Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 27 gości.

Włodzimierz Lenin: Rewolucja proletariacka a renegat Kautsky (cz. III)

Tauride_palace.jpg

ZGROMADZENIE USTAWODAWCZE A REPUBLIKA RADZIECKA

Sprawa Zgromadzenia Ustawodawczego i rozpędzenia go przez bolszewików — to sedno broszury Kautsky'ego. Do tej sprawy powraca on bezustannie. Przytyki, że bolszewicy «zniweczyli demokrację (patrz wyżej w jednej z cytat Kautsky'ego), zapełniają cały utwór ideowego przywódcy II Międzynarodówki. Sprawa jest rzeczywiście ciekawa i ważna, bo wzajemne ustosunkowanie pomiędzy demokracją burżuazyjną a proletariacką stanęło tu przed rewolucją jako zagadnienie praktyczne. Zobaczmy, więc, jak tę sprawę rozpatruje nasz «teoretyk-marksista».
Cytuje on «Tezy o Zgromadzeniu Ustawodawczym», napisane przeze mnie i ogłoszone w «Prawdzie» 26. XII. 1917 r.
Zdawałoby się, iż nie można oczekiwać lepszego dowodu, że Kautsky poważnie, z dokumentami w ręku, podchodzi do rzeczy. Ale popatrzcie, jak Kautsky cytuje. Nie mówi on, że tez tych było 19. nie mówi, że postawiona w nich była zarówno kwestia wzajemnego ustosunkowania pomiędzy zwykłą republiką burżuazyjną ze Zgromadzeniem Ustawodawczym — a Republiką Rad, jak również kwestia historii rozbieżności pomiędzy Zgromadzeniem Ustawodawczym a dyktaturą proletariatu w naszej rewolucji- Kautsky pomija to wszystko i po prostu oświadcza czytelnikowi, że «dwie z nich (tych tez) są szczególnie ważne»: jedna, _ że rozłam wśród eserowców został dokonany po wyborach do Zgromadzenia Ustawodawczego, ale przed jego zwołaniem (Kautsky przemilcza, że jest to teza piąta), druga, — że Republika Rad to w ogóle wyższa forma demokratyczna niż Zgromadzenie Ustawodawcze (Kautsky przemilcza, że jest to teza trzecia).

ł oto tylko cząstkę tej trzeciej tezy Kautsky cytuje w całości, a mianowicie twierdzenie następujące:
«Republika Rad jest nie tylko formą wyższego typu instytucji demokratycznych (w porównaniu ze zwykłą republiką, burżuazyjną, posiadającą Zgromadzenie Ustawodawcze, będące jej uwieńczeniem), lecz także jedyną formą, która potrafi zapewnić najbardziej bezbolesne* przejście do socjalizmu» (Kautsky opuszcza wyraz «zwykła» i wstępne słowa tezy: «dla przejścia od ustroju burżuazyjnego do socjalistycznego dla dyktatury proletariatu»).
Przytoczywszy te słowa, Kautsky ze wspaniałą ironią wykrzykuje:

«Szkoda tylko, że do tego wniosku doszli dopiero wtedy, kiedy znaleźli się w Zgromadzeniu Ustawodawczym w mniejszości. Przedtem nikt nie, żądał Zgromadzenia Ustawodawczego bardziej gwałtownie niż Lenin».
Tak dosłownie powiedziane jest na 31 stronicy książki Kautsky'ego!

Wszak to perła! Tylko sykofant burżuazji mógł przedstawić sprawę do tego stopnia kłamliwie, żeby czytelnik doznał wrażenia. jakoby wszystko, co bolszewicy mówili o wyższym typie państwa, było wymysłem, który pojawił się na świat po tym, kiedy bolszewicy znaleźli się w mniejszości w Zgromadzeniu Ustawodawczym!! Takie podłe kłamstwo mógł powiedzieć tylko niegodziwiec, który zaprzedał się burżuazji, albo — co wychodzi na jedno — który zaufał P. Akselrodowi i ukrywa swych informatorów.

Wszystkim bowiem wiadomo, że pierwszego zaraz dnia po przyjeździe do Rosji. 4. IV. 1917 r., publicznie odczytałem tezy, w których głosiłem wyższość państwa typu Komuny nad burżuazyjną republiką parlamentarną. Oświadczałem to potem niejednokrotnie w druku, na przykład w broszurze o partiach politycznych*, która została przetłumaczona na język angielski i ukazała się w Ameryce w styczniu 1918 r. w gazecie nowojorskiej «Evening Post». Co więcej. Konferencja partii bolszewików w końcu kwietnia 1917 r. oświadczyła w rezolucji, że republika proletariacko-chłopska stoi wyżej, niż burżuazyjna republika parlamentarna, że nasza partia nie zadowoli się tą ostatnią, że program partii musi być odpowiednio zmieniony.

.Tak wobec tego nazwać wypad Kautsky'ego, zapewniającego czytelników niemieckich, jakobym gwałtownie domagał się zwołania Zgromadzenia Ustawodawczego i jakobym dopiero po tym, gdy bolszewicy znaleźli się w nim w mniejszości, zaczął «pomniejszać» honor i godność Zgromadzenia Ustawodawczego? Czym można usprawiedliwić taki wypad? Tym, że Kautskv nie znał faktów? Ale w takim razie po co było zabierać się do pisania o nich! Albo, dlaczego nie można by uczciwie oświadczyć, że ja, Kautsky. piszę na podstawie informacji otrzymanych od mieńszewików Steina i P. Akselroda i Ski? Pretendując do obiektywności, Kautsky chce ukryć swą rolę sługusa obrażonych z racji swej porażki mieńszewików.

Ale to dopiero kwiatki. Jagódki będą później.
Przypuśćmy, że Kautsky nie chciał, czy nie mógł (??) dostać od swych informatorów przekładu uchwał i oświadczeń bolszewików w kwestii, czy zadowalają się oni burżuazyjna parlamentarną republiką demokratyczną. Przypuśćmy nawet tak, chociaż jest to nieprawdopodobne. Ale wszak moje tez z 26.XII.1917 r. Kautsky wymienia wręcz na str. 30 swej książki.

Te właśnie tezy czy Kautsky zna w całości, czy też zna z nich tylko to, co mu przetłumaczyli Steinowie, Akselrodowie i Ska? Kautsky cytuje trzecią tezę w kardynalnej kwestii, czy przed wyborami do Zgromadzenia Ustawodawczego bolszewicy uświadomili sobie i czy mówili ludowi, że Republika Rad stoi wyżej, niż republika burżuazyjna. Ale Kautsky przemilcza drugą tezę.

Druga zaś teza głosi:

«Wysuwając żądanie zwołania Zgromadzenia Ustawodawczego, rewolucyjna socjaldemokracja od samego początku rewolucji 1917 r. wielokrotnie podkreślala, że Republika Rad jest wyższa, formą demokratyzmu, niż zwykła republika, burżuazyjna. ze Zgromadzeniem Ustawodawczym».

Żeby przedstawić bolszewików jako ludzi bez zasad, jako «rewolucyjnych oportunistów» (wyrażenia tego, nie pamiętam, w jakim kontekście, używa gdzieś Kautsky w swej książce), pan Kautsky ukrył przed czytelnikami niemieckimi, że tezy powołują się wprost na « wielokrotne» oświadczenia!

Takie to są te płytkie, nędzne i pogardy godne chwyty, którymi operuje pan Kautsky. W ten sposób wykręcił się on od zagadnienia teoretycznego.

Czy słuszne jest, czy niesłuszne, że burżuazyjno-demokratyczna republika parlamentarna stoi niżej, niż republika typu Komuny albo typu Rad? W tym sedno rzeczy, a Kautsky to pominął. O wszystkim, co dał Marks w analizie Komuny Paryskiej, Kautsky «zapomniał». «Zapomniał» też o liście Engelsa do Hebla z 28 marca 1875 r., w którym to liście szczególnie dobitnie i przekonywająco wyrażona jest ta sama myśl Marksa: «Komuna nie była już państwem we właściwym znaczeniu tego wyrazu».
Oto macie najwybitniejszego teoretyka II Międzynarodówki, który w specjalnej broszurze o «.Dyktaturze proletariatu», mówiąc specjalnie o Rosji, gdzie bezpośrednio i niejednokrotnie stawiano zagadnienie formy państwa typu wyższego, niż republika demokratyczno-burżuazyjna, przemilcza to zagadnienie. Czym więc różni się to w rzeczywistości od przejścia na stronę burżuazji?
(Zauważmy nawiasem, że i tu Kautsky wlecze się w ogonie
mieńszewikami rosyjskimi. Ludzi, znających «wszystkie cytaty>> z Marksa i Engelsa, mieńszewicy mają w bród, jednakże od kwietnia 1917 r. do października 1917 r. i od października 1917 r.
Października 1918 r. żaden mienszewik ani razu nie spróbował nie był« (dla brudnej sprawy wyrzeczenia się rewolucji), by zapomnieć o marksizmie, i Kautsky nie zadaje pytania, organem, jakiej klasy było Zgromadzenie Ustawodawcze w Rosji. Kautsky nie analizuje konkretnej sytuacji, nie chce spojrzeć na fakty, ani «Iowa nie mówi czytelnikom niemieckim o tym, że tezy dają nie tylko teoretyczne oświetlenie kwestii ograniczoności demokracji burżuazyjnej (tezy Nr 1—3), nie tylko konkretne warunki, króle sprawiły, że listy, ułożone według party z połowy października 1917 r., nie odpowiadały rzeczywistości w grudniu 1917 roku (tezy Nr 4—6), lecz również dzieje walki klasowej i wojny domowej w październiku—grudniu 1917 roku (tezy Nr 7-—-15). Z tych konkretnych dziejów wysnuliśmy wniosek (teza Nr 14), że hasło «cała władza w ręce Zgromadzenia Ustawodawczego» w rzeczywistości stało się hasłem kadetów, kaledinowców i ich popleczników.
Historyk Kautsky tego nie dostrzega. Historyk Kautsky nigdy nie słyszał, że powszechne prawo wyborcze stwarza parlamenty niekiedy drobnomieszczańskie, niekiedy reakcyjne i kontrrewolucyjne. Historyk-marksista Kautsky nie słyszał o tym, że co innego jest forma wyborów, forma demokracji, a co innego— klasowa treść danej instytucji.

Ta kwestia klasowej treści Zgromadzenia Ustawodawczego jest bezpośrednio postawiona i rozwiązana w moich tezach. Możliwe, że moje rozwiązanie jest niesłuszne. Nic nie byłoby dla nas bardziej pożądane, niż marksistowska krytyka naszej analizy, dokonana przez człowieka nic- zainteresowanego. Zamiast pisać całkiem głupie frazesy (wiele ich jest u Kautsky'ego) o tym, jakoby ktoś tam przeszkadzał krytyce bolszewizmu, Kautsky powinien by zabrać się do takiej krytyki. Ale rzecz w tym właśnie, że u Kautsky'ego krytyki nie ma. Nie stawia on nawet kwestii analizy klasowej Rad, z jednej strony, i Zgromadzenia Ustawodawczego — z drugiej. To, dlatego niemożliwa jest rzeczą spierać się, dyskutować z Kautskim, natomiast pozostaje nam jedynie pokazać czytelnikowi, dlaczego nie można nazwać Kautsky'ego inaczej jak renegatem.

Rozbieżność między Radami a Zgromadzeniem Ustawodawczym ma swą historię, której nie mógłby pominąć historyk, nawet nie stojący na stanowisku walki klasowej. Kautsky nawet tej faktycznej historii nie chciał poruszyć. Kautsky ukrył przed niemieckimi czytelnikami ten powszechnie znany fakt, (który obecnie ukrywają jedynie zajadli mienszewicy). że Rady i za panowania mieńszewików, czyli od końca lutego do października 1917 r., siały w sprzeczności z instytucjami «ogólnopaństwowy- mi”, (czyli burżuazyjnymi). Kautsky stoi w istocie rzeczy na stanowisku pojednania, pogodzenia, współpracy proletariatu i burżuazji; chociażby Kautsky wyrzekał się tego wszelkimi sposobami, takie jego stanowisko — to fakt, który potwierdza cała broszura Kautsky'ego Nie należało rozpędzać Zgromadzenia Ustawodawczego, znaczy to właśnie: nie należało doprowadzać do końca walki z burżuazją, nie należało obalać burżuazji, trzeba było, aby proletariat pogodził się z burżuazją.

Dlaczegóż Kautsky przemilczał, że mienszewicy zajmowali się tą mało zaszczytną sprawą od lutego do października 1917 r. i nic nie osiągnęli1/ Gdyby można było pogodzić burżuazję z proletariatem, to, dlaczego za mieńszewików pogodzenie nie udało się, burżuazja trzymała się na uboczu od Rad, Rady nazywano (.mienszewicy je tak nazywali) «demokracją rewolucyjną», burżuazję zaś—«żywiołami cenzusowymi»?

Kautsky ukrył przed niemieckimi czytelnikami, że właśnie mienszewicy w «epoce» (II—X 1917 r.) swego panowania nazywali Rady demokracją rewolucyjną, uznając przez to samo ich wyższość nad wszystkimi innymi instytucjami. Jedynie dzięki ukryciu tego faktu rzecz wygląda u historyka Kautsky'ego w ten sposób, jak gdyby przeciwieństwa pomiędzy Radami a burżuazją nie miały swej historii, lecz pojawiły się nagle, niespodziewanie, bez przyczyny, wskutek złego sprawowania się bolszewików. W rzeczywistości zaś właśnie przeszło półroczne (dla rewolucji jest to okres olbrzymi) doświadczenie mieńszewickie ugodowości, prób pogodzenia proletariatu z burżuazją, przekonało lud o bezpłodności tych prób i odepchnęło proletariat od mieńszewików.

Rady — to wspaniała, mająca wielką przyszłość, bojowa organizacja proletariatu, przyznaje Kautsky. Skoro lak, to cała pozycja Kautsky'ego rozpada się, jak domek z kart albo jak marzenie drobnomieszczanina o tym, żeby obeszło się bez ostrej walki proletariatu z burżuazją. Cała, bowiem rewolucja—to ciągła, a zarazem zacięła walka, a proletariat — to przodująca klasa ogółu mas uciskanych, ognisko i ośrodek wszystkich dążeń ogółu mas uciskanych ku swemu wyzwoleniu. Rady — organ walki mas uciskanych — rzecz naturalna, odzwierciedlały i wyrażały nastroje i zmianę poglądów tych mas bez porównania szybciej, pełniej:

lepiej, niż wszystkie inne instytucje (na tym między innymi polega jedna z przyczyn, że demokracja radziecka jest wyższym typem demokracji).
Rady zdołały od 28 lutego do 25 października 1917 r. (według starego stylu) zwołać dwa ogólnorosyjskde zjazdy olbrzymiej większości ludności Rosji, wszystkich robotników i żołnierzy, siedmiu lub ośmiu dziesiątych chłopstwa, nie licząc mnóstwa zjazdów lokalnych, powiatowych, miejskich, gubernialnych i obwodowych. W ciągu tegoż czasu burżuazja nie zdołała zwołać ani jednej instytucji, która by reprezentowała większość (prócz jawnie sfałszowanej, szalbierczej «narady demokratycznej», która wywołała rozjątrzenie proletariatu). Zgromadzenie Ustawodawcze odzwierciedliło ten sam nastrój mas, to samo ugrupowanie polityczne, które odzwierciedlił pierwszy (czerwcowy) Ogólno rosyjski Zjazd Rad.

W okresie przed zwołaniem Zgromadzenia Ustawodawczego (styczeń 1918 r.) odbył się drugi Zjazd Rad (październik 1917 r.) i trzeci (styczeń 1918 r.), przy tym oba te zjazdy wykazał]] jasno jak na dłoni, że masy poszły na lewo, zrewolucjonizowały się, odwróciły się od mieńszewików i eserowców, przeszły na stronę bolszewików, czyli odwróciły się od kierownictwa drobnomieszczańskiego, straciły złudzenia, co do ugody r burżuazją i przeszły do obozu proletariackiej walki rewolucyjnej o obalenie burżuazji.

A więc, same nawet zewnętrzne dzieje Rad wykazują niezbędność rozpędzenia Zgromadzenia Ustawodawczego i jego reakcyjność. Kautsky jednak mocno się trzyma swego «hasła»: niech zginie rewolucja, niech burżuazja tryumfuje nad proletariatem, byle tylko kwitła «czysta demokracja». Fiat justitia, pereat numdus!
Oto krótkie zestawienie, dotyczące Ogólno rosyjskich Zjazdów Rad w historii rewolucji rosyjskiej:

I Zjazd Rad (3- VI. 1917)
790 delegatów
103 bolszewików (13%)

II Zjazd Rad(15. X 1917)
675 delegatów
343 bolszewików (51%)

III Zjazd Rad(10. I. 1918)
710 delegatów
434 bolszewików (61%)

IV Zjazd Rad (14. III.1918)
1232 delegatów
795 bolszewików (64%)

V Zjazd Rad (4. VII. 1918)
1164 delegatów
773 bolszewików (66%)

Wystarczy spojrzeć na te cyfry, by zrozumieć, dlaczego obrona Zgromadzenia Ustawodawczego albo rozprawianie (w rodzaju rozprawiania Kautsky'ego) o tym, że bolszewicy nie mają za sobą większości ludności, wywołują wśród nas tylko śmiech.

KONSTYTUCJA RADZIECKA

Jak już wskazałem, pozbawienie burżuazji praw wyborczych nie stanowi koniecznej i niezbędnej cechy dyktatury proletariatu I w Rosji bolszewicy, którzy na długo przed październikiem rzucili hasło takiej dyktatury, nie mówili z góry o pozbawieniu wyzyskiwaczy praw wyborczych. Ta składowa część dyktatury przyszła na świat nie «na mocy planu» jakiejś partii, lecz powstała sama przez się, w toku walki. Historyk Kautsky tego oczywiście nie zauważył. Nie zrozumiał, że burżuazja już za panowania mieńszewików (ugodowców wobec burżuazji) w Radach sama odgrodziła się od Rad, bojkotowała je, przeciwstawiała im siebie, intrygowała przeciw nim. Rady powstały bez wszelkiej konstytucji i przeszło rok (od wiosny 1917 do lata 1918) żyły bez wszelkiej konstytucji. Wściekłość burżuazji przeciw samodzielnej i wszechpotężnej (bo wszystkich ogarniającej) organizacji mas uciskanych, walka — na domiar najbezwstydniejsza, egoistyczna, plugawa — walka burżuazji przeciw Radom, wreszcie jawny udział burżuazji (od kadetów do prawicowych eserowców, od Milukowa do Kiereńskiego) w korniłowszczyźnie—oto co przygotowało formalne wykluczenie burżuazji z Rad.

Kautsky o korniłowszczyźnie słyszał, ale wyniośle gwiżdże sobie na fakty historyczne i przebieg oraz formy walki, które określają formie dyktatury:, co zaiste mają tu do rzeczy fakty, skoro jest mowa o «czystej» demokracji? Dlatego też «krytyka», skierowana przez Kautsky'ego przeciw odebraniu burżuazji praw wyborczych, odznacza się taką ... Ckliwą naiwnością, która byłaby wzruszająca w ustach dziecka, ale wywołuje odrazę, gdy jest naiwnością człowieka, który oficjalnie nic został jeszcze uznany za upośledzonego na umyśle.

...«Gdyby kapitaliści przy powszechnym prawie wyborczym znaleźli się w znikomej mniejszości, to by się prędzej pogodzili ze swym losem» (str. 33)... Prawda, jakie to miłe? Przemądry Kautsky wielokrotnie widział w dziejach i w ogóle doskonale zna z obserwacji żywego życia takich obszarników i kapitalistów, którzy liczą się L wolą większości mas uciskanych. Przemądry Kautsky niezachwianie stoi na stanowisku «opozycji», czyli na stanowisku walki wewnętrzno-parlamentarnej. Tak właśnie pisze on dosłownie: «opozycja» (str. 34 i wiele innych).

0, uczony historyku i polityku! Nie zawadziłoby ci wiedzieć, że «opozycja» — to pojęcie, dotyczące walki pokojowej i wyłącznie parlamentarnej, czyli pojęcie, odpowiadające sytuacji nie- rewolucyjnej, pojęcie, odpowiadające nieistnieniu rewolucji. Podczas rewolucji mamy do czynienia z nieubłaganym wrogiem w wojnie domowej — faktu tego nie zmienią żadne reakcyjne jeremiady drobnomieszczanina, który boi się tej wojny tak, jak boi się jej Kautsky. Wówczas, gdy burżuazja gotowa jest popełniać wszelakie zbrodnie — przykład Wersalczyków i ich konszachty z Bismarckiem mówią coś niecoś każdemu, kto odnosi się do historii nie w ten sposób, jak Pietruszka z powieści Gigola, — gdy burżuazja przywołuje na pomoc obce państwa i intryguje wraz z nimi przeciw rewolucji, — analizować wówczas zagadnienia bezlitosnej wojny domowej — to komiczne. Podobnie jak «radca od mętliku» Kautsky, proletariat rewolucyjny winien nadziać szlafmycę i patrzeć na burżuazję, która organizuje kontrrewolucyjne powstania Dutowów, Krasnowów i Czechów, która płaci miliony sabotantom, — patrzeć na tę burżuazję, jak na lojalną «opozycję». Co za głębia myśli!

Kautsky'ego interesuje wyłącznie formalna, prawna stroną sprawy, gdy się, więc czyta jego rozważania o konstytucji radzieckiej, mimo woli przypominają się słowa Bebla: «Prawnicy
To ludzie na wskroś reakcyjni». «W rzeczywistości — pisze Kautsky — samych tylko kapitalistów nie podobna pozbawić praw. Kto to jest kapitalista w znaczeniu prawnym? Posiadacz? Nawet w kraju pod względem ekonomicznym tak bardzo zaawansowanym, jak Niemcy, gdzie proletariat jest tak liczny, «stanowienie republiki radzieckiej pozbawiłoby wielkie nasypmy politycznych. W 1907 roku w Rzeszy Niemieckiej liczba osób, zajętych pracą zawodową w trzech wielkich dziedzinach — rolnictwo, przemysł i handel — wraz z rodzinami wynosiła w grupie pracowników i robotników najemnych przeszło milionów, a w grupie pracujących samodzielnie — ' bilionów. A zatem partia mogłaby mieć po swej stronic większość robotników najemnych, a jednak mniejszość ludności» (str. 33).
Oto jedna z próbek tego, jak rozumuje Kautsky. Czy nie jest to kontrrewolucyjne utyskiwanie burżua? Dlaczego pan, panie Kautsky, zaliczył wszystkich «samodzielnych» do osób pozbawionych praw, jeżeli pan wie doskonale, że olbrzymia większość chłopów rosyjskich nie zatrudnia robotników najemnych, a więc nie traci praw? Czyż nie jest to falsyfikacja?

Dlaczego pan, uczony ekonomisto, nie przytoczył dobrze panu znanych a zawartych w tej samej statystyce niemieckiej z 1907 r. danych o pracy najemnej w rolnictwie według kategorii gospodarstw? Dlaczego pan nie wskazał robotnikom niemieckim, czytelnikom pańskiej broszury, na takie dane, z których byłoby widać, ilu jest według statystyki niemieckiej wyzyskiwaczy, jak niewielu jest wyzyskiwaczy wśród ogólnej liczby «gospodarzy wiejskich»?
Dlatego, że zaprzaństwo zrobiło z pana zwykłego sykofant burżuazji.

Kapitalista — uważacie — to nieokreślone pojęcie prawne, i Kautsky na paru stronicach piorunuje na «samowolę» konstytucji radzieckiej. Burżuazji angielskiej ten «poważny uczony» pozwala przez całe stulecia wypracowywać i opracowywać nową (nową w porównaniu ze średniowieczem) konstytucję burżuazyjną, nam zaś, robotnikom i chłopom Rosji, ów przedstawiciel lokajskiej nauki nie pozostawia do dyspozycji ani trochę czasu. Od nas żąda, abyśmy w ciągu paru miesięcy opracowali konstytucję aż do kropki nad i...

...«Samowola»! Pomyślcie tylko, ile bezdennego, najniecniejszego lokajstwa wobec burżuazji, ile najtępszego pedantyzmu zawiera taki zarzut. Kiedy na wskroś burżuazyjni i przeważnie reakcyjni prawnicy krajów kapitalistycznych w ciągu wieków lub dziesięcioleci wypracowali najszczegółowsze przepisy, napisali dziesiątki i setki tomów ustaw i komentarzy do ustaw, uciskających robotnika, krępujących biedakowi ręce i nogi, stwarzających każdemu zwykłemu człowiekowi pracy spośród ludu tysiące przeszkód i szykan — o, wtedy liberałowie burżuazyjni i pan Kautsky nie widzą w tym «samowoli?! Tu jest «porządek» i «praworządność»! Tu wszystko jest obmyślone i ujęte w przepis, jak można biedaka «ostatecznie przydusić». Tu są tysiące adwokatów i urzędników burżuazyjnych (o nich Kautsky w ogóle milczy, zapewne właśnie, dlatego, że Marks nadawał ogromni' znaczenie zburzeniu machiny biurokratycznej...),—Adwokatów i urzędników, którzy umieją tak komentować ustawy, by robotnikowi i przeciętnemu chłopu nigdy się nie udało przedrzeć przez kolczaste zasieki tych ustaw. To nie «samowola;» burżuazji, to nie dyktatura egoistycznych i plugawych wyzyskiwaczy, którzy nachłeptali się krwi ludu — bynajmniej. To «czysta demokracja», która z każdym dniem staje się coraz bardziej czysta.

A gdy po raz pierwszy w dziejach świata klasy pracujące i wyzyskiwane, odcięte wskutek wojny imperialistycznej od swych braci zza kordonu granicznego, utworzyły swoje Rady, wezwały do budownictwa politycznego te masy, które burżuazja uciskała, gnębiła, ogłupiała, i gdy same zaczęły budować nowe, proletariackie państwo, kiedy zaczęły w wirze zaciekłej walki, w ogniu wojny domowej nakreślać podstawowe zasady państwa bez wyzyskiwaczu, — wówczas wszyscy szubrawcy burżuazyjni, cała banda krwiożerców, wraz z ich poplecznikiem Kautskim, zawyła o «samowoli» I Gdzieżby, doprawdy, ci nieucy, robotnicy i chłopi, ten «motłoch» potrafił komentować własne ustawy? Skądżeby wzięli poczucie sprawiedliwości ci prości ludzie pracy, nie korzystający z rad wykształconych adwokatów, pisarzy burżuazyjnych, Kautskich i przemądrych starych biurokratów?
Z mowy, którą wygłosiłem 29 kwietnia 1918 r.*, pan Kautsky przytacza słowa następujące:...”Masy same określają porządek i terminy wyborów»... I «czysty demokrata» Kautsky wyciąga wniosek:

... „.”Wydaje się; więc, że każde zgromadzenie wyborców może według swego upodobania ustanawiać system wyborów. Samowola i możność pozbycia sit; niedogodnych żywiołów opozycyjnych spośród samego proletariatu byłaby w ten sposób doprowadzona do szczytu» (str. 37).

Czymże to różni się od wystąpień kulisa pióra, który, wynajęty przez kapitalistów, lamentuje z powodu tego, że w czasie strajku masa uciska «chcących pracować» pilnych robotników? Dlaczego biurokratyczno-burżuazyjne określenie systemu wyborów w warunkach «czystej» demokracji burżuazyjnej nie jest samowolą? Dlaczego poczucie sprawiedliwości w masach, które stanęły do walki ze swymi odwiecznymi wyzyskiwaczami, w masach, które ta zaciekła walka oświeca i hartuje, ma być mniejsze, niż u garstki biurokratów, inteligentów, adwokatów, wychowanych w burżuazyjmjch przesądach?

Kautsky jest prawdziwym socjalistą — nie ważcie się podejrzewać szczerości tego wielce szanownego ojca rodziny, tego, arcyuczciwego obywatela? On jest gorącym i przekonanym zwolennikiem zwycięstwa robotników, rewolucji proletariackiej. Chciałby tylko, by ckliwi drobnomieszczańscy inteligenci i filistra w szlafmycy najpierw, przed ruchem mas, przed ich zaciekłą walką z wyzyskiwaczami i bezwarunkowo bez wojny domowej ułożyli umiarkowany i dokładny statut rozwoju rewolucji...
Z głębokim oburzeniem moralnym nasz arcyuczony Jud uszka Gołowlew55 opowiada robotnikom niemieckim, że 14. VI. 1918 R. Ogólno rosyjski Centralny Komitet Wykonawczy Rad postanowił usunąć z Rad przedstawicieli partii prawicowych eserowców i mieńszewików. «Zarządzenie to — pisze Juduszka Kautsky, płonąc cały szlachetnym oburzeniem — wymierzone jest nie przeciw określonym osobom, które dopuściły się określonych, podlegających karze czynów... Konstytucja republiki radzieckiej ani słowem nie wspomina o nietykalności delegatów-członków Rad. Nie określone osoby, lecz określone partie zostają w ten sposób wykluczone z Rad» (str. 37).

Tak, to zaiste okropne, to niedopuszczalne odstępstwo od czystej demokracji, w myśl przepisów, której będzie robił, rewolucję nasz rewolucyjny Juduszka Kautsky. My, bolszewicy rosyjscy, powinniśmy byli z początku obiecać nietykalność Sawinkowom i Sce, Liberdanom z Potresowami («aktywistom») i Sce, potem ułożyć kodeks kamy, głoszący «karalność» za udział w czechosłowackiej wojnie kontrrewolucyjnej lub za sojusz na Ukrainie czy w Gruzji z imperialistami niemieckimi, skierowany przeciw robotnikom własnego kraju, i dopiero potem, na podstawie takiego kodeksu karnego, mielibyśmy prawo, zgodnie z «czystą demokracją» wykluczyć z Rad «określone osoby». Rozumie się przy tym samo przez się, że Czechosłowacy, którzy za pośrednictwem Sawinkowów, Potresowów i Liberdanów lub dzięki ich agitacji otrzymywali pieniądze od kapitalistów angielskich i francuskich, tak samo jak Krasnowowie, którzy przy pomocy mienszewików ukraińskich i tyfliskich dostawali amunicje od Niemców, siedzieliby cicho aż do tego czasu, kiedy my zredagujemy należyty kodeks karny, i, jako najczystszej wody demokraci, ograniczyliby się do roli-«opozycji»...

Nie mniej wielkie oburzenie moralne wywołuje u Kautsky'ego (akt, że konstytucja radziecka pozbawia prawa wyborczego tych, którzy «zatrudniają robotników najemnych w celu zysku»... «Chałupnik lub majsterek z jednym czeladnikiem—pisze Kautsky — może żyć i czuć zupełnie jak proletariusz, a jednak nie ma prawa wyborczego>> (str. 36).

Co za odstępstwo od «czystej demokracji»! Co za niesprawiedliwość! Co prawda, dotychczas wszyscy marksiści sądzili i tysiące faktów potwierdzały, że majsterko wie należą do tych wyzyskiwaczy pracy najemnej, którzy bardziej niż inni są pozbawieni sumienia i litości, alt; Juduszka Kautsky bierze oczywiście nie klasę drobnych majsterków (kto też doprawdy wymyślił tę szkodliwą teorię walki klas?), Lecz poszczególne osoby takich wyzyskiwaczy, którzy «żyją i czują zupełnie po proletariacku». Słynna «oszczędna Agnieszka», którą od dawna już uważano za nieboszczkę, zmartwychwstała pod piórem Kautsky'ego. Tę oszczędną Agnieszkę wymyślił przed kilkudziesięciu laty i puścił w obieg w literaturze niemieckiej «czysty» demokrata, burżua Eugeniusz Richter. Przepowiedział on niesłychane plagi jako skutek dyktatury proletariatu, jako skutek skonfiskowania kapitałów wyzyskiwaczy, zapytywał z niewinną miną, kto właściwie jest kapitalistą w sensie prawnym. Richter brał za przykład biedną, oszczędną szwaczkę («oszczędna Agnieszka»), której źli «dyktatorowi proletariatu» zabierają ostatnie grosze. Były czasy, kiedy cała socjaldemokracja niemiecka zabawiała się tą «oszczędną Agnieszką» czystego demokraty Eugeniusza Richter. Ale było to dawno, bardzo dawno, kiedy żył jeszcze Be bel, który wprost i otwarcie mówił prawdę, że w partii naszej jest przecież wielu nacjonal-liberałów; było to bardzo dawno, kiedy Kautsky nie był jeszcze renegatem.
Teraz «oszczędna Agnieszka» zmartwychwstała w postaci 'drobnego majsterka, który mając jednego czeladnika żyje i czuje zupełnie jak proletariusz». Źli bolszewicy krzywdzą go, odbierają mu prawo wyborcze. Co prawda, «każde zgromadzenie wyborcze» w Republice Radzieckiej, jak mówi ten sam Kautsky, może dopuścić do siebie związanego, przypuśćmy, z daną fabryką biednego majsterka, jeżeli ten wyjątkowo nie jest wyzyskiwaczem, jeżeli naprawdę «żyje i czuje zupełnie jak proletariusz». Ale czyż można polegać na znajomości życia, na poczuciu sprawiedliwości zebrania fabrycznego prostych robotników, nie ujętego w karby przepisów i działającego (o, zgrozo!) Bez statutu? Czyż nie jest jasne, że lepiej przyznać prawo wyborcze wszystkim wyzyskiwaczom, wszystkim, którzy najmują robotników, niż ryzykować, że robotnicy mogą skrzywdzić «oszczędną
Agnieszkę
» i «majsterka, który żyje i czuje jak proletariusz»?
& ^
Niechaj godni pogardy łotrzy zaprzaństwa, oklaskiwani przez burżuazję i socjalszowinistów, szkalują naszą, konstytucję radziecką za to, że pozbawia wyzyskiwaczy prawa wyborczego. To dobrze, bo przyśpieszyło i pogłębi rozłam między rewolucyjnymi robotnikami Europy a Scheidemannami, Kautskimi, Renaudelami i Longuetami, Hendersonami i Ramsay Mac-Donaldami, starymi wodzami i starymi zdrajcami socjalizmu.

Masy klas uciskanych, świadomi i uczciwi wodzowie spośród rewolucyjnych proletariuszy opowiedzą się za nami. Wystarczy zaznajomić takich proletariuszy i te masy z naszą konstytucją radziecką, by powiedziały one od razu: oto gdzie są naprawdę nasi I u d z i e, oto gdzie jest prawdziwa partia robotnicza, prawdziwy rząd robotniczy. Albowiem rząd ten nie oszukuje robotników gadaniem o reformach, jak oszukiwali nas wszyscy wyżej wymienieni wodzowie, ale na serio walczy z wyzyskiwaczami, na serio przeprowadza rewolucję, rzeczywiście walczy o całkowite wyzwolenie robotników.

Jeżeli wyzyskiwacze po rocznej «praktyce» Rad zostali przez Rady pozbawieni prawa wyborczego, to znaczy, że Rady te są rzeczywiście organizacjami mas uciskanych, a nie socjalimperialistów i socjalpacyfistów, zaprzedanych burżuazji. Jeżeli Rady te pozbawiły wyzyskiwaczy prawa wyborczego, to znaczy, że Rady nie są organami drobnomieszczańskiej ugody z kapitalistami, nie są organami gadaniny parlamentarnej (Kautskich, Longuetów i MacDonaldów), lecz organami naprawdę rewolucyjnego proletariatu. Na śmierć i życie walczącego z wyzyskiwaczami.
«Książka Kautsky'ego jest tu prawie nieznana» — pisał do mnie z Berlina w tych dniach (dziś mamy 30.X.) Dobrze poinformowany towarzysz. Ja bym radził naszym posłom w Niemczech i w Szwajcarii nie pożałować tysięcy na zakupienie tej książki i rozdanie jej darmo świadomym robotnikom, by zmieszać z błotom tę «europejską» — czytaj: imperialistyczną i reformistyczną — socjaldemokrację, która dawno już stała się «cuchnącym trupem».

W końcu swej książki, na str. 61 i 63 pan Kautsky leje gorzkie łzy z tego powodu, że «nowa teoria» (jak zwie on bolszewizm. Obawiając się tknąć danej przez Marksa i Engelsa analizy Komuny Paryskiej) «znajduje zwolenników nawet wśród starych demokracji, jak na przykład Szwajcaria». Dla Kautsky'ego «jest niezrozumiałe, że teorię tę akceptują niemieccy socjaldemokraci».
Nie, to jest zupełnie zrozumiałe, bo po poważnym doświadczeniu wojny i Scheidemannowie, i Kautscy stają się masom rewolucyjnym wstrętni.
«My» zawsze byliśmy za demokracją — pisze Kautsky — i nagle mielibyśmy się jej wyrzec!
«My», oportuniści socjaldemokracji, zawsze byliśmy przeciw dyktaturze proletariatu, i Kolbowie i Ska dawno już otwarcie o tym mówili. Kautsky wie o tym i na próżno myśli, że ukryje przed czytelnikiem oczywisty fakt swego «powrotu na łono» Bernsteinów i Kolbów.
«My», rewolucyjni marksiści, nigdy nie robiliśmy sobie, bożku z «czystej» (burżuazyjnej) demokracji. Plechanow w 1903 r. tył, jak wiadomo, rewolucyjnym marksistą (aż do smutnego zwrotu, który go doprowadził do stanowiska rosyjskiego Scheidemanna). I Plechanow mówił wówczas na zjeździe partyjnym, który uchwalał program, że w czasie rewolucji, jeżeli zajdzie Potrzeba, proletariat pozbawi kapitalistów prawa wyborczego, rozpędzi każdy parlament, jeżeli okaże się on kontrrewolucyjnym. Że taki właśnie pogląd jest jedynie zgodny z marksizmem. 0 Zobaczy każdy choćby z powyżej przytoczonych przeze mnie "świadczeń Marksa i Engelsa, to w sposób oczywisty wynika z Wszystkich założeń marksizmu,

«Mv», rewolucyjni marksiści, nie wygłaszaliśmy przed ludem takich mów, z jakimi lubili występować kautskiści wszystkich narodowości, wysługując się burżuazji jak lokaje, przystosowując się do parlamentaryzmu burżuazyjnego. Przemilczając bur żuazyjny charakter demokracji współczesnej i żądając tylko jej rozszerzenia, doprowadzenia jej do końca.
«My» mówiliśmy burżuazji: «Wy, wyzyskiwacze i obłudnicy, mówicie o demokracji, a jednocześnie na każdym kroku stawiacie tysiące przeszkód, by masy uciskane nie mogły brać udziału w polityce. Chwytamy was za słowa i dla dobra tych mas żądamy rozszerzenia waszej demokracji burżuazyjnej, by przygotować masy do rewolucji w celu obalenia was, wyzyskiwaczy. I jeżeli wy, wyzyskiwacze, spróbujecie opierać się naszej rewolucji proletariackiej, to zdławimy was bezlitośnie, pozbawimy was praw — co więcej: nie damy wam chleba, bo w naszej republice proletariackiej wyzyskiwacze będą wyzuci z prawa, będą pozbawieni ognia i wody, albowiem my naprawdę, a nie po szajdemanowsku i nie po kautskistowsku, jesteśmy socjalistami».

Oto jak mówiliśmy i będziemy mówili «mv», rewolucyjni marksiści, i oto dlaczego masy uciskane opowiedzą się za nami i będą z nami, a Scheidemannowie i Kautscy skończą w kloace renegatów.

PEŁEN TEKST

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Lenin 005