Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 8 gości.

Francja: Reakcyjni generałowie zagrozili puczem wojskowym

francja.gif

Ponad 20 emerytowanych francuskich generałów wojskowych groziło puczem wojskowym i tysiącami potencjalnych ofiar w apelu o „ochronę narodu”, opublikowanym 21 kwietnia w skrajnie prawicowym magazynie „Valeurs Actuelles”.

W apelu skierowanym do prezydenta Emmanuela Macrona stwierdzono, że naród francuski stoi w obliczu „śmiertelnego niebezpieczeństwa”. Sygnatariusze wezwali do natychmiastowych, nieokreślonych zmian w polityce państwa, aby zapobiec „eksplozji i interwencji naszych czynnych towarzyszy broni”. Grozili również, że „ofiary śmiertelne, za które będziesz odpowiedzialny, będą liczone w tysiącach”.

Od czasu publikacji apelu poparło go ponad 7 tysięcy oficerów. Potencjalnym puczystom przyklasnęła przywódczyni neofaszystowskiego Zgromadzenia Narodowego, Marine Le Pen, która wezwała swoich sympatyków do „przyłączenia się do walki” i zaapelowała do generałów o poparcie w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Ministerstwo Sił Zbrojnych potępiło apel i złożyła do prezydenta wniosek o przymusowe emerytury dla 18 wysoko postawionych oficerów w służbie czynnej, którzy poparli groźbę zamachu stanu.

To nie pierwsza groźba przewrotu ze strony reakcyjnej prawicy. 17 kwietnia „Valeurs Actuelles” opublikowały tekst „Wzywam do insurekcji” autorstwa prawicowego polityka Philippe’a de Villiers. Autor oskarżał „wielkie koncerny farmaceutyczne, wielkie koncerny informatyczne, wielką finansjerę, Fundację Billa Gatesa i Forum w Davos” o celowe wywołanie pandemii.

Gen. Pierre de Villiers (brat Philippe’a) w 2019 roku, po ustąpieniu ze stanowiska szefa sztabu, wezwał do „stanowczego” rozprawienia się z ruchem „żółtych kamizelek”: „Powstała przepaść między przewodzącymi, a przewodzonymi. Ta przepaść jest głęboka.… Musimy przywrócić porządek; rzeczy nie mogą się toczyć tak dalej”. W ubiegłym roku w związku z pandemią gen. de Villiers nawoływał do prewencyjnej kontrrewolucji: „Dziś, poza kryzysem bezpieczeństwa, mamy do czynienia z pandemią, a wszystko to na tle kryzysu gospodarczego, społecznego i politycznego, przy braku zaufania do przywódców” - powiedział. „Obawiam się, że ten stłumiony gniew wybuchnie natychmiast” - ostrzegł, dodając: „Musimy pomyśleć o tym, co jest nie do pomyślenia... Rządy prawa to oczywiście dobra rzecz, ale w pewnym momencie musimy również opracować plan strategiczny”.

Na kilka tygodni przed ukazaniem się listu, gdy liczba ofiar śmiertelnych COVID-19 przekroczyła 1 miliona w Europie i 100 tys. we Francji, Macron zobowiązał się do zakończenia dystansowania społecznego, mimo rozprzestrzeniania się nowych wariantów koronawirusa. Odrzucił on również perspektywę ścisłego lockdownu, mimo apeli pracowników medycznych. Prowokacyjnie stwierdził, że żadne statystyki dotyczące zdrowia nie zmienią jego decyzji o ponownym otwarciu szkół. Jednocześnie rząd wspiera swoją antyludową politykę coraz bardziej autorytarnymi środkami, otwierając drogę dla reakcyjnego puczu.

Społeczność

Dobry kułak