Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 14 gości.

Paweł Kamiński: Nędza liberalnego „antyfaszyzmu”

Marsz Niepodleglosci 11 listopada 2017 rasistowskie hasla

Publikujemy tekst dotyczący skrajnej prawicy napisany w kontekscie wydarzeń wokół zaplanowanego na najbliższą niedzielę Marszu Niepodległości. W czwartek 8 listopada wieczorem Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił zakaz organizacji Marszu Niepodległości w niedzielę 11 listopada w stolicy, choć ostateczny status marszu jest nadal niepewny.
 
Redakcja WR
____________________________________________________________________________________________________________
 
W środę ustępująca prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz, podjęła decyzje o zakazaniu stowarzyszeniu „Marsz Niepodległości” organizacji corocznego przemarszu 11 listopada. Dzień wcześniej analogiczny zakaz wydał prezydent Wrocławia, Rafał Dutkiewicz w związku z tzw. „Narodowym Marszem Niepodległości”.
 
Nie wiadomo, czy zakaz okaże się skuteczny – narodowcy zapowiedzieli, że zignorują warszawski zakaz i przemaszerują wbrew decyzji. W takim wypadku, aby wyegzekwować zakaz, konieczne byłoby użycie policji. Oczywiście, jeśli wcześniej decyzji nie uchyli sąd. Ta wątpliwa skuteczność samorządowych zakazów obnaża polityczną jałowość burżuazyjno-liberalnego „antyfaszyzmu”.
 
Faszyzm dochodzi do władzy, tworząc sytuację swoistej dwuwładzy. Chodzi o sytuację, gdy monopol państwa na przemoc jest podważany poprzez tworzenie równoległego aparatu władzy, co skutkuje delegitymizacją państwa.
 
Przykładem lewicowej, proletariackiej dwuwładzy była polityczna sytuacja w Rosji w 1917 roku. W opozycji do burżuazyjnego Rządu Tymczasowego robotnicy tworzyli Rady Delegatów Robotniczych, którym podporządkowana była Gwardia Czerwona. Przykładem dwuwładzy prawicowej, burżuazyjnej był terror faszystowskich i nazistowskich bojówek wobec organizacji robotniczych.
 
Okres dwuwładzy musi się zakończyć. Sprzeczność między burżuazyjnym rządem a oddolnym aparatem proletariackim musi zostać rozwiązana albo poprzez stłumienie przez rząd organów władzy robotniczej, albo przez obalenie rządu burżuazyjnego i zniszczenie aparatu państwowego. Jest tak, ponieważ sprzeczność ta jest sprzecznością między dwiema antagonistycznymi klasami, między dwoma aparatami realizującymi cele strategiczne, które są całkowicie nie do pogodzenia. Rosyjska klasa robotnicza i chłopstwo musiały zrealizować bolszewickie hasło „Cała władza w ręce rad!”, ponieważ Rząd Tymczasowy, państwo burżuazyjne nie było w stanie zrealizować bolszewickich postulatów zakończenia wojny imperialistycznej i przeprowadzenia reformy rolnej, które były sprzeczne z interesami klas posiadających.
 
Inaczej wygląda sytuacja w przypadku dwuwładzy faszystowskiej. Drobnomieszczańskie bojówki atakujące strajkujących robotników lub chłopów zajmujących ziemię obszarniczą, czy też bandy patrolujące granicę, aby powstrzymać uchodźców, nie realizują interesów odmiennych od interesów klasy panującej reprezentowanych przez państwo. Raczej zarzucają państwowemu aparatowi przemocy (policji czy służbie granicznej) niewywiązywanie się ze swoich funkcji, tj. niezapewnienie „porządku” z powodu niekompetencji, degeneracji lub zdrady państwowych ośrodków kierowniczych. Likwidacja dwuwładzy następuje w wyniku upaństwowienia organizacji faszystowskich i faszyzacji państwa, tzn. połączenia organizacji faszystowskich z aparatem państwa burżuazyjnego. Co więcej, ponieważ faszystowska dwuwładza oznacza istnienie dwóch aparatów przemocy realizujących te same klasowe cele, połączenie tych aparatów oznacza często likwidację dublujących się organów, np. istnienie bojówek zapewniających „porządek” jest zbędne, skoro tradycyjny aparat represji (policja, armia) znalazł się pod kontrolą „odpowiedzialnych”, „kompetentnych” i „patriotycznych” przywódców.
 
Dlatego burżuazyjno-demokratyczne państwo nie jest w stanie obronić się własnymi siłami przed faszyzmem. Wzmacniając represje (i ich aparat) wobec faszystów, państwo burżuazyjne wykuwa narzędzia ew. przyszłego faszystowskiego terroru.
 
To postrzeganie państwowego aparatu przemocy jako zbioru instytucji w zasadzie demokratycznych ujawnia polityczną schizofrenię liberalnej opozycji. Sądy i prokuratury mają być narzędziami PiS i jednocześnie strzec demokrację. „Ład konstytucyjny” przeciwstawia się „autorytarnej władzy”, nie dostrzegając, że w sytuacji legalnego dojścia i sprawowania władzy przez obecny rząd, są to synonimy.
 
Jedynie silny ruch robotniczy – partie lewicowe, związki zawodowe, organizacje lokatorskie itd. - jako obóz klasy o interesach przeciwnych tym reprezentowanym zarówno przez faszystów jak i przez państwo burżuazyjne, jest w stanie zabezpieczyć demokrację. Nie tylko demokrację burżuazyjną, której kapitalizm zakreśla coraz mniejsze pole działania, ale również wykraczająca poza horyzont wyznaczony przez władzę kapitału.

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

SIERP i MŁOT