Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 20 gości.

Włodzimierz Lenin: Marksizm a rewizjonizm

Lenin 1897

Pewne powiedzenie głosi, że gdyby pewniki geometryczne naruszały interesy ludzkie, to na pewno by je obalono. Przyrod­nicze teorie historyczne, które naruszyły stare przesądy teolo­gii, wywołały i wywołują dotychczas najzacieklejszą walkę. Nic więc dziwnego, że nauka Marksa, która jest po prostu środ­kiem, służącym dla oświecenia i zorganizowania' przodującej klasy społeczeństwa współczesnego, która wskazuje zadania tej klasy i dowodzi — na mocy rozwoju ekonomicznego — że zastą­pienie dzisiejszego ustroju przez nowy ład jest nieuchronne, nic więc dziwnego, że nauka ta musiała zdobywać każdy swój krok w życiu przebojem.
 
 
 
Nie ma co mówić o nauce i filozofii burżuazyjnej, wykładanych urzędowo przez urzędowych profesorów dla ogłupiania do­rastającej młodzieży z klas posiadających i dla tresowania jej do walki z wrogami zewnętrznymi i wewnętrznymi. Nauka ta ani słyszeć nie chce o marksizmie, ogłaszając, iż jest on obalony i unicestwiony; i młodzi uczeni, robiący karierę na obalaniu so­cjalizmu, i zgrzybiali starcy, chroniący spuściznę wszelkich zleżałych <<systemów>>*, z jednakową gorliwością napadają na Marksa. Wzrost marksizmu, rozpowszechnienie i umocnienie się jego idei w klasie robotniczej, wywołuje nieuchronne zwiększenie i zaostrzenie tych wypadów burżuazyjnych przeciw marksizmowi, który po każdym «unicestwieniu go przez naukę urzędową, sta­je się coraz silniejszy, bardziej zahartowany i żywotniejszy.
 
 
Lecz i wśród teorii, związanych z walką klasy robotniczej i rozpowszechnionych przeważnie wśród proletariatu, marksizm bynajmniej nie od razu zdobył sobie mocne stanowisko. Przez pierwsze pół wieku swego istnienia (od piątego dziesięciolecia XIX wieku), marksizm walczył z teoriami, które mu były z gruntu wrogie. W  pierwszej  połowie piątego dziesięciolecia  Marks iEngels rozprawili się z radykalnymi młodo-heglistami, stojącymi na stanowisku idealizmu filozoficznego. W końcu piątego dziesięciolecia powstaje walka w dziedzinie nauk ekonomicznych — przeciw proudhonizmowi. Walka ta kończy się w szóstym dzie­sięcioleciu: następuje krytyka partyj i nauk, które ujawniły się w burzliwym r. 1848. W siódmym dziesięcioleciu walka przeno­si się z dziedziny ogólnej teorii do dziedziny bliższej bezpośred­niemu ruchowi robotniczemu: wygnanie bakuninizmu z Między­narodówki. W początkach ósmego dziesięciolecia w Niemczech na krótki czas wysuwa się proudhonista Miihlberger; w końcu ósmego dziesięciolecia — pozytywista Duhring. Ale wpływ jed­nego i drugiego na proletariat jest już zupełnie znikomy. Marksizm już zwycięża bezwzględnie wszelkie inne ideologie ruchu robotniczego.
 

Około ostatniego dziesięciolecia wieku ubiegłego zwycięstwo to było w zasadniczych zarysach osiągnięte. Nawet w krajach romańskich t w których najdłużej utrzymywały się tradycje prou-dhonizmu, partie robotnicze faktycznie zbudowały swoje pro­gramy i taktykę na podstawie marksistowskiej. Wznowiona międzynarodowa organizacja ruchu robotniczego — w postaci perio­dycznych zjazdów międzynarodowych — od razu i prawie bez walki stanęła we wszystkich istotnych kwestiach na gruncie marksizmu. Kiedy jednak marksizm wyparł wszystkie mniej więcej jednolite wrogie mu nauki — tendencje w nich wyrażone zaczęły szukać sobie innych dróg. Zmieniły się formy i pobudki do walki, ale walka trwała nadal. I drugie półwiecze istnienia marksiz­mu rozpoczęło się (ostatnie dziesięciolecie ubiegłego wieku) wystąpieniem wrogiego marksizmowi prądu wewnątrz mar­ksizmu.
 
 
Były ortodoksyjny marksista Bernstein dał nazwę temu prą­dowi, występując z największym hałasem i z najbardziej jedno­litym systemem poprawek do Marksa, rewizji Marksa, rewizjo-nizmu. Nawet w Rosji, w której socjalizm niemarksistowski z natury rzeczy — wskutek ekonomicznego zacofania kraju i prze­wagi ludności chłopskiej, przytłoczonej przez resztki pańszczyz­ny — utrzymywał się najdłużej, nawet w Rosji jawnie przerasta on w oczach naszych w rewizjonizm. Czy to w kwestii rolnej (program municypalizacji całej ziemi), czy w ogólnych zagad­nieniach programu i taktyki nasi socjalnarodnicy coraz bardziej zastępują «poprawkami» do Marksa obumierające,  odpadające resztki starego, w swoim rodzaju jednolitego i do gruntu wrogie­go marksizmowi systemu.
 
 
 
Socjalizm przedmarksistowski jest pobity. Walczy on dalej już nie na swoim samodzielnym gruncie, lecz na ogólnym grun­cie marksizmu, jako rewizjonizm. Zobaczmyż, jaka jest treść ideowa rewizjonizmu.
 

W dziedzinie filozofii rewizjonizm trzymał się za połę burżuazyjnej «nauki» profesorskiej. Profesorowie szli <<z powrotem do Kanta>> — i rewizjonizm wlókł się za neokantystami, profe­sorowie powtarzali oklepane po tysiąc razy komunały klechów przeciw materializmowi filozoficznemu — i rewizjoniści, uśmie­chając się pobłażliwie, mruczeli (słowo w słowo według ostatnie­go handbuchu), że materializm dawno już jest « obalony*; pro­fesorowie traktowali Hegla, jak «zdechłego psa», i sami głosząc idealizm, tylko że tysiąckroć nędzniejszy i bardziej płaski od heg­lowskiego, pogardliwie wzruszali ramionami na dialektykę — i rewizjoniści leźli za nimi w błoto filozoficznej wulgaryzacji na­uki, zastępując «zawiłą» (i rewolucyjną) dialektykę przez «prostą» (i spokojną)  <<ewolucję >>; profesorowie odrabiali swą urzędo­wą pensję, przykrawając swe systemy i idealistyczne, i «krytyczne» do panującej filozofii średniowiecznej (tj. teologii) —i rewizjoniści przysuwali się do nich, starając się zrobić z religii <<sprawę prywatną>> nie wobec państwa współczesnego, lecz wobec partii klasy przodującej.
 
 
Jakie istotne znaczenie klasowe miały podobne <<poprawki>> do Marksa, nie potrzeba mówić—sprawa jest jasna sama przez się. Zauważymy tylko, że jedynym marksistą w międzynarodo­wej socjaldemokracji, który z punktu widzenia konsekwentnego materializmu dialektycznego dał krytykę tych nieprawdopodob­nych komunałów, nagadanych przez rewizjonistów, był Plechanow. Stanowczo podkreślić to należy tym bardziej, że w naszych czasach czyni się głęboko błędne próby przemycania starego i reakcyjnego śmiecia filozoficznego pod flagą krytyki taktycznego oportunizmu Plechanowa. [Patrz książkę <<Szkice filozofii marksizmu>> Bogdanowa, Bazarowa i in.] Nie tu miejsce, by analizować tę książkę, i muszę tymczasem ograniczyć się do oświadczenia, że w najbliższej przyszłości w szeregu artykułów albo w specjalnej broszurze wykażę, że wszystko powiedziane w tekście o rewi­zjonistach neokantowskich stosuje się w istocie rzeczy i do tych <<nowych>>  rewizjonistów neohumowskich i neobercleyańskich12] 
 
Przechodząc do ekonomii politycznej, zauważyć należy prze­de wszystkim, że w tej dziedzinie «poprawki» rewizjonistów były daleko bardziej różnostronne i gruntowne; na publiczność stara­no się podziałać «nowymi danymi rozwoju gospodarczego*. Mó­wiono, że koncentracja i rugowanie drobnej wytwórczości przez wielką w dziedzinie rolnictwa w ogóle nie zachodzi, w dziedzinie zaś handlu i przemysłu następuje nadzwyczaj powoli. Mówiono, że obecnie kryzysy stały się rzadsze, słabsze i że kartele i trusty dadzą prawdopodobnie kapitalizmowi możność zupełnego usu­nięcia kryzysów. Mówiono, że «teoria krachu», do którego zdąża kapitalizm, nie wytrzymuje krytyki wobec tendencji do przy­tępienia i złagodzenia przeciwieństw klasowych. Mówiono wresz­cie, że i teorię wartości Marksa nie zawadziłoby poprawić po­dług Bóhm-Bawerka.
 
Walka z rewizjonistami w tych kwestiach dała takie same płodne ożywienie myśli teoretycznej socjalizmu międzynarodo­wego, jak polemika Engelsa z Diihringiem dwadzieścia lat przed­tem. Argumenty rewizjonistów rozpatrywano z faktami i cyfra­mi w ręku. Wykazano, że rewizjoniści systematycznie malują na różowo współczesną drobną wytwórczość. Fakt technicznej i handlowej przewagi wielkiej wytwórczości nad drobną, nie tylko w przemyśle, lecz i w rolnictwie, wykazują dane niezbite. Ale w rolnictwie znacznie słabiej rozwinięta jest wytwórczość towaro­wa i współcześni statystycy i ekonomiści zwykle nie umieją do­brze wydzielać tych specyficznych gałęzi (niekiedy nawet czynnoś­ci) w rolnictwie, które wyrażają postępowe wciąganie rolnictwa do Wymiany gospodarki światowej. Na gruzach gospodarki na­turalnej drobna wytwórczość utrzymuje się przez nieustanne po­garszanie odżywiania, przez chroniczny głód, przedłużanie dnia pracy, pogorszenie gatunku bydła i jego doglądu, jednym słowem, przez te same środki, przy pomocy których utrzymywała się rów­nież wytwórczość rzemieślnicza wobec manufaktury kapitali­stycznej. Każdy krok naprzód nauki i techniki podcina nieuchron­nie i nieubłaganie podstawy drobnej wytwórczości w społeczeń­stwie kapitalistycznym i zadaniem ekonomii socjalistycznej jest zbadać ten proces we wszystkich jego formach, nieraz skompli­kowanych i zawiłych, dowodzić drobnemu wytwórcy niemożli­wości utrzymania się przy kapitalizmie, wykazywać beznadziej­ność sytuacji gospodarstwa chłopskiego w warunkach kapitaliz­mu, konieczność przejścia chłopa na stanowisko proletariusza.
 
Rewizjoniści w tej sprawie grzeszyli pod względem naukowym powierzchownym uogólnianiem faktów, jednostronnie wyrwa­nych, bez związku z całym ustrojem kapitalistycznym — a pod względem politycznym grzeszyli tym, że siłą rzeczy, świadomie czy nieświadomie, nawoływali chłopa lub też popychali chłopa do tego, by przyjął punkt widzenia posiadacza (tj. punkt widze­nia burżuazji), zamiast popychać go do przyjęcia punktu widze­nia rewolucyjnego proletariusza.
 
 
 
Jeszcze gorzej dla rewizjonistów rzecz się miała z teorią kry­zysów i teorią krachu. Tylko bardzo krótko i tylko ludzie naj­bardziej krótkowzroczni mogli myśleć o przerobieniu podstaw nauki Marksa pod wpływem kilku lat wzrostu i rozkwitu prze­mysłowego. Że kryzysy nie przeżyły się, tego bardzo szybko do­wiodła rewizjonistom rzeczywistość: po rozkwicie nastąpił kryzys. Zmieniły się formy, kolejność, wygląd poszczególnych kryzysów, ale kryzysy pozostały nieuniknioną częścią składową ustroju kapi­talistycznego. Kartele i trusty, jednocząc wytwórczość, równocześ­nie wzmagały w oczach wszystkich anarchię wytwarzania, nie­pewność bytu proletariatu i ucisk kapitału, zaostrzając w ten sposób w niewidzianym dotąd stopniu przeciwieństwa klasowe. Że kapitalizm zdąża do krachu zarówno w sensie poszczególnych kryzysów ekonomicznych i politycznych, jak w sensie zupełnego upadku całego ustroju kapitalistycznego — wykazały ze szcze­gólną jasnością i w szczególnie szerokich rozmiarach właśnie naj­nowsze olbrzymie trusty. Niedawny kryzys finansowy w Ame­ryce, straszne zaostrzenie bezrobocia w całej Europie, nie mó­wiąc już o bliskim kryzysie przemysłowym, na który wskazuje wiele oznak — wszystko to sprawiło, że niedawne «teorie» rewizjonistów zostały zapomniane przez wszystkich, zdaje się, że i przez wielu spośród nich samych. Nie należy tylko zapominać o naukach, jakie ta chwiejność inteligencka dała klasie roboniczej.
 
 
O teorii wartości trzeba tylko powiedzieć, że oprócz nader mglistych napomknień i westchnień, na modłę Bóhm-Bawerka, rewizjoniści nie dali tu zupełnie nic i nie zostawili dlatego żad­nych śladów w rozwoju myśli naukowej.
 
 
W dziedzinie polityki rewizjonizm usiłował w rzeczywistości zrewidować podstawę marksizmu, mianowicie: naukę o walce klas. Wolność polityczna, demokracja, powszechne prawo wy­borcze usuwają podstawy do walki klasowej — mówiono nam —i czynią niesłuszną starą tezę «Manifestu Komunistycznego, że robotnicy nie mają ojczyzny. Skoro przy demokracji panuje «wola większości, to rzekomo nie można tu już patrzeć na państ­wo, jako na organ panowania klasowego, ani zrzekać się soju­szów z postępową socjalreformatorską burżuazją przeciwko reakcjonistom.
 
 
 
Niewątpliwie, te argumenty rewizjonistów sprowadzały się do dosyć harmonijnego systemu poglądów — mianowicie: do dawno znanych poglądów liberalno-burżuazyjnych. Liberałowie zawsze mówili, że parlamentaryzm burżuazyjny znosi klasy i podziały klasowe, skoro prawo głosu, prawo udziału w sprawach państwo­wych mają wszyscy obywatele bez różnicy. Cała historia Europy w drugiej połowie XIX wieku, cała historia rewolucji rosyjskiej na początku XX wieku wskazuje naocznie, jak bezsensowne są podobne poglądy. Różnice ekonomiczne nie zacierają się, lecz wzmagają się i zaostrzają przy wolności kapitalizmu «demokra­tycznego*. Parlamentaryzm nie usuwa, lecz obnaża istotę naj-demokratyczniejszych republik burżuazyjnych, jako organu ucis­ku klasowego.
 
 
Pomagając uświadomić i zorganizować masy lud­ności bez porównania szersze od tych, które brały poprzednio czynny udział w wypadkach politycznych, parlamentaryzm przy­gotowuje przez to nie usunięcie kryzysów i rewolucji politycz­nych, lecz największe zaostrzenie wojny domowej podczas tych rewolucji. Wypadki paryskie na wiosnę roku 1871 i rosyjskie zimą roku 1905 pokazały najwyraźniej, jak nieuchronnie nastę­puje takie zaostrzenie. Burżuazją francuska, nie wahając się ani chwili, weszła dla zgniecenia ruchu proletariackiego w zmowę z wrogiem ogólnonarodowym, z wojskiem obcego kraju, które zrujnowało jej ojczyznę. Kto nie rozumie nieuniknionej dialektyki wewnętrznej parlamentaryzmu i demokratyzmu burżuazyj-nego, doprowadzającej do jeszcze ostrzejszego, niż dawniej, roz­strzygania sporów drogą masowego stosowania gwałtu—ten nigdy nie potrafi na gruncie parlamentaryzmu prowadzić zasad­niczej, konsekwentnej propagandy i agitacji, istotnie przygotowu­jącej masy robotnicze do brania zwycięskiego udziału w takich «sporach». Doświadczenie sojuszów, porozumień, bloków z libe­ralizmem socjalreformatorskim na Zachodzie, z reformizmem liberalnym (kadeci) w rewolucji rosyjskiej dowiodło przeko­nywająco, że porozumienia te tylko przytępiają świadomość mas, nie wzmacniając, lecz osłabiając istotne znaczenie ich walki, związując walczących z żywiołami najmniej zdolnymi do walki, najchwiejniejszymi i najbardziej zdradzieckimi. Millerandyzm francuski — największa próba zastosowania rewizjonistycznej tak­tyki politycznej w szerokiej, istotnie narodowej skali — był taką oceną praktyczną rewizjonizmu, że proletariat całego świata ni­gdy jej nie zapomni.
 
 
Naturalnym dopełnieniem tendencji ekonomicznych i poli­tycznych rewizjonizmu był jego stosunek do ostatecznego celu ruchu socjalistycznego. «Cel ostateczny jest niczym, ruch — wszystkim— to skrzydlate słówko Bernsteina wyraża istotę rewizjo­nizmu lepiej od wielu długich roztrząsań. Od wypadku do wy­padku określać swoje zachowanie, przystosowywać się do wy­darzeń dnia, do drobnych wahań politycznych, zapominać o pod­stawowych interesach proletariatu i o zasadniczych cechach ca­łego ustroju kapitalistycznego, o całej ewolucji kapitalistycznej, poświęcać te interesy podstawowe dla rzeczywistych lub przy­puszczalnych korzyści chwilowych — taka jest polityka rewi­zjonistyczna. I z samej istoty tej polityki wynika jasno, że może ona przybierać formy nieskończenie różnorodne i że każde, choć trochę «nowe» zagadnienie, każdy zwrot wydarzeń, choć trochę nieoczekiwany i nieprzewidziany, chociażby tylko w miniaturo­wym stopniu i na najbardziej nieznaczny przeciąg czasu zmie­niał zasadniczą linię rozwoju — nieuniknienie wywoływać będzie zawsze takie czy inne odmiany rewizjonizmu.
 

 
Nieuchronność rewizjonizmu uwarunkowana jest jego ko­rzeniami klasowymi w społeczeństwie dzisiejszym. Jest on zja­wiskiem międzynarodowym. Dla każdego socjalisty, choć trochę wykształconego i myślącego, nie może ulegać żadnej wątpliwości, że stosunek pomiędzy ortodoksami a bernsteinistami w Niem­czech, gedystami a żoresistami (obecnie zwłaszcza brusistami) we Francji, Federacją Socjaldemokratyczną a Niezależną Partią Pracy w Anglii, Broukere'em a Vanderveldem w Belgii, integralislami a reformistami we Włoszech, bolszewikami a mieńszewikami w Rosji — wszędzie w istocie swej jest jedno­rodny, mimo olbrzymią różnorodność warunków narodowych i momentów historycznych w obecnym stanie wszystkich tych kra­jów. «Podział wewnątrz współczesnego socjalizmu międzyna­rodowego idzie w istocie już obecnie po jednej linii w różnych krajach świata, dokumentując przez to samo olbrzymi krok naprzód w porównaniu z tym, co było 30—40 lat temu, kiedy w różnych krajach walczyły niejednorodne tendencje wewnątrz jednego socjalizmu międzynarodowego. I ten <<rewizjonizm z lewicy>>, który zarysował się obecnie w krajach romańskich jako <<syndykalizm rewolucyjny>>, również przystosowuje się do ma­ksizmu, «naprawiając go: Labriola we Włoszech, Lagardelle we Francji apelują stale od Marksa, źle pojętego, do Marksa, dobrze pojmowanego.

Nie możemy tutaj zatrzymywać się nad analizą treści ideowej tego rewizjonizmu, który daleki jest jeszcze od takiego rozwoju, jaki wykazuje rewizjonizm oportunistyczny, nie umiędzynaro­dowił się, nie stoczył w praktyce ani jednej wielkiej bitwy z par­tią socjalistyczną choćby jednego kraju. Dlatego ograniczymy się do «rewizjonizmu z prawicy», który odmalowaliśmy wyżej.
 
Na czym polega nieuchronność jego w społeczeństwie kapitalistycznym? Dlaczego jest on głębszy, niż różnice specyficznych cech narodowych i stopni rozwoju kapitalizmu? Dlatego, że w każdym kraju kapitalistycznym obok proletariatu stoją zawsze szerokie warstwy drobnomieszczaństwa, drobnych posiadaczy. Kapitalizm zrodził się i ustawicznie się rodzi z drobnej wytwórczości.
 
 
Kapitalizm nieuchronnie wytwarza wciąż na nowo cały szereg «warstw pośrednich>> (dodatek do fabryki, praca w domu, drobne warsztaty, rozrzucone po całym kraju a zaspokajające potrzeby wielkiego przemysłu, np. rowerowego i samochodowe­go itd.). Ci nowi drobni wytwórcy równie nieuchronnie staczają się znów do szeregów proletariatu. Stąd naturalne zjawisko, że światopogląd drobnomieszczański wciąż ujawnia się w szeregach szerokich partii robotniczych. Jest zupełnie naturalne, że tak być musi i tak będzie zawsze aż do perypetyj rewolucji proletariac­kiej, ponieważ byłoby głębokim błędem uważać, że <<zupełna>> proletaryzacja większości ludności jest konieczna dla urzeczy­wistnienia takiej rewolucji. To, co obecnie przeżywamy często tylko ideowo: spory z poprawkami teoretycznymi do Marksa — to, co obecnie przejawia się w praktyce jedynie w poszczególnych częściowych zagadnieniach ruchu robotniczego, jako spory tak­tyczne z rewizjonistami i rozłamy na tej podstawie — to nieza­wodnie klasa robotnicza przeżyje w rozmiarach jeszcze więk­szych, kiedy rewolucja proletariacka zaostrzy wszystkie zagad­nienia sporne, skoncentruje wszystkie różnice zdań na punktach, mających najbardziej bezpośrednie znaczenie dla określenia po­stępowania mas, zmusi do tego, by w wirze walki oddzielać przyjaciół od wrogów, odrzucać złych sojuszników dla zadania decydującego ciosu wrogowi.
 
 
 
Walka ideowa rewolucyjnego marksizmu z rewizjonizem w końcu XIX jest jedynie wstępem do wielkich bitew rewolucyjnych  proletariatu, idącego naprzód ku całkowitemu zwycięstwu swej sprawy wbrew wszelkim wahaniom mieszczuchostwa.
 
 
 

Wydrukowano w zbiorze „Pamięci Karola Marksa”, Petersburg, 1908
 

Polska wersja: Włodzimierz Lenin, „Dzieła wybrane” tom I wyd „Książka i wiedza”, Warszawa 1949
 
Wersja elektroniczna: Władza Rad, www.1917.net.pl, 2010

Społeczność

BLOOD