Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 17 gości.

Indie: Maoiści bronią represjonowanych chrześcijan

india_maoists.jpg

Indyjscy chrześcijanie doznają ostatnio niemałych prześladowań ze strony hinduskich fundamentalistów

Jedne z najgłośniejszych miały miejsce w sierpniu 2008 roku w stanie Orisa we wschodniej części kraju, po zamordowaniu Swamiego Laksmanandy Saraswatiego, który był inspiratorem ciągłych ataków na chrześcijańską mniejszość.

Hinduiści mszcząc się za śmierć swojego duchowego przywódcy zamordowali kilkadziesiąt osób (niektóre źródła mówią nawet o 200), spalili ponad dwieście kościołów i kaplic, wypędzili z domów około 50 000 osób.

Tymczasem w obronie chrześcijan występowali i występują… maoiści.

To oni, uważając się za obrońców chrześcijan, którzy w większości wywodzą się z biedniejszych warstw ludności, przyznali się do zamordowania Saraswatiego i w dalszym ciągu występują zbrojnie przeciwko hinduistycznym bojówkom dokonujących napaści na wspólnoty chrześcijańskie na subkontynencie indyjskim.

Dokument KC Komunistycznej Partii Indii (Maoistowskiej) w sprawie ataków na chrześcijan można przeczytać tutaj:

http://www.bannedthought.net/India/CPI-Maoist-Docs/Statements/AttacksOnC...

Portret użytkownika RLK
 #

Maoiści bronią chrześcijan już od dwóch lat - co najmniej od dwóch lat - więc z "newsem" się troche spóźniliście.

 
Portret użytkownika uno
 #

Za to polscy maoiści nie bronią nawet symboli komunistycznych.I to jest dopiero news. Żaden z "partyzantów" Mao nie pokazał nosa na pikiecie przeciwko nowelizacji k.k. choć w tym dniu stanęły razem nawet tak odległe ideowo formacje jak KPP i trockiści. "Stalinki" z KPP przynajmniej mają jaja, a wam synkowie, tylko rewolucyjna piaskownica i blog w internecie pozostały.

 
Portret użytkownika RLK
 #

pikieta to szumne słowo dla 30 osobowej grupy. Takie mini"pikiety" nie tylko nie wspomagają walki przeciwko nowelizacji, ale dodatkowo tylko ośmieszają ruch komunistyczny wobec opinii publicznej. Dlatego farsę zostawiamy wam - trockistom i rewizjonistom, a sami wolimy solidną analizę marksistowską rzeczywistości.

Przeciwko represyjnemu prawu (które jest prawem martwym, ponieważ nie ma nigdzie definicji "symbolu komunistycznego". Przepisowi temu "radykalna lewica" poswieca o wiele za duzo uwagi niz powinna. Najlepszy dowód - Władza Rad z wielkim sierpem i młotem na winiecie, takim samym jak na fladze ZSRR ma się dobrze mimo niemal dwóch tygodni od wejścia w życie nowelizacji) jest tylko jedna droga - skarga KPP do trybunału konstytucyjnego. Prawo jest wymierzone w jedną partię - bo tylko KPP uzywa symboli komunistycznych, co jest sprzeczne z konstytucja. Zasugerowalismy to rozwiazanie KPP. Bo tylko takie działanie jest skuteczne. Nie pikietowanie dla pikietowania.

 
Portret użytkownika uno
 #

Słownik języka polskich maoistów:
1) tchórzostwo = solidna analiza marksistowskiej rzeczywistości

2) lenistwo = solidna analiza marksistowskiej rzeczywistości

A poczciwy Włodzimierz Ilicz zwykł mawiać, że nie me rewolucyjnej teorii bez rewolucyjnej praktyki. Ponieważ jedna maoizm nie ma nic wspólnego z leninizmem, to odejście polskich maoistów od leninowskich zasad można uznać za usprawiedliwione. Co innego Mao, który żadnych książek nie czytywał tylko robił chłopską rewolucję - on byłby pewnie zdziwiony waszą postawą.

Jeszcze bardziej zdziwieni i zawstydzeni akademickim podejściem swoich polskich towarzyszy byliby trzecioświatowi maoiści, którzy co dnia z bronią w ręku i narażeniem życia wcielają w życie idee Mao.

Lenie i tchórze z Polski, którzy zamiast organizować partyzantkę chłopską w Górach Świętokrzyskich trwonią czas na jakieś tam analizy nie zasługują na miano maoistów.

"Stalinki" z KPP nie mają mózgów, ale mają przynajmniej serce do walki. Wy nie dość, że nie macie rozumu, to jeszcze na dodatek brak wam jaj. Potraficie tylko kłapać jadaczką i rzucać rewolucyjne frazesy.

Cykor maoistowską dupę ściska?

 
Portret użytkownika RLK
 #

Drogi Uno, czy zawsze jak brak ci argumentów to posuwasz się do znieważania przeciwnika?

Prawdą jest to, że pójście na 30 osobową pikięte 5 organizacji politycznych nie byłoby niczym innym niż stratą czasu. Wbrew pozorom machanie flagami nie jest formą "praktyki". Jest za to formą odstawiania komedii.

Ale dla pana Uno praktyką jest tylko to co ledwie widać, mianowicie machanie flagą, a reszta jest tchórzostwem i lenistwem. Ok, nie ma co polemizować z fanatykiem. Okazuje, się, że Lenin pisząc np. "Imperializm", czy "Renegata Kautsky'ego" nie bawił się w praktykę. On według Uno nie robił nic, poza tchórzostwem i lenistwem.

Ciekawe czy Lenin w XXI wieku w Polsce przygotowywałby mozolnie grunt pod powstanie rewolucyjnej organizacji (maoiści) czy bawił się na "komunistycznych" happeningach socjaldemokratów z "K"PP i aroganckich troków z Władzy Rad.

Żeby twoja prymitywna internetowa napinka się nie zmarnowała, to proponujemy debatę "online". Oczywiście wolelibyśmy na żywo, ale pieniędzy u nas jest mało. Ciekawe kto teraz będzie "tchórzem" i "leniem".

 
Portret użytkownika uno
 #

Debata z niedouczonymi, tchórzliwymi smarkaczami to strata czasu i pieniędzy.

Teorię to zbudował już "wielki" Mao z obowiązkiem maoistów nie jest myślenie, tylko wcielanie jej w życie, czyli zakładanie partyzantki. No, ale do tego trzeba odwagi, więc wracamy do punktu wyjścia.

Nie pierniczcie o odległościach, bo wiemy, że polski "mini-Mao" rezyduje w Warszawie, więc spotkanie jest możliwe w każdej chwili, tylko po co? No chyba po to żeby w ryj dać, za prowokacje w internecie, fałszowanie naszych tożsamości i przypisywanie nam bredni o zwalczaniu leninizmu.

Proponujemy więc spotkanie celem mordobicia i ostatecznego ustalenia, czy prawowitym kontynuatorem leninizmu był Trocki, czy Mao. Trzecioświatowi maoiści z Indii na pewno przyjęliby takie wyzwanie, bo to chłopy na schwał, a wy internetowe leszczyki? Przyjmiecie?

 
Portret użytkownika RLK
 #

Tak jak się spodziewalismy. Zarzucasz tchórzostwo, a sam srasz w gacie.

Obecnie w Warszawie nie ma nikogo z RLK. Sprawdzcie swoje dane.

A internetowe napinki, nawoływanie do mordobicia, zarzucanie nam jakichś spiskowych działań (może robimy to wspólnie z masonami i cyklistami) to naprawdę nie jest powód do dumy. Zaimponuje to może dwóm, trzem prymitywnym osobom - ale pewnie i w samej redakcji WR spowoduje uśmiech politowania, a poza redakcją zachwycą się tym prymitywne oszołomy - a reszta?

Propozycja debaty ideologicznej jest ciągle otwarta. Przemyślcie to.

 
Portret użytkownika tres
 #

Organizowanie debaty z ludźmi którzy wierzą w "zysk z nadpłacania" mija się z celem niezależnie od tego czy uważają się oni za maoistów, cyklistów czy kogokolwiek. Jak kapitalista może dopłacać do robotnika i mieć z tego zysk?

idąc tym tokiem rozumowania, jakby kupić na stadionie paczkę fajek za 5 zł i sprzedać za 3zł wtedy też możnaby osiągnąć zysk - własnie z nadpłacania. Czyli zawsze możemy kupić coś sprzedać taniej i mamy zysk.

To się po prostu kupy nie trzyma. I nie chodzi o to że nie lubimy stalinizmu, maoizmu czy kogoś tam, ale o to że ten wasz "trzecioświatowy maoizm" nie ma nic z marksizmem wspólnego więc o czym tu debatować- tylko uczyć się panowie trzecioświatowi maoiści.

 
Portret użytkownika RLK
 #

to proste - kapitalista nie dopłaca do zadnych robotników. Robotnicy są, ale w Trzecim Świecie. Za te osoby brane za "klase robotnicza" w Pierwszym Swiecie nie są zadnymi robotnikami - sa realizatorami wartosci dodatkowej i drobną burżuazją. Wskazanie na to, że takie zjawisko istnieje i ma się dobrze nie jest naszą autorską zasługą - i zamiast kazać nam się uczyć, może sam zacznij i zajrzyj do "Imperializmu" Lenina - tam takich "przepłaconych robotników" nazywa on "arystokracją pracy" i m.in. udowadnia, że takie zjawisko nie tyle jest możliwe teoretycznie, co jest rzeczywistością.

Trzecioświatowy maoizm pokazuje tylko,że skala tego zjawiska - przepłacania jednych "robotników" kosztem drugich - od czasów Lenina znacznie się powiększyła.

 
Portret użytkownika RLK
 #

-----

 
Portret użytkownika tres
 #

Nie publikujemy - bo takich komentarzy jeszcze nie było więc co mamy publikować?

Niestety z leninizmem walczymy tylko w waszych fałszywkach i prowokacjach więc nie wiem za bardzo czy piszecie to na serio czy tylko żeby zaspokoić potrzeby wyżycia się w internecie.

Zresztą jak maoista może mieć czelność wytykać trockistom brak znajomości dzieł Lenina, skoro sam Mao ich nie znał?!

Zastanawia mnie czasami tylko do kogo jest skierowana ta cała wasza agitacja? Od kiedy to robotnicy z Trzeciego Świata korzystają z internetu?!

Przecież oni nie mają nic do stracenia oprócz swych kajdan a stałe łącze w domu ma tylko zburżuazyjniała pierwszoświatowa arystokracja pracy do której odwołują się trockiści i rewizjoniści.

My jesteśmy trockistami , dlatego "Władza Rad" wisi w internecie i czyta ją, podobnie jak resztę portali trockistowsko-rewizjonistowskich, zapewne niejeden burzuazyjny arystokrata pracy.

Tylko zupełnie nie rozumiem po co strona internetowa i taka jałowa pisanina w wykonaniu trzecioświatowych maoistów. Przecież wiecie że żaden robotnik nie przeczyta waszych komentarzy tylko burżuje wyzyskujący trzeci świat bo przecież komputery i kable sieciowe z których korzystają burzuje i arystokraci pracy powstają kosztem wyzysku trzeciego świata.

Po co trzecioświatowi maoiści marnują swój rewolucyjny czas na dyskusje z trockistami i burżujami zamiast jechać do Indii i dołączyć do maoistowskiej partyzantki która, w przeciwieństwie do pisaniny chłopców z RLK, zdobyła ogromną popularność?

 
Portret użytkownika RLK
 #

Pogódź się z tym, że gadaniną o tym, że tworzymy jakiekolwiek fałszywki i prowokacje nie sprawisz, że będzie to prawda.

Tak samo, jak powtarzając bzdurną tezę "Mao nie znał Lenina" nie sprawicie, że tak było w istocie. Wystarczy przeczytać którykolwiek z tekstów Mao i popatrzeć na przypisy. Zwłaszcza w tych kluczowych. Słynne "W sprawie praktyki" opiera się na (i zawiera cytaty z) takich dziełach Lenina jak "Konspekt książki Hegla ", "Co robić" i "Materializm a empiriokrytycyzm". Tak samo "W sprawie sprzeczności" posiada cytaty z prac Lenina: "Konspekt książki Hegla <>", "W sprawie dialektyki", "Komunizm", "Raz jeszcze o związkach zawodowych, o chwili bieżącej i o błędach Trockiego i Bucharina", "Co robić", "Konspekt książki Hegla ", "Uwagi o książce N. Bucharina <>". Ciekawę jaką historię wymyślicie, aby dowieść że Mao cytował Lenina, którego nie czytał. A jeszcze się robi ciekawiej, jak się okaże, że Mao cytuje nie tylko Lenina, ale także Marksa i Engelsa, o Stalinie nie wspominając. Może więc zakończycie to honorowo i przyznacie, że wasza teza pt. "Mao nie znał Lenina" była błędna?

U nas przynajmniej jest organizacyjny prikaz mówiący "chcesz coś krytykować, to to najpierw poznaj", co się przejawia w praktyce tym, że u nas w RLK i TŚ krytykować Trockiego mogą ci, którzy przeczytali jego najważniejsze prace.

Jesteście trockistami i dlatego musicie o marksizmie się jeszcze dużo nauczyć. Marksizm to nie jest coś, co można dobierać "jak mi się podoba". Marksizm to nauka. Dlatego nawet jeśli trzecioświatowy maoizm nie jest dostosowany do widzimisię pierwszoświatowych społeczeństw, nie znaczy to, że nie jest prawdziwy. A agitacja nasza działa - organizujemy ludzi wokół tej idei. Marksizm to nie jest coś co ma się podobać i ładnie brzmieć. Marksizm musi wychodzić z dialektycznej analizy zastanej rzeczywistości i na tej podstawie wyciągać wnioski na przyszłość. Nie jest też niczym nowym agitacja marksistowska wśród ludzi, którzy przechodząc na pozycje marksistowskie działają wbrew swoim interesom klasowym. Wbrew swoim interesom klasowym działali w ruchu robotniczym Marks, Engels, Lenin, Trocki (gdy jeszcze działał w ruchu robotniczym) Luksemburg, Liebknecht, Mao, Waryński, Kunicki.

Tak samo jest z geograficznym umiejscowieniem. Wielu marksistów (lub polityków marksizujących) z kolonii zetknęło się z marksizmem w metropoliach lub w ZSRR - Ho Chi Minh, Pol Pot, Czu Teh, Zhou Enlai, Kang Sheng i inni.

Rasistowskie twierdzenia, że w krajach Trzeciego Świata nie ma internetu są kompletnie bzdurne w swietle artykułu pod którym toczy się ta dyskusja. Gdyby teza "robotnicy Trzeciego Świata nie mają dostępu do internetu" byłaby prawdziwa, to nie podalibyście linka do stosownego oświadczenia najważniejszej partii komunistycznej świata - Komunistycznej Partii Indii (maoistowskiej).

I tak, Trzeci Świat utrzymuje kontakt z trzecioświatowymi maoistami z wielu krajów - m.in. z Filipin. To aspekt międzynarodowy. Jednak ważniejszy jest dla nas aspekt krajowy - zrzeszanie polskich marksistów, dla których klasa proletariacka jako całość jest ważniejsza od wąskich, narodowych interesów własnego drobnomieszczaństwa. W naszej analizie Polska jest krajem drugiego świata - krajem w którym arystokracja pracy i proletariat istnieją obok siebie i którego losy w którą stronę pójdzie - w kierunku imperializmu, czy socjalizmu - jeszcze się ważą.

Możliwe, że jakoś nas przekonacie, że zarabiający 8 euro na godzinę (1) dumny "robotnik" europejski należy do tej samej klasy co 3 miliardy osób próbujących przeżyć za 2 dolary dziennie w Trzecim Świecie (2). A może europejski robotnik "zasługuje" na to bardziej niż afrykański, i europejskiemu "należy się" podniesienie płacy? Dla marksistów, niezależnie od tego gdzie się urodzili - czy w slumsach Kalkuty, czy w prowincjonalnym miasteczku w USA, czy w Warszawie - najważniejsze jest stać po stronie proletariatu. Stąd w Polsce RLK i Trzeci Świat.

Jak wyżej - propozycja debaty ciągle zostaje otwarta. Chyba, że wolimy znów poobrzucać się groteskowymi wyzwiskami i oskarżeniami niepopartymi dowodami?

1. http://www.polskidublin.com/node/52
2. http://prawda2.info/dobrobyt.html

 
Portret użytkownika uno
 #

Małoduszne małoistowskie obszczymurki. Swoim tchórzostwem przynosicie wstyd bohaterskim maoistom trzeciego świata, przelewającym krew w walce o wyzwolenie proletariatu.

Dyskutować to my możemy z KPP. Oni, tak jak i my potrafią przyjść z czerwonym sztandarem tam, tam gdzie pokazanie się z taką flagą wymaga trochę odwagi. Dlatego, pomimo różnic, darzymy ich szacunkiem. Wam tchórzliwe zasrańce nawet nie można w mordę plunąć w realu, dlatego czynimy to wirtualnie, za pośrednictwem internetu.

A teraz krótki wykład jełopy - ostatni, który dajemy wam bezpłatnie.

Robotnik zachodu jest lepiej opłacany gdyż:
1) jego praca jest bardziej wydajna (wytwarza więcej drób w jednostce czasu niż robotnik w Azji)
2) posiada silne organizacje związkowe, które bronią jego interesów w zakładach pracy, oraz reprezentację polityczną - szeroko pojęta lewica, która nawet kolaborując z kapitałem, na poziomie prlamentarnym tworzy prawo chroniące (choćby w minimalnym stopniu) interesy swojego elektoratu - robotnicy w Azji tego nie mają.

Najważniejsza jest jednak wyższa wydajność pracy
Można ją podnieść poprzez:
a) zwiększenie intensywności pracy
b) poprzez poprawę technicznego uzbrojenia pracy

Przykład - operator koparki wykopie w ciągu godziny dłuższy odcinek rowu pod położenie rurociągu niż 100 chłopa z łopatami.

Kapitalista operujący w Azji (bez koparek), żeby osiągnąć zysk potrzebuje dużo ludzi i stara się zapłacić im, jak najmniej.

Kapitalista w Europie (z koparkami), potrzebuje mniej ludzi, którzy i tak wytworzą większą wartość dodatkową niż Azjaci z łopatami, więc może im płacić nawet 10 x więcej niż Azjatom, a i tak osiąga pokaźny zysk. Gdyby go nie osiągał, przestał by być kapitalistą, a został bankrutem.

Nie wszystkie zachodnie firmy mają filie w Azji z możliwością kompensowania "przepłaconych" płac pierwoszświatowych robotników, zyskami z eksploatacji Azjatów. Jest mnóstwo małych i średnich firm produkcyjnych, działających w skali jednego kraju, lub tylko w skali UE, które osiągają zysk tradycyjnym sposobem - okradając europejskich robotników.

Przemysły najbardziej pracochłonne, w których - ze względów technologicznych - nie można osiągnąć wzrostu wydajności dzięki zwiększeniu technicznego uzbrojenia pracy, takie jak odzieżowy (najbardziej zaawansowanym wynalazkiem jest tu maszyna do szycia, do której zawsze trzeba dołączyć szwaczkę) obuwniczy itp dawno już zostały przeniesione do Azji. Przemysły zaawansowane technologicznie, jak przemysł maszynowy (produkcja środków produkcji), chemiczny, motoryzacyjny, elektroniczny i elektrotechniczny, lotniczy, kosmiczny orz zbrojeniowy nadal pozostają i rozwijają się w pierwszym świecie.

Z wyrazami pogardy i internacjonalistycznym apelem o składkę na leczenie psychiatryczne Maoistwoskich Debili Polski
"WŁADZA RAD"

 
Portret użytkownika RLK
 #

Panowie trockiści z portalu Władza Rad, który wielokrotnie krytykowaliśmy zamiast zaproponowanej przez nas debaty wybrali obelgi, pomieszane z odrobiną fantazjowania o ekonomii politycznej. Widać troszeczkę się podszkolili w jej terminologii, ale sęk w tym, że wyłącznie w terminologii. No ale czegóż więcej mielibyśmy spodziewać się od ludzi, którzy otwarcie kłamią? („Fantazje kapuścianych głów”).
 
Komentarz pana o nicku „Uno” długością zakrawa na rodzaj krótkiego felietonu. No ale kto powiedział, że nawet w krótkim tekście nie można zawrzeć ogromnej ilości bzdur? Pan Uno jest tego przykładem ze swoim komentarzem  z poniedziałku 21/06/2010, z godziny 10:32, pod tekstem o tym, jak to indyjscy maoiści (naxalici) pomagają represjonowanym chrześcijanom (http://www.1917.net.pl/?q=node/2258).
 
Pan Uno rozpoczyna od wykazania się nie dość, ze wielką znajomością języka polskiego, tworzeniem wybitnych neologizmów, co jest zapewne poetyckim pierwiastkiem Władzy Rad, oraz wyszukanymi określeniami rodem z najlepszych słowników warszawskich salonów. Nie nam jednak analizować te popisy lingwistyczne (może trzeba zaprosić Chomsky’ego?). Godni jesteśmy jedynie stwierdzić, że pan Uno rozpoczyna swój wpis od ataku personalnego, co nie dziwi u trockistów, ale z talentem rzadko u nich spotykanym:
 
„Małoduszne małoistowskie obszczymurki. Swoim tchórzostwem przynosicie wstyd bohaterskim maoistom trzeciego świata, przelewającym krew w walce o wyzwolenie proletariatu.”
 
Wykazuje się także przy okazji dogmatyzmem, sądząc, że walka rewolucyjna na każdym etapie rozwoju rewolucji i w każdym oddzielnym kraju powinna była i powinna wyglądać tak samo. Powinniśmy tedy rzucić się do pomocy polskiemu proletariatowi, walcząc o jego wyzwolenie. Wyzwalać rzecz, której nie ma – kolejny z cudownych pomysłów panów trockistów. Zarzuty o tchórzostwo to nic innego jak zakrywanie własnej ideologicznej i teoretycznej nędzy. Nędzy praktycznej nie należy zasłaniać u panów trockistów, ona jest widoczna z każdej strony, mimo iż sądzą oni, że wyzwalają proletariat i budują podwaliny ogólnoświatowej rewolucji swoimi maksymalnie 30 osobowymi pikietami w obronie praw zbieraczy znaczków, albo 200 osobowymi 1-majowymi pochodami, które wśród Polaków wzbudzają nic innego jak złość, a w mediach – śmiech. Trudno. Głupich nie sieją. Trzeba jednak przyznać, że 30 osobowa „demonstracja” osób z 7 organizacji, w tym 3 zagranicznych wymaga nie lada odwagi i samozaparcia. Na szczęście naszym „bohaterskim” trockistom nie straszny jest udział w tej kompromitacji.
 
„Wam tchórzliwe zasrańce nawet nie można w mordę plunąć w realu, dlatego czynimy to wirtualnie, za pośrednictwem internetu.”
 
Oczywiście, na pewno plucie nam w mordy przybliży nas do rewolucji tak bardzo jak kilkudziesięcioletnia działalność IV Międzynarodówki. Na uwagę zasługuje fakt, że to właśnie spadkobiercy tych trockistów, którzy w WKP(b) z Trockim na czele krzyczeli o wolności krytyki i wolności wypowiadania swoich poglądów, chcą teraz „spluwać” nam, maoistom  „w mordy”. Interesujące. Ciekawe też, czy z taką samą chęcią jak maoistom spluwają „w mordy” swoim kapitalistycznym szefom, których spotykają/spotykali/będą spotykać w realu dość często.
 
A następnie pan Uno popisuje się wręcz wybitnym przykładem ignorancji i faktu, że ani nie czytał on Marksa, ani nie czytał Lenina, ani nie zapoznał się ze stanem współczesnej gospodarki, ekonomiki. Daje on świetny popis idiotyzmu i dogmatyzmu.
 
Zaczynamy litanię o „robotniku zachodnim”.
 
„1) jego praca jest bardziej wydajna (wytwarza więcej drób w jednostce czasu niż robotnik w Azji)”
 
Wydajność pracy nie wpływa na zwiększenie się wartości siły roboczej, a tym samym na płacę. Żeby przytoczyć odnośny cytat z nieznanego wam chyba ekonomisty – Karola Marksa:
 
„Przypuśćmy jednak, ze masa produkcji narodowej byłaby stała a nie zmienna. [...] Jeżeli mam określoną liczbę, powiedzmy 8, to absolutne granice tej liczby nie przeszkadzają zmianom względnych granic między jej częściami. Jeżeli zysk wynosi 6, a płaca 2, to płaca mogłaby wzrosnąć do 6, a zysk spaść do 2, a jednak suma ogólna pozostała by równa 8.” (K. Marks, „Płaca, cena i zysk”, KiW, Warszawa 1949, str. 8)
 
A gdy jest zmienna można wysnuć prosty i logiczny wniosek, że nawet jeśli produktywność robotnika wzrośnie do 40, to nadal może on zarabiać 2, a zysk będzie wynosił 38. Zacytujmy jeszcze Kautsky’ego, z czasów, „gdy jeszcze był marksistą”:
 
„Innymi słowy wraz ze wzrostem wydajności pracy obniża się w pewnych warunkach wartość siły roboczej. Lecz tylko w pewnych warunkach, mianowicie tylko wtedy i tylko o tyle, o ile zwiększenie się wydajności pracy skraca czas pracy, niezbędny do wytworzenia środków utrzymania, których robotnik normalnie potrzebuje.” (K. Kautsky, „Nauki ekonomicznej Karola Marksa”, KiW, Warszawa 1950, str. 128)
 
A jak wiemy, te warunki właśnie istnieją, gdyż środki utrzymania, produkowane w Chinach za grosze – a drogie tylko siłą marki – nabywają właśnie „robotnicy” zachodni.
 
W ogóle pan Uno nie kojarzy chyba podstawowej teorii ekonomicznej marksizmu, a mianowicie laborystycznej teorii wartości. Wartość siły roboczej i wartość wytworzonych przez danego robotnika dóbr nie jest to wcale to samo. Wobec tego „im więcej robotnik wytwarza” wcale nie tworzy przyczyny pod „tym więcej płacy otrzymuje”. Płaca to wartość siły roboczej, a siła robocza nie dość, że na zachodzie wydatkowana w ustatkowanym wymiarze godzinnym, to jeszcze jej wydatkowanie jest całkiem uproszczone, co możemy zobaczyć, zapoznając się z metodami pracy w fabrykach na zachodzie. Płaca, czyli wartość siły roboczej  – winna wręcz spadać. Musi spadać w warunkach zachodnich. A tymczasem – wzrasta, co jednak nas – trzecioświatowych maoistów – wcale nie dziwi.
 
Inna sprawa, że robotnik zachodni wcale nie grzeszy większą produkcyjnością niż proletariusz z Trzeciego Świata.  Choć dziwi ten nieskrywany pierwszoświatowo-faszystowski rasizm w ustach przedstawiciela portalu, który chce uchodzić za marksistowski. Produktywność w krajach Trzeciego Świata jest znacznie większa niż w krajach Pierwszego Świata. (1)
 
„2) posiada silne organizacje związkowe, które bronią jego interesów w zakładach pracy, oraz reprezentację polityczną – szeroko pojęta lewica, która nawet kolaborując z kapitałem, na poziomie parlamentarnym tworzy prawo chroniące (choćby w minimalnym stopniu) interesy swojego elektoratu – robotnicy w Azji tego nie mają.”
 
Organizacje związkowe są to właśnie te doprowadziły swą walką do tego, że klasę robotniczą zmieniono w arystokrację pracy. I partie lewicowe na zachodzie są to dzisiaj partie arystokracji pracy, walczące o jak najszerszy udział arystokracji pracy w zyskach z wyzysku proletariatu Trzeciego Świata. Tu się zgadzamy. Nie zgadzamy się tylko co do nazywania przepłacanych lub całkowicie opłacanych arystokratów pracy – „robotnikami”.
 
„Najważniejsza jest jednak wyższa wydajność pracy” – pisze pan Uno.
 
Pomijając fakt, że często nie wpływa w ogóle na płacę, to może ją jedynie obniżać lub pozostawiać na takim samym poziomie, nigdy podwyższać. Wyżej wszystko dokładnie wyjaśniono.
 
„Kapitalista operujący w Azji (bez koparek), żeby osiągnąć zysk potrzebuje dużo ludzi i stara się zapłacić im, jak najmniej.”
 
Oczywiście, jeśli zagadnienie rozpatrujemy z perspektywy nie wartości, lecz zysku, to niezawodnie owa kapitalistyczna ekonomia polityczna zaprowadzi nas do takiego błędnego wniosku. Jednakże wg marksistowskiej, socjalistycznej ekonomii politycznej wartość siły roboczej tych chłopów z łopatami jest wiele wyższa niż operatora koparki.  Tyle z marksistowskiej laborystycznej teorii wartości. A patrząc na rzeczywisty świat – często w Trzecim Świecie robotnicy mają bardziej wyczesane koparki niż ich pierwszoświatowi „koledzy” panie Uno.
 
„Nie wszystkie zachodnie firmy mają filie w Azji z możliwością kompensowania „przepłaconych” płac pierwoszświatowych robotników, zyskami z eksploatacji Azjatów.”
 
Kapitał finansowy sięgnął swoimi mackami wszędzie. I wszędzie działa nadal na tej samej zasadzie oszukiwania i osiągania nadwyżek pieniężnych, które nie pokrywają się z faktyczną wartością towaru. Różnego rodzaju drogami, bezpośrednimi lub pośrednimi – te środki kapitału finansowego, brane rzecz jasna także z wyzysku 3 świata – wędrują do tej burżuazji, która nie ma filii w Azji. Finanse polegają na ustalaniu ceny wyższej niż wartość towaru. Nawet nie posiadająca filii w Azji firma, nawet poprzez ustalanie odpowiednio wysokich cen (a te są wysokie np. w USA), osiąga odpowiednio wielki zysk do opłacania w całości, tudzież przepłacania swoich pracowników.  Trockiści nie rozumieją zupełnie zjawiska cyrkulacji kapitału, nie rozumieją światowych powiązań kapitalistów. Nie rozumieją (albo i nie znają) wszystkiego co napisał o kapitalizmie Karol Marks. Hasełka jest łatwo podchwycić, zrozumieć już trudniej.
 
„Przemysły zaawansowane technologicznie, jak przemysł maszynowy (produkcja środków produkcji), chemiczny, motoryzacyjny, elektroniczny i elektrotechniczny, lotniczy, kosmiczny orz zbrojeniowy nadal pozostają i rozwijają się w pierwszym świecie.”
 
Zacznijmy od końca: przemysł zbrojeniowy nie zostaje przenoszony do krajów trzeciego świata, w obawie przez np. buntem robotników, albo wojną. Pracownicy przemysłu zbrojeniowego należą do jednych z najlepiej opłacanych (przepłacanych).
 
Przemysł kosmiczny opiera się znacznie zaawansowanych technicznie maszynach, więc także nie zostaje przenoszony do trzeciego świata.
 
Przemysł motoryzacyjny, jak głoszą ostatnie wiadomości ekonomiczne – zostaje z wolna przenoszony do trzeciego świata, o czym świadczą ostatnie doniesienia np. z firmy General Motors. Produkcja samochodowa w Pierwszym Świecie przestaje być opłacalna.
 
Przemysł elektroniczny i elektrotechniczny – tutaj bajeczka pana Uno jest wręcz niezwykła. Weźmy pierwszy lepszy aparat fotograficzny, weźmy pierwszy lepszy telefon komórkowy, konsolę do gry czy komputer czy telewizor. Cóż zobaczymy wytłoczone z tyłu lub nadrukowane? „Made in China” – to najczęściej, zaś często także: „Made in Philipinnes”, lub „Made in India”.
 
To wszystko zresztą nie znaczy wcale o tym, że pierwszoświatowcy nie są przepłacani – jeśli np. pracują w fabryce chemicznej czy fabryce samolotów we Francji lub USA. To świadczy jedynie o tym, że imperializm zostawia strategiczny przemysł sobie.
 
„Z wyrazami pogardy i internacjonalistycznym apelem o składkę na leczenie psychiatryczne Maoistwoskich Debili Polski.”
 
Składkę oczywiście przyjmiemy. Z niecierpliwością czekamy na wszystkie składki pieniężne, które Władza Rad wyłoży na RLK – udowodni tym samym, że jest organizacją rewolucyjną i postępową, a więc potrzebną.
 
Z rewolucyjnym pozdrowieniem – jako antysekciarze – tak dla odmiany od sceny lewicowej w Polsce.
 
RLK.  
 
1. http://monkeysmashesheaven.wordpress.com/2008/09/18/dear-maoist-third-wo...
 
Opublikowano też tu 
 
 
Nie z nami takie numery.
Na WR szanujemy wolność krytyki i różne poglądy ale wszystko ma swoje granice. Nie tolerujemy bezpardonowego spamowania linkami do własnych stronek.
Jak koniecznie  chcecie się u nas zareklamować to możemy zaoferować wam miejsce w linkach bądź na banerze reklamowym ale tylko za godziwą  opłatą.
Darmowa reklama tylko dla tych, którzy na to zasłużą.

Redakcja WR

 
Portret użytkownika fancom
 #

Przypatruję się uważnie tej, bądź co bądź ostrej, wymianie zdań i chciałbym dodać coś od siebie.

Na początek ustalmy, czym jest wydajność pracy. Najkrócej rzecz ujmując jest to ilość dóbr lub usług, jaką wytwarza robotnik w określonej jednostce czasu. Rzeczywiście, można ją zwiększać na dwa sposoby: poprzez podnoszenie technicznego uzbrojenia pracy oraz zwiększanie jej intensywności.

Nie bardzo mogę się zgodzić z tezą, iż zwiększenie wydajności pracy prowadzi do zwiększenia płac. Kapitaliści od zawsze dążyli do stworzenia jak największej ilości maszyn, dzięki którym możnaby zwiększyć wydajność pracy. Nie czynili tego jednak, by zwiększyć płacę robotnika, ale by zwiększyć swoje zyski. Łatwo tu sobie wyobrazić podejście kapitalisty. Po co zatrudniać 100 osób do kopania rowów i płacić kazdemu dolara dziennie, skoro przy pomocy koparki jeden robotnik wykona taką samą pracę także za 1 dolara? Koszty koparki szybko się zwrócą, a koszty pracy spadną ze 100 dolarów do 1 na dzień.

Od początku lat 90-tych wydajność pracy w Polsce wzrosła kilkukrotnie, a realne płace pozostały na niezmienionym poziomie.

Na przykładzie produkcji chociażby obuwia w Azji można jednak założyć, że wyższa wydajność pracy nie zawsze równa się wyższym zyskom kapitalistów. Obuwie sportowe w Azji produkowane jest często w bardzo prymitywnych warunkach, przy pomocy bardzo prostych narzędzi. W jakimś kraju Pierwszego Świata nowoczesna fabryka obuwia byłaby pewnie bardziej wydajna niż prymitywne azjatyckie manufaktury. Jednak czynnikiem, jaki dochodzi tu do głosu są koszty. W krajach Zachodu pewnie więcej par butów udałoby się wyprodukować w ciągu godziny niż w Chinach, ale koszty byłyby nieporównywalnie większe. Wyższe płace, przestrzeganie kodeksu pracy, składki na ubezpieczenie społeczne, wyższe podatki, no i oczywiście konieczność wyposażenia fabryki nowoczesnym sprzętem, zadbania o BHP itp.

Oczywiście, że nasz operator koparki będzie bardziej wydajny w kopaniu rowów w ciagu 8 godzin zwykłej dniówki niz stu robotników z łopatami w tym samym czasie. Ale co się bardziej opłaca? Zatrudnić operatora koparki za płacę rzędu 100 dolarów dziennie + ubezpieczenie społeczne i do tego jeszcze wydać sporo pieniędzy na maszynę czy zatrudnić 100 robotników za 1 dolara dziennie przy czasie pracy wydłużonym do np. 12h?

I tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Państwa Zachodu wymuszają pewne standardy zatrudnienia, podobnie jak działające na Zachodzie związki zawodowe. Rzecz jasna, kapitaliści w swej krótkowzroczności najchętniej przenieśliby całą (lub prawie całą) produkcję dóbr i usług do Azji, ale kto wtedy by ich produkty kupował, skoro "przepłacani" pracownicy Zachodu nie mieliby już pracy? Który kapitalista nie marzy o robotniku zasuwającym 14h na dobę za miskę ryżu? Jednak do wyobrażenia sobie, jakim cudem tacy robotnicy mieliby być również konsumentami napędzającymi koniunkturę wyobraźni burżujom już nie staje. To jest podstawowa sprzeczność kapitalizmu.

Niemniej uważam, iz twierdzenie jakoby robotnicy Trzeciego Świata byli wyzyskiwani przez robotników pierwszoświatowych jest jednak absurdalne. Oznacza ono bowiem ni mniej ni więcej niż to, że robotników nie wyzyskują kapitaliści, ale konsumenci, czyli... inni robotnicy! Z powodzeniem możnaby to odnieść do Polski i powiedzieć np., że kasjerki w Tesco są wyzyskiwane nie przez Tesco, ale przez tych, którzy u w tych hipermarketach kupują, czyli np. polskich komunistów. A to już, Szanowni Towarzysze, czystej wody korwinizm-mikkizm, a nie marksizm-leninizm. To właśnie Korwin-Mikke powiedział jakis czas temu, że nie powinno się zarzucać kapitalistom, iż wyzyskują robotników, bo tak naprawdę to każdy z nas wyzyskuje w jakiś sposób każdego! Konsumenci chcą kupować towary jak najtaniej, a to wiąże się z niskimi płacami w super- i hipermarketach, więc wyzyskują tamtejszych kasjerów i magazynierów!

 
Portret użytkownika tres
 #

Zacznę cytatem "No ale czegóż więcej mielibyśmy spodziewać się od ludzi, którzy otwarcie kłamią?" M.Rakulski "Dzieła Wybrane" tom 1

Od skrajności w skrajność. Dziwni ci maoiści. Jak nie praktyka oderwana od teorii (co mieliśmy u samego Mao i mamy nadal u chłopów żywiołowo chwytających za broń) to teoria oderwana od praktyki (co obserwujemy u współczesnych polskich maoistów)

Cały geniusz Lenina polegał na dobraniu we właściwych proporcjach teorii marksistowskiej i rewolucyjnej praktyki politycznej, tak aby całość wzajemnie współgrała i dała wymierne skutki. Bowiem praktyka bez teorii - zatraca swój ideowy cel i prowadzi do klęski, a teoria bez weryfikacji w praktyce staje się bezmyślną dogmatyczną scholastyką - jak stało się z "marksizmem" cytowanego przez was "papieża" Kautsky'ego, tak dzieje się i z "marksizmem" a'la RLK.

Prezentują nam oni modelowy przykład scholastycznego podejścia - dwa cytaty i na nich dobudowana cała "teoria". Marksizm to nie religia, nie każde słowo klasyków jest święte. Marksizm jest nauką dlatego że jest on w stanie obronić swoje tezy w praktyce.

Wybór cytatów ze Świętej Księgi i ich interpretacja zgodnie z "widzi mi się" papieża/guru/proroka - tak działają wszystkie istniejące organizacje religijne i parareligijne.
Ten sam tekst można interpretować w rozmaity sposób - z tego samego Pięcioksięgu wyrosły trzy najważniejsze religie monoteistyczne.

Podobnie z prezentowanej przez RLK religijnej interpretacji "marksizmu" wyrosł ten twór polityczny, tak jak wyrosło wiele innych nieżyciowych sekt - każda ma swojego papieża, który objawia co jest słuszne a co niesłuszne.

I nie ma tu różnicy czy świętą księgą jest biblia czy dzieła Marksa i Lenina. Dopóki nie jest ono zapisane w jednoznacznym języku logicznego formalizmu (z którego szczerze mówiąc korzystają tylko podręczniki akademickie do matematyki), każdy może interpretować dane źródło jak chce i może istnieć wiele uprawnionych interpretacji. Dopiero pozytywny wynik konfrontacji z praktyką powoduje że można stwierdzić któraś interpretacja jest słuszna (albo wszystkie znane dotąd są niesłuszne).

RLK widzi w przytoczonych cytatach "dowód" na słuszność trzecioświatowego maoizmu. Wasze święte prawo tak uważać.

Zasadnicze przesłanie Marksa z pierwszego cytatu jest zgrubsza takie

2+6=8
2+38=40
płaca + wartość dodatkowa = wartość pracy

Trzecioświatowy maoista myśli zgrubsza tak: aha - dzisiaj w 1 świecie "robotnik" zarabia 1000$ miesięcznie a w 3. świecie 2$ a jak widać mamy dodawanie: Płaca robocza (PR) + Wartość dodatkowa (WD) = Wartość pracy (WP). Przypuśćmy że dla 3 świata wskaźniki te przedstawiają się tak :
(bierzemy pod uwagę to że dzisiejszy proletariat 3. świata jest bardziej wyzyskiwany niż ten za Marksa)

PR=2
WD=398
WP=400

"Robotnik" 1. świata za to sprzedaję swoją siłę roboczą za 1000$. No i na dodatek przecież robotnik 3. świata haruje jak dziki osioł a ten 1. świecie tylko naciska guzik obsługujący zautomatyzowaną linię produkcyjną więc... mniej się męczy w jego wypadku można przyjąc WP=200.
Z tego wynika że wskaźniki przyjmują następujące wartości

PR=1000
WP=200
a żeby równość była zachowana WD=-800. Czyli burżuj dopłaca do biznesu.To się nazywa "płaca nadpłacana" wg. RLK. Jak dostatecznie długo poszukamy to znajdziemy na to dowód w tym co jakiś klasyk powiedział czy napisał (tak samo jak możemy "udowodnić" że Lenin był antymarksistą a Stalin trockistą)Oznacza to, że do każdej pensji pierwszoświatowego "robotnika" równej 1000$ 800$ jest dopłacane z wyzysku Trzeciego Świata.

Przeprowadźmy pewien eksperyment myślowy.
Zakładając że RLK ma rację, rozważmy, czy "stworzony" przez nich model będzie miał rację zaistnieć.

Otóż mamy - jak maoiści chcą - świat podzielony na 2 części 1.świat - gdzie płaca robocza w fabrykach samolotów wojskowych, rakiet i uzbrojenia wynosi 1000 dolarów z czego 800 pochodzi z wyzysku 3. świata i 3. świat gdzie robotnicy uwijają się jak w ukropie produkując samochody, pralki, odtwarzacze MP3 i laptopy a mimo to wegetują za 2 dolary miesięcznie produkując przy tym towar wart 400 dolarów, który z oczywistych względów znajduje rynek zbytu niemal wyłącznie w 1. świecie, podczas gdy dla 3. świata pozostaje miska ryżu na dzień.

Prześledźmy jak towar trafia do Pierwszego Świata gdzie skonsumują go burżuje i przepłacani przez nich arystokraci pracy. Jak możliwa jest realizacja w takich warunkach pełnego procesu produkcji na który - jak mówi marksistowska ekonomia polityczna składają się wytwarzanie, podział i wymiana. Procesy te są, w rozwiniętej gospodarce towarowej nieodłącznie ze sobą powiązane.

Realizacja wytwarzania i podziału jest załatwiona niejako automatycznie - robotnicy wytwarzają pralki i laptopy które trafiają do fabrycznych magazynów, a z każdych 400 dolarów wartości wytworzonych dóbr 398 trafia w ręcę burżujów a 2 w ręce robotników. Nachodzi pytanie, co z podziałem produkcji. W jaki sposób pralki i laptopy dotrą do Pierwszego Świata? Samo wytwarzanie dóbr to nie wszystko, trzeba je jeszcze jakoś dowieść na rynek zbytu i sprzedać.
Nikt nie kupuje laptopów zamawiając je w fabryce w Chinach, tylko dzisiejsza arystokracja kupuje je w galeriach handlowych, do których dostarczenie jest uwieńczeniem procesów produkcji. Ktoś musi te wszystkie rzeczy przewieźć załadować ze statków do tirów, z tirów do magazynów hurtowni, z hurtowni do miejsca sprzedaży. Pytanie kto to robi. Otóż burżuje, jako że kierują się zyskiem, nie chcąc dopłacać rodzimej arystokracji pracy, zatrudniają tychże emigrantów do pracy w hurtowniach, magazynach, na kasach w supermarketach itp.

Wygłodzeni trzecioświatowcy pojawiają się w Pierwszym Świecie, raju dla arystokracji pracy, jest ich więcej, coraz więcej ponieważ miliony burżujów pierwszego świata kazały pobudować dziesiątki tysięcy supermarketów, galerii handlowych i magazynów. Usłyszawszy wieść o "Raju na ziemi" gdzie można zarobić więcej męcząc się tyle samo albo mniej niż w trzecim świecie, trzecioświatowi robotnicy zalewają Pierwszy Świat dziesiątkami milionów.

Gwałtownie wzrasta podaż siły roboczej więc płaca robocza w Pierwszym Świecie musi spaść. Spada ona do wartości powiedzmy 500 dolarów i dalej spaść nie chce bo ustaliła się równowaga na rynku. Wzmocniono ochronę granic i zalew imigrantów został opanowany.

Nagle widzimy, że burżuazja zaczęła budować w pierwszym świecie fabryki bo okazało się że po doliczeniu kosztów transportu produkcja w Pierwszym Świecie zaczęła się znowu opłacać i część przemysłu wróciła do pierwszego świata.

Widzimy, że burżuazji opłaca się przenosić produkcję znowu do 1.świata mimo że - robotnicy w pierwszym świecie nadal więcej zarabiają niż wytwarzają. Mimo to burżuje nadal przenoszą produkcję do 1 świata bo z rachunku wynika, że
zysk netto jest większy niż gdy produkują towary na drugim końcu świata i muszą płacić za transport przez pół kuli ziemskiej, bo koszty transportu towaru=600$ koszt produkcji w 3. świecie 2$, a koszt produkcji w 1. świecie 500$. Płaca robocza stabilizuje się na poziomie 500$ i jakoś nie chce spadać, mimo że wychodząc z poprzednich założeń wartość pracy wynosi 200$. Wychodzi że mimo maksymalizowania zysków przez kapitał wartość dodana jest ujemna globalnie, bo wszelkie próby uruchomienia produkcji w Trzecim Świecie wiążą się z dużymi kosztami transportu. wobec tego z "marksowskich" założeń dochodzimy do źródeł sprzecznych z fundamentami marksizmu!

.Otóż błąd leży w tym że:

1. Nie użytkowanie siły roboczej ale praca tworzy wartość towarów. To jest właśnie laborystyczna teoria wartości. Siłę roboczą można zużytkować w sposób całkowicie bezproduktywny, "robotnik" może sobie spać podczas "pracy", strajkować, a może nawet zacząć niszczyć maszyny. Jest zdolny do pracy - jest siła robocza. Sprzedaje siłę roboczą kapitaliście - sprzedaję ale firma w której pracuje ten leniwy "robotnik" przynosi straty niezależnie od tego jak bardzo obniży się jego płacę dopóki głód nie zajrzy mu w oczy i nie weźmie się do roboty i nie zacznie pracować.

2.Wartość pracy to wartość przedmiotów wyprodukowanych w procesie produkcji na który złożyła się praca wielu osób.
Im więcej towaru o tej samej wartości jednostkowej zostanie wyprodukowane, tym większa wartość pracy

Prosty przykład:

Mamy linię produkcyjną samochodów. 50 lat temu robotnicy wszystko musieli zespawać wytłoczyć, zamontować ręcznie wobec tego zakład produkujący 100 000 samochodów rocznie zatrudniał 10 000 ludzi. Dzisiaj robotnikom pomagają zaawansowane technicznie maszyny, co powoduje że do obsługi tego samego zakładu i utrzymania produkcji 100 000 wystarczy 1 000 osobowa załoga. 10x mniej ludzi produkuje lepsze i nowocześniejsze samochody. To ich praca tworzy wartość samochodu przekształcając surowce w towary posiadające większą wartość - samochody. TO "coś" co pozwala robotnikom produkować więcej mniejszym nakładem środków nazywamy technicznym uzbrojeniem pracy. Opłacalność przenoszenia produkcji do Trzeciego Świata wynika z tego że kapitalista ponosi mniejsze ryzyko inwestycji nie inwestując w tak zawansowane maszyny, jakie wykorzystywane są w krajach Pierwszego Świata, a i tak osiąga on zysk. Praca pierwszoświatowych robotników jest po prostu więcej warta przy tym samym nakładzie czasu.

Żeby cel gospodarowania kapitalisty - czyli patrząc szerzej - warunek konieczny do uznania istniejącego systemu społecznego za kapitalizm - maksmalizacja zysku - był spełniony robotnik musi być wyzyskiwany. Czyli rzeczywista wartość miesięcznej pracy robotnika z naszego eksperymentu musi wynosić więcej niż 500$, jeżeli burzujom opłacało się gospodarować, ale też więcej niż 600$ jeżeli udało się importować towary. Ten wzrost wartości pracy (w porównaniu do 400$ w 1. świecie jest osiągany właśnie przez techniczne uzbrojenie pracy.

Czy to oznacza że praca w systemie kapitalistycznym rzeczywiście nie może być nadpłacana, a każdy jednostkowy przypadek "nadpłacenia" obala powyższą teorię?! W żadnym wypadku. Należy pamiętać tylko że prawa ekonomii politycznej nie są mechanicznymi aksjomatami lecz mają charakter stochastyczny (statystyczny). Wobec tego wysublimowane przykłady "nadpłacania" mogą istnieć, ale tylko jako fluktuacje od normy. Zmieniać w ujęciu statystycznym, może się tylko stopa wyzysku. Nawet jak stworzymy sztucznie w systemie kapitalistycznym taką sytuację, że np. w pewnym obszarze płaca "robotnika" wynosi 1000$ przy wartości pracy równej 700$ to płaca robocza natychmiast
spadnie poniżej tych 700$ dolarów poprzez działanie rynku

(który nie zanika w kapitalizmie monopolistycznym, patrz
krytyka teorii ultraimperializmu autorstwa Lenina)

, tak jak pokazałem w "eksperymencie myślowym".

Co do leninowskiej teorii "arystokracji robotniczej" faktem jest, że w krajach wysoko rozwiniętych wytworzyła się warstwa najlepiej opłacanych robotników. Jest to warstwa wewnątrz klasy robotniczej, która wykształciła swiadomość drobnomieszczańską, żyje na względnie wysokim poziomie z dwóch powodów:
- wysokiego technicznego uzbrojenia pracy
- niskiej (lecz dodatniej) stopy wyzysku

 
Portret użytkownika RLK
 #

Zaczniemy podobnie jak pan Tres – cytatem:

„Dlatego też uznajemy za nieodzowny w dzisiejszych czasach wkład Trockiego do marksizmu[...]” (Władza Rad – „Założenia ideowe” [1])

Lenin:

„Trocki w rzeczywistości pomaga liberalnym politykom w Rosji” (Dzieła wybrane, t. XVIII, str. 317)

Jak więc można wycierać sobie później mordę Leninem, panowie trockiści, panowie w rzeczywistości pomagający swoimi teoriami liberalnym politykom, oddalającym od nas rewolucję i socjalizm? Ale to tak gwoli wstępu.

Przejdźmy do „krytyki właściwej”.

„Od skrajności w skrajność. Dziwni ci maoiści. Jak nie praktyka oderwana od teorii (co mieliśmy u samego Mao i mamy nadal u chłopów żywiołowo chwytających za broń) to teoria oderwana od praktyki (co obserwujemy u współczesnych polskich maoistów)”

Mao nie formułował teorii? A to dobre! Wystarczą 4 tomy Dzieł Wybranych, wydane w języku polskim? Wystarczy Czerwona Książeczka, będąca obszernym zebraniem cytatów z obszernej ilości dzieł Przewodniczącego? Nam wystarcza. Zresztą nie rzecz w tym ile kto się w życiu wypisał, ale czy wypisał słusznie. Pod względem dogmatycznym łatwo ocenić coś, czego się nie czytało, prawda panowie trockiści? Jak widać w przeciwieństwie do RLK „Władza Rad” toleruje dyletanctwo, byleby tylko to dyletanctwo mieściło się w „antystalinowskiej” linii organizacji.

Głównym waszym błędem jest dziwne, idealistyczne, dogmatyczne, sekciarskie pojmowanie teorii i praktyki. Teoria to wg was siedzenie w książkach i formułowanie wielkich planów zbawienia dla całego świata, zaś praktyka to dla was bieganie z transparentem/flagą/karabinem (zależy co kto lubi) na demonstracjach/w walkach. Jednocześnie szeroko rozwiniętą praktyką indyjskich maoistów – gardzicie. Ot ciężki wasz pomyślunek. I nieskładny.

Teoria, panowie trockiści – jest prawidłową teorią, jeśli jest nierozerwalnie związana nie z książkami sprzed 150 lat, lecz z poznaniem. Poznanie co prawda składa się na czytanie książek, opisujących nadal jeszcze być może elementy poznania sprzed 150 lat. Teoria – to książka o świecie, a więc teoria poznania nierozerwalnie związana jest z praktyką poznawania świata. Niestety na 30 osobowych pikietach poznanie świata nie nastąpi.

Praktyka – cóż to jest praktyka? Czy ślepa rewolucyjność, której wystarczy na 2-3 miesiące? A może marsze z czerwonymi flagami, i donkiszotowska walka z burżuazyjnym państwem? Jeśli tak, to rzeczywiście nie bawimy się w taką praktykę i nie zamierzamy. A może praktyka to działanie zgodnie z planem, sformułowanym przez teorię, która poznała aktualne stosunki rzeczywistości i wobec faktu, że jedynym probierzem prawdy jest praktyka – okaże się ona prawdziwa, gdyż w rzeczywistości wygra? Czy praktyką wreszcie nie jest samo formułowanie teorii? Oczywiście, że jest. Działalność praktyczna obejmuje także tłumaczenie, przerabianie skanów, czytanie – samokształcenie się. Chyba, że panowie trockiści uważają, że to co Lenin robił dobre 10 lat, nim włączył się do działalności w SDPRR – to także wyraz słabości i beznamiętnego teoretyzowania. Ciężka praca Marksa nad „Kapitałem” podczas której siedział on po nocach zapełniając kartki pismem zostałaby scharakteryzowana przez „Władzę Rad” jako brak praktyki.

Przytoczmy tak pogardzanego przez was Mao (warto zaznaczyć, że jest to propaganda czysto religijna, ponieważ trockiści Mao nie znają, nie czytali i czytać nie chcą) ze znakomitej pracy „W sprawie praktyki”:

„Tego właśnie nie rozumieją ograniczeni praktycy: hołdują oni jedynie doświadczeniu, a ignorują teorię, wskutek czego nie mogą ogarnąć całokształtu procesu obiektywnego, brak im jasnej orientacji i rozległej perspektywy, upajają się swymi przypadkowymi sukcesami i powierzchownymi wyobrażeniami. Gdyby ci ludzie kierowali rewolucją – zepchnęliby ją w ślepy zaułek.” (Mao Tse-Tung, „W sprawie praktyki”, Dzieła wybrane t. 1, KiW, Warszawa 1953, str. 408)

Czy jeśli nie lubicie Mao, to Lenina:

„Bez względu na to, jakie będą dalsze perypetie walki, ile poszczególnych zygzaków będziemy musieli przezwyciężyć [...] – po to, aby w tych zygzakach nie zagubić się[...] [trzeba] zachować ogólną perspektywę, aby widzieć czerwoną nić, wiążącą cały rozwój kapitalizmu i całą drogę do socjalizmu, która [...] w życiu nigdy nie będzie prosta, będzie nieprawdopodobnie skomplikowana” (W. I. Lenin, „Referat o rewizji programu i zmianie nazwy partii”, Dzieła, t. XXVII, KiW, Warszawa 1954, s. 124)

Właśnie owa nić – to nic innego jak teoria klasy proletariackiej, teoria marksistowska. Bez niej nie sposób zrobić nic nowego. Bez niej nie sposób wprowadzić klasy robotniczej na tory prowadzącej do rewolucji i socjalizmu praktyki rewolucyjnej. Słowem innym Lenina: „Bez rewolucyjnej teorii nie ma rewolucyjnej praktyki” !

Szkoda, że tego nie rozumiecie. O waszym błędzie pisał Lenin w „Naszym programie”:

„Nie traktujemy [...] teorii Marksa jako czegoś zakończonego i nietykalnego; przeciwnie, przekonani jesteśmy, że założyła ona jedynie kamień węgielny tej nauki, którą socjaliści powinni rozwijać dalej we wszystkich kierunkach, jeśli nie chcą pozostać w tyle za rzeczywistością.” (W. I. Lenin, „Nasz program”, Dzieła t. IV, KiW, Warszawa 1977, s. 218)

Na marginesie wspomnijmy, że praktyka jest jedynym wymiernym sprawdzianem teorii. Człowiek w głowie potrafi tworzyć najwspanialsze plany i najwspanialsze systemy ekonomiczne – sprawdzianem dla nich jest próba zastosowania ich w rzeczywistości. Naciskając na „magiczną praktykę” trockiści sami siebie podkopują. Teoria Trockiego nie doczekała się żadnych sukcesów. Socjalizm zbudowany zgodnie z planem Trockiego nigdy nie istniał. Trockistowska krytyka Stalina i Mao jest bezwartościowa z tego względu, że nie ma tutaj materiału porównawczego. Z jednej strony mamy realnie istniejący socjalizm zbudowany za rządów Stalina i socjalizm maoistowski. Z drugiej strony mamy przepiękną konstrukcję trockizmu – z tym że nieprawdziwą. Polecamy tutaj „Władzy Rad” Świętą Rodzinę autorstwa Marksa i Engelsa – może wyzwolą się z tego prymitywnego idealizmu, tego „lewicowego chrześcijaństwa” którym jest trockizm. Wizja Trockiego w tym przypomina wizję Chrystusa, że jest zarówno interesująca, jak i nierealna. Dopóki trockizm nie zostanie wypróbowany w praktyce – jego krytyka tzw. „stalinizmu” wśród marksistów będzie spotykać się z szyderczym śmiechem. Inne nurty „antystalinowskie” – chruszczowizm i titoizm, mimo swojego faszystowskiego charakteru mają tą olbrzymią przewagę, że istniały realnie.

„Cały geniusz Lenina polegał na dobraniu we właściwych proporcjach teorii marksistowskiej i rewolucyjnej praktyki politycznej, tak aby całość wzajemnie współgrała i dała wymierne skutki. Bowiem praktyka bez teorii – zatraca swój ideowy cel i prowadzi do klęski, a teoria bez weryfikacji w praktyce staje się bezmyślną dogmatyczną scholastyką – jak stało się z „marksizmem” cytowanego przez was „papieża” Kautsky’ego, tak dzieje się i z „marksizmem” a’la RLK.”

Oczywiście – po 1 – nie mamy zamiaru spowiadać się wszystkim z naszej praktyki. Drzewo ciągle oglądane nie wyda smacznych owoców. Aprioryczne założenie „Władzy Rad” mówiące, że polscy maoiści nie działają w praktyce, tylko dlatego, że nie było ich na komediowym spotkaniu KPP i innych, oraz, że Władza Rad tego nie widzi jest dowodem na ograniczone spojrzenie tej organizacji. A cały geniusz Lenina polegał na tym, że sformułował on rewolucyjną teorię proletariatu, którą wdrożył w życie. A sformułował ją na podstawie wydarzeń, w których sam często nie brał udziału, ani się do nich nie przyczyniał. Przyczyniali się wszelkiego rodzaju eserowcy czy kadeci, a jednak wygrali bolszewicy.

„Prezentują nam oni modelowy przykład scholastycznego podejścia – dwa cytaty i na nich dobudowana cała „teoria”. Marksizm to nie religia, nie każde słowo klasyków jest święte. Marksizm jest nauką dlatego że jest on w stanie obronić swoje tezy w praktyce.”

Dogmatyczne jest nie przytaczanie klasyków, których dane myśli nie straciły na słuszności i w obecnych czasach, lecz wrzask i zarzuty o to, że przytacza się w ogóle klasyków. Trockizm nie lubi żadnych autorytetów, ale lubi Trockiego. Gdybyśmy zaczęli przytaczać Trockiego, który potwierdzałby podobne bzdury, które głoszą panowie z WR – najpewniej „zasłużylibyśmy na reklamę na WR”. Pozostając w religijnych analogiach – trockiści przeciwstawili tzw. „scholastyce”, nowoczesną interpretację Pisma Świętego w którym klasycy nie są brani dosłownie, lecz należy ich „interpretować”. Stąd właśnie miernota intelektualna na „Władzy Rad” jeśli chodzi o naukę marksizmu. Nagle okazuje się, że kasjerki z Tesco są wyzyskiwane. Wbrew twierdzeniom rewizjonistycznych dyletantów, kasjerki nie są wyzyskiwane, nie były nigdy wyzyskiwane i wyzyskiwane być nie mogą. Wartość dodatkową może wytwarzać tylko robotnik produkcyjny. Przynajmniej według Marksa. Można się oczywiście z nim nie zgadzać, ale należy mieć odwagę powiedzieć „My, Władza Rad nie jesteśmy marksistami i nie zgadzamy się z Marksem w kwestiach ekonomicznych”. Zwłaszcza jeśli chodzi o kasjerki Marks był bardzo zasadniczy pisząc „Innymi słowy, nie wzbogaca się on (kupiec) poprzez oszukiwanie swoich sprzedawców” (1)

„Ten sam tekst można interpretować w rozmaity sposób – z tego samego Pięcioksięgu wyrosły trzy najważniejsze religie monoteistyczne.”

Panowie trockiści uważają tedy marksizm za coś, co można interpretować w różny sposób, za wręcz przypowieść religijną. Zasłaniają tym jedynie własną niezgodność z marksizmem i stają całkowicie na stanowisku antydialektycznym, wykazują, że nie rozumieją dialektyki, która mówi nam, że dana teza może w danym czasie znaczyć to, a w innych warunkach – co innego. Czemuż więc jej nie używać, skoro wykazuje słuszność w czasach współczesnych? A gdy nie wykazuje słuszności – należy ją zmienić. Okazuje się, że książki Marksa, Engelsa, Lenina – to nie są już teksty naukowe. To są teksty, które tylko inspirują i bawią przypowieściami. Przynajmniej według „Władzy Rad”. Engels pisał, że marksizm należy traktować jak naukę. Traktowanie jak naukę polega na zgłębianiu go, wykonywaniu badań, opisywaniu rzeczywistości (tutaj możemy się pochwalić, że RLK i Trzeci Świat jako jedyna organizacja w Polsce właśnie tym się zajmuje) i korygowaniu, jeśli nie przystaje rzeczywistości. Jak się sprawdza, czy nie przystaje do rzeczywistości? Poprzez praktykę. Trockizm należy postrzegać analogicznie do wielu pseudonaukowych teorii, których słuszności nie można udowodnić, ale nie można też jednoznacznie stwierdzić jej fałszywości. Coś jak z opowieściami o porwaniu przez UFO (co ciekawe, UFO trockistom nie jest takie obce (2)).

Trockizm posiada wszelkie typowe cechy pseudonauki. Profesor Andrzej Wróblewski tak opisuję próby mieszania w światopoglądzie naukowym:

„Kryteriami pozwalającymi odróżnić prace pseudowaukowe od innych są:

Mania wielkości autora, który uważa, że jako jedyny zna prawdę, odnosi się pogardliwie do wszystkich uczonych z prawdziwego zdarzenia, zarzucając im wniewybrednych słowach konserwatyzm lub wręcz nieuctwo.
Tekst pracy pseudonaukowej jest zwykle bełkotem polegającym albo na wprowadzaniu nowej terminologii znanej tylko autorowi, albo na posługiwaniu się słowami wprawdzie znanymi, ale przemieszanymi na zasadzie doboru przypadkowego (np.zmarszczki czasoprzestrzeni, ginekologia międzyplanetarna), co świadczy o ich niezrozumieniu przez autora.
Ignorancja objawiająca się zarówno w nieznajomości dobrze ustalonych faktów, jak również w bezpodstawnym zaprzeczaniu a priori wszystkiemu co niezgadza się z poglądami autora.
Kompletne niezrozumienie ducha nauki objawiające się w stawianiu „nauce oficjalnej” zarzutu, że nie potrafi na wszystko odpowiedzieć. Pseudowaukowiec nie rozumie, że nauka rozwija się właśnie dlatego, iż musi szukać odpowiedzi na wciąż nowe pytania.
Pseudonaukowiec lubi podpierać się wymyślonymi przez siebie autorytetami (kierownik kawiarni u podnóża obserwatorium staje się wówczas „profesorem”).” (3)

Czy Trocki cierpiał na manię wielkości? Oczywiście. Nazywał się prawdziwym bolszewikiem (choć jako wieloletni działacz mienszewicki i półmienszewicki nie miał do tego żadnej legitymacji), traktował Lenina, Stalina i innych bolszewików z nieukrywaną pogardą, zarzucał im nieuctwo (co jest dość komiczne, zważywszy na fakt, że przegrał intelektualny pojedynek ze Stalinem), twierdząc, że jego analiza ZSRR jest niemal prawdą objawioną. Tą tradycję kontynuują dzisiejsi spadkobiercy Trockiego. Oczywiście swoje psychozy przerzucają na swoich przeciwnik, zarzucając nam, maoistom tzw. „kult jednostki”. Fakt, że Mao i maoiści jako jedyni konkretnie skrytykowali prawdziwe błędy Stalina (a nie wydumane „zbrodnie Stalina” wg. Trockistów), a trzecioświatowi maoiści jako jedyni wskazali na rażące błędy Mao. To nas różni od dogmatyków, że my dopuszczamy do świadomości fakt, że przywódcy proletariatu byli ludźmi, i błędy popełniali. Liczy się ich linia, nie poszczególne działania.

A może Trocki nie pasuje do drugiego kryterium mówiącego o wprowadzaniu nowej terminologii, bełkotu pseudonaukowego w miejsce marksizmu? A czymże innym jest jego „teoria” o zdegenerowanych i zdeformowanych państwach robotniczych? Nasi zagraniczni towarzysze słysząc te teoryjki zapytali „jak wygląda zdegenerowany/zdeformowany robotnik? (4). Dlaczego ta teoria jest absurdalna? Ponieważ według marksizmu (jak wyżej – panowie trockiści, możecie się oczywiście z tym nie zgadzać, jednak miejcie odwagę powiedzieć głośno „nam, Władzy Rad z marksizmem nie po drodze”) istnieją dwie podstawowe klasy – proletariat i burżuazja, oraz rozmaite ich podklasy (dla ułatwienia zwane w marksizmie „klasami”, jednak tylko retorycznie). Tak więc burżuazją jest drobna burżuazja, narodowa burzuazja, burżuazja kompradorska, a proletariat dzieli się na miejski, wiejski. W związku z tym państwa także mogą być albo burżuazyjne (znamy dwie podstawowe formy dyktatury burżuazji: demokracja burżuazyjna i faszyzm) albo proletariackie (dyktatura proletariatu, bądź demokracja ludowa). Na jakieś trockistowskie potworki nie ma tu miejsca, bo i jak? Biurokracja, przeciwko której donkiszotowsko walczą trockiści od chwili kiedy biurokratą przestał być Trocki nie ma ponadklasowego charakteru. Tak samo jak państwo, którego jest podporą może być albo burżuazyjna, albo proletariacka. Nie może wytworzyć sama, ponadburżuazyjnej i ponadproletariackiej „narośli” na państwie, jak twierdzą trockiści. „Zdeformowane/zdegenerowane państwo robotnicze” nie istnieje. Trocki stworzył tą figurę stylistyczną tylko dlatego, by ukryc przed inteligenckimi sympatykami socjalizmu idealnego (czyli socjalizmu analogicznego do tego Trockiego, istniejącego tylko w umyśle), krytycznie nastawionych do rzeczywistego procesu budowy socjalizmu (jak np. rozprawa z faszystowskimi zdrajcami, albo z kułakami) jednak popierających ZSRR ogólnie swój agresywny antykomunizm. Jeśli rzeczywiście uważałby szczerze, że Stalin zdradził socjalizm, napisałby wprost, że ZSRR stał się państwem burżuazyjnym (tak jak Mao zrobił z Chruszczowem po wielkiej polemice na początku lat 60). Nie napisał, bo fakty nie odpowiadały jego paranoi.

Ignoranctwo trockistów także jest jedną z cechów pseudonauki-trockizmu. Trockistów nie obchodzą sukcesy budownictwa socjalistycznego ZSRR, sukcesy industrializacji i kolektywizacji. Nie istnieje także zwycięstwo WKP(b) kierowanej przez Stalina nad faszyzmem (to jest ciekawy i całkowicie obnażający bezczelność trockistów element – przed 1941 Stalin jest wszechwładnym, „totalitarnym” dyktatorem, który wszystko widzi, o wszystkim wie i o wszystkim decyduje. Po 22 czerwca 1941 roku Stalin staje się, ślepy, niemy i głuchy a wszystkie sukcesy to zasługa „zwykłych ludzi”. Błędy po staremu pozostają winą Stalina), budowa demokracji ludowej w krajach Europy Wschodniej jest zwykle zbywana milczeniem, bo trudno ją wytłumaczyć, ewentualnie to po prawicowemu „budowa strefy wpływów stalinizmu”. Kolejnym, nagminnie ignorowanym faktem jest ignorowanie różnic pomiędzy Stalinem a Chruszczowem, Breżniewem, Gorbaczowem. Wszyscy są wrzuceni do jednego worka „staliniści”. Także wszystkie inne fakty są interpretowane przeciwko Stalinowi. Gdy w wyniku Wielkiej Czystki spośród kadry wojskowej usunięto najbardziej tępych wojskowych, karierowiczów i prawdopodobnie agentów jest to osłabienie Armii Czerwonej (ciekawe czym miernota Tuchaczewski by się przyczynił w wojnie? Postulatem przerobienia traktorów na czołgi? Reszta także nie była genialna – w olbrzymiej większości byli to komisarze polityczni, którzy awansowali dzięki intrygom. Może pisemko propagandowe w stylu Erenburga podniosło by ducha żołnierzy, ale nie musiał tego robić politruk w randze generała). Ogólnie według trockistów, jak coś Stalin robił, było to zbrodnicze, a jak nie robił to było to złe.

Pseudonaukowcy zarzucają naukowcom, że nie umieją na wszystko odpowiedzieć. Analogicznie z trockistami wobec marksistów. Trockiści mówią „dobra, załóżmy, że Chruszczow rzeczywiście był antyradziecki. Ale Stalin nic z tym nie zrobił. Stalin zdrajca” – trockiści nie rozumieją, że budowa socjalizmu to proces, w którym wielokrotnie marksista się potknie, cofnie kilka kroków, pójdzie inną drogą. Ważne jest, by ogólna linia polityczna była poprawna. Nauka, w tym marksizm szuka odpowiedzi na ważne pytania. Trockiści zaś wiedzą wszystko. Nas pytanie „dlaczego w Europie i w Ameryce nie udało się doprowadzić do rewolucji” doprowadziło do współtworzenia nowego etapu rozwoju marksizmu – trzecioświatowego maoizmu. Trockiści zaś pytań nie zadają. Według nich jak rewolucja to tylko w krajach „wysoko rozwiniętych” a jak niepowodzenie, to wina Stalina.

Czy trockiści mają swoje pseudoautorytety? Niech tutaj spróbują zaprzeczyć. Największym pseudoautorytetem jest Trocki z jego hagiograficzną biografią. Kolejni są dobierani na zasadzie „który odłam trockizmu lubię bardziej”. Dla jednych pseudoautorytetem będzie Tony Cliff, dla innych Pierre Lambert, dla kolejnych Ernest Mandel. Inni twierdzą, że do diabła z nimi, i niech żyje „czerwony listonosz” Olivier Besancenot i jego tak zwana partia antykapitalistyczna. Jaki jest ich wspólna cecha? Ich wspólna cecha to to, że osiągnęli dokładnie tyle samo. Nie osiągnęli niczego. Dla nas marksistów autorytetem są Marks i Engels – bo stworzyli wielką teorię marksizmu, Lenin – bo doprowadził do Rewolucji Październikowej i podniósł marksizm na nowy poziom, Stalin – bo „Zastał Rosję z pługiem, a zostawił jako atomową potęgę”(5) i zniszczył niemiecki faszyzm, Mao – bo był wieloletnim przywódcą zwycięskiej Rewolucji Chińskiej (zauważmy, że trockiści nie mają na swoim koncie ani jednej rewolucji – nawet przegranej) a po śmierci Stalina największym przywódcą ruchu komunistycznego w walce z rewizjonizmem, który podniósł marksizm na kolejny poziom.

Jakie są osiągnięcia trockistów? Żadne. Jedynie Trocki może się jako-tako bronić. Zajmował w końcu wysokie urzędy w państwie radzieckim. Ale gdy spojrzy się na to dokładniej, zaczną się pytania: ile z sukcesów Trockiego składało się na autorytet Trockiego, a ile na wykonywanie dyrektyw partii i poleganie na innych? Sukcesy wojskowe Trockiego polegały głównie na tym, że wykorzystywał talent dawnych carskich oficerów. Jednak najwybitniejsi dowódcy wojny domowej zostali później wedle trockistowskiej terminologii „stalinistami” (Budionny, Woroszyłow, Timoszenko, Malinowski, Koniew). A co zdarzało się, gdy Trocki zaczynał myśleć i działać samodzielnie? Mamy przykład traktatu brzeskiego. Gdy Trocki zerwał rokowania kosztowało to RSFRR ogromne połacie terenu, m.in. Ukrainę, Białoruś. Gdyby w 1920 roku Armia Czerwona atakowała z tych terenów możliwe jest, że dotarłaby do Niemiec. Piszemy możliwe, ponieważ przy protekcji Trockiego atak na Warszawę nadzorowała wojskowa miernota, Tuchaczewski, który postanowił zaatakować miasto-twierdzę nie tworząc odwodów. Warto przy tej okazji rozwiać mit dotyczący tzw. „winy Stalina” za nie zdobycie Warszawy. Stalin w roku 1920 pod Lwowem nie miał żadnych uprawnień dotyczących dowodzenia Konarmią, takowe miał Budionny. Jeśli mit trockistów o „opóźnianiu” pomocy dla wojsk Armii Czerwonej pod Warszawą jest prawdziwy, konsekwencje ponosi tylko Budionny.

Zaczynają się wywody ekonomiczne:

„Zasadnicze przesłanie Marksa z pierwszego cytatu jest zgrubsza takie

2+6=8

2+38=40

płaca + wartość dodatkowa = wartość pracy”

Zasadnicze przesłanie z pierwszego cytowanego przez nas cytatu jest takie, że wzrost masy produkcji nie prowadzi do podwyższenia płacy roboczej – co usiłujecie nam wmówić. Wojujcie z Marksem. W ekonomii powątpiewałbym czy wygracie, panowie antymarksiści, panowie trockiści.

I na Boga! – nie wulgaryzujcie marksistowskiej ekonomii podobnymi bzdurami jak powyższe twierdzenie, że „płaca + wartość dodatkowa = wartość pracy”. Po 1 – nie istnieje coś takiego jak wartość pracy. Istnieje co najwyżej wartość siły roboczej. A wartość siły roboczej = płaca (mniej lub bardziej „równa się”). Wartość dodatkowa także podlega opłacaniu, więc do jakiejś abstrakcyjnej, oderwanej od wartości – płacy dodawana być nie może w żadnej mierze. Twierdzenie wasze operuje na bzdurach.

Niestety dalsze akapity wychodzą z tego błędnego pierwotnego założenia, więc uznaliśmy za zasadne nie bawić się w krytykę każdego zdania z osobna, skoro już sam rdzeń dziwnych „eksperymentów myślowych”, które wyczynia pan Tres jest niesłuszny. Z niesłusznego pnia wyrosną wyłącznie niesłuszne gałęzie.

„Otóż mamy – jak maoiści chcą – świat podzielony na 2 części 1.świat – gdzie płaca robocza w fabrykach samolotów wojskowych, rakiet i uzbrojenia wynosi 1000 dolarów z czego 800 pochodzi z wyzysku 3. świata i 3. świat gdzie robotnicy uwijają się jak w ukropie produkując samochody, pralki, odtwarzacze MP3 i laptopy a mimo to wegetują za 2 dolary miesięcznie produkując przy tym towar wart 400 dolarów, który z oczywistych względów znajduje rynek zbytu niemal wyłącznie w 1. świecie, podczas gdy dla 3. świata pozostaje miska ryżu na dzień.”

Konkretnie – trzecioświatowi maoiści – i ponadto jeśli chce się krytykować przeciwnika, dobrze poznać najpierw jego faktyczne poglądy. Wg nas świat podzielony jest na 3 grupy państw – 1, 2 i 3 Świat. O wszystkim można przeczytać tutaj:

To ostatnie ostrzeżenie. Następnym razem będzie ban za spam

Widać że chwytacie się rozpaczliwych kroków spamując linkami do swojej strony na trockistowskim portalu.
.

Istnieją dwa wyjścia z tego rozwiązania:.

1) Wykupujecie u nas swój banerek za godziwą opłatą i wtedy macie u nas reklamę 24h na dobę na głównej stronie i wszyscy są zadowoleni - wy macie oglądalność, a mamy pieniądze na domenę i serwer..

2)Sami robicie sobie podobny portal do WR i wtedy już nie musicie się nami wysłużać żeby zaznaczyć swoją obecność w polskim internecie.

W przeciwnym razie przy następnym spamie będzie ban.

Wystarczy zrzucić z oczu bielmo sekciarstwa i sięgnąć. Krytykując jeszcze na RLK portal WR – w oficjalnej krytyce, sięgnąłem przynajmniej po podstawowy statutowy dokument. Wyście nie uczynili tego. O kim to źle świadczy? Czytelnik odpowie sobie sam.

Dalsze wywody świadczą tylko o tym, że wasz wyraz teoretyczny ogranicza się do tłumaczeń rodem z podstawówki.

„trzecioświatowi robotnicy zalewają Pierwszy Świat dziesiątkami milionów.”

Włączając także kolejne kłamstwa, tym rażem nieskrywanie rasistowskie. Owe dziesiątki milionów chińczyków/wietnamczyków/hindusów itd., które zalewają 1 świat – jak rozumiem dostaje w spokoju wizy. A np. antymeksykańskie ustawy anty imigracyjne w USA są wyjątkiem, potwierdzającym regułę? Nie, panowie trockiści. Wyjątki nie potwierdzają reguły, ale świadczą o tym, że reguła nie istnieje.

„Gwałtownie wzrasta podaż siły roboczej więc płaca robocza w Pierwszym Świecie musi spaść. Spada ona do wartości powiedzmy 500 dolarów i dalej spaść nie chce bo ustaliła się równowaga na rynku. Wzmocniono ochronę granic i zalew imigrantów został opanowany.”

Zadziwiające, że wartość płacy określają panowie trockiści na podstawie stosunków wyłącznie podaży i popytu. W „Płacy, cenie i zysku”, jednej z podstawowych prac ekonomicznych marksizmu, Marks pisze:

„Podaż i popyt regulują jedynie przejściowe wahania cen rynkowych. One wytłumaczą wam, dlaczego cena rynkowa towaru podnosi się powyżej albo spada poniżej jego wartości, ale nie mogą nigdy wytłumaczyć samej wartości. [...] A zatem przy badaniu natury [...] wartości nie obchodzi nas wcale przemijające działanie podaży i popytu na ceny rynkowe. Odnosi się to zarówno do płac jak i do cen wszelkich innych towarów” (K. Marks, „Płaca, cena i zysk”, KiW, Warszawa 1949, str. 25)

Więc jeśli chcecie rozpatrywać faktyczną wartość płacy (a więc wartość siły roboczej) w 1 świecie i w 3 świecie na nic zdadzą się wam bajania o podaży i popycie. Właśnie dlatego nie rozumiecie zjawiska przepłacania i zmian wartości siły roboczej i płacy na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat.

„Nagle widzimy, że burżuazja zaczęła budować w pierwszym świecie fabryki bo okazało się że po doliczeniu kosztów transportu produkcja w Pierwszym Świecie zaczęła się znowu opłacać i część przemysłu wróciła do pierwszego świata.

Widzimy, że burżuazji opłaca się przenosić produkcję znowu do 1.świata mimo że – robotnicy w pierwszym świecie nadal więcej zarabiają niż wytwarzają. Mimo to burżuje nadal przenoszą produkcję do 1 świata bo z rachunku wynika, że zysk netto jest większy niż gdy produkują towary na drugim końcu świata i muszą płacić za transport przez pół kuli ziemskiej, bo koszty transportu towaru=600$ koszt produkcji w 3. świecie 2$, a koszt produkcji w 1. świecie 500$. Płaca robocza stabilizuje się na poziomie 500$ i jakoś nie chce spadać, mimo że wychodząc z poprzednich założeń wartość pracy wynosi 200$. Wychodzi że mimo maksymalizowania zysków przez kapitał wartość dodana jest ujemna globalnie, bo wszelkie próby uruchomienia produkcji w Trzecim Świecie wiążą się z dużymi kosztami transportu. wobec tego z „marksowskich” założeń dochodzimy do źródeł sprzecznych z fundamentami marksizmu!”

W tych wywodach zdradza pan tres:

Po 1 – pierwszoświatowy, ekonomiczny rasizm, brak wiedzy o faktycznym stanie płac trzecioświatowych robotników, tak, że drogi transport staje się opłacalny.

Po 2 – nieznajomość faktów – np. faktu, ze transport towarów za pomocą statków i samolotów z roku na rok tanieje.

Po 3 – czystym fantazjowaniem – o kosztach transportu i płacach roboczych, brakiem opierania się na konkretnych danych.

Czyż możemy poważnie traktować wywody takiego człowieka?

Oczywiście nie możemy.

Pan Tres zresztą coraz głębiej tonie w oceanie bzdur, sądząc, że nurkuje na głębinach poznania.

„1. Nie użytkowanie siły roboczej ale praca tworzy wartość towarów. To jest właśnie laborystyczna teoria wartości. Siłę roboczą można zużytkować w sposób całkowicie bezproduktywny, „robotnik” może sobie spać podczas „pracy”, strajkować, a może nawet zacząć niszczyć maszyny. Jest zdolny do pracy – jest siła robocza. Sprzedaje siłę roboczą kapitaliście – sprzedaję ale firma w której pracuje ten leniwy „robotnik” przynosi straty niezależnie od tego jak bardzo obniży się jego płacę dopóki głód nie zajrzy mu w oczy i nie weźmie się do roboty i nie zacznie pracować.”

A czymże jest praca jeśli nie wydatkowaniem siły roboczej? Użytkowanie siły roboczej – to w ogóle domena kapitalisty. Użytkuje on siłę roboczą wynajętych przez siebie robotników w celu osiągania zysku. Laborystyczna teoria wartości mówi nam o tym, że w procesie pracy wytwarzana jest wartość – zgoda. Ale wartość nie powstanie bez użycia siły roboczej, chyba, że uznajecie – że można tworzyć cokolwiek z niczego. Tutaj widzimy już w ogóle starą szkołę ekonomii burżuazyjnej, mówiącej nam o tym, że wina za straty firmy leży po stronie „leniwych roboli”. Jako broniący proletariatu, walczący o jego wyzwolenie – nie pozwolimy na takie znieważanie proletariatu, umierającego przy fabrycznych taśmach w Chinach i Indiach.

„2.Wartość pracy to wartość przedmiotów wyprodukowanych w procesie produkcji na który złożyła się praca wielu osób. Im więcej towaru o tej samej wartości jednostkowej zostanie wyprodukowane, tym większa wartość pracy”

Wartość pracy – od kiedy to czynność posiada wartość? Robicie ten sam błąd, który czynił młody Marks. Ale, ale – Marks umiał dostrzec ten błąd. I zreflektował się w porę. Nie znacie widać ani Marksa ani ekonomii marksistowskiej, używając dawno już wyjaśnionych, błędnych pojęć takich jak „wartość pracy”. A wartością „przedmiotów wyprodukowanych w procesie produkcji” nazwałbym raczej wartość siły roboczej niezbędnej i wartość siły roboczej wydatkowanej dodatkowo w wyprodukowanie przedmiotu, nie zaś błędnym pojęciem „wartości pracy”. Ponadto pan Tres znowu wraca do sprawy popytu i podaży, a także ilości wyprodukowanych dóbr, ale wyjaśnialiśmy to powyżej, więc nie ma potrzeby wracać do tego ponownie.

Trockiści jak widać nie tylko nie znają marksizmu, nie potrafią też zinterpretować otaczającej ich rzeczywistości. Taki stan w psychiatrii nazywamy psychozą i panowie trockiści powinni się poważnie zastanowić, czy pieniądze zebrane dla nas nie lepiej zainwestować w leczenie własne.

Z komunistycznym pozdrowieniem

RLK

Polemika znajduje się tu: http://www.1917.net.pl/?q=node/2258

1. http://books.google.pl/books?id=48TVeM0hFiUC&pg=PA407&lpg=PA407&dq=In+ot...

2. Przykład absurdu trockizmu – jego walka przeciwko „socjalizmowi na jednej planecie” http://en.wikipedia.org/wiki/J._Posadas

3. http://www.staff.amu.edu.pl/~pkisz/antynauk.html

4. Gra słów zrozumiała w języku angielskim. Zdeformowane/zdegenerowane państwo robotnicze to degenerated/deformed workers state, co można przetłumaczyć jako państwo zdegenerowanych/zdeformowanych robotników.

5. Powiedzenie przypisywane Churchillowi.

Tekst także opublikowany na Trzecim Świecie

 
Portret użytkownika uno
 #

Kobuś tchórzliwy zasrańcu
[Jednocześnie szeroko rozwiniętą praktyką indyjskich maoistów – gardzicie. Ot ciężki wasz pomyślunek. I nieskładny.]
GARDZIMY tylko wami, tchórzliwi, Internetowi maoiści. Indyjskich maoiststów, SZANUJEMY za to że narażają życie, a nie pitolą w Internecie.
 
[Niestety na 30 osobowych pikietach poznanie świata nie nastąpi.]
Za to na takich pikietach można się przekonać kto ma jaja, a kto nie. Wy nie macie obszczymurki.
Kobuś! Marksem to ty już nie będziesz. Weź Ty lepiej zapoznaj się w końcu z jego nauką i przestań ją rozwijać. Ameryka została już odkryta, a na poprawianie Marks to ty zwyczajnie za głupi jesteś. [Stąd właśnie miernota intelektualna na „Władzy Rad” jeśli chodzi o naukę marksizmu. Nagle okazuje się, że kasjerki z Tesco są wyzyskiwane. Wbrew twierdzeniom rewizjonistycznych dyletantów, kasjerki nie są wyzyskiwane, nie były nigdy wyzyskiwane i wyzyskiwane być nie mogą. Wartość dodatkową może wytwarzać tylko robotnik produkcyjny. Przynajmniej według Marksa. Można się oczywiście z nim nie zgadzać, ale należy mieć odwagę powiedzieć „My, Władza Rad nie jesteśmy marksistami i nie zgadzamy się z Marksem w kwestiach ekonomicznych”. Zwłaszcza jeśli chodzi o kasjerki Marks był bardzo zasadniczy pisząc „Innymi słowy, nie wzbogaca się on (kupiec) poprzez oszukiwanie swoich sprzedawców” (1)]

TESCO PRZEDSIĘBIORSTWEM SOCJALISTYCZNYM?!!
Oto najnowsze odkrycie maoistów. Prywatna firma Tesco nie wyzyskuje pracowników, a w związku z tym, choć jest prywatna i działa w systemie kapitalistycznym, nie jest firmą kapitalistyczną, bo przecież zysk kapitalisty pochodzi z wyzysku pracownika, no chyba że maoiści odkryli jakieś inne źródło tego zysku.
 
„Kapitał oznacza dalszy rozwój tego związku: towarem staje się siła robocza człowieka. Robotnik najemny sprzedaje swoją siłę roboczą posiadaczowi ziemi, fabryk, narzędzi pracy. Jedną część dnia pracy robotnik zużywa na to, by pokryć wydatki na utrzymanie swoje i swojej rodziny (płaca), a w ciągu drugiej części dnia robotnik pracuje za darmo, wytwarzając wartość dodatkową dla kapitalisty, źródło zysku, źródło bogactwa klasy kapitalistów. Włodzimierz Lenin: "Trzy źródła i trzy części składowe marksizmu"
 
Kasa w supermarkecie -maoistowski jełopie - jest narzędziem pracy, należącym do kapitalisty, a kombinat handlowy Tesco przynosi zyski. Sprawdź sobie debilu co jest źródłem zysku kapitalistycznego. Firma handlowa. tak jak przedsiębiorstwo produkcyjne ma dwa rodzaje kosztów: stałe i zmienne, czyli koszty pracy. Zysk kapitalisty, właściciela sieci Tesco to przychody ze sprzedaży towarów, pomniejszone o koszty stałe (koszt zakupu towarów i dostaw mediów do sklepów) oraz koszty zmienne- fundusz płac. Jeżeli koszty (stałe+zmienne) są równe przychody ze sprzedaży to kapitalista nie osiąga zysku – staje się bankrutem i zasila szeregi proletariatu. Aby osiągać zysk musi dążyć do tego aby suma kosztów była niższa od wartości przychodów, czyli ciąć koszty zmienne. Im bardziej je obetnie, tym większy osiągnie zysk. To właśnie nazywa się wyzysk.
P.S. wartość użytkowa towaru wyprodukowanego, a nie dostarczonego do konsumenta jest zerowa, bo towar zalega w magazynie i nie jest konsumowany.
W tym systemie wartość pracy wyznaczana jest przez cenę pracy. Praca ma cenę, a kapitalista dąży do tego, by była ona jak najniższa.

 
Portret użytkownika uno
 #

FANCOM
[Nie bardzo mogę się zgodzić z tezą, iż zwiększenie wydajności pracy prowadzi do zwiększenia płac.]

Nigdy nie twierdziłem, że prowadzi automatycznie. Wzrost wydajności bez wzrostu płac prowadzi do zwiększenia zysku, ale zarazem mając większy zysk, pod presją związków zawodowych lub przepisów państwowych, kapitalista łatwiej godzi się na podniesienie płac zachowując taką samą stopę zysku, jak gdyby produkował w Azji zatrudniając siłę roboczą o niższej wydajności.

Z tymi kosztami koparki sprawa nie jest taka prosta. Na jej zakup trzeba wydać pewnie ze 200 tys. EUR, czyli trzeba dysponować sporym kapitałem na wejściu. Jeśli kapitalista nie ma zamówień, to koparka stoi i nie przynosi zysku, a 200 tys. EUR na lokacie bankowej taki zysk by przynosiło. Osobiście, będąc kapitalistą, wolałbym zatrudnić 100 chłopa z łopatami za dolara dziennie, bo w razie braku zamówień, łatwo towarzystwo zwolnić, a następnie ponownie zatrudnić do realizacji zlecenia, a 200 tys. EUR na lokacie cały czas przynosiłoby zyski. Problem w tym, że w Europie siła robocza w takiej cenie jest niedostępna. Można próbować ściągnąć ją z Azji, ale tu pojawiają się bariery prawne – pozwolenie na pracę w Unii Europejskiej. Dlatego właśnie, choć wolałbym zatrudnić Chińczyków, będę musiał kupić koparkę.

 
Portret użytkownika dos
 #

Jak już wszyscy zaczynają cytatami to czemu mam być gorszy zacznę również cytatem

"Od charakternych brawa, a krytyka od gamoni
Czas ich rozgonić, niech wracają do zagród
Na wsie niech nie robią obciachu naszemu miastu"
Ryszard Andrzejewski "Szacunek ludzi ulicy"

O niespójności i przeintelektualizowaniu waszej gadaniny świadczy sam fakt że choć cały czas tytułujecie nas "Panami" to pozdrawiacie bądź to komunistycznie bądź to rewolucyjnie. Lekko groteskowe prawda?

Poza tym czy polityka miłości Platformy Obywatelskiej dotknęła już nawet polskich maoistów że cały czas skarżycie się jak to my was chamsko i niemerytorycznie traktujemy? Czy po prostu uważacie że wykreowanie się na biednych, ulizanych, akademików w sweterkach z okularkami grubymi jak denka od musztardówek atakowanych przez głupkowatych gburów da wam od razu + 5 punktów ataku? Moim zdaniem globalna wieś tego nie łyka.

W przeciwieństwie do tow. Uno i Duo cieszę się i gorąco wam dziękuje że odpuściliście sobie uczestniczenie w jakichkolwiek akcjach politycznych. Maoistowska propaganda na np. 1 maja to ostatnia rzecz której potrzeba ruchowi radykalnie lewicowemu. Bóg wam zapłać za to że się ograniczacie do niepoczytnych stron w internecie.

Ze względu na luźną formę tej wypowiedzi jak i jej popularny charakter nie będę cytował powyższej pisaniny tylko po prostu po kolei odniosę się do kwestii których chcę.

Bardzo się cieszę że Mao napisał aż cztery tomy dzieł wybranych. Niewątpliwie świadczy to o tym że miał dużo wolnego czasu ale cóż poza tym? Mao Zedong w praktyce opracował inteligentny przystosowany do lokalnych warunków plan walki. Wykonał go na 5. Jego taktyka zainspirowała szereg ruchów lewicowych i narodowowyzwoleńczych. Trzeba się tylko zapytać jakie to ma znaczenie dzisiaj i jak się to ma do współczesnych ruchów "maoistowskich".

Nijak bo dzisiejszy ruch "maoistowski" to zbiór rozmaitych dziwaków nawzajem się zwalczających odsądzających od wiary i czci na jednym biegunie ćpunów i jebaków a na drugim ascetów przypominających sekty Amiszów i Hutterytów.

Hinduscy maoiści nie mając nic wspólnego z tymi ruchami które wzięły wszystko co najgorsze ze stalinizmu i właśnie z trockistowskiego sekciarstwa na skalę miedzynarodową. Jeśli kiedykolwiek w Indiach albo chociaż w jednym stanie partyzantka maoistowska wyszła w glorii z lasów i zdobyła władzę i tak jidełolodzy "maoizmu" albo uznają ich za zdrajców albo zorganizują sobie w domach ołtarzyki z podobiznami ich liderów. Co by się nie działo na Zachodzie będą wprowadzać postępowe reformy zamiast jako globalna wieś otaczać globalne miasto.

Zsyntezuje myśl: z "maoistowskiej" "rewolucyjnej teorii" nie wynika "rewolucyjna praktyka" a z waszej "rewolucyjnej praktyki" nie wynika też żadna "rewolucyjna teoria".

Bo tak samo jak nic nie robicie tylko siedzicie na dupach tak samo poza tłumaczeniem tekstów z angielskiego (czyli umiejętności którą nabywa przeciętny uczeń technikum bądź liceum). Nie odpowiedzieliście sobie na pytanie- co my mamy w Polsce robic. Kto jest w Polsce nasz wróg a kto jest nasz przyjaciel.

Zamiast tego widzimy tylko ciągłe wołanie o zauważenie przez tą lewicę która wg. waszych standardów kwalifikuje się od razu do wybicia po kapitalistach tudzież nawet przed nimi.

Mijalowcy, również nieudana grupka która swego czasu miała szanse trochę namieszać a dziś jest znana chyba najbardziej przez historyków PRL przy waszej organizacji to wręcz partia typu leninowskiego. Miała określone grupy docelowe do których chciała trafić: zniechęceni gomułkowską odwilżą pracownicy aparatu siłowego i partyjnego. Tworzyła swoją własną ideę ale miała też drogi żeby ją propagować: ulotki później radio. Miała ściśle określony wzór państwa który chciała odwzorować. U was nie ma niczego. Jesteście sto lat za "oddolnymi socjalistami".

Argument że (a jednak zacytuje): "Socjalizm zbudowany zgodnie z planem Trockiego nigdy nie istniał. Trockistowska krytyka Stalina i Mao jest bezwartościowa z tego względu, że nie ma tutaj materiału porównawczego. Z jednej strony mamy realnie istniejący socjalizm zbudowany za rządów Stalina i socjalizm maoistowski. Z drugiej strony mamy przepiękną konstrukcję trockizmu – z tym że nieprawdziwą."

Socjalizm zbudowany zgodnie z planem Marksa też nie istniał za jego życia. Rozumiem więc że marksistowska krytyka kapitalizmu jest z tego względu bezwartościowa? Z jednej strony mieliśmy realnie istniejący kapitalizm i feudalizm.ba nawet opartą na niewolnictwie Starożytność, z drugiej strony nie mieliśmy tego marksistowskiego socjalizmu.

Jak "lewicowym" było to "chrześcijaństwem" ukazuje nam nawet znana grafika z Marksem w roli Mojżesza z Kapitałem pod pachą wskazujący na biblijny ląd.

"Bzdury pana Trockiego" z założenia potwierdza kilka stron internetowych, których nie linkujemy jakoś. Musielibyście się lepiej postarać.

Co do kasjerek z Tesco, nasze stanowisko jest jasne. Wyraża je K. Marks na tej samej stronie którą cytujecie. Warto by przeczytać całą nie tylko zaznaczone na Zachodzie fragmenty.

Jeśli już rozliczyliście kasjerki z Tesco teraz powinniście się zająć zastrzelonym na Stadionie Narodowym Maxwellem I. który też nie był wyzyskiwany bo nie produkował wartości dodatkowej.

UFO nie jest rozmaitym trockistowskim świrom obce tak samo jak zachodnim maoistom nie są obce "rewolucyjne eksprioracje" krzeseł z siedzib socjaldemokratycznych partii. Takiej brawurowej akcji dokonał m.in w Lizbonie "maoistowski" działacz młodzieżowy obecnie eurobiurokrata Jose Manuel Barroso.

Mania wielkości czy inne wnioski z waszej psychoanalizy osobowości Trockiego mnie nie obchodzą. Nie jest on dla mnie wzór osobowości tak samo jak nie zapuszczam bródki a od świrniętych artystek-pijaczek jak Frida Khalo trzymam się zdala.

Określenia "wartość pracy" nie neguje Marks (co najwyżej polemizuje z jego ujęciem u Adama Smitha bądź Ricardo)- tak czy owak polecam 1 tom "Kapitału".

Nie wzieliśmy do ręki waszego najważniejszego dokumentu. Tak to wielki grzech. Zwłaszcza w sytuacji gdy jakoś nie szukaliśmy nigdy polemiki z portalem RLK czy TS czy czym tam tylko wy chcieliście polemiki z Władzą Rad.

Można uznawać że prawo równoważenia popytu przez podaż jest kapitalistyczne, głupkowate i ogólnie. Ale należy wówczas stwierdzić dlaczego w Polsce stoczniowiec zarabia marne grosze a czemu w Norwegii ten sam stoczniowiec nawet mówiący w tym samym polskim języku zarabia tyle co średni polski przedsiębiorca. Dlaczego cena uncji platyny jest większa niż kilku kilogramów aluminium. Wartość pracy rolnika na stepie na Ukrainie i na skałach Ziemi Ognistej z marksistowskiego punktu widzenia jest taka sama. Ale z płacowego punktu widzenia nigdy nie będzie nawet porównywalna. Niestety kapitalistycznej gospodarce to cena jest główną emanacją wartości w tymże systemie kapitalistycznym.

Co do wartości pracy to polecam zapoznanie się z "młodym Marksem" w cytowanej pracy "Płaca, cena i zysk" oraz w I tomie "Kapitału".

Aha, tamta gra słówek jest pewnie bardzo fajna ale w języku angielskim. Niestety dopóki Strażnica Zwiastująca Królewstwo Maowy publikuje w języku angielskim możemy czytać tylko odgrzewane placki z innego języka bo na humor naszych rodzimych maoistów nie ma co liczyć.

 
Portret użytkownika tres
 #

Zasadnicze wnioski z poprzednich postów - krótko i zwięźle :

1.Użytkownik "RLK" stosuje w swojej wypowiedzi chwyty erystyczne:

a) Fortel pt. "Zbaczam z tematu jak jestem w stanie uchronić się przed kompromitacją". Jak doszło się do ściany, to trzeba skręcić w lewo albo w prawo - bo dalej ć prosto nie można
RLK, porzucając temat roli wydajności pracy i technicznego uzbrojenia pracy przerzuca się na jałowy spór o historię wiedząc że nie jesteśmy w stanie (albo po prostu nie będzie się nam chciało) udowodnić że RLK kłamie zalewając nas rzeką hipotez pt. "Budionny jest winny klęski w 1920 a nie Stalin".

b)Przemilczenie ryzyka indukcji - podajecie kilka faktów "trockiści nigdy nie zrobili rewolucji", "posadyści wierzą że UFO istnieje" i na tym próbujecie nas "pogrążyć" i udowodnić naszą słabość. Ciekawe tylko czemu to ramówka waszej strony jest zapełniona polemiką z nami i przedrukami naszych tekstów a my istniejemy tak jakby RLK/TS wogóle nie było (poza tą dyskusją oczywiście)

To że trockiści nie zrobili rewolucji nie znaczy że nie zrobią nigdy patrz argument tow. Dos o Marksie i rewolucji.

A "Władza Rad" z posadystami ma tyle wspólnego co bohaterscy maoiści z Indii z leniami i tchórzami z RLK/TS - czyli nic poza wyznawaniem tej samej grupy nurtów ideowych zaliczanych do trockizmu czy maoizmu.

2."Jeśli wejdziesz między wrony musisz krakać tak jak one"
Jak zaczynacie dyskusję z trockistami to pofatygujcie się przeczytać z Trockiego choć tyle co wisi na naszej stronie, zamiast powtarzać oklepane stalinowskie frazesy w odsłonie A.D. 2010.

3. RLK nie rozumie podstawowego procesu jaki rozważa materialzm historyczny
a mianowicie rozwoju sił wytwórczych który wpływa na wzrost wydajności pracy - nota bene kolejne pojęcie które jest RLK obce. Wg. RLK rozwój techniki nie ma znaczenia a liczy się tylko żeby pokonać wyzyskiwaczy. Przywodzi to na myśl program Machno, chłopskiego dowódcy który gardził robotnikami i w ogóle rozwojem przemysłu, żeby nie powiedzieć że podobnymi wnioskami kierował się Pol Pot w swoich działaniach. Różnice są tylko w metodach działania bądź jego braku. Aż strach co by było gdyby taką wizję wprowadzić w życie. Na szczęście, nigdy nie zdobędzie ona poparcia robotników w tych krajach, od których zależy zwycięstwo rewolucji. Będą co najwyżej następne Pola Śmierci w Ugandzie albo w Burkina Faso tym razem.

Co zabawniejsze RLK uważa że po rewolucji/Globalnej Wojnie Ludowej poziom życia w krajach rozwiniętych spadnie mimo wprowadzenia gospodarki socjalistycznej i socjalistycznego sposobu produkcji.

Ale RLK widocznie zatrzymało się ze swoim marksizmem gdzieś pomiędzy Robin Hoodem a Janosikiem i myśl że wystarczy zabrać bogatym i rozdać biednym.

4. "Marksizm" a raczej "marksizm-leninizm-stalinizm-maoizm-trzecioświatowizm-rakulskizm-iwanowizm" RLK spełnia wszelkie kryteria uznania za pseudonaukę

a) Mania wielkości autora - RLK/TS uważa się za krynicę marksizmu mając wszystkich innych komunistów za "rewizjonistów" i "zdrajców", uważając jednocześnie że to tylko RLK/TS wie kto jest komunistą a kto nie.

b)"Tekst pracy pseudonaukowej jest zwykle bełkotem polegającym albo na wprowadzaniu nowej terminologii znanej tylko autorowi"
Takiej jak np. pojęcie "pracy nadpłacanej" którego używanie wynika z niezrozumienia procesu rozwoju sił wytwórczych i negacji znaczenia stosunków produkcji dla zjawiska wyzysku.

c)"Ignorancja objawiająca się zarówno w nieznajomości dobrze ustalonych faktów, jak również w bezpodstawnym zaprzeczaniu a priori wszystkiemu co niezgadza się z poglądami autora. "

W przypadku RLK z podpunktu c) wynika podpunkt b).
Z niezrozumienia materializmu historycznego, połączonego z nadinterpretacją pewnych tekstów klasyków bierze się bajanie o "nadpłacaniu".

d)"Kompletne niezrozumienie ducha nauki objawiające się w stawianiu "nauce oficjalnej" zarzutu, że nie potrafi na wszystko odpowiedzieć"

co obserwujemy w tym że ideologia RLK jest bezpardonowo kreowana jako któryś tam najwyższy etap marksizmu, a RLK/TS stawia reszczie zarzuty że nie są w stanie wyjaśnić rozwarstwienia między pierwszym a trzecim światem.

e)"Pseudonaukowiec lubi podpierać się wymyślonymi przez siebie autorytetami" - patrz międzynarodowa afiliacja RLK/TS - MSH, skąd w ogóle RLK wzięło tę swoją "teorię"

Szukanie międzynarodowych kontaktów dla kilkuosobowych grupek było dotąd domeną trockistów. Nasi polscy maoiści stworzyli nową jakość i nie dość że ogłosili się sekcją przy stanie osobowym od 3 do 4, to jeszcze w ogóle nie przejawiają praktycznej działalności. Mieliśmy i nadal mamy na polskiej lewicy różne sekty polityczne - lepsze bądź gorsze. Ale RLK przebija wszystko bo jest jedyną sektą która nie prowadzi i nigdy nie zamierza prowadzić działalności praktycznej. Zasłaniają się przy tym jakże poetyckimi frazesami, zamiast powiedzieć: Nie chcę się nam iść agitować robotników więc w Polsce nie ma robotników
Boimy się zaprezentować w towarzystwie lewicowym - dlatego że wszyscy są agentami, zdrajcami, burzujami i przepłacanymi arystokratami pracy. Ot wasza filozofia.

Maoizm w służbie konformizmu.

Jak uzasadnić najlepiej swoją drobnomieszczańską zaściankowość połączoną z rządzą poklasku, tchórzostwem i lenistwem - ot właśnie tak! Na to unikalne pytanie RLK/TS ma unikalne rozwiązanie.

Konkluzja:

Punkt 1. - RLK/TS to spamerzy uciekający się do chwytów erystycznych

Punkt 2. - RLK/TS to dogmatycy

Punkt 3. - RLK/TS to ignoranci
- RLK/TS nie rozumie materializmu historycznego

Punkt 4. - RLK/TS to pseudonaukowscy/pseudomarksiści
- RLK/TS to typowa sekta
- RLK/TS to drobnomieszczański zaścianek
- RLK/TS to lenie i tchórze

 
Portret użytkownika dos
 #

Parę słów odnośnie internetowego cwaniaka który odpowiedzieć nam nie zdążył ale w pewnym internetowym muzeum kuriozów nazywa nas "pseudo" czymś i kimś.

Przyszedłeś do nas dyskutować- dostałeś co chciałeś. Ale nie pozwalamy do naszego domu wnosić brudów. Za dużo wysiłku wkładamy żeby nasz domek był czysty i schludny i dlatego nie pozwalałamy tutaj wnosić brudów. W związku z tym tego typu linki podobnie jak ogłoszenia o sprzedaży viagry, nagich zdjęciach Britney Spears idą do kosza jako spam.

To że akurat na swoim bagienku wklejacie swoje polemiki a nie wrzucacie tekstów z którymi polemizujecie- wasza sprawa. Czytelnicy (jeśli istnieją) was ocenią. Ja oceniam to jako tchórzostwo. Ale bardzo wam za wasze tchórzostwo dziękuje bo zachowując się przyzwoicie paradoksalnie zbrukalibyście mój nick waszą stronką.

 
Portret użytkownika Josif
 #

Mowa była o demonstracji przeciwko jakiejś antykomunistycznej ustawie. Tak jestem ciekaw, czy policja czepia się ludzi moszczących jakieś symbole socjalistyczne? Zapewne ktoś z was próbował to sprawdzać, skoro tak tym się przejęliście. No bo chyba manifestanci nie stchórzyli? Kogoś już złapano i poniósł konsekwencje zawarte w nowej ustawie? Jeśli jednak to zwykły bubel prawny to nie było się tym co przejmować.

Czy Władza Rad jest w stanie przychodzić na manifestacje maoistów lub stalinistów? Np. jakby zorganizowano protest przed ambasadą Gruzji w związku z obaleniem pomnika Stalina? Czy może jednak będzie wybierać sobie takie demonstracje jakie jej pasują?

Skoro sami piszecie, że np. praktyka trockistów w kwestii rewolucji jeszcze nadejdzie, więc nie ma co krytykować bezczynności to w takim razie nie jest śmieszne atakowanie maoistów, którzy mają na koncie wiele sukcesów w historii o to, że nie przyszli na jakąś małą akcyjkę protestacyjną?

Co tak naprawdę wniosła ta manifestacja? Coś się zmieniło, środowisko komunistów zostało zauważone i otrzyma rządową pomoc?

Co jest ważniejsze? Zajmowanie się symboliką czy bardziej samym w sobie marksizmem, który nie jest zabroniony. Co do tych różnych emblematów to można nawymyślać ich różne wariacje, które nie będą wzbudzać agresji ze strony antykomunistów.

Myślę, że celem komunistów jest zajmowanie się tak teorią a potem praktyką (pomijając wszelkie mało znaczące bzdury), aby zwyciężyć, a wtedy będzie można wszystkie szalety miejskie wyłożyć kafelkami z sierpem i młotem, ale wtedy ludziom się to i tak przeje i przestaną zwracać na to uwagę.

 
Portret użytkownika tres
 #

Władza Rad w pełnym składzie swojej redakcji przychodzi na wszystkie demonstracje i pikiety które organizują bądź współorganizują staliniści lub maoiści.

Osobna sprawa, że polscy maoiści przynajmniej od czasów rozpadu mijalowskiej KPP nie zorganizowali żadnej demonstracji ani nie zaszczycili nigdy swoją obecnością na jakiejkolwiek demonstracji bądź pikiecie.

W stu procentach solidaryzujemy się ze wszystkimi komunistami którzy mają jaja i odwagę się pokazać, nawet jeśli nie zgadzamy się z nimi w kwestiach ideowych, czy razi do bólu stalinowska forma działalności praktycznej (bezsensowne organizowanie pikiety po wejściu w życie przepisu bo przyjeżdża europoseł).

 
Portret użytkownika Josif
 #

Nie odpowiedzieliście na wszystko tres. Czyli chodzenie na demonstracje to wyznacznik bycia dobrym komunistą? Nie liczą się inne atrybuty?

Dlaczego kasujecie linki należące do strony waszych interlokutorów? Oni tam się w żaden sposób nie reklamowali, a prezentowali treść, z którą waszym obowiązkiem jest się zapoznać, jeśli chce się dalej kontynuować dyskusję. Może się boicie konfrontacji, bo śmieszne jest z waszej pozycji jako ludzi uważających się za komunistów proponować wykupywanie miejsc reklamowych na swoim portalu. Jeśli ktoś by zamieścił link np. z Onetu to też byście się wściekali? Czy jeśli wasz oponent prowadzi własną stronę i prezentuje określone na niej treści to nie może ich przedstawić? Przepraszam, ale dla mnie to z waszej strony czysta złośliwość.

 
Portret użytkownika Josif
 #

Jak widzę doszła jakaś kontynuacja. Czy w takim razie maoiści i staliniści w Polsce odżegnują się od swojej ideologii i przybierają jakieś zniewieściałe formy istnienia? Czy wymienione wyżej grupy przestają istnieć, jeśli nie pojawią się na jakiejś demonstracji? Czy demonstracje mają w ogóle jakiś sens wpływania na ustawodawcę? Czym w zasadzie tak się denerwujecie skoro nie przyszły osoby, z których nie lubicie? Czy może wiecie, że akurat pewne osoby miały niczym nie zmąconą możliwość potencjalnego uczestnictwa w demonstracji.

 
Portret użytkownika tres
 #

Odpowiadając zatem na poprzedni post Josifa:

Co do zajmowania się symboliką to ustawa nie precyzuje przecież co jest symbolem komunizmu a co nie równie dobrze jak sierp i młot można by uznać za takowy tom "Dzieł Wybranych" Lenina. Czyż nie?

Nieużywanie sierpów i młotów (nawet tych z "czwórką") praktykowało wiele organizacji trockistowskich które poprzestawały na samym "marksizmowaniu się" w wydaniu swojej jedynie słusznej międzynarodówki argumentując że "sierp i młot się źle kojarzy bo kojarzy się ze stalinizmem" więc nazywamy swoją organizację Solidarność Socjalistyczna czy jakoś tak i nie jesteśmy komunistami tylko rewolucyjnymi socjalistami bo słowo komunizm się źle kojarzy.

Lenin nazywał takie postępowanie "chwostyzmem" ("wleczenie się w ogonie" od rosyjskiego хвост - ogon). Dość powiedzieć że takie wleczenie się za masami prowadzi donikąd.

Podobnie rzecz się ma z korzeniem się przed burżuazyjną legalnością która prowadzi w prostej linii do korzenia się przed kapitałem.

Skoro mamy kiedyś obalić ten system nie możemy pozwolić aby to on organizował nam naszą pracę. Stąd "Władza Rad" ma na banerze sierpa i młota.

"Jednym ze środków walki [...] jest umiejętne łączenie pracy nielegalnej i legalnej"

W.I.Lenin "Dziecięca choroba lewicowości w komunizmie"

Odwaga pójścia na demonstrację/pikietę jest jednym z wyznaczników bycia dobrym komunistą. Nie dlatego że demonstracja na 200 osób doprowadzi do rewolucji.

Tylko dlatego, ż ekomunista nie powinien być tchórzem bo rodzi się niebezpieczeństwo że taka osoba zwyczajnie przestraszy się nadchodzącej rewolucji i w swoim tchórzostwie i bojąc się że burżuje mogą mu zrobić kuku przejdzie na stronę kapitału.

Kto nigdy nie ujawnił się w realu pokazuje dwie rzeczy:

a) albo jest nieletni i mu rodzice nie pozwolili
b) albo jest po prostu tchórzem

"Dlaczego kasujecie linki należące do strony waszych interlokutorów? Oni tam się w żaden sposób nie reklamowali, a prezentowali treść, z którą waszym obowiązkiem jest się zapoznać, jeśli chce się dalej kontynuować dyskusję. Może się boicie konfrontacji, bo śmieszne jest z waszej pozycji jako ludzi uważających się za komunistów proponować wykupywanie miejsc reklamowych na swoim portalu. Jeśli ktoś by zamieścił link np. z Onetu to też byście się wściekali? Czy jeśli wasz oponent prowadzi własną stronę i prezentuje określone na niej treści to nie może ich przedstawić? Przepraszam, ale dla mnie to z waszej strony czysta złośliwość."

Prezentowanie linków jest jak najbardziej formą reklamy strony, zwłaszcza jeżeli strona, na której się ten link wkleja jest bardziej poczytna od strony która pod tym linkiem się znajduje.

Z treścią jaka była zawarta pod tymi linkami zapoznaliśmy się już dawno i swoje stanowisko na ten temat wyłożyliśmy w powyższych komentarzach.

Propozycja wykupu baneru za kasę jest "śmieszna"? W jakim świecie ty żyjesz Josif?! To co może mamy powiedzieć firmie hostingowej że to że płacimy za serwer i za domenę jest śmieszne bo komuniści brzydzą się używaniem pieniędzy?!

Prawda jest taka że jakakolwiek forma egzystencji medium w kapitalistycznym świecie, czy to gazetka, czy to strona w necie
kosztuje a komuniści muszą płacić tak samo. Propozycja sprzedania Wam baneru dla RLK była na zasadzie my RLK - RLK nam.

Widzimy że RLK od jakiegoś czasu chce się zareklamować na naszej stronie. Permanentne spamowanie na poczytny portal linków do bloga którego nikt nie czyta bo wypełniony jest nieżyciowym bełkotem o globalnej wsi otaczającej globalne miasto, jak wcześniej się oskarżało twórcom portalu o zwalczanie leninizmu - to jest właśnie czysta złośliwość, złośliwość nieudacznika, pomylonego niedojdy, tchórza i politycznego bankruta.

Zacytuje w tej sprawie tow. Dos (kilka komentarzy wyżej)

"nie pozwalamy do naszego domu wnosić brudów. Za dużo wysiłku wkładamy żeby nasz domek był czysty i schludny i dlatego nie pozwalałamy tutaj wnosić brudów. W związku z tym tego typu linki podobnie jak ogłoszenia o sprzedaży viagry, nagich zdjęciach Britney Spears idą do kosza jako spam"

To jest nasze zdanie w tej sprawie bo to nasz portal i to my swoją ciężką pracą go tworzymy. Jak ktoś chce podreperować swoje mniemanie o sobie za pomocą WR to niech wyśle nam na maila tekst swojego autorstwa, napisze że chce z nami współpracować, spotka się z nami pogada, spróbuje nas przekonać do swojego stanowiska i swoich poglądów. Jesteśmy jak najbardziej otwarci na współpracę. Ale mamy zasady i nie tolerujemy chamstwa vide cytat z komentarza tow. Dos. Treści jakie prezentuje RLK w swojej wizji marksizmu zostały już przedstawione w powyższej dyskusji i każdy czytelnik WR może się z nimi zapoznać i ocenić czy RLK ma rację czy nie.

 
Portret użytkownika tres
 #

Maoiści i staliniści w Polsce nie odżegnują się od swojej ideologii, bo inaczej nie byliby maoistami ani stalinistami.

Faktem jest jednak, że niektórzy z nich przybierają zniewieściałe formy istnienia czego przykładem jest RLK. Niepokazanie się na demie oczywiście nie oznacza końca organizacji, jest jedynie demonstracją własnej słabości. Demonstracje mają jak najbardziej sens wpływania na ustawodawcę poprzez pokazanie społecznego sprzeciwu wobec działań rządzących. Brak demonstracji i brak jakichkolwiek działań jest właśnie głosem przyzwolenia na to by kapitalistyczny rząd robił co mu się żywnie podoba.

Nie przeszkadza nam brak polskich maoistów na 1 maja. Pokazujemy tylko, że owi maoiści poprzez przyjęcie takiej linii politycznej i zasłanianie się "analizami naukowymi" demaskują swoje tchórzostwo.

Nie wiemy które osoby miały akurat możliwość uczestnictwa w ostatnich demonstracjach. Fakt, że się nie mogło z obiektywnych przyczyn (praca, szkoła, studia, nieletniość) nie jest niczym wstydliwym i nie trzeba zasłaniać go "marksistowskimi analizami".

Tchórzostwo natomiast jest rzeczą jak najbardziej wstydliwą i jak napisałem w poprzednim poście to rzecz która nie przystoi komuniście

 
Portret użytkownika Josif
 #

Skąd wiecie czy się akurat ktoś bał przychodzić na demonstrację? Może pomyślał, że akurat uczestnictwo w niej to strata czasu, może go nie było w Warszawie, może miał inne zajęcie. Po barku uczestnictwa w jakiejś demonstracji nie możecie oceniać o dokonaniach danej osoby w przyszłości. Może być tak, że ktoś kto chodzi na wszystkie obecne pikiety, to w przyszłości po usłyszeniu strzałów podczas rewolucji okaże się, że weźmie nogi za pas.

Czy Lenin był tchórzem, jeśli przebywał w Niemczech i Finlandii, zamiast siedzieć razem ze Stalinem w Rosji?

Co do tych linków, to rozumiem, że tylko wy macie prawo do poprowadzenia rewolucji, bo macie poczytniejszy portal?

Co do ekonomii to jakoś nie doczekałem się jakiegoś komentarza z waszej strony odnoście dzieła Lenina "Imperializm jako ostatnie stadium kapitalizmu", które przedstawia podobne treści co trzecioświatowi maoiści.

Też jest dla mnie dziwne, że powołując się na cytat z Lenina dotyczący robotników, piszecie również o "wyzysku" kasjerek, które jak wiadomo zatrudnione są w sektorze nieprodukcyjnym i nie wytwarzają wartości.

Nie wiem też co macie przeciw rewolucji w trzecim świecie. Jak wytłumaczycie bark rewolucji na zachodzie.

 
Portret użytkownika Josif
 #

No to skoro można demonstracjami wpływam na działania dyktatury burżuazji, to po co robić rewolucję? No jak wiadomo to rządzący biorą sobie do serca, opinię obywateli i dlatego już wycofano wojska z Afganistanu. Jak się zbierze odpowiednio dużo komunistów to nawet gotów są zmienić system. Oczywiście siły porządkowe i wojsko to są stworzone tylko do defilad.

Tchórzostwo? Niby przed czym? Na tych pochodach to rozgrywają się jakieś bitwy? Ja np. raz byłe na demonstracji antywojennej i niby na co to wpłynęło?

No to może zacznijmy popisywać się dowodami na odwagę i organizujmy zawody na wybijanie szyb w McDonaldsach itp.? Ta dyskusja jest śmieszna i tak jakby WR nie miała się czego już czepiać? Boicie się, że MT zajmuje się teorią?

 
Portret użytkownika tres
 #

Nie wiemy czy akurat konkretna osoba jest tchórzem czy jest leniem i się jej nie chciało. Po braku uczestnictwa w jakiejśtam byle jakiej demonstracji nie sposób ocenić przyszłości danej osoby np. osobiście nie widzę powodu aby chodzić na feministyczne manify, gejowskie parady równości czy demonstracje przeciw szczytowi klimatycznego bo nie dotyczą one kwestii walki klasowej.

Po kompletnym braku uczestnictwa na pikiecie w obronie symboliki komunistycznej członków organizacji która liczy 9 osób i uznaje się za komunistyczną można dojść do następujących wniosków:

a) organizację tworzą w 100% nieletni (co jednak odrzucamy ponieważ jej liderzy określili swój wiek na 22 i 24 lata)

b) wszystkim z nich "coś wypadło" co też jest marnym wytłumaczeniem

c) są leniwi albo tchórzliwi i nie pofatygowali się bronić symboli sierpa i młota

d) Wszystkie odpowiedzi a) b) i c) są po trochu prawdziwe

Kwestie "Imperializmu..." Lenina i Tesco które jest rzekomo przedsiębiorstwem socjalistycznym, braku rewolucji na Zachodzie zostały już w poprzednich komentarzach wyjaśnione i nie widzę powodu aby jeszcze raz powtarzać te same argumenty nieukom którzy zwyczajnie nie rozumieją procesu rozwoju sił wytwórczych myśląc, że robotnik w Trzecim Świecie produkuje więcej niż w Pierwszym przy mniejszej automatyzacji pracy.

Takie myślenie doprowadza do wniosku, że technika jest niepotrzebna który wcielony w rewolucyjną praktykę stworzy podobny rezultat co Kambodża Pol Pota.

 
Portret użytkownika tres
 #

Tak - można wpływać demonstracjami na pewne działania dyktatury burżuazji. Przykład - podczas wojny w Wietnamie właśnie masowy protest społeczny nie maoistowsko-jakiejśtam kanapy ale działania dużej grupy ludności doprowadziły do zakończenia tej interwencji a przede wszystkim - wywołały głęboką nieufność dla imperialistycznej polityki. Gdyby nikt nic nie mówił o bieżących sprawach, imperialiści z jeszcze większą nonszalancją rozpętywali by kolejne wojny,.

Brak udziału w demonstracjach dla zasady "bo jest nas mało",
"bo to nic nie da", "bo tylko kultywowanie jedynie słusznej linii czwartego etapu marksizmu da nam rewolucję która nadciągnie z Trzeciego Świata" , jest po prostu beznadziejnym, kapitulanckim dogmatycznym fatalizmem.

Twoja obecność na demonstracji antywojennej dała tyle, że było więcej demonstrantów i pokazało to ogólnospołeczny sprzeciw dla imperialistycznej polityki czyli statystycznie nieco mniejsze będzie zaufanie dla rządów i poparcie dla imperialistycznych interwencji. Jednostka, owszem, sama niewiele znaczy, ale jakby jednostek były tysiące, ma to znaczenie. Demonstracje, oczywiście same w sobie nie są w stanie obalić systemu kapitalistycznego, ale przygotowują niezbędny grunt na to obalenie, właśnie w społecznej samoorganizacji, bez której rewolucyjna awangarda partii komunistycznej działała by w próżni i nie była by w stanie nic osiągnąć ponieważ nie była by w stanie osiągnąć łączności z masami

 
Portret użytkownika Josif
 #

No a jak się jakiś znajdzie, co powie, że manifestacje gejowskie przyczyniają się do postępu w walce klasowej to go wyśmiejecie. Jak maoiści trzecioświatowi stwierdzą, że demonstracje w obronie symboli komunistycznych nie mają wpływu na sytuację rewolucyjną to oczywiście skandal i tchórzostwo.

Tak w sumie to powinniście wielbić Stalina, ten latał po demonstracjach, rabował banki, aby zdobyć pieniądze dla partii, kilka razy tułał się po Syberii, siedział w więzieniach. A taki Lenin to ukrywał się gdzieś w Finlandii i innych krajach, a w Rosji przed rewolucją to chodził nawet w przebraniu.

Jak widzę, to uważacie, że w socjalizmie z robotników nie będzie ściągana wartość dodatkowa?

Automatyzacja pracy... to może zawalczycie o prawa maszyn? Oczywiście pewnie w Chinach to elektronikę robią przy użyciu kamiennego młotka. Ogólnie nie ma co obalać kapitalizmu, zapanują maszyny i dobrobyt.

A ten głupi Marks, co pisał chyba w "Płacy, cenie i zysku", że praca przy maszynach powoduje, że wartość siły roboczej pracownika spada, to był pijany. No ale po co mi klasycy! To nieuki! Portal Władza Rad wie lepiej.

 
Portret użytkownika Josif
 #

Tak w sumie kogo obchodzą symbole komunistyczne, aby można było robić takie akcje protestacyjne jak w czasie wojny w Wietnamie? Grupki komunistów i koniec. Czy to wpływa na postęp walki klasowej? Czy będzie ten Che czy nie na koszulce to ma znaczenie?

Rozumiem, że trzecioświatowym maoistom najbardziej zależy na agitacji proletariatu, który według nich samych zanika w Polsce. No i oczywiście zajmują się teorią tak jak amerykańscy towarzysze z MSH, aby zabić czas?

 
Portret użytkownika tres
 #

Różnica jest taka że interes gejów nie jest interesem klasowym lecz interesem grupy społecznej który może zostać zaspokojony w ramach istniejącego systemu - a interes robotników którzy stanowią klasę - jest. Komuniści walczą właśnie w interesie robotników, dlatego delegalizacja symboliki komunistycznej uderza nie tylko w rozmaite formacje lewicowe, lecz także pośrednio, w samą klasę robotniczą poprzez utrudnienie działalności jej politycznym reprezentantom.

Kto bojkotuje takie demonstracje i ma się za komunistę - działa przeciwko interesowi klasy robotniczej

W socjalizmie z robotników nie będzie ściągana wartość dodatkowa jako prywatny zysk kapitalisty, będzie ona bowiem redystrybuowana w interesie ogółu społeczeństwa (budowa chodników, dróg, przedszkoli, linii kolejowych, zakładów przemysłowych itp.)

Płaca robocza (która równa się zgrubsza wartości siły roboczej owszem spada przy rozwoju mechanizacji z powodu spadku popytu na nią (nadmiar rąk do pracy). Lecz nie jest to proces automatyczny, ponieważ wartość płacy roboczej zależy od lokalnej dynamiki walki klasowej.

Bardziej istotnym procesem jest wzrost produktywności siły roboczej który następuje wraz ze wzrostem mechanizacji produkcji, który powoduje, że burżuje mogą jednocześnie podnosić płace robotnikom przy wzroście stopy wyzysku, jeżeli tylko zagwarantują odpowiedni wzrost prosuktywności

 
Portret użytkownika tres
 #

Jeżeli trzecioświatowi maoiści rzeczywiście uważają że "proletariat w Polsce zanika" to czemu aktywnie nie przeciwstawią się przenoszeniu produkcji z Polski do Chin?

Nie wiem jakie motywy ma MSH w formułowaniu swoich teoryjek. Uważam że żadnym z nich nich nie jest chęć wcielenia ich w życie.

(Choć może jest wśród nich przyszły Pol Pot który chciałby to zrealizować ale mniejsza o to)

Rewolucja przedstawiona jest w nich w jako nieżyciowa, rasistowska, nacjonalistyczna i szowinistyczna globalna wojna. Zamiast rad robotniczych mamy miliony Hindusów słanych na rzeź przeciwko US Army!

Z pewnością autorzy tej strony nie mają nic wspólnego z klasą robotniczą - najprawdopodobniej są to stuknięte nieco nastolatki z dobrych domów którzy mieszają ze sobą liberalizm - " robotnik nie jest wyzyskiwany" zapominając dodać tylko że wyzyskiwany jest kapitalista który musi temu robotnikowi płacić oraz pewne idee maoistowskiego i alterglobalistycznego młodzieżowego radykalizmu

 
Portret użytkownika Josif
 #

Rozumiem, że polska klasa robotnicza jest bardzo przywiązana do symboliki komunistycznej?

Rozumiem, że jeśli dla was wszyscy pracujący są wyzyskiwani, to w takim razie państwowe szpitale nie mogą być zadłużone, szkoły generują zyski, tak samo jak urzędnicy? Nie trzeba ich finansować z budżetu państwa, bo dostarczają sami wartości. Wy trockiści w sumie krytykujecie biurokrację w ZSRR za Stalina. Nie wiem w sumie czemu, skoro to też byli dal was ludzie pracy, wytwarzająca wartość. Pewnie jak prowadzicie ten portal to osiągacie zyski.

Jak płaca robocza równa się wartości siły roboczej to znaczy, że nie osiągane są żadne zyski z niej.
Tu nie chodzi tylko o popyt, ale o to, że to maszyna w dużym stopniu wyręcza pracownika, więc wciskanie kilku guzików wpływa na mniejszą wartość siły roboczej niż np. ręczna i żmudna praca z wykorzystaniem siły fizycznej. To w maszynie jako też produkcie skumulowana jest wartość, jak przenoszona jest na produkty.

To już za Marksa następowała mechanizacja, ale jakoś płace robotnicze tak się nie podnosiły, jak mówicie. Dlaczego burżuje podnoszą płace robotnikom na zachodzie, a już na wschodzie nie?

Coś mi się wydaje, że zamiast dostosować teorię do zmieniającej się rzeczywistości, to wy zachowujecie swoje stare teorie i zmieniacie sam świat w swoich wyobrażeniach. Nie możecie się pogodzić, że na zachodzie nie ma proletariatu i wyzysku. Nie możecie zrozumieć, że kasjerki nie mogą wytwarzać wartości dodatkowej. Dlatego tak się wściekacie na maoistów trzecioświatowych, którzy zamiast latać na mało komu potrzebna infantylne demonstracje to opracowują rozwinięcie marksizmu.

 
Portret użytkownika dos
 #

To już kolejny raz jest tak że jawnie afiliowane przy konkretnym ruchu bubki znikają i pojawia się jakiś Josif żeby od nowa tołkować te same tematy.

1. W sprawie demonstracji ja osobiście bardzo dziękuje wszystkim maoistom-trzecioświatowym, maoistom- pierwszoswiatowym, hodzystom-pierwszoswiatowym, hodzystom-trzecioswiatowym, stalinistom że robią nic poza pisaniem na blogach i forach, więc nie musicie się bronić przed zarzutem że nic nie robicie bo to akurat wasz plus.

2. W sprawie kasjerek przecież zwróciłem uwagę drugiemu koledze że Marks wyjaśnia to na tej samej stronie "Kapitału" tom I którą cytował więc nie widzę powodu żeby znowu do tego wracasz.

Poza tym nie rozumiesz chyba zasadniczych kwestii jeśli podajesz przykład szpitala państwowego który jest zadłużony więc pracowników się tam nie wyzyskuje. A co ma za przeproszeniem piernik do wiatraka? Jak Shell w danym miesiącu osiągnie straty tj. jego przychód będzie ujemny to też oznacza że na dany miesiąc Shell podjął decyzję żeby nie odbierać robotnikom wartości dodatkowej tylko im ją płacić.

Kasjerka, układacz towaru w sklepie to inna para butów niż nauczyciel czy lekarz czy urzędnik chociaż celowo ich wrzucasz do jednego worka żeby udowadniać swoją tezę. Kasjerka oraz układacz towaru mają konkretny wpływ na wartość użytkową danych produktów w przeciwieństwie od lekarzy czy urzędników których celowo przytaczasz.

Za Marksa właśnie płace robocze szły bardzo w górę i bardzo wielki był awans społeczny. Bo to nie robotnicy dostawali podwyżki i awansowali tylko cała wiejska biedota i część chłopów którzy przyjeżdzali do miast do miast w których zachodziła industrializacja mimo że ich byt był tragiczny to był nieporównywalnie lepszy niż do tej pory.

Nie mam pretensji że maoiści piszą tylko bloga. Możesz im za to podziękować w moim imieniu i złożyć wyrazy wdzięczności.

Argument że klasa robotnicza w Polsce nie jest przywiązana do symboli komunistycznych. No w każdym razie w pewnej części jest przywiązana do PRL czyli systemu w którym rządzili komuniści. A odnosząc się do symboli do których przywiązana jest klasa robotnicza to jakoś u maoistów nie widzę świętych obrazków na stronach itp.

 
Portret użytkownika Josif
 #

Ja widzę, że maoiści w Indiach zajmują 1/3 kraju i nawet w Wyborczej o nich napisali. Co się dzieje na zachodzie? Nic. Oczywiście jak wy byście teoretycznie bawili się w rewolucję to nie byłoby rzezi i USArmy? Tak w sumie to nie wiem czemu protestujecie przeciwko rewolucji w trzecim świecie. Wstyd wam by było, że my byśmy jednak mieli rację? Rasistowscy to wy w takim razie jesteście, tak wielbiąc pierwszy świat. Sam Marks mówił, że proletariat po zdobyciu władzy musi się ukonstytuować w naród. Dlaczego zatem macie coś do nacjonalizmu?

MSH będąc w USA może mieć coś wspólnego z arystokracją pracy, kilkanaście procent szans jest na to.
Stuknięte nastolatki mogą być również z was.
Robotnik nie musi być wyzyskiwany. Ściąga się wartość dodatkową do zachodu z kolonii od Haiti po Chiny, banki drukują odpowiednią ilość pieniędzy pokrywającą się w jakimś stopniu z wartością towarów będących w obiegu i w takim razie nikt w całych USA nie musi wytwarzać wartości dodatkowej, aby większość żyła na wysokim światowym poziomie. W pierwszym świecie nie chodzi o to, żeby kogokolwiek wyzyskiwać i doprowadzać do jego buntu. Te minimum robotników potrzebne jest po prostu do podtrzymania funkcjonalności państwa. Proletariat jest w trzecim świecie.

Burżuazja się tak uchroniła przed rewolucją na zachodzie, a wy zamiast zrozumieć to tylko się jej przysługujecie. Lenin a nawet Marks zaczęli to opisywać. Kolonializm, imperializm- mamy teraz tego wysoki rozwój w XXI wieku.

 
Portret użytkownika tres
 #

No i co z tego że mówisz że maoiści indyjscy zajęli 1/3 kraju? Jeżeli nawet to byłaby prawda to faktem jest że strajki w kraju Pierwszego Świata - Grecji bardziej sparaliżowały życie kapitalistów niż maoiści którzy biegają z bronią po dżungli i zajmują kolejne wsie, co nie ma najmniejszego wpływu na gospodarkę kraju, przez to że zaniedbują oni znaczenie wielkoprzemysłowej klasy robotniczej. Nawet jakby zajęli oni 3/4 kraju nie wychodząc z dżungli to i tak na gucio by się to zdało bo mogli by w tej dżungli co najwyżej rozdawać banany głodującym chłopom.

"Co się dzieje na Zachodzie? Nic"

Autor poprzedniego posta już drugi raz udowadnia że żyje chyba w jakimś matriksie. Negowanie istnienia pewnych wydarzeń jest pierwszym krokiem do obłędu który widzimy permanentnie w działalności trzecioświatowych maoistów. A wystarczy tylko przejrzeć WR, aby przekonać się że to co pisze Josif to brednie wyssane z palca

http://1917.net.pl/?q=taxonomy/term/772

Prawa logiki mówią, że z błędnego założenia można udowodnić każdą głupotę. Widać Josif i jego bełkot jest dowodem na to.

I co z tego że się ściąga wartość dodatkową w różnych krajach świata czy przedsiębiorstwach? Jak się ściąga tę wartość w hucie Arcelor Mittal to oznacza że się nie ściąga tej wartości w Fiat Auto Poland? Kapitalizm polega właśnie na ściąganiu wartości dodatkowej z robotnika i przeznaczaniu jej na prywatny zysk kapitalisty.

Nie chce mi się powtarzać po raz n-ty tych samych argumentów, których nierozumienie świadczy o niezrozumieniu marksizmu. Jak komuś raz nie wystarczy żeby przeczytać to można powtórzyć ale jak trzeba powtarzać dziesięć razy i rózmówca nadal nie rozumie i truje tymi samymi bzdurami, znaczy że mamy do czynienia z niereformowanym kretynem którego miejsce jest w Tworkach albo w Drewnicy

 
Portret użytkownika uno
 #

1) [Ja widzę, że maoiści w Indiach zajmują 1/3 kraju]
 
No właśnie! A ja widzę, że maoiści w Polsce, nie wychylają nosa z domu i dlatego tamtych maoistów - pomimo różnic politycznych - SZANUJEMY, a polskimi, tchórzliwymi maoistami GARDZIMY - wyjaśnialiśmy to już wielokrotnie powyżej.
 
2) [Tak w sumie to nie wiem, czemu protestujecie przeciwko rewolucji w trzecim świecie]
 
A gdzie i kiedy protestowaliśmy przeciwko rewolucji trzecim świecie? Możesz dać przykład? Czy polskich maoistów stać jedynie na produkowanie fałszywek i przypisywanie nam wyssanych z palca wypowiedzi? Właśnie za takie postępowanie reklama dla maoistów na WR jest płatna, a w razie recydywy następuje ban.
 
3) [Sam Marks mówił, że proletariat po zdobyciu władzy musi się ukonstytuować w naród. Dlaczego zatem macie coś do nacjonalizmu?]
 
Sprowadź w słowniku znaczenie słowa "przenośnia". Wtedy lepiej zrozumiesz Marksa i będziesz miał większe szanse na zdanie matury.
 
Nacjonalizm burżuazyjny neguje walkę klas, promując solidaryzm klas w ramach narodu a nawet podbój innych narodów i dlatego jest reakcyjny. Nieco inaczej sprawa ma się z nacjonalizmem narodów uciskanych (Palestyńczyków, Kurdów, Tybetańczyków, dawniej również Polaków). Podobnie jak Marks, rozróżniamy te dwa typy nacjonalizmów i narodów uciskanych podchodzimy z większym zrozumieniem.
 
4) [Robotnik nie musi być wyzyskiwany.]
 
Marks, Engels i Lenin w kwestii położenia robotnika w kapitalizmie mieli zupełnie odmienne zdanie - zachęcam do lektury ich dzieł
 
5) [Ściąga się wartość dodatkową do zachodu z kolonii od Haiti po Chiny,...]
 
Nie ściąga SIĘ, tylko ściągają DLA SIEBIE poszczególni kapitaliści, zawzięcie konkurujący między sobą. Są też mali i średni kapitaliści, którzy operują tylko w ramach jednego kraju i aby osiągnąć zysk muszą okradać lokalnych robotników. Nie ma żadnego urzędu, który takim drobnym kapitalistom wypłacałby jakieś rekompensaty. Wszystko to było opisane w naszych postach powyżej. Na komentowanie reszty pseudo-ekonomicznego bełkotu nie mam już czasu. Zanim zaczniesz dyskutować powinieneś jeszcze DUŻO przeczytać.
 
A ponieważ stosujesz starą maoistowską szkołę fałszerstwa- pomijasz w dyskusji nasze argumenty, tak jak by nigdy nie padły i zaczynasz wszystko od początku - dostajesz BAN!. Cwaniactwo ma krótkie nogi, a nam brak czasu na takie zabawy.
 
Dla lepszego zrozumienia  rzeczywistości współczesnego kapitalizmu i zmian zachodzących w trzecim świecie, polecam lekturę atykułu: "Chiny nowym liderem światowego kapitalizmu" zamieszczonego tutaj - http://www.1917.net.pl/?q=node/2274

 
Portret użytkownika dnk
 #

Głos Dziewczynki Czupurnej(vel. Antyburżuj) w sprawie powyższej dyskusji.Polecam: http://fdsizmlkwp.nethit.pl/viewtopic.php?f=14&t=409&start=30

 
Portret użytkownika uno
 #

A co w tym ciekawego? Napisał wielki elaborat recenzujący naszą pyskówkę z maoistami, dłuższy bodajże niż sama pyskówka (widać, że gość ma za dużo wolnego czasu).

Kolejny raz napisał, że nas nie lubi - o czym od dawna wiemy - i że nie mamy "licencji" na trockizm - nie mamy i nie zamierzamy o nią zabiegać.

Skłamał robiąc ze mnie redaktora naczelnego WR, którym nie jestem i nigdy nie byłem. Wytknął pracę w burżuazyjnych mediach (ciekawe kiedy zacznie potępiać robotników za to, że pracują w kapitalistycznych fabrykach).

Jedyne czym mnie naprawdę zaciekawił to stwierdzenie:

[... co dla rozstrzygnięcia wojny wietnamskiej było najważniejsze: armia wietnamskich robotników i chłopów po prostu pobiła na polu bitwy armię amerykańskich imperialistów i zmusiła ich do wycofania się. ]

Moje pytanie brzmi: gdzie i kiedy to się stało? Takie wydarzenie musiało przecież przejść do historii, na pewno są jakieś daty i nazwy pól bitewnych, na których wietnamska chłoporobotnicza zmasakrowała jankesów.

 

Społeczność

Dobry kułak