Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 25 gości.

Nobliści o kryzysie kapitalizmu

Paul Krugman.jpg

Cięcia budżetowe to prosta droga do wzrostu bezrobocia, pogłębienia kryzysu i wieloletniej depresji gospodarczej - uważa ekonomista Paul Krugman 
 
 „Obecnie znajdujemy się we wczesnym etapie trzeciej depresji”, napisał 27 czerwca zdobywca nagrody Nobla w swoim artykule w New York Times, odnosząc się do poprzednich kryzysów amerykańskiej gospodarki, które zaczęły się w 1873 i 1929 roku. „Ten trzeci kryzys będzie przede wszystkim porażką polityki”.
 
 „Jaka jest najlepsza droga wyjścia z kryzysu: większe rządowe pakiety stymulacyjne, czy cięcia w publicznych wydatkach? – brzmiało zasadnicze pytanie reporterów telewizji CNN, zadane niedawno Krugmanowi.
 
W odpowiedzi noblista przypomniał, że kryzys, który zaczął się w 2007 roku i pogłębił się 2008 roku jest dopiero trzecim światowym kryzysem finansowym od 1873 r. „A reagujemy na niego w taki sposób, że jeżeli nie nastąpi odwrócenie polityki, to z pewnością kryzys się powtórzy” -  powiedział.
 
Zdanie Krugmana, większe pakiety stymulacyjne są konieczne do zwiększenia zatrudnienia, zanim światowa gospodarka, prowadzona przez Stany Zjednoczone, nie popadnie w wir wysokiego bezrobocia i ciągłej deflacji, która doprowadza do stagnacji w gospodarce, ponieważ konsumenci, oczekując na spadek cen, wstrzymują się z zakupami dóbr i usług.
 
„Jeśli pracownik pozostawał bez pracy przez trzy, cztery lata, to bardzo trudno będzie mu wrócić do pracy”, powiedział Krugman. „W zasadzie nie dyskutujemy już o tym jak zmniejszyć bezrobocie, a zamiast tego rozmawiamy o oszczędnościach budżetowych i o tym, że musimy ograniczyć deficyty i to w momencie, kiedy to nie powinien być nasz priorytet” - dodał Krugman.
 
Koncepcje Krugmana popiera inny noblista Joseph Stiglitz z Columbia University. Stiglitz jest przekonany, że świat może popełnić błędy amerykańskiego prezydenta Herberta Hoovera, który w 1929 roku zaczął ciąć wydatki. Stiglitz stwierdził, że USA powinny ograniczyć wydatki na wojsko i więcej pieniędzy inwestować w kraju, aby firmy zaczęły płacić większe podatki. „Skutkiem tego długoterminowy deficyt krajowy będzie mniejszy” - powiedział.
 
Innego zdania jest Niall Ferguson, historyk i profesor szkoły biznesu Uniwesytetu Harwarda, który twierdzi, że narodowe długi muszą zostać ograniczone, aby inne kraje rozwinięte nie powtórzyły losu Grecji, od której inwestorzy odwrócili się i nie chcieli kupować jej obligacji, co spowodowało kryzys w całej strefie Euro.
„Albo będziemy próbowali rozgrywać kolejną Keynesowską kartę i nadal stymulować gospodarkę, albo pogodzimy się z rzeczywistością i bliską możliwością podwyżki podatków i cięć budżetowych, jeśli Stany Zjednoczone mają zachować wiarygodność na światowym rynku obligacji”   powiedział Ferguson.
 
„Jeśli spojrzymy na kryzys finansowy jako na reakcję łańcuchową, jako coś, co przechodzi z jednej fazy do drugiej bez szybkiego i dobrego zakończenia, to wchodzimy w nową, dość straszną fazę. Europa już w nią wkroczyła” - powiedział Ferguson.
 
„Teraz mamy tam do czynienia z kryzysem finansów publicznych, który jest następnym etapem kryzysu. Problem polega na tym, że w ciągu dwóch lat w USA zaistnieje podobny problem i Stany Zjednoczone nie będą już mogły skorzystać z opcji Keynesowskiej” -  dodał.
 
„Powiedziałbym, że USA oczekują teraz na egzekucję, w momencie, w którym europejski kryzys się rozwija, ale bezlitosna arytmetyka fiskalna dopadnie każdy kraj, nawet Stany Zjednoczone, które są oczywiście postrzegane jako najatrakcyjniejszy, bezpieczny raj inwestycyjny” - stwierdził. „Już od pewnego czasu mówię, że amerykańskie obligacje są tak samo bezpieczne jak Pearl Harbor na początku 1941 roku”.
 
Podobne poglądy ma Kenneth Rogoff, profesor zajmujący się polityką publiczną na Uniwersytecie Harvarda i były główny ekonomista Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
 
„Nie można działać szybko. Tego bym nie doradzał. Ale pomysł, aby wydawać i wydawać, aż zabraknie nam tchu, tylko dlatego, że być może mamy Wielki Kryzys, wydaje mi się szalony”, powiedział Rogoff.
 
Komentarz redakcji
 
Jaki wniosek z tych rozważań? Otóż dalsze pogłębianie kryzysu światowego kapitalizmu jest nieuniknione. Cięcie wydatków budżetowych doprowadzi do spadku konsumpcji, wzrostu bezrobocia i masowych bankructw, które zaowocują dalszym zwiększeniem bezrobocia, jeszcze większym spadkiem konsumpcji i kolejnymi bankructwami, co wywoła kolejną falę kurczenia gospodarki. Tak właśnie wygląda spirala deflacyjna. Ratowanie systemu przez państwo (wzrost wydatków i deficytu budżetowego) też ma ograniczony horyzont. W końcu zabraknie chętnych do pożyczania pieniędzy rządom.  Najwyższy czas głośno powiedzieć, że ten system jest „nieuleczalnie chory” i niereformowalny. Za kryzys kapitalizmu muszą zapłacić kapitaliści, którzy go wywołali  a nie całe społeczeństwa, a to oznacza, że dla ratowania ludzkiej cywilizacji, niezbędne będzie uspołecznienie środków produkcji.

Społeczność

BLOOD