Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 6 gości.

Paweł Kamiński: Rozkład i gnicie (o kapitalizmie i demokracji)

kapitalizm i demokracja

Antykomunistyczna histeria PiSu zatacza coraz szerze kręgi. Działacze KPP prześladowani są za działalność statutową; właściciela domeny WR odwiedza policja w związku z podejrzeniem popełnienia nieistniejącego przestępstwa; autonomia uniwersytecka zostaje poświęcona w walce ze „zbrodniczą doktryną” Karola Marksa; Gierkowska nostalgia staje się politycznie podejrzana i nawet fioletowa socjaldemokracja okazuje się zbyt czerwona.
 
Sytuacja polityczna w Polsce odzwierciedla kryzys demokracji burżuazyjnej we wszystkich rozwiniętych państwach kapitalistycznych, który charakteryzuje się wzrostem prawicowego autorytaryzmu i sił jawnie faszystowskich.
 
W tej sytuacji kuszące jest przeciwstawienie liberalnej demokracji prawicowemu autorytaryzmowi, apolitycznych sądów i „rządów prawa” - politycznie motywowanym represjom i arbitralnemu zamordyzmowi. Trzeba jednak być świadomym, że autorytaryzm stanowi naturalny rezultat – końcowe stadium – rozwoju demokracji burżuazyjnej. Ostatecznie nadal obowiązują „demokratyczne konstytucje”, nadal wszędzie „panuje demokracja”. Aby zrozumieć jak na gruncie demokracji burżuazyjnej rodzi się autorytaryzm musimy rozpatrzeć klasową treść tej pierwszej.
 
Liberalna kwadratura koła
 
Państwo zawsze stanowi organ przemocy klasy panującej i nie inaczej jest w przypadku demokracji burżuazyjnej. Choć to stwierdzenie może wydawać się paradoksalne, to stanowi ono jedynie teoretyczne sformułowanie obiektywnie istniejącej sprzeczności między kapitalizmem a demokracją.
 
W I tomie „Kapitału” Marks zwracał uwagę, że to ze sfery obrotu towarowego wywodzą się burżuazyjne pojmowanie wolności i równości - „Wolność, ponieważ zarówno sprzedawcę jak i kupującego towar, powiedzmy siły roboczej, ogranicza jedynie ich wolna wola. (…) Równość, ponieważ wchodzą oni ze sobą w stosunki (…) i wymieniają ekwiwalent za ekwiwalent”i.
 
Ze sfery ekonomicznej te pojęcia przenikają do sfery polityczno-prawnej – wolność i równość wymiany towarowej stają się wolnością i równością obywatelską. I to właśnie po sztandarem wolności politycznej i równości wobec prawa proletariat walczył na barykadach burżuazyjnych rewolucji.
 
Oczywiście z I tomu „Kapitału” Marksa wiemy również, że wolność i równość kupca i sprzedawcy siły roboczej jest powierzchowna, że stanowi ona niezbędny warunek przywłaszczania przez kupca siły roboczej (kapitalistę) produktu pracy sprzedawcy siły roboczej (robotnika) – tutaj nie znajdujemy wolności, ale przywilej skazywania na śmierć głodową, nie równość, ale hierarchię ustanowioną w oparciu o ten przywilej.
 
Hierarchię trzeba oczywiście chronić przed ludźmi znajdującymi się na jej dole. Takie jest właśnie zadanie państwa – stanowi ono zorganizowany organ ucisku klasowego. Charakter klasowy burżuazyjnego państwa stoi w sprzeczności z formalną równością wobec prawa oraz polityczną wolnością proletariatu – i cała historia polityczna kapitalizmu to historia prób rozwiązania tej sprzeczności w interesie burżuazji.
 
Polityczną dyktaturę kapitalistów zabezpieczono początkowo w sposób prosty – ograniczając prawa wyborcze do klasy panującej (głównie poprzez cenzus majątkowy). Burżuazja potrzebowała jednak poparcia klas ludowych w walce z feudalizmem i jeśli nie mogła im dać pełnych praw wyborczych, to musiała przynajmniej formalnie zrównać się z nimi prawnie i umożliwić klasie robotniczej realną walkę o niektóre swoje racje. Wraz ze wzrostem siły politycznej proletariatu był on w stanie, co raz skuteczniej dopominać się o swoje prawa i wywalczać nowe, ostatecznie zdobywając również prawa wyborcze.
 
W sytuacji, gdy burżuazja traci monopol na urzędy polityczne następuje niebezpieczne zrównanie – dwie strony o przeciwstawnych interesach, ale równych prawach. „Tam, gdzie ścierają się dwa równe prawa, decyduje siła”, a w republice burżuazyjnej siła skrywana jest za konstytucjąii.
 
Konstytucyjny ucisk
 
Wbrew temu, co liberałowie mówią o „konstytucyjnie gwarantowanych wolnościach” i „prawach wypływających z Konstytucji”, musimy pamiętać, że tak jak państwo nie jest „dobrem wspólnym wszystkich obywateli”, ale zorganizowanym aparatem przemocy klasowej, tak samo „prawny fundament” tego państwa nie daje wolności, a ją ogranicza.
 
Przekonajmy się, sprawdzając jak Konstytucja RP rozwiązuje spór między „ścierającymi się równymi prawami” pracy i kapitału.
 
Artykuł art. 59 głosi:

  1. Zapewnia się wolność zrzeszania się w związkach zawodowych, organizacjach społeczno-zawodowych rolników oraz w organizacjach pracodawców.
  2. Związki zawodowe oraz pracodawcy i ich organizacje mają prawo do rokowań, w szczególności w celu rozwiązywania sporów zbiorowych, oraz do zawierania układów zbiorowych pracy i innych porozumień.
  3. Związkom zawodowym przysługuje prawo do organizowania strajków pracowniczych i innych form protestu w granicach określonych w ustawie. Ze względu na dobro publiczne ustawa może ograniczyć prowadzenie strajku lub zakazać go w odniesieniu do określonych kategorii pracowników lub w określonych dziedzinach.
  4. Zakres wolności zrzeszania się w związkach zawodowych i organizacjach pracodawców oraz innych wolności związkowych może podlegać tylko takim ograniczeniom ustawowym, jakie są dopuszczalne przez wiążące Rzeczpospolitą Polską umowy międzynarodowe.

 
Obie strony (o „równych prawach”, ale nierównej pozycji ekonomicznej) mają zagwarantowane prawo do zrzeszania się (par. 1), prowadzenia rokowań i zawierania porozumień (par. 2). Paragraf 3 gwarantuje nawet stronie pracowniczej prawo do strajku! Ale jeśli wczytamy się uważnie, to przekonamy się, że prawo to można ograniczyć ustawą ze względu na „dobro publiczne” (odmienne od dobra ogółu pracowników najemnych, a więc tożsame z klasowym interesem burżuazji) – Konstytucja gwarantuje prawo i w tym samym paragrafie z tej gwarancji wycofuje.
 
Podobnie jest z innymi „konstytucyjnymi prawami”:
 
Art. 49.
Zapewnia się wolność i ochronę tajemnicy komunikowania się. Ich ograniczenie może nastąpić jedynie w przypadkach określonych w ustawie i w sposób w niej określony.
Art. 50.
Zapewnia się nienaruszalność mieszkania. Przeszukanie mieszkania, pomieszczenia lub pojazdu może nastąpić jedynie w przypadkach określonych w ustawie i w sposób w niej określony.
Art. 57.
Każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa.
Art. 58.

  1. Każdemu zapewnia się wolność zrzeszania się.
  2. Zakazane są zrzeszenia, których cel lub działalność są sprzeczne z Konstytucją lub ustawą. O odmowie rejestracji lub zakazie działania takiego zrzeszenia orzeka sąd.
  3. Ustawa określa rodzaje zrzeszeń podlegających sądowej rejestracji, tryb tej rejestracji oraz formy nadzoru nad tymi zrzeszeniami.

 
Jak stwierdził Karol Marks, charakteryzując francuską konstytucję z 1848 roku: „Każdy paragraf konstytucji zawiera w sobie bowiem swą własną antytezę, swą własną izbę wyższą i niższą - mianowicie wolność w zdaniu ogólnym i zniesienie wolności w uwadze na marginesie.iii Aby się przekonać w czyim interesie wolność jest znoszona, rzućmy okiem na art. 64 Konstytucji RP:
 

  1. Każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia.
  2. Własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej.
  3. Własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności.

 
Autorzy Konstytucji wyraźnie rozumieli, co kryje się za formułką o „ograniczeniach/określeniach w ustawie” - furtka pozwalająca zanegować prawo, które się „konstytucyjnie gwarantuje”. Fakt, że autorzy ci pozostawili tę furtkę otwartą w przypadku większości demokratycznych praw wymienionych w Konstytucji, ale została zamknięta w przypadku prawa własności wyraźnie wskazuje, komu ma służyć ustawa zasadnicza. Art. 64 wyraźnie ukazuje klasowy charakter państwa polskiego.
 
Oczywiście Konstytucję można zmienić, ale potrzebna do tego jest zgoda 2/3 posłów w Sejmie – oznacza to, że partia antykapitalistyczna, która zdobyłaby 51% miejsc w parlamencie, byłaby zdolna utworzyć rząd, ale ten rząd nie mógłby legalnie zrealizować swojego programu. Rząd neoliberalny, antypracowniczy z takim samym poparciem, nie miałby tego problemu. Konstytucja faworyzuje zatem pewne światopoglądy, posługując się kryterium klasowym. „Neutralność światopoglądowa państwa” to mit – i dotyczy to wszystkich burżuazyjnych konstytucji.
 
Może ktoś powiedzieć, że co prawda, nie wszystkie proponowane prawa lub posunięcia polityczne są zgodne z Konstytucją i występuje tutaj preferencja w interesie klasy panującej, ale przynajmniej prawo już wdrożone jest apolityczne, bezstronne i bezklasowe.
 
Temida – ślepa, ale celna
 
Anatole France zauważył kiedyś, że burżuazyjne prawo w swej majestatycznej równości zabrania jednakowo bogatym i biednym spania pod mostami, żebrania na ulicach i kradzieży chleba. W tym jednym, zgryźliwym zdaniu francuski prozaik obnażył klasowy charakter formalnej równości wobec prawa, która udaje, że klasy nie istnieją.
 
Amerykański historyk Howard Zinn udowodnił słuszność uwag France’a, przytaczając następujące liczby: „W 1969 r. wydano 502 wyroki skazujące za oszustwa podatkowe. Takie przypadki, zwane "przestępstwami białych kołnierzyków", zwykle dotyczą osób z dużą ilością pieniędzy. Z tych, którzy zostali skazani, 20 procent trafiło do więzienia. Oszustwo wynosiło średnio 190 000 dolarów; wyroki wynosiły średnio siedem miesięcy. W tym samym roku za kradzież z włamaniem i kradzież samochodów (zbrodnie biednych) 60 procent trafiło do więzienia. Średnio wartość kradzionych samochodów wyniosła 992 dolarów; wyroki wyniosły średnio osiemnaście miesięcy. We włamaniach skradziono średnio 321 dolarów; wyroki wyniosły średnio trzydzieści trzy miesiące.iv
 
Innym przykładem jest kradzież płac – wartość należnych wynagrodzeń niewypłaconych pracownikom przewyższa znacznie straty wynikłe z kradzieży, włamań, napadów i rozbojów, mimo to kary za kradzież płac są znacznie niższe (kary pieniężne) niż za wymienione przestępstwa przeciw własności (kary pozbawienia wolności).v
 
Mimo, że skutki prawa mają wyraźnie klasowy charakter, burżuazyjny apologeta może twierdzić, że prawo jest sprawiedliwe: jeśli X ukradnie chleb i stanie przed sądem, to nie jest sądzony jako „proletariusz X”, ale jako „obywatel X” i jest sądzony nie za przynależność klasową, ale za złamanie prawa. „To nie dyktatura klasowa” - krzyczy liberał - „ale proces kryminalny; przynależność klasowa X jest sądowi całkowicie obojętne!”.
 
Temida nie widzi klas, ale wiernie stoi na straży władzy burżuazji. Formalna równość skrywa klasową dyktaturę.
 
Ten sam mechanizm wykorzystywany jest przez burżuazyjne demokracje do represjonowania za poglądy. Weźmy za przykład art. 196 KK:
 
Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
 
Przepis ten w oczywisty sposób chroni religię, która stanowi istotną podporę społeczeństwa klasowego („opium ludu”). Wg prawniczej kazuistyki nie dyskryminuje on, ponieważ obraza uczuć religijnych jest przestępstwem powszechnym, co znaczy, że może być popełnione przez niewierzącego, innowiercę i współwyznawcę. Art. 53 par. 7 Konstytucji głosi nawet, że:
 
Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.
 
Widzimy więc, że prawo jest – w burżuazyjnym sensie – sprawiedliwe: jeśli X obrazi czyjeś uczucia religijne i stanie przed sądem, to nie jest sądzony jako „X – wyznawca jakiegoś światopoglądu”, ale jako „obywatel X” i jest sądzony nie za wyznawany światopogląd, ale za złamanie prawa. „To nie posiedzenie Inkwizycji” - krzyczy liberał - „ale proces kryminalny; światopogląd X jest sądowi całkowicie obojętny!”.
 
Podsumowując: w rezultacie sprzeczności między klasową treścią a formalno-egalitarną formą prawa burżuazyjnego, między społeczną praktyką a prawną teorią, de facto karane jest to, co niekaralne (np. przynależność klasowa) – jest to immanentna funkcja burżuazyjnej demokracji.
 
Dialektyka legalizmu
 
31 marca 2016 roku Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej skazał czterech członków legalnie zarejestrowanej Komunistycznej Partii Polski za „propagowanie ustroju totalitarnego” (art. 256§1 k. k.). Wyrok zapadł na podstawie procedury nakazowej stosowanej zwykle do wykroczeń, w których wina oskarżonego nie budzi wątpliwości, a więc bez obecności stron. Akt oskarżenia głosił, że oskarżeni zamieszczali na łamach oficjalnego organu partii „Brzasku” oraz na jej stronie internetowej www.kompol.org treści „odwołujące się bezpośrednio do idei komunistycznego ustroju państwa oraz marksizmu i leninizmu”.
 
Wyrok ten stanowi istotny precedens, ponieważ działacze KPP zostali skazani za statutową działalność legalnej partii. Jednocześnie proces wpisuje się w schemat karania za niekaralne – członkowie KPP nie byli sądzeni jako członkowie KPP, ale jako indywidualni obywatele, którzy mieli popełnić przestępstwo z określonego paragrafu. „To nie proces polityczny” - krzyczy liberał - „ale proces kryminalny; członkostwo oskarżonych w legalnej partii jest sądowi całkowicie obojętne!”.
 
Wyjątkowość procesu KPP-owców polega na tym, że sprzeczność między klasową treścią prawa a jego legalną formą przeszła w sprzeczność w formie. Ignorowane jest członkostwo nie w klasie społecznej czy grupie wyznaniowej, ale w partii politycznej, której program i statut uznane zostały przez prokuraturę za zgodne z prawem i którą wpisano zgodnie z prawem do rejestru – zatem działania statutowe jej członków nie mogą stanowić przestępstwa. Jednocześnie jednak członkowie ci zostają osądzeni i skazani za tą działalność. Sprzeczność w formie objawia się zatem w jednoczesnej afirmacji i negacji zasady nullum crimen sine lege. - represje przeprowadzane są w oparciu istniejący paragraf, ale w istocie ścigane jest nieistniejące przestępstwo. Sprzeczność formy oznacza jej rozkład - „apolityczny” legalizm zastępują jawnie polityczne i arbitralne represje.
 
W przypadku represji wobec WR, policja zabrała dowody popełnienia nieistniejącego przestępstwa, chowając się za paragrafem. W przypadku Mateusza Piskorskiego z Partii Zmiana, którego aresztowano w marcu 2016 roku, państwo przez 2 lata nawet nie przedstawiło zarzutów. Dopiero w kwietniu br. ogłoszono pretekst – Piskorski miał preferować „złych” oligarchów z Kremla i chińskiego Politbiura, zamiast „dobrych” oligarchów z Wall Street, co w warunkach rozpadu globalnego systemu wolnego handlu stanowi przykład poglądów geopolitycznie ekstremistycznych.
 
Demokracja burżuazyjna gnije
 
Monopole, oligarchia, dążenia do panowania zamiast dążeń do wolności, wyzysk coraz większej liczby małych albo słabych narodów przez garstkę najbogatszych albo najsilniejszych narodów - wszystko to zrodziło te szczególne cechy imperializmu, które zmuszają do charakteryzowania go jako kapitalizmu pasożytniczego albo gnijącegovi - tak ponad wiek temu Lenin charakteryzował imperializm, obecne stadium rozwoju kapitalizmu. Określił on słusznie imperializm jako kapitalizm gnijący, możemy dodać, że wraz z gniciem bazy ekonomicznej gnije również polityczna i ideologiczna nadbudowa.
 
Póki kapitalistyczne stosunki produkcji umożliwiały rozwój sił wytwórczych, burżuazja była skłonna ustępować wobec proletariackich żądań praw politycznych. Przejście z epoki wolnej konkurencji do epoki monopoli, przejście do epoki imperializmu oznaczało, że stosunki produkcji w coraz większym stopniu stawały się hamulcem rozwoju sił wytwórczych, a burżuazja mogła sobie pozwolić na coraz mniej ustępstw wobec klasy robotniczej.
 
W XX wieku byliśmy świadkami dwóch potężnych ofensyw burżuazji przeciwko demokratycznym aspiracjom klasy robotniczej. Pierwszą był faszyzm – walka na wyniszczenie z organizacjami robotniczymi (partiami, związkami zawodowymi) i odrzucenie norm demokratyczno-parlamentarnych na rzecz militaryzacji życia publicznego, co musiało logicznie doprowadzić do wojny światowej. W wyniku doświadczeń Wielkiej Depresji, faszyzmu i II wojny światowej doszło w społeczeństwach kapitalistycznych do potężnego przesunięcia na lewo, czego rezultatem była koncepcja „państwa dobrobytu” gwarantującego pewien poziom bezpieczeństwa socjalnego dzięki interwencji państwa w gospodarkę.
 
Kiedy jednak państwo gwarantowało bezpieczeństwo socjalne i stawiało sobie za cel dążenie do pełnego zatrudnienia, osłabł strach przed głodem, który zapewniał uległość robotników. Jak zauważył w latach 40. polski ekonomista Michał Kalecki: „Dla przywódców biznesowych <<dyscyplina w fabrykach>> i <<polityczna stabilność>> są ważniejsze niż zyskivii. Keynesowska polityka gospodarcza sprzyjała bojowości ruchu robotniczego, która osiągnęła swoje apogeum na przełomie lat 60. i 70. (zwłaszcza w 1968 roku), kiedy to świat kapitalistyczny pochłonęła fala strajków i wystąpień proletariackich.
 
Sytuacja dała pretekst do drugiej wielkiej, antydemokratycznej ofensywy burżuazji – neoliberalizmu.
 
Egipski ekonomista Samir Amin definiuje demokrację jako „przyjęcie zasady, zgodnie z którą istoty ludzkie są indywidualnie i zbiorowo (to znaczny jako społeczeństwa) odpowiedzialne za swoją historię”.viii W myśl tej definicji demokracja (albo słuszniej – demokratyzacja) to nie zbiór instytucji czy procedur, a proces – konkretniej proces coraz bardziej świadomego i coraz pełniejszego kształtowania życia społecznego przez ludzkość.
 
W świetle definicji Amina antydemokratyczny charakter neoliberalizmu. Thatcher i Reagan zniszczyli państwo dobrobytu pod hasłem walki z zadłużeniem – mimo że długi publiczne obu krajów wzrosły z powodu zwiększonych wydatków na resorty siłoweix, główny cel – pacyfikacja klasy robotniczej – został osiągnięty. Neoliberalizm walczy rzekomo z „interwencjonizmem państwowym”, ale to nieprawda: rząd amerykański wydaje setki miliardów dolarów na „korporacyjny socjal”x, Dolina Krzemowa utrzymuje się dzięki rządowym dotacjomxi, prywatny kapitał pasożytuje na postępie naukowo-technicznym dokonywanym przez sektor publicznyxii. Nie chodzi tu o walkę z „państwem w gospodarce”, ale z widmem „demokracji w gospodarce” i planowania ekonomicznego – chodzi o zamianę „publicznego” w prywatne i „odpolitycznienie” tam, gdzie prywatyzacja nie jest możliwa (np. niezależność banku centralnegoxiii). W końcu neoliberalizm niszczy ruch związkowy, aby zabezpieczyć swoje zdobycze.
 
Neoliberalizm nie potrafi znaleźć jednak remedium na rozdzierające imperializm sprzeczności. Kapitalistycznym ładem międzynarodowym wstrząsają (na razie) bezkrwawe wojny handlowe i krwawe wojny o surowce, ich rezultatem jest niestabilność polityczna i terroryzm. Klasy posiadające coraz bardziej nie są w stanie spełnić ekonomicznych i politycznych aspiracji klas pracujących. Burżuazja może zaoferować jedynie permanentną wojnę, ograniczanie praw politycznych w służbie „walki z terrorem i ekstremizmem” oraz mentalność „oblężonej twierdzy”.
 
Kapitalizm gnije. Wraz z nim gnije demokracja burżuazyjna. Liberałowie wraz z autorytarnymi populistami podają sobie ręce, aby razem bronić kapitalizmu wszelkimi możliwymi środkami. Parchimowicz i Ziobro razem realizują doktrynę Brudzińskiego, która głosi, że najlepszym sposobem walki z faszyzmem jest walka z komunizmem (bo faszyści się jeszcze mogą przydać).
 
Trocki powiedział, że niemożliwy jest socjalizm bez demokracji. Dzisiaj coraz słuszniejsze staje się twierdzenie odwrotne – niemożliwa jest demokracja bez socjalizmu.
 
Przypisy:

ihttps://www.marxists.org/archive/marx/works/1867-c1/ch06.htm

iiSkupiamy się tutaj na legalistycznych zabezpieczeniach panowania burżuazji, ale trzeba zaznaczyć, że w demokracjach burżuazyjnych decydujące są zabezpieczenia niepisane: kapitaliści po prostu kupują polityków (poprzez finansowanie kampanii, wspieranie fundacji i think tanków, wynagradzanie odczytów itd.) - badaniem i opisywanie tych mechanizmów zajmuje się tzw. inwestycyjna teoria konkurencji politycznej: https://monthlyreview.org/2006/07/01/the-power-of-the-rich/, http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,19588708,wybory-prezydenckie-w-usa-tu-rzadza-pieniadze-rozmowa-z-thomasem.html, http://www.princeton.edu/~bartels/economic.pdf, https://www.cambridge.org/core/journals/perspectives-on-politics/article/testing-theories-of-american-politics-elites-interest-groups-and-average-citizens/62327F513959D0A304D4893B382B992B.

iiihttps://maopd.files.wordpress.com/2012/02/osiemnasty-brumaire_a-ludwika-bonaparte-1852.pdf

ivhttp://www.historyisaweapon.com/defcon1/zinnsur19.html

vhttps://i.redditmedia.com/ZQYbyzoDpfIv5LdWl1eW51ZOjP4I2NY8EGxqhyFHhhY.jpg; https://www.huffingtonpost.com/2013/10/30/low-wage-workers-robbed_n_4178706.html?guccounter=1; http://www.demos.org/publication/steal-urgent-need-combat-wage-theft-retail.

vihttps://www.marxists.org/polski/lenin/1916/imperializm/13.htm

viihttps://delong.typepad.com/kalecki43.pdf

viiiAmin Samir „Zmurszały kapitalizm”, Warszawa 2004, str. 48.

ixhttps://en.wikipedia.org/wiki/Margaret_Thatcher#Domestic_affairs; http://www.treasurydirect.gov/govt/reports/pd/histdebt/histdebt_histo4.htm

xhttps://www.forbes.com/sites/dougbandow/2012/08/20/where-to-cut-the-federal-budget-start-by-killing-corporate-welfare/ O tym, jak bardzo w prawo przesunięty jest polski dyskurs faktyczny, świadczy fakt, że zdaje się nie istnieć polskie tłumaczenie popularnego w anglojęzycznej publicystyce terminu „corporate welfare”.

xihttp://www.capoliticalreview.com/top-stories/report-silicon-valley-giants-enjoy-billions-in-government-subsidies/

xiihttps://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/recenzje-nowosci/przedsiebiorcze-panstwo/

xiiiO tym, jak absurdalny jest postulat niezależności banku centralnego, przekonamy, jeśli zastosujemy argumenty na jego rzecz do jakiejkolwiek innej instytucji państwowej („Obronność jest ważna, aby zajmowali się nią niekompetentni politycy – siły zbrojne powinny być niezależne od demokratycznie wybranych władz politycznych.”)

Społeczność

Lenin 005