Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 28 gości.

Lew Trocki: Platforma Zjednoczonej Opozycji (1927) - Rozdział I: Wprowadzenie

Trot1.jpg

W swym przemówieniu na ostatnim zjeździe partii, w którym uczestniczył, Lenin powiedział:
 
“Czy w ostatnim roku, który przeżyliśmy w naszym państwie, z Nową Polityką Ekonomiczną, działało ono tak jak chcieliśmy? Nie. Nie możemy się tym chwalić, bo tak nie było. Tylko jak? Wehikuł nie zmierza w tę stronę, w którą my go kierujemy, tylko w stronę, w którą go kierują pewni ludzie działający nielegalnie czy bezprawnie, czy spekulanci, którzy Bóg wie skąd się wzięli, czy prywatni kapitalistyczni biznesmeni, czy jedni i drudzy razem. Wehikuł nie zawsze zmierza dokładnie tą drogą, a często zupełnie inną drogą, niż wyobraża sobie człowiek, który siedzi za kółkiem”.
 
W tych słowach dane jest nam kryterium, za pomocą którego powinniśmy osądzać fundamentalne problemy naszej polityki. W którym kierunku zmierza wehikuł, to znaczy państwo, władza? Czy zmierza w kierunku, którego pragniemy my komuniści, wyrażający interesy i wolę robotników i ogromnej masy chłopów? Czy nie w tym kierunku? Czy “niedokładnie” w tym kierunku?
 
W latach, które upłynęły od śmierci Lenina, nieraz próbowaliśmy zwrócić uwagę centralnych organów naszej partii, a potem partii jako całości, na fakt że wskutek niewłaściwego kierownictwa niebezpieczeństwo wskazywane przez Lenina bardzo się zwiększyło. Wehikuł nie zmierza w kierunku, którego wymagają interesy robotników i chłopów. W przededniu nowego zjazdu uważamy za swój obowiązek, mimo wszystkich prześladowań, które znosimy, ze zdwojoną energią zwrócić uwagę partii na ten fakt, bo jesteśmy pewni, że ta sytuacja może zostać naprawiona, i to naprawiona przez samą partię.
 
Kiedy Lenin mówił, że wehikuł często zmierza tam, gdzie kierują go siły nam wrogie, zwracał naszą uwagę na dwa fakty najwyższej wagi. Po pierwsze, że w naszym społeczeństwie istnieją te siły wrogie naszej sprawie - kułacy, nepmani, biurokraci - żywiące się naszym zacofaniem i naszymi błędami politycznymi, i polegające na poparciu międzynarodowego kapitalizmu. Po drugie na fakt, że te siły są tak mocne, że mogą skierować nasz rządowy i gospodarczy wehikuł w złym kierunku, a wreszcie nawet spróbować - najpierw w sposób zawoalowany - zasiąść za jego kółkiem.
 
Słowa Lenina nakładają na nas wszystkich następujące zobowiązania:
 
(1) Obserwować czujnie wzrost tych wrogich sił - kułaków, nepmanów i biurokratów;
 
(2) Pamiętać, że w miarę ogólnej odbudowy kraju siły te będą dążyły do łączenia się, wprowadzania własnych poprawek do naszych planów, wywierania rosnącego wpływu na naszą politykę i zaspokajania swoich interesów za pośrednictwem naszego aparatu;
 
(3) Podjąć wszelkie możliwe środki dla osłabienia wzrostu, zwartości i nacisków tych wrogich sił, zapobieżenia utworzeniu przez nie rzeczywistego, choć niewidzialnego, systemu dwuwładzy, ku czemu one zmierzają;
 
(4) Powiedzieć jasno całą prawdę o tym procesie całym masom pracującym. W tym teraz zawiera się fundamentalny problem “termidoriańskiego” niebezpieczeństwa i walki przeciw niemu.
 
Od czasu gdy Lenin sformułował sa przestrogę, wiele rzeczy się u nas zmieniło na lepsze, ale także wiele na gorsze. Wpływy aparatu państwowego rosną, a wraz z nimi także biurokratyczna degeneracja państwa robotniczego. Bezwzględny i względny wzrost kapitalizmu na wsi i jego bezwzględny wzrost w miastach zaczyna wytwarzać polityczną samoświadomość u burżuazyjnych elementów w naszym kraju. Te elementy próbują demoralizować - nie zawsze bezskutecznie - tę część komunistów, z którymi się stykają w pracy i w życiu społecznym. Hasło rzucone przez Stalina na XIV Zjeździe Partii: “Ognia do lewicy!” nie może być niczym innym, jak tylko promowaniem tego sojuszu prawicowych elementów w partii z elementami burżuazyjnymi na wsi w rodzaju Ustriałowa.
 
Kwestia: “Kto kogo?” rozstrzygnie się w ciągłej walce klas na wszystkich odcinkach frontów gospodarczego, politycznego i kulturalnego - walce o socjalistyczny bądź kapitalistyczny kurs rozwoju, o podział dochodu narodowego odpowiadający jednemu z tych dwu kursów, o solidną władzę polityczną proletariatu bądź podział władzy między niego a nową burżuazję. W kraju z przytłaczającą większością drobnych i bardzo drobnych chłopów, i w ogóle drobnych posiadaczy, najważniejsze procesy tej walki będą często przebiegały w sposób fragmentaryczny i ukryty, jedynie na koniec wynosząc nieoczekiwanie na powierzchnię wszystko naraz.
 
Element kapitalistyczny znajduje swój pierwszy wyraz w zróżnicowaniu klasowym na wsi i w mnożeniu się prywatnych handlarzy w mieście. Górne warstwy na wsi i burżuazyjne elementy w mieście wiążą się coraz mocniej i mocniej różnymi więziami z aparatem państwowo-gospodarczym. A ten aparat nierzadko pomaga nowej burżuazji uwieńczyć sukcesem w statystycznej mgle jej wysiłki zmierzające do wzrostu jej udziału w dochodzie narodowym.
 
Aparat handlowy - państwowy, spółdzielczy i prywatny - pożera ogromna część naszego dochodu narodowego, więcej niż jedną dziesiątą produkcji brutto. Więcej, kapitał prywatny, na swym stanowisku średniego handlarza, w ostatnich latach kontrolował znacznie więcej niż jedną piątą całego handlu - a w liczbach bezwzględnych jego obrót wynosił więcej niż pięć miliardów rubli rocznie. Aż do tej pory konsumenci nabywali więcej niż 50 procent potrzebnych produktów z rąk prywatnych kapitalistów. Dla kapitalisty prywatnego jest to fundamentalne źródło zysku i akumulacji. Dysproporcje (“nożyce”) między cenami w rolnictwie i w przemyśle, między cenami w hurcie i w handlu detalicznym, przepaść między cenami w różnych gałęziach rolnictwa w różnych regionach i w różnych porach roku, i wreszcie różnica między cenami na rynku krajowym i światowym (przemyt) są stałym źródłem prywatnych zysków.
 
Kapitał prywatny zbiera lichwiarskie odsetki od kredytów i robi pieniądze kosztem rządu.
 
Rola prywatnych kapitalistów w przemyśle jest także bardzo znacząca. Choć w ostatnim okresie ich udział relatywnie spadł, to jednak w liczbach bezwzględnych wciąż wzrastał. Wartość produkcji brutto zarejestrowanego prywatnego przemysłu kapitalistycznego wynosi 400 milionów rubli rocznie, a drobnego, chałupniczego i rękodzielniczego przemysłu - więcej niż 1 mld 800 mln rubli rocznie. Ogółem produkcja przemysłu niepaństwowego stanowi więcej niż jedną piątą całej produkcji dóbr, a około 40 procent ogółu towarów handlowych. Przytłaczająca większość tego przemysłu jest w taki czy inny sposób związana z kapitałem prywatnym. Różne formy otwartego lub ukrytego wyzysku mas rękodzielników przez kapitał handlowy i nakładczy są ekstremalnie ważnym, i więcej, wzrastającym źródłem akumulacji dla nowej burżuazji.
 
Podatki, ceny, płace i kredyt są głównymi instrumentami dystrybucji dochodu narodowego, wzmacniającymi jedne klasy, a osłabiającymi inne.
 
Podatek rolny na wsi został wprowadzony w praktyce jako podatek degresywny, kładący się ciężkim brzemieniem na biedaków, a lżejszym ciężarem na ekonomicznie silnych i kułaków. Według przybliżonych kalkulacji najbiedniejsze 34 procent właścicieli gospodarstw rolnych w Związku Radzieckim (nawet nie licząc prowincji z silnie rozwiniętym zróżnicowaniem klasowym, takich jak Ukraina, Północny Kaukaz i Syberia) otrzymuje 18 procent ogółu dochodów rolników netto. Dokładnie tyle samo, 18 procent, osiąga najbogatsza grupa, licząca jedynie 7,5 procent ogółu właścicieli gospodarstw rolnych. A obie te grupy płacą w przybliżeniu taki sam, 20-procentowy podatek. Widać z tego, że na biednych rolnikach indywidualnych kładzie się on o wiele cięższym brzemieniem niż na kułakach czy w ogóle dobrze się mających posiadaczach. Wbrew obawom przywódców XIV Zjazdu nasza polityka podatkowa w żaden sposób nie niszczy kułaków, a przynajmniej nie przeszkadza im w koncentrowaniu w swych rękach coraz większej akumulacji w pieniądzu i w naturze.
 
Rola podatków pośrednich w naszym budżecie wzrasta alarmująco kosztem bezpośrednich. Już choćby przez to brzemię podatków automatycznie przenosi się z warstw bogatszych na biedniejsze. Opodatkowanie robotników w latach 1925-1926 było dwukrotnie wyższe niż w roku poprzednim, podczas gdy opodatkowanie reszty ludności miejskiej zmniejszyło się o 6 procent. [“Wiestnik Finansow”, 1927, Nr 2, str. 52]. Podatek akcyzowy spada coraz bardziej nieznośnym brzemieniem dokładnie na regiony przemysłowe. Wzrost dochodu na głowę ludności w 1926 r. w porównaniu z 1925 r. według pewnych przybliżonych wyliczeń wyniósł dla chłopów 19 procent, dla robotników 26 procent, a dla handlarzy i przemysłowców 46 procent. Jeśli podzielimy chłopów na trzy zasadnicze grupy, to okaże się, że dochody kułaków wzrosły w nieporównanie większym stopniu niż dochody robotników. Dochody handlarzy i przemysłowców wyliczono na podstawie płaconych przez nich podatków, więc są niewątpliwie zaniżone. Mimo wszystko nawet te nieco zafałszowane liczby świadczą jasno o wzroście różnic klasowych.
 
“Nożyce” oznaczające nierówność cen towarów rolnych i przemysłowych, w ciągu ostatniego półtora roku rozwarły się jeszcze bardziej. Chłopi otrzymują za swe produkty ceny wyższe o nie więcej niż jedną czwartą od przedwojennych, a za produkty przemysłowe płacą nie mniej niż 2,2 razy więcej niż przed wojną. To przepłacanie przez chłopów, i tu znów przeważnie przez ich niższą warstwę, osiągnęło w zeszłym roku sumę rzędu miliarda rubli, nie tylko zwiększając konflikt między rolnictwem a przemysłem, ale i bardzo zaostrzając zróżnicowania na wsi.
 
Na nierówności między cenami hurtowymi a detalicznymi traci przemysł państwowy i także konsument, co oznacza że ktoś trzeci na tym zyskuje. Jest to prywatny kapitalista, a więc kapitalizm.
 
Płace realne w 1927 r. w najlepszym wypadku utrzymują się na tym samym poziomie co jesienią 1925 r. I jeszcze jest niewątpliwe, że w ciągu dwóch lat wieś się wzbogaciła, dochód narodowy ogółem wzrósł, warstwa kułaków powiększała swe zasoby z ogromną szybkością, a akumulacja prywatnych kapitalistów, handlarzy, spekulantów wzrastała wprost kolosalnie, można rzec w podskokach. Jasne jest, że udział klasy robotniczej w ogólnym dochodzie kraju spadł, podczas gdy udział pozostałych klas wzrósł. Ten fakt ma najwyższą wagę dla oceny naszej całej sytuacji.
 
Jedynie ktoś, kto w głębi serca sądzi, że nasza klasa robotnicza i nasza partia nie są w stanie poradzić sobie z tymi trudnościami i niebezpieczeństwami, może twierdzić, że otwarte wskazywanie na te sprzeczności w naszym rozwoju i na wzrost tych wrogich sił jest sianiem paniki czy pesymizmu. Nie zgadzamy się z tym poglądem. Trzeba widzieć niebezpieczeństwa jasno. Podkreślamy to dokładnie w tym celu, by walczyć z nimi bardziej efektywnie i pokonać je.
 
Do pewnego stopnia wzrost wrogich sił, kułaków, nepmanów i biurokratów jest nieuchronny przy Nowej Polityce Ekonomicznej. Nie można zniszczyć tych sił czysto administracyjnym zarządzeniem czy prostym naciskiem ekonomicznym. Wprowadzając i prowadząc NEP sami daliśmy trochę miejsca na stosunki kapitalistyczne w naszym kraju, i przez pewien czas wciąż musimy uznawać to za nieuchronne. Lenin słusznie przypominał nam nagą prawdę, którą robotnicy muszą znać, kiedy mówił:
 
“Ponieważ nadal jesteśmy krajem drobnochłopskim, więc baza dla kapitalizmu jest w Rosji bardziej solidna niż dla komunizmu. O tym musimy pamiętać. (...) Nie wyrwaliśmy kapitalizmu z korzeniami ani nie podkopaliśmy podstawy, bazy wewnętrznego wroga”. [W. I. Lenin, “Dzieła”, t. XVII, str. 428].
 
Jak już powiedzieliśmy, najważniejszy fakt społeczny wskazany tu przez Lenina nie może być tak łatwo zniszczony, ale klasa robotnicza może go przezwyciężyć drogą właściwej, planowej i systematycznej polityki, opierając się na biednych chłopach i w sojuszu ze średnio zamożnymi. Ta polityka zasadniczo polega na ogólnym wzmacnianiu wszelkich pozycji społecznych, na jak największym umocnieniu kierowniczych centrów socjalizmu, na jak najściślejszym powiązaniu z przygotowaniem i rozwojem światowej rewolucji proletariackiej.
 
Właściwa leninowska polityka obejmuje również umiejętność lawirowania. Walcząc przeciw siłom kapitalizmu, Lenin często stosował metodę częściowych ustępstw w celu oskrzydlenia, czasowego odwrotu, aby potem przejść do zwycięskiej ofensywy. Takie lawirowanie jest konieczne także i teraz. Ale lawirując i robiąc uniki przed wrogiem, którego nie można pokonać w bezpośrednim ataku, Lenin niezmiennie trzymał się linii rewolucji proletariackiej. Za jego czasów partia zawsze znała przyczyny każdego manewru, jego znaczenie, jego granice, których przekroczyć nie wolno, i pozycję, od której proletariacka ofensywa ma się rozpocząć na nowo. W tych czasach, za Lenina, odwrót nazywano odwrotem, a ustępstwo ustępstwem. Dzięki temu lawirująca armia proletariacka zawsze zachowywała swoją jedność, swojego ducha bojowego, swoją jasną świadomość celu.
 
W ostatnim okresie ze strony przywódców nastąpiło decydujące zerwanie z leninowskimi metodami. Grupa Stalina prowadzi partię na oślep. Ustępując przed siłami wroga, a uprawiając wszędzie i we wszystkim propagandę sukcesu, grupa ta nie daje proletariatowi żadnej nadziei - albo co gorsza fałszywą nadzieję. Porusza się zygzakiem, przystosowując się do wrogich elementów i łącząc się z nimi. To osłabia siły armii proletariackiej i wnosi w jej szeregi zamieszanie. To sprzyja wzrostowi bierności, nieufności do kierownictwa i braku zaufania w siły rewolucji. W porównaniu z lawirowaniem leninowskim to jest ukrywane, pozbawione zasad skakanie z jednej strony na drugą, zawsze nieoczekiwane przez partię, niezrozumiałe dla niej, osłabiające jej moc. Jedynym rezultatem jest to, ze wróg zyskuje na czasie i naciera. “Klasycznym” przykładem tego rodzaju lawirowania grupy Stalina, Bucharina i Rykowa jest ich polityka wobec Chin i Komitetu Anglo-Rosyjskiego na arenie międzynarodowej, a wewnątrz kraju polityka wobec kułaków. We wszystkich tych kwestiach partia i klasa robotnicza zrozumiały, przynajmniej częściowo, gdzie leży prawda, dopiero po ciężkich następstwach spowodowanych przez tę politykę błędną od początku do końca, po tym jak porozbijały sobie o nią głowy.
 
Pod koniec tego dwuletniego okresu, podczas którego grupa Stalina w rzeczywistości decydowała o polityce centralnych instytucji naszej partii, możemy uważać za udowodnione, że grupa ta nie była w stanie zapobiec:
 
(1) nieokiełznanemu wzrostowi tych sił, które pragną skierować rozwój naszego kraju w kapitalistyczne koryto;
 
(2) osłabieniu pozycji klasy robotniczej i najbiedniejszych chłopów, a wzrostowi siły kułaków, nepmanów i biurokratów;
 
(3) osłabieniu generalnej pozycji państwa robotniczego w walce przeciw kapitalizmowi światowemu, pogorszeniu pozycji międzynarodowej Związku Radzieckiego.
 
Bezpośrednio winą grupy Stalina jest to, że zamiast powiedzieć partii, klasie robotniczej i chłopom całą prawdę o tej sytuacji, godziła się ona z faktami dokonanymi, umniejszała znaczenie wzrostu wrogich sił i zamykała usta tym, co domagali się obnażenia prawdy.
 
Ześrodkowanie ognia na lewicę, podczas gdy cała sytuacja wskazuje na niebezpieczeństwo z prawa, surowe i bezmyślne tłumienie każdej krytyki, wyrażającej słuszne zatrwożenie proletariatu o losy rewolucji proletariackiej, otwarte pobłażanie każdemu odchyłowi w prawo, zmniejszanie wpływu proletariackiego i starego bolszewickiego jądra partii - wszystkie te rzeczy osłabiają i rozbrajają klasę robotniczą w chwili, która wymaga przede wszystkim aktywności proletariatu, czujności i jedności partii, pełnej wiary w rzeczywiste dziedzictwo leninizmu.
 
Przywódcy partii niszczą Lenina, “poprawiając i uzupełniając” go i interpretując tak jak im wygodnie, żeby usprawiedliwić wszystkie kolejne błędy, które popełniają. Od czasu śmierci Lenina wynaleźli całą serię nowych “teorii”, których znaczenie jest w rzeczywistości następujące: dają one teoretyczne usprawiedliwienie odstępstw grupy Stalina od kursu na międzynarodową rewolucję proletariacką. Mieńszewicy, smienowiechowcy, a w końcu prasa kapitalistyczna postrzega i wita z zadowoleniem w polityce i nowych teoriach Stalina, Bucharina i Martynowa “krok naprzód w porównaniu z Leninem” (Ustriałow), “mądrość godną mężów stanu”, “realizm”, rezygnację z “utopij” rewolucyjnego bolszewizmu. W odsunięciu wielu bolszewików - towarzyszy broni Lenina - od kierowania partią oni postrzegają i witają z otwartym zadowoleniem praktyczny krok ku zmianie fundamentalnego kursu partii.
 
Tymczasem elementarne procesy NEP-u, nie powstrzymywane i nie sterowane przez twardą politykę klasową, przygotowują dalsze niebezpieczeństwa tego samego rodzaju.
 
Dwadzieścia pięć milionów drobnych gospodarstw rolnych tworzy fundamentalne źródło tendencji kapitalistycznych w Rosji. Warstwa kułaków, stopniowo wyodrębniająca się z tej masy, realizuje proces akumulacji pierwotnej kapitału, głęboko podkopując socjalistyczne pozycje. Dalszy los tego procesu zależy ostatecznie od stosunku między wzrostem gospodarki państwowej a prywatnej. Zadłużenie naszego przemysłu gwałtownie przyspiesza tempo zróżnicowania klasowego wśród chłopów i wynikające z tego niebezpieczeństwo polityczne.
 
Lenin pisał:
 
“W historii innych krajów kułacy nieraz przywracali do władzy obszarników, carów, klechów i kapitalistów. Tak było we wszystkich poprzednich rewolucjach europejskich, gdzie w konsekwencji słabości robotników kułakom udało się obalić republikę i przywrócić monarchię, obalić rządy mas pracujących i przywrócić wszechwładzę wyzyskiwaczy, bogaczy, pasożytów. Kułacy mogą się pogodzić z obszarnikami, carami i klechami dość łatwo, nawet jeśli się z nimi kłócą, ale z klasą robotniczą nigdy”. [“Towarzysze robotnicy, przyłączcie się do ostatniego boju!”, wyd. Instytut Lenina, str. 1-2].
 
Ktokolwiek nie może tego zrozumieć, ktokolwiek wierzy we “wrastanie kułaków w socjalizm”, ten nadaje się tylko do jednego - do pogrzebania rewolucji.
 
W naszym kraju istnieją dwa wzajemnie wykluczające się stanowiska. Jedno to stanowisko proletariatu budującego socjalizm, a drugie to stanowisko burżuazji usiłującej do zwrócenia naszego rozwoju na kapitalistyczne tory.
 
Obóz burżuazji i tych warstw drobnomieszczaństwa, które idą za nią, pokładają wszystkie nadzieje w prywatnej inicjatywie i osobistym interesie producenta towarów. Ten obóz stawia w tej grze na “ekonomicznie silnego” chłopa, usiłując sprawić, by kołchozy, przemysł i nasz handle zagraniczny służyły jego interesom. Ten obóz sądzi, że przemysł socjalistyczny nie powinien liczyć na budżet państwowy, że jego rozwój nie powinien być zbyt gwałtowny, żeby nie zagrozić sprawie akumulacji wiejskiego kapitalisty. Walka o zwiększoną wydajność pracy oznacza z każdym dniem coraz bardziej skonsolidowany nacisk drobnej burżuazji na mięśnie i nerwy robotników. Walka o niższe ceny oznacza dla niej zmniejszanie akumulacji przemysłu socjalistycznego w interesie kapitału handlowego. Walka przeciw biurokratyzmowi oznacza dla niej niszczenie przemysłu, osłabiane centrów planowania. Oznacza wdeptywanie w ziemię przemysłu ciężkiego - to jest znów zmiana w interesie ekonomicznie silnego chłopa, z bliską perspektywą porzucenia państwowego monopolu handlu zagranicznego. To jest kurs Ustriałowa. A imię tego kursu to zadatki na kapitalizm. To jest tendencja silna w naszym kraju i wywiera wpływ na określone koła naszej partii.
 
Kurs proletariacki został opisany przez Lenina następującymi słowami:
 
“Możemy uważać zwycięstwo socjalizmu nad kapitalizmem, jego przetrwanie, za gwarantowane, jedynie gdy proletariacka władza państwowa, ostatecznie złamawszy opór wyzyskiwaczy i zapewniwszy sobie ich całkowite podporządkowanie, i swoją własną całkowitą stabilność i potęgę, zreorganizuje cały przemysł na bazie produkcji społecznej na wielką skalę i najnowszych osiągnięć techniki (elektryfikacji całej gospodarki). Jedynie to umożliwi taką dalekosiężną techniczną i społeczną pomoc, świadczoną przez miasta zacofanej i zróżnicowanej społecznie wsi, jak również stworzy bazę materialną dla niezmiernego wzrostu wydajności pracy w rolnictwie i na wsi w ogóle, skłoni chłopów, siłą przykładu i w ich własnym interesie, do przejścia do skolektywizowanego, zmechanizowanego rolnictwa na wielką skalę”. [Rezolucja II Kongresu Międzynarodówki Komunistycznej].
 
Cała polityka naszej partii powinna być budowana na tej zasadzie - budżetowa, podatkowa, przemysłowa, rolna, handel wewnętrzny i zagraniczny, wszystko. Takie jest fundamentalne stanowisko opozycji. To jest droga do socjalizmu.
 
Między tymi dwoma stanowiskami - z każdym dniem zbliżając się do pierwszego z nich - stalinowcy poruszają się zygzakiem, ale takim, że wypady w prawo są znacznie dłuższe i głębsze niż w lewo. Kurs leninowski to socjalistyczny rozwój sił wytwórczych w ciągłej walce przeciw elementowi kapitalistycznemu. Kurs Ustriałowa to rozwój sił wytwórczych na bazie kapitalistycznej przez stopniowe pożeranie zdobyczy Października. Kurs Stalina prowadzi obiektywnie rzecz biorąc do opóźnienia rozwoju sił wytwórczych, zmniejszenia względnej wagi elementu socjalistycznego, i dlatego przygotowuje ostateczne zwycięstwo kursu Ustriałowa. Kurs Stalina jest tym bardziej niebezpieczny i niszczycielski, że ukrywa rzeczywiste zboczenie pod maską miłych słów i frazesów. Zakończenie procesu odbudowy postawiło fundamentalną kwestię naszego rozwoju gospodarczego i dlatego podkopało pozycję Stalina, który zupełnie nie nadaje się do stawienia czoła wielkim problemom - czy to rewolucji w Chinach, czy odbudowie kapitału podstawowego w Związku Radzieckim.
 
Pomimo sytuacji ekstremalnie napiętej wskutek niedojrzałości i błędów obecnego kierownictwa, można ją jeszcze naprawić. Ale w tym celu konieczna jest zmiana, i to ostra, linii kierownictwa partii, w kierunku wskazanym przez Lenina.
 
Ciąg dalszy:  
Lew Trocki: Platforma Zjednoczonej Opozycji (1927) - Rozdział II: Sytuacja klasy robotniczej i związków zawodowych
 
Poprzednie części:
Lew Trocki: Platforma Zjednoczonej Opozycji (1927) - Przedmowa od wydawcy edycji angielskiej z 1973 r.

Źródło: Marxist Internet Archive

Społeczność

Pokój i ziemia