyjaciele.
 
Przebywając poza krajem ani na chwilę nie zapomina o Polsce i Warszawie.
 
Z opowiadań i relacji ludzi znających Karola Świerczewskiego w tym okresie jego życia wiemy, że chłonął on wprost wieści z kraju, starał się spotykać z polskimi komunistami, którzy przybywali do ZSRR, a w liście do rodziny pisał o „realnej tęsknocie za krajem”.
 
Dlaczego więc wybrał Hiszpanię?
 
W zwycięstwie narodu hiszpańskiego zainteresowani byli wszyscy, którzy nie chcieli faszyzmu w swoim kraju, wszyscy, którzy nie chcieli wojny.
 
Dla całego świata było rzeczą jasną, że interwencja włosko – niemiecka w Hiszpanii – to pierwszy krok na drodze do rozpętania drugiej wojny światowej.
 
Przez cały świat przetoczyła się wówczas fala demonstracji, wieców i zebrań na znak solidarności z narodem hiszpańskim.
 
Najdobitniejszym wyrazem solidarności z narodem Hiszpanii były sławne Brygady Międzynarodowe.
 
Z różnych stron świata legalną i nielegalną drogą spieszyli do Hiszpanii antyfaszyści o najróżniejszych poglądach politycznych i wierzeniach religijnych, socjaliści i komuniści, członkowie partii katolickich, bezpartyjni, robotnicy, urzędnicy i chłopi.
 
Nie mogło więc zabraknąć na ziemi hiszpańskiej i Polaków.
 
„Il General Polaco” - „Walter” obejmuje po przybyciu do Albacete dowództwo 14 brygady międzynarodowej „La Marseillaise”, w której walczyli przedstawiciele 32 narodowości, później zaś – dowództwo dywizji „A”,  w której skład oprócz 14 brygady międzynarodowej weszła 12 brygada międzynarodowa (w tym i „Dąbrowszczacy”) oraz 5 i 33 bataliony hiszpańskie.
 
A później dowództwo 35 dywizji.
 
Towarzysze broni pamiętają go jednak nie tylko jako sławnego dowódcę, ale przede wszystkim jako „naszego Waltera”.
 
Ogromną popularność zyskały mu bowiem nie tylko jego wybitne zdolności jako generała.
 
Przede wszystkim zdobywał sobie autorytet i szacunek dzięki osobistym cechom charakteru – odwadze, prostocie i skromności.
 
Starał się zawsze utrzymywać osobisty kontakt z żołnierzami.
 
Żądał od oficerów, aby każdy żołnierz był dobrze poinformowany o aktualnej sytuacji na froncie i o najbliższym zadaniu bojowym.
 
Te same cechy zdobywały mu autorytet i szacunek później – przy organizowaniu Pierwszej, a następnie Drugiej Armii Wojska Polskiego, nad Nysą oraz w latach powojennych.
 
Jak nikt inny – twierdzili jego towarzysze broni – umiał generał Świerczewski znajdować drogi, którymi najlepiej można trafić do duszy żołnierza.
 
Na swoim „łaziku” docierał do maszerujących oddziałów, gawędził z żołnierzami, żartował z nimi, zaglądał do kotłów, interesował się odparzonymi nogami żołnierzy.
 
A jednocześnie w rozmowach z nimi kreślił wspaniały obraz lepszego jutra, które muszą wywalczyć swemu narodowi.
 
„Chłopcy nie zawiodą nigdy” - mawiał.
 
Zabierają głos w listopadzie 1945 roku w Warszawie na Zjeździe Ochotników Hiszpańskich oświadczył : „...Chcemy zapewnić nasz naród, że tak samo jak walczyliśmy na polach Hiszpanii,  z taką sama energią i entuzjazmem oddamy swą pracę i życie dla dobra nowej, odrodzonej i demokratycznej Polski”.
 
Zbyt prędko jednak oddał ojczyźnie swe życie.
 
28 marca 1947 roku wyjechał po raz ostatni na inspekcję garnizonów województwa rzeszowskiego.
 
Na trzecim kilometrze od Baligrodu jego kolumnę ostrzelały z zasadzki faszystowskie bandy „Upa”...
 
Pamięć o „Walterze” - wiernym synu klasy robotniczej i partii – jest wciąż żywa, chociaż mija już 10 rocznica jego śmierci.
 
Bliski i drogi pozostanie w pamięci narodu”.
 
 
POWYŻSZY MATERIAŁ ŹRÓDŁOWY PRZESŁAŁ : 
RYSZARD RAUBA – KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP).
 
 
 

Społeczność

LENIN