Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 14 gości.

Głos obrońców Serekaniye

Bojownicy TIKKO.jpg

 
W ramach solidarności z Rożawą i broniącymi jej komunistami publikujemy wywiady z działaczami Tureckiej Partii Komunistycznej-Marksistowsko-Leninowskiej (TKP-ML) i bojownikami Armii Wyzwolenia Robotników i Chłopów Turcji (TIKKO). Tureccy komuniści od początku wojny w Syrii wspierają kurdyjskie milicje YPG i YPJ oraz Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF) w walce z Daesh i Turcją. Wywiady zostały opublikowane na stronie internetowej TKP-ML.
 
Niech żyje międzynarodowa solidarność!
Precz z Erdoganem!
Zwycięstwo dla Rożawy!
 
Redakcja WR
 
 
 
Wywiad z Munzurem Piranem:
 
Czy mógłbyś się przedstawić?
 
Cześć, nazywam się Munzur Piran. Przybyłem do Rożawy w 2015 roku. Jestem bojownikiem TKP-ML, TIKKO i Międzynarodowego Batalionu Wolności (IFB).
 
Jak oceniasz 12-dniowy opór przeciwko technologii i siłom zbrojnym dziewiątej pod względem wielkości armii świata?
 
My i inni towarzysze z TIKKO dotarliśmy na front trzeciego dnia obrony Serekaniye przed turecką okupacją Rożawy. Jeszcze przed inwazją towarzysze zorganizowali ekspedycję, do której dołączyliśmy. Aż do wycofania się byliśmy na froncie. To prawda, że wróg technologicznie i liczebnie jest wyżej w rankingu armii świata. Pomimo tego przez 12 dnia stawiano tej „dużej” armii ogromny opór.
 
Walki toczyły się o każdy balkon, o każdą ulicę, o każdy dom. Większość walk toczyła się na odległość rzutu granatem. Walki przeniosły się na przedmieścia Serekaniye. Wewnątrz toczyły się intensywne walki przy południowym wjeździe do miasta, a także w rejonie Til Halef, dzielnicy przemysłowej i osiedlu Havarna.
 
Czwartego i piątego dnia zaczęli nas okrążać. Po zamknięciu okrążenia dostawy posiłków i amunicji stały się dla nas problemem. Doszło do ciężkich walk, których celem było przerwanie okrążenia i wydostanie rannych przyjaciół. Wróg atakował głównie w dzień. Czasem robił postępy, zajmował kilka ulic, ale gdy zaczynała noc to my rozpoczynaliśmy swoje operacje, ponieważ oni bali się nas gdy nastawała ciemność. Bali się, ale bali się również przerywać operacje w nocy. Wystawiali straże i szli do innych miejsc. Pomimo ich przewagi liczebnej i sprzętowej, my mając mało ludzi broniliśmy tego małego miasta przez 12 dni. Pomimo zawieszenia broni czasem dochodziło do starć i ataków nieprzyjaciela.
 
Czy odczuwaliście masowe poparcie ludzi z Rożawy i innych krajów dla obrońców Serekaniye?
 
Miejsce, w którym byliśmy było odcięte od sieci. Nie mogliśmy używać telefonów ponieważ państwo tureckie wyłączyło sieć w tym regionie. Dostęp do internetu był bardzo ograniczony. Pomimo to otrzymywaliśmy informacje od naszych przyjaciół. Wiedzieliśmy, że w wielu miejscach na świecie odbyły się demonstracje poparcia i oczywiście podnosiło to nasze morale. Takie akcje są ważne i wartościowe, jednak najważniejszym źródłem naszego morale były momenty kiedy odbijaliśmy z rąk wroga zajęty przez niego teren.
 
Co możesz powiedzieć o bzdurach państwa tureckiego, które twierdzi, że chce położyć kres „terrorowi”, a samo koncentruje wojska przy granicy, rozpoczyna inwazję bombardowaniami, a także wysyła na wojnę bandytów?
 
My i nasi ludzie dobrze wiemy, że turecka „strefa bezpieczeństwa” to zasłona dla wrogości wobec Kurdów. Najpierw oczyszczono teren z ISIS, teraz oczyszcza się go z sił YPG za pomocą FSA, na koniec zamierza się oczyścić z FSA siłami reżimu. Każdy chce oczyścić własny ogród. Dla nas komunistów, postawa USA i innych państw imperialistycznych nie była zaskoczeniem. Przez 12 dni tej wojny nie widziałem ani jednego tureckiego żołnierza. Bandy FSA walczyły zamiast tureckich żołnierzy, ale tureckie media mówiły, że to ich wojska wkroczyły na te tereny. Walczyli oni w dużych grupach, tak jak byli szkoleni. Te wytrenowane bandy były wspierane przez pojazdy opancerzone, czołgi, lotnictwo i drony bojowe. Doszło do dużych starć.
 
Do intensywnych ataków doszło na dzień przed „zawieszeniem broni”. Państwo tureckie postawiło blokadę, aby zapobiec ucieczce bandytów. Odbudowano mur, więc bandy nie mogły wycofać się z walki. Ten 12-dniowy opór mógłby być kontynuowany pomimo małych sił i niedostatku amunicji. Kwestia zawieszenia broni pojawiła się po odparciu tych bardzo intensywnych ataków. Nie wysłali do walki tureckich żołnierzy, a bandy nie wykonały powierzonych im zadań.
 
Ciągle doświadczaliśmy cudu, ledwo przeżywając masowe bombardowanie. Myślę, że 12-dniowy opór Serekaniye to było życie samo w sobie. Wszystko od ewakuacji rannych do ataków z pomocą systemu tuneli było bajeczne. Szczególnie przyjaciele, którzy koordynowali działania. Postawa Hevala Şervana, jego morale i cierpliwość stały się wielkim przykładem dla wszystkich. Postawa Hevala Şervana i odwaga połączona z umiejętnościami bojowymi zostaną tymi momentami, których nigdy nie zapomnę. On zostanie jedną z tych osób, których nigdy nie zapomnę.
 
***
 
Wywiad z Tekoşer Partizanem:
 
Czy mógłbyś się przedstawić?
 
Cześć, nazywam się Tekoşer Partizan. Przybyłem do Rożawy w 2016 roku. Jestem bojownikiem TKP-ML, TIKKO i IFB
 
Jak oceniasz 12-dniowy opór przeciwko technologii i siłom zbrojnym dziewiątej pod względem wielkości armii świata?
 
Zanim przejdziemy do rozmowy o oporze przeciwko „dużej” armii chciałbym podkreślić rolę IFB (MLKP, DKP/BÖG, MKP, TKEP/L itd.). Ponieważ batalion łączą z Serekaniye specjalne relacje. IFB przybył do kantonu Cizire w 2015 roku i osiedlił się w Serkekaniye i jego relacje z tym miastem trwają do dziś. Tam IFB stworzył pierwszą kwaterę główną i pozostawał tam przez 2 lata. Wtedy nawiązaliśmy silne relacje z miejscową ludnością. W związku z tym Serekaniye jest to miejsce, z którym łączy nas silna emocjonalna więź. Myślę, ze te uczucia wzmocniły naszą wolę i opór.
 
Podczas rewolucji w Rożawie w 2012 roku, w Serekaniye też były bandy, jak teraz i ludzie zorganizowali się do walki z nimi pod przewodnictwem kilku przyjaciół. Serekaniye to miejsce, gdzie lud bronił przed bandami swojej ziemi. Dlatego też nie mogliśmy tak łatwo oddać tego miasta. Jest ono ważne nie tylko dla kurdyjskiego ruchu narodowowyzwoleńczego, ale też dla IFB, ponieważ wiemy, że ludzie w Serekaniye bardzo chcą się sami zorganizować. Odwrót nie był pierwszą decyzją właśnie z tych powodów. W związku z tym broniliśmy się przez 12 dni.
 
Czy odczuwaliście masowe poparcie ludzi z Rożawy i innych krajów dla obrońców Serekaniye?
 
W zasadzie w środku wojny byliśmy nieświadomi tego co się dzieje na świecie. Nie było wcale internetu. Używaliśmy telefonów do komunikacji z przyjaciółmi w różnych miejscach, gdy tylko mieliśmy zasięg. Nawet jeśli jesteś bardzo dobrym bojownikiem możesz czasem poczuć lekkie uczucie demoralizacji. W takiej sytuacji zaburzenie morale jest normalne. Miałem taki lekki upadek morale siódmego dnia. Wtedy zostałem pozytywnie zaskoczony przez towarzysza z zewnątrz, który powiedział mi, że na całym świcie odbyły się akcje solidarnościowe, i że oczy wszystkich zwrócone są na obronę Serekaniye. To miało duży wpływ na mnie i innych towarzyszy. Wiedzieliśmy, że na świecie zaczęły się akcje solidarnościowe i nawet jeśli dowiedzieliśmy się o tym później dało nam to spore morale i motywację. Wiedza, że nie jesteś sam, uczucie wsparcia wpływały na nasze samopoczucie podczas oporu. To przypomina mi o co walczymy. Kiedy mamy informacje o działaniach i czujemy się wspierani przez towarzyszy to daje nam siłę.
 
Co możesz powiedzieć o bzdurach państwa tureckiego, które twierdzi, że chce położyć kres „terrorowi”, a samo koncentruje wojska przy granicy, rozpoczyna inwazję bombardowaniami, a także wysyła na wojnę bandytów?
 
Nie słyszeliśmy żadnych wieści, ale odczuliśmy to osobiście. Mówiono, że Turcja wysłała swoich żołnierzy w ważne miejsca, ale ja osobiście żadnego nie widziałem. Jeśli byli jacyś tureccy żołnierze, którzy przekroczyli granicę, to nie brali oni udziału w starciach. Raczej strzelali z moździerzy i wykonywali loty zwiadowcze. Przez 12 dni nie widziałem żadnego innego żołnierza niż te bandy. To było oczywiste, że są one zorganizowane przez Turcję. Według towarzysza, który walczył w czasie rewolucji w Rożawie, w porównaniu do innych te bandy w Serekaniye były wyszkolone. Walczyli w bardziej wykwalifikowany i bojowy sposób.
 
***
 
Wywiad z Delilem Qamışlo:
 
Czy mógłbyś się przedstawić?
Cześć, nazywam się Delil Qamışlo. Od dwóch lat jestem bojownikiem-internacjonalistą. Walczę z wrogiem ale głównie z samym sobą. Ostatnio walczył z przeciwnikiem na froncie w Serekaniye.
 
Jak oceniasz 12-dniowy opór przeciwko technologii i siłom zbrojnym dziewiątej pod względem wielkości armii świata?
 
To ważne pytanie, ponieważ pomimo technologii zetknęliśmy się z znaczną liczbą dobrze wyposażonych żołnierzy. W tym kontekście mogę powiedzieć, że trudno było przeciwstawić się technologii termowizyjnej i laserowej. To była mała część wielkiego oporu, choć i bardzo energiczna. Byliśmy świadomi jaki wpływ ma to co robimy. To są powody postępów podczas tego oporu. Ogólnie to mogę powiedzieć, że mając mało ludzi oparliśmy się armii, która jest wyposażona w zaawansowaną technologicznie broń. Chciałbym też coś dodać o strategii rewolucjonistów. Każdy rewolucjonista walczył sam w pustych budynkach. Większości ludzi tu nie było, tylko rewolucjoniści, którzy z małymi siłami ale wysokim morale walczyli by ocalić miasto.
 
Czy odczuwaliście masowe poparcie ludzi z Rożawy i innych krajów dla obrońców Serekaniye?
 
Przede wszystkim nie mieliśmy większego kontaktu ze światem zewnętrznym z powodu braku internetu w tym regionie. Lecz gdy cywile z zewnątrz próbowali przybyć w konwoju to miało na nas duży wpływ. Wszyscy zaczęli tańczyć, to było piękne uczucie. Takie rzeczy są bardzo ważne dla kontynuowania oporu. Wsparcie dziennikarzy i cywili było bardzo efektywne w utrzymaniu wysokiego morale rewolucyjnych bojowników. Też dołączyłem do tańców, to było po prostu piękne. Piękne to proste słowo by wyrazić te uczucia. Tak jak powiedziałem stworzenie komunikacji ze światem zewnętrznym było ograniczone, szczególnie na froncie. By utrzymać wysokie morale musicie ufać sobie na froncie. Zaufanie jest bardzo ważne i naprawdę ma znaczenie. Ufać towarzyszom, z którymi walczysz ramię w ramię jest tak samo ważne jak ufanie samemu sobie. Zaufanie wobec towarzyszy i wiedza, że będą tam gdzie ich potrzebujesz utrzymuje twoje morale na wysokim poziomie.
 
Co możesz powiedzieć o bzdurach państwa tureckiego, które twierdzi, że chce położyć kres „terrorowi”, a samo koncentruje wojska przy granicy, rozpoczyna inwazję bombardowaniami, a także wysyła na wojnę bandytów?
 
Ja byłem bardziej snajperem. Zmierzyłem się z tuzinami ataków na wchodzie i północy miasta. Przez cały okres walk widziałem wielu z tych bandytów, którzy nas atakowali. Przez 4 dni nie mogłem się wyspać i nie widziałem też ani jednego tureckiego żołnierza. Tureccy żołnierze atakowali nas używając bombowców lub przeprowadzali zwiad, ale to bandy atakowały nas na lądzie. Wytrzymaliśmy ataki tysięcy bandytów. Przez swoją lunetę widziałem jak idą do ataku. Wyglądało na to, że przywieźli tu najemników z Idlib. Te bandy, które twierdzą, że walczą za islam walczą tak naprawdę za pieniądze i łupy wojenne. Nie uważam za słuszne nazywanie ich ludźmi. Oni za pieniądze mogą popełnić nawet ludobójstwo.
 
Mówi się, że wojna wyzwala bardzo ostre emocje, ale nawet na wojnie nasze życie pozostaje takie samo. Czy możesz coś powiedzieć o wojnie i życiu na froncie?
 
Moje doświadczenie wojenne było fantastyczne. Fantastyczne, to słowo, które jak wiesz opisuje emocje, które są zbyt niesamowite, aby były prawdziwe. Z drugiej strony oczywiście straciliśmy naszych towarzyszy, z którymi tak wiele łączyło nas podczas tej wojny. Zetknęliśmy się z trudnymi warunkami w dniach, przez które musieliśmy się żywić tym co znaleźliśmy. Ale kiedy miałem okazję to brałem prysznic, myłem zęby i czułem się jak nowonarodzony. Po tym jadłem deser, który miał być z orzeszkami ziemnymi, ale nie było w nim orzeszków ziemnych! Zamiast tego było coś zrobione z bakłażana i pietruszki, ale było pyszne. Relacji międzyludzkich na froncie też nie da się zapomnieć. Ludzie, którzy są na początku dla siebie bardzo obcy, szybko nawiązują relacje towarzyskie. Te relacje pomiędzy towarzyszami to najbardziej niezapomniane chwile.
 

Społeczność

Lenin 005