Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 57 gości.

Ewa Balcerek: Czy pandemia koronowirusa otwiera nowy etap historii? ...z cyklu „Sranie w banie”

Laughing_Marx.jpg

Tak utrzymują nowocześni ortodoksyjni marksiści z Czerwonego Frontu, za partią-matką (Pandemia koronawirusa otwiera nowy etap historii).  W tych jakże niewesołych czasach, powyższe twierdzenie powinno tchnąć pełnym nadziei optymizmem. Jest tak źle, że nawet ślepy zauważyłby, że coś jest nie tak z systemem. Jak jest nieco lepiej, grupy drobnomieszczańskie patrzą z naiwną ufnością w przyszłość, co rozbija całą robotę polityczną marksistów. Więc: im gorzej, tym lepiej. 

 
 
Ale takich, co to żerują na złośliwej radości z trudności, nie lubią. 
 
 
Szkoda, że nowocześni marksiści nie mają innych argumentów. 
 
 
Inna sprawa – jest tak źle, że stoi przed nami perspektywa rewolucyjnej zmiany, ale propozycja programu na te czasy sprowadza się do… petycji do rządu burżuazyjnego. Dokument leżący przed nami podpowiada rządowi, co powinien zrobić w niniejszej sytuacji. Takie zdroworozsądkowe działania z przewagą postulatów w rodzaju: zapewnić ludziom wytwarzającym zbędne z punktu widzenia walki z wirusem dobra czy świadczących zbędne z tegoż punktu widzenia usługi pełne wynagrodzenie; objęcie całego społeczeństwa ubezpieczeniem; przy okazji zwalniając ich wszystkich do domów na okres rozwoju epidemii. 
 
 
Pracować powinny tylko zakłady wytwarzające podstawowe dobra zapewniające przetrwanie społeczeństwa oraz placówki zdrowia. 
 
 
W ten sposób zaczyna się ujawniać pęknięcie w logice zamierzonego i faktycznego w proponowanym programie. 
 
 
Marksiści postulują ograniczenie działalności gospodarczej przy jednoczesnym zaktywizowaniu polityki socjalnej państwa. Mają pewne przeczucie, że rządy burżuazyjne nie będą chciały wykonać takiego, spójnego inaczej, zalecenia, więc skwapliwie proponują, że zastąpią rząd. Nie mają tego skromnie w ogłoszonych planach, ale jeśli sytuacja ich do tego zmusi, to… „jest taka partia!” Tacy są rewolucyjni! 
 
 
Najfajniej się zacznie dziać, jak marksiści w rządzie zaczną wdrażać swój program. 
 
 
Więc najpierw będą musieli wziąć za mordę roboli, których trzeba będzie zmusić do wzmożonej pracy, żeby sprostać ambitnym planom socjalnym marksistów. Oczywiście, oczywiście, nie będą brali za mordę roboli, tylko nałożą wyższe opodatkowanie na kapitalistów. No to co w tej sytuacji zrobią kapitaliści? 
 
 
Trzeba będzie przejąć (znacjonalizować) te zakłady, których właściciele prywatni będą usiłowali kombinować. Wtedy marksiści będą mogli już bez pośrednictwa kapitalistów wziąć roboli za mordę. 
 
 
Jakoś nigdzie w programie nie ma ani słowa o tym, że zwolniona na pracę zdalną w domu „klasa kreatywna” zostanie uprzejmie poproszona o zasilenie szeregów pracowników produkcyjnych, żeby się wyrobić z wypełnieniem punktów programu. To, oczywiście, wzbudzi entuzjazm drobnomieszczaństwa, które natychmiast zacznie organizować masowe demonstracje poparcia dla kreatywnego rządu marksistów. 
 
 
Jakże więc uwierzyć, że marksiści u władzy będą stanowili przeciwwagę dla „drakońskich środków”, które zostaną „nałożone na klasę robotniczą” przez burżuazję? Sami przecież obiecują wzmocnienie owych „drakońskich środków” siłą swego, hm, autorytetu. Na szczęście ich zdolność do realizacji programu jest równie spiżowa, co ich autorytet w masach. 
 
 
Na miejscu tych marksistów posiedziałabym chwilę i zastanowiła się. Może niekoniecznie burżuazja nie ma pomysłu na kryzys i z wytęsknieniem modli się do Matki Boskiej Marksistowskiej o zesłanie kilku „dobrych rad”. Jak sam autor tekstu wspomina, koronawirus może być racjonalnie interpretowany jako naturalne, spontaniczne działanie „niewidzialnej ręki rynku” prowadzącej do powrotu do stanu zakłóconej arbitralnymi działaniami „lewaków” z Komisji Europejskiej równowagi ekonomicznej. 
 
 
Jak pamiętam swoje niekończące się dyskusje na forum lewica.pl, to dużą popularnością wśród nowoczesnych lewicowców socjaldemokratycznego chowu cieszyły się ludożercze koncepcje niejakiego Taraka, który wprost odwoływał się do maltuzjanizmu jako do nowoczesnej alternatywy dla totalitarnego marksizmu. Może więc powrót do równowagi za cenę ofiar koronawirusa, co jest zawsze lepszą alternatywą dla perspektywy konfliktu militarnego, pełniącego tę samą funkcję, nie jest domeną wyłącznie kapitalisty? 
 
 
Pomysł na ochronę odgórną dla przymusowo bezczynnych warstw pośrednich jest wyrazem adekwatnej do rzeczywistości samoświadomości owej lewicowej z istoty grupy samej-dla-siebie.
 
 
Warstwy pośrednie są tu odmalowywane jako bierna grupa specjalnej troski. Ten kretynizm wynika stąd, że nowocześni marksiści jako pewnik przyjmują, że ten przypochlebczy pomysł na zrealizowanie interesów drobnomieszczaństwa kosztem klasy robotniczej zapewni im „zdobycie posłuchu dla naszych pomysłów”. W praktyce liczą na mobilizację owych licznych grup społecznych poprzez manifestacje poparcia dla marksistowskiego ruchu petycyjnego do władz. Który może spowoduje, że burżuazja uzna ich za lepszych menedżerów interesów kapitału niż dotychczasowy komitet wykonawczy partii burżuazyjnych.
 
 
Koronnym argumentem jest: „… klasa rządząca i jej pachołki w rządach na całym świecie okazali się całkowicie niezdolni do wdrożenia skutecznej obrony przed tą chorobą”. A może nie mieli tego zamiaru, co autor tekstu między wierszami podejrzewa? Gdyby chcieli, zapewne byliby skuteczni. Autorowi nie zależy na wyciągnięciu logicznych wniosków z własnych rozważań.
 
 
Burżuazja traktuje klasę robotniczą jak zasób przyrody – naturalnie dostarczany bezpłatnie, a dopiero w „lewackim” społeczeństwie zawłaszczony przez rozrośnięte państwo socjalne i wydzielany kapitałowi po kawałku. Stąd kłopoty z równowagą na wolnym rynku. Epidemia przywraca naturalne relacje, które pozwolą gospodarce kapitalistycznej na powrót do harmonii. Przynajmniej na jakiś czas…
 
 
Klasy wyzyskujące postrzegają kryzys inaczej. Z tego względu nie potrzebują panikować. Mogą myśleć trzeźwo, odwrotnie niż lewica, której zdolności intelektualne przesłania myślenie życzeniowe.
 
 
W rywalizacji o względy biurokracji, klasy wyzyskujące mają nad lewicą przewagę. Obawiam się, że niekoniecznie tryumfalistycznie rozgłaszane punkty programowe kapitału nie zrodzą w biurokracji przemożnej potrzeby poszukiwania alternatywy, tym bardziej na lewicy.
 
 
Petycję możecie sobie wsadzić tam, gdzie słońce nie dociera.
 
 
 
Ewa Balcerek
20 marca 2020 r.
 
 

Społeczność

front