Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 87 gości.

Fancom: Socjal nie - więzienia tak

wiezien.jpg

Jakiś czas temu czytałem artykuł o bezdomnych Polakach-emigrantach żyjących w mieście Bristol w Wielkiej Brytanii. Szczególnie utkwił mi w pamięci sposób, w jaki ludzie ci radzą sobie, gdy przychodzą chłodne dni. Bardzo często po prostu chwytają za kamień i wybijają szybę w pierwszej lepszej witrynie sklepowej. Nie, nie po to, by ten sklep obrabować. Po prostu wtedy przyjeżdża policja, zostają aresztowani i już nie muszę się martwić o dach nad głową i ciepłą strawę.

Ten tekst uświadomił mi jeden z wielu bezkresnych absurdów kapitalizmu. Państwo prawie nigdy nie ma pieniędzy na pomoc społeczną, ale zawsze ma i musi mieć pieniądze na więzienia i ich utrzymanie. Wynika to wprost z neoliberalnej doktryny państwa jako "stróża nocnego". Jednak ci, którzy do zakładów karnych trafiają bardzo często schodzą na drogę przestępstwa właśnie z powodu zostawienia ich własnemu losowi. Nie jest winą bezrobotnych, że żyją w niewydolnym systemie, który nie jest w stanie zagwarantować pracy każdemu. Neoliberalna propaganda, rzecz jasna, usiłuje wtłoczyć pozbawionym zatrudnienia, że ich los jest wyłącznie ich winą, bo są zbyt leniwi i roszczeniowi, a za mało "elastyczni" i kreatywni. To oczywiste kłamstwo. Bezrobocie jest wszędzie tam, gdzie jest kapitalizm. Jednak nie we wszystkich kapitalistycznych krajach bezrobocie równa się wykluczeniu, eksmisji, głodowi.

Państwa zachodnioeuropejskie rozumieją, że krótkowzroczna polityka oszczędzenia na wydatkach socjalnych może w dłuższym czasie skutkować zwiększonymi wydatkami w sferze bezpieczeństwa. I tak w nieporównywalnie bardziej od Polski socjalnych Niemczech na 82 mln obywateli przypada zaledwie 65 tys. więźniów. W 38-milionowej Polsce osadzonych jest 91 tys. osób, a kolejne 40 tys. czeka na odbycie kary. Neoliberalne tsunami przetaczające się przez kraj nad Wisłą od wielu już lat zbiera pod tym względem swe bardzo wymierne żniwo. W 1996 r. w Polsce było 56 tys. więźniów. W 2005 r. już 82 tys., a pod koniec 2006 r. w zakładach karnych ponad 88 tys. osadzonych odbywało wyroki pozbawienia wolności.

Utrzymanie jednego więźnia kosztuje w Polsce ok. 70 zł dziennie. To tyle, ile wynosi średnia dniówka robocza. Średnia. Bo wiele osób haruje za 50, 40, a nawet 30 zł dziennie. Miesięcznie utrzymanie jednego skazańca to koszt ok. 1700 zł, wliczając w to media, leki, wyżywienie, środki czystości czy pensje Służby Więziennej. Takie jest więc absolutne minimum biologiczne, bo warunki w polskich więzieniach trudno zaliczyć przecież do komfortowych (panuje ok. 20% przeludnienie). Ilu pracowników w Polsce tego minimum jednak nie osiąga? Ile uczciwych, choć biednych, osób pozbawiona jest jakiegokolwiek finansowego wsparcia ze strony państwa? Czy trzeba zostać przestępcą, by państwo zainteresowało zapewnieniem nam podstawowych warunków biologicznej egzystencji?

Jeśli elity polityczne godzą się na system, który zwyczajnie poprzez swoją istotę generuje bezrobocie, powinny mieć świadomość tego, że ponoszą odpowiedzialność za los każdego bezrobotnego obywatela państwa. Po 89 r. nikt Polaków nie pytał, jaki model ustrojowy chcą widzieć w swoim kraju. Nie ma więc żadnego powodu, by za nie swoje decyzje mieli płacić nędzą, bezdomnością, wykluczeniem, a w pozostałej części utrzymywaniem ze swoich podatków tych, których można było uratować przed całkowitą demoralizacją i faktyczną bezużytecznością dla reszty społeczeństwa.

Więcej zasiłków i mieszkań komunalnych, a także dbałość o dostatecznie wysoki poziom płacy minimalnej, to mniej więzień, poprawczaków, aresztów śledczych, domów samotnej matki. Neoliberalna koncepcja ucieczki państwa od odpowiedzialności za własnych obywateli (przynajmniej tych gorzej sytuowanych) to niebezpieczna ułuda. Równie niebezpieczna, co zbir z nożem w ciemnej ulicy...

Fancom

Portret użytkownika Gregor
 #

Problemem jest również bezustanne lansowanie przez kapitalistyczne mass-media postawy bandziora, przestępcy jako wzoru do naśladowania przez młodych ludzi. Rodzice w pracy na kilku etatach albo w depresji na bezrobociu, dla młodzieży zostają kretyńskie programy od świtu do nocy (a obecnie 24h na dobę), problemy dody i nergala zamiast troski o własne sprawy…niestety brak odtrutki na te liberalne toksyny.

 
Portret użytkownika tres
 #

Dlatego należy pokazywać, że źródłem wyżej wymienionych zjawisk jest ustrój kapitalistyczny i ideologia demoliberalna. Tutaj jest nasz największy wróg. Błędem jestmówienie że najgorszy jest prawy margines - UPR, NOP, ONR. W rzeczywistości siły te nie mają wielkiego wpływu na życie kraju, głównym medium zaszczepiającym w umysłach ludzi burżuazyjną, imperialistyczną zgniliznę jest Gazeta Wyborcza. Wojny w Iraku i Afganistanie były lansowane nie przez skrajną prawicę lecz przez demoliberalną GW i nomenklaturowych liberałów z $LD, siły pozornie kreujące się na postępowe. Nie UPR z LPR a PO z PSL tworzą obecny rząd i mają wpływy w elitach biznesowych.

Demoliberałowie tak to sprytnie wymyślili: My będziemy was po prostu oszukiwać i kadzić o "wolności" i "demokracji", potępimy Hitlera, Franco, Pinocheta ale za to będziemy bezwzględnie zwalczać wszelkie próby naruszenia naszej własności określając Rewolucję Październikową, Rewolucję Kubańską i Rewolucję boliwariańską mianem "totalitarnych, antydemokratycznych itp. aby oszukać także sporą część radykalnej lewicy. Niestety w znacznej mierze im się udało skoro niektórzy anarchiści uważają dziś państwo kapitalistyczne za "mniejsze zło"

 

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Lenin 005