Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 22 gości.

Paweł Kamiński: Widmo

czerwona flaga.jpg

Mija rok od wtargnięcia policji do mieszkania właściciela domeny „1917.net.pl”. Funkcjonariusze na polecenie „obrońcy demokracji”, prokuratora Parchimowicza, zarekwirowali laptop, dwa dyski zewnętrzne oraz telefon komórkowy. Poza telefonem, mimo upływu roku, sprzęt po dziś dzień nie został zwrócony. Przyczyna? Podejrzenie popełnienia przestępstwa „propagowania komunizmu”, przestępstwa nieistniejącego w polskim prawie karnym.

Dwa tygodnie po wspomnianym przeszukaniu mieszkania, policja zakłóciła konferencję naukową poświęconą Karolowi Marksowi, zorganizowaną na Uniwersytecie Szczecińskim, i spisała nazwiska jej uczestników. Równolegle toczyła się sprawa sądowa przeciwko członkom Komunistycznej Partii Polski (KPP), których represjonowano za działalność statutową w ramach zarejestrowanej i legalnie działającej partii politycznej.

Kapitalizm gnije. Dekadę po światowym kryzysie, jak twierdzi większość ekonomistów, znajdujemy się u progu następnego. Ład międzynarodowy, na którego czele stał imperializm amerykański, wali się w gruzy wśród rywalizacji ekonomicznej i militarnej wielkich mocarstw. Destrukcyjny wpływ irracjonalnej i anarchicznej gospodarki kapitalistycznej na środowisko naturalne zagraża dalszemu istnieniu i dobrobytowi ludzkości. 

Istnieje jednak oszałamiający rozziew między obiektywną dojrzałością warunków do transformacji socjalistycznej a stanem rewolucyjnego ruchu robotniczego, który po dekadach w odwrocie pozostaje zbyt słaby liczebnie i organizacyjnie, aby zakwestionować panowanie burżuazji. Jest to szczególnie prawdziwe w przypadku Polski. Skąd więc antykomunistyczny zamordyzm kapitalistycznego państwa, które gwałci własne normy prawne w ramach działań zdających się być zupełnie nieproporcjonalnymi do faktycznej siły marksistowskiej lewicy?

Nie jest to pierwszy taki przypadek w historii. Przykładowo, 25 sierpnia 1939 roku, na kilka dni przed wybuchem II wojny światowej, ambasador Francji, Coulondre, próbował odwieźć Hitlera od wszczęcia konfliktu: „Prawdziwym zwycięzcą (w razie wojny) będzie Trocki. Pomyślał Pan o tym?”. Führer odpowiedział: „Wiem”, po czym stwierdził, że Francja i Wielka Brytania nie pozostawiły mu wyboru... IV Międzynarodówka była wówczas słaba, prześladowana zarówno przez rządy burżuazyjne, jak i partie kominternowskie. Mimo to reprezentanci dwóch potężnych państw imperialistycznych wzajemnie straszyli się widmem radzieckiego wygnańca w meksykańskiej willi. 

Z takim zjawiskiem mamy do czynienia już od początku istnienia ruchu komunistycznego. Opisuje je słynny, początkowy akapit „Manifestu komunistycznego”:

Widmo krąży po Europie - widmo komunizmu. Wszystkie potęgi starej Europy połączyły się dla świętej nagonki przeciw temu widmu, papież i car, Metternich i Guizot, francuscy radykałowie i niemieccy policjanci. Gdzie jest taka partia opozycyjna, któraby nie była okrzyczana za komunistyczną przez swych przeciwników, będących u władzy, ; gdzie jest taka partia opozycyjna któraby nie rzucała nawzajem-piętnującego zarzutu komunizmu zarówno bardziej od siebie postępowym przedstawicielom opozycji, jak i swoim reakcyjnym przeciwnikom. (…) Komunizm jest już przez wszystkie potęgi europejskie uznany za potęgę.”

A przecież, gdy Marks i Engels pisali te słowa, na tą „potęgę” składała się garstka radykałów, głównie półutopijnych sekciarzy. Skąd więc ten paneuropejski lęk przed czerwonym widmem? 

Aby to wyjaśnić, musimy sięgnąć do rozważań Lenina o sytuacji rewolucyjnej. Charakteryzował on ją w ten sposób:

Jakie są, na ogół biorąc, oznaki sytuacji rewolucyjnej? Na pewno nie omylimy się wskazując następujące trzy główne oznaki:

  1. Niemożliwość utrzymania przez klasy panujące w formie niezmienionej swego panowania; taki lub inny kryzys ‘’gór’’, kryzys polityki klasy panującej, stwarzający szczelinę, przez którą przedziera się niezadowolenie i oburzenie klas uciskanych. Aby nastąpiła rewolucja, nie wystarczy zazwyczaj, by ‘’doły nie chciały’’, trzeba jeszcze, by ‘’góry nie mogły’’ żyć po dawnemu.
     
  2. Zaostrzanie, ponad zwykłą miarę, nędzy i niedoli klas uciskanych.
     
  3. Znaczny wzrost, z wyżej wskazanych przyczyn, aktywności mas, które w ‘’pokojowym’’ okresie spokojnie pozwalają się grabić, a w czasach burzliwych wciągane są zarówno przez ogół warunków kryzysu jak i przez same ‘’góry’’ do samodzielnego wystąpienia dziejowego.”
     

Musimy tutaj zwrócić uwagę na to, że dwa pierwsze czynniki nie zawsze są w pełni zsynchronizowane, tzn. choć pozostają w dialektycznej zależności, nie zawsze pojawiają się całkowicie równocześnie. Klasa panująca z racji zajmowania kierowniczych stanowisk w gospodarce i państwie, często ma szybszy i szerszy dostęp do informacji o zaistniałym kryzysie. Z tej samej przyczyny ma możliwość szybszego reagowania. 

Oczywiście dostęp klasy panującej do informacji nie oznacza, że jej świadomość przestaje być świadomością fałszywą. Burżuazja, aby panować musi obejmować swą świadomością całą zorganizowaną w jej interesie gospodarkę z jej masową, globalną produkcją i takim samym obrotem towarowym. Jednocześnie pozostaje ona nieświadoma swojej społeczno-historycznej sytuacji jako klasy kapitalistycznej, tzn. nie rozumie historycznego charakteru i historycznych limitów kapitalizmu. W miarę jak te limity dają o sobie znać, element nieświadomości, fałszu w świadomości klasowej burżuazji zyskuje na znaczeniu. 

Mimo, że świadomość burżuazji jest zafałszowana, pozostaje ona jednak świadoma kryzysu swego panowania, jest świadoma, że nie jest już w stanie panować „po staremu”. Klasa kapitalistyczna staje wobec dwóch problemów: 1) „jak będzie teraz panować?” oraz – co ważniejsze – 2) „czy w ogóle będzie panować?”. Jeśli ma ona znaleźć odpowiedź na pytanie pierwsze, odpowiedź na pytanie drugie musi być bezwzględnie negatywna. Jeśli ci „na górze” mają tam pozostać, muszą oni całkowicie zneutralizować jakiegokolwiek potencjalnego wroga „na dole”. Kolektywny, klasowy lęk przekształca się w kolektywną, klasową paranoję. 

Ta klasowo uzasadniona paranoja występuje niezależnie od obiektywnej siły klasy wyzyskiwanej. Nawet gdy istnieje zorganizowana klasa robotnicza zdolna zakończyć panowanie burżuazji, ta ostatnia atakuje częściowo na ślepo. Historycznie znalazło to wyraz np. w faszystowskiej walce ze „zdegenerowaną sztuką”, gdy artysta malujący trawę na niebiesko uznawany był za „kulturowego bolszewika”. Te ślepe, irracjonalne, nieuzasadnione taktycznie represje stanowią funkcję nieświadomości i fałszu w świadomości burżuazji, ich polityczną realizację. Ponieważ zaś świadomość fałszywa wyraża sprzeczność między interesami danej klasy a obiektywnymi możliwościami ich realizacji, możemy w paranoi burżuazji widzieć subiektywne odbicie w jej świadomości klasowej zaostrzenia obiektywnych sprzeczności kapitalizmu, jej postępującą niezdolność do radzenia sobie z systemowym kryzysem. 

Policyjna paranoja, strach przed czerwonym widmem, jest objawem starczej demencji klasy kapitalistycznej. Działania wynikające z zafałszowanego obrazu rzeczywistości nie mogą jednak skutecznie rozwiązać obiektywnych problemów. Policyjny nalot nie zastraszy spadającej stopy zysku. Represjami nie powstrzyma się kryzysu nadprodukcji.

Zwłaszcza, że świadomość kryzysowej sytuacji nie ogranicza się już wyłącznie do „góry”. Na całym świecie klasy wyzyskiwane odczuwają „zaostrzanie, ponad zwykłą miarę, nędzy i niedoli”. Od Paryża po Kalkutę, od Budapesztu po Chartum obserwujemy „znaczny wzrost aktywności mas”. Widmo przekształca się w ciało z krwi i kości. W przeddzień majowego święta możemy powiedzieć, że dzisiaj burżuazja jeszcze tryumfuje, ale jutro może należeć do nas.
 
 

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

front