Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 22 gości.

Włodzimierz Lenin: Rewolucja proletariacka a renegat Kautsky (cz. IV)

Lenin_Trzecia_Międzynarodówka.jpg

CO TO JEST INTERNACJONALIZM?

Kautsky jest najmocniej przekonany, że jest internacjonalistą, i nazywa siebie tym mianem. Scheidemannów ogłasza za «socjalistów rządowych». Broniąc mieńszewików (Kautsky nie mówi otwarcie, że się z nimi solidaryzuje, ale całkowicie przeprowadza ich pogląd), Kautsky zadziwiająco wyraźnie ujawnił, jakiego to gatunku jest jego «internacjonalizm». A ponieważ Kautsky nie jest «atn jeden, lecz jest przedstawicielem kierunku, który w atmosferze II Międzynarodówki siłą rzeczy musiał powstać (Longuet we Francji, Turati we Włoszech, Nos i Grimm, Graber i Nain w Szwajcarii, Ramsay MacDonald w Anglii itp.), więc jest rzeczą pouczającą zatrzymać się nad «internacjonalizmem» Kautsky'ego.

Podkreślając, że mieńszewicy także byli w Zimmerwaldzie (bez kwestii, jest to dyplom, ale.., dyplom nadgniły), Kautsky w następujący sposób określa poglądy mieńszewików, z którymi się zgadza:

...«Mienszewicy chcieli pokoju powszechnego. Chcieliby wszystkie strony prowadzące wojnę przyjęły hasło: bez aneksy i kontrybucyj. Dopóki to nie zostało osiągnięte, armia rosyjska powinna była zgodnie z tym poglądem pozostawać w gotowości do walki. Natomiast bolszewicy żądali pokoju bezzwłocznego, za wszelką cenę, byli gotowi, w razie konieczności, zawrzeć pokój odrębny i starali się siłą wymusić go, potęgując i lak już wielką dezorganizację armii» (str.27). Zdaniem Kautskv'ego, bolszewicy nie powinni byli brać władzy, a zadowolić się Zgromadzeniem Ustawodawczym.

A więc oto, na czym polega internacjonalizm Kautsky'ego i mieńszewików: żądać reform od imperialistycznego rządu burżuazyjnego, ale nadal go popierać, nadal popierać prowadzoną przez ten rząd wojnę, aż do czasu, gdy wszystkie strony prowadzące wojnę przyjmą hasło: bez aneksy i kontrybucyj. Taki pogląd wyrażali niejednokrotnie i Turami, i kautskiści (Haase i inni), i Longuet i Ska, którzy wypowiadali się za «obroną ojczyzny».

Pod względem teoretycznym jest to całkowita niezdolność do oddzielenia się od socjalszowinistów i zupełna gmatwanina w kwestii obrony ojczyzny. Pod względem politycznym jest to podsuwanie drobnomieszczańskiego nacjonalizmu na miejsce internacjonalizmu i przejście na stronę reformizmu. wyrzeczenie się rewolucji.

Uznanie «obrony ojczyzny» jest ze stanowiska proletariatu usprawiedliwieniem danej wojny, uznaniem jej za słuszną. A ponieważ wojna pozostaje imperialistyczną (i w warunkach monarchii, i w warunkach republiki) — niezależnie od tego, gdzie w danym momencie stoją wojska nieprzyjacielskie, w moim czy obcym kraju — to uznanie obrony ojczyzny jest w rzeczywistości poparciem imperialistycznej burżuazji grabieżczej, całkowitą zdradą wobec socjalizmu. W Rosji i za Kiereńskiego, w republice burżuazyjno-demokratycznej, wojna nadal pozostawała imperialistyczną, gdyż toczyła ją burżuazja jako klasa panująca (wojna zaś jest «dalszym ciągiem polityki»); 1 szczególnie dobitnym wyrazem imperialistycznego charakteru wojny były tajne traktaty, dotyczące podziału świata i grabieży cudzych krajów, zawarte przez byłego cara z kapitalistami Anglii i Francji.

Mienszewicy haniebnie oszukiwali lud, nazywając taką wojnę wojną obronną lub rewolucyjną, i Kautsky, aprobując politykę mieńszewików, aprobuje oszukiwanie ludu, aprobuje rolę drobnomieszczan, wysługujących się kapitałowi przez okpiwanie robotników, przez przywiązywanie ich do rydwanu imperialistów. Kautsky przeprowadza typowo drobnomieszczańską, filisterską politykę, wyobrażając sobie (i wpajając masoni bzdurną myśl), jakoby wysunięcie hasła zmieniało postać rzeczy. Cała historia demokracji burżuazyjnej rozwiewa to złudzenie: w celu otumanienia ludu burżuazyjni demokraci zawsze wysuwali i zawsze wysuwają, jakie chcecie «hasła».

Chodzi o to, by sprawdzić ich szczerość, by ze słowami porównać czyny, by nie zadowalać się idealistycznym lub szarlatańskim frazesem, lecz doszukiwać się rzeczywistości klasowej. Wojna imperialistyczna nie wtedy przestaje być imperialistyczną, kiedy szarlatani lub frazesowicze czy mieszczuchy-filistry wysuwają ckliwe «hasło», — lecz dopiero wtedy, kiedy klasa, tocząca wojnę imperialistyczną i związana z tą wojną milionem nici (a nieraz również powrozów) ekonomicznych, zostaje faktycznie obalona i kiedy jej miejsce u steru władzy zajmuje rzeczywiście rewolucyjna klasa, proletariat. Inaczej z wojny imperialistycznej — tak samo jak z imperialistycznego, grabieżczego pokoju — wyrwać się nie podobna.
Aprobując zagraniczną politykę mieńszewików, ogłaszając ją za internacjonalistyczną i zimmerwaldzką, Kautsky, po pierwsze, ujawnia przez to całą zgniliznę oportunistycznej większości zimmerwaldzkiej (nie nadaremnie my, lewica Zimmerwaldu, od razu odgrodziliśmy się od takiej większości!), a po wtóre — i to jest najważniejsze — Kautsky przechodzi ze stanowiska proletariatu na stanowisko drobnomieszczaństwa, ze stanowiska rewolucyjnego na stanowisko reformistyczne.

Proletariat walczy o rewolucyjne obalenie burżuazji imperialistycznej, drobnomieszczaństwo — o reformistyczne «udoskonalenie» imperializmu, o przystosowanie się doń w drodze podporządkowania mu się. Kiedy Kautsky był jeszcze marksistą, na przykład w 1909 roku, gdy pisał pracę «Droga do władzy», wtedy bronił właśnie poglądu o nieuchronności rewolucji w związku z wojną, mówił o zbliżaniu się ery rewolucyj. Manifest Bazy- lejski roku 1912 mówi wprost i wyraźnie o rewolucji proletariackiej w związku z tą samą imperialistyczną wojną miody ugrupowaniem niemieckim a angielskim, która w roku 1914 właśnie wybuchła. I w 1918 roku, gdy rewolucje w związku z wojną zaczęły się, zamiast wyjaśniać ich konieczność, zamiast obmyślać i przemyśleć konsekwentnie taktykę rewolucyjną, sposoby i metody przygotowania się do rewolucji, Kautsky zaczął nazywać internacjonalizmem reformistyczną taktykę mieńszewików.

Czyż to nie jest zaprzaństwo?

Kautsky wychwala mieńszewików za to, że domagali się zachowania bojowej gotowości armii. Bolszewików gani za to, że potęgowali i tak już wielką «dezorganizację armii». Oznacza to wychwalać reformizm i podporządkowanie się burżuazji imperialistycznej, ganić rewolucję, wyrzekać się jej. Albowiem zachowanie gotowości bojowej oznaczało za Kiereńskiego zachowanie armii pod komendą burżuazyjną (chociażby nawet republikańską) i było nim. Wszyscy wiedzą — i bieg wypadków potwierdził to w sposób oczywisty — że ta armia republikańska zachowywała ducha kornilowszczyzny, pokorniłowowski był skład jej dowództwa. Oficerowie burżuazyjni nie mogli nie być korniłowszczykami, nie mogli nie ciążyć ku imperializmowi, ku zdławieniu proletariatu przemocą. Pozostawić bez zmiany wszystkie podstawy wojny imperialistycznej, wszystkie podstawy dyktatury burżuazyjnej, zreperować drobiazgi, podmalować bagatelki («reformy»)—oto do czego sprowadzała się w praktyce taktyka mieńszewicka.

I odwrotnie. Bez «dezorganizacji» armii żadna wielka rewolucja się nie obeszła i obejść się nie może, armia bowiem jest najbardziej skostniałym narzędziem konserwowania starego u- stroju, najbardziej skamieniałą ostoją dyscypliny burżuazyjnej. utrzymywania panowania kapitału, zachowania i krzewienia pokory niewolniczej i podporządkowywania mas pracujących kapitałowi. Kontrrewolucja nigdy nie tolerowała, nie mogła tolerować - obok armii — uzbrojonych robotników. We Francji — pisał Engels —po każdej rewolucji robotnicy byli uzbrojeni, dlatego też rozbrojenie robotników było dla burżuazji, stojącej « steru państwa, pierwszym przykazaniem». Uzbrojeni robotni- < v byli zalążkiem nowej armii, komórką organizacyjną nowe- 0" ustroju społecznego. Unicestwić tę komórkę, nie pozwolić jej Rozwinąć się — było dla burżuazji pierwszym przykazaniem.

"pierwszym przykazaniem dla każdej zwycięskiej rewolucji — Marks i Engels podkreślali to wielokrotnie — było: zburzyć starą armię, rozwiązać ją, zastąpić przez nową. Nowa klasa społeczna, wznosząc się ku panowaniu, nic mogła nigdy i nie może teraz osiągnąć tego panowania i umocnić go w inny sposób, niż dokonując zupełnego rozkładu starej armii («dezorganizacja» — lamentują z tego powodu reakcyjne lub po prostu tchórzliwe mieszczuchy); w inny sposób, niż przechodząc niesłychanie trudny, pełen mąk okres bez wszelkiej armii (ten pełen mąk okres przeszła również wielka rewolucja francuska); w inny sposób, niż stopniowo, w ciężkiej wojnie domowej, tworząc nową armię, nową dyscyplinę, nową organizację wojskową nowej klasy. Historyk Kautsky dawniej to rozumiał. Renegat Kautsky o tym zapomniał.

Jakie prawo ma Kautsky nazywać Scheidemannów «socjalistami rządowymi», jeżeli sam pochwala taktykę mieńszewików podczas rewolucji rosyjskiej? Mienszewicy, popierając Kiereńskiego, wstępując do jego rządu, byli tak samo socjalistami rządowymi. Od wniosku tego Kautsky nie wykręci się w żaden sposób, jeżeli tylko spróbuje postawić kwestię klasy panującej, toczącej wojnę ' imperialistyczną. Ale Kautsky unika postawienia kwestii klasy panującej, kwestii, obowiązkowej dla marksisty, bo samo już postawienie takiej kwestii zdemaskowałoby renegata.

Kautskiści w Niemczech, longuetyści we Francji, Turati i S-ka we Włoszech tak rozumują: w założeniu socjalizmu jest równość i wolność narodów, ich samookreślenie; dlatego też, kiedy nasz kraj zostaje napadnięty lub kiedy wojska nieprzyjacielskie wtargnęły na naszą ziemię, socjaliści mają prawo i obowiązek bronić ojczyzny. Ale rozumowanie to jest pod względem teoretycznym albo od początku do końca natrząsaniem się z socjalizmu, albo oszukańczym wykrętem, a pod względem praktyczno-politycznym jest ono na poziomie rozumowania całkiem ciemnego chłopka, który nie ma żadnego pojęcia o społecznym, klasowym charakterze wojny i o zadaniach partii rewolucyjnej podczas wojny reakcyjnej.

Socjalizm jest przeciw stosowaniu przemocy względem narodów. Bez kwestii. Ale socjalizm jest w ogóle przeciw stosowaniu przemocy względem ludzi. Jednakże, z wyjątkiem anarchistów chrześcijańskich i tołistojowców nikt jeszcze nie wyciągał stąd wniosku, że socjalizm jest przeciw przemocy rewolucyjnej. A więc mówić o «przemocy» w ogóle, bez analizy warunków, odróżniających przemoc reakcyjną od rewolucyjnej, to znaczy być mieszczuchem, który wyrzeka się rewolucji, lub po prostu oszukiwać siebie i innych za pomocą sofistyki.

To samo dotyczy stosowania przemocy względem narodów. Wszelka wojna jest stosowaniem przemocy względem narodów, ale to nie przeszkadza socjalistom wypowiadać się za wojną rewolucyjną. Jaki jest klasowy charakter wojny — oto zasadnicze pytanie dla socjalisty, (jeżeli nie jest on renegatem?. Wojna imperialistyczna roku 1914—1918 — to wojna między dwiema grupami burżuazji imperialistycznej o podział świata, o podział łupu, w celu ograbienia i zduszenia małych i słabych narodów. Taką ocenę wojny dał Manifest Bazylejski w roku 1912, taką ocenę potwierdziły fakty. Kto wyrzeka się tego poglądu na wojnę, ten nie jest socjalistą?

Jeżeli Niemiec za Wilhelma czy Francuz za rządów Clemenceau powiada: jako socjalista, mam prawo i obowiązek bronić ojczyzny, jeżeli nieprzyjaciel wtargnął do mojego kraju — to jest to rozumowanie nie socjalisty, nie internacjonalisty, nie rewolucyjnego proletariusza, lecz mieszczucha-nacjonalisty. W rozumowaniu tym bowiem zanika klasowa walka rewolucyjna robotnika przeciw kapitałowi, zanika ocena całej wojny, wojny jako całokształtu, z punktu widzenia światowej burżuazji i światowego proletariatu, czyli zanika internacjonalizm, pozostaje zaś nędzny, zaskorupiały w sobie nacjonalizm. Mój kraj krzywdzą, nic obchodzi mnie nic więcej — oto do czego sprowadza się takie rozumowanie, oto na czym polega jego mieszczuchowsko-nacjonalistyczna ciasnota. Jest to tak samo, jak gdyby wobec przemocy indywidualnej, dokonanej w stosunku do jednej osoby, ktoś rozumował: socjalizm jest przeciw przemocy, dlatego wolę zdradzić, niż siedzieć w więzieniu.

Francuz, Niemiec czy Włoch, który mówi: socjalizm jest przeciw przemocy nad narodami, dlatego bronię się, kiedy wróg wdarł się do mego kraju, zdradza socjalizm i internacjonalizm. Taki bowiem człowiek widzi tylko własny «kraj», ponad wszystko stawia «własną»... «buriuazjç», nie myśląc o stosunkach Międzynarodowych, które wojnę czynią imperialistyczną, z burżuazji czynią ogniwo w łańcuchu grabieży imperialistycznej.

Wszystkie mieszczuchy oraz wszyscy tępi i ciemni chłopko wie rozumują właśnie tak, jak rozumują renegaci kautskiści, longuetyści, Turati i Ska, a mianowicie: w moim kraju jest wróg, i nic więcej mnie nie obchodzi*.
Socjalista, rewolucyjny proletariusz, internacjonalista rozumuje inaczej: charakter wojny (czy jest ona reakcyjna, czy rewolucyjna) zależy nie od tego, kto napadł i w czyim kraju stoi «wróg», lecz od tego, jaka klasa prowadzi wojnę, jaką polityką przez tę wojnę w dalszym ciągu się przeprowadza. Jeżeli wojna obecna jest reakcyjną wojną imperialistyczną, czyli prowadzona jest przez dwie światowe grupy burżuazji imperialistycznej, stosującej przemoc, grabieżczej i reakcyjnej, to wszelka burżuazja (nawet burżuazja małego kraju) przeistacza się w uczestnika grabieży, moje zaś zadanie, zadanie przedstawiciela rewolucyjnego proletariatu polega na przygotowaniu światowej rewolucji proletariackiej, jako jedynego wybawienia od nieszczęść wojny światowej. Nie z punktu widzenia «własnego» kraju winienem rozumować (byłoby to bowiem rozumowanie nędznego, tępego mieszczucha-nacjonalisty, nie rozumiejącego, że jest igraszką w ręku burżuazji imperialistycznej), lecz z punktu widzenia mojego udziału w przygotowaniu, propagowaniu, przybliżaniu światowej rewolucji proletariackiej.

Oto czym jest internacjonalizm, oto na czym polega zadanie internacjonalisty, rewolucyjnego robotnika, prawdziwego socjalisty. Oto o jakim abecadle «zapomniał» renegat Kautsky. I zaprzaństwo jego staje się jeszcze bardziej wyraźne, kiedy od {uchwalania taktyki nacjonalistów drobnomieszczańskich (mieńszewików w Rosji, longuetystów we Francji, Turatiego we Włoszech, Haasego i Ski w Niemczech) Kautsky przechodzi do krytykowania taktyki bolszewickiej. Oto ta krytyka:

«Rewolucja bolszewicka opierała się na założeniu, że będzie punktem wyjścia dla powszechnej rewolucji europejskiej, że zaistniała inicjatywa Rosji będzie pobudką do powstania proletariuszy całej Europy.

Wobec takiego założenia było oczywiście rzecz;) obojętną, jakie, formy będzie miał rosyjski pokój odrębny, jakie ciężary i straty terytorialne (dosłownie: uszkodzenia i okaleczenia — Verstümmelungen) przyniesie on ludowi rosyjskiemu, jakie da zrozumienie samookreślenia narodów. Było też wówczas rzeczą obojętną, czy Rosja jest zdolna do obrony czy nie. Według tego poglądu rewolucja europejska stanowiła najlepszą obronę rewolucji rosyjskiej, winna była przynieść zupełne i rzeczywiste samookreślenie wszystkim narodom na terytorium dawnej Rosji.
Rewolucja w Europie, która przyniosłaby i utrwaliła lam socjalizm, musiałaby też stać się środkiem do usunięcia tych przeszkód, jakie wskutek ekonomicznego zacofania kraju stawały w Rosji na drodze ku zorganizowaniu wytwórczości socjalistycznej.
Wszystko to było bardzo logiczne i bardzo dobrze uzasadnione, jeżeli tylko zgodzimy się na podstawowe założenie, że rewolucja rosyjska musi nieuniknieni rozpętać rewolucję europejską. Ale co będzie, jeżeli do tego nie dojdzie?

Założenie to dotąd się nie ziściło. Teraz zaś oskarża się proletariuszy Europy, że pozostawili własnemu losowi i zdradzili rewolucję rosyjską, jest to oskarżenie, skierowane przeciwko osobom nieznanym, któż, bowiem ma być odpowiedzialny za zachowanie się proletariatu europejskiego?» (Str. 28).
I jeszcze raz Kautsky przeżuwa, że Marks, Engels, Bebel nieraz mylili się, co do terminu wybuchu oczekiwanej przez nich rewolucji, że jednak nigdy nie opierali swej taktyki na oczekiwaniu rewolucji w «określonym terminie» (str. 29), podczas gdy bolszewicy rzekomo «postawili wszystko na jedną kartę powszechnej rewolucji europejskiej».
Rozmyślnie przytoczyliśmy taką długą cytatę, żeby wyraźnie pokazać czytelnikowi, jak «zręcznie» Kautsky fałszuje marksizm, podsuwając zamiast niego wulgarny i reakcyjny pogląd drobno- mieszczański.

Po pierwsze, przypisywać przeciwnikowi jawne głupstwo, potem zaś obalać je — to metoda ludzi niezbyt mądrych. Gdyby bolszewicy zbudowali swą taktykę na oczekiwaniu rewolucji w innych krajach w terminie określonym, byłaby to bezsporna głupota. Ale partia bolszewicka głupstwa tego nie zrobiła: w moim liście do robotników amerykańskich (20. VIII. 1918) wprost odgradzam się od tego głupstwa, mówiąc, że liczymy na "rewolucję amerykańską, ale nie w terminie określonym. YV mej polemice przeciw lewicowym eserowcom i «lewicowym komunistom» (styczeń — marzec 1918 roku) niejednokrotnie rozwijałem tę samą myśl. Kautsky dopuścił się drobnego... Całkiem drobnego przekręcenia, na którym też oparł swą krytyką bolszewizmu, Kautsky poplątał i utożsamił taktykę, liczącą na rewolucję europejską w bliższym czy dalszym, ale nie w określonym terminie, z taktyką, liczącą na rewolucję europejską w określonym terminie. Maleńkie oszustwo, całkiem maleńkie!

Ta druga taktyka — to głupstwo. Pierwsza jest obowiązkowa dla marksisty, dla każdego rewolucyjnego proletariusza i internacjonalisty; — jest obowiązkowa, albowiem jedynie ona po marksistowski! W sposób prawidłowy uwzględnia wytworzoną przez wojnę sytuację obiektywną we wszystkich krajach europejskich, jedynie ona odpowiada internacjonalistycznym zadaniom proletariatu.
Podsunąwszy na miejsce wielkiego zagadnienia podstaw taktyki rewolucyjnej w ogóle drobną kwestię błędu, który by mogli popełnić rewolucjoniści-bolszewicy, ale którego nie popełnili, Kautsky szczęśliwie wyrzekł się rewolucyjnej taktyki w ogóle!

Renegat w polityce, w teorii nie umie nawet postawić zagadnienia obiektywnych przesłanek taktyki rewolucyjnej.
I oto zbliżyliśmy się do drugiego punktu.
Po drugie. Liczenie na rewolucję europejską jest obowiązkowe dla marksisty, o ile istnieje sytuacja rewolucyjna. To, że taktyka socjalistycznego proletariatu nie może być taka sama wtedy, kiedy istnieje sytuacja rewolucyjna, i wtedy, kiedy takiej sytuacji nie ma—jest elementarną zasadą marksizmu.

Gdyby, Kautsky zadał sobie to pytanie, obowiązkowe dla każdego marksisty, to zobaczyłby, że odpowiedź wypada bezwzględnie przeciw niemu. Na długo przed wojną wszyscy marksiści i wszyscy socjaliści zgadzali się pod tym względem, że wojna europejska wytworzy sytuację rewolucyjną. Kautsky, kiedy nie był jeszcze renegatem, uznawał to jasno i wyraźnie, zarówno w roku 1902 («Rewolucja socjalna»), jak w roku 1909 («Droga cl» władzy»). Manifest Bazylejski uznał to w imieniu całej II Międzynarodówki: nie na próżno socjalszowiniści i kautskiści («centrowcy», ludzie wahający się pomiędzy rewolucjonistami a oportunistami) wszystkich krajów boją się jak ognia odnośnych deklaracji Manifestu Bazylejskiego!
A zatem oczekiwanie sytuacji rewolucyjnej w Europie nie było fantazją bolszewików, lecz wspólnym poglądem wszystkich marksistów. Jeżeli Kautsky wykręca się od tej bezspornej prawdy takimi frazesami, jak to, jakoby bolszewicy «¡zawsze wierzyli" we wszechpotęgę przemocy i woli», to jest to właśnie czczy frazes, osłaniający ucieczką i to haniebną ucieczkę Kautsky'ego od tego, by postawić zagadnienie sytuacji rewolucyjnej.

Dalej. Czy w rzeczywistości nastąpiła sytuacja rewolucyjna czy nie? Tego pytania Kautsky też nie zdołał wysunąć. Odpowiadają na to pytanie fakty ekonomiczne: głód i ruina, spowodowane wszędzie przez wojnę, oznaczają sytuację rewolucyjną. Na to pytanie odpowiadają również fakty polityczne: już od roku 1915 we wszystkich krajach wyraźnie ujawnił się proces rozłamu wśród starych, zgniłych partii socjalistycznych, proces odchodzenia mas proletariatu od wodzów socjalszowinistycznych na lewo, ku wodzom rewolucyjnym.

5 sierpnia 1918 roku, gdy Kautsky pisał swą broszurę, nie widzieć tych faktów mógł tylko ten, kto boi się rewolucji, zdradza ją. A teraz — w końcu października 1918 roku — rewolucja w szeregu krajów Europy narasta w oczach wszystkich i narasta bardzo szybko. Okazało się, że «rewolucjonista» Kautsky, który chce, żeby go po dawnemu uważano za marksistę, jest krótkowzrocznym filistrem, który— podobnie jak filistry 1847 roku, wyśmiani przez Marksa — nie widział zbliżającej się rewolucji!
Zbliżyliśmy się do trzeciego punktu.

Po trzecie. Jakie są cechy szczególne taktyki rewolucyjnej, jeżeli sytuacja rewolucyjna w Europie istnieje? Kautsky, który stał się renegatem, bał się zadać to pytanie, obowiązkowe dla marksisty? Kautsky rozumuje, jak typowy filister-mieszczuch albo ciemny chłop: czy nastąpiła «powszechna rewolucja europejska», czy nie? Jeżeli nastąpiło i on jest gotów zostać rewolucjonistą! Ale wówczas — zaznaczmy — każdy łotr (w rodzaju tych łotrów, którzy czasem wkręcają się teraz do szeregów zwycięskich bolszewików) zacznie nazywać siebie rewolucjonistą!

Jeżeli nie, to w takim razie Kautsky odwraca się od rewolucji! Kautsky nie posiada ani odrobiny zrozumienia tej prawdy, ze rewolucjonista-marksista różni się od filistra i mieszczucha. że umie głosić ciemnym masom konieczność dojrzewającej rewolucji, dowodzić, że rewolucja jest nieunikniona, wyjaśniać, Jaki pożytek niesie ona ludowi, przygotowywać do niej proletariat 1 ogół mas pracujących i wyzyskiwanych.

Kautsky przypisał bolszewikom nonsens, jakoby postawili oni wszystko na jedną kartę, licząc na to, że rewolucja europejska wybuchnie w określonym terminie. Ten nonsens obrócił się przeciw Kautsky'emu, bo według Kautsky'ego właśnie wynikało, że taktyka bolszewików byłaby słuszna, gdyby rewolucja europejska wybuchła 5 sierpnia 1918 r.! Tę właśnie datę wymienia Kautsky, jako datę napisania swej broszury. I kiedy w ciągu kilku tygodni po tym 5 sierpnia stało się jasne, że rewolucja w szeregu krajów europejskich nadciąga, całe zaprzaństwo Kautsky'ego, cała jego falsyfikacja marksizmu, cała jego nieumiejętność rozumowania w sposób rewolucyjny i nawet stawiania zagadnień w sposób rewolucyjny—wszystko to ujawniło się w całej okazałości!

Jeżeli oskarża się proletariat Europy o zdradę — pisze Kautsky— to jest to oskarżenie, skierowane przeciw osobom nieznanym.

Myli się pan, panie Kautsky!

I Niech pan spojrzy w lustro, a zobaczy pan tych «nieznanych», przeciw którym wymierzone jest oskarżenie. Kautsky udaje naiwnego, udaje, że nie rozumie, kto oskarżał i jaki sens ma to oskarżenie. W rzeczywistości zaś Kautsky wie doskonale, że oskarżenie to wysuwali i wysuwają niemieccy «lewicowcy», spartakusowcy, Liebknecht i jego przyjaciele. Oskarżenie to wyraża jasną świadomość faktu, że proletariat niemiecki dopuszczał się zdrady wobec rewolucji rosyjskiej (i międzynarodowej), kiedy dusił Finlandię, Ukrainę, Łotwą, Estonię. Oskarżenie to wymierzone jest przede wszystkim i nade wszystko nie przeciw masie, która zawsze jest zahukana, lecz przeciw tym wodzom, którzy jak Scheidemannowie i Kautscy nit spełniali swego obowiązku rewolucyjnej agitacji, rewolucyjnej propagandy, rewolucyjnego przeciwdziałania bierności mas i którzy faktycznie działali na przekór instynktom i dążeniom rewolucyjnym, zawsze tlącym się w głębi mas klasy uciskanej.

Scheidemannowie jawnie, ordynarnie, cynicznie, przeważnie dla egoistycznej korzyści zaprzedawali proletariat i przechodzili na stronę burżuazji. Kautskiści i longuetyści robili to samo, waihaj9c się, chwiejąc się, tchórzliwie oglądając się na tych, którzy * danej chwili są silni. Całą swą pisaniną w czasie Wojny Kautsky tłumił ducha rewolucyjnego, zamiast go podtrzymywać rozwijać.
Fakt. że Kautsky nie rozumie nawet, jakie olbrzymie znaczenie nie teoretyczne, jakie jeszcze większe znaczenie agitacyjne i propagandowe ma «oskarżenie» proletariuszy Europy o to, że zdradzali oni rewolucję rosyjską—ten fakt pozostanie po prostu historycznym pomnikiem filisterskiej tępoty «przeciętnego» wodza oficjalnej socjaldemokracji niemieckiej!

Kautsky nie rozumie, że to «oskarżenie»—wobec warunków cenzuralnych imperium» niemieckiego — jest bodaj, że jedyną formą, za, pomocą której ci socjaliści niemieccy, którzy nie zdradzili socjalizmu, Liebknecht i jego przyjaciele, wzywają robotników niemieckich do obalenia Scheidemannów i Kautskich, do przepędzenia takich «wodzów», do wyzwolenia się od ich ogłupiającej i upodlającej propagandy, do przystąpienia wbrew nim, mimo nich, ponad ich głowami, ku rewolucji, do rewolucji!
Kautsky tego nie rozumie. Jakżeż może on zrozumieć taktykę bolszewików? Czy można oczekiwać, by człowiek, który wyrzeka się rewolucji w ogóle, zważył i ocenił warunki rozwoju rewolucji w jednym z najbardziej «trudnych» wypadków?

Taktyka bolszewików była słuszna, była jedyną taktyką internacjonalistyczną. bo opierała się nie na tchórzliwej obawie przed rewolucją światową, nie na filisterskiej «niewierze» w rewolucję, nic na ciasnym nacjonalistycznym pragnieniu obrony swojej» ojczyzny (ojczyzny swojej własnej burżuazji) i «gwizdaniu na wszystko inne — taktyka ta opierała się na słusznym uwzględnianiu europejskiej sytuacji rewolucyjnej.

Taktyka ta była jedyną taktyką internacjonalistyczną, dawała, bowiem maksimum tego, co można urzeczywistnić w jednym kraju dla rozwoju, poparcia, rozbudzenia rewolucji we wszystkich krajach. Słuszności tej taktyki dowiodły jej olbrzymie sukcesy, bolszewizm, bowiem (bynajmniej nic dzięki zasługom bolszewików rosyjskich, lecz dzięki nader głębokiej sympatii, jaką masy mają wszędzie dla taktyki rzeczywiście rewolucyjnej) stał się światowym bolszewizmem, «tworzył ideę. Teorię, program, taktykę, różniącą się konkretnie, praktycznie, od socjalszownizmu i socjalpacyfizmu.

Bolszewizm dobił starą zgniła Międzynarodówkę Scheidemannów i Kautskich. Renaude i Longuetów. Hendersonów i MacDonaldów, którzy teraz bę-
się sobie wzajemnie plątać pod nogami, marząc o «jedności» i wskrzeszając trupa. Bolszewizm stworzył ideowe i taktyczne Podstawy III Międzynarodówki, rzeczywiście proletariackiej i komunistycznej, uwzględniającej zarówno zdobycze epoki pokojowej, jak doświadczenie rozpoczętej epoki rewolucyj.

Bolszewizm spopularyzował w całym świecie ideę «dyktatury proletariatu», przetłumaczył te wyrazy z łaciny początkowo na język rosyjski, potem zaś na wszystkie języki świata, dowiódłszy na przykładzie władzy Radzieckiej, że robotnicy i najbiedniejsi chłopi nawet kraju zacofanego, nawet najmniej doświadczeni, najmniej oświeceni, najmniej przyzwyczajeni do organizacji, byli w stanie w ciągu całego roku, wśród olbrzymich trudności, w walce z wyzyskiwaczami, (których popierała burżuazja całego świata), zachować władzę mas pracujących, stworzyć demokrację bez porównania wyższą i szerszą, niż wszystkie dawne demokracje świata, rozpocząć pracę twórczą dziesiątków milionów robotników i chłopów nad praktycznym urzeczywistnieniem socjalizmu.

Bolszewizm w rzeczywistości dopomógł rozwojowi rewolucji proletariackiej w Europie i Ameryce w stopniu tak wysokim, w jakim dotąd nic udało się to żadnej partii w żadnym kraju. Wówczas gdy dla robotników całego świata z każdym dniem staje się coraz bardziej widoczne, że taktyka Scheidemannów i Kautskich nic ratowała od wojny imperialistycznej i od najemnej niewoli u burżuazji imperialistycznej, że taktyka ta nie nadaje się jako wzór dla wszystkich krajów — wszystkich.

Nie tylko rewolucja ogólnoeuropejska, lecz również światowa rewolucja proletariacka dojrzewa w oczach wszystkich, a pomogło jej, przyśpieszyło ją, poparło zwycięstwo proletariatu w Rosji- Czy mało tego wszystkiego do całkowitego zwycięstwa socjalizmu? Rozumie się, że mało. Jeden kraj nie może zrobić więcej. Ale ten jeden kraj, dzięki władzy Radzieckiej, zrobił bądź, co bądź tyle, że gdyby nawet rosyjską władzę Radziecką zdławił jutro imperializm światowy, przypuśćmy, w drodze porozumienia imperializmu niemieckiego z imperializmem angielsko-francuskim, to nawet w tym najgorszym spośród najgorszych wypadków okazałoby się, że taktyka bolszewicka przyniosła olbrzymie korzyści socjalizmowi i przyczyniła się do rozwoju niezwyciężonej rewolucji światowej.

PEŁEN TEKST

Społeczność

Sierp i młot