Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 24 gości.

Włodek Bratkowski: CZY "NIEUCHRONNY" ZWROT W LEWO NASTĄPI?

Nakaz jazdy w lewo

CZY "NIEUCHRONNY" ZWROT W LEWO NASTĄPI?

z cyklu "Jaja jak czerwone berety"
 
 
Gdybym brał na poważnie deklaracje zwolenników "obiektywnej dialektyki ruchów społecznych" - takich jak Zbigniew Marcin Kowalewski (spec od "obiektywnej dialektyki Solidarności"), czy choćby "najlepszego ucznia", jego i Samir Amina, Borysa Kagarlickiego - musiałbym uznać, że jest już w toku. Oczywiście - nie bez "drobnych" powikłań.
 
O tych ostatnich wspomina Steven Reynolds (patrz: https://strajk.eu/labour-blair/), jak również Borys Kagarlicki w swym ostatnim - wreszcie wyważonym - streamie: https://youtu.be/S_-WcsNvlqQ. Przy okazji dziękuję Wojciechowi Łobodzińskiemu za tłumaczenie, a Strajk.eu za udostępnienie. Tym samym dołączam się do sztafety.
 
WAS NA TO ZWYCZAJNIE NIE STAĆ.
 
Przejdźmy do kolejnej oczywistości - nie będę tu omawiał streamu, ani wyróżnionego tekstu - każdy może do nich sięgnąć. Zaznaczę tylko, że Borys Kagarlicki, odpowiadając na pytanie o koncepcję Walerija Sołowja (patrz: https://youtu.be/t5PqUxFy_mY) i możliwość w Rosji ZWROTU W PRAWO takowy w myśl "obiektywnej dialektyki ruchów społecznych" co najmniej ZAKWESTIONOWAŁ ("вряд ли" - patrz: 0.26.05 minuta streamu), by nie powiedzieć wykluczył, skoro nadal próbuje skontaktować się z nim, by zaprosić na swój kanał YouTube. Pewnie wydaje mu się, że różnice są do przezwyciężenia.
 
I tu się myli.
 
TEORETYCZNE PODSTAWY TEGO BŁĘDU DLA NOWEJ RADYKALNEJ LEWICY NIE SĄ OCZYWISTE.
 
Z punktu widzenia "klasy pracowników najemnych", "klasy pracowniczej", czy "klasy robotniczej" traktowanej SZEROKO, jako synonim dwóch pierwszych - między interesami grup społecznych w imieniu których wypowiada się W. Sołowiej, a tymi, które stara się reprezentować Borys Kagarlicki i gros nowej radykalnej lewicy NIE MA SPRZECZNOŚCI ANTAGONISTYCZNYCH. Sprzeczności takie są tylko między burżuazją a klasą robotniczą, czy jeszcze szerzej: między burżuazją a proletariatem. WĄSKIE PODEJŚCIE odwołujące się do dyktatury proletariatu, a ściślej jego jądra - KLASY ZWIĄZANEJ Z PRODUKCJĄ MATERIALNĄ (nota bene nie chodzi tu wyłącznie o wyróżniony przez Michaiła Popowa "фабрично-заводской рабочий класс") WCIĄŻ POZOSTAJE WYKLUCZONE Z DEBATY NA LEWICY - JEST WRĘCZ NIEOBECNE, mimo naszych usilnych starań i zabiegów.
 
Z postawionej przez nas za Karolem Marksem kwestii teoretycznej sporo wynika - ilustracją jest wspomniany wykład W. Sołowja, który w imieniu reprezentowanych przez siebie grup społecznych i swoich zwolenników nawet kwestię wywłaszczenia oligarchów czy uspołecznienia kluczowych zakładów przemysłowych i wielkich "państwowych" korporacji odsuwa w niebyt (można je co najwyżej drobić i dzielić ku uciesze wielkich światowych korporacji). Jego zdaniem nawet co poniektórzy oligarchowie mogą jeszcze zasłużyć się dla ojczyzny - przecież nie chcą być zapamiętani przez rodaków jako właściciele wielkich jachtów - w dodatku w gronie dziwek.
 
 
Tolerancyjność W. Sołowja i "klasy kreatywnej" może zadziwić - zniszczony według niego powinien być przede wszystkim aparat propagandowy, który oskarża on o "zbrodnie". A dalej to już po kolei i według zasług. Przy tym profesor zapewnia, że jest przeciwnikiem lustracji. I co najważniejsze - NIE MA ŻADNEGO ZAGROŻENIA Z ZACHODU.
 
 
CZEGO JESZCZE JEST PRZECIWNIKIEM? - TO SIĘ DOWIEMY, gdy Borys Kagarlicki zaprosi go do siebie. Albo i nie - Borys unika konfrontacji z rzeczywistością i "niepotrzebnych" scysji na antenie czy streamach.
 
MY - WRĘCZ PRZECIWNIE.
 
MOŻEMY POWIEDZIEĆ OTWARCIE: JEST PRZECIWNIKIEM DYKTATURY PROLETARIATU, BYNAJMNIEJ NIE RZĄDÓW BURŻUAZJI.
 
 
Te wystarczy nazwać "prawdziwą demokracją", w odróżnieniu od "управляемой демократии" Putina i Surkowa.
 
Nie wierzę, że Borys Kagarlicki tego nie zauważył. Raczej chodzi o to, że sam on optuje za "socjalnym kapitalizmem", a ściślej "Rosją Socjalną". Zresztą - nie tylko on. Dochodzą do tego pozostali "demokratyczni socjaliści", w tym posttrockista, Aleksander Buzgalin wraz ze swoim druhem - Andriejem Kołganowym.
 
Chętnie wyrwiemy Wam nogi z dupy - oczywiście w przenośni - w praktyce, jak ognia i dyskusji, nie przypadkiem unikacie takich okazji.
 
Chyba nie powiecie, że nie wiecie z kim trzymać?
 
NIGDY ZE ZDECYDOWANĄ MNIEJSZOŚCIĄ.
 
Zdecydowaną na wszystko.
 
Wybaczcie, że za grosz Wam nie wierzę.
 
Nawet Jeremy Corbyn jakiś miękki się okazał - teraz ustępuje i idzie na zgniłe kompromisy, jak i pozostali charyzmatyczni liderzy współczesnej lewicy, którzy jak Sahra Wagenknecht czują się "wypaleni".
 
Niech mi już Borys Kagarlicki głowy nie zawraca "lewym zwrotem" w wykonaniu Bernie Sandersa.
 
Już raz się nadział.
 
Czy trzeba więcej?
 
Borys wszystko gotów jest przyjąć na siebie - włącznie z teką ministerialną w nowym rządzie. Na streamie już raz powiedział, że da se z tym radę. Wierzę.
 
 
Włodek Bratkowski
27 marca 2019 r.
 
 

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

CAPITALIST