Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 17 gości.

Jan Sobczak: Rewolucja październikowa w świetle prasy Mazowsza

sobczak_kurierpłocki1.png

Wielka rewolucja proletariacka w Rosji otworzyła nową kartę również w dziejach narodu polskiego. Wydarzenie to nie tylko na innej płaszczyźnie postawiło jego własną walkę o wyzwolenie narodowe i przemiany spo­łeczne w Polsce, ale było również przez polską opinię publiczną trafnie ocenione jako początek nowej ery politycznej w świecie. Przeobrażenia rewolucyjne, dokonujące się w dawnym imperium Romanowów, a więc — obalenie caratu, później zaś ustanowienie pierwszego w dziejach — nie licząc krótkiego epizodu Komuny Paryskiej — państwa robotników i chło­pów oraz wszystkie konsekwencje tych wydarzeń wywołały ogromne za­interesowanie całej współczesnej polskiej opinii publicznej.
Odzwierciedlenie tego zainteresowania znajdujemy w dokumentach policji, we wspomnieniach i diariuszach współczesnych, w zachowanej korespondencji politycznej i prywatnej, znajdujemy je również na ła­mach prasy polskiej wszelkich odcieni i kierunków.
 
 
 
Problematyka rewolucji rosyjskiej głośnym echem odbiła się także na łamach kształtującej opiniępubliczną Mazowszan stołecznej prasy warszawskiej i lokalnej mazowieckiej. Podstawę dalszych rozważań sta­nowić będą przebadane pod tym kątem widzenia: „Kurier Płocki", „Prze­gląd Płocki", „Dziennik Kujawski" i „Goniec Kujawski" oraz kolporto­wane na podwarszawskiej prowincji różnorodne czasopisma warszawskie, a zwłaszcza dzienniki: „Gazeta Poranna 2 Grosze", Kurier Polski", „Prze­gląd Poranny i Wieczorny", „Kurier Warszawski", „Goniec Poranny i Wieczorny" i fragmentarycznie niektóre inne tytuły.
 
 
 
Prasa ta była wtedy krępowana ograniczeniami cenzury wojennej władz okupacyjnych, Polskę oddzielały od Rosji tysiące kilometrów linii frontowych, wiadomości dochodziły więc drogami niesłychanie okrężnymi. Żadne z pism polskich nie miało swego własnego korespondenta w Rosji, z którą Austro-Węgry i II Rzesza niemiecka, okupujące ziemie polskie, znajdowały się w stanie wojny. Większość doniesień prasy warszawskiej i mazowieckiej na temat Rewolucji Październikowej stanowiły więc przedruki wiadomości podanych przez agencje lub prasę rosyjską, skandy­nawską, zachodnioeuropejską i niemiecką. Informacje o wydarzeniach w Rosji przedostawały się do Polski najczęściej poprzez Sztokholm, Ko­penhagę oraz Wiedeń. Były to wiadomości nadesłane przez rezydujących w tych stolicach europejskich wysłanników Warszawskiej Agencji Tele­graficznej (WAT), którzy z kolei powoływali się na doniesienia Petersbur­skiej Agencji Telegraficznej (PAT) oraz na agencje: szwedzką telegra­ficzną (Swenska Telegram Byran), Havasa i Reutera. Wiele wiadomości docierało poprzez Genewę, Zurych i Berlin. Ponadto przedrukowywano doniesienia korespondentów pism zagranicznych — głównie „Daily News", „Daily Chronicie", „Times", „Morning Post", kopenhaskich „Socjaldemo-kraten", „Polityken" i „National Tidende", niemieckich „Koellnische Zeitung", „Yossische Zeitung", „Vorvarts" i „Berliner Tageblatt". Nie­które doniesienia prasa warszawska przedrukowywała z „Dziennika Poznańskiego", który miał korespondenta w Kopenhadze, oraz z pism gali­cyjskich, zwłaszcza z „Czasu" i „Naprzodu".
 
 
 
Do przedruków tych dodawano czasem krótkie komentarze. Wpraw­dzie już sam dobór przedruków i depesz agencyjnych niewątpliwie jest pewnym wskaźnikiem orientacji danego pisma, jednak szersze wnioski pozwalają wysnuwać głównie artykuły redakcyjne i korespondencje własne gazet, zresztą bardzo nieliczne. Nie wszystkie gazety interesowały się w równej mierze wydarzeniami w Rosji. Rozpiętość zainteresowań była znaczna. Do najlepiej poinformowanych czy — ściślej — do najsze­rzej informujących z przebadanych przez nas tytułów należały tytuły z prasy warszawskiej: „Kurier Warszawski", „Godzina Polski" i „Prze­gląd Poranny i Wieczorny". Informacje najbardziej zbliżone do prawdy, najbardziej obiektywne przynosiły wówczas warszawski „Głos Robotni­czy", organ PPS-Lewicy, oraz zdarzające się sporadycznie przedruki z krakowskiego dziennika „Naprzód" — organu PPSD. Stosunkowo wy­czerpujący materiał informacyjny przynosił również „Kurier Płocki" — organ polityczno-społeczny ziemi mazowieckiej, czy też związany częścio­wo również z Mazowszem „Goniec Kujawski" — dziennik polityczny, społeczny i literacki, który wychodził we Włocławku.
 
 
 
W samej Warszawie wychodziło wówczas legalnie około 80 czasopism politycznych i społeczno-kulturalnych, w tym 15 dzienników. Krążyła po mieście ponadto prasa nielegalna, zarówno lewicowa, jak i endecka. Stru­mień informacji był więc wielki, prasa bezsprzecznie była monopolisty­cznym źródłem informacji masowej i wywierała olbrzymi wpływ na kształtowanie opinii publicznej najszerszych mas ludowych Mazowsza.
 
 
 
Ograniczone źródła informacji, skrupulatna cenzura władz okupacyj­nych oraz kordony frontów wojennych stanowiły poważne przeszkody utrudniające pracę gazetom. Powodowało to pojawianie się wiadomości nie sprawdzonych lub wręcz kłamliwych. Niemiecka i austriacka propa­ganda, z którą musiała się liczyć wychodząca na terenach okupowanych prasa polska, starała się przekonać społeczeństwo, że na olbrzymich obsza­rach Rosji chodzi tylko o wewnętrzną walkę między zwolennikami a prze­ciwnikami dalszej wojny z Niemcami. Z własnych z kolei pobudek kla­sowych redakcje pism burżuazyjnych i mieszczańskich w wiadomościach o Rosji starały się pomijać cały ideowy ładunek rewolucji, istotne dąże­nia mas proletariackich, program bolszewików i ich cele. Mimo wszystko jednak uważny czytelnika mógł odmalować sobie z tych gazet obraz sy­tuacji i rozpoznać treść ideowo-społeczną wstrząsających Rosją wyda­rzeń.
 
 

Odzwierciedlenie problematyki Rewolucji Październikowej na łamach prasy polskiej stało się ostatnio przedmiotem kilku opracowań i przy­czynków. Pojawił się dość obszerny wybór komentarzy prasowych, opra­cowany przez Tadeusza Sierockiego i Ludomira Smosarskiego [1] , ukazały się interesujące artykuły Leszka Grota [2], Przemysława Hausera [3]  Andrzeja Slisza[4], a przede wszystkim najbardziej bliski podjętej w danej rozprawce problematyki artykuł Andrzeja Paczkowskiego [6]. Z doniesień agencyjnych przytaczanych przez prasę polską na temat Rosji 1917 r. często korzystałem również w swej popularnonaukowej kronice pierw­szych dni rewolucji rosyjskiej [6] . Nie pojawiły się jednakże jak dotych­czas żadne oddzielne opracowania na ten temat, pisane pod kątem wi­dzenia regionalnej problematyki Mazowsza. Artykuł niniejszy luki tej nie wypełni wyczerpująco i stanowić może jedynie pierwszą próbę naszki­cowania wybranych problemów.
 
 
 
 
Rozważania swoje ograniczam w zasadzie do okresu listopad 1917 — styczeń 1918, gdyż w tym właśnie okresie odgłosy rewolucji były naj­bardziej autentyczne, pozbawione zniekształceń spowodowanych później­szym rozwojem wypadków i obfite. Od połowy stycznia zainteresowanie wypadkami rosyjskimi znacznie się zmniejszyło i wzrósł jednolity wątek krytyczny prasy, wywołany wyraźnym ujawnieniem się treści socjal­nych rewolucji i obawą — nie bezzasadną — przed ich wpływem na spo­łeczeństwo polskie. Zainteresowanie prasy sprawami rosyjskimi było nieco jednostronne, ograniczało się głównie do sprawy pokoju lub wojny na Wschodzie. Stosunek do przemian społecznych w Rosji był dla całej prasy zagadnieniem drugoplanowym. Dopiero od stycznia—marca 1918 r., gdy przesądzona została kwestia zaprzestania działań wojennych na fron­cie wschodnim, punkt ciężkości zainteresowania prasy polskiej przesunął się na program socjalny rewolucji.
*
 
 
 
Rok 1917 zastał ziemię mazowiecką pod władzą Niemiec. Po klęsce armii rosyjskiej w 1915 r. Królestwo Polskie zostało zajęte przez wojska państw centralnych, a Mazowsze całe dostało się pod okupację niemiecką. Działania wojenne w pierwszych latach wojny sprawiły, że całe połacie ziemi mazowieckiej uległy wyniszczeniu, wsie i miasta obrócono w pe­rzynę. W początkowym okresie I wojny światowej przez ziemie mazo­wieckie przebiegała linia frontu, który zimą 1914—1915 r. ustalił się na linii: Augustów—Mława—Płock—Bzura—Rawka—Pilica—Nida. Cofające się armie carskie ewakuowały ludność opuszczanych terenów.
 
 
Traktami mazowieckimi przeciągały nie kończące się karawany wozów, naładowa­nych resztą ocalonego od rekwizycji dobytku, ze starcami i dziećmi sie­dzącymi na górach pośpiesznie związanych tobołków odzieży i pościeli, z prowadzonymi na postronkach krowami, żywicielkami rodziny, i go­niące resztką sił gromady zrozpaczonych ludzi. Wraz z armią rosyjską ewakuowano w głąb Rosji tysiące ludzi, dziesiątki zakładów przemysło­wych, surowce, zapasy, urządzenia, lokomotywy i wagony kolejowe. Na 1 stycznia 1915 r. z ogólnej powierzchni Królestwa Polskiego więcej niż 75*°/o zajęły wojska nieprzyjacielskie. Toczyły się na tym terenie walki olbrzymie i uporczywe. Szczególne straty poniosła gubernia płocka, znisz­czeniu uległo dziesięć powiatów guberni warszawskiej. Ludność woje­wództwa warszawskiego (według powojennego podziału administracyj­nego) zmniejszyła się w 1916 r. prawie o połowę stanu przedwojenne­go. Rosyjskie dowództwo wojskowe wydało zaświadczenia o zniszcze­niu zabudowań i plonów w trakcie wykonywania zarządzeń ewakuacyjnych 169 właścicielom majątków ziemskich i zagród chłopskich z
 

 Ogólny widok zakładów żyradowskich 1918-19Ogólny widok zakładów żyradowskich 1918-19

 
 
 
 
 
 
 
guberni siedleckiej, 149 z guberni płockiej, 3 401 z guberni łomżyńskiej i 114 z guberni warszawskiej [7] .
 
 

Zakłady Żyrardowskie na przykład, które zatrudniały ponad 8 tys. robotników, zostały w okresie I wojny światowej doszczętnie zniszczone przez wojska rosyjskie, a potem niemieckie. W nocy z 16 na 17 lipca 1915 r. wysadzono je w powietrze. Zniszczenie zakładów nieuchronnie pociągnęło za sobą powolne zamieranie całego miasta. Już w 1915 r. część robotników fabryki wraz z rodzinami ewakuowano przymusowo do Rosji. Okupacja niemiecka przyniosła likwidację zapomóg, które wła­dze carskie wypłacały poprzednio w wysokości 1 rubla tygodniowo, kart­kowy system zaopatrzenia i głód. Robotnicy, by ratować się cd śmierci głodowej, musieli wyjeżdżać na roboty do Prus, do wyrębu lasów w Bia­łowieży bądź wracali na wieś. W 1916 r. nastąpiło częściowe uruchomie­nie zakładów. Zatrudniono zaledwie ok. 500 osób, przeważnie kobiet. Warunki pracy narzucono jednak jak najgorsze — dziesięciogodzinny dzień pracy za 75 fenigów dziennie. Liczba mieszkańców miasta zmniej­szyła się do 19 tys., gdy przed wybuchem wojny wynosiła ponad 40 tys. Upadkowi gospodarczemu miasta towarzyszyło powolne zamieranie życia politycznego i społecznego.
 
 
 
Podobnie wysadzono dynamitem większość urządzeń papierni w Je­ziornie, spalono wiele cukrowni, gorzelni i browarów, wywieziono dzie­siątki wagonów obrabiarek, maszyn parowych, motorów elektrycznych i urządzeń transmisyjnych. Ewakuowano do Rosji wiele zakładów prze­mysłowych warszawskiego okręgu przemysłowego. Tak na przykład Towarzystwo Akcyjne Pruszkowskiej Fabryki Wyrobów Metalowych ewa­kuowano do Nowosławiańska w guberni charkowskiej, pruszkowskie To­warzystwo Akcyjne Fabryki Ołówków S. Majewskiego — do Sławiańska, Towarzystwo Akcyjne Fabryki Maszyn i Odlewów K. Rudzkiego i Ski z Mińska Mazowieckiego ewakuowano do Jekaterynosławia, Towarzystwo Akcyjne Zjednoczonych Fabryk Chemicznych St. Morozowa, Krella i Ott-manna z Grodziska do- Kineszmy w guberni kostromskiej. Wywieziono do Rosji płocki oddział Banku Państwa, płocką Miejską Kasą Oszczędno­ściową, wysłano w głąb Cesarstwa kasy powiatowe Banku Włościańskiego, ewakuowano urzędy skarbowe, magistraty oraz wiele szkół wraz z per­sonelem pedagogicznym i administracyjnym.
 
 
 
Według danych Centralnego Komitetu Opiekuńczego wśród osiad­łych w Rosji na wsi uchodźców wojennych z Królestwa znajdowało się 31 734 osób pochodzących z guberni warszawskiej, 11 249 z guberni pło­ckiej i 82 774 z guberni łomżyńskiej, a przebadano pod kątem pochodze­nia zaledwie 1/3 wygnańców Polaków [8].
 
 
Mnóstwo ludzi powołano pod broń do armii zaborczej. Tysiące rodzin śledziło więc z najwyższym zainteresowaniem losy wojny i wydarzenia zachodzące w Rosji, wiążąc z rozgrywającymi się wypadkami nadzieje na powrót swych najbliższych. Mazowsze podobnie jak i całość okupowa­nych ziem polskich stało się terenem nieomal nieograniczonej eksploatacji. Władze okupacyjne starały się wycisnąć dla potrzeb wojny jak najwięk­szą ilość żywności, surowców i siły roboczej. Z miast i miasteczek wy­wożono fachowców do pracy w zakładach zbrojeniowych Niemiec. Bru­talnie przeprowadzona polityka wywożenia również robotników niewy­kwalifikowanych czy też słabo wykwalifikowanych miała zapewnić stały dopływ siły roboczej dla niemieckiego przemysłu. W Wołominie, w Ząb­kach i w Pruszkowie robotników zapędzano w 1916 r. bagnetami do wa­gonów kolejowych i wywożono. Wśród 700 tys. robotników polskich, którzy przymusowo przebywali w końcu 1918 r. w Niemczech, niemała część pochodziła z Mazowsza. Na wieś mazowiecką nakładano stale ro­snące brzemię kontyngentów i rekwizycji. W końcowym okresie wojny w miarę pogarszającej się sytuacji żywnościowej w samych Niemczech.
 
 
Polityka w tej dziedzinie przekształcała się wprost w bezwzględne ograbianie wsi. Rekwirowano ziarno siewne i zabierano ostatnie nieraz w chłopskiej zagrodzie konie i krowy.
 
 
 
Ogromne bezrobocie, stały wzrost cen artykułów żywnościowych i pogłębiający się kryzys opałowy wyganiały masowo rodziny robotnicze z miast na wsie, gdzie łatwiej było przeżyć. Na przednówku w 1917 r. głód w miastach stał się zjawiskiem masowym. Masy pracujące narodu pol­skiego w okresie I wojny światowej ponosiły największe ofiary. Dla pod­stawowych mas ludności Mazowsza kwestia najszybszego zakończenia wojny przekształcała się w kwestię najbardziej palącą, stawała się spra­wą ich życia i śmierci.
 
 
 
Okoliczności te tłumaczą zainteresowanie jak najszerszej opinii publicznej sprawami polityki międzynarodowej, a zwłaszcza wydarzeniami politycznymi wewnątrz państw zaborczych.
 
 
 
Obalenie caratu, a następnie Rewolucja Październikowa w Rosji, jej antywojenne, łatwo zrozumiałedla mas hasła, potem głębokie przeobra­żenia społeczne, zapoczątkowane przez władzę radziecką, spotkały się z dużym oddźwiękiem wśród ludności Mazowsza. Zapotrzebowanie na rzetelną informację o tym, co się dzieje w Rosji, skąd dochodziły wieści najróżnorodniejsze, było ogromne.
 
 
 
Płońszczanin Jan Kwiatkowski (Stanisław Kościelewski), uczestnik Rewolucji Październikowej w Odessie i wojny domowej w Rosji, wspo­mina, że gdy wiosną 1917 r. dotarły do jego miasteczka pierwsze wieści o rewolucji lutowo-marcowej i o „zrzuceniu cara", fakt ten „wywołał ra­dość wszystkich mieszkańców Płońska", zaś wybuch Rewolucji Paździer­nikowej był dla większości ludzi niespodzianką. „Zaczęły krążyć po mieś­cie— pisze Kwiatkowski — różne pogłoski i plotki różnego rodzaju, by­liśmy zdezorientowani. Pierwszą szczegółowszą informację o tym, co rze­czywiście zaszło w Rosji, otrzymaliśmy gdzieś w połowie 1913 r. od Gutkowskiego, przyjaciela mego brata Władysława. Przyjechał on z Odes­sy i miał wrócić do Odessy. Był aktywnym członkiem SDKPiL i uczestni­czył w walkach rewolucyjnych. Jego opowiadania otworzyły przede mną świat nowych przeżyć. Zrozumiałem, że dzieją się rzeczy wielkie" [9] .
 
 
 
Pod wpływem opowiadań Juliana Gutkowskiego autor wspomnień w końcu 1918 r. wraz z kilkoma innymi młodymi robotnikami wyjechał do Odessy, gdzie działał w grupie komunistów polskich, a w kwietniu 1919 r. uczestniczył w wyzwoleniu Odessy spad panowania białogwar­dzistów i obcych interwentów. W 1919 r. Kwiatkowski wrócił do Płońska
 
.
 
„Gdy koledzy dowiedzieli się, że wróciłem, zbiegli się do naszego miesz­kania — wspominał później. — Wszyscy byli ciekawi, jak to naprawdę jest w Rosji"[10] .
 
 
 
Ciekawości tej nie mogły zaspokoić ani listy, bo w zasadzie nie do­chodziły one poprzez linię frontu, ani opowiadania naocznych świadków, bo ci przybywali do Królestwa dopiero od marca 1918 r., a na szerszą skalę zaczęli napływać właściwie latem tegoż roku. Zapotrzebowaniu na wiadomości mogła więc sprostać jedynie prasa — stosunkowo najłatwiej dostępny i w zasadzie jedyny wówczas środek informacji.
 
 
 
Z olbrzymich możliwości, jakimi dysponowała prasa, zdawały sobie zresztą sprawę władze okupacyjne. Stąd już bezpośrednio po rewolucji lutowej starały się ograniczyć doniesienia na ternat spodziewanych re­form socjalnych i wystąpień mas robotniczych w Rosji. W tym celu wy­dały tajne zarządzenie, że „nie wolno w prasie ogłaszać wiadomości z Rosji o podziale ziemi, dóbr kościelnych i wielkich majątków ziemskich i w ogóle wiadomości, które by dać mogły pcchop do walk ulicznych i do naśladowania rewolucji rosyjskiej" [11]o wybuchu Rewolucji Paździer­nikowej zakazano druku bez zezwolenia władz wojskowych wszelkich „wiadomości i depesz iskrowych władców rosyjskich" [12], a później również wszelkich innych wiadomości „o walkach rządu rosyjskiego z innymi stronnictwami w państwie rosyjskim" [13].
 
 
 
Doraźne jednak zainteresowanie niemieckich władz wojskowych, by jak najszerzej podkreślić wystąpienia społeczeństwa rosyjskiego prze­ciwko wojnie z Niemcami, oraz umiejętności poszczególnych redakcji omi­jania zarządzeń cenzury okupacyjnej powodowały, że poważna ilość fak­tów na temat wydarzeń rosyjskich, w tej liczbie również na temat za­gadnień socjalnych, przedostawała się — jak już wspominaliśmy — wbrew tym wszystkim ograniczeniom do wiadomości opinii publicznej.
 
 

  Rewolucja Październikowa narastała przez dłuższy czas, była dziełem dziesiątków tysięcy proletariuszy. Literatura burżuazyjna często twier­dziła, jakoby przewrót październikowy miał charakter puczu czy spisku, zorganizowanego przez grupę zamachowców, przy ogólnej rzekomo apatii społeczeństwa rosyjskiego. Pogląd ten, naukowo bezpodstawny i naiwny, żywotność swą zawdzięczał również pewnym sformułowaniom i ujęciom
 
 
 
powstałym w okresie kultu jednostki, a akcentującym jednorazowość aktu rewolucyjnego. Gubiono tu z pola widzenia rewolucję jako proces, wymagający dłuższego okresu dojrzewania, narastania i przygotowań.
 
 
 
Począwszy od połowy marca 1917 r. zaczęły systematycznie pojawiać się na łamach prasy wiadomości najpierw o rozruchach głodowych, na­stępnie o wybuchu i przebiegu rewolucji w Rosji, detronizacji cara, a póź­niej o zniesieniu monarchii. Miejscowa prasa reagowała na wydarzenia rosyjskie niesłychanie żywo, poświęcała im sporo uwagi. W dziennikach znajdujemy wiadomości o konfliktach w łonie Rządu Tymczasowego i o losie rodziny carskiej. Przytaczano deklaracje Rządu Tymczasowego w sprawie Polski i jej echa. Informowano o oficjalnym proklamowaniu w dniu 14 września ustroju republikańskiego w Rosji, zamieszczano fo­tografie i rysowane podobizny przywódców rewolucji. „Kurier Płocki" miał stałą rubrykę informacyjną „Z Rosji", donosił w niej m.in. o prze­wiezieniu do Tobolska pary cesarskiej, której zechciały towarzyszyć córki, o chorobie byłej carowej, informował o wielkim księciu Mikołaju Miko-łajewiczu, o trudnościach w tworzeniu rządu koalicyjnego, niezadowo­leniu żołnierzy i robotników. Właściwie wszystkie objawy dojrzewają­cego kryzysu rewolucyjnego, sytuacja we Flocie Bałtyckiej, układ sił w Radzie Piotrogrodzkiej Delegatów Robotniczych i Żołnierskich itp. były w tym piśmie odnotowywane [14]  . Wiadomości na temat Rosji, obok arty­kułów okolicznościowych związanych z obchodem setnej rocznicy zgonu Tadeusza Kościuszki i depesz agencyjnych o działaniach wojennych, zaj­mowały najwięcej miejsca na szpaltach gazet.
 
 
 
„Sądząc z głosów prasy rosyjskiej — donosi m.in. „Kurier Płocki" — Flota Bałtycka uważa chwilę obecną za stosowną do rozpoczęcia nowej kampanii przeciwko Kiereńskiemu. Konferencja marynarzy Floty Bał­tyckiej wzywa Radę Delegatów Robotniczych i Żołnierskich do usunięcia Kiereńskiego" [15].
 
 
 
Mimo czysto informacyjnego na ogół charakteru relacji, utrzymanych w tonie neutralnym, z samego już układu tytułów, podkreśleń i nielicznych komentarzy własnych zorientować się można w przyczynach tak wielkiego zainteresowania się wypadkami w dalekim Piotrogrodzie. Obserwowane bowiem z perspektywy Królestwa, zwiastowały one możliwość rychłego końca znienawidzonej wojny. Stąd też wiele uwagi poświęcano w Polsce działalności i walce najbardziej konsekwentnych zwolenników natychmiastowego pokoju, rosyjskim socjaldemokratom, i to głównie bol­szewikom— „radykalnym socjalistom" czy też „maksymalistom", jak ich nazywały gazety. Podkreślano systematyczny wzrost wpływów Lenina.
 
 

Bardzo trafnie jak na swoje możliwości przedstawił „Kurier Polski'' już pod koniec marca tło wypadków rosyjskich oraz dalsze ich perspekty­wy rozwojowe. Twierdził on, że rewolucja jest dziełem liberalizmu Dumy rosyjskiej. Masy robotnicze w Rosji, niezadowolone z rządu i znużone wojną, manifestują wznosząc okrzyki przeciw carowi i wojnie i żądają pokoju oraz zaspokojenia głodu. Zdaniem gazety było rzeczą nieprawdo­podobną, by proletariat rosyjski, w którym przeważały prądy skrajnie rewolucyjne, antywojenne, mógł posłużyć za narzędzie zmiany rządu tylko w celu dalszego prowadzenia wojny z inicjatywy liberałów. Gazeta prze­widywała, że w tej sytuacji nastąpi konflikt ze skrajną lewicą, tym bar­dziej że bolszewicy — skrajny odłam socjaldemokracji rosyjskiej — mają przeważające wpływy w rewolucyjnym Piotrogrodzie. Zwracano również uwagę, że „Petersburg — jak go po staremu nazywano — jest podmino­wany", dostrzegano „widmo wojny domowej w Rosji" [16].
 
 
 
W sierpniu 1917 r. „Kurier Polski", powołując się na doniesienia agen­cji europejskich, podkreślał, że gabinet rosyjski A. Kiereńskiego „... może być znowu uważany tylko jako gabinet przejściowy, mający na celu roz­wiązanie najpilniejszych spraw. Bolszewicy już próbowali nowymi dro­gami sprowadzić zawichrzenia i jawnie dają poznać swą niechęć" [17].
 
 
 
Nieco później, 20 września 1917 r., znany polski publicysta burżuazyjny Andrzej Niemojewski konkludował w „Myśli Niepodległej": „Świat bę­dzie musiał wziąć Rosję w kuratelę, gdyż mało jest szans, by ona sama mogła u siebie zaprowadzić ład i porządek". „Kurier Płocki" informował, że spodziewane wystąpienie bolszewickie może nastąpić 2 listopada. En­decki „Goniec Kujawski" duże nadzieje wiązał z osobą ówczesnego przy­wódcy kontrrewolucji rosyjskiej, niedawnego wodza naczelnego armii ro­syjskiej, gen. Ławrentija Korniłowa. Przedrukowując z pewnym zrozu­miałym opóźnieniem artykuł „Polskich Sił Zbrojnych" — organu Nacz-polu — charakteryzował Korniłowa w takich słowach:
 
 
 
„Tam dziś włada mąż zaufania wszystkiego, oo rycerskie i uczciwe w Rosji — generał Korniłow. Legendarny ten człowiek półazjatyckiego pochodzenia, uwielbiany jak bóg przez tekińczyków z księżycowymi sza­blami i kolosalnymi baranicami na głowach, czczony jest przez 95*70 oficerstwa rosyjskiego, kozackiego i polskiego, a przez olbrzymią więk­szość armii. Generał Korniłow odznacza się nie tylko zdumiewającą od­wagą, talentami wodza, ale i głębokim spokojem [!] ... To wódz!"[18]
Jeszcze 8 listopada dzienniki donosiły o strajku robotników putiłow-skich w Piotrogrodzie, o pożyczce amerykańskiej dla Rządu Tymczaso-
 
 
 

 
 
Rysunek: Orędzie Rady Piotrogrodzkiej: „Do narodu Polskiego”
14 (27) marca 1917
 
 
 
 
 
wego na sumę 31 700 000 dolarów, o dymisji ministra wojny A. Wierchow-skiego i o powierzeniu obowiązków kierownika tego resortu generałowi A. Manikowskiemu, o wystąpieniach Kiereńskiego w Przedparlamencie, skierowanych przeciwko bolszewikom i napastliwych wobec Lenina, o za­targu między sztabem Piotrogrodzkiego Okręgu Wojskowego a Wojskowo-Rewolucyjnym Komitetem Piotrogrodzkiej Rady Delegatów Robotniczych i Żołnierskich [19] .
 
 Tak np. pisał „Kurier Warszawski":
 
 

„Zatarg zaostrzył się jeszcze bardziej, gdy Kiereński kazał skonfisko­wać trzy dzienniki maksymalistyczne i dwa prawicowe. Około godziny 5 po południu władze rozkazały zburzyć mosty pomiędzy dzielnicami robotniczymi a śródmieściem, wskutek czego w całym mieście ustał ruch tramwajowy. Wojsko, wierne rządowi, strzeże miasta" [20].
 
 

„Kurier Płocki" nawet jeszcze 10 listopada wśród depesz omawiają­cych już sam fakt przewrotu zamieścił zapóźnioną informację na temat tego zatargu, zaczerpniętą z dzienników krajów neutralnych:
 
 
„Rada, jak wiadomo, opanowana jest przez żywioły maksymalistyczne, które dążą do zawarcia pokoju i występują wrogo przeciwko imperializ­mowi państw koalicji. Konflikt wywołało zarządzenie sztabu okręgu pe­tersburskiego, który nakazał koncentrację wojsk w okolicach Petersburga. Wydział Wojskowy Rady Robotniczo-Żołnierskiej wydał odezwę do wojsk okręgu, aby odmówiły posłuszeństwa władzom, jednocześnie rozpoczęto uzbrajać robotników w mieście. Tym sposobem stolica znów znajduje się w niebezpieczeństwie" [21].
 
 
 
Pierwsze informacje o wydarzeniach listopadowych w Rosji dotarły na Mazowsze niezwykle szybko. Wiadomości o przejęciu władzy przez bolszewików pojawiły się w prasie już 9 listopada. Omawiano w nich sze­roko program bolszewików, a na plan pierwszy wysuwano sprawę zawar­cia pokoju oraz podziału ziemi obszarniczej. Informowano o zwołaniu Kongresu Rad i jego uchwałach. Publikowano życiorys Lenina oraz rzeczo­we doniesienia o postępach ruchu bolszewickiego. Początkowo były to na ogół krótkie informacje, zamieszczane najczęściej na pierwszych kolum­nach, nie wiedziano jeszcze, czy wybuch zakończył się sukcesem, nie znano też szczegółów przebiegu wydarzeń. „Kurier Płocki" via Kopenhaga do­nosił, że według wiadomości otrzymanych z Petersburga „... wybuchła tam obecnie wojna domowa. W wielu miejscach stolicy urządzone zostały barykady. Doszło już do wielokrotnych krwawych starć wojska z tłumem. W dzielnicach robotniczych panuje jawny bunt. Akcja bolszewików wciąż się rozrasta" [22] . „Przegląd Poranny", kontynuacja zawieszonego przez Niemców „Kuriera Porannego", zamieścił tłustym drukiem na pierwszej stronie depeszę pt. „Wojna domowa w Rosji", informującą, że „w Pe­tersburgu zwyciężyła rewolucja robotniczo-żołnierska"[23] .
 
 
 
„Kurier Warszawski", donosząc na pierwszej stronie via Wiedeń o zwy­cięstwie rewolucji, dodawał, że: „Akcja maksymalistów rozwinęła się w tempie niezwykle szybkim". Warszawski „Przegląd Poranny" stwier­dzał, że główne punkty strategiczne miasta „przeszły teraz całkowicie w posiadanie Lenina", „Kurier Płocki" opisywał, że oddział uzbrojonych żołnierzy pod dowództwem komitetu rewolucyjnego bolszewików zajął „gmach petersburskiej telegraficznej aparatury, gmach centralny poczty i telegrafu, bank państwa i gmach ministerium marynarki, gdzie odbywa posiedzenie Rada Republikańska, której narady wskutek wytworzonej sytuacji się wznowiły"  [24].
 
 
 
W zamieszczonym przez „Kurier Warszawski" w ślad za wiedeńską agencją telegraficzną serwisie sensacyjnych doniesień agencyjnych o wy
 

 
wypadkach w Rosji znajdujemy informację, że stacje radiotelegraficzne armii austriackiej na froncie północno-zachodnim przejęły niepełną de­peszę iskrową, przesłaną z Petersburga do wszystkich armii rosyjskich na froncie. Zawiadamiano w niej o zwycięstwie rewolucji robotników i żoł­nierzy w Piotrogrodzie, aresztowaniiu Rządu Tymczasowego i nakazie uwięzienia Kiereńskiego. W innej depeszy WAT, tym razem w ślad za agencją Reutera, tenże „Kurier Warszawski" informował, że urzędowa „Piotrogrodzka Ajencja Telegraficzna już przeszła w ręce maksymali­stów". Depesza donosiła dalej, że „maksymaliści rozciągnęli swą władzę nad miastem i uwięzili ministrów. Przywódca ruchu Lenin zażądał natych­miastowego zawieszenia broni i pokoju" [25].
 
 

Najpoważniejszym źródłem wiadomości, na które najczęściej powoły­wały się dzienniki, była stolica neutralnej Szwecji — Sztokholm. Tam poprzez leżące na granicy z Rosją miasteczko Haparanda najszybciej prze­dostawały się wiadomości. Gazety sztokholmskie, a w ślad za nimi prasa światowa, przynosiły więc dalsze szczegóły wydarzeń z 7 listopada — opis zdobycia Pałacu Zimowego, dekrety rządu rewolucyjnego i wrogie wobec nowej władzy oświadczenia miinimalistów (mieńszewików). Według opisu cytowanej przez prasę warszawską prasy sztokholmskiej w dzień rewo­lucji „Instytut Smolny, siedziba Rady Delegatów i wyłonionego przez nią rewolucyjnego komitetu wojskowego, przedstawiał obraz wielkiego oży­wienia. Silna uzbrojona warta pilnowała wnętrza gmachu. Rozstawione też były warty wokół budynku i na sąsiednich ulicach. Liczne samochody opancerzone, zaopatrzone w działa, pilnowały dostępu do głównej kwatery Rady Delegatów. Przybył tam wreszcie Lenin, witany entuzjastycznie".
 
 
 
Wiadomość o składzie Rady Komisarzy Ludowych „Kurier Płocki" przyniósł dopiero 18 listopada. Dzień przedtem „Kurier Płocki" infor­mował, że:
„... według wiadomości nadchodzących przez Sztokholm Lenin ma nie lada trudności przy tworzeniu gabinetu. Komitet wojskowo-rewolucyjny przedstawił następujących kandydatów: prezes ministrów Trocki, sprawy zagraniczne Rjazanow, koleje Łunaczarski, oświata Djakoników, roboty publiczne Rjabow, poczta — Grilenko albo Biwilenko, wojna— pani Kołłątajowa, która jednak kandydatury nie przyjęła" [26] .
 
 
 
Najbardziej pełne sprzeczności i niedokładności były informacje na temat losu Kiereńskiego. „Kiereński żywy", „Kiereński zwyciężył", „Kie-reński w Smolnym", Kiereński górą", „Porażka Kiereńskiego", „Kiereń­ski za granicą", „Petersburg w płomieniach" — tak brzmiały tytuły więk­szości doniesień prasowych na jego temat [27] .
 
 
„Kurier Warszawski" pisał m.in.: „Z Paryża donoszą, że według wia­domości otrzymanych z Petersburga należy wątpić, czy Kiereński jeszcze żyje. «Matin» paryski twierdzi, że Kiereński z rozpaczy nad wzrastającą anarchią usiłował odebrać sobie życie" [28].
 
 

Informowano o buncie junkrów, ogłoszono nawet wiadomość, że Syberia ogłosiła swą niepodległość d b. cara Mikołaja proklamowała swym cesarzem  [29].
 
 
 
W miarę upływu czasu napływały szczegółowe opisy zdobycia Pała­cu Zimowego. I znów jedne źródła podkreślały bezkrwawy charakter wydarzeń: „spokój i porządek w mieście", inne przytaczały wyolbrzy­mione dane o zniszczeniach, trupach i ofiarach [30]. „Goniec Kujawski" in­formował nawet, że w sztokholmskich kołach rosyjskich krąży pogłoska, jakoby Petersburg podpalono [31]. „Kurier Warszawski" donosił ponadto, że z różnych stron Rosji napływają zapewnienia o przyłączeniu się do ruchu maksymalistycznego zwłaszcza włościan, którym „podobał się ogromnie zamiar podziału wśród nich całej większej własności wiejskiej" [32].
 
 
 
Drugim wątkiem wiadomości prasowych było organizowanie oporu przeciwko bolszewikom. Wiele miejsca w rozważaniach, doniesieniach i komentarzach zajęła postać ówczesnego głównodowodzącego starą armią rosyjską, generała Mikołaja Duchonina. „Kurier Płocki" w ślad za „Dzien­nikiem Lubelskim" donosił, że mianowany głównodowodzącym na miejsce Duchonina czołowy działacz bolszewicki Mikołaj Krylenko „dobrze jest znany w Lublinie z czasów pokojowych. Jest on synem b. urzędnika ak­cyzy. Krylenko był nauczycielem szkoły handlowej i zwolennikiem bol­szewików. Wobec tego, że policja go prześladowała, uciekł on do Szwaj­carii, gdzie zamieszkiwał przez cały pierwszy rok wojny. Miał on olbrzymi wpływ na młodzież Lublina" [33] rzy tej okazji pismo starało się przed­stawić Krylenkę jako przeciwnika Polaków.
 
 
 
Relacje prasy mazowieckiej bez względu na odcienie polityczne utrzy­mane były w toinie obiektywno-sprawozdawczym i miały przede wszyst­kim charakter informacyjny. O charakterze informacji „Kuriera Płockie­go" świadczyć może już proste wyliczenie podtytułów ze stałego działu — „Z Rosji": „Zwycięstwo bolszewików", „Gabinet Lenina", „Nadzieje Lloyda George'a", „Lenin zwyciężył, Kiereński uciekł", „Lenin o nowej erze", „Ignorowanie Rosji przez państwa koalicji", „O propozycjach po­kojowych Rosji", „Kaledin dyktatorem Rosji, Kozacy wycięli w pień Czerwoną Gwardię". Najczęściej spotykane nadtytuły dla wiadomości o Rosji są następujące: „Zamęt w Rosji", „Chaos w Rosji", „Anarchia w Rosji", „Wieści z Rosji".
 
 
 
Według ustaleń A. Paczkowskiego w ciągu niespełna dwóch miesięcy, tzn. listopada i grudnia 1917 r., dziewięć warszawskich dzienników opubli­kowało na temat Rewolucji Październikowej ponad 100 artykułów publi­cystycznych i felietonów. Wśród nich prawie 1/3 stanowiły przedruki z pism nie warszawskich, a najczęściej także i nie polskich. Poświęcono re­wolucji 29 artykułów wstępnych [34]
 
 
 
Prasa warszawska i mazowiecka przedrukowała lub obszernie streściła na ogół wszystkie podstawowe dekrety władzy radzieckiej, a przede wszystkim dekret o pokoju z 8 listopada i ogłoszoną przez Radę Komisa­rzy Ludowych w dniu 16 listopada Deklarację Praw Narodów Rosji. „Ku­rier Płocki" dużymi literami obszernie streścił dekret o pokoju II Zjazdu Rad, nie używając nazwy „dekret", lecz „warunki propozycji pokojowej", oraz tekst „Odezwy do robotników, żołnierzy i chłopów" [35].
 
 
 
 
Sama gazeta informowała również obszernie „o zniesieniu w Rosji prywatnego władania ziemią i przejęciu wszelkiej ziemi przez państwo". W ślad za krakowskim „Naprzodem", ze względu „na ogromną doniosłość tego bezprzykładnego przewrotu", przytoczyła pełny tekst dekretu o nacjona­lizacji, zaopatrując go w krótki komentarz, że, „po pierwsze, według in­tencji Lenina wywłaszczenie ma nastąpić bez wszelkiego odszkodowania, po wtóre, że dekret ma być jeszcze rozpatrzony przez Konstytuantę Wszechrosyjską, która może mu dopiero udzielić ostatecznej sankcji". Jednocześnie zapowiedziano rozpatrzenie w przyszłości „powyższego pro­jektu z punktu widzenia socjologii chrześcijańskiej" [36] .
 
 
 
Dokumenty te przyjęte zostały gorąco przez polską opinię publiczną. Pierwsza reakcja prasy polskiej na te dekrety była w zasadzie jednolita. Świadczyły one o tym, że rewolucja rosyjska na plan pierwszy wysuwa problem pokoju bez aneksji oraz równość narodów. Wysłana w świat bez­pośrednio po objęciu władzy przez bolszewików depesza iskrowa z propozycją pokoju „bez aneksji i odszkodowania" wywołała ogromne wraże­nie wśród całego społeczeństwa polskiego, zmęczonego długotrwałą woj­ną, łaknącego pokoju i normalizacji stosunków. Lenin, nadawca tej depeszy, do niedawna prawie nie znany ogółowi ludności Polski emigrant polityczny, stał się przez jedną noc popularny i głośny jako pierwszy w oczach opinii publicznej mąż stanu, szczerze pragnący położyć kres
 
 

 
 
 
 
 
dalszemu przelewowi krwi. Przewrót dokonany przez bolszewików w Ro­sji zbliżał i po bezskutecznych dotychczas próbach mediacji i różnych akcjach pokojowych czynił realnymi, w świadomości przeciętnego obywa­tela, perspektywy rychłego zakończenia działań militarnych. Tu należy doszukiwać się przyczyny tak intensywnego zainteresowania się prasy wszystkich odłamów społecznych d kierunków politycznych pokojowymi osiągnięciami Rosji bolszewickiej oraz związanymi z jej powstaniem aspek­tami wytworzonej sytuacji międzynarodowej.
 
 
 
 
 Skutki wojny  eksploatatorskiej polityki okupanta odczuły wszystkie klasy i grupy społeczne Mazowsza. Wieści o wysuwanych przez bolszewików żądaniach w sprawie zawarcia sprawiedliwego pokoju bez aneksji i kontrybucji społeczeństwo Mazowsza przyjmowało z zainteresowaniem i sympatią. Prasę dosłownie rozchwytywano i często redakcje zmuszone były nawet zwiększać nakłady, swych dzienników.
 
 
 
Rozpoczynające się rokowania pokojowe rodziły określone nadzieje nie tylko u zmęczonego wojną ludu rosyjskiego. Ciemiężony przez prawie pół­tora wieku naród polski oczekiwał, iż położenie kresu wojnie ułatwi odzyskanie niepodległego bytu państwowego. Henryk Stein-Kamieński, który działał wówczas w organizacji warszawskiej SDKPiL, tak charaktery­zuje nastroje społeczeństwa polskiego w związku z rokowaniami brzeskimi:
 
 
 
Trudno opisać podniecenie, jakie panowało we wszystkich klasach ludności Królestwa w tym czasde. Wszak była to doba sowieckich propo­zycji pokojowych... Całe Królestwo z niesłychanym napięciem śledziło te rokowania, które mogły rozstrzygnąć o losach kraju. Nigdy przedtem ani potem bolszewicy nie cieszyli się taką popularnością we wszystkich warst­wach, nie wyłączając burżuazyjnych" [37] .
 
 

Podobne opinie wypowiadali również działacze polityczni innych obo­zów, w tej liczbie Tadeusz Hołówko, ówczesny współpracownik ideowy Józefa Piłsudskiego, w swej książce „Przez dwa fronty":
 
 
 
Byliśmy więc bezsilni, zgnębieni i prześladowani przez władze okupa­cyjne, szczuci ironią i drwinami wiernej sobie, tyle już lat ciążącej na ży­ciu politycznym ugody... z tym większą nadzieją i oczekiwaniem zwraca­liśmy oczy ku tajemniczej Rosji, objętej pożarem wielkiej rewolucji"  [38].
 
 

Nadzieje te i oczekiwania tym razem nie przekształciły się w gorzkie rozczarowanie, co było — jak wiemy — nierzadkim zjawiskiem w mę­czeńskiej historii walk narodowowyzwoleńczych Polaków.
 
 
 
Znamienną ilustracją szerokiego zainteresowania opinii publicznej Ma­zowsza rewolucyjnymi wydarzeniami w Rosji jest zamieszczone w jednym z grudniowych numerów „Kuriera Płockiego" sprawozdanie z odczytu, jaki miał w Płocku 28 grudnia 1917 r. na temat rewolucji rosyjskiej wspomniany wyżej czołowy działacz Komitetu Warszawskiego SDKPiL — Henryk Stein-Kamieński. W notatce tej czytamy m.in.:
 
 
„Odczyt «Zwycięstwo bolszewików w Rosji» p. Kamieńskiego w dniu 28 bm. zgromadził w teatrze bardzo liczną grupę publiczności, zacieka­wioną tematem. Prelegent, rozpatrując na wstępie ustosunkowanie wza­jemne sił międzyklasowych w Rosji, doszedł do wniosku, że przewrót obec­ny w pierwszym rzędzie zależy od niedorozwoju burżuazji rosyjskiej, sła­bo klasowo uświadomionej i źle zorganizowanej, następnie zaś od nale­życie zorganizowanej klasy robotniczej, wywierającej odpowiedni wpływ na chłopstwo. Burżuazja rosyjska została podporządkowana przez carat jego interesom, nie posiadała tradycji rewolucyjnej na wzór burżuazji za­chodniej. W ostatnich czasach nurtować zaczęło wprawdzie wśród niej niezadowolenie przeciw caratowi, który nie zadowolił jej ambicji imperia­listycznych, lecz strąciwszy carat przy pomocy klasy robotniczej burżua­zja ta nie miała sił dosyć, aby stanąć stanowczo po stronie określonej. Szereg wahań, ndeopieranie się właściwie na żadnym stronnictwie, to — zdaniem prelegenta — charakteryzowało rządy okresu przejściowego, włączając w to rządy Kiereńskiego. Zwycięstwo bolszewików uważa pre­legent za właściwe zwycięstwo proletariatu rosyjskiego, poświęcając cha­rakterystyce Lenina więcej miejsca i określając go jako człowieka przede wszystkim czynu, a nie frazesu, oraz działacza praktycznego, obdarzonego specjalnym zmysłem rewolucyjnym. Nie przesądzając przyszłych losów tego ruchu, prelegent widzi w ruchu bolszewickim przewrót społecz­ny wagi pierwszorzędnej, rozpoczęcie nowego okresu w dziejach rozwoju społecznego ludzkości. Wielu ze słuchaczy zgodzić się nie mogło z koń­cowym stanowiskiem prelegenta. Przyznać jednak należy, że odczyt wy­głoszony był ze znajomością rzeczy, odznaczał się konsekwencją logiczną z powziętych założeń. Przy tym był to odczyt wypowiedziany bardzo zajmująco" [39].
 
 
 
 
 
Na łamach prasy mazowieckiej pojawiały się również obok doniesień informacyjnych pierwsze refleksje i komentarze szerszej natury, pierw­sze pisane na gorąco oceny rewolucji. Przeważała w nich na ogół niewiara w jej trwałość. Niewiarę tę najbardziej zapewne dosadnie wyraził w arty­kule o znamiennym tytule „Na jak długo?" publicysta endeckiego „Ku­riera Warszawskiego", Bolesław Koskowski: „Jest zatem teraz w Rosji dyktatura proletariatu. Jak długo będzie trwała? Trzy dni, trzy tygodnie, trzy miesiące?" Wydawszy taki bezapelacyjny wyrok na rewolucję i dy­ktaturę proletariatu, z łezką w oku i z wyraźną sympatią dla Kiereńskie­go nerwowo komentował dalej Koskowski upadek Rządu Tymczasowego: 
 
 
 
 

„A więc Kiereński zbiegł. Razem z nim ginie w Rosji jedyny przedstawiciel tej polityki, która polegała na współdziałaniu wszystkich obywatel: wszystkich klas, wszystkich interesów godzących się na fakt rewolucji Jeszcze raz sprawdza się pogląd popularny, że Rosja nie dojrzała dotyc czas do stosunków zapewniających panowanie żywiołom umiarkowany Tam tylko miejsce na krańce: od Izby Gwiaździstej Mikołaja II do rządów Lenina. Na Milukowów, Guczkowów, Lwowów, nawet na Kiereńskic! jeszcze czas nie nadszedł. Trzeba stwierdzić, że Kiereński wytrwał patriotycznie do końca. We wszystkich jego oświadczeniach brzmiała nii zmiennie nuta kompromisowa. Atmosfera rewolucyjna bynajmniej n sprzyja rozwiązaniom pojednawczym, a ciemne i niezadowolone mas wcale nie mają zrozumienia dla programu stopniowań. Skoro raz dar im możność wpływania na wypadki, skoro raz dopuszczono do utworzeń się równoległej władzy Rad Robotniczo-Żołnierskich, skoro w dodatku nie umiano opanować sytuacji pod względem administracyjnym, to wypadł znalazły się na równi pochyłej, po której musiały się staczać konsekwentnie".
 
Cytowany przez prasę warszawską „Dziennik Poznański" losy rewolucji uzależniał od postawy, jaką zajmie nadal armia, od tego, czy mianowicie uda się Kiereńskiemu, który ocalił się ucieczką, zorganizować wokół kół  wojskowych obszerniejszą akcję przeciwko zwycięskim na razi przynajmniej w stolicy, maksymalistom. Oznaczałoby to jednak wojnę domową. W każdym razie położenie obecne w Rosji przybiera coraz bardziej charakter walki wszystkich przeciwko wszystkim i kraj zaczyna s pogrążać w kompletnej anarchii.
 
 

Pasjonujące prasę wróżby i przepowiednie na temat trwałości rządów maksymalistycznych w Rosji były na ogół niekorzystne dla tych ostatnich. Nawet „Głos Robotniczy" PPS-Lewicy utrzymywał, że „bolszewicy nie sprostają zadaniu, bowiem Rosja nie dojrzała do socjalizmu". Dalej jednak pismo to podaje: „Bolszewicy reprezentują najskrajniejszy odłami lewicy socjalistycznej nie tylko w Rosji, lecz w ogóle w Europie. Każd pojmie, że ich dojście do władzy oznaczałoby coś niesłychanie ważniejszego niż zwykły przewrót polityczny, że oznaczałoby to po raz pierwszą w dziejach prawdziwą <<dyktaturę proletariatu>> , nie tylko zewnętrzu i formalną, ale najistotniejszą — w daleko sięgających czynach" [40] .
 
 

„Kurier Płocki" w artykule zatytułowanym nie mniej wymownie „Koniec Rosji", pisał:
 
 

Pisma krajów neutralnych, szwajcarskie, holenderskie, skandynawskie, wszystkie stwierdzają, że sytuacja Rosji jest bez wyjścia. Na widm kręgu narysowuje się już wyraźnie upadek i koniec Rosji. Nawet sprzyjające jej bezwarunkowo gazety francuskie w Szwajcarii, jak «Journal de Genève», stwierdzają, że bez względu na to, jaka partia w Rosji odniesie zwycięstwo, pewnym jest, że w centralnych ośrodkach jej życia panuje anarchia oraz że zarówno politycznie, jak i militarnie Rosja usunięta jest z rzędu wielkich mocarstw" [41] .
 
 

W innym artykule, „Z chwili", pismo to jest bardziej ostrożne: „Obecna faza, powołanie do steru rządów bolszewików, wskazuje na zastraszający wzrost tej anarchii. Trudno więc wyrokować o trwalszym powodzeniu rządów pp. Lenina, Trockiego, z których pierwszy już został podobno prezesem ministrów, a drugi generalissimusem. Wydanie odezwy przez rząd bolszewicki, wskazujące jako główne punkty programu rządo­wego: rozdanie ziemi dworskiej chłopom, zwołanie Konstytuanty, a prze­de wszystkim natychmiastowe zawieszenie broni i zawarcie pokoju, nie przyczyni się, zdaje się, do wprowadzenia stałej równowagi do stosunków wewnętrznych Rosji, tym bardziej że podobno Rząd Tymczasowy nie jest w zupełności zwyciężony. Chociażby jednak nie doszło do wojny domo­wej, rozkład organizmu państwowego Rosji jest rzeczą coraz widoczniejszą.
 
 
 Program zawarcia pokoju stanowi to hasło, dzięki któremu bolsze­wicy dostali się do władzy. Nie wiadomo jednak, jak przyjmą to hasło alianci oraz jaką siłą okażą się wpływy maksymalistów na masy ludowe, kiedy program maksymalistyczny przyjdzie w czyn wprowadzić" [42].
 
 
Dopiero w końcu grudnia 1917 r. „Kurier Płocki" przyznał, że: „sytuacja wewnętrzna w Rosji wskazuje obecnie na utrwalenie się władzy bolszewików. Wojska gen. Kaledina według ostatnich wiadomości zostały rozbite. Wojsko bolszewickie opanowało Rostów nad Donem i inne mia­sta, gdzie był ośrodek ruchu kontrrewolucyjnego" [43].

 

Ten sam B. Koskowski w „Kurierze Warszawskim" pisał: „Obecnie jest tzw. dyktatura proletariatu. Ma ona przed sobą dwa kapitalne zada­nia: naprzód zorganizować się wewnętrznie, do czego trzeba zgody socjalistów wszystkich odłamów, a potem rozpocząć takie rządy, jakie odpo­wiadają oczekiwaniom szerokich mas zrewolucjonizowanych. Powiedzmy z góry: jedno i drugie wydaje się nam kwadraturą koła" [44]. Pięć dni póź­niej tenże „Kurier" twierdził, że Lenin i Trocki walczą z wielkimi trudno­ściami, gdyż urzędnicy wciąż strajkują, ludzie zaś Lenina nie mają pojęcia o prowadzeniu spraw administracyjnych. Jak się zdaje, władza bolszewików nie może trwać już długo" [45]
 
 
 
Cytowany często jako dobrze poinformowany „Dziennik Poznański" konstatował: „... niemożliwe jest, by bolszewicy utrzymali się przy władzy. Z wyjątkiem kilku przywódców stan ich oświaty jest niski, że kie­rować państwem będzie dla nich niemożliwym. Żadnym zresztą państwem rządzić nie można przy pomocy komitetów wywodzących się z wyborów, a tym mniej, jeżeli te komitety nie zawsze umieją czytać i pisać"  [46].
 
 

„Goniec Kujawski" dawał taką odpowiedź na temat trwałości rządów Lenina: „Co do trwałości rządów Lenina trudno coś stanowczego powie­dzieć. Zdaje się jednak niewątpliwe, że w każdym razie przez rzucenie hasła pokoju zagrodził on drogę powrotu Kiereńskiemu i wszystkim in­nym z kadetami na czele, którzy żądają od narodu rosyjskiego dalszych strasznych ofiar na rzecz wojny, w całym kraju niepopularnej. Lenin może upaść. Stać się to może prędzej czy później. Ale na jego miejsce przyj­dzie tylko ktoś z gałązką pokoju w ręce" [48] .
 
 

Pojawiały się również pierwsze trzeźwe oceny. „Wiadomości Polskie", kreśląc horoskopy nowej władzy w Rosji, pisały: „Wobec olbrzymiej ilo­ści materiału palnego, nagromadzonego przez wieki, pożar Rosji, wznie­cony przez bolszewików, nie może być krótkotrwały. Rządy ich, o ile z obserwacji dotychczasowych stosunków wnosić można, nie będą tak prze­mijające, jak sądzą niektórzy" [48]?.
 
 

Warszawski „Przegląd Poranny", reprezentujący tzw. niepodległościo­we mieszczaństwo (bliskie obozowi J. Piłsudskiego), w artykule „Ziemi i swobody" zwracał uwagę na socjalny program rewolucji. Pisał, że „od dawna żywione pragnienia proletariatu rosyjskiego, duszone zarówno przez rząd carski, jak i burżuazyjny, znaleźć musiały ujście w publicznym ich na całą Rosję obwieszczeniu. Bolszewicy proklamując podział ziemi między chłopów tym samym oparli na chłopstwie swą obronę. Po rewolucji lud rosyjski w całej pełni został dopuszczony do rozstrzygania o własnym losie i uzyskał te wolności, których brak nie pozwalał mu w przeszłości wypowiedzieć się i wykazać, jaka może być jego rola" [49].
 
 
 

 
We wszystkich dziennikach zwracano uwagę, że przewrót był natural­ną konsekwencją poprzedniego rozwoju stosunków rewolucyjnych. Publi­cysta „Gońca Wieczornego" twierdził nie bez racji, że postulaty bolszewi­ków w gruncie rzeczy od samego początku były ukrytą sprężyną rewolucji [50] . „Kurier Płocki" informował, że program rządowy bolszewików postulował zupełne odsunięcie od władzy przedstawicieli burżuazji i ener­giczne kroki w celu wprowadzenia kontroli robotniczej nad przemysłem.
 
Z lubością przedstawiano trudności wewnętrzne w Rosji, co miało na celu odwrócenie uwagi czytelników od rodzimych zjawisk bezrobocia, braku opału, żywności, odzieży i niskich zarobków.
 
 

Prasa na ogół nie dostrzegała sojuszu politycznego, jaki w dniach prze­wrotu oraz w pierwszym okresie po rewolucji istniał między bolszewika­mi a lewicą eserowską i anarchistami. Najbardziej pełną charakterystykę treści socjalnej rewolucji dawała prasa socjalistyczna. „Głos Robotniczy" w artykule „Wulkan rewolucyjny" pisał:
 
 

„Jakkolwiek byśmy jednak myśleli o roli bolszewików w ostatnich zajściach, ocena nasza musi wyjść z tego założenia, że same te wypadki były koniecznością nie do uniknięcia. Nie tylko bowiem, że w ciągu kilku ubiegłych miesięcy przeciwieństwa i namiętności zaostrzyły się... ale co więcej — ujawniła się zupełna nieudolność dotychczasowego rządu i sto­jących za nim żywiołów ugodowo-socjalistycznych do znalezienia jakie­gokolwiek wyjścia z położenia... Żadne z olbrzymich zagadnień wysunię­tych przez rewolucję nie zostało rozwiązane... Bolszewicy reprezentują najskrajniejszy odłam lewicy socjalistycznej nie tylko w Rosji, lecz w ogó­le w Europie" [51].
 
 
W obozie polskiej lewicy socjalistycznej starano się zrozumieć nawet represje zastosowane wobec innych partii socjalistycznych, spiskujących w trudnym okresie po rewolucji z obalonymi klasami i politykami. Mie­czysław Niedziałkowski, wybijający się już wówczas publicysta PPS, pisał:
 
 

Jest wiele nieuczciwości w wymysłach, jakimi obsypuje część prasy warszawskiej ruch tzw. bolszewicki. Mówicie, panowie, o mordach rozpętanej tłuszczy, o chaosie i anarchii.
 
 
 

 
 Zaprawdę, jeżeli istotnie mają miejsce w Rosji ekscesy, to nie rewolucja była ich matką. Zrodziła je cała przeklę­ta historia państwa carów, zrodziły tortury męczonych chłopów, rządy «ochran», katorgi, szubienice i zesłania, egoizm szlachty, samowola biuro­kracji. Kto wiatr sieje, zbiera burzę. Niechby o tym zechcieli pamiętać nasi rycerze wstecznictwa i zacofania. Rok 1917 był pierwszym rokiem żniwa. Wyszli ludzie w mroźny poranek marcowy na ulicę Petersburga, bo nie mieli już sił, by cierpieć dłużej w milczeniu. I dlatego od wschodu zapłonęła zorza nowego życia i chociaż, jak mówi Fr. Mehring, w działal­ności bolszewickiej tkwią liczne błędy, które są błędami z tragicznej ko­nieczności, w płomieniach owej zorzy wykuwają dzieje szereg wiecznie trwałych zdobyczy dla jutra socjalistycznego" [52].
 
 
 

 
Z sympatią pisała też o rewolucji prasa ruchu ludowego. „Zorza" po stwierdzeniu, że „bolszewicy zawdzięczają władzę tęsknocie ludu rosyjskiego do pokoju", dodawała, iż każdy, kto w obecnej chwili przeciwko nim się zwróci, będziie w oczach mas wrogiem pokoju i zwolennikiem woj­ny i zwróci przeciw sobie gniew ludu [53]  .
 
 

Pomijamy w naszych rozważaniach nielegalne socjalistyczne organy partyjne: „Czerwony Sztandar" i „Robotnik", które kolportowano wśród wąskiego tylko kręgu osób, bezpośrednio związanych z działalnością SDKPiL, PPS-Lewicy i PPS-Frakcji Rewolucyjnej.
 
 

*
Treść socjalna rewolucji rosyjskiej budziła zaniepokojenie i obawy. „Kurier Płocki" niepokoił się, jakie wrażenie wywrze ten prąd, płynący z Rosji, na „liczne rzesze polskie, przebywające obecnie w Rosji" [54] . „Goniec Kujawski" przestrzegał:
 
 

Z naszej strony musimy w każdym razie protestować w sposób naj­bardziej stanowczy przeciwko wszelkiemu łączeniu sprawy polskiej z ro­syjską rewolucją, a decyzja o przyszłości Polski nie może pozostawać w jakiejkolwiek zależności od dalszego przebiegu rosyjskich wewnętrz­nych wypadków. Czy zwycięży Kiereński, czy Lenin obejmie dyktaturę nad Rosją, nigdy stamtąd nie wyglądaliśmy pomocy i zbawienia... Losy Rosji o tyle tylko nas obchodzą, o ile część polskiego terytorium i polskiego społeczeństwa pozostaje w przymusowym zetknięciu z tym rozpa­dającym się organizmem" [55] .
 
 

By program socjalny rewolucji rosyjskiej uczynić mniej ponętnym dla robotników polskich, „Kurier Płocki", zbliżony do kół katolickich, propo­nował znaleźć własne „praktyczne rozwiązanie sprawy robotniczej", oparte na zasadach religii chrześcijańskiej [56] . Gazeta starała się wykazać, że przy­kład Rosji nie nadaje się do przeniesienia do Polski, że byłby zgubny, wprowadziłby chaos, anarchię i zniszczenie [57] .
 
 

W artykule „Kuriera Płockiego" pod znamiennym tytułem: „Czy re­wolucja może rozstrzygnąć sprawę socjalną" autor, ubolewając nad tym, że „dają się słyszeć coraz częściej głosy, iż obecna rewolucja w Rosji jest jedynym środkiem uszczęśliwienia narodu i państwa rosyjskiego", stara się dowieść, że „proletariusze nie będą pragnęli obalać porządku istnie­jącego, jeśli się przekonają, że stany wyższe w imię zasad chrześcijańskich
 
 

podają im dłoń pomocną i że bez rewolucji mogą stopniowo dolę swą polepszać" [58]
 
 
 

 
 
W ogłoszonym na łamach tej gazety liście otwartym ks. Adama Macie­jewskiego do zwolenników PPS-Frakcji czytamy: „Otóż w imię miłości chrześcijańskiej i na drodze tejże miłości szukam z wami porozumienia, idąc za hasłem Mickiewicza: miej serce i patrzaj w serce. Kiedym pa­trzył na wasze potrząsanie czerwonym sztandarem, gdym słyszał wyrazy waszej pieśni o katach, co leją krew ludu, o tym, że ów lud ma być sędzią gniewnym, wówczas pomyślałem sobie i wam to dzisiaj mówię: wszystko to skierowane nie pod właściwym adresem. Polacy, których wy nazywacie burżujami, nie są katami dla rodaków, ale są ich braćmi. Nazywać ich tak byłoby wielką niesprawiedliwością i krzywdą"  [59] . Dalej autor stara się do­wieść, że sam wyraz burżuj powinien zostać wykreślony ze słownika pol­skiego, bo samym „nie polskim brzmieniem szpeci naszą piękną mowę polską". Niejeden burżuj — twierdził dalej — więcej czyni ludziom do­brego aniżeli „zacięty PPS-owiec, co prócz gardłowania na wiecach nie jest zdolnym do żadnej pożytecznej roboty" [60] .
 
 

 
 
Duże zainteresowanie prasy wzbudzała sama osoba przywódcy bolsze­wickiego, Włodzimierza Lenina. Nazwisko Lenina przewijało się często na łamach prasy warszawskiej i mazowieckiej już w okresie między rewo­lucją lutową a październikową. Częste komentarze wywoływał fakt prze­jazdu Lenina przez Niemcy ze Szwajcarii do Rosji, jego pierwsze wystą­pienia polityczne w Rosji oraz kryzys lipcowy. Podkreślano, że „maksy­maliści" (leninowcy) dalecy są jeszcze od rezygnacji z wygranej i przy­gotowują się do dalszego prowadzenia walki. Omawiając istotę poglądów Lenina oraz program bolszewików publicyści najczęściej utożsamiali ten kierunek polityczny z anarchizmem, pisząc m.in., że „bolszewicy, wyzna­jący całkiem fantastyczną doktrynę Lenina o przyszłej idealnej organi­zacji społecznej bez praw i sądów, są krótko mówiąc:'anarchistami i komunardami... w imię wszechwładztwa ludu proponują objęcie fabryk w samowolne posiadanie przez robotników, a ziemi wszystkiej przez pro­letariat rolny", że ideałem bolszewików „jest po prostu anarchia, ustrój bez rządu, bez sądu, bez prawa" [61].
 
 

Liczba doniesień prasowych na temat Lenina gwałtownie wzrosła po przewrocie październikowym. Stał się on już dla prasy politykiem sprawującym rządy w Rosji. Głoszony przez niego program antywojenny pra­sa związana z kierunkiem aktywistycznym oceniła bardzo pozytywnie, „Goniec Kujawski" w artykule „Najnowsi władcy Rosji, rząd bolszewicki" opublikował fotografię Lenina, „prezydenta nowego rządu rosyjskiego", i Trockiego jako ministra spraw zagranicznych [62] . Cytowany przez prasę mazowiecką dziennik poznański „Prawda" donosił 16 listopada 1917 r.:
 
 
„Teraz mężem wybranym jest Lenin, którego Kiereński w tych dniach jeszcze w namiętnej mowie zwalczał w parlamencie tymczasowym i na­zywał zdrajcą ojczyzny. Znany jest jego program, żądający natychmia­stowego zawarcia pokoju lub co najmniej natychmiastowego zawieszenia broni. Czy będzie on mężem opatrzności, powołanym do przeprowadzenia swej woli, opierając się na większości narodu? Że ma dobre chęci, w to nie chcemy wątpić... czy będzie umiał wolę swoją w czym zamienić, może nas tylko pouczyć przyszłość".
 
 

Gazety stwierdzały, że Lenin jest pseudonimem partyjnym socjalisty Uljanowa, który liczy obecnie około 45 lat, pracuje w partii od lat 25, że po rozłamie wśród socjaldemokracji rosyjskiej Lenin zaczął się wysuwać na czoło „maksymalistów", aż wreszcie stał się ich przywódcą, że Lenina zaskoczyła wojna na wczasach letnich w Poroninie koło Zakopanego, gdzie przebywał ostatnio dosyć często. Gazety pisały dalej o jego aresztowaniu i wyjeździe po zwolnieniu do Szwajcarii, o stanowisku zajmowanym prze­zeń podczas I wojny światowej i powrocie po rewolucji lutowej do Rosji. W odróżnieniu od prasy endeckiej i proendeckiej w samym fakcie prze­jazdu Lenina przez Niemcy niektóre gazety widziały wyłącznie „mecha­niczny zbieg wspólnych celów". Niemcy zmierzający do skrócenia wojny ułatwili Leninowi — pisano — powrót do ojczyzny, ponieważ on również dążył do zbliżenia pokoju. Charakteryzując działalność Lenina w Rosji w okresie rządów Kiereńskiego pisma konstatowały, że wysunął on na czoło interesy rosyjskiego ludu robotniczego i chłopskiego i według ich potrzeb pragnął ukształtować politykę Rosji.
 
 

W artykułach o Leninie elementy biograficzne przeplatały się na ogół z referowaniem jego poglądów. Artykuły wydobywały przede wszystkim program przemian społecznych Lenina. Zdaniem ich, program ten był „idealizmem najczystszej wody", absolutnie nierealnym. Rozdział ziemi w kraju takim jak Rosja da się przeprowadzić — twierdzono — jedynie w ciągu wielu lat. Chłopi nie zechcą jednak czekać, z czego wyniknąć miał bezład, po którym żadne państwo, nawet bolszewickie, nie zdoła po­wstać. W ocenie koncepcji socjalnych Lenina i bolszewików zanikały na ogół różnice między prasą aktywistyczną a pasywistyczną. Obydwa te odłamy reprezentowały przecież interesy warstw posiadających. Różnice
 
 

 
Rozporządzenie Ludowego Komisarza Oświaty A. Łunaczarskiego o przekazaniu narodowi polskiemu mienia kulturalnego i naukowego
 
 
dotyczyły programu antywojennego Lenina i wynikały z odmiennych koncepcji politycznych ugrupowań aktywistów i pasy wistów.
 
 

„Przegląd Poranny i Wieczorny" osobny artykuł poświęcił omówieniu sylwetki brata Lenina, Aleksandra Uljanowa, uczestnika zamachu na cara Aleksandra III [63] . Znajdujemy również artykuły, których autorzy próbo­wali oczerniać Lenina. „Gazeta Poranna" dopatrywała sie w otoczeniu Lenina „osobistości bardziej podejrzanych" [64] , publicyści „Godziny Pol­ski" pisali o Leninie jako o „samodzierżawnym dygnitarzu, siedzącym w gabinecie cara" [65].
 
 

Niewiele śladów znajdujemy w badanym okresie na temat stosunku do Polaków, uczestników rewolucji w samej Rosji. Problemem tym zajęła się prasa szerzej dopiero później. Niemniej jednak sporadycznie informo­wano o niektórych postaciach. Tak np. „Głos Robotniczy" pisał o polskim wiecu socjalistycznym w Petersburgu: „Przez Sztokholm donoszą z Petersburga, że dnia 11 bm. odbył się tam walny wiec na temat chwili bie­żącej. Na wiec wezwano wszystkich polskich robotników i żołnierzy. Prze­mawiali m.in. w imieniu PPS towarzysze nasi — Feliks Kon, stary proletariatczyk, Łapiński (Paweł Lewinson), Królikowski, zesłany z Warszawy latem 1914 r." [66]
 
 

 
 
Jeszcze ciekawszą informację zamieścił „Kurier Płocki" na temat Kon­stantego Komarowskiego, b. nauczyciela matematyki w gimnazjum żeń­skim Wandy de Thun w Płocku, czynnego działacza PPS-Lewicy i Uni­wersytetu dla Wszystkich w tym mieście, aresztowanego w 1907 r. Póź­niej pod pseudonimem B. Dański stał się on czołowym działaczem partii bolszewickiej, wydawcą, redaktorem wielu pism i czynnie uczestniczył w Rewolucji Październikowej. Pod krzyczącym tytułem „Były nauczy­ciel płocki — przywódcą bolszewików" „Kurier Płocki" donosił, że K. Ko marowski, „Polak, z zawodu nauczyciel, jest jako taki znany zapewne nie­jednemu płocczaninowi, gdyż w czasach tzw. wolnościowych wykładał on arytmetykę na pensji pani Wandy Thun. Później w Petersburgu jako dzia­łacz partii bolszewickiej Komarowski doszedł dość prędko do roli bardzo poważnej w całym ruchu leninowskim w Rosji" [67].
 
 

Działalność Polaków uczestników rewolucji wywoływała niekiedy za­bawną polemikę między różnymi organami prasowymi. „Gazeta Poranna" zaatakowała w jednym ze swoich numerów w formie dość ostrej pocho­dzącego z Płocka Juliana Leszczyńskiego — kierownika Komisariatu Pol­skiego przy rządzie radzieckim. Niebawem „Nowa Gazeta" pośpieszyła z odpowiedzią organowi endeckiemu: „Dopiero po wojnie zobaczymy, kto lepiej służył Polsce — czy Dmowski, sprzymierzając się z Mikołajem Mikołajewiczem, czy Leński — łącząc się z Leninem" [68] .
 
 

*
 
 

Nie należy zapominać, że przez front wschodni docierały do Polski tylko strzępy wiadomości o tym, co działo się w Rosji. Ostro cenzurowana prasa mimo ilościowej obfitości notatek na temat rewolucji przynosiła informacje niepełne, zatajając pewne sprawy lub dając komentarze sprzeczne z sobą, często tendencyjne. Dopiero napływ reemigrantów z Rosji pozwolił szerokim masom zapoznać się z istotą rosyjskich rewolucyjnych przeobrażeń i w pełni pojąć ich doniosłość. Reemigranci byli nie­jednokrotnie czynnymi uczestnikami rewolucji, przynosili ze sobą nie tylko wiadomości o niej, ale również swoje własne doświadczenia, pro­stowali fałszywe wyobrażenia, rozsiewane przez prasę burżuazyjną i mieszczańską, stawali się na swoim terenie przywódcami i organizato­rami mas.
 
 
 

 
Powrotu żołnierzy i robotników polskich z Rosji, przesiąkniętych „rosyjskim maksymalizmem rewolucyjnym", bały się jak ognia klasy posia­dające w Polsce i reprezentanci władz powstającego burżuazyjnego pań­stwa polskiego. Marzono o postawieniu przed Rosją muru „wysokiego do nieba", aby się stamtąd nie dostała do kraju rewolucyjna zaraza. Wy­chodzące w Warszawie czasopismo „Polak" w dziale listów w notce za­tytułowanej „Spod Warszawy" donosiło w listopadzie 1918 r., że w jednej z wiosek mazowieckich, „w Wiązownie, proboszcz Kakowski [brat arcy­biskupa regenta] daje z ambony nauki, by [ludzie] nawet braci swych i ojców, którzy z Rosji przybyli, a mówili coś przeciwko panom lub da­wali do ręki gazety... oddawali w ręce żandarmom, a pismo do księdza przynieśli" [69].
 
 

Ilustracją rosnącego niepokoju, z jakim klasy posiadające — a zwłasz­cza ich skrzydło konserwatywne — obserwowały zaostrzający się na ziemiach polskich w wyniku oddziaływania idei Rewolucji Październi­kowej proces radykalizacji mas, może być wcześniejsze nieco, podane w prasie katolickiej, oświadczenie księdza Blizińskiego, złożone na zjeź­dzie biskupów w Warszawie: „Rewolucja w Rosji oddziałuje w wysokim stopniu na umysły i nastroje w Polsce. Już u nas tu i ówdzie słychać hasła bolszewików, a jeżeli obecne rządy w Rosji się ostoją, to oddziały­wanie ich na nas będzie jeszcze silniejsze" [70].
 
 
Poważna część polskich uczestników rewolucji, powrotu których oba­wiały się klasy posiadające — jak to wynika ze źródeł, w tej liczbie także z licznych ostrzeżeń prasy burżuazyjnej — istotnie powróciła do kraju. Spośród 7 678 nazwisk, zamieszczonych w wydanej przez Zakład Historii Partii (zespół pod kierownictwem Aleksandra Kochańskiego) „Księdze Po­laków uczestników Rewolucji", powróciło do kraju co najmniej 836 osób, a nie jest to wskaźnik dostatecznie reprezentatywny, bowiem dane oparte są głównie na ankietach tych, którzy w ZSRR przynajmniej jeszcze w la­tach 1920—1922 oraz 1926 pozostawali, i tylko tych spośród reemigran­tów, którzy przeżyli II wojnę światową. Wielu spośród nich było w Pol­sce przed 1939 rokiem nie zaangażowanych politycznie, duża jednak część osób, które powróciły z Rosji do kraju, kontynuowała działalność rewo­lucyjną rozpoczętą w październiku i do spuścizny dziejowej narodu polskiego wniosła fermentujący ówczesne społeczeństwo zaczyn niebagatel­nych wartości ideowych i wątków socjalnych.
 
 

 
I mur księżych przestróg, i organizowane dla uchodźców z Rosji kwa­rantanny, i systematyczne przesłuchania policyjne okazywały się za­wodne, bowiem nosicielami idei i dążeń odpowiadających duchowi czasu i wymaganiom życia byli ludzie, a nie ma takiego muru, który mógłby zagrodzić dostęp do mózgów ludzkich świadomości o potrzebie usunięcia z powierzchni ziemi zła, które gnębi masy. I bez względu na przeszkody przybysze z Rosji powiększyli w swej znacznej części po powrocie do kraju szeregi siewców i bojowników idei, które stały się podstawą ustroju dzisiejszego ludowego państwa polskiego.
 
 

 
O radykalizacji mas pod wpływem reemigrantów z Rosji i o wyni­kającej z potrzeby przeciwstawienia się agitacji reemigrantów koniecz­ności zmian w metodach rządzenia tak pisał w sierpniu 1918 r. „Kurier Warszawski": „Teraz gromadami wracają nasi uchodźcy z wędrówek przymusowych do Rosji. Jedni wracają z pieniędzmi, inni ze zdartym zdrowiem, inni w nędzy ostatecznej, a inni wreszcie z ideami bolszewickimi.
 
 

Tak jest, z «ideami».
 

 
 
O tym właśnie na wspomnianej zabawie w Jasienicy opowiadał mi rzeczy bardzo ciekawe ks. Sadowski, proboszcz z Klembowa. «Ten ra­dykalizm społeczno-obyczajowy — rzekł na zakończenie — który teraz tam w Rosji jest praktykowany, przenosi się i do nas. Ci, co stamtąd wracają, to inni ludzie. Oni już nas niezupełnie rozumieją, oni się już dziwią, że to tak jest u nas. Oni mają pełne głowy „wolnościowych idei". Tak mówią. To ich słowa. Teraz trzeba te naleciałości z nich wypleniać. A jak to czasem trudno! Oni przecież mają gotowe argumenty, gotową krytykę i co gorsza — praktykę. Do ich umysłów i serc nie zawsze trafiają dawniej używane zaklęcia i słowa. Trzeba słów innych». Otóż to — po­myślałem sobie — trzeba innych metod postępowania" [71] .
 
 
 

 
Podobnie oceniało sytuację w raporcie poufnym z 4 października 1918 r. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych: „Ludność silnie zaintereso­wana jest ideami bolszewickimi, tak dalece, że w każdym wagonie kolei, w każdej poczekalni, herbaciarni, a nawet przy robotach w polu słyszeć można największe rozprawy na ten temat. Zapalonymi zwolennikami bolszewizmu są niżsi funkcjonariusze kolejowi i biurowi oraz rzemieślnicy  (ślusarze i monterzy najczęściej), ludność bezrolna i służba dworska" [72]
 
 
 

 
 
Charakterystyczny artykulik o niebezpieczeństwie radykalizacji robotników rolnych i potrzebie przeciwdziałania wpływom bolszewizmu zamieścił na swych łamach „Kurier Warszawski" (pt. „Dobry obywatel"), w ślad za notatką „Gońca Kujawskiego". Najpierw autentyczna treść tej notatki: „Jeden z obywateli ziemskich powiatu lipnowskiego zgodził 16 osób do robót polnych za umówioną płacę 2 marek dziennie mężczyźnie i 1,50 marki kobiecie i życie. Przy wypłacie za dwa miesiące pan dziedzic pourywał po 50 fenigów dziennie każdemu z robotników, wobec czego pokrzywdzeni robotnicy odeszli od pracy". Komentując to doniesienie „Kurier Warszawski" dodawał od siebie: „Takiego wyjątkowego obywatela trzeba wymienić z nazwiska, żeby okolica bliższa i dalsza wiedziała: co zacz. Taki obywatel przecież podkopuje zaufanie pracowników do pracodawców. Postępowanie jego jest w ogóle nieuczciwe, a nadto w obec­nych czasach niebezpieczne. W Rosji panuje bolszewizm, a przecież i u nas od czasu do czasu są próby bolszewickich operacji" [73]
 
 
 
 

Dokonując lapidarnej reasumpcji powyższych rozważań, stwierdzić należy, że prasa polska wszystkich odcieni i kierunków, przynosząc boga­ty materiał informacyjny o Rewolucji Październikowej, jej przebiegu, treści socjalnej i wodzach, przyczyniła się znacznie, niezależnie od su­biektywnych tendencji swych dysponentów, do zapoznania szerokich krę­gów ludności Mazowsza, podobnie jak i całego społeczeństwa polskiego, z nową, socjalistyczną i pokojową Rosją i ożywiła nadzieję polskich mas pracujących na ustanowienie nowych porządków socjalnych, nowego ustroju również na własnym podwórku, w przyszłej niepodległej Polsce.
 
 
 

 
 
Źródło:  Odgłosy rewolucji październikowej na Mazowszu i Podlasiu, wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 1970
 
 
 

 
Wersja elektroniczna:  Władza Rad, www.1917.net.pl , 2010
 
 
 
 

Przypisy:
 
 
 
 

 
 [1]  Rewolucja Październikowa w opinii prasy polskiej (7.XI.1917—7.II.1918), opr. T. Sierocki i L. Smosarski, „Z pola walki" nr 3 (39), 1967, str. 151—212.



 
[2] L.  Grot,  Prasa polska o Rewolucji Październikowej w Rosji (7 listopada
1917 —11 listopada 1918), w: Najnowsze dzieje Polski, Materiały i studia z okresu 1914—1939, t. XII, Warszawa 1967, str. 53—66.
 
[3]P. Hauser, Lenin w polskiej prasie poznańskiej (marzec 1917 — styczeń


1918 r.), „Przegląd Zachodni" V—VIII.1967, nr 3—4, str. 160—176.
 

[4]A. Ślisz, Odbicie Rewolucji Październikowej w czasopismach polskich, wydawanych w Piotrogrodzie i Moskwie (październik 1917—1918), w: Rewolucja Październikowa a Polska. Rozprawy i studia pod red. T. Cieślaka i L. G r o -sfelda, Warszawa 1967, str. 383—428.
 
 
[5]A. Paczkowski, Dzienniki warszawskie o Rewolucji Październikowej w Rosji (listopad—grudzień 1917 r.), „Rocznik Historii Czasopiśmiennictwa Polskie­go", t. VI, z. 2, str. 138—159.
 
 
[6]J. Sobczak, Pierwsze dni rewolucji. Kronika 6.XI.—3.XII.1917, Warszawa 1967, str. 470.
 
 
 
 
 [7] A. Swida, Odszkodowania wojny 1914—1918 w cyfrach, Warszawa—Lwów 1920, tabl. I, IV, V.
 
[8] Sprawozdanie z działalności Centralnego Komitetu Obywatelskiego Królestwa Polskiego wśród wygnańców w Rosji za czas od 1 sierpnia 1915 r. do 1 października 1916 r., Piotrogród 1918, str. 130.
 
[9] J.Kwiatkowski, Płońszczanie w Odessie w okresie Rewolucji Paździer­nikowej i wojny domowej, „Biuletyn Historyczny Komisji Historii Partii przy WKW PZPR", Warszawa 1966, nr 5, str. 76
 
[10]Tamże, str. 97.
 
[11]Tajne dokumenty cenzury niemieckiej 1914—1918, Warszawa 1919, str. 50.
 
[12]Tamże, str. 78.
 
[13]Tamże, str. 87.
 
 
[14] Zob. np. „Kurier Płocki" nr 230 z 9.X.1917.
 
[15]Przed nową rewolucją rosyjską, „Kurier Płocki" nr 244 z 26.X. 1917.
 
[16] „Kurier Polski" nr 306 z 8.XI.1917.
 
[17]„Kurier Polski" nr 192 z  11.VIII.1917 .
 
[18]Endecja i generał Korniłow, „Goniec Kujawski" nr 299 z 31.X.1917.
 
[19]„Kurier Płocki" nr 254 z 8.XI.1917 i nr 255 z 9.XI.1917.
 
[20] Nowy ruch rewolucyjny w Piotrogrodzie, „Kurier Warszawski" nr 309 z 8.XI.1917.
 
 
[21]  Położenie wojenne, „Kurier Płocki" nr 256 z 10.XI.1917.
 
[22] „Kurier Płocki" nr 256 z 10.XI.1917; „Kurier Warszawski" nr 309 z 8.XI.1917.
 
[23] „Przegląd Poranny" z 9X1.1917.
 
[24] „Kurier Płocki" nr 256 z 10.XI.1917.
 
[25] „Kurier Warszawski" nr 310 z 9.XI.1917.
 
[26]  Notatnik polityczny, „Kurier Płocki" nr 262 z  17.XI.1917 .
 
[27]  Zob. np. „Kurier Płocki" nr 259 z  14.XI.1917  i nr 260 z  15.XI.1917 .
 
[28]„Kurier Warszawski" nr 320 z  19.XI.1917 .
 
[29] „Kurier Płocki" nr 2S0 z  15.XI.1917 .
 
[30] Zob. np. Spalona galeria obrazów, „Kurier Warszawski" nr 322 z  21.XI.1917 ; Sprzedaż przedmiotów zrabowanych, tamże, nr 353 z  22.XII.1917 ; Oficerowie traga­rzami, tamże, nr 358 z  29.XII.1917 .
 
[31]  Petersburg podpalony, „Goniec Kujawski" nr 316 z  17.XI.1917 .
 
[32]  „Kurier Warszawski" nr 329 z  28.XI.1917 .
 
[33]„Kurier Płocki" nr 272 z  29.XI.1917 .
 
[34] A. Paczkowski, „Dzienniki warszawskie"..., o. c, str. 150.
 
[35]  „Kurier Płocki" nr 259 z  14.XI.1917 .
 
[36]  Upaństwowienie ziemi w Rosji, „Kurier Płocki'' nr 290 z  21.XII.1917 .
 
[37] H.S. Kamieński, Z walk proletariatu polskiego, Moskwa 1925, str. 63-65
 
[38]  T. Hołówko, Przez dwa fronty, Warszawa 1931
 
[39] Kronika Płocka, „Kurier Płocki" nr 296 z  30.XII.1917 . Zob. także E. Przy­byszewski, Pisma, Warszawa 1961, str 539
 
[40]  „Głos Robotniczy" nr 85 z 14.XI.1917. 
 
 
 
[41] Notatnik polityczny — koniec Rosji!, „Kurier Płocki" nr 266 z  22.XI.1917 .
 
 
[42]„Kurier Płocki" nr 258 z  13.XI.1917 .
 
 



[43]Położenie wojenne, „Kurier Płocki" nr 291 z  22.XII.1917 . 14 „Kurier Warszawski" nr 324 z  23.XI.1917 .
 



 
[44]„Kurier Warszawski" nr 324 z  28.XI.1917



 
 [45]„Kurier Warszawski" nr 329 z  28.XI.1917 .
 
 
[46]„Dziennik Poznański" z  23.XI.1917 .
 


 
[47]  Przewrót w Rosji, „Goniec Kujawski" nr 316 z  17.XI.1917 .
 



 
[48] Chleba i igrzysk, „Wiadomości Polskie" nr 157 z  14.XII.1917 .



 
 
[49]  „Przegląd Poranny" z  12.XI.1917 .

 
 
[50] Nowy przewrót w Rosji, „Goniec Wieczorny" nr 561 z 10.XI.1917.



 
 
[51] „Głos Robotniczy" nr 85 z  14.XI.1917 .
 



 
[52]  „Jedność Robotnicza" nr 1 z 6.I.1918, str. 1—2. Por. także M. Niedziałkowski,   Idee bolszewickie, „Godzina Polski" nr 610 z 9.XII.1917.



 
[53] Z polityki naszej i obcej, „Zorza" nr 50 z  15.XII.1917 , str. 700—101. Por. też „Wyzwolenie" nr 47 z  25.XI.191 7, str. 451.



 
[54] „Kurier Płocki" z  18.XII.1917 .



 
 [55] Wśród rosyjskiego chaosu, „Goniec Kujawski" nr 320 z  21.XII.1917 .



 
[56] Praktyczne rozwiązanie sprawy robotniczej, „Kurier Płocki" nr 17 z 20.1. 1918.





 
[57] Dla innych znośne, dla nas byłoby zgubne, „Kurier Płocki" nr 30 z 30.1.1918.



 
[58]„Kurier Płocki" nr 14 z 14.1.1918.



 
[59] Kurier Płocki" nr 265 z 1917.



 
[60] Tamże.

[61] Przedruk z „Dziennika Poznańskiego" nr 105 z 20.VII.1917.


 
[62] „Goniec Kujawski” nr 327 z 28.XI.1917.



 
[63]  „Przegląd Poranny i Wieczorny" nr 328 z  29.XI.1917 .



 
[64]  Program bolszewików, „Gazeta Poranna" nr 314 z  15.XI.1917 .



 
[65] Wśród rosyjskiego chaosu, „Godzina Polski” nr 317 z 18. XI.1917



 
 
 [69] „Polak" nr 11 z listopada 1918, str. 6.
 



 
[70] Cyt. za: L. G r o s f e 1 d, Polskie partie polityczne wobec nowej sytuacji stworzonej przez Rewolucję Październikową, „Z pola walki" nr 1, 1958, str. 41.



 
[71] „Kurier Warszawski” nr 221 z 12.VIII.1918



 
[72] Cyt. Za: Społeczeństwo polskie wobec Rewolucji Październikowej. Wybór  dokumentów (marzec 1917 – listopad 1918). Wybór, wstęp i przypisy L.Smosarski, Warszawa 1957, str. 87-88



 
[73] Echa z prowincji , „Kurier Warszawski” nr. 172 z 24.VI.1918
 
 
 

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Pokój i ziemia