Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 19 gości.

Lew Trocki: Stanowisko na temat wojny i paktu niemiecko-radzieckiego (1939)

Trocki1940a.jpg

Lew Trocki przedstawił prasie brytyjskiej następujące oświadczenie:
 
Przez dwadzieścia lat sprężyna niemieckiego imperializmu pozostawała mocna ściśnięta. Kiedy ta sprężyna zaczęła się rozszerzać, kancelarie dyplomatyczne były zaniepokojone. Po Monachium długotrwałe i bezpłodne negocjacje między Londynem, Paryżem i Moskwą stanowiły drugi etap ich zaniepokojenia. Od 1933 roku deklarowałem w prasie światowej że fundamentalnym celem Stalinowskiej polityki zagranicznej to dojście do porozumienia z Hitlerem. Lecz mój głos był zbyt skromny, aby przekonać panów losu. Stalin odgrywał swą komedię o „walce o demokrację” i tej komedii dano wiarę, przynajmniej po części. Prawie że do ostatniego dnia August, pół-oficjalne reporter New York Timesa powtórzył swe zapewnienia, że porozumienie z Moskwą będzie zawarte. Boleśnie pouczające jest to, że stalinowski parlament ratyfikował pakt niemiecko-radziecki w dniu, w którym Niemcy dokonały inwazji na Polskę.
 
Podstawowa przyczyna wojny leży w nieprzejednanych sprzecznościach światowego imperializmu. Szczególnym czynnikiem jednak, który umożliwił operacje wojskowe było zwarcie paktu radziecko-niemieckiego. W poprzednich miesiącach Goebels, Foerster i inni niemieccy politycy nieustannie powtarzali, że wkrótce nadejdzie „dzień” decydującej akcji. Nie ulega wątpliwości, że tym dniem był ten dzień, w którym Mołotow złożył podpis pod paktem niemiecko-radzieckim. Żadna potęga nie usunie tego z kart historii!
 
Nie jest tak, że Kreml czuje większy związek z państwami totalitarnymi niż z demokratycznymi. To nie wpływa na wybory w sprawach polityki międzynarodowej. Pomimo całej swej awersji do reżimu Radzieckiego konserwatysta Chamberlain starał się całą swą mocą uzyskać sojusz ze Stalinem. To nie doszło do skutku, bo Stalin boi się Hitlera. I to, że się go boi nie jest przypadkiem. Armia Czerwona została pozbawiona głowy. To nie frazeologia ale tragiczny fakt. Woroszyłow jest podróbką. Jego autorytet ufabrykowany został poprzez totalitarną propagandę. Na swym wysokim stanowisko pozostaje tym, kim zawsze był, ograniczonym człowiekiem z lasu, bez wizji, bez kultury, bez zdolności wojskowych, nawet bez talentu administracyjnego. Cały kraj o tym wie. W „oczyszczonym” personelu wojskowym nie ma nikogo, w kim armia pokładać by mogła zaufanie. Kreml boi się armii i boi się Hitlera. Stalin potrzebuje pokoju – za wszelką cenę.
 
Nim Hohenzollernowskie Niemcy padły pod ciosami koalicji wojskowej, zadały śmiertelny cios reżimowi carskiemu; ponadto alianci zachodni wspierali rosyjską liberalną burżuazję a nawet popierali plany przewrotu pałacowego. Obecni urzędnicy kremlowscy zapytali sami siebie: czy ten historyczny incydent nie może powtórzyć się w nowy sposób? Gdyby oligarchia radziecka zdolna byłaby do samo-poświęcenia lub choćby do najmniejszego stopnia samozaparcia w imię interesów wojskowych ZSRR, nie zdekapitowałaby i nie zdemoralizowałaby armii.
 
„Pro-Radzieccy” prostacy uważają za oczywiste, że Kreml ma nadzieję obalić Hitlera. Sprawa ma się inaczej. Bez rewolucji obalenie Hitlera jest niemożliwe. Zwycięska rewolucja w Niemczech podniosłaby świadomość klasową szerokich mas w ZSRR do bardzo wysokiego poziomu i uniemożliwiłaby dalszą egzystencję Moskiewskiej tyranii. Kreml preferuje status quo, z Hitlerem jako swym sojusznikiem.
 
Na usługach imperializmu
 
Zaskoczeni paktem, profesjonalni apologeci Kremla próbują teraz argumentować, że nasze poprzednie prognozy przewidywały agresywny sojusz wojskowy pomiędzy Moskwą a Berlinem, podczas gdy w rzeczywistości mamy do czynienia jedynie z „pacyfistycznym” porozumieniem o nieagresji. Żałosne sofizmaty! Nigdy nie mówiliśmy o agresywnym sojuszu wojskowym w bezpośrednim znaczeniu tego wyrażenia. Przeciwnie, zawsze zaczynaliśmy od tego, że międzynarodowa polityka Kremla definiowana była przez interesy nowej arystokracji w celu zachowania jej pozycji, przez jej lęk przed ludem, przez jej niezdolność do prowadzenia wojny. Każda kombinacja międzynarodowa ma jakąś wartość dla radzieckiej biurokracji o ile uwalnia ją od konieczności uciekania się do siły uzbrojonych robotników i chłopów. A jednak pakt niemiecko-rosyjski jest sojuszem wojskowym w pełnym tego słowa znaczeniu, ponieważ służy celom agresywnej i imperialistycznej wojny.
 
W ostatniej wojnie Niemcy zostały pokonane głównie z powodu braku surowców z Rosji. Nie jest przypadkowym to, że zawarcie paktu politycznego poprzedzone zostało porozumieniem handlowym. Moskwa daleka jest od odstąpienia od niego. Przeciwnie, w swej przemowie przed Radą Najwyższą Mołotow z góry streścił wszystkie ekonomiczne zalety przyjaźni z Hitlerem. Pakt o nieagresji, to jest pasywny stosunek do agresji Niemiec, dopełniony jest więc traktatem o współpracy gospodarczej w interesie agresji. Pakt zabezpiecza Hitlerowi możliwość wykorzystania Radzieckich surowców tak samo jak Włochy wykorzystywały radziecką ropę podczas swej agresji na Etiopię. Podczas gdy eksperci wojskowi Anglii i Francji w Moskwie studiowali mapy Bałtyku z punktu widzenia operacji wojskowych pomiędzy ZSRR a Niemcami, niemieccy i radzieccy eksperci w tym samym czasie rozważali jakie podjąć kroki w celu zabezpieczenia dróg morskich na morzu Bałtyckim aby kontynuować relacje handlowe w czasie wojny.
 
Okupacja Polski zapewni granice lądową ze Związkiem Radzieckim i dalszy rozwój stosunków ekonomicznych. Taka jest istota tego paktu. W Mein Kampf Hitler stwierdza, że przymierze pomiędzy dwoma państwami, nie mające na celu prowadzenie wojny, „jest absurdalne i bezpłodne”. Pakt niemiecko-radziecki nie jest ani absurdalnym ani bezpłodnym – jest to sojusz wojskowy z podziałem ról: Hitler prowadzi operacje wojenne, Stalin jest ich kwatermistrzem. I nadal znajdują się ludzie, którzy uważają, że celem Kremla jest światowa rewolucja!
 
Polityka Lenina była odmienna
 
Z Cziczerinem jako Komisarzem Spraw Zagranicznych w rządzie Lenina, Radziecka polityka zagraniczna za swój zasadniczy cel uważała tryumf socjalizmu, i starała się, nawiasem mówiąc, wykorzystywać antagonizmy pomiędzy wielkimi mocarstwami w celu obrony Republiki Radzieckiej. Z Litwinowem na czele program światowej rewolucji został wyparty przez troskę o zachowanie status quo poprzez system „zbiorowego bezpieczeństwa”. Jednak kiedy idea „zbiorowego bezpieczeństwa” zbliżyła się do częściowej realizacji, Kreml zaniepokoił się zobowiązaniami wojskowymi, które pociągała ona za sobą. Litwinow zastąpiony został Mołotowem, który nie znał innych zobowiązań prócz zachowania nienaruszalności interesów rządzącej kasty. Polityka Cziczerina, to jest polityka Lenina, określona została dawno temu polityką romantyzmu. Przez pewien czas polityka Litwinowa określana była polityką realizmu. Polityka Stalina-Mołotowa jest polityką czystego cynizmu.
 
„W zjednoczonym froncie kochających pokój krajów prawdziwie sprzeciwiających się agresji Związek Radziecki nie może nie wziąć udziały w pierwszym szeregu”, ogłaszał Mołotow Radzie Najwyższej trzy miesiące temu. Jaka przerażająca ironia brzmi w tych słowach! Związek Radziecki zajął miejsce w szeregach tych państw, które jeszcze wczoraj Kreml uporczywie oskarżał jako agresorów.
 
Co Kreml zyskuje
 
Bezpośrednie korzyści, jakie rząd kremlowski osiąga na sojuszu z Hitlerem są dość namacalne. ZSRR nie bierze udziału w wojnie. Hitler usuwa kwestię „wielkiej Ukrainy” w cień ze swego programu. Japonia pozostaje izolowana. Wraz z odroczeniem niebezpieczeństwa wojny na zachodniej granicy, można sobie wyobrazić, jako konsekwencję, osłabienie presji na wschodniej granicy, być może nawet zawarcie porozumienia z Japonią. Bardzo prawdopodobnym jest, ponadto, że w zamian za Polskę, Hitler da Moskwie wolną rękę w odniesieniu do państw bałtyckich graniczących z ZSRR. Jednakże, chociaż „zalety” zdają się być wielkie, to w najlepszym razie mają one charakter epizodyczny, a ich jedyną gwarancją jest podpis Ribbentropa na „skrawku papieru”. Wojna tymczasem stawia na porządku dnia sprawę życia i śmierci ludów, państw, reżimów, klas rządzących. Niemcy urzeczywistniają swój program światowej dominacji poprzez wojnę. Z pomocą Brytanii, uzbroiły się na przekór protestom Francji. Z pomocą Polski wyizolowały Czechosłowację. Z pomocą Związku Radzieckiego nie tylko chcą zniewolić Polskę ale i zniszczyć stare imperia kolonialne. Jeśli Niemcy ze wsparciem Kremla osiągną zwycięstwo w dzisiejszej wojnie, stanowić będzie to śmiertelne zagrożenie dla Związku Radzieckiego. Przypomnijmy, że bezpośrednio po porozumieniu z Monachium Dymitrow, sekretarz Kominternu, upublicznił – niewątpliwie na polecenie Stalina – dokładny kalendarz przyszłych podbojów Hitlera. Okupacja Polski zaplanowana jest na jesień 1939 roku. Następnie w kolejności: Jugosławia, Rumunia, Bułgaria, Francja, Belgia... A potem, na samym końcu, rozpoczęcie ofensywy przeciwko Związkowi Radzieckiemu, jesień 1941. Te sensacje bez wątpienia bazować muszą być oparte na informacjach zdobytych przez radzieckie służby wywiadowcze. Nie możliwym jest, oczywiście, brać te plany dosłownie – przebieg wydarzeń wprowadza modyfikacje do wszystkich takich obliczeń. Niemniej jednak pierwszy punkt planu – okupacja Polski jesienią 1939 roku jest teraz w stanie realizacji. Jest bardzo prawdopodobne, że krótki odstęp dwóch lat pomiędzy zniszczeniem Polski, według planu, a ofensywą przeciwko Związkowi Radzieckiemu jest w przybliżeniu poprawne. Na Kremlu nie mogą tego pojąć. Nie bez powodu wielokrotnie głosili: „Pokój jest niepodzielny”. Jeśli Stalin mimo wszystko zostanie kwatermistrzem Hitlera oznaczać to będzie to, że rządząca kata nie jest już w stanie wybiegać myślą w przyszłość. Jej mottem jest motto wszystkich przeszłych reżimów: „po nas choćby potop”.
 
Przypieczętowanie zagłady Kominternu
 
Byłoby próżnym wysiłkiem starać się teraz przewidzieć przebieg wojny i losy różnych jej uczestników, w tym także tych cieszących się złudną nadzieją pozostanie poza tą katastrofą. Nie ma nikogo, kto w stanie byłby zbadać tę ogromną arenę i zawirowania nieskończenie złożonych sił materialnych i moralnych. Jedynie sama wojna zadecyduje o swej przyszłości. Jedną z głównych różnić między teraźniejszą wojną a poprzednią jest radio. Po raz pierwszy uświadamiam to sobie wyraźnie, gdy słucham tu, w Coyocan, na przedmieściach stolicy Meksyku, przemówień w niemieckim Reichstagu w Berlinie i wiadomości z Londynu, Paryża i Nowego Jorku. Dzięki radiu ludzie, w stosunku do poprzedniej wojny, będą w mniejszym stopniu zależni od propagandy ich własnego rządu i będą znacznie bardziej podatni na nastroje ludzi w innych krajach. Na tym polu Kreml odczuł już dotkliwą porażkę. Komintern, najważniejsze narzędzie Kremla dla wpływania na opinię publiczną w innych krajach, jest w rzeczywistości pierwszą ofiarą paktu niemiecko-radzieckiego. Los Polski nadal się waży. Komintern jest jednak już trupem. Porzucony został z jednej strony przez patriotów, z drugiej przez internacjonalistów. Jutro dzięki radiu bez wątpienia usłyszymy głosy byłych komunistycznych przywódców, które ujawnią, we wszystkich językach świata, w tym w rosyjskim, w interesie swoich rządów, zdradę Kremla.
 
Rozpad Kominternu nie zawiedzie w zadaniu nieodwracalnego ciosu autorytetowi rządzącej kasty w świadomości szerokich mas samego Związku Radzieckiego. Tak więc polityka cynizmu, która miała wzmocnić pozycję stalinowskiej oligarchii, przyśpieszy w rzeczywistości godzinę jej upadku.
 
Wojna spowoduje upadek wielu rzeczy. Fałszerstwa, podstępy, sfabrykowane oskarżenia okażą się bezskuteczne w ucieczce przed surowym sądem. Ale artykuł mój byłby bardzo źle zrozumiały, gdyby doprowadził do wniosku, że wszystko, co zostało wprowadzone przez Rewolucję Październikową w życie ludzkości zostanie odrzucone. Jestem głęboko przekonany o tym, że stanie się na odwrót. Nowa forma gospodarki, uwolniona od nieznośnych pęt biurokracji, nie tylko wytrzyma tę próbę ognia, ale także posłuży jako podstawa dla nowej kultury, która, miejmy nadzieję, położy kres wojnie na zawsze.
 
 
Coyoacan, D.F. 2 września, 1939
 
tłumaczenie: Michał Jędrych
źródło: https://www.marxists.org/archive/trotsky/1939/09/aboveall.htm

Społeczność

Ochotnik