Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 15 gości.

Michał Nowicki: Marcin Kasprzak - w setną rocznicę śmierci

brama straceń.jpeg

Marcin Kasprzak –w 100 rocznicę śmierci

Marcin Kasprzak to niewątpliwie jedna z największych postaci polskiego ruchu rewolucyjnego. W Polsce Ludowej poświęcono mu nie tylko wiele artykułów, ale też doczekał się swojej monografii. Do dziś jedna z dłuższych ulic w Warszawie nosi jego imię – do dziś też stoją jego pomniki. Na pierwszy rzut oka Kasprzak jest powszechnie znany. Dlaczego więc pisać kolejny artykuł? Odpowiedź jest prosta – obecna władza nie jest zainteresowana historią ruchu robotniczego. Tak jak próżno by szukać naukowych konferencji o setnej rocznicy rewolucji 1905 r. tak coraz trudniej w polskich bibliotekach w ogóle znaleźć książki na ten temat. Jedne książki trafiły na śmietnik, a te, które ocalały, są skazane na zapomnienie, gdyż nie trafiają do katalogu komputerowego.

Zarówno w Bibliotece Narodowej, jak i Bibliotece Uniwersyteckiej – można znaleźć w katalogu kartkowym cały wyszczególniony dział poświęcony historii ruchu robotniczego, gdzie jest tysiące książek wydanych w PRL. Niestety tylko nieliczne trafiają do katalogu komputerowego. Wymazywanie ruchu robotniczego może wkrótce spowodować, że i z katalogu kartkowego usunie się odpowiednie szufladki na śmietnik historii.
Historyk XX wieku, nawet jeśli do ruchu robotniczego jest nastawiony krytycznie, powinien wiedzieć, że rewolucja 1905 r. była ogromnym wydarzeniem, które spowodowało zmiany na wszystkich płaszczyznach życia. Tego faktu po prostu nie można ignorować. Niestety dla wielu młodych historyków finansowanych przez IPN historia XX wieku zaczyna się 17 września 1939. W gospodarce wolnorynkowej to nie wartość naukowa decyduje, czy książka zostanie wydana. W dzisiejszych realiach historyk musi mieć sponsora, a największym jest niewątpliwie IPN, który daje prostą dyrektywę „sfinansujemy wszystko, byle by miało charakter antykomunistyczny”. Liczba ofiar stanu wojennego, to niewielki promil (bo nawet nie procent) tysięcy ludzi zamordowanych przez carat 75 lat wcześniej. Ale robotnicy w 1905 roku walczyli pod czerwonym sztandarem, dlatego muszą ponieść karę i są skazani na zapomnienie.

Marcin Kasprzak został powieszony 8 września 1905 r i za kilka miesięcy będziemy obchodzić setną rocznicę tego wydarzenia. O tym, jak ważna była to postać w międzynarodowym ruchu robotniczym, świadczy nie tylko zorganizowanie strajku dzień później przez polskie organizacje socjalistyczne, ale i przemówienie Augusta Bebla na zjeździe SPD poświęcone Kasprzakowi i zakończone minutą ciszy. Kasprzak wyróżniał się na tle innych wybitnych socjalistów swoim pochodzeniem społecznym. Większość przywódców socjalistycznych wywodziło się z warstw posiadających i podczas studiów czytali Marksa, a dopiero później odkrywali klasę robotniczą. Kasprzak urodził się w 1860 r. w ubogiej rodzinie we wsi Czołowo w zaborze pruskim i już jako młody chłopak musiał pracować fizycznie. Imał się różnych prac –min. był pomocnikiem piekarza, a później, gdy przeniósł się do Poznania, został dekarzem. W wieku 19 lat został powołany na 2 lata do armii niemieckiej, a po skończeniu służby przeniósł się do Berlina, gdzie pracował jako kelner. Biograf Kasprzaka – Zygmunt Paterczyk w swojej książce stawia wiele znaków zapytania, gdyż z powodu braku źródeł. Przyszły zawodowy rewolucjonista zresztą celowo ukrywał swoją przeszłość, gdyż takie były wymogi konspiracji.

W Berlinie styka się z socjalistyczną agitacją SPD i odtąd przez następne 25 lat będzie prowadził walkę o wyzwolenie klasy robotniczej. W jego działalności można wyróżnić kilka etapów. Przez pierwsze 5 lat będzie przede wszystkim działaczem SPD, a jego głównym zdaniem była agitacja polskich robotników. W tym też czasie współpracuje z polskimi socjalistami na emigracji (Genewa, Paryż), którzy wydawali pismo Przedświt i Walka Klas i pomaga im w przemycaniu literatury przez Niemcy –dla działającej w kongresówce partii Proletariat. Jako emisariusz tej grupy 8 maja 1885 wraca do Poznania i zaczyna organizować kółka socjalistyczne. Warto tutaj zaznaczyć, że w tym czasie obowiązywały w Rzeszy niesławne ustawy przeciwko socjalistom, wprowadzone przez Bismarcka zgodnie z którymi działalność socjalistyczna –była nielegalna. Kasprzak działał półtora roku po czym został aresztowany i skazany na 2 lata, ale już 4 kwietnia 1887 w nocy z więzienia uciekł. Kółka socjalistyczne działające w Poznaniu zostały wkrótce rozbite przez policję, a następnie odbył się proces. Tak relacjonuje to Kurier Poznański z 2 lutego 1888: „Ciekawą postacią w śledztwie był jeszcze Marcin Kasprzak, który zbiegł z więzienia. Był to typ agitatora: jak skuteczna być musiała jego agitacja, dowodzi chociażby fakt, że wszyscy oskarżeni socjaliści przez niego zostali pozyskani, że w każdym niemal liście jest o nim wzmianka…”
Wiosną 1887 Kasprzak wyjechał do Genewy, gdzie pracował jako zecer w socjalistycznej drukarni. Tam też poznał działaczy rozbitego rok wcześniej I Proletariatu i po kilku miesiącach niektórzy wyjechali do Warszawy co zaowocowało w roku 1888 powstaniem II Proletariatu. Organizacja ta miała dwie części składowe – z jednej strony były to kółka robotnicze organizowane przez Kasprzaka, z drugiej kółka studenckie Ludwika Kulczyckiego.

Choć carat bezlitośnie rozprawił się z Pierwszym Proletariatem, zsyłając kilkaset osób lub zamykając w więzieniach, a nawet stawiając szubienice, to już dwa lata później partię odbudowano, w czym ogromną zasługę miał właśnie Kasprzak. Dzieje tej organizacji to temat na odrębny artykuł – warto więc tylko zauważyć, że obchodzone do dzisiaj w Polsce święto 1 maja zostało zapoczątkowane właśnie przez II Proletariat, jak i Związek Robotników Polskich, grupę Juliana Marchlewskiego, która wystąpiła z II Proletariatu. Organizacje te później zresztą znowu się połączyły w ramach Polskiej Partii Socjalistycznej. Tutaj dochodzimy do tzw. „Sprawy Kasprzaka”. W 1891 r. po obchodach pierwszomajowych Kasprzakowi groziło aresztowanie i dlatego zakończył swoją czteroletnią działalność w Warszawie i udał się na emigrację. Ścigany listem gończym zarówno w Rosji, jak i w Niemczech, wyjechał do Szwajcarii, a później do Londynu. Dopóki Kasprzak był emisariuszem socjalistycznych emigrantów, to współpraca układała się bardzo dobrze. Ale redakcja Przedświtu coraz bardziej ewoluowała na prawo. Dawny internacjonalizm Waryńskiego zastąpiono walką o niepodległość Polski i Przedświt dążył do zjednoczenia socjalistów właśnie pod tym sztandarem. Kasprzak, działacz polskiego i niemieckiego ruchu robotniczego był konsekwentnym internacjonalistą i wszedł w konflikt ze Stanisławem Mendelsonem –głównym redaktorem Przedświtu.

Kasprzak cieszył się ogromnym autorytetem i mógł skutecznie storpedować próby Przedświtu. To właśnie było przyczyną nagonki, która trwała z przerwami aż do jego śmierci, czyli kilkanaście lat. Kasprzak był przede wszystkim agitatorem i organizował kółka robotnicze. I choć na tym polu odnosił ogromne sukcesy – to jednak na emigracji nie miał własnego aparatu wydawniczego i w konfrontacji z Mendelsonem był bez szans. Mendelson za wszelką cenę chciał zniszczyć przeciwnika i wybrał broń najokrutniejszą – oszczerstwo i oskarżył Kasprzaka o współpracę z policją carską. Kasprzak domagał się uczciwego socjalistycznego procesu i choć wielu towarzyszy go popierało – to jednak nie został ostatecznie oczyszczony z zarzutów, a do sprawy wracano gdy tylko zaczynał działać politycznie. Na tym tle doszło nawet do konfliktu w samej PPS – gdyż robotnicy podczas Rewolucji 1905, gdy Kasprzak był więzieniu i groziła mu szubienica, domagali się od zagranicznego kierownictwa jego rehabilitacji.
W Londynie zaczął współpracować z rosyjskimi rewolucjonistami, którym miał pomagać w przemycie literatury do kraju. W 1893 wrócił do kongresówki i został 28 stycznia aresztowany, a następnie 2 marca przeniesiono go do X pawilonu Cytadeli Warszawskiej. W cytadeli Kasprzak zaczął symulować chorobą psychiczną i 17 kwietnia 1895 przeniesiono go do szpitala psychiatrycznego, z którego 31 lipca 1895 uciekł. Tuż po ucieczce spotkał się z Ludwikiem Kulczyckim i innymi działaczami II Proletariatu, którzy zapewnili go, że nie uważają go za prowokatora. Od nich też dostał środki na wyjazd z kongresówki do Krakowa a stamtąd wrócił do Niemiec.
Konflikt z PPS zbliżył Kasprzaka do Róży Luksemburg, z którą razem współpracował w ramach kilku organizacji. Razem działali w SPD, razem występowali na forum II Międzynarodówki, razem działali w związanej z SPD –PPS zaboru pruskiego i w końcu razem działali w SDKPiL z kongresówki. W Niemczech w tym czasie zniesiono już ustawy antysocjalistyczne i dzięki pomocy SPD, unieważniono list gończy za Kasprzakiem, jaki obowiązywał od czasów jego ucieczki w 1887 r. W tym czasie SPD liczyła setki tysięcy członków i z każdymi wyborami dostawała coraz więcej głosów. W wyniku porozumień między polskimi a niemieckimi socjalistami – na ziemiach dawnej Polski, wystawiono polskich kandydatów i w wyborach z 11 marca 1901 kandydował też Kasprzak, który jednak dostał tylko 720 głosów.

Kasprzak, który całe życie działał w konspiracji i 2 razy uciekł z więzienia, źle się czuł w legalnej niemieckiej SPD, która coraz bardziej ewoluowała w kierunku reformizmu. Dlatego też, gdy wybuchła wojna rosyjsko–japońska i ożywiła się klasa robotnicza w kongresówce, Kasprzak postanowił wrócić do Warszawy, by założyć drukarnię SDKPiL, w której odbito pierwszomajową odezwę Pracy i Chleba. Jednak w wyniku zdrady żandarmi trafili na ślad drukarni i 27 kwietnia 1904 r., gdy Kasprzak był zajęty pracą, pojawiła się policja carska. Kasprzak jednak nie poddał się bez walki i zaczął strzelać z rewolweru. Czterech zabił na miejscu a kilku następnych było rannych. Strzały Kasprzaka w obronie drukarni SDKPiL odbiły się głośnym echem w całym międzynarodowym ruchu robotniczym, a zwłaszcza w Warszawie. O wielkim znaczeniu tego wydarzenia najlepiej świadczy referat Feliksa Dzierżyńskiego na V zjeździe SDKPiL w Zakopanym (czerwiec 1906): „Momentem przełomowym, który rozbudził nieustające odtąd wrzenie rewolucyjne w Warszawie i kraju, była bohaterska obrona Kasprzaka […] Strzały Kasprzaka jak iskra elektryczna zbudziły masy robotnicze i powołały je pod sztandar walki czynnej…”

SDKPiL, Bund, III Proletariat a nawet krajowy PPS (gdyż emigracja w dalszym ciągu podtrzymywała swoje oszczerstwa), jednym słowem wszystkie partie socjalistyczne włączyły się w obronę Kasprzaka i domagały się przede wszystkim procesu cywilnego (wiadomo było bowiem, że przed sądem wojennym mógł zapaść tylko jeden wyrok). Sprawa miała charakter międzynarodowy gdyż za Kasprzakiem wstawili się niemieccy posłowie SPD. Kasprzak znowu symulował chorobę psychiczną i dopiero po kilkunastu miesiącach został skazany na karę śmierci, a powieszony został 8 września 1905.

Na koniec chciałbym zaapelować do wszystkich czytelników Trybuny interesujących się historią ruchu robotniczego, o pomoc w zorganizowaniu naukowej konferencji poświęconej setnej rocznicy rewolucji 1905 r. jak też imprezy 8 września poświęconej Marcinowi Kasprzakowi, który jako jeden z największych polskich rewolucjonistów, niewątpliwie na to zasłużył.

Tekst ukazał się w 2005 roku na portalu "Lewica bez cenzury"

Społeczność

dzierżyński