Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 27 gości.

Elektrociepłownia Zabrze sprywatyzowana. Będą masowe zwolnienia

Elektrociepłownia Zabrze

Elektrociepłownia Zabrze został sprzedana Fortum Power and Heat bez podpisania pakietu socjalnego dla załogi. W opinii związkowców efektem tego mogą masowe zwolnienia pracowników.

- Jesteśmy coraz bardziej zaniepokojeni i obawiamy się, że zamiast pakietu socjalnego, nowy właściciel zafunduje nam wkrótce plan masowych zwolnień – mówi Mirosław Grzywa, szef Solidarności w EC Zabrze i rzecznik Wspólnego Związkowego Zespołu Negocjacyjnego Elektrociepłowni Zabrze.

Swoje obawy związkowcy uzasadniają działaniami w innych polskich zakładach przejętych przez Fortum Power and Heat Polska. - W PESC w Częstochowie załoga została zredukowana o ok. 70 procent, w MPEC we Wrocławiu o ponad połowę – podają związkowcy.

W ubiegłym tygodniu Wspólny Związkowy Zespół Negocjacyjny Elektrociepłowni Zabrze S.A wysłał do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wniosek o wstrzymanie prywatyzacji. Złożył też skargę do premiera Donalda Tuska na ministra skarbu Aleksandra Grada, który ich zdaniem nie wykonuje w sposób należyty swoich obowiązków związanych prywatyzacją EC Zabrze. Związkowcy pisząc do UOKiK i premiera argumentowali, że w ustawie o komercjalizacji i prywatyzacji zawarto wymóg zabezpieczenia interesów pracowników przy uzgadnianiu umowy prywatyzacyjnej. Ich zdaniem dopóki nie nastąpi podpisanie pakietu socjalnego, nie można zakończyć procesu prywatyzacji.
Jednak mimo to kilka dni później, 24 listopada, Fortum Power and Heat Polska podpisało z Ministrem Skarbu Państwa umowę kupna 85 proc. akcji spółki Elektrociepłownia Zabrze oraz 85 proc. akcji spółki Zespół Elektrociepłowni Bytom. Całkowita wartość transakcji wyniosła ponad 82 mln zł.

Równolegle, cały czas, trwa wymiana pism związkowców z przedstawicielami nowego właściciela dotycząca rozpoczęcia negocjacji w sprawie pakietu socjalnego. Pierwsze wstępne spotkanie przed właściwymi negocjacjami odbyło się w miniony wtorek. - Trwało 3 godziny i zakończyło się niczym. Po prostu przedstawiciele inwestora opuścili sale spotkań. Teraz trwa negocjowanie kolejnego terminu spotkania organizacyjnego przed rozpoczęciem właściwych negocjacji, przy czym inwestor zaznacza, że może na takie spotkanie poświęcić góra 2,5 godziny. Czujemy się traktowani jak uciążliwi petenci, których najchętniej wyproszono by za drzwi - żalą się związkowcy.

Społeczność

1917 rev