Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 19 gości.

James Conolly: Państwowy monopol przeciw socjalizmowi

James Connolly - irlandzki republikański socjalista

Jednym z najbardziej znaczących znaków naszych czasów jest ochoczość, jaką okazuje nasze walczące drobnomieszczaństwo, w stosunku do własności państwowej lub komunalnej, dla odciążenia się od presji ekonomicznej, z którą się boryka. W taki sposób możemy w Anglii znaleźć żądania nacjonalizacji systemu telefonicznego, rozbudowy przedsiębiorstw komunalnych w zakresie wykorzystywania elektryczności, o rozbudowę systemu paczkowego na pocztach, nacjonalizacji kolei i kanałów. W Irlandii mamy naszych reformistów z klasy średniej żądających od państwa pomocy dla rolnictwa, państwowego wykupna ziemi, melioracji gruntów, budowy państwowych doków, nabrzeży i portów, pomocy państwowej dla przemysłu rybołówczego, państwowej kontroli relacji pomiędzy najemcą rolnych a obszarnikiem, i także nacjonalizacji kolei i kanałów. Istnieje pewien odłam socjalistów, głównie w Anglii, którzy niestrudzenie obwołują wszystkie te żądania w zakresie działalności państwowej jako oznaka wzrostu ducha socjalistycznego wśród klasy średniej, a zatem godnym wsparcia, jakie robotnicza demokracja może temu dać. W pewnym stopniu taki pogląd wydaje się uzasadniony.
 
Fakt, że duża część klasy kapitalistycznej przyłącza się do żądania interwencji państwowych w przemyśle jest pewnym znakiem że przynajmniej straciła ona przynajmniej arogancką wiarę w samowystarczalność prywatnej przedsiębiorczości, która charakteryzowała ich klasę pokolenie wcześniej; oraz że została ona zmuszona do uznania faktu, że istnieje wiele rzeczy, w których „mózg”, „samodzielność” i „osobista odpowiedzialność” kapitalisty są zupełnie zbędne. Argumentowanie, że skoro w takich przedsiębiorstwach posiadacz prywatny jest zbędny, a zatem pominięty może być we wszystkich innych formach działalności przemysłowej, jest wystarczająco logiczne i naprawdę nie możemy dostrzec, w jaki sposób zwolennicy społeczeństwa kapitalistycznego kontynuują domaganie się takiej własności państwowej o jakiej wspomniałem – własności, w których prywatny kapitalista jest postrzegany jako zbędny, i nadal upierają się przy niezbędności prywatnego kapitalisty we wszystkich innych rodzajach gospodarki. Musimy pamiętać, że każde działalność użyteczna wykonywana przez państwo lub samorząd na dzień dzisiejszy była jednocześnie wykonywana przez osobę prywatną dla zysku, i że zgodnie z ówcześnie panującymi przekonaniami wyłącznie osoba prywatna nie mogła ich należycie wykonywać.
 
 
Jednakże pomimo tego wszystkiego, my, bez żadnej chęci czepiania się lub dogryzania, podkreślamy, że nazywanie wszystkich tych żądań „socjalistycznymi” jest w ogromnym stopniu mylące. Własność socjalistyczna oznacza przede wszystkim wspólnotową kontrolę robotników nad środkami produkcji; bez tej wspólnej kontroli publiczna własność państwowa czy komunalna nie jest socjalizmem – to wyłącznie kapitalizm państwowy. Żądania drobnomieszczańskich reformatorów, od Railway Reform Leadue poprzez resztę, są po prostu planami ułatwienia transakcji biznesowych dla klasy kapitalistycznej. Państwowy system telefoniczny – dla tańszych wiadomości w interesach klasy średniej, która jest głównym użytkownikiem systemu telefonicznego; państwowe koleje – dla tańszego transportu towarów w interesie handlowców z klasy średniej; państwowa budowa doków, nabrzeży itp. - w interesie kupców z klasy średniej; w rzeczywistości teraz każdy czołowy projekt, odwołujący się do pomocy państwowej, jest projektem, mającym na celu odciążenie kapitalisty – handlowca, producenta lub farmera. Jeśli wszystkie one jutro weszłyby w życie nie koniecznie zmieniłyby położenie klasy robotniczej na lepsze: nadal mielibyśmy w naszym przemyśle państwowym, jak samo jak w dzisiejszym urzędzie pocztowym, tą samą nieuczciwą klasyfikację dochodów, i te same despotyczne rządy nieodpowiedzialnej głowy. Ci, którzy pracowaliby najwięcej i najciężej, nadal otrzymywaliby najmniejsze wynagrodzenie, a szeregowi pracownicy nadal byliby pozbawieni wszelkiego głosu, tak samo jak we wszystkich prywatnych przedsiębiorstwach.
 
 
W związku z tym powtarzamy, że własność państwowa i kontrola niekoniecznie jest socjalizmem – jeśli tak by było, wtedy armia, marynarka wojenna, sądy, strażnicy więzienni, konfidenci, kaci, wszyscy oni byliby socjalistycznymi funkcjonariuszami, jako że państwowymi urzędnikami – ale własność państwowa całej ziemi i środków pracy, połączona ze wspólna kontrolą robotniczą nad tą ziemią i środkami, byłaby socjalizmem.
 
 
Projekt państwowej lub komunalnej własności, bez akompaniamentu tej robotniczej kontroli, są tylko projektami na rzecz udoskonalenia mechanizmów rządu kapitalistycznego – projektami w celu zrobienia reżimu kapitalistycznego szanowanym i efektywnym dla celów kapitalistów; na drugim miejscu stawiają instynkt świadomego klasowo człowieka biznesu, który uważa że kapitalista nie powinien żerować na innym kapitaliście, gdy mogliby się zjednoczyć i wspólnie żerować na robotnikach.
 
 
Widoczna staje się więc przepaść, oddzielająca drobnomieszczańskie propozycje „nacjonalizacji” od „socjalistycznych” żądań rewolucyjnej klasy robotniczej. Ta pierwsza proponuje nadaniu państwu klasowemu – powiernikowi władzy politycznej klasy kapitalistycznej – pewnych uprawnień i funkcji, mających być wykorzystywane we wspólnym interesie klas posiadających; ta druga proponuje obalenie państwa klasowego i zastąpienie go państwem socjalistycznym, reprezentującym zorganizowane społeczeństwo – Republikę Socjalistyczną.
 
 
Worker's Republic, 10 czerwca 1899
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Społeczność

Lenin 005