Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 12 gości.

Sześć pożarów od początku tego roku w śląskich kopalniach węgla - kopalnie są coraz niebezpieczniejsze

kwk_halemba.jpg

Sześć tzw. pożarów endogenicznych, spowodowanych samozapłonem węgla, wydarzyło się w tym roku w śląskich kopalniach. Nadzór górniczy wskazuje, że takie zjawiska wciąż należą do największych zagrożeń bezpieczeństwa górników.

"Pożary endogeniczne są niebezpieczne dla górników przede wszystkim ze względu na koncentrację gazów groźnych dla życia i zdrowia ludzi" - wyjaśnił w piątek wicedyrektor Departamentu Górnictwa Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) w Katowicach, Marek Jarczyk.

Dodał, że pożary endogeniczne są specyficzne dla górnictwa. Przeważnie nie towarzyszą im płomienie. Ich symptomem jest zadymienie i wzrost stężenia tlenku węgla w atmosferze kopalnianej. Niewykrycie pożaru na czas grozi górnikom śmiercią, gdy znajdą się w atmosferze niezdatnej do oddychania.

Samozapalenia węgla występuje najczęściej w tzw. zrobach, czyli niedostępnych miejscach po eksploatacji węgla. Do pożaru dochodzi, gdy dostanie się tam tlen - na skutek utleniania się w warunkach uniemożliwiających odprowadzanie energii cieplnej wzrasta temperatura węgla, a w konsekwencji powstaje pożar.

W ubiegłym roku w polskich kopalniach węgla kamiennego 11 razy walczono z pożarami endogenicznymi, rok wcześniej było ich dziewięć. W tym roku wystąpiły już sześć razy, w czterech kopalniach: Murcki-Staszic, Szczygłowice-Knurów, Zofiówka i Jankowice w Rybniku. W tej ostatniej kopalni pożar stwierdzono w wydrążonym blisko sto lat temu, nieużywanym chodniku.

Górniczy specjaliści podkreślają, że incydent w rybnickiej kopalni potwierdza, iż także stare, odcięte od pozostałej części kopalń wyrobiska mogą być groźne i wymagają monitorowania.

Najczęstszą metodą zwalczania podziemnych pożarów jest ich odizolowanie od pozostałej części kopalni tamami przeciwwybuchowymi. W odgrodzony rejon, w zależności od sytuacji, można tłoczyć tzw. gazy inertne, np. azot, który wypierając powietrze przyspiesza wygaśnięcie pożaru. Po otamowaniu pożar zwykle wygasa; może to trwać nawet kilka miesięcy.

W latach 2009-2010 w kopalniach prowadzono łącznie 17 akcji pożarowych. Cztery pożary zwalczono w krótkim czasie (w ciągu 2-3 dni), pozostałe zdołano opanować dopiero po zamknięciu rejonów specjalnymi tamami. Średni okres akcji pożarowych wynosił siedem dni.

Najdłużej - 18 dni - trwało gaszenie pożaru w kopalni Murcki-Staszic (maj 2010 r.); zagrożenie zatrzymano dopiero na drugiej linii tam. Rekordowo długie pożary zdarzyły się także w kopalniach Staszic (14 dni w maju 2009 r.) i Pniówek (10 dni w grudniu 2009 r.).

Z analiz WUG wynika, że w ostatnich latach wydłuża się średni czas trwania akcji pożarowych (średnio 10 dni). Na wzrost zagrożenia wpływa kilka czynników, m.in. opóźnianie decyzji o zamknięciu rejonu, skutkujące koniecznością wykonywania tam przeciwwybuchowych w dużym zadymieniu i trudnych warunkach mikroklimatu, oraz brak przygotowania na miejscu odpowiednich materiałów do zamknięcia rejonu.

Czasochłonny jest też transport w zadymionych wyrobiskach.

Kopalnie stają się, jak widać coraz niebezpieczniejsze ze względu na pożary

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

dzierżyński