Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 21 gości.

Rosja: ekonomiczne wyniki roku - cudu nie będzie

ruseco0.jpg

Rok 2017 dobiega końca. Oficjalnie został on ogłoszony rokiem rozpoczęcia nowego ożywienia gospodarczego. W oczach społeczeństwa jest to tylko kolejny rok depresji i osobistych problemów finansowych, po załamaniu gospodarczym, które trwało kilka lat. Spadek ten nastąpił już po oficjalnym „zakończeniu kryzysu” z lat 2009-2010.

W rezultacie położenie materialne mas ludowych uległo pogorszeniu. W tym stanie, z nadzieją na obiecany wzrost dochodów, społeczeństwo wchodzi w rok 2018. 
 
W latach 2013-2016 Rosja doświadczyła drugiej fali globalnego kryzysu gospodarczego. Spadek światowych cen ropy naftowej, kryzys na rynku nieruchomości, nieudolna polityka banku centralnego i rządu Dimitrija Miedwiediewa spowodowały dwukrotny spadek kursu rubla do dolara. W konsekwencji następowały zwolnienia i redukcje płac nominalnych, wyrażone często cięciami premii. Obraz po drugiej fali kryzysu (na 2017 rok) był następujący: średnia płaca w dużych miastach i zamożnych regionach wynosiła 25-30 tysięcy rubli (w przeliczeniu 1500-1800 złotych*), tylko w niektórych przypadkach (Moskwa) była znacznie wyższa. Dla większości Rosjan pensja waha się w granicach 15-20 tysięcy rubli (900-1200 PLN*). Sytuacja tutaj nie poprawiła się pod koniec roku. Nadejście stabilizacji gospodarczej w latach 2016-2017 w ogóle nie poprawiło sytuacji finansowej pracowników i emerytów.
 
Nawet w Wyższej Szkole Ekonomii, gdzie tradycyjne proponowane są niszczycielskie dla obywateli liberalne reformy, musiano zarejestrować alarmujące dane: prawie 40 proc. rodzin wskazywało na braku środków na zakup żywności i odzieży. W regionach widać gołym okiem, że „ludzie są wyczerpani”, a spowolnienie inflacji nie przełożyło się na zauważalną poprawę poziomu życia.
 
W trakcie „drugiego kryzysu” większość towarów pierwszej potrzeby mocno podrożała, często ponad dwukrotnie. Apetyty konsumpcyjne ludzi ostygły. Człowiek z pensją 100 tysięcy rubli miesięcznie (6 tys. zł*), w świadomości masowej stał się „bogaczem”. Tymczasem w poprzednim okresie stabilizacji (między pierwszą falą kryzysu z lat 2008-2009 a drugą falą lat 2013-2016) kwota ta była często określana jako idealna, ale potencjalnie osiągalna płaca robocza. Miesięczna pensja tej wielkości dawała jej posiadaczowi wszystko, co niezbędne do życia, w tym dodatkowe usługi edukacyjne i medyczne dla dzieci, coroczne wakacje nad morzem i szansę na niezłe mieszkanie dla rodziny. Wszystko to, przy kursie wymiany w wysokości 30 rubli za dolara amerykańskiego, składało się na materialny „standard” szczęścia. (obecny kurs wynosi 59 RUB za 1 USD, co oznacza, że od 2013 r. rubel stracił połowę wartości do dolara – przyp. red. WR).
 
W 2017 roku badanie Fundacji Opinii Społecznej (FOM) pokazało, że do szczęścia Rosjanie potrzebują pensji w wysokości 50 tys. rubli (w przeliczeniu 3 tysiące złotych*), zaś 100 tysięcy rubli - to zarobki ludzi postrzeganych jako bogaci. Z drugiej strony wynagrodzenie w wysokości 20 tysięcy rubli (1200 złotych*) było uznawane za punkt, poniżej którego zaczyna się ubóstwo, a powyżej - minimalny akceptowalny, ale bardzo skromny dostatek. Jednak kwota ta może być podstawą względnego dobrobytu tylko dla rodzin starszego pokolenia. Warunkiem jest tu dostępność mieszkania, czyli brak potrzeby wydawania 15-40 tysięcy rubli miesięcznie (900-2400 PLN*) na czynsz za wynajem. Początkującym, młodym robotnikom taki dochód nie daje szansy na przeniesienie się z domu rodziców do wynajętego lub własnego mieszkania. Ponadto, przy poziomie dochodu wynoszącym 20 tysięcy rubli, są oni pozbawieni możliwości swobodnego uczestnictwa w wydarzeniach kulturalnych, spotykania się ze znajomymi w kawiarni, kupowania wysokiej jakości ubrań i wielu niezbędnych rzeczy.
 
Miesięczne zarobki w wysokości 50 tysięcy rubli (3 tys. zł*) zostały uznane w 2017 roku przez większość Rosjan jako podstawa szczęścia, ponieważ był to potencjalnie lub prawdopodobnie najwyższy osiągalny próg płac. Ludzie orientowali się -  nie na swoje rzeczywiste, i daleko nie w pełni zaspokojone potrzeby, ale na znaną im kwotę, której comiesięczne otrzymanie wyraziście zwiększyłoby ich poziom dostatku. Wypadkowa niedoboru pieniędzy i sytuacji płacowej na rynku pracy uformowały wyobrażenie „idealnej” pensji. Biorąc pod uwagę zmianę kursu waluty amerykańskiej (deprecjacja rubla), byłoby to teraz około 50-165 tysięcy rubli. Tak więc „ideał” przesunął się ze średniej oceny 100 tysięcy rubli w 2009 r. na 50 tysięcy rubli w 2017 r.
 
Przy tym trzeba wziąć pod uwagę, że na początku 2009 r. sytuacja gospodarcza w Rosji była zła, ponieważ dopiero zaczynało się odbicie od dna, po pierwszej fali globalnego kryzysu. Mimo to ludzie odważniej oceniali wtedy swoje potrzeby niż „po kryzysie” w 2017 roku.
 
Identyfikacja „idealnego dochodu” w 2017 r. nastąpiła w warunkach stabilizacji w gospodarce, oficjalnie nazywanej nie tylko końcem kryzysu, ale także początkiem nowego ożywienia gospodarczego. Zapewniał o tym Rosjan sam Minister Rozwoju Gospodarczego, Maksim Orieszkin (Максим Орешкин). Następnie rząd obiecał zwiększyć rzeczywiste dochody pracujących w 2018 r., co jest całkiem logiczne - przed nami wybory prezydenckie. W związku z tym wyborcy powinni pokładać swoje nadzieje w kręgach rządzących, bez względu na obecny wynik ich pracy, odzwierciedlony w standardzie życia mas. Władze nie wymyśliły stabilizacji i odrodzenia, a jedynie próbowały sprawić by moralnie oddziaływały na ich korzyść. Okazało się to przedsięwzięciem wcale nie łatwym.
 

 
Naród i krytyczni ekonomiści w równym stopniu postrzegają stabilizację roku 2017 jako coś w rodzaju depresji, ale bez zagwarantowania przejścia do trwałego ożywienia. Cichym potwierdzeniem tego jest oczekiwanie przez społeczeństwo nowych zwolnień, prognozowanych również przez agencje rekrutacyjne. Pomimo oficjalnie pozytywnych statystyk gospodarczych (wzrost PKB o 2%) i wzrostu światowych cen ropy naftowej w drugiej połowie 2017 r. (z 50 USD do 63 USD za baryłkę) sytuacja na rynku pracy stała się bardziej napięta. To nie mogło nie przytłumić oczekiwań Rosjan w ich ocenie „ideału” płacowego. Przecież oni  nadal żyją pośród wielu wtórnych oznak kryzysu, takich jak: kolejne cofnięcia licencji bankowych, mające zapobiec jawnemu bankructwu banków, zamykanie wielu małych sklepów i skargi znajomych na brak pracy.
 
Nawet nie rozumiejąc procesów zachodzących w gospodarce ludzie odczuwają niestabilność swojego położenia. Sprzyjające czynniki zewnętrzne (o których wspominają władze) mogą wkrótce zostać przesłonięte problemami wewnętrznymi. Biznes zaczynie się dostosować redukując płace i koszty ogólne, być już po okresie świątecznym, związanym z Nowym Rokiem. I to, jak widać, nie będzie jeszcze oznaką trzeciej fali kryzysu, która powinna zostać zapoczątkowana spadkami na światowym rynku naftowej ropy i giełdach Zachodu. Nie mniej ważne są procesy gospodarcze zachodzące w Chinach, gdzie kryzys powinien wyrwać się spod kontroli władz, które po wstrząsach z lat 2015-2016 zdołały opanować sytuację. Wszystkie te wydarzenia będą nieuchronnie generować nowy odpływ kapitału z Rosji i osłabiać rubla (prawdopodobnie nie wcześniej niż w drugiej połowie 2018 r.). Zyski z handlu zagranicznego osiągnięte w 2017 roku nie pomogły w wyprowadzeniu rosyjskiej gospodarki z zastoju.
 
Rosjanom obiecano wzrost gospodarczy, a co za tym idzie, pojawienie się nowych miejsc pracy i przybliżenie do „idealnego dochodu”. Zamiast tego przyjdzie im jedynie zwiększyć wydatki na najbardziej potrzebne towary i usługi. Nie ma też na razie perspektyw na nowe miejsca pracy. Polityka rządu polega jedynie na utrzymaniu i częściowej naprawie istniejącego modelu gospodarowania, ale nie na jego radykalnej zmianie, poprzez modernizację gospodarczą i społeczną. Urzędnikom wydaje się, że robotyzację, nowe materiały i inne rozwiązania można wprowadzić bez odebrania oligarchom części zasobów, bez zwiększania protekcjonizmu i aktywnego stymulowania popytu. Władze zdecydowały się jedynie na przedłużenie i rozszerzenie programu kapitału rodzicielskiego, ale to tylko odpowiedź na kolejny spadek sprzedaży mieszkań. Strategii rozwoju gospodarczego nadal nie mają.
 
Podczas drugiej fali kryzysu IGSO zdiagnozowało kryzys społeczny w kraju. Spadek zainteresowania wyborami w latach 2016-2017 potwierdził tę ocenę, a sukces Alieksieja Nawalnego w pierwszej połowie tego roku (szczególnie wśród młodzieży) pokazał, że kraj jest bliski stanu politycznego kryzysu, z całkowitym brakiem zaufania do prezydenta i jego otoczenia. Władze zareagowały przyjmując szereg populistycznych środków, ale to nie wystarczy, aby zmienić sytuację w gospodarce i nastroje w kraju. Polityczna perspektywa 2018 roku nie jest jeszcze oczywista. Ale po wyborach prezydenckich, w których frekwencja zapowiada się wyjątkowo nisko, na pewno się wyjaśni.
 

 
Rok 2018 r. nie przyniesie wzrostu poziomu życia, ponieważ polityka państwa nie jest z zasady ukierunkowana na ten cel. Sfałszowana jest również cała statystyka dotycząca średnich zarobków. Znając prawdziwą sytuację, urzędnicy chcą przekonać społeczeństwo, że jest ona lepsza i wystarczy wybrać sobie „idealny dochód”, dążyć do niego, a wzrost gospodarczy położy im ten idealny dochód pod choinką. Niestety, poprawa pozycji eksporterów wcale nie jest równoznaczna ze zwiększeniem dobrobytu milionów rodzin, zwłaszcza że eksporterzy odczuwają chwiejność cen na świecie.
 
Globalny kryzys zmienił zasady handlu (przywracając protekcjonizm i gwałtowne wojny celne), wykazał zmienność cen surowców i papierów wartościowych, ślepy zaułek polityki neoliberalnej i pogłębienie sprzeczności między krajami. Ale nie wyjaśnił Rosjanom, że dobrobyt w ich życiu można osiągnąć tylko dzięki aktywnemu udziałowi w losach kraju, w walce o swoje prawa i reprezentację polityczną (realną, oczywiście) i państwo socjalne. Tylko mając prawo głosu w systemie politycznym (co, jeśli nie tylko w nim?), będą w stanie zapoczątkować przemiany, bez których wzrost poziomu życia jest obecnie prawie niemożliwy.
 
Taki jest plan na 2018 rok. Cudu nie będzie.
 
Tłumczenie za: rabkor.ru
 
* przeliczenie redakcji WR na podstawie kursu NBP z 11.12.2017 r. (1 RUR = 0.06 PLN)

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Dobry kułak