Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 110 gości.

Paweł Kamiński: Materializm albo barbarzyństwo (W rocznicę śmierci Kazimierza Łyszczyńskiego).

Łyszczyński Kazimierz

30 marca przypada 331. rocznica śmierci Kazimierza Łyszczyńskiego (1634-1689) – polskiego filozofa materialistycznego skazanego na stos za propagowanie ateizmu. Jest on jednym z niezliczonej rzeszy męczenników walczących o wolność i postęp, którzy padli ofiarą reakcji i obskurantyzmu.
 
Ateusz w kontuszu
 
Kazimierz Łyszczyński urodził się 4 marca 1634 r. w rodzinie średniozamożnej szlachty. W latach 1655–1657, będąc w wojsku, zbrojnie walczył z najeźdźcami. W latach 1658-1666 jako jezuita, kolejno studiował filozofię i teologię. Po wystąpieniu z zakonu wielokrotnie był wybierany posłem na sejm. W 1687 r. jego sąsiad, który był mu dłużny pieniądze, wykradł mu rękopis ateistycznego traktatu filozoficznego „De non existentia Dei” i zadenuncjował jako bluźniercę. Łyszczyńskiego wtrącono do więzienia. 15 lutego 1689 r. rozpoczął się jego proces przed Komisją Sejmową. 28 marca tego samego roku. Łyszczyńskiego skazano na spalenie na stosie wraz z jego rękopisem. Wyrok wykonano dwa dni później na Rynku Starego Miasta w Warszawie.
 
W swoim dziele „De non existentia Dei” („O nieistnieniu Boga”) – znanym dziś jedynie z fragmentów i relacji współczesnych – Łyszczyński stwierdzał: „Człowiek jest twórcą Boga, a Bóg jest tworem i dziełem człowieka. Tak więc to ludzie są twórcami i stwórcami Boga, a Bóg nie jest bytem rzeczywistym, lecz bytem istniejącym tyko w umyśle, a przy tym bytem chimerycznym, bo Bóg i chimera są tym samym.” Łyszczyński, odrzucając religię na rzecz światopoglądu materialistycznego, „publicznie twierdził, że nie masz Boga ani takiey rzeczy, która by miała być Stworzeniem, ale że natura sama przezorna sukcesyą rodziła te wszystkie, co ie widziemy rzeczy”.i
 
Filozof wskazywał na społeczną funkcję religii. Uważał on, że religia stanowi świadomy wymysł mający na celu utrzymanie ludu w ryzach: „Religia została ustanowiona przez ludzi bez religii, aby ich czczono, chociaż Boga nie ma. Pobożność została wprowadzona przez bezbożnych. Lęk przed Bogiem jest rozpowszechniany przez nielękających się, w tym celu, żeby się ich lękano.”
 
Polityczne implikacje myśli Łyszczyńskiego były oczywiste dla jego wrogów. W swojej mowie oskarżycielskiej, prokurator Szymon Kurowicz Zabistowski argumentował, że filozof był winny nie tylko bluźnierstwa, ale również obrazy majestatu królewskiego, „bo krzywda Boska redundat (spada) na Namiestnika Jego”. Stolnik Jan Brzoska, autor donosu na Łyszczyńskiego, skarżył się, że myśliciel chce „mieć Orbem sine Rectore, Urbes sine Praetore, Populum sine Principe, Templa sine Pontifice, capitolia sine judice”, tzn. świat bez Pana, miasta bez pana, lud bez władcy, świątynie bez kapłanów, trybunały bez sędziów.
 
Sam Łyszczyński był jednak pesymistą, jeśli chodzi o potencjalny odbiór jego filozofii przez lud: „Prosty lud oszukiwany jest przez mądrzejszych wymysłem wiary w Boga na swoje uciemiężenie; tego samego uciemiężenia broni jednak lud, w taki sposób, że gdyby mędrcy chcieli prawdą wyzwolić lud z tego uciemiężenia, zostaliby zdławieni przez sam lud.” Było to zrozumiałe – zahukany, niepiśmienny chłop pańszczyźniany, którego świat w zasadzie nie wykraczał poza własną wieś oraz pański folwark i którego jedyną nadzieją była niebiańska nagroda obiecana przez jego proboszcza, nie był idealnym odbiorcą materialistycznego traktatu (pisanego zresztą po łacinie).
 
Tym bardziej nie mogła popierać światopoglądu Łyszczyńskiego szlachta, która swoją pozycję zawdzięczała wyzyskowi chłopów. Pojawiały się wprawdzie głosy broniące filozofa, ale jako ofiarę pogwałcenia przez kler przysługującego szlachcicowi prawa Neminem captivabimus (Łyszczyńskiego uwięziono bez prawomocnego wyroku). Przykładowo, Ludwik Konstanty Pociej, pisarz ziemski brzeski, na podstawie sprawy Łyszczyńskiego oskarżał kler o chęć zniesienia „złotej wolności” i wprowadzenia w Rzeczpospolitej rządów inkwizycji.ii.
 
Poglądów Łyszczyńskiego nie bronił jednak nikt. W feudalnej Polsce jego filozofia nie miała szans zapuścić korzeni. Inaczej rzecz miała się w Europie Zachodniej.
 
Wolność, równość, materializm
 
Na przełomie XV i XVI stulecia rozpoczął się w Europie Zachodnim okres wzrostu ekonomicznego i społecznego znaczenia burżuazji. Wprowadzając kapitalistyczne metody produkcji w rolnictwie, ogradzała ona pola, a pozbawionych w ten sposób ziemi chłopów zapędzała od pracy w manufakturach. Wzrastające siły wytwórcze zaczęły wykraczać poza granice poszczególnych państw, napędzając ekspansję kolonialną i tworząc zalążki gospodarki globalnej. Klasa kapitalistyczna wraz ze wzrostem swojej pozycji ekonomicznej sięgała po władzę polityczną – w XVII wieku w Niderlandach i na Wyspach Brytyjskich rewolucje burżuazyjne obaliły feudalizm.
 
Ekonomicznemu i politycznemu wzrostowi burżuazji – rozpoczętemu wiek wcześniej w okresie renesansu i uwieńczonemu stulecie później przez tryumf rewolucji francuskiej – towarzyszyło ukształtowanie się filozofii materialistycznej jako światopoglądu klasy postępowej. Materializm był atrakcyjny dla burżuazji z dwóch powodów.
 
Po pierwsze, uzyskany przez kapitalizm, a niespotykany uprzednio w historii, rozwój sił wytwórczych możliwy był tylko dzięki obiektywnemu, naukowemu poznaniu przyrody. Burżuazyjni materialiści zgadzali się z Łyszczyńskim, że „natura sama przezorna sukcesyą rodziła te wszystkie, co ie widziemy rzeczy”. Uważali ponadto, że badając i poznając naturę, można nad nią zapanować i zaprząc w służbę produkcji kapitalistycznej. Etos postępowej burżuazji wyraził ojciec nowoczesnego materializmu, Francis Baconiii: „Człowiek, sługa i tłumacz przyrody, tyle może zdziałać i zrozumieć, ile z ładu przyrody spostrzeganiem lub umysłem zdoła uchwycić; poza tym nic nie wie i nic więcej nie może. (…) Wiedza i potęga ludzka to jedno i to samo, gdyż nieznajomość przyczyny pozbawia nas skutku. Nie można bowiem przyrody zwyciężyć inaczej niż przez to, że się jej słucha, i to, co przy rozważaniu gra rolę przyczyny, w działaniu staje się niejako regułą. (…) Wszystko, co przy działaniu człowiek zrobić może, to ciała stworzone przez naturę przesuwać i odsuwać, reszty dokonuje w sobie sama przyroda”.
 
Po drugie, materializm stanowi ideologiczną broń przeciwko porządkowi feudalnemu, rzekomo ustanowionemu z woli Boga. Burżuazyjni materialiści atakują religię jako podporę ciemnoty i zabobonu oraz źródło nietolerancji i wojen religijnych. Ukazują oni jednocześnie społeczną funkcję religii chroniącej materialne interesy klas feudalnych (Helwecjusz: „Ukrytym powodem prześladowań [religijnych] jest zawsze interes.iv). Przy czym świadomości klasowej funkcji religii najczęściej towarzyszyło przekonanie o religii jako świadomym i celowym wymyśle mającym spacyfikować „maluczkich”. Przykładowo uczestnik Wielkiej Rewolucji Francuskijej, J. M. Lequinio głosił, że „religia jest tylko politycznym łańcuchem i niczym więcej. Wynaleziono ją po to, aby rządzić ludźmi i panować nad nimi. Na tym łańcuchu wodzi się pospólstwo i doprowadza do tego, by swoją egzystencją zapewniało uciechy kilku jednostkom”.v
 
Widzimy tu podobieństwo do poglądów Łyszczyńskiego z jedną zasadniczą różnicą – materialiści burżuazyjni byli znacznie bardziej optymistyczni, co do możliwości walki z propagatorami zabobonu. Najskrajniejszym przedstawicielem tej tendencji był utopijny komunista Jean Meslier, który, nawołując do chłopskiej rewolucji, pisał: „Dopóki wierząc w błędy religii będziecie ulegali jej zabobonom, dopóty będziecie w nędzy i w nieszczęściu. Odrzućcież całkowicie wszystkie te czcze i zabobonne praktyki religijne. Przepędźcie z waszego umysłu tę bezmyślną i ślepą wiarę w fałszywe tajemnice. Nie dawajcie im wiary. Drwijcie z tego wszystkiego, co wam bają wyrachowani księża.(...) Uwolnijcie całkowicie umysły wasze i serca wasze od tych spraw, a wokół siebie wypleńcie te czcze i zabobonne praktyki księży i ofiarników, żeby musieli oni żyć i pracować tak samo jak wy. Ale to jeszcze nie wystarczy. Wszyscy, ilu was jest, wy i bliźni wasi, starajcie się zjednoczyć po to, by całkowicie zrzucić jarzmo tyrańskiego panowania waszych książąt i królów. Obalcie wszędzie te twory niesprawiedliwości i niegodziwości. Rozbijcie te wszystkie głowy ukoronowane. Poraźcie dumę i pychę wszystkich waszych tyranów i nie pozwólcie, by kiedykolwiek jeszcze nad wami zapanowali.vi
 
Reakcja nie przyglądała się spokojnie wzrostowi nowej klasy i zwalczała zaciekle jej propagandę. Płonęły stosy, płonęły książki, zapełniały się twierdze... Kulminacją ideologicznej walki burżuazji z zastanym porządkiem była Wielka Burżuazyjna Rewolucja Francuska. Rewolucja zadała decydujący cios feudalnemu absolutyzmowi i otworzyła epokę tryumfalnego kapitalizmu, który umożliwił rozwój sił wytwórczych na skalę niespotykaną w historii ludzkości. Rozwój ten dał szerokie pole dla rozwoju nauk przyrodniczych, które uczyniły praktyczny użytek ze zdobyczy materialistycznej teorii poznania. Jednocześnie Wielka Rewolucja Francuska dokonała ewaluacji racjonalistycznej krytyki społecznej, ujawniając dobitnie słabe strony materializmu burżuazyjnego.
 
Materialiści burżuazyjni - rozumując metafizycznie, a nie dialektycznie - nigdy nie zdołali dać konsekwentnego wyjaśnienia zjawisk społecznych. Jak wyjaśniał Plechanowa, filozofowie ci „musieli stanąć przed antynomią: opinie są skutkami oddziaływania środowiska społecznego i na odwrót, opinie są przyczynami tych lub innych właściwości środowiska społecznego. Antynomia ta tym bardziej musiała wywołać - zamieszanie w poglądach <<filozofów>>, że skutek i przyczyna - przynajmniej w zastosowaniu do życia społecznego - wydawały im się - jak i wszystkim metafizykom - pojęciami stałymi, niezmiennymi, by tak rzec, skamieniałymi. (…) Wzajemne oddziaływanie na siebie różnych stron życia społecznego – oto najwyższy, <<najbardziej filozoficzny>> punkt widzenia, na jaki potrafili wznieść się <<filozofowie>>. (…) Człowiek jest produktem otaczającego go środowiska społecznego. Charakter tego środowiska jest wyznaczony przez działalność <<rządu>>. Działanie rządu - na przykład aktywność prawodawcza – należy już do dziedziny świadomej działalności człowieka. Działalność ta zależy znowu od <<opinii>> tych, którzy działają. I oto niepostrzeżenie zmienił się jeden z członów antynomii (teza) – utożsamiając się ze swoim starym przeciwnikiem – antytezą. Wydaje się, że trudność znikła, i <<filozof>> ze spokojnym już sumieniem kontynuuje swe <<badania>>. Ledwie stanął na stanowisku wzajemnego oddziaływania, a już porzucił je z pośpiechem.”vii Oznaczało to ustąpienie pola idealizmowi i zwiastowało klęskę materializmu burżuazyjnego na polu politycznej praktyki.
 
Z jednej strony zredukowanie religii i innych zjawisk ideologicznych do fałszu i kłamstwa nie pozwoliło na zrozumienie ich w całej ich złożoności i poskutkowało podczas Wielkiej Rewolucji Francuskiej naiwną polityką dechrystianizacji („znoszenie” religii przez rewolucyjne dekrety, zastępowanie chrześcijaństwa „kultem Rozumu” itd.).
 
Z drugiej strony, oddanie sfery społecznej we władzę idei ułatwiło burżuazji powrót do Boga, gdy stała się ona nową klasą panującą i przestała być zainteresowana krytyką społeczną. Klasa kapitalistyczna zaakceptowała religijny idealizm, materializm redukując do metodologii szczegółowych nauk przyrodniczych.
 
Praktyczny materializm
 
Dalszy rozwój filozofii materialistycznej wymagał, po pierwsze, porzucenia rozumowania metafizycznego na rzecz dialektycznego, aby umożliwić materialistyczną krytykę społeczną; po drugie, klasy społecznej, której interes wymagał takiej krytyki.
 
Dzieła tego dokonali Karol Marks i Fryderyk Engels, którzy zdołali dokonać syntezy dialektyki Hegla i oświeceniowego materializmu, wskazując na znaczenie społecznej praktyki. Jak wskazywał Marks: „Głównym brakiem wszelkiego dotychczasowego materializmu (...) jest to, że przedmiot, rzeczywistość, zmysłowość ujmował on jedynie w formie obiektu czy też oglądu, nie zaś jako ludzką działalność zmysłową, praktykęviii. Praktyka, tzn. świadome przekształcanie świata materialnego, jest dokonywana przez społeczeństwo („Życie społeczne jest z istoty swej praktyczne”ix) w celu zaspokajania ludzkich potrzeb, tzn. ma charakter produkcji.
 
Wychodząc z analizy stosunków produkcji, Marks i Engels byli w stanie dać materialistyczne wytłumaczenie dynamiki społeczeństwa. Jak pisał Marks: „W społecznym wytwarzaniu swego życia ludzie wchodzą w określone, konieczne, niezależne od ich woli stosunki - w stosunki produkcji, które odpowiadają określonemu szczeblowi rozwoju ich materialnych sił wytwórczych. Całokształt tych stosunków produkcji tworzy ekonomiczną strukturę społeczeństwa, realną podstawę, na której wznosi się nadbudowa prawna i polityczna i której odpowiadają określone formy świadomości społecznej. Sposób produkcji życia materialnego uwarunkowuje społeczny,| polityczny i duchowy proces życia w ogólności. Nie świadomość ludzi określa ich byt, lecz, przeciwnie, byt społeczny ludzi określa ich świadomość.x
 
Marksizm wskazuje na materialne korzenie zjawisk ideologicznych jak religia oraz na konieczność zmiany stosunków materialnych w celu usunięcia przesądów: „Nędza religijna jest jednocześnie wyrazem rzeczywistej nędzy i protestem przeciw nędzy rzeczywistej. Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu. Prawdziwe szczęście ludu wymaga zniesienia religii jako urojonego szczęścia ludu. Wymagać od kogoś porzucenia złudzeń co do jego sytuacji to znaczy wymagać porzucenia sytuacji, która bez złudzeń obejść się nie może. Krytyka religii jest więc w zarodku krytyką tego padołu płaczu, gdyż religia jest nimbem świętości tego padołu płaczu.xi
 
Jak widać marksizm podjął i twórczo rozwinął dziedzictwo materializmu burżuazyjnego. Dotyczy to nie tylko wojującego ateizmu, ale również etosu rozwoju sił wytwórczych dla zaspokajania ludzkich potrzeb. Engels dał temu wyraz, dając definicję wolności: „Nie na urojonej niezależności od praw przyrody polega wolność, ale na poznaniu tych praw i na uzyskanej dzięki temu możliwości planowego posłużenia się ich działaniem w określonych celach. Odnosi się to zarówno do praw przyrody zewnętrznej, jak do tych praw, które rządzą cielesnym i duchowym bytem samego człowieka - do dwóch kategorii praw, które możemy rozdzielić co najwyżej w wyobrażeniu, ale nie w rzeczywistości. Wolność woli nie jest więc niczym innym, jak zdolnością rozstrzygania na podstawie znajomości rzeczy. Im bardziej wolny jest więc sąd człowieka w jakiejś określonej kwestii, z tym większą koniecznością będzie określona treść tego sądu; natomiast płynąca z niewiedzy niepewność, która na pozór dowolnie wybiera między wieloma różnymi i sprzecznymi możliwościami rozstrzygnięć, właśnie przez to wykazuje, że nie jest wolna, że znajduje się pod władzą przedmiotu, nad którym usiłuje zapanować. Wolność polega więc na - opartej na zrozumieniu przyrodzonych konieczności - władzy naszej nad nami samymi i nad przyrodą zewnętrzną; jest więc ona koniecznym produktem rozwoju historycznego.xii
 
Pogłębiając dorobek baconowskiego materializmu, marksizm wskazuje, że realizacja tej wolności napotyka na społeczne przeszkody: „Na określonym szczeblu swego rozwoju materialne siły wytwórcze społeczeństwa popadają w sprzeczność z istniejącymi stosunkami produkcji, albo - co jest tylko prawnym tego wyrazem - ze stosunkami własności, w których łonie one się dotąd rozwijały. Z form rozwoju sił wytwórczych stosunki te zamieniają się w ich kajdany. Wówczas następuje epoka rewolucji socjalnej.xiii
 
Społeczeństwo kapitalistyczne już uzyskało szczebel rozwoju, na którym sprzeczność między stosunkami produkcji a siłami wytwórczymi. Jak Marks i Engels wyjaśniali w „Manifeście komunistycznym”: „Burżuazyjne stosunki produkcji i wymiany, burżuazyjne stosunki własności, współczesne społeczeństwo burżuazyjne, które wyczarowało tak potężne środki produkcji i wymiany, podobne jest do czarnoksiężnika, który nie może już opanować wywołanych przez się potęg podziemnych. Od dziesięcioleci dzieje przemysłu i handlu są tylko dziejami buntu nowoczesnych sił wytwórczych przeciw nowoczesnym stosunkom produkcji, przeciw stosunkom własności, które są warunkami istnienia burżuazji i jej panowania. Dość wymienić kryzysy handlowe, które, ponawiając się periodycznie, coraz groźniej stawiają pod znakiem zapytania istnienie całego społeczeństwa burżuazyjnego. W czasie kryzysów handlowych ulega regularnie zniszczeniu nie tylko znaczna część wytworzonych produktów, ale także stworzonych już sił wytwórczych. (…) Siły wytwórcze, którymi ono [społeczeństwo burżuazyjne] rozporządza, nie służą już więcej rozwojowi burżuazyjnych stosunków własności; przeciwnie, stały się one nazbyt dla tych stosunków potężne, są przez nie hamowane; skoro zaś tylko zaporę tę przezwyciężają, wprawiają całe społeczeństwo burżuazyjne w stan nieładu, zagrażają istnieniu burżuazyjnej własności.xiv
 
Burżuazja nie zdolna jest rozwiązać tej sprzeczności, konieczne jest jej obalenie przez klasę rewolucyjną: „Burżuazja nie tylko wykuła oręż, który jej niesie zagładę; stworzyła ona także ludzi, którzy tym orężem pokierują - nowoczesnych robotników – proletariuszy. W tej samej mierze, w jakiej rozwija się burżuazja, tj. kapitał, rozwija się proletariat, klasa nowoczesnych robotników, którzy dopóty tylko żyją, dopóki znajdują pracę, i dopóty tylko znajdują pracę, dopóki ich praca pomnaża kapitał. Ci robotnicy, zmuszeni sprzedawać się od sztuki, są towarem, jak wszelki inny artykuł handlu, toteż na równi z innymi towarami podlegają wszelkim zmiennościom konkurencji, wszelkim wahaniom rynku. (…) Spośród wszystkich klas, które są dziś przeciwstawne burżuazji, jedynie proletariat jest klasą rzeczywiście rewolucyjną. Pozostałe klasy upadają i giną wraz z rozwojem wielkiego przemysłu, proletariat jest tego przemysłu nieodłącznym wytworem.xv
 
Rewolucja proletariacka staje się praktycznym i teoretycznym punktem ogniskowym filozofii materialistycznej: „Dokonanie tego czynu, wyzwalającego świat, jest misją historyczną nowoczesnego proletariatu. Zgłębienie historycznych warunków tego czynu, przez to samo i natury tego przewrotu, uświadomienie w ten sposób klasie powołanej do działania, a dziś uciśnionej, warunków i natury jej własnej akcji stanowi zadanie naukowego socjalizmu jako teoretycznego wyrazu ruchu proletariackiego.xvi
 
Ich dziedzictwo a nasze
 
W 1863 r. Ferdynand Lassalle, założyciel pierwszej partii robotniczej w Niemczech, stanął przed berlińskim sądem za wygłoszenie i opublikowanie drukiem odczytu, który pruska prokuratura uznała za wywrotowy. Lassalle rozpoczął swoją mowę obrończą, powołując się na... wolność nauki, gwarantowaną przez konstytucję Prus. Lassalle tłumaczył: „Jedynym celem, który przezeń [przez odczyt] osiągnąć pragnąłem, było otworzyć przed słuchaczem podwoje filozoficznego pojmowania istoty dziejów, tej najtrudniejszej z nauk, dać mu świadomość tego, że stanowią one stopniowo pod działaniem praw koniecznych rozwijającą się rozumną całość.xvii
 
Na zarzut oskarżyciela, że przemówienie wygłoszone w dzielnicy robotniczej nie może być uznane za wykład naukowy, Lassalle słusznie odpowiedział: „Dla treści odczytu i, co za tym idzie, dla jego naukowości, żadnej nie czyni różnicy, gdzie jest on wypowiedzianym, czy w Królewskiej Akademii Nauk wobec kwiatu mężów nauki, czy też na przedmieściu wobec robotników, pracujących przy budowie maszyn. (…) Jest to przecie właśnie wielkim czasów naszych przeznaczeniem dokonać tego, o czym zamierzchłe stulecia marzyć nawet nie mogły – naukę ponieść w lud!xviii
 
Pruski prokuratur czynił rozróżnienia między trybuną polityczną a salą wykładową; prokuratura PiS zdawała się nie przejmować takimi subtelnościami, gdy w maju 2018 roku nasłała policję na konferencję Uniwersytetu Szczecińskiego poświęconą Karolowi Marksowi. Po fali krytyki minister spraw wewnętrznych Joachim Brudziński przeprosił jednak za interwencję. Równolegle trwały represje wobec portalu „Władza Rad” i Komunistycznej Partii Polski. Ostatecznie, Marks na uniwersytecie to jedno, co innego „naukę ponieść w lud”... Minister niechcący ujawnił, że praktyczną treścią antykomunizmu jest wojujący obskurantyzm.
 
Kapitalizm uwikłany jest w nieustannie zaostrzające się sprzeczności, których nie potrafi rozwiązać. Burżuazja uniemożliwia rozwiązanie nakładających się na siebie kryzysów ekonomicznych, ekologicznych, politycznych itd. (jak trwający obecnie kryzys epidemiologiczny), ponieważ stawia – i nie może nie stawiać – swoje interesy klasowe ponad potrzeby zdecydowanej większości ludzkości.
 
 
Przed proletariatem stoi możliwość „porzucenia sytuacji, która bez złudzeń obejść się nie może” dzięki „władzy naszej nad nami samymi i nad przyrodą zewnętrzną”, tzn. urzeczywistnienia marzeń całych pokoleń postępowych myślicieli o uwolnieniu człowieka od władzy przesądów i umożliwienia mu osiągnięcia doczesnego szczęścia. Burżuazja i jej pomagierzy zmuszeni są podjąć dziedzictwo inkwizytorów, tzn. zwalczać postępową myśl w obronie bestialstwa upadającego porządku. Oto alternatywa stojąca przed ludzkością: materializm albo barbarzyństwo.
 

 
Przypisy:

ihttp://www.racjonalista.pl/kk.php/s,5202

iihttp://www.racjonalista.pl/kk.php/s,5203

iiiBacon Francis „Novum Organum”, PWN 1955, str. 57-58.

ivHelvetius Claude-Adrien „O umyśle”, PWN 1959, t. II, str. 193.

vCzarnecki Zdzisław „Filozoficzny rodowód marksistowskiej teorii religii”, PWN 1971, str.126.

viMeslier Jan „Testament”, PWN 1955, str. 405.

viiPlechanow Jerzy „Przyczynki do historii materializmu”, KiW 1950, str. 67-68.

viiihttps://www.marxists.org/polski/marks-engels/1845/tezy_o_feuerbachu.htm

ixTamże.

xhttps://www.marxists.org/polski/marks-engels/1859/ekon-pol/00.htm

xihttps://www.marxists.org/polski/marks-engels/1843/krytyka-hegel-fil-prawa.htm

xiihttps://www.marxists.org/polski/marks-engels/1876/anty_dur/01.htm#11

xiiihttps://www.marxists.org/polski/marks-engels/1859/ekon-pol/00.htm

xivhttps://www.marxists.org/polski/marks-engels/1848/manifest.htm

xvTamże.

xvihttps://www.marxists.org/polski/marks-engels/1880/soc-utop/6.htm

xviiLassalle Ferdynand „Nauka a robotnicy. Mowa obrończa wypowiedziana przed Berlińskim Sądem Karnym”, Bibljoteka Naukowa 1905, str. 28.

xviiiTamże, str. 32.

Społeczność

LENIN