Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 12 gości.

Dariusz Zalega: Trockizm od "Lewicy Październikowej" do Listu Otwartego

Kuroń i Modzelewski

 
 
Trockizm w PRL - zapomniana opozycja
 
Rozdz. 3
Od Lewicy Październikowej do “Listu Otwartego do Partii”.
 
3.1 IV Międzynarodówka wobec polskiego Października.

“W Polsce byliśmy świadkami prawdziwej eksplozji społecznej, która zaczynała przypominać początek rewolucji (...). Zawartość krytyk prasowych jest równa, jeśli nawet nie przewyższa w gwałtowności większości krytyk trockistowskich (...). Nagłe ujawnienie ogromnego niezadowolenia skumulowanego w szeregach polskiej partii komunistycznej nadwyręży prawdopodobnie na długi okres jej monolityczną strukturę i doprowadzi do permanentnych dyskusji wewnętrznych (z prawdopodobnym pojawieniem się w najbliższej przyszłości nurtu zdecydowanie lewicowego) ” – tak w maju 1956 Ernest Mandel przedstawił Komitetowi Wykonawczemu Międzynarodówki polskie oddźwięki XX Zjazdu KPZR 1.
 
Rzeczywiście pod względem wydźwięku ideologicznego, całego fermentu intelektualnego wydarzenia 1956 roku w Polsce najbliższe były trockizmowi. Jesienią 1955 r. zaczyna ukazywać się “Po prostu”, trybuna nowego pokolenia radykalnej młodzieży socjalistycznej. Jednym z ich naturalnych odnośników staje się Lew Trocki. Redakcja “Polityki” zamawia nawet u Deutschera artykuł o rozwiązaniu KPP, który był jednak rozprowadzany tylko wewnątrz PZPR.

Mandel w łonie kierownictwa IV Międzynarodówki stał się specjalistą od Polski, uznawanej za decydujące ogniwo radzieckiego przedmurza. Spod jego pióra wychodzi w “Quatrieme Internationale” z września 1956 r. opracowanie poświęcone rewolcie poznańskiej, gdzie czytamy: “wydarzenia polskie i węgierskie pozwoliły nam włączyć po raz pierwszy od 1927 czynnik subiektywny do analizy ruchu robotniczego w krajach zdominowanych przez biurokrację radziecką: pojawienie się opozycji komunistycznej, która w walce zdobywa prawo wyrażania się publicznie, przed opinią robotniczą swojego kraju” 2.
 
Mandel rozróżniał w Polsce dwa nurty opozycji: kontrrewolucji społecznej i rewolucji politycznej, podzielanej przez “zdecydowaną większość robotniczych opozycjonistów”. Podkreślił rolę młodzieży, “która jest łakoma idei, programów i akcji”.
 
Z Żerania wychodzi wówczas kolejna fala samorządu robotniczego (pierwsza miała miejsce w okresie odbudowy kraju 1944-45). 20 września 1956 w gazetce zakładowej FSO ukazuje się projekt samorządu pracowniczego, który miał być najwyższą władzą zarządzającą fabryką. Projekt spopularyzowali redaktorzy “Po prostu” Jerzy Kossak, Ryszard Turski i Witold Wirpsza w głośnym artykule “Za czy przeciw socjalizmowi. Samorząd robotniczy”: “(...) Kto jest rzeczywiście za socjalizmem, za konsekwentną demokratyzacją, tj. za ustanowieniem prawdziwej demokracji robotniczej, prawdziwej dyktatury proletariatu, nie będzie mógł oponować przeciwko samorządowi robotniczemu. Wystąpić przeciwko niemu mogą tylko ci, którzy nie są zainteresowani w żadnych przeobrażeniach socjalistycznych, bądź ci, którzy dyktaturę proletariatu pojmują jako dyktaturę nad proletariatem, którzy w dotychczasowym systemie, iluzorycznie socjalistycznym, chcieliby dokonać drobnych jedynie remontów” 3. Fragment tego artykułu cytował także Mandel w opracowaniu “Rewolucja polityczna w Polsce i na Węgrzech” 4, określając go jako “prawdziwe bolszewicko-leninowskie wyznanie wiary”.
 
Atrakcyjność trockizmu polegała nie tylko na postrzeganiu go jako komunizmu nieskalanego stalinizmem, ale właśnie jako kierunku mocno zaangażowanego w promowanie idei samorządności robotniczej.
 
Artykuł ten dobrze oddaje tok myślenia ówczesnej młodej inteligencji, zaangażowanej politycznie i w pewien sposób nieświadomie zbliżającej się do trockizmu pod hasłem “powrotu do Lenina”. Andrzej Friszke następująco ocenił tą generację: “radykalna młodzież walczyła o nowy kształt ustroju, także wyprowadzanego z komunistycznej tradycji, ale tej wcześniejszej – 1917-1918 roku – kiedy utrzymywała się duża aktywność mas, rady miały wielką władzę, a działacze partii zabiegali o bezpośrednie poparcie robotników” 5.
 
Doświadczenia rewolucji węgierskiej i polskiej były głównym tematem V kongresu IV Międzynarodówki, który odbył się w 1957 r. Stwierdzono, że zgodnie z oczekiwaniami Trockiego biurokracja podzieliła się wobec mas: niektóre nurty zmierzały w kierunku rozwiązań siłowych, podczas gdy inne próbowały kanalizować ruch przejmując część jego żądań. To był właśnie przykład Gomułki, wyniesionego do władzy na fali ruchu masowego. Było to też równocześnie pierwszy przykład możliwości obalenia rządu stalinowskiego pod presją mas. Kiedy jednak w Polsce odniesiono “pół-zwycięstwo” (w końcu nie obalono całkowicie biurokracji), rewolucja węgierska zakończyła się tragiczną klęską. Mandel tłumaczył tą różnicę rolą odgrywaną w Polsce przez nurt centrystowski Gomułki, który wymienił twarde kierownictwo komunistyczne w Warszawie nie tracąc akceptacji Kremla. Pod wpływem tych wydarzeń kongres przyjął rezolucję “Schyłek i upadek stalinizmu” 6, będącej przedłużeniem tez “Wzrost i schyłek stalinizmu” z IV Kongresu.
 
Osłabienie pozycji biurokracji radzieckiej wiązano ze wzrostem sił rewolucyjnych po 1943 oraz – paradoksalnie – “spektakularnymi sukcesami planowania gospodarczego w ZSRR”. “Nowego kursu” na Kremlu nie traktowano jako ruchu autoreformatorskiego biurokracji, ale jako jej ruch samoobrony przed masami.
 
Choć destalinizacja otrzymała pierwszy impuls z ZSRR, to jednak jej najbardziej rewolucyjne efekty dały się odczuć w krajach “demokracji ludowej”, a zwłaszcza w Polsce (“rewolucja polityczna w Polsce nawiązuje do tradycji, która miała sobie równą tylko w czasach bolszewizmu”). Decydujące znaczenie przyznano czterem gorącym dniom w trakcie VIII plenum KC PZPR (18-21 października), gdy wobec radzieckich  gróźb nastąpiła mobilizacja polskiej klasy robotniczej. Nowe, dopiero kształtujące się kierownictwo polskiego proletariatu widziano w lewicowej tendencji, która zaznacza swą obecność “przez związki z proletariatem, w łonie którego solidnie zakorzeniła się podczas ostatnich sześciu miesięcy walki politycznej, przez jasność swej krytyki stalinizmu, która mocno zbliża się do do marksizmu rewolucyjnego, przez program mobilizacji robotników, którzy przejmują w swoje ręce kierowanie gospodarką, przez wytrwałą obronę wolności demokratycznych w łonie ruchu robotniczego”.
 
Sojusz tej lewicy z centrystowską frakcją Gomułki pozostaje nietrwały, a “stosunek sił społecznych, a zwłaszcza śmiałość i odpowiednia taktyka lewicy zdecydują ostatecznie o ewolucji sytuacji”.
 
Wobec pojawienia się podobnych lewicowych tendencji w innych krajach bloku wschodniego IV Międzynarodówka “będzie się starała możliwie szybko tworzyć w nich rzeczywiste sekcje, autentyczne organizacje trockistowskie”. Pomocny w tym miał być trzeci rozdział rezolucji: “Program rewolucji politycznej IV Międzynarodówki”. Wychodzono z założenia, że nie można się opierać wyłącznie na generalizacji doświadczeń Rosji radzieckiej z okresu tuż po wojnie domowej, ale trzeba też wziąć pod uwagę doświadczenia ruchów antybiurokratycznych  w krajach “demokracji ludowej”. Program przewidywał wprowadzenie władzy rad – samorządów pracowniczych, wolność działania wszystkich partii uznających władzę rad, wolność prasy i zebrań, wybory i odwoływanie funkcjonariuszy wszystkich szczebli władzy, podobnie jak sędziów, rozwiązanie wszystkich stałych organów bezpieczeństwa.
 
W gospodarce proponowano połączyć demokratyczne planowanie gospodarcze (z konkurencją różnych planów w łonie ogólnokrajowego kongresu rad) z zarządzaniem przedsiębiorstw przez rady. Rady miały kontrolować i w miarę potrzeb modyfikować wykonanie planu oraz bronić interesów producentów przed niesłusznymi wymaganiami centralnego aparatu ekonomicznego. Zadaniem związków zawodowych byłaby przede wszystkim obrona interesów samych robotników przed radami robotniczymi, oceniającymi działalność przedsiębiorstw pod kątem produkcji.
 

3.2 Zbliżenie polskiej lewicy radykalnej z trockizmem

W poszukiwaniu kontaktów z młodą opozycją komunistyczną pierwsi wysłannicy międzynarodówki zjawili się w Polsce w 1957 r. (m.in. miał w Warszawie przebywać sam Mandel). Mieli oni nawiązać kontakty m.in. z Leszkiem Kołakowskim, prof. Oskarem Lange oraz  Karolem Modzelewskim, wówczas młodym studentem historii Uniwersytetu Warszawskiego 7.
 
Liberalizacja reżimu w Polsce pozwoliła kilku młodym działaczom robotniczym z Polski udać się do Belgii na zaproszenie Jeune Garde Socialiste (JGS), organizacji młodzieżowej związanej z socjalistami, w której duże wpływy posiadali jednak trockiści.  Jeden z Polaków, Ludwik Mikrut z Nowej Huty, był gościem sekcji JGS w Liege, gdzie “odkrył trockizm” 8. Jednakże po powrocie do Polski zwolniono go z huty i znalazł pracę dopiero w kopalni w Zagłębiu Wałbrzyskim.
 
W 1959 r. sekretariat międzynarodówki zobowiązał działacza JGS, Georgesa Dobbelera, do skontaktowania się z dawnymi sympatykami trockizmu w Polsce i Czechosłowacji. Najbardziej pewni wydawali się Eugen Zeman w Pradze i Kazimierz Badowski w Krakowie, który w 1954 r. wyszedł z więzienia. Dobbeler, po jednodniowym pobycie w Pradze, 12 sierpnia 1959 r. znalazł się w Krakowie. Badowski utrzymywał już korespondencję z IV Międzynarodówką, a w 1957 r. skontaktował się z nim wysłannik lambertystów. Po spotkaniu z Badowskim Dobbeler udał się do Warszawy, gdzie chciał się spotkać m.in. z Janem Wyką, Wiktorem Woroszylskim, Krzysztofem T. Toeplitzem, Karolem Modzelewskim. Udało mu się jednak porozmawiać tylko z tym ostatnim. Podróż z 1959, podobnie jak wcześniejsze, nie przyniosły nadziei na odbudowę polskiej sekcji międzynarodówki.
 
Kolejne kontakty udało się nawiązać dopiero w 1962 r. JGS, kierowany już przez działaczy trockistowskich, rozpoczęła stałą współpracę z Jugosłowiańską Młodzieżą Komunistyczną i polskim Związkiem Młodzieży Socjalistycznej. W kwietniu 1962 trzech działaczy JGS zostało zaproszonych do Polski przez ZMS – był wśród nich Dobbeler. Efektem wizyty była decyzja o wznowieniu nielegalnej pracy w Polsce, gdy widoczna stała się – co zaobserwował Dobbeler – radykalizacja części działaczy ZMS i ZSP.
 
Najważniejsza z wizyt Dobbelera miała jednak miejsce na przełomie grudnia 1962 i stycznia 1963 r. Pierre Frank zobowiązał go wówczas do nawiązania kontaktu w Warszawie z Ludwikiem Hassem. Hass, przedwojenny trockista, dopiero w styczniu 1957 wrócił z 17-letniego zesłania w ZSRR. Pozostając w izolacji, był aktywnym uczestnikiem Klubu Krzywego Koła, aż do jego rozwiązania wiosną 1962 r. W tymże roku Witold Jedlicki, który zdecydował się opuścić kraj, na prośbę Hassa odnalazł w Paryżu sekretariat IV Międzynarodówki. Wkrótce otrzymał on pocztówkę od Jedlickiego: “Byłem u Piotrusiów (aluzja do Pierre’a Franka – przyp. DZ), ucieszyli się z pozdrowień” 9.
 
Do trockizmu przekonał się w tym czasie także Karol Modzelewski, który  przebywając na stypendium naukowym we Włoszech między marcem 1961 a kwietniem 1962 spotkał się m.in. z Livio Maitanem, członkiem kierownictwa międzynarodówki.
 
Wreszcie mała grupa sympatyków trockizmu zaczęła się skupiać wokół Badowskiego, który już od kilku lat rozsyłał do kilkudziesięciu osób biuletyny przepisywane na maszynie do pisania, zawierające analizy wydarzeń w Polsce 10.
 
4 stycznia 1963 r. podczas spotkania Karola Modzelewskiego i Jacka Kuroń z Dobbelerem, obaj młodzi działacze bronili analizy społeczeństwa polskiego, w której definiowali biurokrację stalinowską jako “klasę społeczną”, a nie, zgodnie z ortodoksją trockistowską, jako kastę. “Kiedy przedstawiłem ten punkt widzenia Pierrowi Frankowi – wspomina Dobbeler – oceniał on, podobnie jak ja, że osobista interpretacja, jaką dali oni temu pojęciu, nie była w żadnym wypadku przeszkodą dla ich uczestniczenia w działalności IV Międzynarodówki” 11.
 
Jednak z Hassem Dobbelerowi udało się spotkać dopiero 20 kwietnia 1963 w mieszkaniu Modzelewskiego, podczas następnej podróży do Polski. Wcześniej u Hassa zjawił się też osobisty wysłannik Pierre’a Franka, paryski adwokat Borden. Ludwik Hass wspominał: “gdy dostałem pierwszy numer  “Quatrieme Internationale” to ja oderwany od połowy 1939 od międzynarodówki właściwie wnioski polityczne miałem identyczne, najwyżej wypowiadałem je innym językiem. I potem latami mówiłem: gdy człowiek jest logicznie ukształtowany, to potem choćby i izolowany, to wnioski będzie miał te same. Bo jak znasz pewne reguły i je akceptujesz, to potem nie można zbytnio wymyślić coś czegoś innego” 12.
 
Wokół Hassa skupiła się niewielka grupka ludzi, m.in. młody historyk Romuald Śmiech. Nie powstała jednak żadna formalna struktura. “Było nas za mało. Nasza siła polegała na wpływach, jakie mieliśmy w kręgach młodej inteligencji, poprzez aktywność w rozmaitych kręgach dyskusyjnych” – wyjaśniał Hass. – “Oczywiście to nie był ideał, ale konieczność. Przez cały czas działalności, mimo wielu prób, nie udało się nam dotrzeć do robotników. (...) Z drugiej strony zdawaliśmy sobie sprawę, że potrzebujemy zawodowej ekipy agitatorów – ludzi nie tylko oddanych idei, ale także zahartowanych w walce politycznej. Takich ludzi nie mieliśmy.” 13
 
W połowie 1963 r.niemiecki trockista dostarczył Badowskiemu powielacz, dzięki czemu mógł on rozprowadzać już w większej ilości swój biuletyn. Tymczasem kierownictwo międzynarodówki zdecydowało się wydać po polsku, w ponad 1000 egzemplarzy, rezolucję “Zmierzch i upadek stalinizmu”. Pojawiły się dwa problemy: jak przetłumaczyć tekst, by nie zwrócić uwagi służb specjalnych i jak go dostarczyć do Polski w takiej ilości. Przetłumaczyła go w końcu stara ciotka Mandla, ale na archaiczną już polszczyznę z lat 30. 14, natomiast by przewieźć kufer wypełniony rezolucjami zorganizowano... wycieczkę działaczy JGS do Polski w lipcu tego roku. Kufer trafił do Badowskiego, który wraz z Hassem rozpoczął kolportaż dokumentu.
 
Dobbeler ostatni raz przebywał w Polsce w dniach 1-9 kwietnia 1964 r. Modzelewski poinformował go wówczas o przygotowywanej analizie sytuacji społeczno-politycznej Polski i formułowanym na tym tle programie politycznym.
 
Analizę i program Modzelewski wraz z Jackiem Kuroniem pisali od czerwca do października 1964. Po dyskusjach z Hassem, który uważał, że nie było odbiorców dla tego rodzaju tekstów, uzyskali oni od Badowskiego powielacz. Egzemplarz opracowania został jednak skonfiskowany przez Służbę Bezpieczeństwa, która w nocy z 14 na 15 listopada 1964 wkroczyła do mieszkania Stanisława Gomułki, zatrzymując Modzelewskiego i Kuronia. Wypuszczono ich po 48 godzinach, ale zostali zwolnieni z pracy i wyrzuceni z partii.
 
Obaj działacze postanowili jednak odtworzyć elaborat w formie “Listu Otwartego do Partii”. 20 marca 1965 r. zostali aresztowani, podobnie jak Hass, Badowski i Śmiech. Początkowo sprawa Kuronia i Modzelewskiego wraz z grupą Hassa szła razem, później je rozdzielono. W lipcu 1965 odbył się proces autorów “Listu Otwartego”. Modzelewskiego skazano na 3,5, Kuronia na 3 lata więzienia. W grudniu sądzono Hassa, Badowskiego i Śmiecha za rozprowadzanie “Schyłku i upadku stalinizmu” oraz pomoc udzieloną Kuroniowi i Modzelewskiemu otrzymali wyroki po 3 lata (Śmiech odpowiadał jednak z wolnej stopy i do więzienia nie trafił). Zaocznie skazano Dobbelera na trzy lata więzienia.
 
Oba procesy od razy wywołały reakcje na Zachodzie. Izaak Deutscher 24 kwietnia 1966 skierował do Władysława Gomułki i KC PZPR list otwarty w obronie skazanych 15. Po tych protestach, latem 1967 zwolniono Hassa, który napisał list z prośbą o darowanie reszty kary do Rady Państwa 16, ale Badowski wyszedł dwa lata później.
 
W późniejszej propagandzie oskarżano o trockizm Kuronia i Modzelewskiego. Trzeba jednak dokonać rozróżnienia między grupą Hassa – Badowskiego – stricte trockistowską, a autorami “Listu Otwartego”, którzy mimo iż wyszli od trockizmu (w “Liście...” można znaleźć ślady wpływów “Schyłku i upadku stalinizmu”), to szukali wówczas własnej drogi na radykalnej lewicy.
 
Pomimo to “List Otwarty” spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem wśród zachodnich trockistów. Pierre Frank pisał we wstępie do pierwszej francuskiej edycji “Listu...”: “Przede wszystkim jest to pierwszy, od czasu unicestwienia Opozycji Lewicowej i zamordowania Trockiego, rewolucyjny dokument marksistowski pochodzący z państwa robotniczego. To już wystarcza, by przyznać mu wielkie znaczenie historyczne. Ale świadczy też on o wysokiej kulturze marksistowskiej jego autorów i ich zdolności do wykonania rygorystycznej analizy społeczeństwa polskiego i sformułowania, w trudnych warunkach w jakich żyli, przekonywującego programu prawdziwej partii rewolucyjnej polskiej klasy robotniczej” 17.
 
 
3.3 Wpływ myśli trockistowskiej na tezy zawarte w “Liście Otwartym”
 
 
“List Otwarty do Partii” już w pierwszym rozdziale (“Władza biurokracji”) zrywa z tradycyjną optyką trockistowską, traktując biurokrację jako wyodrębnioną klasę społeczną. Władza w państwie – według dokumentu – należy do “centralnej biurokracji politycznej”. Jest ona wolna od kontroli społecznej i podejmuje całokształt decyzji gospodarczych i politycznych. PZPR odgrywa więc podwójną role: z jednej strony stanowi formę organizacji tejże biurokracji, z drugiej – dezorganizuje na dole próby oporu społecznego, kanalizując konflikty. Państwowa własność środków produkcji w PRL utożsamiana jest z własnością społeczną, ale – jak zauważają autorzy “Listu...” – faktycznie środki produkcji należą do tej grupy społecznej, do której należy państwo, czyli do centralnej biurokracji.
 
Sporo miejsca poświęcono podziałowi produktu dodatkowego w kraju, co w najwyraźniejszy sposób wskazuje “czyje jest państwo”. Robotnicy, uczestniczą w podziale dochodu narodowego, którego są podstawowymi wytwórcami, w zakresie, który wyznacza przede wszystkim ich płaca robocza (cena siły roboczej). Jak zauważyli autorzy “Listu....” – opierając się na danych statystycznych –  większość powojennego wzrostu płac wywalczono w latach 1956-59. Wzrost dochodu narodowego znacznie przewyższał wcześniej wzrost płac, z czego wynikało, że robotnicy byli zupełnie pozbawieni wpływu na podział wartości dodatkowej.
 
Produkt dodatkowy przeznaczany jest przez państwo głównie na akumulację (“w istniejącym systemie wydatki na akumulację służą celowi, który jest dla robotnika obcy”), utrzymanie aparatu przemocy, partii i administracji (“cele wrogie robotnikowi”), wydatki na cele ogólnospołeczne (nauka, oświata, służba zdrowia itp.), które jednak też mają charakter klasowy (np. cenzura, funkcja klasowa szkoły), bądź uzupełniają robotnicze minimum egzystencji (czyli z punktu widzenia organizatorów produkcji są częścią składową kosztów produkcji, a nie produktu dodatkowego).
 
Każda klasa panująca we własnym klasowym interesie wyznacza cele produkcji społecznej. Celem biurokracji – według autorów dokumentu – nie jest zysk przedsiębiorstwa, lecz produkt dodatkowy w skali całej gospodarki narodowej.

Biurokracja, jako właścicielka środków produkcji, nie dysponuje jedynie siłą roboczą. Kupuje ją na warunkach monopolistycznych, a płaci jej ilością środków utrzymania, czyli wytworami sektora produkcji środków spożycia. Produkcja dla konsumpcji jawi się więc biurokracji złem koniecznym, dla akumulacji – celem.
 
Proponowana w tych czasach reforma zarządzania gospodarką polegająca na jej większej decentralizacji, przyznaniu autonomii przedsiębiorstwom, zdaniem autorów “Listu...”, mogła doprowadzić do rządów jednej z zasadniczych grup obecnych w przedsiębiorstwie: robotników bądź technokracji. Demokracja robotnicza nie może ograniczyć się tylko do szczebla przedsiębiorstw – decydująca jest ogólnopaństwowa kwestia podziału produktu dodatkowego. Rządy klasy robotniczej postawiły by na swój własny interes klasowy, czyli wzrost spożycia mas, co oznaczałoby obalenie klasowego panowania biurokracji. Możliwy byłby jednak wariant jugosłowiański – monopol decyzji w przedsiębiorstwie należący do technokracji, nawet za fasadą formalnego samorządu robotniczego, przy zachowaniu monopolu partii rządzącej i polityczno-militarnego aparatu przemocy.
 
Oddzielenie technokracji od biurokracji politycznej, również kłóci się z trockistowską wizją biurokracji. Pierre Frank porównał to z rozróżnieniem  między menadżerami i akcjonariuszami, dokonywanym w analizie społeczeństwa kapitalistycznego przez część socjologów marksistowskich. Tymczasem zarządzanie jest oddzielone od własności, ale jej nie znosi. I zarządzający, i akcjonariusze są więc kapitalistami 18.
 
Badając korzenie PRL autorzy “Listu...” doszli do wniosku, że główną rolę w obaleniu kapitalizmu w Polsce odegrały warunki zewnętrzne. Słabość elementów samodzielnej rewolucji, rozstrzygająca rola Armii Czerwonej, sytuacja w międzynarodowym ruchu komunistycznym przyśpieszyły proces biurokratyzacji, który był jednak obiektywnie uwarunkowany poziomem rozwoju gospodarczego i strukturą ekonomiczno-społeczną większości państw bloku wschodniego. Biurokracja powstała w wyniku procesu uprzemysłowienia kraju, który wymagał tak blokowania konsumpcji, jak i terroru. Proces ten oznaczał jednak szeroki awans społeczny, co gwarantowało biurokracji poparcie. Klasowy cel biurokracji – produkcja dla produkcji – odpowiadał interesom rozwoju gospodarczego w okresie “pierwotnej industralizacji kraju zacofanego”. W Polsce ten okres miał się zakończyć w drugiej połowie lat 50 19.
 
Również ta “obiektywna” przydatność biurokracji w pewnym okresie spotkała z trockistowską krytyką, przyznającą biurokracji charakter zdecydowanie pasożytniczy.
 
Utrzymywanie produkcji, jako niemalże celu samego w sobie po zbudowaniu podstaw przemysłu, powoduje jednak sprzeczność między rozbudowanym potencjałem wytwórczym, a niskim poziomem społecznej konsumpcji. Rodzi kryzys: mniejszy wzrost gospodarczy mimo zwiększonych nakładów na akumulację.
 
Pojawia się sprzeczność między celami panującej biurokracji (produkcja dla produkcji), a grupami realizującymi zadania produkcyjne (dążenie do maksymalizacji spożycia, np. poprzez fuchy).
 
Sprzeczności te leżały u podstaw pierwszej rewolucji antybiurokratycznej w okresie 1956-57. W latach 50. kryzys objął uprzemysłowione kraje bloku wschodniego (ZSRR, Czechosłowację, NRD, Polskę i Węgry). “Stalinowski system totalnej dyktatury policyjnej przestał być skutecznym narzędziem klasowego panowania biurokracji”. Trzeba było znaleźć rezerwy na zapewnienie wzrostu spożycia (ich źródłem było zakończenie pierwszych wielkich inwestycji oraz wzrost wydajności w rolnictwie spowodowany rozładowaniem przeludnienia wsi). Przy czym uruchomienie rezerw wymagało czasu i musiano wykorzystać polityczne środki do rozładowania kryzysu. Na Węgrzech tę rolę odegrała radziecka interwencja, w Polsce załagodzono sytuację metodami pokojowymi 20.
 
Autorzy dokumentu piszą, że o losach rewolucji w krajach biurokratycznych rozstrzygnie walka dwóch podstawowych klas społecznych: klasy robotniczej i biurokracji, przy czym klasa robotnicza musi mieć świadomość swego odrębnego interesu, programu politycznego i organizacji. Namiastką politycznej awangardy mogła być tzw. lewica październikowa, która jednak nie sprostała zadaniom 21. Dlatego też po uczynieniu pewnych koncesji w latach 1957-58 biurokracja przeszła do kontrofensywy.
 
Autorzy kreślili rewolucyjne perspektywy rozwoju sytuacji w krajach bloku wschodniego. Kryzys uderzający w niskoopłacanych pracowników najemnych, większość chłopstwa i młodzież “zmusza klasę robotniczą do wystąpienia przeciwko biurokracji i systemowi w obronie swej egzystencji materialnej i duchowej na obecnym poziomie” 22. Biurokracja w takiej sytuacji, pozbawiona oparcia społecznego  musi pokazać klasową, represyjną istotę swej dyktatury. Próbuje też kanalizować protesty przedstawiając “swój interes klasowy, jako ogólnonarodowy”. “Rewolucja jest koniecznością rozwoju i jest nieunikniony” – przewidywali Modzelewski i Kuroń.
 
Najbliższy ruchowi trockistowskiemu, ale także antyimperialistycznemu, lewicowemu klimatowi lat 60. był rozdział “Międzynarodowe problemy rewolucji”. Autorzy wystąpili przeciwko szantażowi atomowemu i zasadzie równowagi strategicznej obu bloków, uważając je za slogany rządzących, mające przeszkodzić w próbach rewolucyjnego zachwiania status quo.
 
Rewolucje nie są jednak efektem spisków, ale nieuchronnym następstwem kryzysów społecznych. Na zastrzeżenie dotyczące groźby radzieckiej interwencji ripostują, że rewolucja antybiurokratyczna nie dokonywałaby się tylko w jednym kraju bloku wschodniego, że nie można tego zagadnienia ograniczyć do sfery jedynie wojskowej. Autorzy przypominają, że rewolucja rosyjska mogła zwyciężyć tylko dzięki internacjonalizmowi 23.
 
Jednak gdy władzę w Rosji Radzieckiej przejęła biurokracja, ruchy rewolucyjne przestały być jej sojusznikiem. Co więcej, każda samodzielna zwycięska rewolucja była dla niej groźna (np. Jugosławia, Chiny). Tu wyraźnie widać ślady argumentacji trockistowskiej: “Biurokracja radziecka kieruje się zasadą: tak daleko sięgnie “socjalizm”, jak daleko zajdzie jej armia. W imię tej zasady najpierw próbowała podporządkować kierownictwu swej policji i swych urzędników, a następnie zdradziła rewolucję w Hiszpanii; zabroniła komunistom francuskim i włoskim prowadzenia rewolucyjnej walki o władzę w rewolucyjnej sytuacji 1945-46 r.; zdradziła rewolucję w Grecji; starała się wywrzeć nacisk na komunistów chińskich, aby zaniechali rewolucyjnej walki z armią Czang-Kai szeka.
 
Wyrwanie dużej grupy krajów spod dominacji kapitalizmu było i jest czynnikiem sprzyjającym rewolucyjnej walce z imperializmem. Ale biurokratyzacja tych państw jest czynnikiem hamującym rozwój rewolucji kolonialnej i walkę klasy robotniczej wysoko rozwiniętych krajów kapitalistycznych. Poprzez swą politykę zagraniczną, opartą o podział stref wpływów z imperializmem i dążenie do utrzymania istniejącego stanu rzeczy; poprzez swą ideologię sankcjonującą tę politykę, wreszcie poprzez swój wpływ na oficjalne partie komunistyczne, międzynarodowa biurokracja przeciwstawia się rewolucji antykapitalistycznej. (...)
 
Kontrola biurokracji nad światowym ruchem komunistycznym przeżywa pogłębiający się kryzys. Początki jego nie przypadkowo zbiegły się z początkami kryzysu wewnątrz naszego obozu i pierwszymi rewolucjami antybiurokratycznymi w Polsce i na Węgrzech. Walka z dyktaturą biurokracji sprzyja wyzwoleniu światowego ruchu robotniczego i rewolucyjnego pod jej kontroli. Zwycięska rewolucja antybiurokratyczna położy tej kontroli kres; jest ona naturalnym sojusznikiem ruchu rewolucyjnego na świeci” 24.
 
Program prezentowany przez autorów “Listu...” sytuuje się na płaszczyźnie samorządności robotniczej. Podstawą państwa miał być system Rad Delegatów Robotniczych, na czele z Centralną Radą Delegatów. Władzę w przedsiębiorstwach sprawowały by Rady Robotnicze, którym podporządkowany byłby dyrektor.
 
W gospodarce dominującą rolę miało odgrywać planowanie, co wymaga jednak istnienia systemu wielopartyjnego, by można prezentować różne plany gospodarcze akceptowane później przez RR. Autorzy zastrzegli jednak, że byłaby to “wielopartyjność robotnicza”, tzn. partia chcąc mieć wpływ na władzę polityczną, musiałaby zdobyć poparcie przede wszystkim dominującego środowiska robotniczego. Podjęto starą lewicową krytykę parlamentaryzmu: “Doświadczenie obydwu dziesięcioleci wykazuje, że parlamentaryzm nie stanowi zabezpieczenia przed dyktaturą, a jednocześnie nawet w najdoskonalszej postaci nie jest formą ludowładztwa”, a ponadto w warunkach parlamentaryzmu – gdy parlament jest tylko władzą ustawodawczą, “tzw. aparat władzy wykonawczej staje się jedyną władzą rzeczywistą, kontrolowaną przez tych, którzy dysponują siłą materialną, tj. produktem dodatkowym.” 25.
 
By zabezpieczyć się przed przejęciem władzy przez biurokrację stwierdzono konieczność istnienia związków zawodowych niezależnych od państwa. By podnieść poziom kulturalny środowisk robotniczych postulowano wydzielenie w ramach czasu pracy godzin na naukę i dyskusje polityczne. Zakładano wreszcie utworzenie milicji robotniczej w miejsce zlikwidowanej policji politycznej i regularnej armii.
 
Na ostatnich stronach “Listu...” jego autorzy oceniają też szanse realizacji zaproponowanego programu. “Czy program zostanie zrealizowany? To zależy już od tego, jak będzie przygotowana klasa robotnicza pod względem ideowym i organizacyjnym w momencie kryzysu rewolucyjnego. A więc także od tego, co już dziś będą robić ludzie, którzy program demokracji robotniczej uznają za własny” 26.
 
Tłumaczą też motywy swej działalności: “Motywem naszych działań (...) jest zaangażowanie w walkę o wyzwolenie klasy robotniczej i społeczeństwa. Skoro jednak zarzuca się nam postępowanie sprzeczne z prawem, musieliśmy wykazać, że prawo rozumiane jest przez władzę i jej obrońców w sposób dowolny: za obowiązujące uznaje się to, co wygodne. (...) Wbrew zakazom władzy burżuazyjnej działała zepchnięta w podziemie nielegalna KPP, wbrew zakazom biurokratycznej władzy działała lewicowa opozycja komunistyczna w ZSRR, walcząc z kształtującą się totalną dyktaturą stalinowską” 27.
 
Mimo wszystkich poczynionych zastrzeżeń Pierre Frank w swej przedmowie zwracał uwagę na podstawowy fakt, że Modzelewski i Kuroń w przeciwieństwie do większości teoretyków nowej klasy społecznej w ZSRR nie zerwali z marksizmem i “mają zaufanie w zdolności historyczne proletariatu do wypełnienia jego historycznej misji” (co jednak już wkrótce okazało się nieprawdą). Dlatego też “różnica między nimi a ruchem trockistowskim jest raczej natury terminologicznej niż politycznej” 28.
 
Pierwsze informacje o “Liście...” w “Quatrieme Internationale” można znaleźć w numerze z lipca 1965 – był to krótki przedruk notatki Michela Tatu z “Le Monde”. Na Zachód “List...” miał dotrzeć za pośrednictwem Barbary Toruńczyk, uczestniczki Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności, która w czerwcu 1966 przebywała w Paryżu, gdzie spotkała się m.in. z Dobbelerem 29. Latem 1966 r. wydał go paryski Instytut Literacki, a już wkrótce – bo w listopadzie 1966 ukazał się on jako dodatek do “Quatrieme Internationale”. Drugie wydanie trockistowskie wyszło w marcu 1968, a ponadto w styczniu 1969 “List...” został wydany w serii dokumentów szkoleniowych francuskiej trockistowskiej Ligi Komunistycznej, co wymownie świadczy o zainteresowaniu z jakim spotkał się na Zachodzie. W niedługim czasie przetłumaczono go m.in. na niemiecki, włoski, hiszpański, czeski i japoński.
 
“List...” powstał, gdy “rewizjoniści” zaczęli już odchodzić od marksizmu, co później przypieczętowały wydarzenia marcowe 1968 (kampania antysemicka wzniecona przez ludzi określających się marksistami!) i zdławienie Praskiej Wiosny (próba szukania “socjalizmu z ludzką twarzą”). Trudno byłoby jednak znaleźć polskiego trockistę w późniejszym okresie, który nie zetknąłby się z tym dokumentem.
 
Tymczasem w kręgach polskiej rodzącej się opozycji większe emocje wywołał sam proces Modzelewskiego i Kuronia, niż ich dokument. Bodajże najpełniejszą krytykę “Listu...” z pozycji nie-marksistowskich przedstawił Janusz Karpiński w 1968 r. zarzucając jego autorom m.in. niedocenienie roli sektora usług w tworzeniu dochodu narodowego oraz – podobnie jak Frank – rozdzielanie technokracji od biurokracji. Z zarzutami utopizmu spotkały się hasła o demokracji robotniczej, rewolucji proletariackiej, internacjonaliźmie. Docenił jednak niektóre tezy dokumentu, w tym tą dotyczącą narastającego konfliktu robotników z biurokracją 30.
 
Krytyka ze strony władz i rządowych publicystów zazwyczaj przeradzała w stek oszczerstw. Przykładem może być ocena “Listu...” pióra sekretarza Gomułki - Walerego Namiotkiewicza: “Programowy manifest Modzelewskiego i Kuronia można byłoby traktować jako płód niedojrzałości lub oczywistej głupoty politycznej, gdyby nie okoliczność, że jego rozwydrzeni autorzy przekroczyli sferę działania norm prawa karnego” 31.
 
Aby właściwie ocenić list trzeba podkreślić, że był on jedynym całościowym opozycyjnym programem politycznym jaki powstał w latach 60. Zarzuty Karpińskiego dotyczące np. nieuwzględnienia roli sektora usług w analizie Modzelewskiego i Kuronia były słuszne, ale nie dotyczyły jeszcze Polski w tym okresie, gdzie zdecydowanie przeważał sektor przemysłowy i związana z nim wielkoprzemysłowa klasa robotnicza. Klasa robotnicza – zgodnie z oceną autorów “Listu...” – okazała się najbardziej bojową siłą społeczną, najlepiej też zdolną do samoorganizacji.
 
Utopijne – według Karpińskiego – hasła o demokracji robotniczej, milicji robotniczej czy internacjonaliźmie okazały się jeżeli nie bliskie realizacji, to jednak żywe w ruchu “Solidarności” lat 1980-81, podobnie jak sama idea rewolucji rozumianej nie jako efekt spisku “wrogich sił”, ale jako cykliczne zjawisko życia społecznego.
 

 
Przypisy:

1. Mandel E., “XX Congres PC de l’URSS ouvre la phase finale de la crise de stalinisme”, “Quatrieme Internationale” nr 4-6/1956
2. Mandel E., “La revolte de Poznan, nouvelle etape de la montee revolutionnaire dans le glas sovietique”, “Quatrieme Internationale” nr 7-9/1956 
3. “Po prostu” nr 40, 30.09.56 w: “Na czołówce...”, Wiesław Władyka, PWN, Łódź 1989, str. 352-353
4. “Quatrieme Internationale” nr 10-11/1956
5. Friszke A., “Opozycja polityczna w PRL 1945-80”, Aneks, Warszawa 1993, str. 77
6. “Quatrieme Internationale”, nr specjalny, grudzień 1957
7. relacje C. Smugi i L. Hassa (w posiadaniu autora), potwierdza to też “policyjna” broszura M. Hillebrandta “Marzec 68” (str. 46-47)
8. Relacja G. Dobbelera, w posiadaniu autora
9. Relacja L. Hassa, w posiadaniu autora
10. Relacja G. Dobbelera, w posiadaniu autora
11. ibidem
12. Relacja L. Hassa, w posiadaniu autora
13. Sołtysik R., “Trockiści”, “Karta”, nr. 17
14. Kuroń wspominał, że rezolucja była przełożona na “nieprawdopodobnie złą polszczyznę”, co go “nieźle ubawiło” (“Wiara i wina”, str. 208) – choć tą ostatnią
uwagę można traktować jako formę egzorcyzmu nad własną przeszłością.
15. pełny tekst listu w: Sołtysik R., “Trockiści”, “Karta”, nr 17
16. “Mój krok był prostą konsekwencją listu Deutschera do Władysława Gomułki i innych protestów zachodnich. Uważałem, że w sytuacji, gdy prawo jest
narzędziem walki politycznej, zadaniem działacza politycznego jest wyjść na wolność (oczywiście bez szkody dla kogokolwiek) i walczyć. Należy zeznawać w
śledztwie w taki sposób, żeby nie obciążać innych osób i druga zasad – nie można opluwać własnych przekonań i poglądów. I ja w ten sposób postąpiłem” –
wspominał Hass (w: Sołtysik R., “Trockiści”, “Karta”, nr 17).
17. Przedmowa do: Kuroń J., Modzelewski K., “Lettre au parti ouvrier polonais”, Cahiers rouges, Paryż 1969
18. “Od Stalina, najbardziej wszechwładnego z ‚biurokratów politycznych’ do technokraty Kosygina jest jednak zachowana ciągłość” – pisał Pierre Frank we
wstępie do pierwszego francuskiego wydania “Listu Otwartego” (tamże, str. X)
19. “Elita monopolizując w swym ręku władzę polityczną, społeczną oraz władzę nad procesem produkcji i podziałem produktu, czyli własność, uczyniła interes
uprzemysłowienia swym klasowym, niejako prywatnym interesem, uczyniła produkcję dla produkcji swym klasowym celem, źródłem umocnienia i rozszerzenia
swego panowania. Przekształciła się więc w nową klasę panującą – centralną polityczną biurokrację, zaś  państwo, którym kierowała przekształciło się w ten
sposób w państwo klasowej dyktatury biurokracji. Można więc powiedzieć, że charakter zadań, uprzemysłowienia kraju zacofanego powołał do życia biurokrację
jako klasę panującą, która zadania te mogła zrealizować, gdyż tylko ona swym klasowym interesem reprezentowała interes industrializacji w takich warunkach –
produkcję dla produkcji”. (Kuroń Jacek, Modzelewski Karol, “List otwarty do Partii”, Instytut Literacki, Paryż 1966, str. 38)
20. Do wydarzeń okresu 1956-57 autorzy “Listu...” przywiązywali dużą wagę: “Tekst [pierwotny – przyp. DZ] miał zawierać rozdział poświęcony analizie walk
klasowych w latach 1956-57. Wskutek wkroczenia organów MSW rozdziału tego nie zdążyliśmy napisać. Ponieważ jednak ma on istotne znaczenie dla zrozumienia
naszego stanowiska politycznego, a także dlatego, że próba oceny wydarzeń październikowych i przyczyn porażki nurtu lewicowego oraz fiasko rewolucji 1956 r.
stały się punktem wyjścia ewolucji naszych poglądów uważamy za wskazane podać w skrócie zasadnicze tezy nie napisanego rozdziału”. (tamże, str. 57)
21. “Namiastką politycznej awangardy ruchu mas robotniczych mogła być tzw. lewica październikowa – prąd polityczny, złożony w znacznej mierze z naturalnych
przywódców opinii środowisk robotniczych, młodzieżowych i inteligenckich. Lewica odróżniała się od nurtu liberalnego przede wszystkim  swym stosunkiem do
Rad Robotniczych, w których widziała podstawę nowych stosunków produkcji i kościec nowej władzy politycznej. Był to jednak prąd bardzo niejednolity. Lewica
nie oddzieliła się od nurtu technokratycznego w ruchu Rad Robotniczych (sam postulat zarządzania fabrykami przez Rady nie wykraczał zresztą poza program
technokracji), ani od liberalnej biurokracji w rozgrywce politycznej na skalę ogólnokrajową. Nie wyodrębniła się z ogólnospołecznego frontu antystalinowskiego
jako ruch specyficznie proletariacki. W tej sytuacji nie była oczywiście zdolna do sformułowania własnego programu politycznego, do zorganizowanego
propagowania go w masach, do tworzenia partii. Bez tego wszystkiego nie mogła stać się siłą politycznie samodzielną, a więc musiała się przekształcić w lewicowy
dodatek do rządzącej liberalnej biurokracji.”  (tamże, str. 59)
22. tamże, str. 65
23. “Lenin i Trocki i inni przywódcy bolszewiccy doskonale zdawali sobie sprawę z tego: wiedzieli, że tylko inna rewolucja może być rzeczywistym sojusznikiem
państwa dyktatury proletariatu”. (tamże, str. 75)
24. tamże, str. 76
25. tamże, str. 80
26. tamże, str. 89
27. tamże, str. 95
28. Przedmowa do: Kuroń J., Modzelewski K., “Lettre au parti ouvrier polonais”, Cahiers rouges, Paryż 1969, str. VIII
29. Relacja G. Dobbelera, w posiadaniu autora
30. “Jeśli wskazywaliśmy tezy lub propozycje “Listu Otwartego”, które wydają się wątpliwe, to nie znaczy, by treść “Listu” do tego się sprowadzała. Szereg
twierdzeń zawartych w tej pracy jest prawdziwych, wiele przewidywań uległo potwierdzeniu. Zwłaszcza prawdziwa jest teza o konflikcie pojawiającym się między
klasą robotniczą, a tymi,, którzy twierdzą, że w jej imieniu sprawują władzę. Ale to co wątpliwe, może również być pożyteczne. Rozmaite rozważania często
zaczyna się w sposób ekstremistyczny. Można od nich i należy przejść dalej”. (Karpiński J. (Marek Tarniewski) “Krótkie spięcie (marzec 68)”, Biblioteczka
Wolnego Głosu Ursusa MYŚL, Warszawa 1989, str. 107)
31. Namiotkiewicz Walery, “Myśl polityczna marksizmu a rewizjonizm”, KiW, Warszawa 1969, str. 280
 

Tekst ukazał się na portalu Lewica Bez Cenzury w 2003 roku

Społeczność

Lenin001