Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 15 gości.

USA: Blokada zlotu faszystów, prawicowy terrorysta morduje

heather-heyer.jpg

W minioną sobotę w mieście Charlottesville w stanie Wirginia na zachodzie Stanów Zjednoczonych odbywał się zjazd skrajnej prawicy, faszystów i rasistów. Zlot ten, na który zjechali neonaziści z całego kraju, organizowano pod hasłem „Unite the Right” (ang. Zjednoczyć Prawicę). Miał on być odpowiedzią na zapowiedziane przez lokalne władze usunięcie pomnika gen. Roberta E. Lee z miejskiego parku (Robert E. Lee był naczelnym wodzem sił Konfederacji w czasie wojny secesyjnej i pozostaje bohaterem dla wielu białych mieszkańców amerykańskiego Południa). Dla przeciwników monumentu jest on symbolem niewolnictwa i białej supremacji i nie powinien stać w miejscu publicznym.
 
Protestujący ze skrajnie prawicowych ugrupowań mieli ze sobą flagi Konfederacji, różnorodne symbole faszystowskie, a także tarcze i kaski. Jak informuje „The New York Times”, niektórzy z nich wznosili hasła „Nie zastąpicie nas” czy „Żyd nie zastąpi nas”. Otwarcie nawoływano do przemocy wobec Afroamerykanów i lewicy. Zaś „gwiazdą” rasistowskiego zgromadzenia był David Duke, lider Ku Klux Klanu.

Faszystowski spęd napotkał na zdecydowany opór lewicy. Liczba kontrmanifestantów kilkakrotnie przewyższała siły skrajnej prawicy. Niemniej już od rana zaczęło dochodzić do starć obu grup, przy czym stroną atakującą byli faszyści. Ich agresja nie spotkała się oczywiście z reakcją policji, która zawsze zdecydowanie broni „wolności słowa” i „prawa do wyrażania poglądów”, kiedy korzystają z nich prawicowi radykałowie.
 
W godzinach wieczornych doszło do odrażającego aktu prawicowego terroryzmu. 20-letni faszysta wjechał rozpędzonym samochodem w tłum blokujący rasistowski marsz. Jedna osoba zginęła – członkini anarchosyndykalistycznego związku zawodowego Industrial Workers of the World (IWW) Heather Heyer (na zdjęciu), zaś 19 osób zostało rannych. Ogółem w zamieszkach, jakie wybuchły w Charlottesville rany odniosły 34 osoby. W wypadku policyjnego helikoptera zginęło też dwóch funkcjonariuszy. Sprawca zamachu został aresztowany pod zarzutem morderstwa.
 
Amerykańskie i światowe media, jak to zwykle bywa w przypadku prawicowego terroryzmu, zgodnym chórem donosiły o „tragedii” i „incydencie”, ani odrobinę nie zająknąwszy się na temat faszystowskiego terroru, który każdego roku w USA zbiera śmiertelne żniwo. Co więcej, pomimo że to faszyści byli stroną atakującą i wszczynającą rozruchy, prasa donosiła o „obustronnej agresji”, „agresywnych osobach po obu stronach” itp., próbując zrównać faszystowskie kanalie, otwarcie nawołujące do przemocy, z lewicowymi kontrmanifestantami, sprzeciwiającymi się rasizmowi.
 
Do zdarzeń w Charlottesville odniósł się prezydent Donald Trump, który oficjalnie potępił akty agresji. „Wszyscy musimy być zjednoczeni i potępiać całą tę nienawiść. Nie ma miejsca na taką przemoc w Ameryce” – napisał na Twitterze. Prezydent został jednak skrytykowany za to, że jednoznacznie nie odniósł się do wydarzeń jako ataku ze strony białych rasistów i nie potępił ich. Co więcej Trump w swoim przemówieniu powtarzał mantrę o przemocy z obu stron. Pierwsza dama Melania Trump podkreśliła z kolei rolę wolności słowa w Stanach Zjednoczonych. Faszyści z tej wolności zawsze mogą w USA korzystać do woli, czego z pewnością nie mogą powiedzieć komuniści, systemowo rugowani z przestrzeni publicznej, a w czasach Zimnej Wojny represjonowani.
 
 
Na wieść o wydarzeniach w Wirginii i śmierci Heather Heyer w wielu amerykańskich miastach odbyły się antyrasistowskie marsze i wiece. Liczba ich uczestników wielokrotnie przewyższyła siły faszystów zwołane do Charlottesville z całego kraju.

Społeczność

BLOOD