Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 5 gości.

John Molyneux: Czy Keynes jest odpowiedzią na kryzys?

keynes.jpg

Brytyjski marksista John Molyneux (Socialist Workers Party), obecnie zamieszkały w Irlandii, analizuje teorię ekonomisty Johna Maynarda Keynesa.
 
Za każdym razem, gdy zdarza się poważny kryzys gospodarczy, jaki najwyraźniejmamy obecnie, i klasa rządząca reaguje, jak zawsze, drastycznymicięciami wydatków i masowymi zwolnieniami, ruch robotniczystaje przed wyborem: czy powinniśmy kontratakować w imię antykapitalistycznychpostulatów i projektów, czy też raczej wspierać politykę, która przywróci kapitalizmowisprawne działanie?
 
Dla tych, którzy wybiorą drugą opcję, a to obejmuje większość Irlandzkichprzywódców związkowych, ekonomista John Maynard Keynes jestzawsze głównym punktem odniesienia, a jakaś odmiana keynesizmu jest zazwyczajwspierają przez nich strategią gospodarczą,.
 
Jest tak dlatego, że idee Keynesa zdają się oferować relatywnie bezbolesnąopcję: z jednej strony unikamy potrzeby znacznych cięć wydatków ilikwidacji miejsc pracy, wprowadzanych przez partie takie jak Fianna Fail w Irlandiilub brytyjscy Torysi, a z drugiej strony oddalamy potrzebę poważnejkonfrontacji klasowej lub – Boże uchowaj – rewolucji. Keynes trafia równieżdo niektórych dość radykalnych osób, które albo myślą że jego idee były bardziejradykalne niż w rzeczywistości lub po prostu wątpią w możliwość prawdziwejwalki z kapitalizmem.

Członek establiszmentu
 
Kim zatem był Keynes? Za czym się opowiadał? I jaką postawę powinienprzyjąć ruch robotniczy wobec keynesowskich idei?
 
John Maynard Keynes (1883-1946), później Lord Keynes, był prawdopodobnienajsłynniejszym i najbardziej wpływowym ekonomistą XX wieku.
 
Kształcił się w Eton i Cambridge, był przyjacielem i doradcą [premiera]Lloyda George’a i członkiem Partii Liberalnej.
 
Był pełnoetatowym członkiem brytyjskiego establiszmentu, świadomymi konsekwentnym zwolennikiem kapitalizmu i zdecydowanym przeciwnikiempowszechnej nacjonalizacji i socjalizmu.
 
Pogardzał Marksem, nazywając „Kapitał” „nieaktualnym podręcznikiemekonomii nie zawierającym niczego oprócz przeterminowanych kontrowersji” i mawiał, że nie ma ochoty żyć w społeczeństwie zdominowanym przez „prostacki proletariat”.Jednak na Wielki Kryzys lat 30 - tych odpowiedział potężną krytykąwspółczesnej mu ortodoksji . Owa ortodoksja odpowiadała temu, co obecnienazywamy neoliberalizmem. Zgodnie z nią rządy nie powinny ingerować wdziałania kapitalistycznego wolnego rynku – rolą rządu powinno być tylkoutrzymywanie ogólnych warunków, prawa i porządku itp., w których rynekmógłby funkcjonować. Uzasadniano to tym, że rzekomo prawa rynku pozostawionesame sobie zapewniają najlepszą możliwą alokacje zasobów i sprawiają,że jakikolwiek długotrwały okres masowego bezrobocia czy recesji będzie niemożliwy.Rządowe interwencje w gospodarkę byłyby nie tylko niepotrzebne,ale też szkodliwe, jako że zakłóciłyby spontaniczną i nieuniknionąodbudowę równowagi .
 
Keynes całkowicie odrzucił takie myślenie. Zaprzeczył, by istniało jakiekolwiekprawo gwarantujące, że rynek będzie dobrze funkcjonował lub wytwarzałpełne zatrudnienie. Wręcz przeciwnie – jest całkiem możliwe, byrównowaga kapitalistycznego rynku ustaliła się na poziomie „niskiego ekwilibrium”nędzy, stagnacji i wysokiego bezrobocia. Lecz było możliwe, twierdził,by rząd interweniował w gospodarkę w sposób, który przywróci wzrosti dobrobyt.

Wzrost
 
 
 
To czego potrzeba to wzrost, a nie cięcie wydatków publicznych, tak by zwiększyćzdolności nabywcze ludności (co ekonomiści nazywają „popytem efektywnym”),a tym samym stymulować popyt na dobra, który z kolei będzie generowaćwzrost produkcji i zatrudnienia w postępującej wznoszącej się spirali(„szlachetne koło” [virtuous circle] w przeciwieństwie do „błędnego koła” [viciouscircle]). Na zastrzeżenia, które podnoszono tak wówczas jak i teraz, żena taki wzrost wydatków jest zbyt kosztowny, Keynes odpowiadał, że rządy powinnypolegać na deficycie np. pożyczać tak, by wydawać ponad własne dochody przez pewien okres, przy założeniu że gospodarka rozwinie się na tyle, by wzrost wpływów z podatków wyeliminowały powstały deficyt.


„Nowy Ład”
 
Idee Keynesa nie były powszechnie akceptowane w latach 30-tych (choć„Nowy Ład” Roosevelta w USA można postrzegać jako częściową i niezbytudaną implementacje keynesizmu), a do końca Wielkiego Kryzysudoprowadził dopiero wybuch II Wojny Światowej, który „stymulował”aktywność gospodarczą i „przywrócił pełne zatrudnienie” przez wymordowanie50 milionów ludzi. Kiedy zachodni kapitalizm  wkroczył w długi okres powojennegoboomu, opartego o mieszaną prywatnopaństwową gospodarkęi wielkie wydatki na zbrojenia, Keynesowi przyznano za to intelektualnązasługę (choć nie była to w istocie polityka keynesowska, a głębszewyjaśnienie dla boomu w kategoriach skutków wydatków nazbrojenia na stopę zysku dostarczył marksista Michael Kidron).
 
Keynesizm stał się dominującą teorią ekonomiczną na uniwersytetach iw gabinetach rządowych przez kolejne 25 lat.
 
Era neoliberalizmu
 
Lecz gdy kryzys powrócił w latach 70- tych w postaci połączonego bezrobociai inflacji, keynesizm ogłoszono martwym, a polityczny/akademicki konsensusprzesunął się w kierunku kultu wolnego rynku, różnorodnie nazywanym:monetaryzmem, thatcheryzmem i neoliberalizmem. Posłużyło to jako ideologicznabaza dla ciągłego ataku na związki zawodowe i klasę robotniczą wczasach Thatcher/Reagana. Ślepa wiara w siły rynku dominowała w erze„globalizacji” w latach 90-tych i na początku XXI wieku. Potem nadszedł kryzys2008 roku, który rozniósł idee neoliberalizmu, a keynesizm ponowniestał się modny.
 
I nic w tym dziwnego! Gdy keynesowski ekonomista Michael Taft, badaczpolityczny i ekonomiczny związku zawodowego UNITE w Irlandii, mówi:„Rozszerzajmy popyt - więcej wydatków, nie mniej, oto czego potrzebuje gospodarka,by podtrzymać i rozwinąć działalność biznesową.

 Nie można wydostać się z recesji przez ciecia i opodatkowanie– trzeba wydawać”
- to jest to powiew świeżego powietrza w porównaniu z rządowymi cięciami."
 
 
I kiedy Taft żąda: „płaca podstawowa powinna wzrosnąć o 25 - 30 euro tygodniowo”i wzywa: „przywróćmy zasiłki dla bezrobotnych uzależnione od zarobków” [cytaty z jego
artykułu z listopada 2008: Towards a New Economic Narrative]
 
ruch robotniczy powinien się zdecydowanie zgodzić.
Niestety, ani analizy Keynesa ani propozycje Tafta nie idą dość daleko, byrozwiązać kryzys lub wskazać drogę naprzód dla klasy pracującej. Po pierwszetrzeba zrozumieć, że gdy Taft mówi MY musimy się rozwijać, to nie ma żadnegoMY, jest tylko klasa kapitalistów i jej rząd, którzy mają całą władzę i jesteśmyMY, pracownicy, i jeśli chcemy, by oni zrobili cokolwiek, co przyniesie nam korzyść,jak wzrost płac podstawowych, musimy ich do tego zmusić przez działanie masowe i walkę.
 
Malejąca stopa zysku
 
Po drugie Keynes (i Taft) chwytają tylko jeden aspekt kryzysu kapitalizmu – konkretnieproblem nadprodukcji lub braku popytu efektywnego (który Marks, przyokazji, zanalizował już w Manifeście Komunistycznym w 1848 roku) – lecz nieproblem malejącej stopy zysku. W III tomie „Kapitału” Marks pokazuje, że kapitalizm,system oparty na produkcji zysku, mimo wszystko generuje tendencjespadkową stopy zysku.
 
Jest tak dlatego, że wszystkie zyski pochodzą z wartości dodatkowej wydobywanej z pracy („wartość dodatkowa” jest technicznym terminem używanym przez Marksa, by opisać różnice między płacą robotników a wartością tego, co produkują), lecz każdy indywidualny kapitalista stara się zwiększyć swój udziałw całości dochodów społeczeństwa inwestując coraz więcej i więcej w maszyny,które pozwalają oszczędzać na pracy. W skutek tego spada proporcjonalnyudział kosztów pracy w całości wydatków i tym samym maleje ogólnastopa zysku (stosunek zysku do całości inwestycji). Kiedy stopa zysku spada,kapitaliści inwestują coraz mniej chętnie.
 
 
To właśnie taki spadek stopy zysku był podłożem globalnego kryzysu 2008roku. Jeśli wydatki publiczne, płace i zatrudnienie wzrosną, jak chcą zarównokeynesiści jak i socjaliści, kapitaliści zapewne odpowiedzą strajkiem inwestycyjnym,który jeśli pozostawi się ich u władzy, doprowadzi system ponowniedo zapaści i wyśle robotników na zasiłek.
 
Dlatego właśnie, wykraczając poza wszystko na co poparłby Keynes, potrzebujemypostulatów, które podważą kontrolę kapitalistów nad gospodarką –jak żądanie jednego, publicznego banku, który będzie służył interesomludzi czy żądanie przejęcia zasobów bogatych
 
– a ostatecznie potrzebujemy przejęcia kontroli nad rządem i państwemprzez ruch pracowniczy – to znaczy:
potrzebujemy socjalizmu.
 
 
 

Tłumaczył Tomek SkoczylasTekst ukazał się w grudniowym numerze miesięcznika "Pracownicza Demokracja"

Społeczność

Pokój i ziemia