Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 19 gości.

Dariusz Zalega: Trockizm w PRL - zapomniana opozycja (cz. V)

Solidarność

 
Rozdz. 5
“Solidarność” – nadzieje ruchu trockistowskiego.
 
5.1 Robotniczy protest przeciwko “robotniczemu państwu”
Zapowiedź podwyżki cen na początku lipca 1980 wywołała strajki m.in. w Ursusie, Tczewie i Tarnowie. Pierwsze informacje o strajkach ukazały się w “Rouge” –
który był już tygodnikiem – z 11-17 lipca dzięki informacjom uzyskanym na telefon przez Cyryla Smugę od Jacka Kuronia. W kolejnym numerze pisma znalazł się
wywiad z Kuroniem, który zwrócił uwagę, że stopień samoorganizacji robotników był już wyższy niż w 1976 (komitety strajkowe w Ursusie, strajki okupacyjne),
lecz przewidywał, że dopiero “jesień będzie gorąca”. Podobnie oceniał sytuację sam Smuga przewidując zaostrzenie kryzysu jesienią z racji “dogonienia”
wywalczonych w lipcu podwyżek płac przez inflację, poczucia siły robotników po wywalczonych podwyżkach oraz planów reformy części aparatu partyjnego
przewidującym dalsze zmniejszanie siły nabywczej pracowników – “w Polsce, najsłabszym ogniwie biurokratycznego łańcucha, kryzys dopiero się zaczął” 1.
Lipiec był tylko przedsmakiem wyczekiwanej przez trockistów wszystkich odcieni polskiej rewolucji. Christian Picquet, członek władz LCR, w artykule
poświęconym strajkom w stoczni gdańskiej (“Rouge”, 22-28 VIII (“Rouge”, 22-28 VIII), zwrócił uwagę, że strajk jest okazją do zróżnicowania się polskiej
opozycji, podając przykład “niektórych działaczy robotniczych” oraz Jacka Kuronia usiłujących temperować ruch. “Polscy robotnicy bez wątpienia na obecnym
etapie będą musieli iść na kompromis z biurokracją. Nic jednak nie wydaje się bardziej niebezpieczne niż wycofanie się z zawartości robotniczych żądań.
Perspektywa współistnienia z biurokracją jest szczególnie nierealistyczna, gdyż antagonizm między nią a klasą robotniczą może się zakończyć jedynie zwycięstwem
jednej lub drugiej strony” 2.
Kolejny “Rouge” ocenia strajki jako najważniejszy ruch klasy robotniczej na Wschodzie od 1917 r.: “Samoorganizacja, niezwykła zdolność strajkujących do
zrozumienia stosunku sił, są przykładem nie tylko dla polskiego proletariatu, ale dla wszystkich robotników chcących zerwać z wiekami ucisku. W tym sensie ruch
ten jest naszym ruchem, wszystkich pracowników” 3. 29 sierpnia przed polską ambasadą w Paryżu odbył się wiec zorganizowany przez różne organizacje
trockistowskie pod hasłem: “Socjalizm tak, stalinizm nie”.
Polska była w centrum zainteresowania każdego numeru “Rouge’a”. W stoczni gdańskiej znalazł się wysłannik pisma Jean-Yves Touvais, dzięki czemu w “Rouge”
znalazły się reportaże dokładnie opisujące strajk, 21 żądań stoczniowców, wywiady z Anną Walentynowicz i Witoldem Łuczywo. Ukazał się nawet pełny zapis
rozmów między delegacją strajkujących i rządową 30 sierpnia, które doprowadziły do podpisania porozumienia 4. Touvais był pod silnym wrażeniem strajku: “jego
organizacja jest nadzwyczajna. Lepsza niż w podręcznikach doskonałego strajku demokratycznego”.
Porozumienia gdańskie oceniono jako “środek do przygotowania przyszłych walk, zgromadzenia nowych sił. Odpowiada on w pewien sposób poziomowi zdobytej
świadomości: z jednej strony potwierdza się, że strajk nie miał nic wspólnego z polityką, z drugiej w kompetencje związku włączono większość funkcji prawdziwej
władzy robotniczej” 6.
Pierwszym podsumowaniem nowej sytuacji w Polsce ze strony IV Międzynarodówki był artykuł wstępny “Początek nowej ery” we wrześniowym “Inprecorze”:
“Demokracja wewnętrzna rządząca organizacją strajku, początki koordynacji między różnymi MKS-ami, dyskusje o prasie robotniczej, żądania samych
robotników, ich przywiązanie do zachowania narzędzi pracy, wszystko to wskazuje, że oddolna dynamika ruchu o takim zasięgu zmierza w kierunku  demokracji
socjalistycznej. Ale ustanowienie takiego reżimu spowodowałoby likwidację biurokratycznej dominacji, obalenie rządzącej kasty oraz przejście władzy politycznej i
ekonomicznej  w ręce pracowników. Obecne starcia w Polsce stawia na porządku dnia kwestię rewolucji politycznej”. Konieczny w związku z tym byłby “kongres
komitetów robotniczych, który stanowiłby dźwignię centralizacji i stworzyłby pierwszą odpowiedź na kluczową kwestię władzy. (...) Rezygnacja z tego oznaczałaby
pozostawienie wolnej ręki biurokracji, która mimo chwilowych kompromisów i porażek, narzuci ostatecznie swoje rozwiązanie masom robotniczym”. Określono
także obowiązki stojące przed rewolucjonistami zachodnimi wobec polskiej rewolucji: “Trzeba zmusić partie robotnicze i kierowane przez nie związki zawodowe –
szczególnie partie komunistyczne, bądź nurty występujące w nich do uczestnictwa w zjednoczonym froncie solidarności robotniczej i internacjonalistycznej” 7.
Wydarzenia w Polsce analizował także Daniel Bensaid, główny teoretyk LCR, który w artykule “Pierwsze lekcje powstania robotniczego w Polsce” pisał,
zastrzegając, że nie chce “dawać lekcji z daleka”: “Przy obecnym stosunku sił uzasadnione jest manewrowanie i lawirowanie wobec biurokracji, by zyskać na
czasie, wzmocnić się i zorganizować. Trzeba unikać spontanicznych porywów. Pod warunkiem jednak (...), że istniałaby świadoma siła, mająca wizję całego
procesu, celów i środków, zdolną utrzymać linię mimo manewrów. Potrzeba partii rewolucji antybiurokratycznej” 8. Bensaid wskazywał też, jak Polski Sierpień
podważył oceny zachodnich intelektualistów wieszczących schyłek klasy robotniczej, jak np. Andre Gorz, oraz tych, którzy uważali społeczeństwa Europy
Wschodniej za “nieruchome i zablokowane”.
W tym czasie grupa warszawska powiązana z SU brała udział w założeniu NSZZ Pracowników Nauki, Techniki i Oświaty. Kiedy związek wstąpił do
“Solidarności”, grupa stała się redakcją pisma NTO (skrót nazwy związku). Na początku był to informator wewnętrzny NSZZ NTiO, a w końcu miesięcznik
regionu Mazowsze, i faktycznie jedyne ogólnopolskie pismo teoretyczne “Solidarności”. W zespole redakcyjnym pisma znaleźli się m.in. Piotr Ogrodziński, Józef
Orzeł, Włodzimierz i Tadeusz Wypychowie, później dołączył do nich Henryk Szlajfer. Grupa ta przez cały czas utrzymywała kontakty z IV Międzynarodówką, choć
zaczęła się od niej oddalać w 1981. Nie przeszkodziło to “NTO” być ewenementem na polskim rynku prasowym lat 80-81 – najbardziej lewicowe, a nawet
marksistowskie szeroko rozchodzące się w Polsce pismo, w dodatku firmowane przez “Solidarność”.
28 września Zjednoczony Sekretariat przyjął rezolucję “Polski proletariat sprzeciwia się władzy biurokracji” 9. Czynnikami wyjaśniającymi zwycięstwo
strajkujących, według rezolucji, były: pojawienie się klasy robotniczej w Polsce jako zdecydowanie dominującej siły społecznej, wykształcenie się w jej łonie
warstwy działaczy doświadczonych w poprzednich walkach antybiurokratycznych, impas w jakim znalazła się biurokracja pozbawiona rezerw ekonomicznych,
klęska biurokratycznych prób podzielenia polskiej opozycji oraz niezdolność liberalnej frakcji PZPR do zaproponowania rozwiązania politycznego. Jednakże, choć
robotnicy odnieśli w Polsce poważne zwycięstwo, to wciąż biurokracja panuje nad aparatem państwowym i kontroluje społeczną wartość dodatkową.
Autonomiczny ruch robotniczy “stanowi śmiertelne zagrożenie dla dyktatury biurokracji”, która “nie odgrywa żadnej koniecznej lub niezastąpionej roli ekonomicznej
w społeczeństwie”. Starcie jest więc nieuniknione, co powoduje, że część nurtów opozycji chcąc go uniknąć, dąży do “samoograniczenia rewolucji”. Jednakże ta
próba skazana jest na porażkę: “W społeczeństwie opartym na znacjonalizowanych środkach produkcji każda kwestia ekonomiczna automatycznie przeradza się w
problem polityczny. Każde klasowe żądanie w dziedzinie konsumpcji natychmiast podnosi kwestię reorganizacji produkcji, polityki ekonomicznej, rewizji planu...”.
Rezolucja podkreśla fatalną rolę odegraną przez PZPR, która “wyedukowała” robotników w duchu szowinistycznym (kampanie antyniemieckie, Marzec 68) oraz
sprawiła, że hierarchia katolicka stała się jedyną siłą opozycyjną w Polsce 10. To tłumaczy zamieszania ideologiczne powodujące, że “klasa robotnicza choć zdobyła
już hegemonię społeczną w łonie opozycji antybiurokratycznej (...), nie zdobyła jeszcze w jej łonie klasowej hegemonii politycznej. Ewolucja polityczna kraju w
następnych miesiącach i latach, wynik starcia z biurokracją, szanse politycznej rewolucji antybiurokratycznej, zależą w znacznej mierze od zdolności klasy
robotniczej do zdobycia, po swej niezależności organizacyjnej, niezależności klasowej.” Ważną rolę w tym procesie miałaby do odegrania oczywiście organizacja
marksistowsko-rewolucyjna.
Polska stała się prawdziwą Mekką trockistów. Kierownictwo IV Międzynarodówki podzieliło “pracę polską” między sekcje europejskie, odpowiedzialne za różne
regiony w Polsce, i tak np. Niemcom przypadł Śląsk. Pierwsza grupa niemieckich związkowców-trockistów trafiła na Śląsk w połowie listopada 1980. Nawiązali
kontakt z kierownictwami “Solidarności” w Katowicach i Wrocławiu. Przeprowadzali wywiady, spotykali się z zarządami regionów, a na Zachodzie organizowali
komitety “Solidarności z Solidarnością” otwarte dla całej lewicy 11. W końcu 1980 r.w Hucie Warszawa odbyło się spotkanie robotników ze związkowcami ze
Szwecji, Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec. W spotkaniu uczestniczył m.in. Jakub Monet, jeden z czołowych niemieckich trockistów oraz były szef związkowej
prasy IG Metal. Monet na pytanie o inspiracje płynące z działalności “Solidarności” powiedział: “Jeśli “Solidarność” okaże się zdolna do budowy socjalistycznego
społeczeństwa prawdziwie demokratycznego, będzie to miało fantastyczny wpływ na walkę pracowników krajów zachodnich. Jeśli będziecie dobrymi
nauczycielami, my będziemy pojętnymi uczniami” 12.
We Francji trockiści zainicjowali akcję wysyłania do Polski delegacji związkowych z pomocą finansową i techniczną (m.in. materiałami drukarskimi) dla
“Solidarności”. Rozpoczęto akcję “bratania” francuskich przedsiębiorstw z polskimi tej samej branży (np. z takimi propozycjami wobec polskich odpowiedników
wystąpili kolejarze z Caen oraz pracownicy paryskich służb publicznych).
LCR zaangażował się we Francji w promowanie idei wspólnego frontu związkowego poparcia dla “Solidarności”. W marcu 1981 r. paryski Komitet Solidarności z
Solidarnością wraz ze związkiem zawodowym korektorów CGT (prokomunistycznej centrali związkowej) zorganizował we Francji wizytę delegacji związkowców z
Warszawy. W październiku przebywał w Paryżu sam Wałęsa – i znów trockiści prowadzili aktywną kampanię na rzecz wspólnego przyjęcia go przez wszystkie
centrale związkowe.
Ogólnoeuropejską próbą koordynacji organizacji prowadzących akcje solidarności z polskimi robotnikami, w których dużą rolę odgrywali trockiści było spotkanie
w Brukseli 4-5 lipca 1981. Obecni byli m.in. przedstawiciele grup z Francji, Niemiec, Holandii, Szwajcarii, Belgii oraz brytyjskiego “Labour Focus For Eastern
Europe”. Za swą rolę uznali poparcie dla procesu demokratyzacji w Polsce oraz “w jak najszerszej jedności i bez usiłowania zmonopolizowania akcji solidarności,
zamknięcie drogę dla tych wszystkich, którzy chcą wykorzystać kryzys w Polsce dla celów reakcyjnych” 13.
Ponownie w Polsce znalazła się Jacqueline Allio, która wykorzystała swe wcześniejsze kontakty i spotykała się z różnymi przywódcami “Solidarności”, w tym z
Wałęsa – stanie się ona główną korespondentką “Rouge’a” i “Inprecora” w Polsce. Do tego stopnia, że nawet “Trybuna Ludu” zauważyła “znaczący fakt, że
trockistowskie pismo “Rouge” wydawane we Francji, dysponuje szczególnie ostatnio licznymi i bezpośrednimi kontaktami z grupami opozycji w Polsce. Jego
informacje i komentarze mają często charakter instrukcji” (sic!) 14.
Allio za największe ograniczenie “Solidarności” w końcu lat 80. uznawała brak jasności programowej, co do zamierzonych celów politycznych i niski poziom
świadomości politycznej robotników, kontrastujący z ich ogromną bojowością. Doceniała rolę ekspertów u boku władz związku, przynajmniej w początkowym
okresie jego działalności przy braku doświadczenia przywódców, wskazując jednak konieczność ścisłego ograniczenia ich wpływu na podejmowanie decyzji.
Zwróciła wreszcie uwagę, że zagrożenie radziecką interwencją było w bliskiej przyszłości mniej rzeczywiste z punktu widzenia militarnego, niż politycznego –
wywierało bowiem stałą presję na ruch związkową i “siało zamieszanie” 15.
 
5.2 Trockiści i problem strategii ruchu społecznego
Kiedy groźba radzieckiej interwencji dała się silnie odczuć w grudniu 1980 r. “Inprecor” zamieścił dossier poświęcone debacie nad strategią “Solidarności” 16. W
jego ramach ukazały się fragmenty artykułów Jacka Kuronia “Określić granice ruchu” i Adama Michnika “Strategia opozycji polskiej” (przedruki), wywiady z
Karolem Modzelewskim i Antonim Macierewiczem oraz tekst nowopowstałego “Forum Sierpień’80”, w którym główną rolę odgrywali członkowie redakcji NTO.
Modzelewski, Kuroń i Michnik sytuowali się na podobnej płaszczyźnie “paktu o nieagresji z władzą”. Macierewicz – jedyny opowiadający się w tym gronie za
odejściem od centralnego planowania – uważał, że “idziemy w dobrym kierunku [programu ekonomicznego “Głosu” – przyp. D.Z.] wolno, spokojnie i w sposób
odpowiedzialny”, potwierdzając jednak że “każda poważna reforma ekonomiczna byłaby katastrofą dla PZPR”. Najbliższe pozycjom IV Międzynarodówki było
stanowisko Forum (autorem tekstu był Szlajfer), które uważało, że ruch potrzebuje “programu opartego na żądaniu rozszerzenia władzy ekonomicznej w taki
sposób, aby spoczywała ona bezpośrednio w rękach klasy robotnicze, na poziomie przedsiębiorstw i w całym kraju” 17. Redakcja Inprecora dodawała: “dla nas
istnieje tylko jedna możliwa odpowiedź na postawione kwestie strategiczne: sprawowanie władzy przez rady robotnicze i ludowe demokratycznie wybrane, z
pluralizmem tendencji i organizacji politycznych pozwalającym klasie robotniczej dokonywać wyboru między różnymi wariantami rozwoju ekonomicznego,
społecznego i kulturalnego. Ponieważ budowa socjalizmu oznacza właśnie budowę społeczeństwa, w którym pracownicy stają się panami swojego losu”. Była to już
zapowiedź rodzącego się radykalnego ruchu samorządowego.
Gdy władze proponowały “Solidarności” współzarządzanie w zakładach, równocześnie rozwijał się już ruch kontroli robotniczej w fabrykach – na poziomie
regionów i kraju. Powstawały związkowe komisje kontrolujące ceny, płace, odwoływano skompromitowanych dyrektorów partyjnych. Konieczności
wypracowania przez “Solidarność” alternatywnego programu gospodarczego poświęcony był wywiad Allio ze Szlajferem 18. Wskazywał on m.in. na faktyczną
nieobecność planu gospodarczego w Polsce jako środka koordynującego gospodarkę.
W lutym 1981 r. Zjednoczony Sekretariat wydał kolejną rezolucję “Zdobycze ruchu masowego i kontrofensywa biurokracji” 19. O rozpoczęciu kontrofensywy
biurokracji  świadczyć miały pierwsze od lata 1980 akcje milicji w Nowym Sączu i Ustrzykach Dolnych, sabotaż ekonomiczny stosowany przez władze w
zaopatrzeniu rynku, próby podzielenia “Solidarności” na skrzydło umiarkowane i radykalne w celu zastosowania taktyki “salami”. Stwierdzono jednak faktyczny
podział ruchu, przy czym między obiema skrzydłami istniały jeszcze pozycje pośrednie, m.in. Wałęsy. Rezolucja wspominała też o rodzącej się opozycji w PZPR,
której członkowie byli również działaczami “Solidarności”. Pozycję tego nurtu dobrze oddaje tytuł wywiadu z liderem opozycji Zbigniewem Iwanowem “Grupą
najbardziej antysocjalistyczną istniejącą w Polsce jest biuro polityczne” 20. Dla trockistów dalszy rozwój sytuacji w Polsce zależał w znacznej mierze od połączenia
sił tej opozycji z radykałami solidarnościowymi. Iwanow liczył zresztą, że jego pozycje są większościowa w partii, co okazało się jednak iluzją.
Odwołanie strajku generalnego 31 marca 1981, w związku ze sprawą bydgoską, ponownie na porządku dnia postawiło sprawę demokracji wewnątrzzwiązkowej
(strajk odwołała delegacja “Solidarności” do negocjacji z rządem bez kontaktu z kierownictwem związku) oraz roli odgrywanej przez ekspertów. Jadwiga
Staniszkis, w wywiadzie udzielonym Allio 21 ostro skrytykowała powrót do tajnych negocjacji z rządem oraz elitaryzm i oderwanie części ekspertów od
robotników. Dołącza do tego głos SU: “Eksperci powinni być na służbie związku: nie pochodząc z wyborów nie mogą zastępować w żadnym wypadku instancji
związkowych” 22.
Lekcje z dotychczasowego przebiegu politycznej rewolucji w Polsce wyciągała majowa rezolucja Komitetu Wykonawczego międzynarodówki 23. Rozwój ruchu
masowego, oceniono jako największe doświadczenie rewolucji politycznej w zdegenerowanym państwie robotniczym. Władza biurokracji nie może tolerować
zdobyczy klasy robotniczej, “ponieważ wobec braku własności prywatnej demokracja przestaje być już formalna i staje się realna. Zachęca ona do bezpośredniego
zarządzania gospodarką i państwem przez samych pracowników”. Poziom ideologiczny klasy robotniczej miał być bezpośredni efektem polityki stalinowskiej (brak
ciągłości kadr i wykształcenia marksistowskiego, dyskredytacja komunizmu i socjalizmu, częściowa rewaloryzacja doktryn religijnych 24 oraz ideologii
socjaldemokratycznej).
Nacjonalizm okazał się potężnym czynnikiem stymulującym aktywność mas, ale był też wykorzystywany przez biurokrację, która za sloganem “interesu
narodowego” chce ukryć różnice dzielące ją z klasą robotniczą.
Problem dwuwładzy starały się rozwiązać dwie strategie: samoograniczania rewolucji oraz przygotowania do starcia z biurokracją. Przy czym ta druga pozycja nie
oznaczała odrzucenia możliwości “kompromisu taktycznego, nieuniknionego w każdej walce społecznej i politycznej”.
Szeroko opisywano sprawę “nieuniknionego odrodzenia pluralizmu politycznego”, przy czym niekoniecznie nowe siły polityczne miały używać formuły partii.
Pluralizm jest jednak mniej związany z odradzaniem się “tradycyjnych rodzin politycznych”, a raczej z różnorodnością odpowiedzi wobec problemów stojących
przed rewolucją: kwestia taktyki wobec biurokracji, sposoby reformy gospodarczej, próg tolerancji nierówności społecznych.
Wobec kryzysu gospodarczego pojawiają się dwie tendencje: łatwiejsza droga technokratyczna, zamaskowana nawet hasłami o samorządzie, dająca priorytet
wykorzystaniu mechanizmów rynkowych i rentowności indywidualnej przedsiębiorstw, czego efektem w sytuacji polskiej byłoby jednak bezrobocie i obniżenie
poziomu życia robotników, a z drugiej strony “demokratycznie scentralizowany samorząd robotniczy”, w którym “nie rynek, a świadome rozważenie wytwórców
określa w skali kraju priorytety planu, pod kątem zaspokojenia podstawowych potrzeb społecznych”. Ta droga nie oznaczała zupełnej rezygnacji z mechanizmów
rynkowych, konieczne byłoby jednak podporządkowanie ich kryteriom “świadomym i demokratycznym”. Centralnym żądaniem politycznym w takiej sytuacji
powinno być “utworzenie demokratycznie wybranych organów na poziomie lokalnym i regionalnym, grupujących wszystkie organizmy samoorganizacji mas
(robotników, chłopów, studentów, urzędników), potem ich federacja na szczeblu ogólnokrajowym w Kongres Rad Ludowych i Pracowniczych”.
Wskazano też na obiektywną rolę sojusznika biurokracji, jaką odgrywał imperializm, który “nie chce destabilizacji Europy” oraz obawia się o miliardy dolarów
pożyczone Polsce (trockiści na Zachodzie żądali moratorium na spłatę polskiego długu zagranicznego, stanowiącego pretekst dla rządowej polityki “zaciskania
pasa”).
Polskie doświadczenia “potwierdziły też w podwójnym sensie decydującą rolę czynnika subiektywnego w procesie rewolucyjnym”. Pokazuje, że mała awangarda
związana z klasą robotniczą, jak np. KOR, może odgrywać rolę detonatora, kiedy dojrzewają warunki do wybuchu. Potwierdza też, że w Polsce wciąż brakuje
“kierownictwa rewolucyjnego”, od którego zależy los rewolucji politycznej.
 

 
5.3 Ruch samorządowy – próba odpowiedzi na kwestię władzy
Latem 1981 r. nabrał rozpędu ruch samorządowy, w którym niebagatelną rolę odgrywali działacze lewicowi. Już wcześniej, na początku roku ważnym ośrodkiem
walki o samorząd robotniczy stał się region łódzki “Solidarności”. Członek tamtejszych władz związku, Zbigniew Kowalewski, opierając się na polskiej tradycji rad
robotniczych oraz doświadczeniach zachodnioeuropejskich w tym względzie, przygotował broszurę “Solidarność i walka o samorząd załóg”. Przeciwstawił się w
niej koncepcji współzarządzania, partycypacji robotników w kierowaniu przedsiębiorstwem lansowanej przez część biurokracji, jak i propozycjom wprowadzenia
mechanizmów rynkowych jako regulatora stosunków między samorządowymi przedsiębiorstwami.
Na zupełnie innych podstawach oparta była koncepcja “sieci wiodących zakładów pracy”, 17 wielkich przedsiębiorstw, ukonstytuowanej wiosną tego roku. Projekt
“Sieci”, w którego opracowaniu ogromną rolę odgrywali Leszek Balcerowicz i Jacek Merkel, faktycznie zakładał zniesienie planu centralnego oraz stawiał
rentowność zakładu jako podstawowy cel dla samorządu przedsiębiorstwa. Projekt skrytykował m.in. Karol Modzelewski, którego zdaniem promował on
przedsiębiorstwa silne, nowoczesne kosztem słabszych. Trudno też przypuszczać, by ta wizja wiążąca się ze zwolnieniami przypadła do gustu w bezpośredniej
realizacji związkowcom. “Kiedy rady robotnicze nie mogą kontrolować władzy biurokratów, niech to zrobi rynek” – tak ocenił logikę projektów “Sieci”
Kowalewski 25.
W dniach 12-13 lipca w Lublinie odbyła się konferencja “Solidarność i samorząd robotniczy”, zorganizowana z inicjatywy władz regionalnych “Solidarności” z Łodzi
i Lublina, na której powołano do życia “Grupę Pracy na rzecz międzyregionalnej koordynacji rad robotniczych”, tzw. Grupę Lubelską. Nową strukturę od “Sieci”
dzieliła przede wszystkim kwestia władzy. “Sieć” miała zacięcie legalistyczne, próbowała tworzyć samorząd niejako obok władzy biurokratycznej, gdy tymczasem
dla Grupy Lubelskiej zorganizowany pionowo samorząd miał przejąć w ogóle władzę gospodarczą w kraju, likwidując tym samym podstawę władzy biurokracji 26.
Dobrze pozycje tego środowiska oddał Henryk Szlajfer, jeden z jego liderów, pisząc: “Samorząd robotniczy, o który warto walczyć, to samorząd mający aspiracje
ukonstytuowania się w ogólnokrajową strukturę przejmującą w swoje ręce władzę gospodarczą. Nie warto walczyć o samorząd adresowany wyłącznie do
poszczególnych załóg i przedsiębiorstw”, gdyż będzie on “instrumentem w rękach władzy centralnej, podporządkowanym polityce “dziel i rządź” 27.
IV Międzynarodówka duże nadzieje wiązała z pojawieniem się tego radykalnego nurtu samorządowego. Październikowa rezolucja SU “Rady robotnicze i
samorząd” wprost oceniała go jako “robotniczą lewicę “Solidarności”. Zwracała też uwagę, że kwestia samorządu pracowniczego jest kluczowa w walce z
odradzającą się prawicą.
Do popularyzacji idei samorządu przyczynił się pierwszy zjazd  “Solidarności”, na którym odjęto uchwałę o przeprowadzeniu referendum w sprawie kompetencji
samorządów pracowniczych. Zjazd był też oznaką radykalizacji dołów związkowych: samorząd, wolne wybory, “Posłanie do Ludzi Pracy Europy Wschodniej”.
Uchwała programowa przyjęta na zjeździe dobitnie świadczyła o egalitarnym charakterze związku (np. teza 6 o wprowadzeniu dodatku drożyźnianego, 8 – o
przeciwstawieniu się narastającym różnicom socjalnym między zakładami pracy, 9 – o powszechnym prawie do pracy, 18 – domagająca się 5-dniowego tygodnia
pracy), jak również o szerokim i nowoczesnym postrzeganiu rzeczywistości społecznej przez związek (teza 16 o ochronie środowiska, czy 25 o zastępczej służbie
wojskowej). Program zbyt radykalny, aby jego źródeł szukać jedynie w społecznej nauce Kościoła, na którą najczęściej się powoływano.
Tymczasem wobec nadchodzącej zimy zaczął się uwidaczniać kompletny paraliż władzy. Rząd z jednej strony wysyłał w teren wojskowe grupy operacyjne mające
wspierać administrację lokalną, z drugiej proponował “Solidarności” i Kościołowi “sojusz narodowy”. Przykład dwuwładzy niczym z rewolucyjnych podręczników.
Przy czym wobec ówczesnych, wówczas wydawało się chaotycznych, posunięć władzy strona związkowa zaczęła brać górę. Daniel Passent krótko ocenił sytuację:
“Władza nie jest już zdolna rządzić jakby chciała, ani jak chciałoby społeczeństwo, ale z drugiej strony nie został też obalona” 28.
Najbardziej radykalna koncepcja zerwania z tą patową sytuacją wyszła od Kowalewskiego, który zaproponował przejście od powszechnego strajku biernego –
głównej broni “Solidarności”, nieefektywnej jednak w sytuacji kryzysu – do czynnego strajku okupacyjnego, kiedy to “komitety strajkowe nakazują wznowienie
produkcji, zachowując nad nią kontrolę i w ogóle nad całą działalnością gospodarczą przedsiębiorstwa” 29.
Efektem strajku miało być przekształcenie zakładów w “samorządowe przedsiębiorstwa społeczne”. 23 października strajk czynny został uznany przez Komisję
Krajową “Solidarności” za instrument walki związkowej, jeżeli rząd nie będzie w stanie doprowadzić do poprawy zaopatrzenia 30.
W początkach października ukazał się pierwszy numer polskiej edycji Inprecora. Pismo trafiło w nastroje działaczy Grupy Lubelskiej. Skupiła się wokół niego
niewielka grupa osób, niekoniecznie uważających się za trockistów, od Szlajfera i Kowalewskiego po przewodniczącego Regionu Środkowo-Wschodniego
Bartczaka. Ocena, a równocześnie propozycje wyjścia z kryzysu przedstawione w artykule “Samorząd, Solidarność, biurokracja” Cyryla Smugi współgrały z
propozycjami tego środowiska. Artykuł wstępny kolejnego numeru (listopad) zwracał uwagę, że “rozbita przez walki wewnętrzne i próbująca wszelkimi siłami
utrzymać swoje zagrożone przywileje, biurokracja w znacznej mierze przestała spełniać funkcję koordynatora gospodarki i życia społecznego. Jedynie funkcja
represyjna jest nadal spełniana” 31. Artykuł Smugi z grudniowego “Rouge’a” 32 nosił tytuł: “Biurokraci przechodzą do ofensywy”.
 
4.4 “Walka Klas” w okresie polskiej rewolucji
Po strajkach lipcowych w 1980 r. ukazał się 17 numer “Walki Klas”. Vargiści wzywali w nim do budowy komitetów robotniczych w strajkujących zakładach i ich
centralizacji na różnych szczeblach oraz do walki o “wolny zjazd związków zawodowych” 33. Przekonani byli, że biurokracja “wyczerpała możliwości gry na
zwłokę w odwlekaniu konfrontacji z klasą robotniczą”, a “Kreml przygotowuje już zbrojną interwencję”. Ten numer WK był rozprowadzany podczas strajku w
stoczni gdańskiej przez hiszpańskich trockistów, którzy w tym czasie przebywali akurat na wakacjach w Polsce. Również vargiści zorganizowali pierwszą delegację
zagraniczną szwedzkich związkowców, która przybyła do stoczni. Po podpisaniu porozumienia z 30 sierpnia RLRP rzuciło hasło: “zerwać układy gdańskie”, jako
barierę dla rozwoju wolnych związków zawodowych 34. Dochodzi do tego apel o utworzenie “Frontu Jedności o Rząd Odpowiedzialny przed Radami
Robotniczymi”, jako wyzwanie chwili, gdyż “ponownie na porządku dnia stoi strajk powszechny – strajk o wiele głębszy w swej wymowie niż sierpniowe walki
wokół 21 żądań (...). Dziś gra toczy się o władzę. Problem władzy politycznej przejawia się we wszystkich dyskusjach i strajkach. Trzeba go więc postawić z całą
świadomością (...).”
Po odsłonięciu pomnika ofiar wydarzeń grudniowych WK ostro zaatakowała “prawdziwe Przymierze Narodowe wokół kierowniczej roli PZPR między biurokracją
stalinowską, Episkopatem, a frakcją Wałęsy w Solidarności oraz pewnymi sektorami opozycji. Wszystko się odbyło tak, jak gdyby podstawowym problemem była
wspólnota wszystkich Polaków wokół tzw. odbudowy kraju, nie zaś walka o prawdziwą władzę klasy robotniczej, która toczy się już od sześciu miesięcy” 35.
W tym czasie krąg oddziaływania WK był jeszcze bardzo ograniczony. Redakcja pisma – Stefan Bekier, Józef Goldberg i Henryk Paszt – pozostawała za granicą,
ale – głównie za pośrednictwem Ludwika Hassa, który zaczął współpracować z Ligą – nawiązano kontakty w Warszawie i Ursusie. Pismo zaczęło się ukazywać
regularnie jako dwumiesięcznik, nakład przekroczył tysiąc egzemplarzy (miał dochodzić do 5 tysięcy), rozpoczęto kolportaż w lokalach związkowych. Wkrótce Liga
weszła na Śląsk, gdzie powstała kilkuosobowa grupa RLRP, w skład której wchodzili m.in. Stefan Pałka, wiceprzewodniczący jastrzębskiego MKS oraz
członkowie kierownictwa związku transportu samochodowego. W Gliwicach zawiązało się młodzieżowe koło im. Leona Sedova, które nawiązało kontakt z
vargistowską Rewolucyjną Międzynarodówką Młodzieży (po polsku zaczęło wychodzić pismo RMM “Międzynarodowa Młoda Gwardia”) 36. Kontakty
nawiązano także w Ciechanowie i Lublinie. Liga stała się bardziej znana dzięki publikacjom w prasie oficjalnym, gdzie była w ogóle symbolem “trockistowskiego
awanturnictwa”. Zamieszczenie w piśmie jedynie adresów zagranicznych Ligi, uniemożliwiało jednak łatwe nawiązanie kontaktu z jej działaczami. Brakowało też
kadr, a nie mogli ich zastąpić trockistowscy “spadochroniarze” z Europy Zachodniej. Retoryka pisma, mimo pewnego schematyzmu języka, trafiała w nastroje
części zradykalizowanych robotników, zwłaszcza po wydarzeniach bydgoskich, ale głównie w łonie kierownictw związkowych średniego szczebla. By jakoś dotrzeć
do dołów związkowych rozpoczęto w “Walce Klas” dyskusję o dostosowaniu nazewnictwa do stosowanego przez radykalne, klasowe nurty “Solidarności”.
Pojawiła się propozycja czasowej rezygnacji z zamieszczania na winiecie pisma sierpa i młota. Jeden z działaczy RLRP wspominał: “Problem polega na tym, że
myśmy mówili to, co tysiące robotniczych aktywistów, była tylko kwestia spójni, żeby złapać z nimi kontakt, wspólny język i nawzajem przekazać sobie
doświadczenia. Na to zwyczajnie nie starczyło sił i czasu” 37.
Na zjeździe “Solidarności” rozprowadzono kilkaset egzemplarzy wydania zjazdowego WK (nr 26). RLRP wzywała delegatów do “przejęcia inicjatywy”, gdyż
“długi całoroczny etap względnie pokojowego rozwoju rewolucji dobiega końca. Starcie jest nieuchronne”. Wobec tego konieczne staje się przyjęcie programu
minimalnego, który Liga przedstawiła w trzech punktach: zagwarantowanie niepodległości Polski, wywalczenie wszystkich swobód oraz robotnicza kontrola nad
produkcją. Pozytywnie przyjęto “Posłanie do Ludzi Pracy Europy Wschodniej”, jako “jedyną istniejącą drogę, by przeciwstawić się polityczno-militarnej
kontrrewolucji biurokratycznego aparatu Kremla” – artykuł poświęcony posłaniu nosił znamienny tytuł: “Przerwane okrążenie”. Poparto projekt wykreślenia z
preambuły statutu związku ustępu o przewodniej roli partii, wskazując na konsekwencje tego kroku: “Równa się to wypowiedzeniu wojny “Solidarności” przez
PZPR i natychmiastowe przygotowanie do obrony jest nieodzowne.(...) Zapewne najbliższe lata będą bardzo trudnym okresem dla Polski. Można się spodziewać
wszystkiego: inwazji wojsk radzieckich, sprowokowanej wojny domowej, dogłębnie ciężkiego kryzysu gospodarczego. (...) Dlatego dzisiaj musimy być mądrzejsi i
nie dopuścić do sabotażu i prowokacji. Podzieleni politycznie, łączymy się we wspólnej walce pod sztandarem “Solidarności”.
Jeszcze w czerwcu 1981 r. Bekier zwrócił się do Rady Państwa z prośbą o wydanie zgody na jego powrót do kraju. Mimo, że wniosek poparł NZS Politechniki
Warszawskiej, został on odrzucony przez władze. 13 września przyjechał więc do Polski z hiszpańskim paszportem na nazwisko Sanchez Vizar-Miguel.
Jesienią 1981 r. odbyła się pierwsza krajowa konferencja RLRP. W przyjętej uchwale czytamy: “Nie jest możliwe jakiekolwiek współżycie “Solidarności” z władzą
PZPR. “Solidność” musi zmienić program walki i kierownictwo, przeciwstawić się polityce “jedności” z władzami, zakrawającej coraz bardziej na zdradę, przejąć w
pełni inicjatywę polityczną i doprowadzić do końca zapoczątkowany na zjeździe gdańskim zwrot. Tak, aby przygotować się do obalenia PZPR i przejęcia władzy
państwowej przez ludzi pracy, przez Rady Robotnicze. (...) Rewolucyjna Liga Robotnicza Polski wzywa wszystkich ludzi pracy, wszystkie radykalne prądy,
działaczy KPN, którzy od zjazdu “Solidarności” usiłują przeciwstawić się próbom wmontowania związku do “porozumienia narodowego” z PZPR: przygotujmy
razem, w otwartej, braterskiej walce politycznej, wspólnie z IV Międzynarodówka, Otwarty Kongres Założycielski Rewolucyjnej Robotniczej Partii Polski” 38.
O nadchodzącym starciu świadczyło też zaostrzenie działań Służby Bezpieczeństwa przeciwko trockistom. 11 listopada zatrzymano w Katowicach Bekiera i
odstawiono go do granicy niemieckiej. Znaleziony przy nim dokument “Tezy do dyskusji działaczy ZSRR i krajów Europy Wschodniej o powrót do Lenina” –
kolejny apel o przygotowanie “proletariatu Europy Wschodniej do nowego etapu starć rewolucyjnych”, rządowa propaganda wykorzystała jako dowód
trockistowskich wpływów w “Posłaniu do Ludzi Pracy”. 3 grudnia zatrzymano kolejnego trockistę, Hiszpana Franco Rabella.
 
5.5 Próba utworzenia Polskiej Socjalistycznej Partii Pracy
Latem 1980 r. “Szerszeń” przestał się ukazywać za granicą. 26 sierpnia Bałuka wraz z Aleksandrem Smolarem wziął udział w konferencji prasowej poświęconej
sytuacji w Polsce. Bez szans na legalny powrót do kraju – pisał w tej sprawie do Rady Państwa, kontaktował się ze stoczniową “Solidarnością”, Bałuka przybywa
nielegalnie do Polski i 21 kwietnia 1981 chroni się w Stoczni Szczecińskiej. Tam czeka aż do momentu zagwarantowania mu możliwości odpowiadania z wolnej
stopy przed prokuratorem w związku z jego działalnością za granicą. Bałuka odnawia kontakty z dawnymi przyjaciółmi ze strajku w 1971 r., działa w związku.
Wreszcie 16 września zakłada w Szczecinie wraz z grupą związkowców Polską Socjalistyczną Partię Pracy. Deklarację założycielską partii wysyłają do
przewodniczącego Rady Państwa i Marszałka Sejmu, gdyż “opierając się na Konstytucji PRL uważamy tym samym naszą działalność za całkowicie legalną” 39.
Zostaje wydany numer “Szerszenia” zawierający 13 punktów, jako tymczasową platformę działania, przy czym same punkty zostają rozbudowie: i tak punkt drugi
dotyczący monopolu PZPR poszerzono o żądanie pluralizmu politycznego, do pkt. 10 dodano żądanie wolnych wyborów do Konstytuanty Narodowej, słabo
rozwinięto jednak punkt 9 dotyczący rad robotniczych, wskazując jedynie na rolę “Sieci”. Bałuka jeździł po kraju, m.in. miał wystąpienie na Uniwersytecie
Warszawskim, jednakże przed stanem wojennym liczebność PSPP nie przekroczyła kilkunastu osób.
Kierownictwo PSPP zostało natychmiast internowane, gdy wprowadzono stan wojenny. Bałuka przebywał w obozach w Goleniowie, Wierzchowie Pomorskim, a
gdy odrzucił w lutym 1983 “ofertę” wyjazdu z Polski złożoną przez SB, wytoczono mu proces przed sądem wojskowym w Bydgoszczy. Oskarżono go o
“działalność godzącą w ustrój PRL” i skazano na 5 lat więzienia. Sąd za okoliczność obciążającą uznał “duży stopień niebezpieczeństwa działań podejmowanych
przez Edmunda Bałukę, długi okres jego przestępczej działalności mającej związek z wrogimi PRL organizacjami, a także jego postawę podczas procesu nie
rokującą perspektywy poprawy” 40.
Na Zachodzie aktywną kampanię w obronie Bałuki prowadzili lambertyści, równocześnie zastrzegając że on sam nie jest trockistą i PSPP nie jest organizacją
trockistowską. 6 stycznia 1982 w Paryżu powołano “tymczasową ekspozyturę PSPP za granicą”, która wezwała do tworzenia komitetów poparcia PSPP. Główną
rolę odgrywała w nim żona Bałuki – Francoise. W lipcu 1983 postanowiono wznowić wydawanie “Szerszenia” za granicą, a w październiku tego roku
zorganizowano w paryskiej Mutualite “dni Polskiej Socjalistycznej Partii Pracy”.
Bałuka został zwolniony z więzienia po półtora roku ze względu na stan zdrowia i w kwietniu 1985 ponownie znalazł się we Francji. Ograniczył jednak działalność
polityczną. W kwietniu 1988 r. z jego inicjatywy w Paryżu ukazał się francuskojęzyczny biuletyn “Robotnik”, z wyborem dokumentów nowo powstałej w kraju
PPS.
 
Przypisy:
1. “Le plus grand mouvement de greve depuis 1945”, Inprecor, nr 82/83, 31.07.80 
2.“Les promesses ne suffisent plus”, “Rouge”, 22-28.08.80 
3. “Pologne: organiser la solidarite”, “Rouge”, 29.08-4.09.80
4. “Rouge”, 5-11.09.80
5. “Le syndicat libre...”, “Rouge”, 29.08-4.09.80
6. “L’accord signe...”, “Rouge” 5-11.09.80
7. “Inprecor”, nr. 84, 11.09.80 – w tym numerze ukazało się całe dossier poświęcone Polsce. Znalazł się w nim artykuł Cyryla Smugi o strajkach w 1980,
fragmenty tekstu Mandla o wydarzeniach poznańskich z 1956, fragment uchwały “Wzrost, schyłek i upadek stalinizmu”, artykuły Petera Greena o sytuacji w Polsce
w latach 1970-76 oraz poświęcony propozycjom różnych środowisk dotyczących rozwiązania kryzysu społecznego w Polsce jeszcze w okresie przed Sierpniem.
8. “Critique Communiste”, pismo teoretyczne LCR, nr. 33, październik 1980
9. “Inprecor”, nr 87/88, 30.10.80
10. “Walka z religią i klerem środkami administracyjnymi i represjami jest zupełnie bezproduktywna i wzmacnia tylko ich znaczenie w łonie mas. Jedyną skuteczną
walkę przeciwko tym reakcyjnym ideologiom jest otwarta debata ideologiczna i polityczna, zmuszająca kler do wypowiedzenia się w ważnych bieżących sprawach
politycznych – jak sierpniowy apel o spokój i podjęcie pracy kardynała Wyszyńskiego, czy stosunek hierarchii do aborcji, które ostatecznie zmniejszą ich znaczenie
w łonie proletariatu i młodzieży, jeśli tylko będą istniały jakieś inne alternatywy dla stalinizmu”. tamże
11. Relacja Hansa-Jurgena Schulza, w posiadaniu autora
12. “Dans l’acerie Huta Warszawa...”, “Rouge”, 19.12.80-2.01.81
13. “Rouge”, 17.07-28.08.81
14. “Trybuna Ludu”, 4.11.80
15. “La chronique d’octobre des evenements ouvriers”, Inprecor nr 83, 17.11.80
16. “Inprecor”, nr 91, 15.12.80
17. Szlajfer cytował ciekawe stanowisko międzyzakładowej komisji robotniczej i komitetu koordynacji szkolnictwa w Szczecinie opublikowana  w październiku
1980: “opowiadamy się, jak cały ruch niezależnych, samorządnych związków “Solidarność” za postępowym socjalizmem, robotniczym, za wyrównanym i
harmonijnym rozwojem Polski, określonym kolektywnie przez cały świat pracy... Nie chcemy zmieniać systemu, ale zmierzamy w kierunku realizacji ładu
społecznego, który byłby autentycznie robotniczy i socjalistyczny”.
18.  “Rouge”, 16.02.81
19. “Inprecor”, 2.03.81, nr 96
20. “Inprecor”, 16.03.81, nr 97
21. “Inprecor”, 13.04.81, nr 99
22. Rezolucja SU z 3.04.81 w: “Inprecor”, 27.04, nr 100
23. “Inprecor”, 6.07.81, nr 106
24. “Kościół wykorzystuje swój prestiż, swój aparat, swoich ekspertów w związkach zawodowych, by zintegrować “Solidarność” ze strukturami państwowymi.
Chce skończyć ze stanem dwuwładzy. W tym sensie hierarchia katolicka i Watykan, dla swych własnych powodów, popierała i popierają rząd w Warszawie. (...)
Toczące się w Polsce starcie dalekie jest od walki między “siłami Kościoła” i “siłami socjalizmu”, ale między proletariatem, z pewnością znajdującym się pod
wpływem ideologii katolickiej, z jednej strony, a władzą państwową, wspieraną przez hierarchię katolicką z drugiej”. tamże
25 Kowalewski Z., “Rendez-nous nos usines”, La Breche, Paryż 1984, str. 156. Przyznawali to sami zwolennicy reformy. T. Stankiewicz pisał w “Robotniku”: “Nie
można pozwolić na to, aby program tych wyrzeczeń i cierpień wprowadzała w życie władza, bo ona nałoży na nas haracz bezduszny i bez miary, czym doprowadzi
jedynie do wybuchu społecznej nienawiści (...). Robić to powinny owe instytucje reformy: samorządy (...) Tylko one będą wiedziały, ilu robotników trzeba zwolnić,
o ile i które ceny podnieść, jakie wyroby produkować itd.” (“Sami zróbmy reformę”, “Robotnik” nr 76, 1981). Patrz też: “Tezy w sprawie reformy gospodarczej”
Leszka Balcerowicza zamieszczone m.in. w nr 7/19 NTO.
26. Teza IV przedstawiona na lubelskiej konferencji “Praca ludzka” głosiła: “Ruch uspołecznienia pracy jest ruchem rewolucyjnym i jednocześnie pokojowym. Nie
prowadzi on do bezpośredniego starcia z aparatem władzy gospodarczej i politycznej, lecz do odebrania mu przedmiotu jego władzy – prowadzenia działalności
gospodarczej. Jest to wyeliminowanie całej biurokratycznej machiny zarządzającej gospodarką, która nie chce i, co więcej, nie jest w stanie wprowadzić
rzeczywistej reformy gospodarczej (...).” (w: “Bitwa o samorząd”, Szymon Jakubowicz, ANEKS, Londyn 1986, str. 81)
27. “Samorząd o który warto walczyć”, NTO, nr 4/16
28. “Polityka”, 31.10.81
29. Z. Kowalewski, “O taktyce strajku czynnego”, Łódź 1981
30. Idei strajku czynnego zdecydowanie przeciwstawiła się większość związkowych ekspertów. Szymon Jakubowicz, doradca “Sieci” pisał, że “rewolucyjna
retoryka Kowalewskiego nie przystawała ani do wewnętrznych stosunków społecznych Polski, ani do jej uwarunkowań geopolitycznych” (“Bitwa o samorząd”, str.
85). Bronisław Geremek na spotkaniu w Łodzi 4 grudnia, uznał, że strajk czynny jest “ideą rzuconą przez lewaków i trockistów, słowo, które dobrze brzmi, ale
którego nikt nie zna dokładnie treści”. (“Rendez-nous nos usines”, str 187). Józef Pinior (wg relacji) zwrócił jednak uwagę, że wobec prawdopodobnego
kompletnego paraliżu władzy podczas zimy nie byłoby po prostu innego wyjścia. Dokładne plany strajku były już zresztą opracowane w wielu zakładach.
31. “Inprekor”, nr 2, listopad 1981
32. “Rouge”, 11-17.12.81
33. “Sytuacja wymaga nowej robotniczej alternatywy”, WK, nr 17, sierpień 1980
34. WK, 19.10.80
35. WK, nr 21
36. WK 22.02.81
37. Rozmowa z Borysem Hassem, w posiadaniu autora
38. “Uchwała Programowa III Konferencji Rewolucyjnej Ligi Robotniczej Polski, sekcji IV Międzynarodówki – I konferencji w kraju”
39. “Bulletin des comites de soutien au PSPP”, nr 1, maj 1982
40. Szejnert M., Zalewski T., “Szczecin. Grudzień – Sierpień – Grudzień”, Aneks, Londyn 1986, str. 375
 
 
Tekst ukazał się w 2003 roku na portalu Lewica Bez Cenzury

Społeczność

future2