Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 21 gości.

„Armaty zamiast masła”: Trump zapowiada cięcia socjalne i większe wydatki na wojsko

Donald Trump

Administracja prezydenta Donalda Trumpa zaprezentowała projekt budżetu USA na przyszły rok. Dokument, szumnie zatytułowany „Nowa podstawa wspaniałości Ameryki”, zostanie dzisiaj przedłożony w Kongresie. Uogólniając, program ten zakłada obniżkę podatków dla kapitalistów, cięcia wydatków socjalnych i znaczny wzrost wydatków na armię. Niektóre założenia budżetu odnoszą się również do dłuższej perspektywy czasowej.
 
Zgodnie z pomysłami Białego Domu, przez najbliższe 10 lat wydatki amerykańskiego budżetu miałyby zostać ograniczone łącznie o 3,6 biliona dolarów. Oszczędności mają zostać osiągnięte przede wszystkim poprzez redukcję wydatków na programy społeczne. 800 mld dolarów mają dać cięcia w systemie opieki zdrowotnej dla najuboższych - tzw. „Medicaid”. Kolejnych 200 mld dolarów dostarczy zmniejszenie środków przeznaczanych na bony żywnościowe, z których korzystają miliony niezamożnych Amerykanów. W ocenie autorów projektu budżetu,  bezdzietni bezrobotni, którzy je do tej pory pobierali, zostaną w ten sposób zmotywowani do pracy. Ponadto 76 mld dolarów mniej przeznaczone zostanie na pomoc osobom niepełnosprawnym.
 
Same cięcia nie byłyby jednak wystarczające dla zrównoważenia budżetu w warunkach ogromnego zadłużenia i wciąż rosnącego deficytu Stanów Zjednoczonych. Dlatego administracja Trumpa przyjęła niezwykle optymistyczne założenie, iż w najbliższych latach amerykańska gospodarka będzie rosnąć średnio o 3% rocznie, co pozwoli uzyskać zwiększone wpływy z podatków. Szybki wzrost zapewnić mają obniżki podatków, w szczególności zmniejszenie stawki podatku obciążającego firmy z 35% do 15%. Według tych założeń budżet ma zbilansować się (zrównać wydatki i przychody) w ciągu 10 lat.
 
Oprócz cięć projekt budżetu zakłada także dodatkowe wydatki. Środki przeznaczane na obronność (i tak już ogromne) mają wzrosnąć o 10%. Przewidziano również pieniądze na budowę muru na granicy z Meksykiem, zgodnie z zapowiedzią Trumpa z kampanii wyborczej. Ponadto 200 mld dolarów zostanie wyasygnowane dla władz lokalnych na inwestycje w infrastrukturę.
 
Zwolennicy Trumpa zwracają uwagę, żebudżet w końcu pisany jest pod tych, którzy płacą podatki, a nie je przejadają”. Zapominają chyba jednak, że to wielkie korporacje i najbogatsi obywatele nie płacą wcale, lub zaledwie w minimalnym stopniu, podatków w USA. Ochoczo rozliczają się za to w rajach podatkowych.
 
Przeciwnicy z kolei wskazują na nierealistyczne założenia dot. tempa wzrostu gospodarczego. Komitet na rzecz Odpowiedzialnego Budżetu poinformował niedawno, że uzyskanie 3% tempa wzrostu będzie możliwe tylko dzięki „heroicznej kombinacji bardzo dobrej polityki i bardzo dużego szczęścia”. Z kolei kongresowa komisja budżetowa przewiduje, że amerykańska gospodarka będzie rosła w tempie 1,9% rocznie, a więc blisko o połowę wolniej niż chciałby Trump. Sytuacja permanentnego kryzysu, w jakim znajduje się światowy kapitalizm, a amerykańska gospodarka w szczególności, daje nikłe nadzieje, by do administracji Trumpa uśmiechnęło się „bardzo duże szczęście”. Zaś postawa samego prezydenta nie pozostawia cienia wątpliwości co do nierealności jego „bardzo dobrej polityki” w nadchodzącym okresie.
 

Społeczność

jednolity front