Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 22 gości.

Ewa Balcerek i Włodek Bratkowski: Od pełni księżyca do wschodu słońca - tylko krok

Karol commmunist star.jpg

Na zdrowy rozum, wydawałoby się, że porządni marksiści powinni starać się wykazywać, że teoria ich mistrza zawiera w sobie całościowy system postrzegania i porządkowania świata, że zawiera w sobie, przynajmniej w zalążku, kwestie dotyczące wszystkich dziedzin ludzkiego życia, zarówno życia gospodarczego, jak i problemy etyczne.
 
Ba, taki kompletny system powinien nie tylko zauważać owe problemy, ale i zawierać istotne sugestie co do sposobu ich rozwiązywania. To właśnie mają na myśli marksiści, kiedy biją się o uznanie marksizmu za metodę badania rzeczywistości, a nie za system skostniałych dogmatów. 
 
Niezależnie od faktu, że marksizm daje nam faktycznie metodę patrzenia na świat i jego interpretowania w celu jego zmiany, takie ujęcie pozwala pokoleniom ideowych spadkobierców Marksa uczynić z jego myśli osobną niszę równouprawnioną w stosunku do pozostałych, historycznie zachowanych w umysłowej skarbnicy. Nie bez znaczenia jest fakt, że daje to ludziom uprawiającym tę niszę stabilność zawodową i życiową. Marksizm stał się dyscypliną akademicką. 
 
Wielu jego przeciwników usiłowało odebrać mu cechy, które zapewniały mu miejsce w historii ludzkiej myśli. Wykazywano jego brak oryginalności, elementarne błędy faktograficzne i interpretacyjne, w tym naciąganie faktów i wysnuwanie wniosków, które przeczyły naturalnej skłonności do uznawania za predestynujące do zamknięcia w skarbcu tylko tych koncepcji, które podkreślały wyidealizowane cechy kondycji ludzkiej, w tym nieprzezwyciężalne dążenie do wolności i empatii. Marksizm usiłowano zepchnąć do rangi doktryny, która postulowała prymitywny determinizm w miejsce adorowanej wolności i krwawą walkę klasową w miejsce empatii, zobiektywizowaną owym determinizmem. 

See video

 
 
Walka o utrzymanie marksizmu jako niszy akademickiej musi liczyć się z koniecznością efektywnego odparcia owych zarzutów, jakby nie były groteskowe i wyssane z palca. Marksiści muszą sobie poradzić z licznymi wypowiedziami klasyków, w których faktycznie brakowało nuty koncyliacyjnej. 
 
Determinizm, obiektywizm i teoretyczny antyhumanizm istotnie zdobył dla marksizmu pożądaną przez ambitnych jego przedstawicieli niszę. W sytuacji historycznej, w której puste frazesy o humanizmie i poszanowaniu osoby ludzkiej zderzyły się z realiami obu wojen światowych, Wielkiego Kryzysu kapitalizmu lat 30-tych, Holokaustem, bombą atomową, której użył jako jedyny do tej pory kraj uzurpujący sobie wyłączne prawo do definiowania „narodów hultajskich” i Osi Zła, teoria, która głosiła dętość tego typu frazesów, miała zapewnione miejsce wśród uprawnionych sposobów interpretowania świata. 
 
Wadą wprowadzania marksizmu na salony i do niszy akademickiej była konieczność przejścia do defensywy z chwilą, kiedy powojenna odbudowa zrujnowanego świata wywindowała z powrotem winowajców do rangi dobroczyńców. Środowisko akademickie, w tym i marksistowskie, nie upomniało się o zakwestionowanie słuszności naprędce wytypowanych winnych, których rolą było ukrycie rzeczywistych sprawców. Zamiast kapitalizmu z jego destruktywnym mechanizmem, zaczęto oskarżać narodowe przywary Niemców udając, że źródłem nazizmu nie był prawicowy, populistyczny pęd do równania w szeregu zaborczych państw imperialistycznych, ale… narodowy socjalizm, z naciskiem na „socjalizm”. W lustrzanym odbiciu, bez cienia fantazji i oryginalności, odbito krytykę społeczeństwa burżuazyjnego z jego zakłamaniem i przerzucono ją na ideologię „komunistyczną”, która rzekomo wykazała własną odmianę hipokryzji, w której piękne slogany o równości, wolności i braterstwie wszystkich ludzi przykrywały moralną degenerację i niepowstrzymany pęd do władzy dla samej władzy. 
 
Mocno bruździły próbom oczyszczenia się z niesprawiedliwych zarzutów buńczuczne wypowiedzi samych marksistów, którzy z rewolucyjnym zapałem i zaślepieniem odrzucali slogany i walili brutalną prawdę społeczną prosto w oczy. Krytycy marksizmu z miną niewiniątka udawali, że przyjmują te oskarżenia pod adresem burżuazji i kapitału jako… dobrowolne przyznanie się do winy. Świadczące dodatkowo o wyjątkowym cynizmie marksistów, którzy nawet nie usiłowali maskować swoich prawdziwych celów. Jak np. Lenin, który kiedyś powiedział o sprzedaniu przez burżujów sznurka, na którym zostaną oni powieszeni. To, co było silną stroną marksizmu, oryginalnością dającą mu przepustkę do świata burżuazyjnej nauki, stało się stygmatem. 
 
Pozycja akademickich marksistów została zachwiana.
 
Fałszywa gęba, która pozwoliła marksizmowi akademickiemu zadomowić się na kampusach uniwersyteckich, okazała się przekleństwem. Pozycja marksizmu akademickiego sprzyja badaniom, które doszukują się w marksizmie wątków pozwalających mu rozwijać się w różnorodnych kierunkach umożliwiających mu przetrwanie w swojej niszy. Marksizm jako metoda, oczywiście oczyszczona z błędów i wypaczeń stalinowskich, w swej przywróconej, humanistycznej wersji, nadaje się do badania mechanizmów społecznych, dostarczając wynikom osiąganym za pomocą naukowych, empirycznych metod ciekawych i pobudzających wyobraźnię interpretacji, na które nie stać skostniałych ideologii odzyskujących swój autorytet wraz z powrotem idei konserwatywnych.
 
Niezbywalnym powodem do zatargu z marksizmem akademickim z jego dążeniem do nadania doktrynie Marksa rangi systemu konkurującego z ambicjami doktryn Kościoła pozostaje trzymanie się istoty tej teorii, a mianowicie jej świadomie zawężającej interpretacji.
 
Ogarnięcie przez Marksa dotychczasowych dziejów społecznych w sposób nadający im w umyśle (bo nie w tzw. rzeczywistości) charakter sensowny, celowościowy, było możliwe z perspektywy wyselekcjonowanego podmiotu. Tylko ta perspektywa nadaje sensowność teorii Marksa. Interpretacje marksizmu, które pomijają ten aspekt marksizmu, przestają być naukowe. Przyjęcie podmiotu i to podmiotu ściśle określonego, zdeterminowanego przez istotę kapitalizmu, warunkują społecznie racjonalność metody i postulowanego systemu. Pozostałe interpretacje marksizmu czyszczą tę teorię z zawartości społecznej, podstawiając w zamian racjonalność technologiczną, ponadklasową. Odpływają w ten sposób w siną dal arbitralnej fantazji, siejąc złudzenia i bazując na manipulacji z braku koncepcji walki klasowej.
 

Sytuacja zaznaczona przez Marksa, jej uwarunkowania mają charakter historyczny i konkretny, nie zaś ponadczasowy i wszechobejmujący. Jest więc w ten sposób sprawdzalna.
 
Tych, którym wydaje się, że w czasach pandemii i światowego kryzysu dążymy do odbudowy ZSRR czy "czerwonego imperium" odsyłamy do załącznika i doradcy prezydenta Rosji.
 
Ewa Balcerek i Włodek Bratkowski 11 kwietnia 2020 r.
 
ZAŁĄCZNIK:
БОГДАН БЕЗПАЛЬКО: ПАНДЕМИЯ ПОКАЗАЛА, ЧТО С НЫНЕШНЕЙ БЕЛОРУССИЕЙ МЫ НЕ МОЖЕМ ОБЪЕДИНИТЬСЯ, ТАК ЖЕ КАК И С УКРАИНОЙ
 

See video

Społeczność

Lenin 005