Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 12 gości.

Kwestia ograniczeń – komunizm na receptę, marksizm a narkotyki

Marihuana

From: seb-gal  
 Date: wt., 26 lut 2019 o 12:44
Subject: Komunizm a kwestia ograniczeń


Szanowna redakcjo.
Jak w komunizmie miałyby wyglądać ograniczenia które istnieją obecnie, takie jak kontrola nad używaniem antybiotyków czy zakaz narkotyków? Kto miałby się tą kontrolą zajmować w warunkach zanikającego państwa a potem w warunkach bezpaństwowych?

 
 
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 
ODPOWIEDŹ WR:
 
1) Komunizm na receptę
 
Klasycy marksizmu nie różnili się w swoich poglądach na temat medycyny od społeczności naukowej. Olbrzymi postęp, jaki dokonał się w medycynie przez ostatnie 200 lat znajduje swoje uznanie wśród współczesnych marksistów.

Rozwój takich antynaukowych ruchów jak „stop nop” czy medycyna alternatywna są w naszej opinii dowodem, że system kapitalistyczny wszedł w ostateczną fazę gnicia, dowodzą tego, że prężnie rozwijający się niegdyś system, który w XIX wieku pomógł pchnąć do przodu naukę i technikę, w XXI wieku nie tworzy konieczności zapewnienia społeczeństwu należytej edukacji.
 
 
Powszechnie dostępna służba zdrowia stanowi ważny element naszego programu politycznego i ogromne osiągnięcie państw robotniczych. Szczególnie istotny jest tu przykład zbiurokratyzowanego państwa robotniczego Kuby, którą nie dość że na własnym terytorium osiągnęła wysoki poziom opieki medycznej, to jeszcze wysyłała swoich lekarzy aby usprawnić system opieki zdrowotnej w krajach takich jak Wenezuela czy Brazylia.

Celem komunistów jest zapewnienie powszechnej opieki medycznej wszystkim mieszkańcom globu. Oczywiście dostępność leków podlegać będzie ograniczeniom. Nie istnieje powód dla, którego w komunizmie leki nie miałyby być wydawane za okazaniem recepty. Wydawanie leków na receptę jest w pełni zgodne z komunistyczną zasadą „od każdego wg pracy, każdemu wg potrzeb” (chory otrzymuje takie leki, jakie potrzebuje i tyle, ile potrzebuje). Dla realizacji tej zasady podziału niepotrzebna jest „stojąca pozornie nad społeczeństwem, siła, któraby miarkowała starcia [klasowe], utrzymywała je w granicach <<porządku>>”, tzn. państwa.
 
2) Marksizm a narkotyki

Jeśli chodzi o używki, to prawdziwe podłoże alkoholizmu i narkomanii jest ekonomiczne. Wynikają one z braku perspektyw i alienacji jednostki w ramach kapitalistycznego wyzysku. Likwidacja biedy i zapewnienie rzeczywistej równości szans, jakie nastąpi w ramach budowy społeczeństwa socjalistycznego doprowadzą do minimalizacji tych patologii. Doświadczenia historyczne pokazują, że zastosowanie prohibicji i prawne ściganie narkomanów odnoszą co najwyżej ograniczony sukces. Znacznie skuteczniejsze jest traktowanie uzależnień jako choroby, którą trzeba leczyć, a nie przestępstwa, które trzeba karać.

W komunizmie, gdy możliwe będzie zaspokojenie potrzeb przy minimalnym technicznie możliwym nakładzie pracy znikną bodźce ekonomiczne do produkcji narkotyków. Obecnie produkcja opium w Afganistanie czy kokainy w Ameryce Południowej dokonywana jest z wykorzystaniem ubogiej ludności zrujnowanej przez interwencje USA i politykę marionetkowych reżimów.

Należy jednak zauważyć, że program sam program ekonomiczny komunistów (wywłaszczenie burżuazji, uspołecznienie gospodarki i dążenie do zniesienia klas społecznych) nie zawiera w sobie ani totalnej likwidacji zarówno indywidualnej motywacji do konsumpcji narkotyków jak też ich produkcji. Póki będą istnieć pieniądze i rynek oparty na wymianie towarowej, to będzie istnieć ekonomiczna motywacja do produkcji i sprzedaży narkotyków. Jednak jako, że chęć sięgnięcia po narkotyki często wynika z indywidualnego stanu psychicznego, przezwyciężenie problemu narkotykowego wymagać będzie szczególnych środków, które nie sprowadzają się do zagadnień czysto ekonomicznych. Jednak rozwiązywanie takich indywidualnych problemów nie będzie wymagać istnienie państwa.

Jak stwierdza Lenin: „komunizm stwarza warunki, w których państwo staje się zupełnie zbędne, gdyż nie ma kogo dławić, - <<nie ma kogo>> w sensie Masy, w sensie systematycznej walki z określoną częścią ludności. Nie jesteśmy utopistami i bynajmniej nie negujemy możliwości i nieuchronności ekscesów poszczególnych jednostek, jak również konieczności tłumienia takich ekscesów. Ale, po pierwsze, do tego nie jest potrzebna specjalna machina, specjalny aparat dławienia, czynić to będzie sam uzbrojony lud z taką samą prostotą i łatwością, z jaką każde skupisko ludzi cywilizowanych, nawet w dzisiejszym społeczeństwie, rozłącza uczestników bójki lub nie dopuszcza do gwałtu nad kobietą. Po wtóre, wiemy, że podstawową przyczyną społeczną ekscesów, polegających na pogwałceniu zasad współżycia, jest wyzysk mas, ich ubóstwo i nędza. Wraz z usunięciem tej głównej przyczyny, ekscesy siłą rzeczy zaczną <<obumierać>>. Nie wiemy, jak szybko i w jakiej kolejności, ale wiemy, że zanikać będą. Z ich obumarciem nastąpi także obumarcie państwa.
 
 
Jednak w epoce dyktatury proletariatu, w okresie przejściowym między kapitalizmem a komunizmem, państwo robotnicze musi prowadzić bezwzględną i nieprzejednaną wojnę z narkomanią. Wojna ta powinna obejmować zmasowaną propagandę, rzetelną terapię i resocjalizację uzależnionych, jak również surowe karanie ludzi produkujących i sprzedających narkotyki. Polityka ta brałaby pod uwagę ocenę tych używek pod względem ich faktycznych skutków medycznych i społecznych (rozróżnienie między narkotykami „miękkimi” i „twardymi”) oraz różnicę między użytkiem własnym a posiadaniem narkotyków w celu ich rozpowszechniania (różnice te są często ignorowane przez państwo burżuazyjne dla, którego priorytetem nie jest pomoc uzależnionym, ale wzmocnienie aparatu represji pod pretekstem walki z narkomanią).

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Lenin001