Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 118 gości.

Włodek Bratkowski: ZWIĄZKI ZAWODOWE JAKO SZKOŁA WALKI, KOMPROMISÓW, KOMUNIZMU CZY OPORTUNIZMU?

Ceausescu po egzekucji

 
ZWIĄZKI ZAWODOWE JAKO SZKOŁA WALKI, KOMPROMISÓW, KOMUNIZMU CZY OPORTUNIZMU?
 
 
 
(zamiast felietonu z cyklu "Jaja jak czerwone berety")
 
 
 
Gdybym powiedział, że wszystkiego po trochu - skłamałbym, zważywszy na to, co się dzieje na naszym krajowym podwórku od OPZZ, przez NSZZ "Solidarność" czy WZZ "Sierpień '80", aż po Inicjatywę Pracowniczą. "Szkołą komunizmu" - tak jak to ujął Lenin w "Dziecięcej chorobie lewicowości" - żaden z tych związków z pewnością nie jest. Podobnie mają się sprawy w Rosji. Można powiedzieć, że KAŻDA EPOKA MA TAKIE ZWIĄZKI ZAWODOWE NA JAKIE ZASŁUGUJE.
 

O PERSPEKTYWACH ZWIĄZKÓW ZAWODOWYCH pisał już Jarosław Urbański w 2014 r., reklamując pracę zbiorową pod redakcją Jana Czarzastego i Adama Mrozowickiego pt. „Organizowanie związków zawodowych w Europie: badania i praktyka", która miała się niebawem ukazać nakładem Wydawnictwa Naukowego "Scholar". Zdaniem Jarosława Urbańskiego ta propozycja wydawnicza miała się stać "obowiązkową lekturą działaczy i działaczek związkowych".

Czy stała się? Nie mi o tym sądzić - pożegnałem się z nimi w 1994 r. po fali strajków 1992-1993, która do władzy wyniosła Sojusz Lewicy Demokratycznej. Ten zaś bynajmniej nie realizował postulatów strajkowych i nie zmienił biegu historii, ba, na przekór strajkującym robotnikom kontynuował budowę w Polsce "normalnej gospodarki", łagodząc nieco skutki "terapii szokowej" dokończył transformację kapitalistyczną.
 

TERAZ W POLSCE MAMY MNIEJ WIĘCEJ STABILNY KAPITALIZM.

W tym też kontekście trudno zgodzić się ze zdaniem Jarosława Urbańskiego, który twierdzi, że "W latach 90. związki zawodowe w Polsce, okopane na dotychczasowych pozycjach, nie zareagowały na zmienioną sytuację i nastanie kapitalizmu neoliberalnego". Część z nich zareagowała, ale w końcu protestujący dali się omamić Sojuszowi Lewicy Demokratycznej.
 
WÓWCZAS NIE BYŁO REALNEJ ALTERNATYWY. Wydawany przez Grupę Samorządności Robotniczej "Tygodnik Antyrządowy" i powołana przez nią Grupa Inicjatywną Partii Robotniczej nie mogła przecież za taką uchodzić w oczach protestujących. Do względnie masowej partii robotniczej było daleko, choć na fali strajków wydawało się, że można zbudować przynajmniej jej zręby.
 
e ruch w tym kierunku okazał się niemożliwy.

Podobnie sprawy miały się nie tylko w Polsce. Rozpad ZSRR przypieczętował bieg rzeczy. W końcu wszędzie robotnicze protesty zostały stłumione - szczególnie brutalnie potraktowano wystąpienia górników w Rumunii. W Rosji nadzieje lewicy również okazały się płonne.
 

Na pozamiatanym polu ariergardowe walki "odchodzącej klasy" przez lata nie robiły większego wrażenia. Ten czas zagospodarowały tzw. nowe ruchy społeczne i "mniejszości". W ich kręgu znalazły się również związki zawodowe NASTAWIONE NA PRZETRWANIE W NIESPRZYJAJĄCYCH OKOLICZNOŚCIACH. Stąd - różne strategie związkowe, które w swym artykule przedstawia pokrótce lider Inicjatywy Pracowniczej.

Nie przypadkiem modne stały się one właśnie w latach 90. XX w., kiedy zniknęła alternatywa w postaci Związku Radzieckiego i odnotowaliśmy znaczący spadek uzwiązkowienia w skali makro.

Oddajmy głos J. Urbańskiemu:

Strategia związków nastawiona na organizowanie stała się popularna w latach 90. W celu jej wsparcia zachodnie centrale związkowe powołały szereg inicjatyw. Na przykład brytyjski TUC powołał Organising Academy (1998) i Activist Academy (Akademię Działaczy), a amerykańskie - American Federation of Labor and Congress of Industrial Organizations (AFL-CIO) - Organising Institute (1989). Uczą one tysiące działaczy związków zawodowych pod kątem rekrutacji nowych członków i zakładania organizacji związkowych. Szkolenia są otwarte (80% stanowią związkowcy), relatywnie niedrogie i wieloetapowe.
 
Ocena skuteczności strategii organizowania jest różna. Niektórzy twierdzą, że w Wielkiej Brytanii spowodowało to zahamowanie spadku uzwiązkowienia w ciągu ostatnich 10 lat. Jednak trzeba zaznaczyć, że działania te były wsparte przez rząd Partii Pracy. W 2005 roku powołano Union Modernisation Fund celem finansowego wsparcia związków zawodowych. Do 2010 roku rozdysponowano dzięki niemu ok. 7 mln funtów. Założono także Union Learning Fund (Związkowy Fundusz Szkoleniowy), dzięki któremu związki zawodowe realizowały szerokie programy zawodowej edukacji ustawicznej.
Krytyka strategii organizowania podkreśla, że w jej wyniku faktycznie następuje uzwiązkowienie sektorów już uzwiązkowionych i nie ma empirycznych dowodów na to, że np. w Wielkiej Brytanii udało się efektywnie zorganizować całkowicie nowe sektory. Sugeruje się, że efektywność organizacji związkowych w dużej mierze zależy od tego, na ile uzwiązkowiona jest cała branża, a nie tylko poszczególne zakłady pracy. Z drugiej jednak strony stwierdza się, że strategia związków polegająca przede wszystkim na poszerzaniu szeregów członkowskich w branżach już uzwiązkowionych, a zatem gwarantujących względną stabilizację i uznanie związku, jest racjonalna.
 
Powodem są duże koszty, jakie trzeba ponieść na organizowanie i uznanie związków zawodowych tam, gdzie tworzy się je od postaw. Niektóre badania dowodzą, że jeden wykwalifikowany i etatowy organizator związkowy, średnio w roku może pozyskać ok. 1000 nowych członków. W warunkach polskich wydaje się to jednak mało prawdopodobne. Dział Rozwoju Związku Komisji Krajowej NSZZ Solidarność liczy 17 etatów. Do tego komórki rozwoju znajdują się także przy większych Regionach związku (34 regiony). Rekrutacją „zawodowo” zajmuje się zatem na pewno ponad 30 osób, które powinny rekrutować – wg tej zasady – ponad 30 tys. osób w jednym roku. Tymczasem w 2011 roku pozyskano 6000 nowych członków i utworzono ponad 170 nowych organizacji, a w 2012 roku pozyskano kolejnych niemal 6000 członków i powstało ponad 200 organizacji. Trzeba dodać, że nie wszystko z tego było efektem działania wyspecjalizowanych komórek związku - część miała charakter spontaniczny (patrz: Jarosław Urbański, "Perspektywy związków zawodowych", artykuł z 21 marca 2014 r. - dostępny w sieci).
 

W tym też kontekście pojawia się termin "organising" i rozróżnienie dwóch konkurujących ze sobą nurtów i pojęć: „organizowanie” a „organizowanie się”.

Przytoczmy wyjaśnienia Jarosława Urbańskiego:
 

W pierwszym przypadku organizacja przebiega w sposób bardziej scentralizowany czy skoordynowany. Powołuje się specjalne komórki związku do rekrutacji nowych członków i zakładania nowych organizacji związkowych (profesjonalizacja). Czasami osobami organizującymi są działacze celowo zatrudniający się w nieuzwiązkowionych zakładach i branżach, aby założyć tam organizację związkową. Druga – przyjmuje charakter bardziej spontanicznego (co nie znaczy chaotycznego), oddolnego wstępowania do związku i powoływania nowych organizacji zakładowych (odrzucenie profesjonalizmu). Istnieją też w tym przypadku strategie pośrednie. Podkreśla się, że organizowanie to także mobilizowanie członków związku do działania, bez którego efekt nie będzie trwały (tamże).

Ważny jest również kontekst krajowy. Dla przykładu tak według Jarosława Urbańskiego sprawy mają się w Polsce:

W związku z ograniczeniami strategii organizacji i zwiększania członkostwa, wymienia się inne kierunki działań strategicznych. Niektóre z nich podejmuje się równolegle. Wydaje się, że w przypadku polskich związków zawodowych, które pogodziły się z kapitalistyczną rzeczywistością, dotyczy to zwłaszcza głównych central związkowych (Solidarność, OPZZ i FZZ), mamy do czynienia z tzw. business unionism (biznesowym związkiem). Główną cechą jest tu zasada, że związki zawodowe powinny być prowadzone jak firma. Są one zorganizowane w sposób hierarchiczny, a biurokracja związkowa jest postrzegana przez siebie samą i innych jako coś niezależnego od bazy związkowej. Związki oparte o tę strategię działania oferują określone usługi na zasadach wyłączności, czyli swoim własnym członkom, a nie pracownikom w ogóle i stosują często „marketingowe” zachęty do przynależności (dodatkowe ubezpieczenia, karty rabatowe itd.). Inną strategią (nazwałabym ją socjaldemokratyczną) jest nakierowanie na zawieranie układów zbiorowych pracy. Przyjmuje się, że układy zbiorowe zakładowe i branżowe, stanowią najistotniejszy cel i fundament istnienia związków zawodowych, choć (w różnych krajach europejskich) ich zasięg sukcesywnie topnieje. Twierdzi się, że związki skupione na tym strategicznym celu działają inaczej, niż te które starają się oddziaływać bardziej politycznie, przywiązując większą wagę do np. partycypacji.
 
Partycypacja to z kolei dążenie do uzyskania przez pracowników maksymalnego wpływu na swoje miejsca pracy (rady pracowników, czy rady zakładowe, przedstawiciele związków zawodowych w zarządach firm itd.). Często wiąże się to z udziałem w wyborach do organów przedstawicielskich danego przedsiębiorstwa (tamże).

Lider Inicjatywy Pracowniczej nad wymienione strategie związkowe przedkłada co następuje:

Bliskie Inicjatywie Pracowniczej są – moim zdaniem – kolejne dwie strategie działania związkowego. Pierwsza oparta na wspólnotach lokalnych. Struktury związku zawodowego są ściśle związane z lokalnymi realiami, a jego strategia działania zmienia się wraz ze zmianą charakteru lokalnego rynku pracy. Związki tego typu starają się podążać za zmianami w lokalnej (regionalnej) strukturze zatrudnienia i skupiają się na organizowaniu członków z wyłaniających się nowych segmentów rynku pracy.
 
Kolejna strategia to postrzeganie związku zawodowego jako ruchu społecznego. Ten typ związku stara się strategicznie nakierować na szersze koalicje (z innymi organizacjami) i podejmuje działania skupiające się nie na kwestiach strukturalnych, na konkretnych mobilizacjach społecznych i ich celach. Chodzi także o wywołanie pewnej zbiorowej tożsamości, która to - a nie bierne członkostwo - staje się spoiwem związku (tamże).

Tyle Jarosław Urbański.

PRZEJDŹMY TERAZ NA GRUNT ROSYJSKI

Ostatecznie polemikę posttrockisty "organizera", Dmitrija Kożniewa z poststalinowcem, Michaiłem Popowem można rozpatrywać na wspomnianym rozróżnieniu dwóch pojęć: "organizowania" i "organizowania się".

Michaił Popow i jego Robotnicza Partia Rosji wraz z innymi ugrupowaniami, które od lat próbują "organizować" związki zawodowe (z miernym skutkiem) można od biedy zaliczyć zwolenników pierwszego pojęcia - "ORGANIZOWANIA".

Konkurencyjna strategia "ORGANIZOWANIA SIĘ" w połączeniu z innymi kombinacjami również nie daje, jak wskazał Jarosław Urbański, satysfakcjonujących wyników. Taki spór przeszedłby pewnie bez echa mimo konkretnych dowodów wskazujących na "zaniedbania" Popowa i RPR, gdyby nie podtekst polityczny, związany z rywalizacją między nowoczesnymi trockistami a skostniałymi stalinowcami - w końcu dotyczy on również stalinowców otwartych na nowinki, np. RKRP, o czym świadczy obszerna wypowiedź Dmitrija Kożniewa dla STATION MARX: https://youtu.be/93vwvNQ9Z48, mało przekonująca w kontekście "skandalicznego" artykułu Galiny Dmitriewoj i Wadima Woroncowa (https://rabcomparty.livejournal.com/280.html), w którym nie zostawili oni suchej nitki na związkach zawodowych (МПРА i КТР), strategię których reklamuje jej współautor, Dmitrij Kożniew, jako wzorzec skuteczności, pozostałe uznając za przestarzałe, naiwne czy wręcz szkodliwe.

Organising i dziesięcioletnie doświadczenie Dmitrija Kożniewa, które pozwoliło mu jako "profesjonaliście" sformułować mocne zarzuty wobec Michaiła Popowa - patrz: http://vestnikburi.com/professor-popov-i-ego-profsoyuznyi…/…

- to trochę mało by rozwiązać problem przed którym obecnie stoi rewolucyjny ruch robotniczy.

NIE ŁATWO WYRWAĆ SIĘ Z OPORTUNIZMU W NASZYCH CZASACH.

Z czego w końcu pewnie zdaje sobie sprawę Dmitrij Kożniew - "Czwórka", z którą od lat jest on związany, w międzyczasie w oportunizm zabrnęła po uszy.

Również konkurencyjna, wiodąca formacja - RKRP Ilji Ferberowa - od lat bezskutecznie próbuje się odgrodzić od oportunizmu w "marksistowsko-leninowskim" ruchu komunistycznym, czyli z rodowodem stalinowskim. Co sekretarz komisji ideologicznej przyznał w najnowszy wywiadzie (https://youtu.be/MCGng8RIJNA).

Powalenie na łopatki na związkowym wycinku Michaiła Popowa i jego RPR nie zmienia stanu rzeczy.

Przy okazji można wylać dziecko z kąpielą (temat na inne opowiadanie).

Włodek Bratkowski 16 marca 2019 r.
 

Społeczność

front