Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 29 gości.

Ken Loach: Monolit pęka - drugi bailout banków

bank_bailout_hurwitt_large.jpg

Wobec niepożądanego wybuchu rewolucji rosyjskiej w 1917, niemiecki
socjolog Max Weber pocieszał się następującą refleksją:

 
Nawet kiedy buntownicze masy mają przywódców, którzy są
równie zdolni (jak burżuazja) i przynajmniej w pewnym stopniu
bezinteresowni, jakimi są bez wątpienia w Rosji, jest jednak
jedna broń, której nie posiadają a która zawsze będzie miała centralne
znaczenie: wiarygodność kredytowa. Ta broń znajduje się
jednak w rękach burżuazji. I ze względu na swoją wiarygodność
kredytową burżuazja jest w stanie uzyskać fundusze konieczne do
budowy stałej administracji, niezależnie od tego czy nazywa się ją
„rewolucyjną” czy też nie, jak też do budowy każdej innej organizacji
sprawującej władzę.
 
 
 
Na nieszczęście dla Webera agencje ratingowe nie były zdolne powstrzymać
rewolucji październikowej. Lecz dziś jesteśmy świadkami demonstracji
tego, co jest nazywane: „bezosobową, lecz nieuniknioną władzą rynku pieniężnego
 
 
 
 
Surowe programy oszczędnościowe sieją obecnie spustoszenie w
Europie, po tym jak kryzys grecki, napędzany przede wszystkim rynkowym popytem
na dług publiczny, przekształcił w coś znacznie poważniejszego.
To, co się wydarzyło, w pełni potwierdza argumentację, którą przedstawiliśmy
w dziale „Analizy” ostatniego numeru International Socialist Journal –
obecny kryzys gospodarczy musi, jak Wielki Kryzys z lat 30 - tych, być rozumiany
jako zjawisko historyczne przechodzące przez serie kolejnych faz.
Nouriel Roubini i Arnab Das zaproponowali następującą charakterystykę obecnej
fazy: „Największy kryzys finansowy w historii rozszerza swój zasięg z obszaru
instytucji prywatnych na instytucje publiczne”
 
 
Można to przedstawić następująco: kryzys ma głębokie korzenie,
przede wszystkim w długoterminowym kryzysie nadmiernej akumulacji i spadającej
stopy zysku, lecz jego nadejście zostało przyśpieszone przez działania
banków i instytucji quasi-bankowych (funduszy hedgingowych, funduszy private
equity, etc.), które w epoce neoliberalnej stały się potężniejsze.
Korzystając z tanich kredytów łatwo dostępnych w ostatniej dekadzie, zaczęły
się zapożyczać na wielkie sumy, by uczestniczyć w różnych działaniach
spekulacyjnych, skoncentrowanych przede wszystkim na rynku budowlanym
USA. Kryzys rozpoczął się w sierpniu 2007 roku, gdy te spekulacje się
załamały.
 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
W konsekwencji załamanie finansowe doprowadziło do największego
kryzysu gospodarczego od lat 30 - tych.
 
 
 
W 2009 roku światowe PKB spadło o 0,9 %, a handel światowy o 11%4. Interwencje
państwowe nie były w stanie zatrzymać spadku, lecz pomogły zapobiec
osiągnięciu przez niego skali Wielkiego Kryzysu oraz powstrzymać całkowite
załamanie się systemu bankowego, dzięki potężnym zastrzykom pieniędzy.
W rezultacie tych dodatkowych wydatków oraz wpływu wielkiej recesji na finanse
państwowe, przewidywany dług publiczny w krajach rozwiniętych do
2014 roku przekroczy 100% PKB, co oznacza wzrost o około 35 punktów procentowych
od czasu rozpoczęcia kryzysu.
 
 
 
 Globalny deficyt budżetowy wynosi obecnie około 6 % światowego
PKB, podczas gdy przed kryzysem wynosił
0,3%.
 
 
 
Banki, które przetrwały, ożywione wsparciem państwowym, walczą teraz o
ostrą redukcję deficytów budżetowych – a tym samym drastyczne cięcia wydatków
na usługi publiczne, zatrudnienie, renty i emerytury. Ten program został
ostatnio przyjęty przez ministrów finansów krajów G20, którzy (jak podaje Financial
Times) na spotkaniu 5 czerwca wycofali swoje poparcie dla pakietów
stymulacyjnych” np. dodatkowych wydatków na utrzymanie wzrostu gospodarczego,
deklarując: „Ostatnie wydarzenia podkreślają wagę zrównoważonych
finansów publicznych i potrzebę, by nasze kraje przedstawiły wiarygodne,
przyjazne wzrostowi środki zapewnienia równowagi fiskalnej”
 
 
 
Jak zauważył Weber, banki i ich sojusznicy (np. agencje ratingowe) mają władzę
narzucania swoich żądań oceniając państwa według ich wiarygodności kredytowej.
Obligacje emitowane przez rządy uważane za szczególnie zadłużone i/lub
niedostatecznie oddane sprawie programów oszczędnościowych
są sprzedawane, co powoduje spadek ich ceny.
 
 
 
 
Działa to jak samospełniająca się przepowiednia, jako że
rząd, którego obligacje tracą na wartości, musi płacić większy odsetek od
swoich długów, a zatem znajduje się pod ciągle rosnącym ciężarem spłat.
Jeśli, tak jak w przypadku rządu greckiego, musi on polegać na pożyczkach
krótkoterminowych, sytuacja robi się jeszcze gorsza, jako że musi on wówczas
nieustannie „odkładać” dług, starając się znaleźć nowych kupców na
swoje tracące na wartości obligacje.
 
 
 
Banki i quasi-banki, które grały przeciwko krajom takim jak Grecja, nie kierują
się złośliwością. Poszukują dodatkowych zysków szukając słabych
punktów. W trakcie tego procesu ujawniły się wady strukturalne właściwe strefie
euro. Obszerniej przedstawialiśmy je w poprzednim numerze „Analiz”. Po
pierwsze strefa euro jest unią monetarną, która nie posiada zdolności fiskalnej,
pozwalającej jej nakładać podatki, wydawać i pożyczać – co jest
istotne w czasach kryzysu, takiego jak obecny – którą posiadają prawdziwe
państwa. Po drugie strefa euro wiąże ze sobą Niemcy, wielkiej gospodarki eksportowej
opartej na krajowym ograniczaniu płac, ze znacznie słabszymi
gospodarkami, szczególnie na południu Europy, które na początku XXI wieku
obficie pożyczały w niemieckich i francuskich bankach, by finansować import
– przede wszystkim z Niemiec.
 
Rynki, sondując słabe strony strefy euro, poważnie zdestabilizowały światową
gospodarkę na kilka sposobów.
 
 
 
Po pierwsze kryzys grecki podzielił Europę na Niemcy i większość pozostałych państw.
Berlin w zamian za „uratowanie” Grecji zażądał nie tylko wprowadzenia
programów ostrych oszczędności, ale też zacieśnienia europejskiej unii monetarnej,
które pozwoli na monitorowanie opodatkowania i wydatków innych
rządów i pozwoli na zawieszenie członkowstwa w strefie euro (oraz zawieszenie prawa
do głosowania w Unii Europejskiej) państw fiskalnie „nieodpowiedzialnych”.
Wydaje się mało prawdopodobne, żeby rzeczywiście do tego
doszło, więc polityczny klincz wewnątrz UE będzie się pogłębiał.
Jednocześnie lodowate spojrzenie rynku przeniosło się na inne państwa
europejskie, w tym Portugalię, Hiszpanię i  Brytanię. Rynek obligacji brytyjskich
został otwarty trzy godziny po zakończeniu wyborów parlamentarnych,
by być gotowym na sprzedaż funtów i obligacji. Państwa, które znalazły się na
celowniku, szybko odpowiedziały prześcigając
się we wprowadzaniu surowych
programów oszczędnościowych:
koalicja Torysów i Liberalnych Demokratów natychmiast ogłosiła ograniczenie
wydatków publicznych o 6,2 miliona funtów. Lecz państwa są schwytane w
sytuację rodem z „Paragrafu 22”. Pod koniec maja tego roku agencja
ratingowa Fitch zmniejszyła stopień wiarygodności kredytowej Hiszpanii, wyjaśniając:
„Gorszy rating wynika z naszych szacunków, według których proces przystosowania
do niższego poziomu zadłużenia sektora prywatnego i zewnętrznego
istotnie zredukują stopę wzrostu gospodarki hiszpańskiej w średnim
okresie.”
 
 
Innymi słowy Hiszpania jest karana za wolniejszy wzrost, któryprawdopodobnie
spowodują cięcia wydatków, wymagane przez agencje takiejak Fitch! Depresja, w jaką
wpędzają grecką gospodarkę dzikie ciecia wprowadzane przez rząd Papandreaou, jest
jedną z przyczyn, dla której powszechnie przewiduje się, że Grecja w końcu
przestanie spłacać swoje długi.
 
 
 
 
 
Po trzecie działania banków i ich sojuszników odbiły się na nich samych.
Niemieckie i francuskie banki pożyczyły duże sumy Portugalii, Grecji i Hiszpanii
(patrz tabela ). Jeśli rynek zmusi te państwa, by przestały spłacać swoje długi,
może to zagrozić bankom, ciągle borykającym się z ciężkimi stratami po nieudanych
spekulacjach z okresu boomu kredytowego. To pomaga wyjaśnić, dlaczego
kanclerz Niemiec Angela Merkel została w końcu zmuszona do zaakceptowania
programu „ratowania” strefy euro przez Unię Europejska i Międzynarodowy
Fundusz Monetarny na pełnym goryczy spotkaniu 9-10 maja. Według
doniesień prezydent Francji Nicolas Sarkozy groził wycofaniem swojego
kraju ze strefy euro, o ile Niemcy nie podpiszą tego układu. Naciski ze strony
Baraka Obamy i jego sekretarza skarbu Tima Geithnera również odegrały swoją
rolę. Obawy, że USA zostaną wciągnięte w wir zmusiły Radę Rezerwy
Federalnej, by w ramach tego układu odtworzyła kanały wymiany walut, które
istniały w szczycie kryzysu finansowego, i umożliwiła europejskim bankom
dostęp do dolara.
 
 
 
Jak powiedział konserwatywny historyk gospodarczy Niall Ferguson na
łamach New York Times’a: „Ta interwen cja nie została przeprowadzona, by
pomóc Grecji. Przeprowadzono ją, by pomóc niemieckim i francuskim bankom.
 
 
 Wylano trochę wody na ogień, lecz pożar nie został ugaszony”. Interwencje
zaprojektowane, by pomóc zachodnim bankom, były sposobem w jaki
USA i MFW odpowiedziały na kryzysy finansowe w Meksyku w latach 1994-95
oraz Azji Wschodniej w latach 1997-98.
 
 
 
Ratowanie strefy euro kosztowało 750 mld €, około 925 mld $ - czyli więcej
nawet niż niesławny 700 miliardowy program pomocowy (TARP, Troubled Assets
Relief Program), amerykański bailout bankowy z października 2008.
Ten najnowszy bailout pokazuje, że z bankami nie wszystko jest jeszcze w porządku.
Nawet po tym, jak pakiet został ogłoszony, europejskie banki miały trudności
ze zdobyciem krótkoterminowych pożyczek na amerykańskim rynku finansowym,
na których zwykle polegały.
 
 
Libor – stopa kredytowa na jaką banki pożyczają od siebie wzajemnie –
wzrosła drastycznie. Aktywa banków europejskich spadły w maju niemal o jedną
piątą.
 
 
 
 
Europejski Bank Centralny (EBC) ogłosił ponuro w końcu maja, że strefa
euro musi się zmierzyć z „niebezpieczną zarazą”, powstałą w skutek kryzysu
zadłużenia. Przewidywał także, że europejskie banki poniosą do roku 2011
kolejne 195 mln € strat.
 
 
Wiarygodność samego EBC, jako najbardziej monetarystycznego
banku centralnego na świecie, została podważona, gdy został on
zmuszony, w ramach pakietu pomocowego, by wycofać się z poprzednich
przedsięwzięć i zacząć wykupywać europejskie długi publiczne i tym samym
bezpośrednio wspierać takie wrażliwe kraje, jak Grecja. Kryzys strefy euro
oznacza zatem powrót tego rodzaju finansowej niestabilności, która pchnęła
świat ku wielkiej recesji w latach 2007- 2008.
 
 
 
Lecz na swój sposób sytuacja jest jeszcze gorsza. Jak zauważa New York
Times: „Twórcom polityki finansowej zaczyna brakować broni w ich arsenałach.
Po tym jak pożyczyli biliony, by stymulować rozwój swoich gospodarek i złagodzić
trudności kredytowe w trakcie ostatniej fali obaw na przełomie 2008 i
2009 roku, nie mogą ponownie pożyczyć kolejnych bilionów nie ryzykując
wyższej inflacji i nie wypychając z rynku innych pożyczkobiorców, takich jak
przedsiębiorstwa czy osoby prywatne. Krótkoterminowe stopy procentowe,
już teraz bliskie zera w Stanach Zjednoczonych, nie mogą zostać obniżone
bardziej. A istotne posunięcia, takie jak podniesienie podatków czy
ograniczenie wydatków, zdusiłby w zarodku odbudowę gospodarczą w Europie
północnej i pogorszyły problemy w dotkniętych recesją gospodarkach, takich
jak Hiszpania, gdzie bezrobocie przekroczyło 20%”.
 
Wielką niewiadomą są szersze konsekwencje kryzysu strefy euro dla światowejgospodarki.
 
 
 
W ostatnich miesiącach widać było rosnącą wiarę w środowiskach burżuazji w to, że
recesja się skończyła, przede wszystkim dzięki wielkim wydatkom stymulacyjnym w
USA i Chinach. Zarówno MFW, jak i Organizacja Współpracy Gospodarczej i
Rozwoju (OECD), prognozują w tym roku około 4 % wzrost produkcji światowej.
Lecz groźba recesji z podwójnym dnem (double dip) – kolejnego osunięcia
się gospodarki, które jak widmo nawiedza sny władców świata – wzrosła w
skutek kryzysu strefy euro, ściągając w dół światowe giełdy.
 
 
Obawy te są usprawiedliwiane przez problem tzw. „globalnej nierównowagi”,
który stał się centralną cechą światowej gospodarki w ciągu ostatnich dwu
dekad. Państwa wierzyciele – przede wszystkim Chiny i Niemcy – utrzymują
niskie płace i eksportują znaczne ilości produktów przemysłowych do krajów
dłużników takich jak USA, Wielka Brytana i mniejsze kraje strefy euro. Znaczna
część zysków z tego eksportu jest ponownie pożyczana krajom-dłużnikom,
po to by mogły dalej importować. Od czasu wybuchu kryzysu finansowego
dużo się mówiło o konieczności „przywrócenia równowagi” światowej gospodarki,
przez zmuszenie państw wierzycieli do poszerzenia swoich wewnętrznych
rynków, a tym samym zwiększenia konsumpcji i zmniejszenia
eksportu oraz zwiększenia inwestycji i eksportu państw dłużników. Problem ztą strategią polega na tym, że wymaga ona naruszenia głęboko osadzonych interesów
klasowych, które utrzymują obecny globalny przepływ kapitału i towarów:
władza i zyski klas rządzących USA, Chin i Niemiec zależą od istniejącego
układu.14 Interesy te są aktywnym czynnikiem w obecnej sytuacji.
A zatem klasa rządząca w Niemczech oczekuje zarówno, że słabsze gospodarki
europejskie wprowadzą surowe programy oszczędnościowe i przeniosą
wydatki z konsumpcji na inwestycje w przemysł eksportowy jak też, odmawiając
pogłębienia własnego popytu wewnętrznego, pozbawia je rynku na
towary eksportowe.
Zagrożenie zatem polega na tym, że cięcia wydatków publicznych spowodują, tak jak w
latach 30 - tych, spiralę spadającego popytu, którawciągnie Europę w długotrwałą
recesję. Kryzys strefy euro odbił się również negatywnie na rosnącym napięciu w
relacjach między USA a Chinami. W ostatnich
miesiącach napięcie to było skoncentrowane wokół żądań Waszyngtonu,
by Pekin pozwolił swojej walucie (renminbi), która przez ostatnie
dwa lata była sztywno związana z dolarem na poziomie kursu, który pozwalał
utrzymywać eksport tanich towarów Chińskich, by umocniła się wobec innych
walut. Jak donosi Financial Times:

Wielu uczestników rynku oczekuje, że w skutek ostrożnych
działań dyplomatycznych ze strony USA Pekin ogłosi w maju lub czerwcu
powrót do powolnej rewaluacji renminbi, która została
 
zatrzymana w 2008 roku. Lecz w obliczu spadku wartości euro w
skutek kryzysu greckiego inwestorzy porzucili takie oczekiwania.
Chiny nie życzą sobie, by ich towary eksportowe traciły konkurencyjność
równocześnie wobec Europy i Ameryki, ich dwóch
głównych rynków zbytu. Wraz ze wzrostem kursu dolara plan USA,
by podwoić wartość swojego eksportu w ciągu pięciu lat, który i tak
wydawał się mało prawdopodobny, teraz stał się zupełnie donkiszoteryjny.
 
 
 Globalny kapitalizm dryfuje zatem po morzu niepewności. Lecz jednarzecz jest pewna. Przynajmniej w Europie klasy rządzące są zgodne, co do koniecznościwprowadzania surowych programów oszczędnościowych w swoich krajach. Mają nawet nadzieję, że zaciekłe cięcia wydatków wprowadzane w Grecji pozwolą przykładnie pokonać najbardziej wojowniczy ruch pracowniczy w
Europie. Niemal powstańczy charakter strajku generalnego z 5 maja, gdy wielkie,wściekłe tłumy otoczyły budynek parlamentu w centrum Aten, ukazuje ryzykowiążące się z taką strategią. Hiszpański program oszczędnościowysprowokował związki zawodowe do wezwania do strajku generalnego publicznegosektora 8 czerwca. Obawa przed skutecznym sprzeciwem dodajesię do niepokojów, które trawią rynki finansowe. Zbiorowa potęga pracownikówmoże zatriumfować nad rynkowym szantażem.
 
1 Weber, Max, The Russian Revolutions
(Polity, 1995)., str. 242-243.
 
2 Tamże str. 152
 
3 Roubini, Nouriel, and Arnab Das,
“Solutions for a Crisis in its Sovereign
Stage”, Financial Times (31 Maja,
2010).
 
4 OECD, Economic Outlook – Preliminary
Edition (May),
www.oecd.org/dataoecd/36/57/4311772
4.pdf, str.8. Z marksistowskimi analizami
kryzysu można się zapoznać w:
Harman Chris, Zombie Capitalism: Global
Crisis and the Relevance of Marx (Bookmarks,
2009) 
 
Callinicos, Alex, Bonfire
of Illusions (Polity, 2010) - Harvey,
David, The Enigma of Capital and the
Crises of Capitalism (Profile, 2010).
 
5 IMF, 2010, World Economic Outlook
(April),
www.imf.org/external/pubs/ft/weo/2010/
01/pdf/text.pdf, str. 6.
 
 
6 Schwartz, Nelson D, and Eric
Dash, “Fears Intensify that Euro Crisis
Could Snowball”, New York Times (16
Maj, 2010).
 
 
 
7 Giles, Chris, and Christian Oliver,2010, “G20 Drops Support for FiscalStimulus”, Financial Times (5 Czerwca2010).
 
 
8 Warto zapoznać się z znakomitymi
analizami w: Lapavitsas, Costas, A
Kaltenbrunner, D Lindo, J Michell, JP
Painceira, E Pires, J Powell, A Stenfors,
N Teles, 2010, “Eurozone Crisis: Beggar
Thyself and Thy Neighbour”, Research
on Money and Finance (March)
9Mallet, Victor, and Jennifer Hughes,
2010, “Fitch Downgrades Spain’s Credit
Rating”, Financial Times (28 Maja
2010).
 
10 OECD, 2010, str. 13, Ramka 1.1
 
11 Schwartz i Dash, 2010, dz. cyt.
 
12 Atkins, Ralph, “ECB Fears ‘Hazardous
Contagion’”, Financial Times (1
Czerwca, 2010).
 
13 Schwartz i Dash, 2010, dz. cyt.
 
 
14 Fascynujące studium relacji pomiędzy
przepływami finansowymi a interesem
klasowym znajduje się w:
Schwartz, Herman M, 2009, Subprime
Nation: American Power, Global Capital
and the Housing Bubble (Cornell University
Press, 2009).
 
 
15 Beattie, Alan, “International Economy:A Slippery Slope”, FinancialTimes (27 May, 2010).
Część redakcyjnego artykułu w
bieżącym numerze International Socialism
Journal wydanym przez Socialist
Workers Party - siostrzaną
organizację Pracowniczej Demokracji
w Brytanii.
 
Tłumaczył Tomek Skoczylas
 
Artykuł ukazał się we wrześniowym numerze miesięcznika "Pracownicza Demokracja"

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Towarzysz Lenin oczyszcza ziemię ze śmieci