Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 32 gości.

Ministerstwo Zdrowia nie rozlicza nadgodzin, czyli wyzysk w sektorze publicznym

niewolników pan

Jak wynika z analizy przeprowadzonej przez Najwyższą Izbę Kontroli, pracownicy Ministerstwa Zdrowia nie mieli rozliczonych nadgodzin, nawet ci, którzy wypracowali ich pokaźną liczbą – informuje portal Strajk.eu. W resorcie zatrudnionych jest około 650 osób, spośród których 323 wypracowało w roku 2016 aż 12,4 tys. godzin nadliczbowych. Jeśli chodzi o komórki organizacyjne, to rekord pod tym względem uzyskał Departament Analiz i Strategii – w ciągu roku jego pracownicy w liczbie 35 średnio wypracowali 119 nadgodzin na osobę. Warto też wspomnieć o 16 funkcjonariuszach resortu, którzy pracowali po zakończeniu zmiany przez ponad 150 godzin w skali roku.
 
Według NIK, praca po godzinach w Ministerstwie Zdrowia bynajmniej nie była dobrowolna. Co gorsza, resort nie rozliczył tegoż ponadnormatywnego czasu pracy i nie zapłacił za niego swoim funkcjonariuszom; problem może tyczyć nawet 6,8 tys. nadgodzin w 2016 roku, co oznacza naruszenie Kodeksu Pracy i ustawy o służbie cywilnej.
 
Kolejną patologią wykrytą przez NIK jest coraz częstsze stosowanie umów śmieciowych w sektorze publicznym. Samo tylko Ministerstwo Zdrowia, wraz z podległymi komórkami, w roku 2015 zawarło 63 umowy cywilnoprawne. Wytłumaczeniem dla zatrudniania ludzi na śmieciówkach mają być napięte terminy realizacji zadań poszczególnych komórek organizacyjnych, którą praca na umowach zlecenia ma jakoby przyspieszyć.
 
Co do nadgodzin, to resort zapewnia, że ich liczba zmalała w stosunku do pierwszego półrocza 2016 roku. Pracownikom, którym nie rozliczono godzin nadliczbowych, ma być sukcesywnie udzielany czas wolny.

Społeczność

Sierp i młot