Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 6 gości.

Włodzimierz Lenin: Rewolucja proletariacka a renegat Kautsky (cz. I)

Kautsky.jpg

Prezentujemy poniżej ważne dzieło Włodzimierza Lenina, które nie doczekało się jeszcze internetowego wydania w języku polskim, polemikę Lenina z Karlem Kautskym zatytuowaną "Rewolucja proletariacka a renegat Kautsky". W dziele tym Lenin demaskuje oszustwo Kautsky'ego, który stojąc na stanowisku burżuazyjnej demokracji parlamentarnej, wypaczając naukę Marksa krytykuje ustrój dyktatury proletariatu jako "niedemokratyczny". Postawa jakże częsta także wśród dzisiejszych "lewicowych" bolszewikożerców, ludzi przeciwstawiających dyktaturę proletariatu abstrakcyjnie pojmowanej "demokracji".

Lenin wyjaśnia tu sens i charakter dyktatury proletariatu jako ustroju powstałego przez zdławienie wyzyskiwaczy i opartego na demokracji dla olbrzymiej większości ludu i niezbędnego etapu przejściowego między kapitalizmem a komunizmem.

Redakcja WR

REWOLUCJA PROLETARIACKA A RENEGAT KAUTSKY

PRZEDMOWA

Wydana niedawno w Wiedniu (Wien, 1918, Ignaz Brand, str. 63) broszura Kautsky'ego pod tytułem «Dyktatura proletariatu» — to najbardziej jaskrawy przykład najzupełniejszego i najhaniebniejszego bankructwa II Międzynarodówki, o którym dawno mówią wszyscy uczciwi socjaliści wszystkich krajów. Zagadnienie rewolucji proletariackiej staje teraz praktycznie na porządku dziennym w całym szeregu państw. Dlatego analiza renegackich sofizmatów Kautsky'ego i całkowitego wyrzeczenia się przezeń marksizmu jest rzeczą niezbędną.
Z początku jednak należy podkreślić, że piszącemu te słowa od samego początku wojny wielokrotnie wypadało wskazywać na zerwanie Kautsky'ego z marksizmem. W latach 1914—1916 został temu poświęcony szereg artykułów w wydawanych za granicą pismach «Socjał-Demokrat» i < Kommunist». Artykuły te zostały zebrane w wydawnictwie Rady Piotrogrodzkiej: G. Zinowjew i N. Lenin. «Protiw tieczenija>> [«Przeciw prądowi»], Piotrogród, r. 1918 (str. 550). W broszurze, wydanej w Genewie w r. 1915 i jednocześnie przetłumaczonej na język francuski i niemiecki, pisałem o «kautskizmie»:

«Kautsky, największy autorytet II Międzynarodówki, jest najbardziej typowym i jaskrawym przykładem, jak uznawanie, marksizmu w słowach doprowadziło w praktyce do przeobrażenia' go w «struwizm» albo w «brentanizm»

(czyli w liberalno-burżuazyjną teorię, uznającą nierewolucyjną walkę «klasową» proletariatu, co szczególnie jaskrawo wyraził pisarz rosyjski Struwe i ekonomista niemiecki Brentano). «Widzimy to również na przykładzie Plechanowa. Za pomocą jawnych sofizmatów wyjaławia się marksizm, pozbawiając go jego żywej duszy rewolucyjnej, uznaje się w marksizmie wszystko, prócz rewolucyjnych środków walki, ich propagandy i przygotowania, oraz wychowania mas w tym właśnie kierunku. Kautsky w sposób pozbawiony zasad «godzi» podstawową myśl socjalszowinizmu, uznanie obrony ojczyzny w wojnie obecnej, z dyplomatycznym, robionym na pokaz ustępstwem względem lewicowców w postaci powstrzymania się od głosu przy uchwalaniu kredytów, zaznaczania w słowach swej opozycyjności itd. Kautsky, który w 1909 r. napisał całą książkę o zbliżaniu się opoki rewolucyj i o związku wojny z rewolucją; Kautsky. który w 1912 r. podpisał Manifest Bazylejski o rewolucyjnym wykorzystaniu nadciągającej wojny, obecnie wszelkimi sposobami usprawiedliwia i upiększa socjalszowinizm i, podobnie jak Plechanow, przyłącza się do burżuazji, by natrząsać się z wszelkiej myśli o rewolucji, z wszelkich kroków ku walce bezpośrednio rewolucyjnej.
Klasa robotnicza nie może urzeczywistnić swego celu rewolucyjnego w skali światowej, nie tocząc nieubłaganej walki z tym zaprzaństwem, brakiem charakteru, służalczością wobec oportunizmu i bezprzykładnym teoretycznym zwulgaryzowaniem marksizmu.

Kautskizm — to nie przypadek, lecz wytwór społeczny sprzeczności II Międzynarodówki, połączenie wierności marksizmowi w słowach i podporządkowania się oportunizmowi w praktyce» (G. Zinowjew i N. Lenin: «Socjalizm a wojna», Genewa, 1915 r., str. 13—14).

Dalej. W książce, napisanej w 1916 r., pt. «Imperializm jako najnowszy etap kapitalizmu» (wyszła w Piotrogrodzie w 1917 r.) analizowałem szczegółowo teoretyczną fałszywość wszystkich rozważań Kautsky'ego na temat imperializmu. Przytaczałem określenie imperializmu przez Kautsky "ego: «Imperializm jest to wytwór wysoko rozwiniętego kapitalizmu przemysłowego. Polega on na dążeniu każdego przemysłowego narodu kapitalistycznego do przyłączania do siebie albo do podporządkowania sobie coraz większych obszarów agrarnych (podkreślenie Kautsky'ego), bez względu na to, jakie narody je zamieszkują». Wykazywałem najzupełniejszą niesłuszność tego określenia i « właściwość przystosowania» go do zacierania najgłębszych sprzeczności imperializmu, a następnie do ugody z oportunizmem. Przytaczałem swoje określenie imperializmu: «Imperializm jest to kapitalizm na tym stadium rozwoju, kiedy ukształtowało się
Panowanie monopolów i kapitału finansowego, kiedy nabrał wybitnego znaczenia wywóz kapitału, rozpoczął się podział świata przez międzynarodowe trusty i zakończony został podział całego terytorium kuli ziemskiej przez największe kraje kapitalistyczne». Wykazywałem, że krytyka imperializmu, u Kautsky'ego stoi niżej nawet niż burżuazyjna, mieszczańska krytyka imperializmu.

Wreszcie w sierpniu i wrześniu, 1917 r., czyli przed rewolucją proletariacką w Rosji (25 października — 7 listopada 1917 r.), napisałem broszurę «Państwo a rewolucja. Nauka marksizmu o państwie a zadania proletariatu podczas rewolucji», która ukazała się w Piotrogrodzie na początku 1918 r., i tu, w rozdziale VI, o «Zwulgaryzowaniu marksizmu przez oportunistów.», Szczególną uwagę poświęciłem Kautsky'emu, dowodząc, że wypaczył on zupełnie naukę Marksa, że fałszował ją na modłę oportunistyczną, «odżegnywał się od rewolucji w praktyce, uznając ją w słowach».
W istocie rzeczy podstawowy błąd teoretyczny, Kautsky'ego w jego broszurze o dyktaturze proletariatu polega właśnie na tym oportunistycznym wypaczeniu nauki Marksa o państwie, które szczegółowo wykazałem w mojej broszurze «Państwo a rewolucja».
Te uwagi wstępne były niezbędne, dowodzą, bowiem, że otwarcie oskarżyłem Kautsky'ego o zaprzaństwo na długo przed, tym, zanim bolszewicy zdobyli władzę państwową, za co zostali potępieni przez Kautsky'ego.

JAK KAUTSKY PRZEOBRAZIŁ MARKSA W TUZINKOWEGO LIBERAŁA

Zagadnienie podstawowe, poruszone w broszurze Kautsky'ego, to zagadnienie zasadniczej treści rewolucji proletariackiej, a mianowicie— dyktatury proletariatu Jest to zagadnienie olbrzymiej doniosłości dla tych krajów, zwłaszcza dla krajów przodujących, zwłaszcza d'à krajów prowadzących wojnę, szczególnie w chwili obecnej. Można powiedzieć bez przesady, że jest to najważniejsze zagadnienie całej proletariackiej walki klasowej. Dlatego jest rzeczą niezbędną zatrzymać się nad nim uważnie.
Kautsky stawia sprawę w ten sposób, że «przeciwstawność obu kierunków socjalistycznych”, (czyli bolszewików i nie-bolszewików) — to «przeciwstawność dwóch zasadniczo różnych metod: demokratycznej i dyktatorskiej» (str. 3).

Zaznaczmy mimochodami, że nazywając nie-bolszewików w Rosji, czyli mieńszewików i eserowców, socjalistami, Kautsky kieruje się ich nazwą, czyli słowem, nie zaś rzeczywistym miejscem, które zajmują w walce proletariatu z burżuazją. Wspaniałe pojmowanie i stosowanie marksizmu! Ale o tym szczegółowo niżej.
Zacznijmy od tego, co najważniejsze: od wielkiego dokonanego przez Kautsky'ego odkrycia o «zasadniczej przeciwstawności» «metody demokratycznej i metody dyktatorskiej». W tym sedno sprawy! W tym cała istota broszury Kautsky'ego. I jest to taka potworna plątanina teoretyczna, takie zupełne wyrzeczenie się marksizmu, że Kautsky — należy przyznać — posunął się o wiele dalej niż Bernstein.
Zagadnienie dyktatury proletariatu — to zagadnienie stosunku państwa proletariackiego do państwa burżuazyjnego, demokracji proletariackiej do demokracji burżuazyjnej.

Wydawałoby się, że jest to jasne jak słońce. Ale Kautsky niby jakiś nauczyciel gimnazjalny, który wyjałowiał od powtarzania podręczników historii, uparcie odwraca się tyłem do w. XX, twarzą do w. XVIII, i po raz setny, w sposób nieprawdopodobnie nudny, w mnóstwie paragrafów żuje i przeżuwa stare komunały o stosunku demokracji burżuazyjnej do absolutyzmu i średniowiecza!

Zaiste, jak we śnie w kółko przeżuwa jedno i to samo!

Wszak znaczy to absolutnie nie rozumieć, co ma jedno do drugiego. Wszak wysiłki Kautsky'ego, by przedstawić sprawę tak, jakoby istnieli ludzie, głoszący «pogardę dla demokracji» (str. 11) itp., wywołują jedynie uśmiech. Do takich głupstw musi się uciekać Kautsky, by zacierać i gmatwać zagadnienie, stawia je, bowiem na modłę liberalną jako zagadnienie demokracji w ogóle, a nie burżuazyjnej demokracji, unika nawet tego ścisłego, klasowego pojęcia, usiłuje zaś mówić "o demokracji «przed- socjalistycznej». Prawie trzecią część broszury, 20 stronic z 63, wypełnił nasz pleciuga gadaniną, bardzo przyjemną dla burżuazji, jest ona bowiem równoznaczna z upiększaniem demokracji burżuazyjnej, i zaciera sprawę rewolucji proletariackiej.

Ale wszak tytuł broszury Kautsky'ego brzmi bądź, co bądź «Dyktatura proletariatu». Ze na tym właśnie polega istota nauki Marksa, jest to rzecz powszechnie znana. I Kautsky, po całym gadaniu nie na temat, musiał przytoczyć słowa Marksa o dyktaturze proletariatu.

Jak zrobił to «marksista» Kautsky — to już wprost komedia? Słuchajcie:

«Na jednym słowie Karola Marksa opiera się ten pogląd”, (który Kautsky ogłasza za pogardę dla demokracji) — tak dosłownie czytamy na str. 20. A na stronicy 60 powtórzone to jest nawet w takiej formie: (bolszewicy) «przypomnieli sobie w odpowiedniej chwili słówko» (literalnie tak!! des Wortchens) «o dyktaturze proletariatu, słówko, którego Marks użył pewnego razu w 1875 r. w liście».
Oto owo «słówko» Marksa:

«Między społeczeństwem kapitalistycznym a komunistycznym trwa okres rewolucyjnego przeistoczenia pierwszego w drugie. Okresowi temu odpowiada również polityczny okres przejściowy, w którym państwo nie może być niczym innym, jak tylko rewolucyjną dyktaturą proletariatu»51.

Po pierwsze, nazwać to słynne „rozumowanie Marksa, które reasumuje całą jego naukę rewolucyjną, «jednym słowem», a nawet «słówkiem» - znaczy to szydzić z marksizmu, znaczy wyrzekać się go całkowicie. Nie wolno zapominać, że Kautsky zna Marksa prawic na pamięć, że, sądząc z całej pisaniny Kautsky'ego, ma on w biurku albo w głowie szereg drewnianych szuflad, w których wszystko, co Marks napisał, jest posegregowane w sposób jak najstaranniejszy i jak najwygodniejszy do cytowania. Kautsky nie może nie wiedzieć, że i Marks i Engels i w listach, i w pracach drukowanych mówiiła dyktaturze proletariatu wielokrotnie, zwłaszcza przed Komuną i po niej. Kautsky nie może nie wiedzieć, że formuła: «dyktatura proletariatu» — to tylko bardziej historycznie-konkretne i wyjątkowo sformułowanie tego zadania proletariatu—«zdruzgotać» burżuazyjną machinę państwową, o którym (zadaniu) i Marks i Engels, uwzględniając doświadczenie rewolucji 1848 r., a jeszcze bardziej 1871 r., mówią od 1852 r. do 1891 r., w przeciągu lat czterdziestu.

Jak wytłumaczyć to potworne wypaczenie marksizmu przez wielce uczonego w marksizmie Kautsky'ego? Jeżeli będziemy mówili o filozoficznych podstawach tego zjawiska, to rzecz sprowadzi się do podsunięcia eklektyzmu i sofistyki na miejsce dialektyki. Kautsky jest wielkim mistrzem w tego rodzaju podsuwaniu. Jeżeli będziemy mówili o stronie praktyczno-politycznej, to rzecz sprowadzi się do lokajstwa wobec oportunistów, czyli koniec końcem wobec burżuazji. Robiąc od początku wojny coraz szybsze postępy, Kautsky doszedł do wirtuozostwa w sztuce pozostawania marksistą w słowach, a lokajem burżuazji w praktyce.
Przekonamy się o tym jeszcze bardziej, jeżeli rozpatrzymy, jak nadzwyczajnie «skomentował» Kautsky «słówko» Marksa o dyktaturze proletariatu. Słuchajcie:

Marks, niestety zaniedbał wskazać szczegółowiej, jak wyobraża sobie „dyktaturę”... (Na wskroś kłamliwy frazes renegata, bo Marks i Engels dali właśnie mnóstwo nader wyczerpujących wyjaśnień, które wielce uczony w marksizmie Kautsky pomija rozmyślnie)... „Wzięty dosłownie, wyraz dyktatura oznacza zniesienie demokracji. Ale, rozumie się, wzięty dosłownie, wyraz ten oznacza także jedynowładztwo jednostki żadnymi ustawami nie związanej. Jedynowładztwo, które tym się różni od despotyzmu, że jest "pomyślane nie jakaś stała instytucja państwowa, lecz jako przejściowy, ostatecznością wywołany środek.
Już samo wyrażenie «dyktatura proletariatu», a więc dyktatura nie, jednostki, lecz jednej klasy, wyklucza, by Marks miał tu na myśli dyktaturę w dosłownym znaczeniu tego wyrazu.
Marks mówił tu nie o formie rządów, lecz o stanie, który z konieczności musi nastąpić wszędzie, gdzie proletariat zdobył władzę polityczną. O tym, ¿1! Marks nie miał tu na myśli formy rządów, świadczy już to, że był on zdania, iż w Anglii i Ameryce przejście może odbyć się pokojowo, a zatem na drodze demokratycznej» (str. 20).
Umyślnie przytoczyliśmy to rozumowanie w całości, żeby czytelnik mógł wyraźnie zobaczyć, jakimi chwytami operuje «teoretyk”, Kautsky.
Kautsky'emu spodobało się ująć zagadnienie w taki sposób, żeby zacząć od określenia «słowa» dyktatura.
Doskonale. Ująć zagadnienie w ten czy inny sposób — to święte prawo każdego. Należy tylko odróżniać poważne i uczciwe ujęcie kwestii od nieuczciwego. Kto chciałby poważnie traktować sprawę przy takim sposobie ujęcia kwestii, ten winien by 'lać własne określenie «słowa?. Wówczas kwestia byłaby postawiona jasno i wyraźnie. Kautsky tego nie robi. «Wzięty dosłownie — mówi on — wyraz dyktatura oznacza zniesienie demokracji».
To pierwsze, to nie jest określenie. Jeżeli Kautsky'emu podoba się uchylać od określenia pojęcia dyktatury, to, po co wybrał taki sposób ujęcia kwestii?
Po drugie, jest to jawnie fałszywe. Liberałowi właściwe jest mówić «demokracji» w ogóle. Marksista nigdy nie zapomni spytać, «dla jakiej klasy?» Każdy wie na przykład — i «historyk» Kautsky wie o tym także, — że powstania czy nawet silne wrzenie wśród niewolników w starożytności od razu ujawniały istotę państwa antycznego, jako dyktatury właścicieli niewolników. Czy dyktatura ta niweczyła demokrację wśród właścicieli niewolników, dla nich samych? Wiadomo wszystkim, że nie.
«Marksista”, Kautsky powiedział potworne głupstwo i nieprawdę, <>, bowiem o walce klasowej...
Aby z liberalnego i kłamliwego twierdzenia Kautsky'ego uczynić twierdzenie marksistowskie i odpowiadające prawdzie, trzeba powiedzieć: dyktatura niekoniecznie oznacza zniesienie demokracji dla tej klasy, która sprawuje tę dyktaturę, -nad innymi klasami, koniecznie jednak oznacza zniesienie (albo jak najistotniejsze ograniczenie, co też jest jednym z rodzajów zniesienia) demokracji dla tej klasy, nad którą lub, przeciw której sprawuje się dyktaturę.
Twierdzenie to jakkolwiek byłoby słuszne, lecz określenia dyktatury nie daje.
Rozpatrzmy następujące wyrażenie Kautsky'ego:

...”Ale, rozumie się, wzięty dosłownie, wyraz ten oznacza także jedynowładztwo jednostki żadnymi ustawami nie związanej>>

Niby ślepe szczenię, które tyka nosem jak popadnie, to w tę, to w tamtą stronę, Kautsky przypadkiem natknął się tu na jedną słuszną myśl (mianowicie, że dyktatura — to władza, nie związana żadnymi ustawami), określenia dyktatury jednakowo: nie dal, a oprócz tego powiedział jawną nieprawdę historyczną, jakoby dyktatura oznaczała władzę jednostki. Jest to nawet gramatycznie niesłuszne, sprawować, bowiem dyktaturę może i garstka osób, i oligarchia, i jedna klasa, itd.

Dalej Kautsky wskazuje na różnicę między dyktaturą a despotyzmem, ale aczkolwiek twierdzenie jego jest jawnie niesłuszne, nie będziemy się nad nim zatrzymywali, gdyż nie ma to nic wspólnego z interesującym nas zagadnieniem. Znane jest zamiłowanie Kautsky'cgo do cofania się od wieku XX do XVIII, a od XVIII do dalekiej starożytności, mamy też nadzieję, że po osiągnięciu dyktatury proletariat niemiecki uwzględni to zamiłowanie Kautsky'ego i da mu, powiedzmy, w gimnazjum posadę nauczyciela historii starożytnej. Uchylać się za pomocą mędrkowania o despotyzmie od określenia dyktatury — to albo ostateczna głupota, albo nader niezręczne oszustwo.

W wyniku tego widzimy, że Kautsky, zabrawszy się do rozprawiania o dyktaturze, nagadał mnóstwo z góry wiadomych kłamstw, ale żadnego określenia nie dał! Mógłby, nie polegając na swych zdolnościach umysłowych, uciec się do pamięci i wyłożyć z «szufladek» wszystkie wypadki, w jakich Marks mówi o dyktaturze. Wówczas otrzymałby z pewnością albo następujące, albo, co do istoty rzeczy zgodne z następującym, określenie:

Dyktatura - to władza, opierająca się bezpośrednio na przemocy, nie związana żadnymi ustawami.
Rewolucyjna dyktatura proletariatu — to władza, zdobyta przemocą i oparta na przemocy proletariatu względem burżuazji, władza, nie związana żadnymi ustawami.

I oto tę prostą prawdę, prawdę, jasną jak boży dzień dla każdego świadomego robotnika (przedstawiciela masy, a nie górnej warstwy przekupionych przez kapitalistów łajdaków drobno- mieszczańskich, jakimi są socjalimperialiści wszystkich krajów), tę prawdę, oczywistą dla każdego przedstawiciela mas wyzyskiwanych, walczących o swe wyzwolenie, tę prawdę, bezsporną dla każdego marksisty, musimy «zdobywać w wojnie» z arcyuczonym p. Kautskim. Czym to wytłumaczyć? — Tym duchem lokajstwa, którym przesiąknięci są wodzowie II Międzynarodówki, ci godni pogardy sykofanci na służbie burżuazji.

Z początku Kautsky dokonał szalbierstwa, twierdząc jawne bzdurstwo, jakoby dosłowny sens wyrazu dyktatura oznaczał dyktaturę jednostki, następnie zaś — na podstawie tego szalbierstwa I — oświadcza, że u Marksa-, ponoć, słowa o dyktaturze klasy mają sens nie dosłowny (lecz taki, według którego dyktatura 1U(> oznacza rewolucyjnej przemocy, ale «pokojowe zdobycie/ większości przy burżuazyjnej» — zauważcie to, proszę, — demokracji).
Należy, widzicie, odróżniać «stan» od «formy rządów». Zadziwiająco głęboka różnica, zupełnie w tym samym rodzaju, jak gdybyśmy odróżniali «stan» głupoty człowieka, rozumującego niemądrze, od «formy» jego głupstw!

Kautsky ucieka się do interpretowania dyktatury, jako «stanu panowania», (wyrażenie to użyte jest u niego dosłownie tuż na następnej, 21 stronicy), albowiem wówczas znika przemoc rewolucyjna, znika rewolucja dokonana przemocą. «Stan panowania» — to stan, w którym bywa wszelaka większość przy... «Demokracji». Za pomocą takiej oszukańczej sztuczki rewolucja szczęśliwie znika.

Ale oszustwo jest zbyt ordynarne i Kautsky'ego nie uratuje. Że dyktatura ma za przesłankę i oznacza «stan» niemiłej dla renegatów przemocy rewolucyjnej jednej klasy nad drugą, to «wyłazi jak szydło z worka». Bzdurne odróżnianie «stanu» od «formy rządów» wypływa na wierzch. Mówić tu o formie rządów — to po trzykroć głupstwo, każde, bowiem dziecko wie, że monarchia i republika —to różne formy rządów. Panu Kautsky'emu trzeba dowodzić, że obie te formy rządów, jak wszystkie przejściowe «formy rządów» w warunkach kapitalizmu — to tylko różne odmiany państwa burżuazyjnego, czyli dyktatury burżuazji.
Mówić wreszcie o formach rządów — to nie tylko głupie, ale i niezdarne fałszowanie Marksa, który jak najwyraźniej mówi tu o formie, czyli typie państwa, a nie o formie rządów.
Rewolucja proletariacka jest niemożliwa bez zburzenia przemocą burżuazyjnej machiny państwowej i bez zastąpienia jej przez nową, która według słów Engelsa— «nie jest już państwem we właściwym znaczeniu tego wyrazu».

Kautsky musi to wszystko zatrzeć i przekręcić — tego wymaga jego renegackie stanowisko.
Popatrzcie, do jakich politowania godnych wykrętów się- ucieka.
Wykręt pierwszy: «O tym, że Marks nie miał tu na myśli formy rządów, świadczy już to, że uważał, iż w Anglii i Ameryce możliwy jest przewrót pokojowy, czyli przewrót w drodze- demokratycznej»...
Forma rządów nie ma tu stanowczo nic do rzeczy, istnieją, bowiem monarchie, nie typowe dla państwa burżuazyjnego, na przykład odznaczające się brakiem kliki wojskowej, istnieją natomiast republiki zupełnie typowe, na przykład z kliką wojskową i z biurokracją. Jest to powszechnie znany fakt historyczny i polityczny i Kautsky'emu nie uda się go sfałszować.
Gdyby Kautsky chciał rozumować poważnie i uczciwie, t<» spytałby sam siebie: czy istnieją prawa historyczne, dotyczące rewolucji i nie znające wyjątków? Odpowiedź brzmiałaby: nie, praw takich nie ma. Takie prawa uwzględniają tylko to, co jest typowe, to, co Marks nazwał pewnego razu «idealnym» w znaczeniu kapitalizmu przeciętnego, normalnego, typowego.

Dalej. Czy istniało w ósmym dziesięcioleciu coś takiego, co sprawiało, że pod rozpatrywanym tu względem Anglia i Ameryka były wyjątkiem? Dla każdego, kto choć trochę jest obeznany z wymaganiami nauki w dziedzinie zagadnień historycznych, jest rzeczą oczywistą, że pytanie to trzeba zadać. Nie zadać go — to znaczy fałszować naukę, znaczy bawić się w sofizmaty. Jeżeli zaś zadamy to pytanie, to nie możemy mieć wątpliwości, co do odpowiedzi: rewolucyjna dyktatura proletariatu — to przemoc wobec burżuazji; niezbędność zaś tej przemocy wywołana jest zwłaszcza przez to, że istnieje klika wojskowa i biurokracja, jak to w sposób najszczegółowszy i wielokrotnie wyjaśniali Marks i Engels (szczególnie w «Wojnie domowej we Francji» i w przedmowie do niej). Tych właśnie instytucji, właśnie w Anglii i w Ameryce, właśnie w ósmym dziesięcioleciu w. XIX, kiedy Marks robił swe uwagi, nie było. (A teraz są zarówno w Anglii, jak w Ameryce).
Kautsky musi oszukiwać dosłownie na każdym kroku, by maskować swe zaprzaństwo.
I zauważcie, jak niechcący pokazał tu swoje ośle uszy — napisał: «pokojowo», czyli w drodze demokratycznej!!

Przy określeniu dyktatury Kautsky wszystkimi siłami starał się ukryć przed czytelnikiem zasadniczą cechę tego pojęcia, mianowicie: przemoc rewolucyjną. Teraz zaś prawda wypływa na wierzch: mowa tu o przeciwstawności przewrotu pokojowego i przewrotu dokonywanego przemocą.
W tym tkwi sedno rzeczy. Wszystkie wykręty, sofizmaty, szalbierskie falsyfikacje po to właśnie potrzebne są Kautsky'emu, by wykręcić się od rewolucji dokonywanej przemocą, by zamaskować wyrzeczenie się jej, swe przejście na stanowisko liberalnej polityki robotniczej, czyli do obozu burżuazji. W tym tkwi sedno rzeczy.
>; «Historyk» Kautsky tak bezwstydnie fałszuje historię, że zapomina o głównej rzeczy: kapitalizm przedmonopolistyczny—a jego apogeum przypadło właśnie na ósme dziesięciolecie w. XIX — wskutek swych zasadniczych właściwości ekonomicznych, które w Anglii i Ameryce przejawiały się w sposób szczególnie typowy, odznaczał się stosunkowo największą pokojowością i liberalizmem. A imperializm, czyli kapitalizm monopolistyczny, który ostatecznie dojrzał dopiero w wieku XX, pod względem swych zasadniczych właściwości ekonomicznych odznacza się najmniejszą pokojowością i umiłowaniem wolności, maksymalnym i powszechnym rozwojem militaryzmu. «Nie spostrzec» lego w rozważaniach, o ile typowy lub prawdopodobny jest przewrót pokojowy lub przewrót w drodze przemocy — oznacza stoczyć się do poziomu najbardziej tuzinkowego lokaja burżuazji.

Wykręt drugi. Komuna Paryska była dyktaturą proletariatu, była jednak wybrana na podstawie głosowania powszechnego bez pozbawienia burżuazji praw wyborczych, <>. I Kautsky tryumfuje:...”Dyktatura proletariatu była dla Marksa» (albo według Marksa) «stanem, który siłą rzeczy wypływa z czystej demokracji, gdy proletariat stanowi większość» (bei überwiegendem Proletariat, str. 21).

Ten argument Kautsky'ego jest tak zabawny, że zaiste odczuwa człowiek prawdziwe embarras des richesses (zakłopotanie z powodu nadmiaru kontrargumentów). Po pierwsze, wiadomo, że kwiat, sztab, górne warstwy .burżuazji uciekły z Paryża do Wersalu. W Wersalu był «socjalista» Louis Blanc, co między innymi dowodzi fałszywości twierdzenia Kautsky'ego, jakoby w Komunie brały udział «wszystkie kierunki» socjalizmu. Czy nie jest śmieszne przedstawiać jako «czystą demokrację» z «głosowaniem powszechnym» podział mieszkańców Paryża na dwa walczące obozy, z których jeden skupił całą bojową, politycznie aktywną burżuazję?

Po drugie, Komuna walczyła z Wersalem jako robotniczy rząd Francji przeciw burżuazyjnemu. Co ma z tego „czysta demokracja» i «głosowanie powszechne», skoro Paryż rozstrzygał o losach Francji? Czy Marks, uważając, że Komuna popełniła błąd? Bo nie zagarnęła banku, który należał do całej Francji, nie wychodził z zasad i praktyki «czystej demokracji»?

«Czy owi panowie» (antyautorytetowcy)

Widać doprawdy, że Kautsky pisze w kraju, w którym policja zabrania ludziom śmiać się «gromadnie», inaczej Kautsky'ego zabiłby śmiech.

Po trzecie. Pozwolę sobie z całym szacunkiem przypomnieć p. Kautsky'emu, który na pamięć zna Marksa i Engelsa, następującą ocenę Komuny, daną przez Engelsa z punktu widzenia.. «Czystej demokracji»:

«Czy owi panowie» (antyautorytetowcy)

Oto macie «czystą demokrację»! Jakżeby wyśmiał Engels tego trywialnego drobnomieszczanina, «socjaldemokratę» (we francuskim sensie — piątego dziesięciolecia ul), w., w ogólnoeuropejskim— lat 1914 — 18), któremu w ogóle przyszłoby do głowy mówić o «czystej demokracji» w społeczeństwie, podzielonym na klasy!
Ale dość. Wyliczyć po kolei wszystkie niedorzeczności, do kłórych dogaduje się Kautsky — jest rzeczą niemożliwą, bo z każdego jego zdania zieje bezdenna otchłań zaprzaństwa.
Marks i Engels w najszczegółowszy sposób analizowali Komunę Paryską, wykazali, iż zasługą jej była próba zburzenia, zdruzgotania «istniejącej machiny państwowej». Marks i Engels wniosek ten uważali za tak ważny, że ty1 Ok tę poprawkę wnieśli w 1872 r. do «przestarzałego» (w niektórych ustępach) programu «Manifestu Komunistycznego»53. Marks i Engels wykazali, iż Komuna znosiła armię i biurokrację, znosiła parlamentaryzm, niweczyła «narośl pasożytniczą — państwo» itd., a arcymądry Kautsky, nadziawszy szlafmycę, powtarza to, co już tysiąc razy mówili liberalni profesorowie — bajki o «czystej demokracji».

Nie bez powodu Róża Luksemburg powiedziała 4 sierpnia 1914 r., że socjaldemokracja niemiecka jest nieraz. Cuchnącym trupem.

Trzeci wykręt jest następujący:, „Jeżeli, mówimy o dyktaturze, jako o formie rządów, to nie możemy mówić o dyktaturze Masy, ponieważ klasa" jak już zauważyliśmy, "może" tylko panować, ale nie rządzić»... Rządzą zaś organizacje» lub <
>.
Mętlik pan szerzy, nieludzki mętlik, panie «radco od mętliku»! Dyktatura nic jest «formą rządów» — to śmieszna bzdura.

I Marks mówi nie o formie rządów, lecz o formie, czyli typie państwa. To całkiem co innego, zupełnie co innego. Zgoła niesłuszne jest także, że nic może rządzić klasa; taką bzdurę mógł powiedzieć tylko «kretyn parlamentarny», który nic nie widzi, prócz parlamentu burżuazyjnego, nic nie dostrzega, prócz «partii rządzących». Pierwszy lepszy kraj europejski da Kautsky'emu przykłady rządów klasy panującej, na przykład, obszarników w wiekach średnich, pomimo, że byli niedostatecznie zorganizowani.
Reasumuję. Kautsky w najbardziej niesłychany sposób wypaczył pojęcie dyktatury proletariatu, przeobraziwszy Marksa w tuzinkowego liberała, a więc stoczył się sam do poziomu liberała, który wygłasza trywialne frazesy o «czystej demokracji», upiększając i tuszując treść klasową demokracji burżuazyjnej, stroniąc nade wszystko od przemocy rewolucyjnej ze strony klasy uciskanej. Gdy Kautsky «skomentował» pojęcie «rewolucyjnej dyktatury proletariatu» w taki sposób, że przemoc rewolucyjna ze strony klasy uciemiężonej nad ciemięzcami znikła, to w dziedzinie liberalnego wypaczenia Marksa rekord światowy został pobity. Renegat Bernstein okazał się szczenięciem w porównaniu z renegatem Kautskim.

PONIŻEJ DO POBRANIA PEŁEN TEKST KSIĄŻKI "REWOLUCJA PROLETARIACKA A RENEGAT KAUTSKY" W FORMACIE PDF

ZałącznikWielkość
REWOLUCJA PROLETARIACKA A RENEGAT KAUTSKY_0_N.pdf433.81 KB

Społeczność

front