Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 13 gości.

Bogusław Ziętek: Likwidatorzy w akcji

Bronimy miejsc pracy.jpg

Zarząd Kompanii Węglowej zaplanował program likwidacji tej największej w Europie spółki wydobywającej węgiel kamienny.
 

Dla niepoznaki dokument ten nazwał „Strategią rozwoju i funkcjonowania Kompanii Węglowej S.A. w latach 2010-2015 z perspektywą do roku 2020”.
Nazywanie tego likwidatorskiego programu „strategią rozwoju” jest kpiną samą w sobie i powinno spowodować wywalenie tego zarządu przez właściciela na zbity pysk.
 
 
 
 
Plan „ostatecznego rozwiązania” problemu górnictwa na Śląsku najwidoczniej podoba się jednak również rządowi PO-PSL. Mimo deklaracji składanych przy okazji każdej „Barbórki” przez odpowiedzialnego za branżę wicepremiera Pawlaka, nie widzi on nic złego w tym, że zamiary zarządu największej spółki węglowej rażąco rozmijają się z jego własnymi wypowiedziami.
 
 
 
Nawet wykazując maksimum dobrej woli, w dokumencie przygotowanym przez Zarząd Kompanii Węglowej trudno doszukać się elementów rozwojowych. Przewiduje on ograniczenie wydobycia węgla o 7 milionów ton, likwidację niektórych kopalń, w tym „Halemby-Wirek” oraz ruchu „Anna” w kopalni „Rydułtowy-Anna”, pozbycie się kopalni „Bolesław Śmiały”, likwidację 17 tysięcy miejsc pracy oraz zamrożenie wynagrodzeń górników do 2020 r.
 
 
 
Przy rosnących stałych obciążeniach funduszu płac oznacza to radykalne obniżenie wynagrodzeń w ciągu następnych 10 lat. O takich „drobiazgach”, jak ograniczenie sprzedaży czy zwolnienia zapisane w pozycji z „innych przyczyn”, nie warto już wspominać. Zarząd twierdzi, że nikt pracy nie straci, ale planuje, że stan zatrudnienia w Kompani Węglowej zmniejszy się z obecnych 62 tysięcy pracowników do nieco ponad 45 tysięcy w 2015 r.
 
 
 
Oznacza to, że w zakładach Kompanii Węglowej chce się zlikwidować 17 tysięcy miejsc pracy. To trzy do czterech dużych kopalń. Jednocześnie zarząd zapowiedział przeprowadzenie zmian organizacyjnych, które nic nie zmieniają. Obecne centra zastąpione mają być poprzez kopalnie zespolone. Chaos będzie taki sam albo jeszcze większy, ale najważniejsze, że nikt z obecnie zatrudnionych w centrach nie straci pracy.
 
 
 
My – pany, chamom wara
 
 
Zarząd, przedstawiając taki projekt, rezolutnie stwierdził, że nic związkom zawodowym do tych planów zarządu. Zarząd może zrobić z firmą co zechce, może więc zaplanować jej likwidację i związki zawodowe nie mają „żadnego prawa” w to się wtrącać. Takie jest stanowisko zarządu wobec postulatów przedstawionych przez stronę związkową. Na poparcie tego stanowiska prezesi przedstawili plik stosownych ekspertyz prawnych, za które zapłacili z pieniędzy spółki.
 
 
 
To, że w przygotowanej strategii przewiduje się zamrożenie górniczych wynagrodzeń, a to przecież rzecz jak najbardziej ważna dla górników i należąca do kompetencji reprezentujących ich związków zawodowych, że w tym samym projekcie przewiduje się likwidację kopalń i tysięcy miejsc pracy oraz przyjęcia na niedostatecznym poziomie, nie gwarantujące nie tylko zaspokojenia potrzeb produkcyjnych, ale również nie spełniające norm i wymogów bezpieczeństwa pracy, co również stanowi obszar naturalnego zainteresowania związków zawodowych – nic zarządu ani ekspertów wynajętych przez prezesów nie obchodzi.
 
 
 
Otóż dla nas, strony związkowej, takie ekspertyzy warte są tyle, co papier, na którym je spisano. Niestety, jest to najdroższy papier toaletowy w historii tej spółki, w dodatku bezużyteczny, bo nikt nie może się nim nawet podetrzeć, chyba że któryś z prezesów albo panów ekspertów. Istnienie miejsc pracy, zabezpieczenie przyjęć gwarantujących bezpieczną pracę, funkcjonowanie kopalń, a w konsekwencji całej spółki oraz wynagrodzenia górników, to sprawy, którymi związki zawodowe mają obowiązek się zajmować i żadne ekspertyzy ani straszenie prokuratorami na nic się zda.
 
 
 
Są to elementy sporu zbiorowego i czy to w ramach negocjacji w obszarze sporu zbiorowego, czy poza nim, prezesi mają psi obowiązek rozwiązać problem społeczny, jakim jest strach górników przed utratą miejsca pracy i pogorszeniem się ich warunków pracy i wynagrodzenia. Do łbów prezesów powinno wreszcie dotrzeć, że problemem nie jest to, czy strajk jest legalny i co może być elementem sporu zbiorowego, lecz to, co będzie z firmą, miejscami pracy i wynagrodzeniami górników. I tym mają się zajmować, rozwiązując realne problemy, a nie jałowym sporem wokół tego, czy spór jest legalny, czy nie.
 
 
 
Od rozstrzygnięcia kwestii, która tak absorbuje czasowo prezesów, nie zmienią się zapisy strategii spółki. To tak, jakby palił się dom, a domownicy, zamiast zajmować się gaszeniem pożaru, zebrali się na debatę, czy przyczyną było zwarcie instalacji elektrycznej, czy podpalenie. My chcemy gasić pożar, którego skutki mogą odebrać pracę i chleb tysiącom ludzi, a wy gadacie o niczym. W ramach sporu zbiorowego, czy poza nim, obowiązkiem obu stron jest doprowadzić do porozumienia, które uratuje firmę i stworzy perspektywy tysiącom rodzin górników żyjących z pracy w kopalniach Kompanii Węglowej.
 
 
 
Rozumie to strona związkowa, a nie rozumie zarząd, który prowadząc ten idiotyczny spór formalno-prawny podgrzewa tylko atmosferę. Nielegalny jest nie strajk – nielegalne są wasze plany pozbawienia tysięcy ludzi pracy i środków utrzymania. Od wielu miesięcy związki zawodowe usiłują skłonić zarząd spółki do rozmów o sprawach najważniejszych dla dalszego funkcjonowania Kompanii Węglowej. Bezskutecznie.
 
 
 
Jakże inne od stanowiska Zarządu, jest w tej sprawie rozsądne stanowisko wojewody śląskiego (wywiad wojewody dla portalu wnp publikujemy w tym numerze KZ), który rozumie nasze obawy i namawia zarówno zarząd spółki, jak i rząd do rozmów i uniknięcia strajku. Nas do tego namawiać nie musi. Jesteśmy gotowi rozmawiać w każdej chwili.
 
 
 
Grochem o ścianę
 
 
 
Rozmowy, które zakończyły się całkowitym fiaskiem, trwają od początku roku. W ich efekcie nie osiągnięto żadnego zbliżenia stanowisk. Także w tej sprawie całkowita wina leży po stronie zarządu spółki. O złej woli i prymitywizmie zarządu świadczy to, że gdy zrobiło się gorąco, podjął on decyzję o rzuceniu górnikom ochłapów w postaci niewielkiego zwiększenia funduszu płac, licząc, że górnicy na to się nabiorą. Zapomniał tylko dodać, że to niewielkie zwiększenie funduszu płac nikomu nic nie da, bo w większości pójdzie na pokrycie przekroczeń, które powstały w wyniku wypłaty odpraw emerytalnych i przekroczenia limitu soboto-niedziel.
 
 
 
Takie działania zarządu to kolejny dowód, że za wszelką cenę, z uporem maniaka, woli realizować strategię likwidacji firmy, niż zastanowić się wspólnie ze stroną związkową nad tym, jak rozwiązać rzeczywiste problemy spółki. Ilekroć oceniało się kolejne zarządy przez całe lata funkcjonowania Kompanii Węglowej, tylekroć wydawało się, że gorzej już być nie może. Niestety, obecny zarząd udowodnił, że może być gorzej. Bezczelność i małość prezesa Kugla wyszła na jaw, gdy usiłował skłonić związki zawodowe, aby zapomniały o losie likwidowanych kopalń, ograniczeniu produkcji, likwidacji tysięcy miejsc pracy i odstąpiły od upominanie się o te sprawy w zamian za „judaszowe miedziaki”, które zaoferował w końcowej fazie negocjacji.
 
 
Ten sam prezes, podpisujący się pod „strategią”, której elementem jest zamrożenie górniczych wynagrodzeń na 10 lat, nagle wylewał krokodyle łzy nad losem górników, którzy czekają na pieniądze, i pomstował na złe związki zawodowe, które nie chcą o tym rozmawiać i w zamian zgodzić się za przekreślenie przyszłości całej firmy. Takie prymitywne zagrywki pokazują, że ludzie, którzy dziś zarządzają Kompanią Węglową, cofają się w rozwoju i nie tylko nie są merytorycznie przygotowani do kierowania największą spółką węglową w Europie, ale ponadto nie mają do tego predyspozycji mentalnych i moralnych.
 
 
 
Za 60 złotych prezes Kugiel chciał kupić zgodę na zamrożenie wynagrodzeń na 10 lat, likwidację 17 tysięcy miejsc pracy oraz zamknięcie kopalń „Halemba” i „Anna”. Z takim ułomnym sprytem Kugiel jako komiwojażer nie zarobiłby nawet na suchą bułkę.
 
 
 
Hipokryci
 
 
 
Na szczyty hipokryzji wznoszą się też mądrale z Kompanii Węglowej, gdy uzasadniają konieczność likwidacji kopalni „Halemba”. Jak twierdzą, od 2003 r. kopalnia ta przyniosła 1,3 mld złotych strat. To gdzie byliście, panowie, przez te wszystkie lata, kiedy wy sami, lub wasi kolesie zarządzali tą kopalnią doprowadzając ją do obecnego stanu? Gdy przyzwalaliście na poczynania poprzedniej dyrekcji tej kopalni, która ma na sumieniu nie tylko śmierć 23 górników, ale również zarżniecie kopalni? Przecież to wy broniliście „fachowców” od zabijania ludzi i zarzynania kopalń. Przecież do dzisiaj biesiadujecie z tymi „fachowcami” na uroczystych akademiach poklepując się po ramionach i przepijając toasty. To wasza zasługa.
 
 
 
Od lat, w różnych konfiguracjach personalnych, Kompanią Węglową rządzą ci sami ludzie. Kopalnia „Halemba” to jeden wielki akt oskarżenia wobec Was. Zamiast ją zamykać, to Was powinno zamknąć się za to, że dopuściliście do takiej sytuacji. W tej sprawie związki zawodowe przywoziły do was tony dokumentów potwierdzających fatalne, wręcz kryminalne rzeczy, które od lat działy się w tej kopalni. To wszystko trafiało jednak jak groch o ścianę.
 
 
 
Niech górnicy z innych kopalń nie dadzą sobie wmówić, że los kopalni „Halemba” ich nie dotyczy, a zgoda na likwidację tej kopalni niczym im nie grozi. W myśl zasady „jak się chce psa uderzyć, to kij się zawsze znajdzie”, jutro zarząd będzie mógł zlikwidować dowolną z kopalń spółki. Przestrogą dla górników z innych kopalń, zwłaszcza tych z „Ziemowita” i „Piasta”, którym wmawia się, że ich kopalne są niezagrożone i będą fedrować wiecznie, niech będzie to, że dokładnie to samo słyszeli kilka lat temu górnicy z „Halemby”. Słyszeli to również górnicy z sąsiedniej kopalni „Polska-Wirek”, kiedy przekonywano ich do łączenia kopalń i przejścia na „Halembę”. Mówiono im, że nie mają się czego bać, bo na „Halembie” będą mieli pewną pracę przez długie lata. To było zaledwie trzy lata temu!
 
 
 
A może by tak ci, którzy jeszcze niedawno obiecywali, że sposobem na uzdrowienie kopalni „Halemba” będzie połączenie jej z „Polską-Wirek”, stanęli przed załogą tej kopalni, w której dziś pracują również górnicy z „Wirka” i „Polski”? Czyż to nie wasz pomysł? I jakie są jego efekty? Zanim więc podpiszecie decyzję o likwidacji kopalni „Halemba”, najpierw zabierzcie szczoteczkę do zębów i ręczniczek i zgłoście się do najbliższego kryminału, aby odpowiedzieć za skutki swoich działań. Wasze debilne wypowiedzi o tym, że trzeba zamknąć tę kopalnię, bo przynosi straty, gdy od lat samemu tolerowało się w niej nieprawidłowości, czy pełne fałszu stwierdzenia, że trzeba zamknąć ją, bo zabija ludzi, choć wiadomo, że zbrodni tej winne są konkretne osoby, których do końca broniliście, świadczą, że nadal traktujecie górników z taką samą pogardą, jaka cechowała Dąbrowę, gdy posyłał ludzi na śmierć i niszczył tę jedną z najlepszych kopalń.
 
 
 
Czarno na białym
 
 
 
Ta pogarda, której nie wyzbyliście się, sprawia, że nikt wam dziś nie wierzy. Albo będziemy mieć czarno na białym, że Kompania Węglowa nie będzie likwidować kopalń, stworzy miejsca pracy zapewniające produkcję i bezpieczną pracę dla górników, a także wydobycie i sprzedaż na poziomie gwarantującym rozwój firmy i właściwy poziom wynagrodzeń dla górników, albo się z Wami rozstaniemy. Bez żalu z naszej strony.
 
 
 
Strajk jest ostatecznością. Nie chce go ani żaden ze związkowców, ani żaden z górników, nawet tych, którzy za strajkiem głosowali. Zrobiliśmy wszystko aby tego strajku uniknąć. Wy wręcz przeciwnie – zrobiliście wszystko, aby do niego doszło. Macie jeszcze czas przyjść po rozum do głowy. Może zamówcie ekspertyzę na temat „Rozsądek a kierowanie firmą”. Firmą, która ma miliardowe obroty, zatrudnia 62 tysiące osób i jest największym koncernem węglowym w Europie. Firmą, która nie jest waszą własnością, lecz własnością nas wszystkich, a przede wszystkim tych 62 tysięcy górników, którym daje pracę i chleb.
 
 
 
Nie pozwolimy wam jej zniszczyć.
 
 
 
Bogusław Ziętek
 
Tekst ukazał się w "Kurierze Związkowym" 15 września 2010
 
http://partiapracy.pl/wp-content/uploads/2010/09/KZ-15.09.10-lekki-ca%C5...

Społeczność

SIERP i MŁOT