Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 26 gości.

Włodzimierz Lenin: O prawie narodów do samostanowienia - Rozdział VIII - UTOPISTA KAROL MARKS I PRAKTYCZNA RÓŻA LUKSEMBURG

Karol Marks i Róża Luksemburg

Cześć VII

http://www.1917.net.pl/node/3443

---------------------------------

UTOPISTA KAROL MARKS I PRAKTYCZNA RÓŻA LUKSEMBURG

Ogłaszając niepodległość Polski za „utopię” i powtarzając to często aż do znudzenia, Róża Luksemburg woła ironicznie: czemu by nie wysunąć żądania niepodległości Irlandii?

Najwidoczniej, "praktyczna" Róża Luksemburg nie wie, jaki był stosunek K. Marksa do sprawy niepodległości Irlandii. Warto zatrzymać się nad tym, by dać przykład analizy konkretnego żądania niepodległości narodowej z prawdziwie marksistowskiego, a nie oportunistycznego stanowiska.

Marks miał zwyczaj, jak się wyrażał, „zaglądać w zęby” swym znajomym socjalistom dla skontrolowania ich uświadomienia i stałości przekonań. Zaznajomiwszy się z Łopatinem, Marks w liście do Engelsa z dn. 5 lipca 1870 r. daje w najwyższym stopniu pochlebną opinię o młodym socjaliście rosyjskim, ale dodaje przy tym:

...”Słaby punkt: Polska. Co do tego punktu Łopatin mówi zupełnie tak samo, jak Anglik - powiedzmy, czartysta angielski starej szkoły —o Irlandii”.

Socjalistę, należącego do narodu uciskającego, Marks wypytuje o jego stosunek do narodu uciśnionego i od razu wykrywa wspólną socjalistom narodów panujących (angielskiego i rosyjskiego) wadę: niezrozumienie ich obowiązków socjalistycznych wobec narodów ujarzmionych, przeżuwanie przesądów, przejętych od "wielkomocarstwowej" burżuazji.

Należy zastrzec się, zanim przejdziemy do pozytywnych wypowiedzeń Marksa o Irlandii, że w ogóle stosunek Marksa i Engelsa do kwestii narodowej był nader krytyczny, że uwzględniali oni warunkowo-historyczne znaczenie tej kwestii. Tak np. Engels pisał do Marksa 23 maja r. 1851, że studia nad historią doprowadzają go do pesymistycznych wniosków co do Polski, że znaczenie Polski jest przejściowe, sięga tylko do rewolucji agrarnej w Rosji. Rola Polaków w historii to "odważne głupstwa". "Ani na chwilę nie podobna przypuścić, że Polska, nawet tylko w stosunku do Rosji, reprezentuje z powodzeniem postęp lub posiada jakiekolwiek znaczenie historyczne". W Rosji jest więcej elementów cywilizacji, wykształcenia, przemysłu, burżuazji, niż w "szlachecko-ospałej Polsce". "Co znaczy Warszawa i Kraków w porównaniu z Petersburgiem, Moskwą, Odessą". Engels nie wierzy w powodzenie powstań szlachty polskiej.

Ale wszystkie te myśli, w których jest tak wiele genialnej przenikliwości, bynajmniej nie przeszkodziły Engelsowi i Marksowi w 12 lat potem, gdy Rosja wciąż jeszcze spała, a Polska wrzała, potraktować ruchu polskiego z najgłębszą i najgorętszą sympatią.

W r. 1864, układając "adres" Międzynarodówki, Marks pisze do Engelsa (4 listopada r. 1864), że musi walczyć z nacjonalizmem Mazziniego. "Kiedy w adresie mowa jest o polityce międzynarodowej, mówię o krajach, a nie o narodowościach, i demaskuję Rosję, a nie mniej ważne państwa" — pisze Marks. W porównaniu z "kwestią robotniczą" podrzędne znaczenie kwestii narodowej jest dla Marksa niewątpliwe. Ale od ignorowania ruchów narodowych teoria jego jest równie daleka, jak niebo od ziemi.

Nadchodzi rok 1866. Marks pisze do Engelsa o "klice proudhonowskłej" w Paryżu, która "ogłasza narodowości za nonsens i napada na Bismarcka i Garibaldiego. Jako polemika z szowinizmem, taktyka ta jest pożyteczna i da się wytłumaczyć. Ale gdy ludzie, wierzący w Proudhona (a do nich należą również moi tutejsi bardzo dobrzy przyjaciele Lafargue i Longuet), myślą, że cała Europa powinna i będzie siedzieć cicho na swej tylnej części, aż panowie we Francji skasują nędzę i ciemnotę... to są śmieszni" (list z 7 czerwca 1866 r.).

"Wczoraj—pisze Marks 20 czerwca 1866 r. — w Radzie Międzynarodówki mieliśmy dyskusję o obecnej wojnie... Dyskusja sprowadziła się, jak należało się spodziewać, do kwestii "narodowości" i naszego do tej kwestii stosunku... Przedstawiciele "młodej Francji" (nie robotnicy) wypowiadali pogląd, że wszelka narodowość i sam naród—to przestarzałe przesądy. Sproudhonizowany stirneryzm... Cały świat ma czekać, aż Francuzi dojrzeją do dokonania rewolucji socjalnej... Anglicy śmieli się do rozpuku, gdy przemówienie swe zacząłem od, tego, że nasz przyjaciel Lafargue i inni, którzy skasowali narodowości, zwracają się do nas po francusku, t j. w języku, którego 9/10 zebrania nie rozumie. Następnie zaznaczyłem, że sam Lafargue, nie zdając sobie z tego sprawy, przez negowanie narodowości rozumie, zdaje się, pochłonięcie ich przez wzorowy naród francuski".

Wniosek ze wszystkich tych uwag krytycznych Marksa jest jasny: klasa robotnicza najmniej może sobie stwarzać fetysza z kwestii narodowej, albowiem rozwój kapitalizmu niekoniecznie budzi do samodzielnego życia wszystkie narody. Ale skoro już powstały masowe ruchy narodowe, machnąć na nie ręką, zrzekać się popierania tego, co w nich jest postępowe — znaczy w rzeczywistości poddawać się przesądom nacjonalistycznym, a mianowicie: uznawać "swój" naród za

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

LENIN