Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 90 gości.

Rzeź nie przyniosła zwycięstwa USA

polska_trumna_w_iraku.jpg

19 sierpnia ostatni amerykański “konwój bojowy” wyjechał z Iraku. Politycy jakoś się nie pchali by urządzić sobie konferencje prasowe na ten temat. Powód jest jasny. USA i ich sojusznicy, w tym Polska, poniosły
klęskę w Iraku.

Ślepe poparcie głównych sił politycznych w Polsce, bzdury o nieistniejącej broni masowego rażenia – bzdury
które miały usprawiedliwić wysyłanie polskich wojsk do Iraku - nie stanowią powodu do dumy nawet dla sejmowych
hipokrytów.

Przypomnijmy, że Polska była jednym z zaledwie czterech państw atakujących Irak w nocy z 19 na 20 marca
2003 roku (wraz z USA, Wielką Brytanią i Australią). Najpierw rząd SLD potem kolejnie rządy PiS w koalicji z LPR i Samoobroną oraz wreszcie rząd PO-PSL
prowadziły tę “haniebną awanturę” (słowa Jacka Kuronia).
Planowo do przyszłego roku pozostaje w Iraku jeszcze 50 tys. amerykańskich żołnierzy, “którzy mają pomagać
Irakijczykom w odbudowie kraju” (jak mało przekonująco napisano w Gazecie Wyborczej).

W dodatku 10 tys. ma
zostać dłużej niż d o 2011 r. i USA są w trakcie kupowania “usług” większej ilości najemników aby ich liczba
wzrosła z obecnych 2 700 do prawie 7 tysięcy.
Możemy się także spodziewać, że samoloty i helikoptery amerykańskie wciąż będą niosły śmierć Irakijczykom.
Były ambasador Stanów Zjednoczonych w Iraku Ryan Crocker
powiedział w rozmowie z CNN, że “Zostawiliśmy po sobie duży ślad i to wciąż będzie naszym problemem “. Dla
Crockera słowo “ślad” ma pozytywne znaczenie.
Jednak ślad USA to ślad destrukcji.

Stany zniszczyły społeczeństwo irackie. Ponad milion Irakijczyków straciło życie z powodu wojny, w której zginęło także tysiące żołnierzy amerykańskich i innych,
m. in. polskich.

Około czterech milionów Irakijczyków musiało opuścić swoje domy – większość wciąż jest zbyt przerażona by
powrócić. Brakuje prądu i wody.

W rzeczywistości Irakijczycy żyją w nędzy i
strachu W lipcu odnotowano największą liczbę zabójstw od dwóch lat. Dane na sierpień będą gorsze.

NIE OSIĄGNIĘTO CELÓW

Media próbują złagodzić wymiary klęski USA w Iraku.
W rzeczywistości cele które stawiły sobie Biały Dom w 2003 r. nie zostały wcale osiągnięte.

Urządzenie w Iraku krwawej łaźni bynajmniej nie zapewniło USA zwycięstwa. Były prezydent George Bush
chciał tą wojną pokazać, że żadne państwo nie może przeciwstawić się militarnej i ekonomicznej dominacji Stanów.

Jednak USA są teraz zmuszone do wycofania się – potęga nie wygląda tak potężnie. Stany chciały przejąć dostawy irackiej ropy , wprowadzić do kraju prozachodni
rząd i spowodować lawinę “demokratycznych rewolucji” na Bliskim Wschodzie, by izolować i osłabić Iran.
Plany te legły w irackich gruzach. Iran jest obecnie silniejszy, a nie słabszy niż w 2003 r. Kraj ten czuje się
pewny siebie w konflikcie dotyczącym
energii atomowej ponieważ w każdej chwili może pogłębić kryzys w Iraku.

Nie udało się zainstalować prozachodniego rządu, albowiemw tej chwili w Iraku nie ma funkcjonującego rządu,
jest tylko pat polityczny. Stworzono polityczny system oparty na sekciarstwie. Al Kaida nie była
obecna w Iraku przed wojną – teraz jest. Premierzy tacy jak Tony Blair w Anglii czy Jose Aznar w Hiszpanii stracili
posady z powodu silnej o pozycji społeczeństw
ich krajów wobec wojny.

Nawet nie załatwiono sprawy ropy. Konsorcjum składające sie z BP i narodowej korporacji naftowej Chin CNPC
wygrało kontrakt na inwestowanie na gigantycznym polu naftowym Rumaila w płd. Iraku. Dla CNPC to już druga
umowa po kontrakcie wartym 3 mld dolarów dotyczącym wykorzystania pola naftowego Ahdab w płd.-wsch. Iraku.
Chiny pod postacią CNPC to dziś najważniejszy zagraniczny inwestor w Iraku. A przecież Chiny nie walczyły w
sojuszu z USA.

Jak dziś żałośnie wyglądają ci “eksperci”, którzy namawiali do polskiego udziału w wojnie, m. in. żeby “nasze
firmy mogły coś zarobić.

Tytuł w Financial Times (z 16 sierpnia) oddaje dość trafnie prawdę o sytuacji USA: “Upokorzeni w Iraku, USA
budzą mniej lęku wśród wrogów i są mniej kochani przez przyjaciół”.

Walka trwa przeciw USA nie tylko w Iraku, również w Afganistanie, gdzie USA i ich sojusznicy (m.in. niestety
także Polska) powtarzają to samo krwawe postępowanie.
Jednak odważny opór przeciw imperializmowi w Iraku i międzynarodowy ruch antywojenny spowodowały, że zasadniczo
USA już poniosły klęskę.

Tekst ukazał się we wrześniowym numerze miesięcznika "Pracownicza demokracja"

Społeczność

1917 rev